Klientka była typową warszawską lalą. Przecenioną. Brunetką. Z kontem na Instagramie. I tysiącami followersów, którzy marząc o jej c…czaszce walili sobie konia pod prysznicem. Włosy mniej więcej do tyłka. Czapka bejsbolówka. Brwi trochę za bardzo zaznaczone. Usta z kwasem. Co najmniej 1 ml kwasu hialuronowego. Długie paznokcie opiłowane w migdały.

Jedziemy niżej?

Brzuch płaski, lekko umięśniony ale nie za bardzo. Widać, że laska woli się pocić w łóżku niż na siłowni. Za to nieziemski tyłek. Ogólnie przypomina dużą, małą dziewczynkę. Jest słodka. Brakuje jej tylko lizaka w ustach.

Warszawska lala podeszła do sprzedawczyni pewnym krokiem i bez ‘dzień dobry’, ani ‘pocałuj mnie w dupę’, zaczęła jej opowiadać o tym, że ma rzęsy zniszczone przedłużaniem metodą 1:1.

Co to jest przedłużanie metodą 1:1? Nie mam pojęcia, ponoć kobiety wiedzą, o co chodzi. Mężczyźni nakładają sobie metalowe śruby na fiuta celem wydłużenia, kobiety mogą przedłużać rzęsy. 

Lala rzęsy miała faktycznie zniszczone. Szuka tuszu wydłużającego to, co zostało i podkręcającego to, co zostało. Ekspedientka jest ładna, ale nie jest efektowna. Ekspedientka pracuje w znanej sieci perfumerii weekendowo-dorywczo, bo zwyczajnie potrzebuje kasy na studia. Co studiuje? To nieistotne, ale wystarczy, że powiem, że ten kierunek jest wymagający i nie jest to prawo. Ekspedientka, jak każda baba, lubi kosmetyki, a pracując tutaj poznała je jeszcze lepiej. Proponuje, więc, Lali swoją ulubioną maskarę, która robi to, co Lala chciała, czyli wydłuża i podkręca, a na dodatek ma jeszcze odżywkę, aby wzmocnić te resztki, które zostały.

Działam totalnie zgodnie ze swoim sumieniem. Polecam, nie produkt tej marki, na którą mamy akurat „focus”. Nie polecam również marki, dzięki której wygramy konkurs i dostaniemy nagrody. Nie. Polecam coś, co – według mnie – będzie najlepsze dla tej klientki, bo taka już po prostu jestem.

Lala testuje maskarę i jest zachwycona. Maskara nie jest droga. Jest kurewsko droga! Przynajmniej dla większości ludzi. Dla mnie też, ale ja byłem kiedyś zdziwiony, że dobry puder kosztuje 200 zł. Żaden kosmetyk dla faceta nie kosztuje 200 zł. Przynajmniej żaden, za który warto tyle zapłacić.

Lala bierze dwa opakowania. Ekspedientka uśmiecha się zadowolona, czuje satysfakcję, że  w swojej pracy zrobiła coś fajnego, co innej kobiecie poprawi samopoczucie. Lala dostaje stos próbek i wychodzi uśmiechnięta, życząc ekspedientce miłego wieczoru. 

Cud, miód i orzeszki. Ale tylko przez 20 minut, bo 20 minut później Lala wraca rozhisteryzowana, krzycząc z daleka, że ekspedientka jest oszustką, naciągaczką i kłamcą.

– Oszukałaś mnie – syczy. – Na tym opakowaniu nie pisze, że ta maskara wydłuża i podkręca! I jeszcze grubym drukiem na przodzie opakowania jest napisane: thickening and fortifying mascara!! Nie chciałam przecież pogrubiającej! – Jesteś nieudolna – mówi. – Niekompetentna. I chcesz tylko naciągnąć klienta.

Ekspedientka odwraca opakowanie na drugą stronę, gdzie wołami jest napisane, że maskara pogrubia, wzmacnia i wydłuża rzęsy. Nie ma to znaczenia. Ekspedientka ma łzy w oczach, ale przeprasza za swój „ewidentny błąd”. Odchodzi od Lali, żeby się nie poryczeć publicznie i prosi koleżankę, aby ta przyjęła zwrot. Koleżanka próbuje przekonać klientkę, że przecież testowała, że jej się podobał efekt i sama się zdecydowała na zakup.

– Owszem, podobał mi się  – głośno przyznaje Lala. – Ale nie będę przecież kupowała rzeczy, na której nie jest napisane to, o co prosiłam!

Lala wkurwiona, jakby jej ktoś futro oblał różową farbą, wychodzi ze sklepu. Co za tępa, głupia sucz – myśli o ekspedientce. Ekspedientka, zaś, myśli: co jest nie tak z ludźmi w naszych czasach? Dlaczego ludziom się wydaje, że kiedy trzymają w ręku portfel mają prawo obrażać ludzi i traktować ich jak gorszy sort społeczeństwa, tylko dlatego, że ci właśnie są w pracy? Przecież ja – myśli ekspedientka – wychodząc na zmianę i zakładając „mundurek” nie podpisuje automatycznie zrzeczenia się praw człowieka.

Ależ oczywiście, że tak jest.

W bardzo dobrym filmie, który widziałem niedawno, pada zdanie: „Prawda jest jak poezja. A mało kto lubi poezję”. To jak, chcecie posłuchać trochę prawdy?

unnamed

Rysunek: Aleksandra Wysocka

Klepnij ją

W Polsce panuje mentalność folwarczna, która ciągle jest w nas. Na folwarku był pan i byli chłopi. Pan trzaskał chłopów po ryju, oni brali po ryju i traktowali to jak coś absolutnie naturalnego. Pan dymał chłopkę, było to czymś naturalnym. Panów nie ma. Chłopów coraz mniej. Ale dalej nasze stosunki społeczne są tak skonstruowane.

W pracy w naszym kraju nie ma równych sobie stron umowy, które wymieniają pracę za pieniądze. Mamy zarządzających folwarkiem i roboli, którym – właściwie nie wiadomo dlaczego – trzeba płacić.

Ufo (znany tym, którzy czytali moje książki) wszedł do firmy prywatnej handlującej alkoholem, gdzie powitał go właściciel, człowiek lat około 50. Rozmawiali o tym, o czym rozmawiać musieli. Szli korytarzem, prowadząc ową niespieszną konwersację o pieniądzach małych i dużych, a przy jednym z biurek była ładna kobieta, w wieku lat mniej więcej 30.

