Jak rozkochać w sobie mężczyznę?

Anna jest na tyle młoda, że sprzedawca w sklepie ciągle prosi ją o dowód, gdy kupuje alkohol. Siedzi właśnie na randce ze starszym mężczyzną, który od czasu do czasu gapi się  na jej cycki (kobiety zawsze to wiedzą, dziś celowo ubrała się tak, aby pokazywać biust w sposób umiarkowany). 

Spotkanie ze starszym mężczyzną poprzedził standardowy internetowy triathlon. Jej rozmówca wpierw komplementował jej ciało, obiecywał co z nim zrobi, a później domagał się nudesów. Teraz siedzi w telefonie, a Anna czuje, że jego zainteresowanie nią spada. I mimo, że jeszcze chwilę temu sama była znudzona, nagle z powodu odrzucenia, to ona zaczyna się starać, czym zadziwia samą siebie. 

Aby zagłuszyć poczucie krindżu, pije zbyt dużo. W końcu on zabiera ją do domu, gdzie uprawiają krótki, niekomfortowy seks, w którym ona czuje, jakby odgrywali dziwaczne sceny z filmów dla dorosłych, z których część jest bezsensownie brutalna, część upokarzająca, cześć tandetna, a większość zwyczajnie niewygodna. Zmiany pozycji są co 30 sekund, jak na zawodach kulturystycznych. Seks, którego ona właściwie nie chce, a godzi się na niego tylko po to, aby zrobić na nim wrażenie. 

On ssie jej sutki, ona czuje jego usta na swoich piersiach i specjalnie jęczy głośno, aby myślał, że jest taki zajebisty. Do tego tak się układa, żeby jej ciało wyglądało jak najlepiej i nie widać było fałdki na brzuchu i cellulitu na tyłku. I przez jeden krótki moment odczuwa satysfakcję, gdy on w końcu dochodzi. Bo dzięki temu wierzy, że jest podniecająca i że jej ciało nie zawodzi.  

Wszystko co mam w ofercie to seks

Wraca do domu o drugiej w nocy i zastanawia się, po co jej to właściwie było. A i tak za jakiś czas to ona w przypływie samotności odezwie się do niego i zaproponuje co? Seks, oczywiście. (On się nie zgodzi, będzie uważał, że ona chce go złapać na dziecko).  

Świat dzisiejszych internetowych randek to w przeważającej części świat wielkiego, internetowego rozczarowania, niezależnie od tego czy w peselu ma się 1980, czy 1999. Żyjemy w końcu w czasach, w których zaczęto płacić nawet za to, żeby ktoś nas wysłuchał. 

Czytaj dalej

Facebook wykasował tego posta. Może Ty mi powiesz dlaczego

To list. W sumie smutny.

Jakiś czas temu pisał do mnie na FB pewien chłopak, wiek ok 30. Na zdjęciach tulił się czule ze swoją dziewczyną. Po chwili rozmowy zaczął prosić o zdjęcie cipki, a sam wysłał zdjęcie penisa. W związku z solidarnością jajników stwierdziłam, że biedna dziewczyna powinna o tym wiedzieć, więc owe zdjęcie wysłałam i napisałam jak sytuacja wygląda. Pomimo tego, że zdjęcie penisa było autentycznym zdjęciem jego siurka to ona stwierdziła, że go kocha i chce z nim być.

 Nie wnikam co ją kręciło w jego osobie, gdyż nawet penis był niewielkich rozmiarów, a z rozmowy nie wynikało, żeby świecił intelektem. Nasza znajomość skończyła się tym, że powiedział, że nie powinnam pisać do jego „ukochanej” + wyzwiska. Na złość postanowił zmienić mój nick na czacie messagera, jednakże w wyniku pomyłki zmienił sobie na „głupia kurwa” po czym mnie zablokował. 

Jedyna pamiątka jaka została mi ze znajomości z tym człowiekiem to screen, który wysłałam swojej przyjaciółce (w załączeniu).”

– Fanka (listy do Czarnego)

Prawdziwy gentleman…
Czytaj dalej

Jak znaleźć męża i to najlepiej bogatego

“Wyobraź sobie. Wchodzisz do pustego mieszkania, robisz sobie kawę, siadasz w ciszy przy kuchennym stole. Niczego nie musisz robić. Musisz tylko zdecydować czy to samotność, czy wolność.” 

Ten mem jest genialny, bo dotyka czegoś prawdziwego. Znam wiele kobiet, które odpowiedzą – i to bez wahania – że to wolność. 

Wieczory z książką, muzyką i znajomymi. Podróże. Fitness. Depilacja laserowa (w sumie nie wiadomo dla kogo, ale trzeba). Bo przecież lepiej być samą, niż z byle kim. Bo przecież mądre serwisy na Insta z cytatami mówią: “tak bardzo cierpicie, a jesteście takie wspaniałe”, “CHŁOP MA BYĆ TAKI A TAKI, BO JEŚLI NIE, TO NIE WART TWOJEJ UWAGI” i „NIE TRAĆ CZASU NA NIC NIE WARTE ZNAJOMOŚCI, BO KIEDYŚ W TWOIM ŻYCIU POJAWI SIĘ KTOŚ WARTOŚCIOWY”. 

Tak tak, wiecznie czekać na połówki jabłka, połówki pomarańczy, tyle że pojawiają się same buraki. Jak to powiedziała jedna kobieca gwiazda stand upu: „Mam 36 lat. Staropanieństwo mi puka do oka. I to nie jest fajne pukanie.”

