Klientka była typową warszawską lalą. Przecenioną. Brunetką. Z kontem na Instagramie. I tysiącami followersów, którzy marząc o jej c…czaszce walili sobie konia pod prysznicem. Włosy mniej więcej do tyłka. Czapka bejsbolówka. Brwi trochę za bardzo zaznaczone. Usta z kwasem. Co najmniej 1 ml kwasu hialuronowego. Długie paznokcie opiłowane w migdały.

Jedziemy niżej?

Brzuch płaski, lekko umięśniony ale nie za bardzo. Widać, że laska woli się pocić w łóżku niż na siłowni. Za to nieziemski tyłek. Ogólnie przypomina dużą, małą dziewczynkę. Jest słodka. Brakuje jej tylko lizaka w ustach.

Warszawska lala podeszła do sprzedawczyni pewnym krokiem i bez ‘dzień dobry’, ani ‘pocałuj mnie w dupę’, zaczęła jej opowiadać o tym, że ma rzęsy zniszczone przedłużaniem metodą 1:1.

Co to jest przedłużanie metodą 1:1? Nie mam pojęcia, ponoć kobiety wiedzą, o co chodzi. Mężczyźni nakładają sobie metalowe śruby na fiuta celem wydłużenia, kobiety mogą przedłużać rzęsy. 

Lala rzęsy miała faktycznie zniszczone. Szuka tuszu wydłużającego to, co zostało i podkręcającego to, co zostało. Ekspedientka jest ładna, ale nie jest efektowna. Ekspedientka pracuje w znanej sieci perfumerii weekendowo-dorywczo, bo zwyczajnie potrzebuje kasy na studia. Co studiuje? To nieistotne, ale wystarczy, że powiem, że ten kierunek jest wymagający i nie jest to prawo. Ekspedientka, jak każda baba, lubi kosmetyki, a pracując tutaj poznała je jeszcze lepiej. Proponuje, więc, Lali swoją ulubioną maskarę, która robi to, co Lala chciała, czyli wydłuża i podkręca, a na dodatek ma jeszcze odżywkę, aby wzmocnić te resztki, które zostały.

Działam totalnie zgodnie ze swoim sumieniem. Polecam, nie produkt tej marki, na którą mamy akurat „focus”. Nie polecam również marki, dzięki której wygramy konkurs i dostaniemy nagrody. Nie. Polecam coś, co – według mnie – będzie najlepsze dla tej klientki, bo taka już po prostu jestem.

Lala testuje maskarę i jest zachwycona. Maskara nie jest droga. Jest kurewsko droga! Przynajmniej dla większości ludzi. Dla mnie też, ale ja byłem kiedyś zdziwiony, że dobry puder kosztuje 200 zł. Żaden kosmetyk dla faceta nie kosztuje 200 zł. Przynajmniej żaden, za który warto tyle zapłacić.

Lala bierze dwa opakowania. Ekspedientka uśmiecha się zadowolona, czuje satysfakcję, że  w swojej pracy zrobiła coś fajnego, co innej kobiecie poprawi samopoczucie. Lala dostaje stos próbek i wychodzi uśmiechnięta, życząc ekspedientce miłego wieczoru. 

Cud, miód i orzeszki. Ale tylko przez 20 minut, bo 20 minut później Lala wraca rozhisteryzowana, krzycząc z daleka, że ekspedientka jest oszustką, naciągaczką i kłamcą.

– Oszukałaś mnie – syczy. – Na tym opakowaniu nie pisze, że ta maskara wydłuża i podkręca! I jeszcze grubym drukiem na przodzie opakowania jest napisane: thickening and fortifying mascara!! Nie chciałam przecież pogrubiającej! – Jesteś nieudolna – mówi. – Niekompetentna. I chcesz tylko naciągnąć klienta.

Ekspedientka odwraca opakowanie na drugą stronę, gdzie wołami jest napisane, że maskara pogrubia, wzmacnia i wydłuża rzęsy. Nie ma to znaczenia. Ekspedientka ma łzy w oczach, ale przeprasza za swój „ewidentny błąd”. Odchodzi od Lali, żeby się nie poryczeć publicznie i prosi koleżankę, aby ta przyjęła zwrot. Koleżanka próbuje przekonać klientkę, że przecież testowała, że jej się podobał efekt i sama się zdecydowała na zakup.

– Owszem, podobał mi się  – głośno przyznaje Lala. – Ale nie będę przecież kupowała rzeczy, na której nie jest napisane to, o co prosiłam!

Lala wkurwiona, jakby jej ktoś futro oblał różową farbą, wychodzi ze sklepu. Co za tępa, głupia sucz – myśli o ekspedientce. Ekspedientka, zaś, myśli: co jest nie tak z ludźmi w naszych czasach? Dlaczego ludziom się wydaje, że kiedy trzymają w ręku portfel mają prawo obrażać ludzi i traktować ich jak gorszy sort społeczeństwa, tylko dlatego, że ci właśnie są w pracy? Przecież ja – myśli ekspedientka – wychodząc na zmianę i zakładając „mundurek” nie podpisuje automatycznie zrzeczenia się praw człowieka.

Ależ oczywiście, że tak jest.