Ta kobieta schylała się po jakieś dokumenty, miała na sobie białą koszulę i kieckę kończącą się przed kolanem. Właściciel, tonem pełnym szacunku (gdyż uznał Ufo za równego sobie, bo on też miał dobry samochód, a stała za nim potęga dużej korporacji), zwrócił się do niego: Pan poczeka moment.

Podszedł do tej 30-latki, zamachnął się dłonią i ostrym klapsem strzelił ją w tyłek, krzycząc zadowolony: Kto wypina, tego wina! Zrealizował  swoje podstawowe prawo: właściciela. Poganiacza.

Bardziej, jednak, zaskakujące było to, co zrobiła kobieta w takiej sytuacji.  Nie wykurwiła mu w pysk. Nie posiniała z wściekłości. Zapłoniła się na twarzy, zachichotała i powiedziała: Och panie prezesie!! Z pana prezesa to taki figlarz! Potraktowała to jako fragment jej rzeczywistości społecznej. Jest pan na folwarku. Pan na folwarku ma swoje prawa. Chce klepać swoją własność, to klepie. Chce przejechać się na swojej kobyle, to  ją wyciąga ze stajni i jedzie, a później zadowolony i zmęczony odstawia ją z powrotem.

Traktujemy ludzi z góry

Wiecie, co mnie wkurwia w moim kraju? Protekcjonalność. To jebane traktowanie ludzi z góry. Jakby czyjkolwiek sukces, mierzony zazwyczaj w PLN, dawał komukolwiek prawo do traktowania innych jak szmaty.

To jest wszędzie.  W korporacji, w sklepie, urzędzie i knajpie. Umówiłem się z dwoma kumplami na steka w Lemingradzie, bo tak radośnie nazywa się w Warszawie dzielnicę Wilanów.  Siedzimy. Zamówiliśmy wino, a później te steki. Dobra zamówiliśmy dwie butelki na dobry początek, bo wieczór był piękny, a my młodzi.

Kelner, jakiś przestraszony, pyta jak wysmażone te steki chcemy. Koledzy tłumaczą, że średnio, ja że krwistego. Coś tam żartujemy, kumpel, który pracuje w sprzedaży, rzuca jakieś żarty, żeby zbudować relację, kelner w końcu się otwiera i mówi, że chujowy dzień miał.

To znaczy, on powiedział, że zły, ale po jego minie od razu widać było, że chujowy.

Żyje się prosto. “Jak coś mnie wkurwia to mówię, że mnie wkurwia, a nie, że złowrogo szumią wierzby czy duch mój na rozżarzone węgle gołą dupą usiadł.”  

To kelner podaje nam przykład tej chujowości. Że przed chwilą była kobieta. Młoda i nawet ten teges. Trochę spięta, ale zamówiła steka za 110 zł. Dobrze wysmażonego. Zamówić w knajpie ze stekami dobrze wysmażonego steka, to jak będąc hetero przyjść do gejowskiej sauny. Każdy ma, jednak, prawo do złego gustu. Kobieta dostała swojego steka, spojrzała na niego kosym okiem po czym stwierdziła:

– ALE ON JEST KRWISTY.

– Gdzie jest krwisty? – zaniepokoił się kelner.

– Tu – wskazała imponującym szponem na czerwoną plamkę wielkości mniej więcej trzech milimetrów.

Przyszedł kucharz.

– Ale on jest bardzo dobrze wysmażony  – zaprotestował. – Pani patrzy. Rozkroił steka, w środku faktycznie zelówka jak się patrzy.

– Ale ja za to nie zapłacę! – oburzyła się kobieta i wyszła.

Zapłacili kelnerzy.

Trzeba się było uczyć

Stosunki zarządców do chłopów charakteryzuje pogarda. To spojrzenie: jestem panem i płacę. Dla wielu ludzi, którzy stoją po drugiej stronie lady, sprzedawca/kelner/stażysta/pracownik jest podczłowiekiem. Tępym robolem, który spierdolił swoje życie i teraz musi robić to, co robi.

Trzeba było się uczyć.

Trzeba było się bardziej starać

To byś nie skończyła w takim miejscu, tępa dzido.

Co nie zmienia faktu, że ta sama osoba jest dymana przez innych, którzy są wyżej. Jak nas szef źle nie traktuje to znaczy, że się do tego nie nadaje, prawda?

Gdyby ktoś podszedł do Lali  i powiedział jej: „pani zachowanie jest  przejawem mentalności folwarcznej”, za chuja by nie zrozumiała. Gdyby jednak ktoś do niej podszedł i powiedział: „jesteś tępą pizdą, całkowicie pozbawioną empatii”, istnieje szansa, że zrozumiałaby. Choć nie miałaby pojęcia, skąd się wzięło jej zachowanie.

Wzięło się oczywiście z takich nudnych rzeczy jak II wojna światowa. Przed wojną klasa średnia była niewielka i w sporej części byli to Żydzi. Żydów wymordowali Niemcy. Oprócz Żydów mieliśmy też ziemiaństwo, czyli klasę wyższą. Ale ziemiaństwo nam wymordowali Niemcy i Rosjanie. Został tylko folwark. Wszyscy, ja jebię jesteśmy potomkami folwarku. Fakt, że Lala jest wredną pizdą z powodu Adolfa Hitlera, raczej, kurwa, nie przychodzi jej do głowy. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, jest wredną pizdą, bo lubi. 

Niektórzy ludzie są tacy ubodzy. Jedyne co mają to tylko pieniądze.  

Bardzo lubimy kierować się pozorami

Znam jedną studentkę medycyny, która aby dorobić trochę floty stawała za barem, celowo zakładała czerwoną bluzkę i w maksymalnie dozwolony sposób pokazywała cycki.  Mocno to podbijało wysokość napiwków.

Dziś jest panią doktor. Ile osób myślało, obserwując ją za barem, że przejebała swoje życie? Ile, że jest łatwą dupą na raz?

Wiecie, czego nam brakuje w naszym kraju? Szacunku jednej osoby do drugiej. Nie każdy dostaje skrzydła. Nie każdy potrafi latać.  Nie każdy będzie w stanie to robić. Podział na panów i chamów przetrwał w naszym odczuwaniu świata. Jedni są biedni, nie mają szans, a inni je mają. Nie ma równości. Jeden jest bardziej inteligentny, aktywny, przystojny, piękna, ma większe cycki, jest bardziej otwarty, albo ma bardziej giętkie kolana.  

Różnimy się.  

Ale nie bądźmy przy tym chujami. Nawet jeśli odniosło się duży sukces. Łatwiej się wtedy patrzy w lustro. 