Puste mieszkanie to wolność, ale kobiecy łeb przed okresem i tak będzie wrzeszczeć „jesteś samotna, brzydka, gruba, przegrałaś życie”. To nic, że mieszkanie kupione, że dupa chuda, że praca zajebista, że uśmiech piękny, że komunikatywna, że dosłownie wszystko załatwi od ręki, to wszystko nic. Kupa. – pisze do mnie czytelniczka Nikola. 

I ma to każda kobieta. KAŻDA. Żeby było zabawniej, te w związkach często też, ale się do tego głośno nie przyznają. Czasem człowiek się czuje jak polędwica, a czasem jak kiełbasa zwyczajna i to pośledniego gatunku (niewyspana, zmęczona, wiecznie spóźniona. Wciśnięta głęboko pomiędzy jakieś dawno sprokrastynowane sprawy, mentalnie niewydepilowana, kiełbasa zwyczajna).

Czytaj dalej

Czy facet jest chujem zostawiając matkę swojego dziecka?

W „Pokoleniu Ikea Kobiety” pisałem o rytuałach godowych swojego kumpla Franza, który po rytualnej wymianie pierwszych wiadomości dostał ultimatum. Spotkamy się, ale pokażesz mi zaświadczenie z USC, że jesteś kawalerem, bo mam złe doświadczenia. 

I Franz zaświadczenie zdobył i pokazał, bo kobieta była wysoką blondynką z pasemkami, miała duże cycki  i tipsy. A on lubi ten typ. Cóż poradzić, ja wolę niskie i bez pasemek.

A dalej to już było tak: 

„- Ponieważ mieszkali w innych miastach, to spotykali się rzadko. Może ze cztery tygodnie przez rok. Dwa razy byli ze sobą w Egipcie po tygodniu. Ale raz on dostał sraczki, a raz ona, więc to się za specjalnie nie liczy. I postanowili wziąć ślub. A trzy tygodnie później okazało się, że ona jest w ciąży, więc przyspieszyli tę decyzję. Franz się co prawda zdziwił, że ma taką skuteczność, bo w tym okresie to ją zmłotkował raz i trwało to pięć minut, na dodatek w gumie, ale wiadomo. Guma nie tytan, czasami pęka. On wyrzucił na ślub 50 000, ona 50 000, bo miało być na wypasie. Hotel dla gości. Do ślubu podjechali karetą. Byłem na ślubie, panna młoda wyglądała nieźle, co prawda lekko slutty cheerleader, ale to nie moja sprawa. 

– Slutty cheerleader

– Kieckę miała krótką, cycki na wierzchu i domagała się zdjęcia ze mną, jak ją trzymam na rękach. 

– Faktycznie zdzira! 

– Ślub był w sobotę. W poniedziałek Franz spakował graty i wrócił do siebie do chaty, oznajmiając, że będzie rozwód. Później, jak byliśmy już przy czwartym guinnessie, wyznał, ale to, rzecz jasna, tajemnica, że tydzień przed jedna i druga strona ostro młotkowała, żeby odwołali tę imprezę, bo nie ma sensu, znają się za krótko itp. A wiesz, dlaczego się rozstali? Bo w czasie rozpakowywania prezentów ślubnych ona powiedziała, że się do niego nie przeprowadzi. Chce, żeby zamieszkali w domu jej matki, która odda im piętro. A wcześniej obiecywała, że to zrobi!!!

Franz spakował się w neseser, uchylił czapki i pierwszym pociągiem wrócił do Warszawy. I wiesz co? Nawet jej nie przerżnął w trakcie nocy poślubnej! Nie dała mu.”

I teraz powstaje pytanie, czy Franz był chujem, zostawiając przyszłą matkę z jeszcze nienarodzonym dzieckiem? Bo kwestia, że 100 tys. na wypasiony ślub dziś już nie starczy, jest jakby oczywista. 

Czytaj dalej

Czy chcesz mieć życie jak Natalia Siwiec?

Sytuacja jest cokolwiek niezręczna.

Dzwoni do mnie dawno niesłyszany zawodnik, z którym kiedyś po klubach w Warszawie usiłowaliśmy łapać choroby weneryczne.

– Kupuję akcje Gazpromu – mówi. – Spadły 70 proc. na giełdzie w Londynie. To się najdalej za pół roku odbije! 

Patrzę na foksteriera, który przed momentem dostał opierdziel za wykopanie dziury koło garażu, foksterier patrzy mi w oczy i milcząco odpowiada: nie gap się na mnie, to jego pojebało. Kolega, co prawda, do tej pory co najwyżej hurtowo kupował gumy w Rossmanie, ale pytam na wszelki wypadek:

– Kupowałeś kiedykolwiek akcje chociaż w Polsce?

– Nie. Ale to nie jest okazja, to jest mega okazja.

I ja już wiem, że popełniam błąd, ale tłumaczę, że to chujowy pomysł pakować hajs w rosyjską spółkę, kiedy trwa wojna, że pomijając zwyczajny wstyd, jak mu już kasa świat przesłania, to ryzyko jest ogromne, itp. itd. 

Odpowiedź: 

– Głupi jesteś, można zrobić dużo papieru. 

Kolega chce iść na skróty. Taka teraz moda. 

Czytaj dalej