Traktuj ludzi z szacunkiem. Mogą cię zaskoczyć.

2290624789_e1755d1dd7_b

Photo by Natia Koiava/CC Flickr.com

Wpływy: „Prześniona rewolucja” prof. Andrzej Leder

358 uwag do wpisu “Dlaczego ludzie w Polsce są dla siebie takimi chujami

      1. KAROLINA! może akurat Bogusław tylko tyle zapamiętał ale nie trzeba podchodzić do niego z zażenowaniem. Właśnie o takich osobach jak Ty jest ten tekst.

        Polubienie

    1. Czasem ta śruba nie daje się samodzielnie zdjąć i trzeba, no cóż, jednak pojechać na ostry dyżur. I ten ostry dyżur dla personelu szpitalnego jest od razu weselszy i bardziej pamiętny…

      Polubienie

  1. Nie musisz o tym pisać bo jak jest w Polsce każdy wie – po co o tym biadolić na internetach?? Napisałbyś coś poprawiającego humor i motywującego.

    Polubienie

      1. @KĘDZIOR ehhh naprawdę poświeciłeś swój czas aby przeczytać ten teks i to jest twój komentarz ? Niestety to tobie przydało by się coś zrozumieć.

        Polubienie

    1. Każdy wie, ale zdecydowana większość podchodzi do problemu w sposób ‚tak już mamy, tak jest i będzie’. Wcale nie musi. Tylko musimy sobie zdawać sprawę, że jesteśmy w stanie coś z tym zrobić. A taka przypominajka od korzeni odkurza temat w naszych głowach i włącza alarm potrzeby człowieczeństwa.
      Jeśli chcesz usłyszeć coś motywującego, to mogę się z Tobą podzielić moim sukcesem – właśnie zdałam sesję. Zrób coś kreatywnego z tej okazji 😉

      Polubienie

  2. Nie uwazam, ze to sie tyczy tylko Polakow., Mieszkalam w Anglii 8 lat , pracmalam w branzy uslugowej i tez sie nasluchalam marudzenia Anglikow oraz bralam udzial w „negocjaciach” z niezadowolonym klientem. Ksiazke moznaby o tym napisac. Folwarczne zachowania sa wszedzie tak jak i tępe dzidy z tipsami w migdał…

    Polubienie

    1. Otóż to. „Typowo polskie” jest wyłącznie w tym wszystkim że to „typowo polskie” 😉
      Wycięcia inteligencji nie ma co w to mieszać, bo zachowania nielicznych elit nigdy nie miały specjalnego przełożenia na zachowania większościowego plebsu, a wśród tych „elit” również były zachowania grubiańskie i chamskie a pogarda dla „chłopów” była odwieczna.
      Dopiero gdy zagoniono do szkół powszechnych, plebs oderwał się od słomy i błota…w jakimś stopniu 🙂
      Skutkiem braku elit jest prymitywna i mierna władza. Bo z braku elit kształconych w dyplomacji, oratorstwie, geopolityce i szczegółowej wiedzy o państwach i ich historii i powiązaniach do władzy dochodzą „Kowalscy” siłą rzeczy. I mamy co mamy. Mniej więcej tyle samo ile jest pożytku z chłopaka z budowy posadzonego przed biurkiem architekta. Nie, nie zaprojektuje dobrego biurowca, choćby się 100x zamieniał miejscem z innymi kolegami z warsztatu. Co najwyżej zaprojektuje garaż.
      Tępy chuj będzie tępym chujem i tyle, bo tak ma zwoje poskręcane w czaszce i nic tego nie zmieni, chyba że jakaś poważna trauma.
      Model „homo aeconomicus” promuje w tzw. sukcesie życiowym ludzi chamskich, bezwzględnych i nastawionych na karierę(nie bez kozery mówi się że typowy „lider korporacyjny/polityczny” w zasadzie spełnia wszelkie cechy psychopaty) a jeśli do tego potrafią udawać miłych filantropów to tylko im pomaga. Młode angielki w szkołach dla panienek nie były uczone postawy „jak facet jest tępym chujem to mimo wszystko bądź dla niego miła i ignoruj jego tępotę bo to godne, etyczne, słuszne i piękne”. Nie.
      Uczono je „jak facet jest tępym chujem, to mimo wszystko bądź dla niego miła, bo może ma bogatego i fajnego kuzyna albo kolegę”. Interesowność pod płaszczykiem cech elitarnych.

      Tak naprawdę, to każdy stoi przed dylematem „mieć czy być”. I w jakich proporcjach.
      To w dużej mierze determinuje czy się będzie hodowało tępego chuja, czy go w sobie zwalczało.
      Jak masz w genach i wychowaniu że szczęście to sukces, a sukces to kasa, władza, pazury i krew i śmierć frajerom – to aby to osiągnąć musisz być tępym chujem, musisz być bezwzględny, okazywać wyższość, chełpliwość bądź „zimną wyniosłość” i śmierć frajerom, traktować kobiety jak „uciążliwą narośl na cipce którą najlepiej spacyfikować i zdominować” – to są narzędzia do celu a skoro tak masz wryte w łeb że to jest sukces – to umarł w butach. To jak smaki z dzieciństwa. Chcesz endorfin – to to ci je da.
      Jak masz w genach i wychowaniu empatię…w ogóle cechy idealizowane i oddalone sporo od zwierzęcych, szacunek, jakąś duchowość – to umarł w butach. To jak smaki z dzieciństwa a kasa, korpo, wyścig szczurów, krew i pazury tylko cię zniszczy i spowoduje pustkę emocjonalną.

      Ale TOBIE – nikt nie powie jaki/jaka jesteś. Musisz siebie zapytać i sobie odpowiedzieć. Bez udawania. Bez myślenia życzeniowego. Nie – kim chciałbym być. Nie. Kim i jaki jestem.
      I użyć właściwych narzędzi by osiągnąć szczęście – rozumiane jako „stan bez cierpienia za to z częstymi wyrzutami serotoniny, endorfin i dopaminy”.

      Nikt Ci nie powie co u Ciebie to spowoduje. Może klepanie w tyłek uległej sekretarki/gnojenie podwładnych/kolejny melon na koncie a może domek z sadem, w otoczeniu rodzinki i wieczorna przejażdżka starym autem po okolicy i zapach petrichor.
      Mieć czy być? Ile jednego a ile drugiego?

      Autor pisze tak, jakby był z genów i wychowania 80% na mieć i co drugi dzień miał moralniaka że nie potrafi 80% na być, a co drugi żałować że nie potrafi być 100% skurwysynem.
      I zależnie kiedy popełni wpis, taka jest jego wymowa(wpisu, nie autora).

      Rozczarowujące tylko, że nadal nie są to przemyślenia autora, tylko przeredagowane teksty z innych blogów/portali. Tekst z tezą, że za chamstwo Kowalskich jest odpowiedzialny Hitler i Stalin gdzieś czytałem, nie pomnę gdzie(Racjonalista?).

      Polubienie

      1. Tak naprawdę, największą wiochą i słomą z butów tych chłopów to „wyojczyźnienie” i komentowanie „polaczkowania”. Jeśli jest im tak wstyd za Polaków…zawsze mogą zmienić miejsce zamieszkania na bardziej egzotyczne, atrakcyjne, w którym nie rządzi pieniądz, jak np. Anglia…tak, tak, tam na pewno nikt nikomu nie chce wybić oka za jego dobra materialne…tam mieszkają ludzie ulepieni z zupełnie innej gliny. Słyszałam, że nawet psy tam po 22.00 nie szczekają…Raj na Ziemi 🙂

        Polubienie

    2. Tez mieszkam, ucze się i pracuje w Anglii. Ale u nich te folwarczne zachowania przejawia plebs zwany beneficiarzami albo travellersami. Do tego dochodzą czarni (nie chce byc rasistka) ale oni tez zachowuja sie bardzo charakterystycznie. Reszta jest miła.

      Polubienie

  3. Ludzie są dla siebie chujami bo tak lubią.

    Nie mieszaj w to dziadka Hitlera. Ostatnio na moje uprzejme „dzień dobry, proszę i dziękuję”, usłyszałem w sklepie od pańci przy kasie, że mam spierdalać! OK, wprost mi tego nie powiedziała ale tak to dokładnie zabrzmiało. Nie wiem, może przez te moje grzeczności wydałem się jej mało męski albo zwyczajnie chciała odreagować? Przecież wiadomo że „klient w krawacie jest mniej awanturujący się…” a skoro się jeleń napatoczył…
    Była nieuprzejma i opryskliwa to jest tępą dzidą i tyle. Tak lubi. Taka jest nasza natura, ludzi nie zmienisz.

    To nie jest kwestia jak zachowują się inni. To jest kwestia – jak my się zachowamy, kiedy coś podobnego padnie na nas.

    Polubienie

  4. To wszystko prawda. Sporo jest ludków, którzy odnieśli sukces i im sodówka do głowy uderzyła. Ale z drugiej strony „lady” też nie jest różowo. Też jesteśmy „chujami”, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za wykonywaną przez siebie pracę. Iluż to fachowców od remontów wypina się na wszelkie reklamacje, jeśli tylko dostali już zapłatę? Ilu fachowców próbuje sobie doliczać dodatkową kasę za rzeczy, które już uzgodnili w jakiejś stałej cenie?
    Idąc dalej. Możemy się zastanawiać dlaczego jesteśmy „chujami” dla telemarketerów? „Przecież po drugiej stronie też siedzi człowiek”. No tak, tylko czy ten człowiek powie to samo o nas? Jeśli tak, to dlaczego nie słyszy jak po raz trzeci powtarzam, że nie chcę kredytu/ubezpieczenia/piątej karty SIM zupełnie za darmo z pięcioma gwiazdkami? Dlaczego rzuca słuchawkę, gdy proszę o usunięcie moich danych osobowych?
    Dlaczego Znany Serwis nie poczuwa się w obowiązku obniżyć mi abonament za miesiąc X, jeśli przez 1/4 tego miesiąca nie działała podstawowa usługa w tym abonamencie? W dodatku nie działała w taki sposób, że mówiła moim klientom „zarobiony jestem, szukaj sobie gdzie indziej”? Nie, pani opiekun handlowy wciska głodny kawałek, że działały „inne usługi”. Jakie konkretnie? „No, inne…, wszystko jest zgodne z regulaminem”.
    No więc, czasem jesteśmy „chujami” dla Bogu ducha winnych osób, bo wcześniej spotkaliśmy kilku „chujów” po drugiej stronie lady i obiecaliśmy sobie nie dać się więcej „wydymać”. A teoria o panu, poddanych i folwarku – no dobra jest w paru przypadkach, ale chyba jednak niepotrzebnie rozszerzona na takie spektrum zjawisk.

    Polubienie

  5. Z moich obserwacji wnioskuję jednomyślnie, iż ludzie pozostaną na zawsze dla siebie chujami,ale tylko ci którzy są niezadowoleni ze swojego życia i nic z tym nie zrobią. I nie ma znaczenia czy jest to bogata lala która nie musiała stać na stoisku z czajnikami ani uboga studentka, która musi udawać eksperta w tej dziedzinie, przy wyborze pierdolonego pojemnika gotującego wodę mającego jeden guzik setki kształtów i kolorów,a jego zakup zajmuje wszystkim najwięcej czasu na dziale AGD niezależnie od ilorazu inteligencji i płci, jakby nie mogli zrozumieć, że za parę miesięcy wrócą znowu, bo jak lejesz w coś wodę i włączasz setki razy do prądu to w końcu się kurwa spali albo wytopi dziura i nic tego nie powstrzyma a jak chcesz mieć cichy to owiń sobie ścierką albo zapłać 8 stów i przestań dręczyć sprzedawcę który nie gotuje wody w każdym z setek czajników jaki przewinie się przez sklep (taki apel) . Przyznaje się otwarcie i ja bywałam chujem. Za każdym razem jak było mi źle w życiu rozterki i problemy frustracje i porażki. To wszystko sprawia, że nie zależnie od statusu materialnego zachowujemy się tak a nie inaczej. Jesteśmy naładowani negatywnymi emocjami i raz z szyderczym uśmiechem na twarzy innym razem z nożami w oczach szukamy ofiar by im też spierdolić dzień. A gdy wszystko się układa i masz w sobie pokłady pozytywnych emocji nawet najbardziej żałosne sytuacje wzbudzają jedynie litość i szczery uśmiech pożałowania. Porównując dwie odległe aglomeracje bardziej lub mniej zróżnicowane statusem materialnym zauważam, że w tej gdzie jest więcej problemów społecznych, ubóstwa,monotonii..jest też więcej chujów. Zapewne niektórzy zdają sobie z tego sprawę. Jeszcze inni walczą ze sobą, bo jest im z tym źle.Bo chujem się nie rodzisz. Ale nie musisz też nim pozostać. Każdy ma prawo wyboru kim chce być. Każdy może zmienić swoje życie jak mu źle. Musimy nauczyć się z nimi żyć. A na takiego chuja każdej płci jest jeden najlepszy sposób:zabij go swoją uprzejmością. Niech się nią porzyga.

    Polubienie

  6. Zalajkowałem za tytuł, ale po przeczytaniu muszę się nie zgodzić.

    Owszem, „nuworyszowskie” buractwo i arogancja są jak najbardziej obecne, ale sugerowanie, że ludzie są chujami wobec drugich dlatego, że mają więcej kasy to jakieś nieporozumienie – przede wszystkim dlatego, że ludzie z sukcesami i pieniędzmi są w mniejszości, więc to nie oni kształtują polską codzienność. Takich co to kupują stek za 100zł jest garsteczka.

    Polską codziennością jest burak na drodze jadący zderzak w zderzak swoim 17 letnim BMW, modląca się 7 razy dziennie babcia, która przeklina sąsiadów, stadionowy buc rasista, korposzczur nienawidzący szefa, mimo że sam spędza 5 godzin dziennie w pracy na fejsie, stadionowi wandale, drobne cwaniaczki, faszyzujący narodowcy itp. itd.

    Problemem naprawdę nie jest to, że komuś odbiło od nadmiaru kasy – to jest tylko podgrupa mniejszości, która odniosła sukces większy niż inni (nigdzie na świecie nie jest to większość społeczeństwa).

    Problemem jest to, że większość Polaków obwinia innych za swoje porażki – a jednocześnie sama kombinuje, najczęściej czyimś kosztem. W Polsce generalnie nie szanuje się dobrze wykonanej pracy, tylko cwaniactwo na skróty. Nie istnieje coś takiego jak samo-odpowiedzialność. Jeśli jest mi chujowo to dlatego, że mój sąsiad ma lepiej (na pewno ukradł), nie dlatego, że ja jestem miernotą. Z tej zawiści bierze się brak szacunku do drugiego człowieka – w każdej warstwie społeczeństwa.

    Polubienie

  7. Zapomniałeś mój drogi napisać o jednej z najważniejszych klas społecznych naszego kraju ,która jest inteligencja ( tak to też klasa społeczna! ) . Ta owa klasa społeczna nie patrzy pod kątem zamożności na drugiego człowiek wszak bardziej ocenia po skali jego dokonań i zakresu wiedzy z danej dziedziny . Osoby należące do tej klasy społecznej często tymi kolokwialnymi „chujami” nie sa i potrafią byc sympatyczni i mili dla Pan pracujących w warzywniaku .

    Polubienie

    1. Czyli też mentalność folwarczna, tylko innego rodzaju. Segreguje ludzi nie po kasie, a po „dokonaniach” i „zakresie wiedzy z danej dziedziny”. Czyli że jak generalnie niczego nie dokonał i ogólnie nic nie wie, to już można go gorzej traktować… To tak jak z kobietami, jak nie jest z facetem dla samochodu, tylko dla podróży zagranicznych, to wciąż jest blacharą, tylko może w bardziej zaawansowanej wersji.

      Polubienie

  8. Podobne mam obserwacje. I choć nie wszyscy sprzedawcy są jednak przyszłymi lekarzami, prawnikami itp., to bez znaczenia – szacunek należy się każdemu.

    Polubienie

  9. Pracuję w sklepie z włoskim obuwiem w jednej z największych galerii handlowych w Stolycy. Powiedziałbyś nazwę jakiejkolwiek kobiecie, która nie ogranicza się do bazaru i dajszmana, to by wiedziała o który chodzi. Ludzie przychodzą różni , ale jakieś 90% z nich jest sympatyczna, powie „dziękuję” i „poproszę”. Zwykłe Mirki i Grażyny, ale też mordorowe pańcie w ołówkowych spódnicach. Potrafią wprost powiedzieć, że coś im się podoba, ale jest za drogie i ja to szanuję bo też nie sram walutą, a ceny też czasem są przegięte. Ale czasami potrafi się pojawić taka damesa z kijem w dupie, która uważa się co najmniej za błogosławieństwo dla przybytku w którym raczyła postawić swoją nóżkę Nie wspominając już o podstawowych zwrotach grzecznościowych, ma roszczeniowe podejście, bywa nawet agresywna, bo coś nie pójdzie po jej myśli. Pamiętam sytuację, w której bardzo nieprzyjemna kobieta z córką chciała zakupić model w rozmiarze, w którym go nie posiadaliśmy. Zaprosiłam ją do innego salonu. Kobieta była oburzona, gdy odmówiłam dzwonienia po całej Warszawie w poszukiwaniu modelu- spowodowane to było tłumem innych klientów, a ja byłam tylko z jedną koleżanką na zmianie. Dałam jej karteczkę z numerami telefonów do sklepów, gdzie model występuje, ale nie wiem jakie mają rozmiary. Kobieta wróciła 5 minut później wyzywając mnie głośno od niekompetentnych idiotek w obecności innych klientów dlatego, bo w słuchawce słyszy, że numery telefonów są nieprawidłowe. Zapytałam słodko czy pamiętała o wpisaniu kierunkowego. Więcej jej nie widziałam. 🙂 Ludzie są sfrustrowani sami sobą i nic na to nie poradzimy. Ale z moich obserwacji wynika, że to zwykle ludzie, którzy operują jakimś tam portfelem są bucami i czują się lepsi od psrzedawcy. Ludzie z naprawdę dużymi pieniędzmi wiedzą dzięki komu interes się kręci i są zwyczajnie grzeczni.

    Polubione przez 1 osoba

  10. Hmm… Spotykam się z takim traktowaniem codziennie. Czym się zajmuję? Prowadzę taksówkę. W dużym mieście. Dla wielu pasażerów jestem „tylko złotówą”. I mam to gdzieś. A z gośćmi z za wschodniej i zachodniej granicy daję sobie doskonale radę. Władam biegle angielskim i rosyjskim, mówię w miarę przyzwoicie po niemiecku, i coś jeszcze pamiętam ze studiów z francuskiego. Z wykształcenia jestem kryminologiem. I co? Dobrze mi z tym. A polskie piekiełko gotuje się gddzieś daleko poza mną.

    Polubione przez 1 osoba

  11. Sprzedawcy zachowują się szczególnie kiepsko jak wpadniesz do sklepu na 15 min przed zamknięciem. Rozstawione odkurzacze , kubły z woda, wściekle spojrzenia : – )
    A jeśli jestem w sklepie na przykład 20.45 w niedzielę to nie dla przyjemności przecież tylko w ostatniej chwili cos musze kupic na jutro. I nie mogłam przyjść wcześniej, nie wyrobiłam się i dlatego jestem wieczorem w sklepie a nie na kanapie przed telewizorem w domu. I nie wzrusza mnie jakieś debilnekomentarze. No musze kupić to coś i tyle.

    Polubienie

    1. bo.musz.tepa.dzido.czyscic.po.czasie.
      pracowalam.w.biedronce.poki.nie.wyjechalam.i.niedlugo.przez.takie.tepe.dzidy.sklep.do.23.czynny.zrobia
      nie.mowiac.o.wkurwieniu.ludzi.,ktorzy.maja.rodziny.i.chcielinby.zdazyc.na.autobus.do.domu

      tylko.niech.taka.tepa.dzida.nie.dziwi.sie.ze.musi.czekac.w.kolejce.bo.nie.ma.komu.pracowac.a.ona.jednak.musi.kupic.

      Polubienie

      1. Pracowałas w biedrze bo uczyć ci się nie chciało albo do główki nie wchodzilo? Po szkole handlowe? : – ) dalej nie dociera nic do ciebie? Pisze ze musze to musze

        Polubienie

      2. Sorry, ale jak sklep jest otwarty do 21 to jest otwarty do 21. Nie będę nikogo przepraszać za to, że robię zakupy w jego godzinach pracy.

        Polubienie

  12. Szczerze mówiąc jest to nie o Polakach a o zakompleksionych ludziach z prowincji którzy na pewnym etapie życia zarabiają więcej niż ich rodzice i mimo dobrego wykształcenia dalej im w duszy dźwięczy melodia małego miasteczka , wioski. Mówią zawile, onanizując się swoim nowoprzyswojonym słowotokiem lub wręcz przeciwnie, wprowadzają swoje urwy i uje na salony. To nie potomkowie panów którzy lali chłopów ale wnukowie lanych chłopów.
    Poza dobrymi intencjami tekstu, rzuca się opisywana pogarda i łach. Można było ładniej, delikatniej. Ktoś powie „przecież to tosamo”.
    Ale jak brzmi!

    Polubienie

    1. Kolejny przykład folwarcznego segregowania ludzi. Teraz nie po kasie, nie po dokonaniach, nie po wiedzy, tylko po miejscu zamieszkania. Przerażające…

      Polubienie

  13. Przeczytałam z zaciekawieniem artykuł, ale niestety bardzo mnie zawiódł. Bo skoro mówimy o mentalności „Polaków”, powinniśmy porównać to zachowanie do mentalności innych nacji. Jeśli tego nie zrobimy, to tak jakbyśmy wychwalali nasz chleb jako najlepszy w świecie, ale tylko dlatego, że pieczywa z innych krajów nie mieliśmy okazji próbować. Jak dla mnie Anglicy niczym nie różnią się od opisanego wyżej zachowania, co więcej potrafią zrobić dużo więcej syfu na „folwarku”, bo są zawzięci, szczególnie jeśli nie dostaną gratisu, którego się domagają. We Francji jest podobnie, tylko że język jest bardziej „wykwintny” (czytaj: arogancki). Może zatem warto napisać kolejny artykuł, dogłębnie i obiektywnie porównując zachowanie różnych nacji? 🙂

    Polubienie

    1. we Francji podobnie?? cóż za nietrafione porównanie. we Francji jest 180stopni inaczej.
      Arogancki francuski… hmmm byłaś we Francji dłużej niż tydzień?

      Polubienie

  14. Jestem 60 latką to nie wiem czy mnie ktoś wogóle będzie czytał :trzeba zawsze w kontakcie z drugą osobą pamiętać że WSZYSCY podlegamy pewnym ograniczeniom psychicznym bierzemy różne leki przeróżne rzeczy jemy to wszystko oddziałowuje na naszą psychikę a sprzedawcy narażeni są szczególnie takiej ilości bisfenolu jaka znajduje się w paragonach i w tym ustrojstwie co te paragony drukuje inni nie doświadczają prosze zobaczyć na onkologii ile sprzedawczyn po 50 zmaga się z nieborakiem tak ten folfark dzisiejszy wygląda i pamiętajcie że kto czym wojuje od tego ginie !! Na Bank sprawdzone!

    Polubienie

  15. dlatego wyjechałem z tego kraju. ludzie biorą szacunek dla innych jako oznakę słabości. jest ich za dużo- ludzi którzy wola zaniżyć poziom do swojego niż podwyższyć swoj. nie wiem co sie musi stać żeby to zmienić. przykro mi. naprawde.

    Polubienie

  16. Panuje jakies zachlysniecie sie folwarcznoscia tego kraju, wielkie odkrycie majace tlumaczyc codzienne zachowania milionow ludzi. Rownie dobrze mozna winic brak slonca, nieregularna aktywnosc fizyczna czy diete, ale folwark brzmi lepiej. I wszyscy znawcy nie kotrastuja tego z mityczna ‚za granica’ tylko tkwia w przeswiadczeniu ze to tu i tylko tu ma miejsce.
    Dziesiatki rad i wskazowek jak byc niefolwarkowym a ja powiem jedno: nadawaj innym status rowny swemu, tylko tyle i az tyle.

    Polubienie

  17. „Niektórzy ludzie są tacy ubodzy. Jedyne co mają to tylko pieniądze.” nie wiem czy to Twoje, czy cytat…. ale trafione w punkt.
    Natomiast co do szacunku to sie nie zgadzam, imho na szacunek jednak trzeba zasłużyć, natomiast to nie zwalnia od traktowania ludzi normalnie… po ludzku, tak jak samemu by sie chcialo byc traktowanym. Wielu ludzi – vide ta lala czy „prezes” – nie zasluguje na szacunek.

    Polubienie

  18. dupa dupa i jeszcze raz dupa !!narzekanie Polskie raz jeszcze part 324422333!!jesteśmy tacy jak jesteśmy i tyle ,a buraki i CIOTY narzekające są na całym świecie ..fuck temu całemu biadoleniu a lala jak to lala …..druga lala za ladą niech sie ogarnie i powie sobie a huj pirdole to ………….

    Polubienie

  19. Świetny tekst i doskonała ocena naszej chorej rzeczywistości. Sam nawet nie wiesz, jak bardzo masz rację. Choć jednak konkluzje są smutne….

    Polubienie

  20. Tekst uderza w samo sedno! Doskonale wiem, co autor miał na myśli, gdyż przeżyłam to na własnej skórze. Będąc studentką weterynarii dorabiałam jako kelnerka i widziałam jak ludzie z pogardą potrafią traktować drugiego człowieka. Uśmiechajmy się więcej, narzekajmy mniej i szanujmy się wzajemnie!

    Polubienie

  21. A ja pracuje na zmywaku.
    Ok życie zjebalo mi się wiele razy i nawet na ulicy spalam. Nie mam wyższego wyksztalcenia i raczej nie będę miec. Pracowałam w wielu różnych miejscach gdzie miałam kontakt z ludźmi. BARDZO różnymi ludźmi … I wiecie co? Lubię swoja prace na zmywaku. Robię swoje i wychodzę do domu. Nic mnie nie interesuje użeranie sie z piekielnymi klientami którzy myślą ze rządzą światem bo stać ich na kawę u nas. Zdziwiło mnie natomiast ze jedna z kelnerek któregoś pięknego dnia, w ramach nudów, zaczęła mi pociskać ze jestem jakas gorsza bo na zmywaku robię a ona jest wielce panią kelnerką 🙂 bo ona studiuje i jest tu bo na waciki potrzebuje …
    Serio? A myślałam ze jestesmy jednym zespołem.

    Polubienie

    1. No niestety, jak mierne jednostki męczy kompleks niższości, to zrobią wszystko, żeby tylko poczuć się lepszym od kogoś innego..Pozdrawiam!

      Polubienie

  22. Dotarłam na tego bloga przypadkiem, artykuł zaczął się ciekawie, więc przeczytałam. I coś w tym jest. Kiedy byłam kilka miesięcy temu w Warszawie, spotkałam się z wieloma objawami braku szacunku i chamstwa. Bardzo się spieszyłam, jeszcze byłam po ciężkim wypadku i dalej chodziłam o kuli, kulejąc jak kulawa kaczka. Chciałam kupić na poczcie znaczek, ale kolejka kilometrowa. Pytam każdego po kolei czy przypadkiem nie może mnie przepuścić to zajmie 30 sekund, bo odliczę pieniążki. Zjechali mnie z góry do dołu, co ja sobie myślę, że jak to tak, że oni musieli czekać, a ja myślę, że nie muszę. Ze łzami w oczach nie kupiłam znaczka, listu nie wysłałam. Wróciłam na Śląsk. 5 minut na przesiadkę, ale usycham, więc kuśtykam po wodę do najbliższej Żabki. Kolejka na pół sklepu. Spytałam pierwszego człowieka w kasie, czy jak mu dam odliczone to mi kupi tą wodę, bo mi pociąg ucieknie. Wszyscy w kolejce sympatycznie z uśmiechem powiedzieli, że mogą mnie wpuścić do kolejki. Czasem mam wrażenie, że miejsce zamieszkania bardzo świadczy o ludziach.

    Polubienie

  23. Jest cień szansy, że jak będzie się nadal pogarszać sytuacja polityczno-gospodarcza, to wrócimy do punktu w którym najważniejsza była rodzina i miłość 😉 Wspólne przetrwanie 😉
    Tymczasem idzie wiosna, autor znajdzie babę, na motylkach w brzuchu wyprodukuje coś pozytywnego, co da się przeczytać 🙂

    Polubienie

    1. W kwestii technicznej:
      Facet nie jest w stanie odczuwać „motylków w brzuchu” ponieważ nie posiada macicy(a to od niej pochodzi to odczucie).

      Polubienie

      1. Wiesz.. czasem się zastanawiam, czy to czasem nie kobieta..
        I czy te posty, zmiany nastawienia do otoczenia, to nie jest po prostu cykl u kobiety 🙂
        Co do motylków, jak się zakochacie to je tez czujecie, tylko trochę inaczej 🙂

        Polubienie

      2. SALOU: wrażenia „lokalizacyjne” w brzuchu bywają zwodne i zawodne i wie o tym każdy kto przeżył jakąś historię z dwunastnicą- potrafi boleć dosłownie wszędzie.
        Natomiast z tymi motylami to jest klasyczny przykład na to, że można opisywać różne rzeczy tym samym sformułowaniem, i bez skonfrontowania o co dokładnie chodzi, mamy sytuację że jedno o zupie, drugie o dupie ale poczucie wzajemnego zrozumienia doskonałe 🙂
        A to naprawdę tak jest, że kobiety opisując „motyle” mają na myśli skurcze macicy(i tak, jest to jednoznacznie skorelowane z notorycznym „nakręceniem”) a faceci nie wiedząc o co kaman, bo nie mogą, wrzucają do worka „motyle” wszelkie nietypowe odczucia „gdzieś w środku” 😉
        Zakochany byłem nie raz, w tym raz do tego stopnia że się ożeniłem(co rzecz jasna nie było ostatnim zakochaniem się w życiu) i odkładając romantyczne bla bla tak gdzie jego miejsce, mogę stwierdzić że w brzuchu to facet zakochany czuje dziwne rzeczy, niejednoznacznie przyjemne, a motyle to i owszem, gdzieś w bokserkach 🙂

        Polubienie

      3. Bo moje odczucie motyli w brzuchu zaczyna się jakieś 3 palce poniżej pępka i idzie w górę do mostka. To raczej nie w macicy jeszcze . : – )
        Dokładnie to sprawdzę jak się spotkam z obiektem mojego aktualnego zakochania. : – )

        Polubienie

      4. Ale zaraz. Ja się chyba nie zgadzam z tą teorią tak do końca. Bo to zupełnie inna sprawa skurcze macicy i motyle. Same skurcze są gdy kobieta poznaje faceta i to jest skończony kretyn. Nie zakocha sie w nim, wkurza ja i nawet go nie lubi. Ale to 1000 % testosteronu jest. : – ) I mają drobną przygode bardzo sympatyczna a ona skurcze takiec jak jeszcze nigdy. Ale same skurcze zadnych motyli a poxniej to on jeszcze bardziej ja wkurza. To taki przyklad na rozdzielenie tych odczuc. : – )

        Polubienie

      5. XDDDD
        Rzeczywiście poglądowa. Ta pani wygląda jakby trąbę słonia połknęła albo głowę żyrafy z szyją. Ja z autopsji pamiętam bo dwójkę dzieci mam, trochę niżej macicę na usg namierzaja na poczatku. : – )
        A przy jakiej muzie fajnej dreszcze ostatnio wystąpiły u Pana szanownego?

        Polubienie

      6. Ale tak ostatnio-ostatnio? Wrzuciłem sobie dziś w aucie Ozric Tentacles i gitarowy kawałek „pixel dream” fajnie mi zrobił ;-). Choć na co dzień raczej słucham innych rzeczy. Gust eklektyczny, czyli – jak nam szanowny autor PI objaśnił kiedyś – pedalski 😉
        Mam na ten temat zgoła inną opinię, ale dopóki jesteśmy na blogu PI to trzeba się z tym pogodzić 🙂

        Polubienie

      7. No tak. Każdy ma parę kawałków które powodują ciazy w plecach albo takie ciepło W okolicy kręgosłupa między łopatkami. Może przynajmnie to wszyscy odczuwają podobnie niezależnie od płci.

        Polubienie

  24. Tak… Przypomina mi sie pewna anegdotka przeczytana na medycznej stronie:
    Farmaceutka w aptece zali sie klientce:
    – Jak mnie nogi bola, caly dzien stoje…
    – Trzeba bylo sie uczyc, to by pani teraz w aptece nie sprzedawala!
    😉

    Polubione przez 1 osoba

  25. Też kiedyś byłam jedną z tych, która stała za ladą i obsługiwala kasiastych biznesmenów (wkurwiając się, że na każdym kroku wymyślają. ) Teraz, chodząc z takimi oto PANAMI do restauracji, nie patrzę z pogardą na dziewczyny pytające „Co podać?”. Bardzo je dziwi gdy odnoszę po sobie talerz 🙂

    Polubienie

  26. „Wiecie, co mnie wkurwia w moim kraju? Protekcjonalność. To jebane traktowanie ludzi z góry” – a mnie wkurza, kiedy ludzie, do wyrażenia tego co czują, używają wulgaryzmów. Przyznam, że doszedłem do połowy tekstu i stwierdziłem, że zostałem przejechany jakby czołgiem. Autor pisze o tym, jakimi to Polacy są „chujami”, a zdaje się od nich specjalnie nie różnić. Co do samego przesłania, jakie niesie tekst, to zgadzam się w 100% (sam pracowałem w sklepie kilka lat w trakcie studiów i wiem jak wredni potrafią być ludzie), ale można było użyć innego języka do opisania tych wszystkich przypadków.

    Polubienie

  27. Niewiele mniejszym prostactwem i w dodatku przejawem braku jajec jest podrywanie kobiet które są akurat w pracy i muszą być miłe – np. w knajpie czy barze. Cwaniak nie podejdzie do dziewczyny zwyczajnie na ulicy, bo jest tchórzem bez paszportu do wyjścia ze swojej strefy komfortu, tylko próbuje swoich „sił” na kobietach, które normalnie powiedziałyby spierdalaj lub nie, a tutaj musi go spławić najdelikatniej jak się da. Byłem nawet świadkiem jak typowy Janusz Biznesu złożył kelnerce bystrą ofertę „ładna jesteś, chcesz pracować w mojej knajpie?”

    Polubienie

  28. PS. Jeszcze dobre jest to, mniej lub bardziej dyskretne, ale ewidentne, wieczne komentowanie pracy ludzi w maku, kfc czy innym bułko-królu. To jest naprawdę powszechne i słyszałem to od kilku znajomych. Za każdym razem były to teksty typu „za chuja nie chciałbym tu pracować”, „to jest pewnie ich praca marzeń”. I to w oczekiwaniu na posiłek, stojąc niezbyt daleko od lady i niezbyt cicho to mówiąc. I co najlepsze – wszyscy autorzy tych wypowiedzi pracują gdzie?
    W korporacji! Czyli są identycznymi beduinami, tylko zamiast połówek bułek przekładają papiery…

    Polubienie

  29. PS2. Autor błędnie zakłada, że pani doktor to nie przegrała życia i nie jest łatwą dupą na raz. Bo to mało lekarek, które płaczą po 40-stce, że przez „karierę” „nie zdążyły” założyć rodziny i czują, że przegrały życie, pocieszając się w dodatku przygodnym seksem z byle kim?

    Polubienie

    1. Tak w ogole to lekarz to ciężki brudny zawód . Praca z ludźmi którzy się nie myją i mają polipy w odbycie. : – ) nie zazdrosżyczę. Może tylko taki co zdjęcia rtg opisuje. Pacjenta na oczy nie ogląda. Serio chyba już lepiej sprzedawać w biedrze.

      Polubienie

  30. Świetny tekst.
    Tylko popatrzeć można na to z drugiej perspektywy – panie ekspedientki pracujące w ekskluzywnych butikach/perfumeriach itp. mają bardzo często cholernie wysokie mniemanie o sobie. Co z tego, że laska zarabia najniższą krajową – ma luksusowy mundurek i traktuje klientów jak gówno. Znam z autopsji. Weszłam kiedyś do jednego z droższych sklepów w galerii handlowej, nie byłam ubrana w ciuchy Prady i to pozwoliło panience spojrzeć na mnie wymownie i na pytanie o jakiś produkt bez wstydu odparła, że „mnie nie stać”. Kurwa, no serio? Było jej tylko wyraźnie głupio, że taka „biedota” kupiła to co chciała za niemałe pieniądze….

    Polubienie

    1. Zupełnie nie rozumiesz, o co chodzi.Pracuję w sklepie ze średniej półki. Jako ekspedientki musimy przypatrzeć się każdej wchodzącej osobie, ponieważ sklep jest dziennie okradany z kliku rzeczy tzn. znajdujemy około 10 klipsów po ubraniach. Moniturujemy (inna sprawa, że trzeba to robić dyskretnie) klientów, bo może być to potencjalny złodziej. Nikogo nie ochodzi jak jest ubrany klient, co więcej złodziejki, które złapałyśmy na gorącym uczynku, były bardzo drogo ubrane, dla niepoznaki.

      Polubienie

  31. Dokładnie w ten sposób traktują mnie klienci w mojej pracy. Nie pracuję w centrum handlowym z wyboru, ambicje i dyplomy schowałam do kieszeni, bo gdzieś pieniądze zarobić muszę. Ale klienci to czasem piekło, traktują ekspedientki jak sługi i obwiniają np. za jakość produktów.

    Polubienie

  32. Widać, że co po niektórzy zaczynają myśleć czytając pana C. vel IKEA. Oznacza to, ze ten pan jeszcze nie wszystkich przeflancował na swoją modłę, czyli brednie o tym jacy to wszyscy w Polsce są ch…… itd.
    Panie C., trend się zaczyna zmieniać. Za chwilę będzie pan już tylko pisać do…no właśnie, do kogo…? Do ludzi o pańskiej mentalności?

    Polubienie

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.