W bardzo dobrym filmie, który widziałem niedawno, pada zdanie: „Prawda jest jak poezja. A mało kto lubi poezję”. To jak, chcecie posłuchać trochę prawdy?

unnamed

Rysunek: Aleksandra Wysocka

Klepnij ją

W Polsce panuje mentalność folwarczna, która ciągle jest w nas. Na folwarku był pan i byli chłopi. Pan trzaskał chłopów po ryju, oni brali po ryju i traktowali to jak coś absolutnie naturalnego. Pan dymał chłopkę, było to czymś naturalnym. Panów nie ma. Chłopów coraz mniej. Ale dalej nasze stosunki społeczne są tak skonstruowane.

W pracy w naszym kraju nie ma równych sobie stron umowy, które wymieniają pracę za pieniądze. Mamy zarządzających folwarkiem i roboli, którym – właściwie nie wiadomo dlaczego – trzeba płacić.

Ufo (znany tym, którzy czytali moje książki) wszedł do firmy prywatnej handlującej alkoholem, gdzie powitał go właściciel, człowiek lat około 50. Rozmawiali o tym, o czym rozmawiać musieli. Szli korytarzem, prowadząc ową niespieszną konwersację o pieniądzach małych i dużych, a przy jednym z biurek była ładna kobieta, w wieku lat mniej więcej 30.

Ta kobieta schylała się po jakieś dokumenty, miała na sobie białą koszulę i kieckę kończącą się przed kolanem. Właściciel, tonem pełnym szacunku (gdyż uznał Ufo za równego sobie, bo on też miał dobry samochód, a stała za nim potęga dużej korporacji), zwrócił się do niego: Pan poczeka moment.

Podszedł do tej 30-latki, zamachnął się dłonią i ostrym klapsem strzelił ją w tyłek, krzycząc zadowolony: Kto wypina, tego wina! Zrealizował  swoje podstawowe prawo: właściciela. Poganiacza.

Bardziej, jednak, zaskakujące było to, co zrobiła kobieta w takiej sytuacji.  Nie wykurwiła mu w pysk. Nie posiniała z wściekłości. Zapłoniła się na twarzy, zachichotała i powiedziała: Och panie prezesie!! Z pana prezesa to taki figlarz! Potraktowała to jako fragment jej rzeczywistości społecznej. Jest pan na folwarku. Pan na folwarku ma swoje prawa. Chce klepać swoją własność, to klepie. Chce przejechać się na swojej kobyle, to  ją wyciąga ze stajni i jedzie, a później zadowolony i zmęczony odstawia ją z powrotem.

Traktujemy ludzi z góry

Wiecie, co mnie wkurwia w moim kraju? Protekcjonalność. To jebane traktowanie ludzi z góry. Jakby czyjkolwiek sukces, mierzony zazwyczaj w PLN, dawał komukolwiek prawo do traktowania innych jak szmaty.

To jest wszędzie.  W korporacji, w sklepie, urzędzie i knajpie. Umówiłem się z dwoma kumplami na steka w Lemingradzie, bo tak radośnie nazywa się w Warszawie dzielnicę Wilanów.  Siedzimy. Zamówiliśmy wino, a później te steki. Dobra zamówiliśmy dwie butelki na dobry początek, bo wieczór był piękny, a my młodzi.

Kelner, jakiś przestraszony, pyta jak wysmażone te steki chcemy. Koledzy tłumaczą, że średnio, ja że krwistego. Coś tam żartujemy, kumpel, który pracuje w sprzedaży, rzuca jakieś żarty, żeby zbudować relację, kelner w końcu się otwiera i mówi, że chujowy dzień miał.

To znaczy, on powiedział, że zły, ale po jego minie od razu widać było, że chujowy.

Żyje się prosto. “Jak coś mnie wkurwia to mówię, że mnie wkurwia, a nie, że złowrogo szumią wierzby czy duch mój na rozżarzone węgle gołą dupą usiadł.”  

To kelner podaje nam przykład tej chujowości. Że przed chwilą była kobieta. Młoda i nawet ten teges. Trochę spięta, ale zamówiła steka za 110 zł. Dobrze wysmażonego. Zamówić w knajpie ze stekami dobrze wysmażonego steka, to jak będąc hetero przyjść do gejowskiej sauny. Każdy ma, jednak, prawo do złego gustu. Kobieta dostała swojego steka, spojrzała na niego kosym okiem po czym stwierdziła:

– ALE ON JEST KRWISTY.

– Gdzie jest krwisty? – zaniepokoił się kelner.

– Tu – wskazała imponującym szponem na czerwoną plamkę wielkości mniej więcej trzech milimetrów.

Przyszedł kucharz.

– Ale on jest bardzo dobrze wysmażony  – zaprotestował. – Pani patrzy. Rozkroił steka, w środku faktycznie zelówka jak się patrzy.

– Ale ja za to nie zapłacę! – oburzyła się kobieta i wyszła.

Zapłacili kelnerzy.

Trzeba się było uczyć

Stosunki zarządców do chłopów charakteryzuje pogarda. To spojrzenie: jestem panem i płacę. Dla wielu ludzi, którzy stoją po drugiej stronie lady, sprzedawca/kelner/stażysta/pracownik jest podczłowiekiem. Tępym robolem, który spierdolił swoje życie i teraz musi robić to, co robi.

Trzeba było się uczyć.

Trzeba było się bardziej starać

To byś nie skończyła w takim miejscu, tępa dzido.

Co nie zmienia faktu, że ta sama osoba jest dymana przez innych, którzy są wyżej. Jak nas szef źle nie traktuje to znaczy, że się do tego nie nadaje, prawda?

Gdyby ktoś podszedł do Lali  i powiedział jej: „pani zachowanie jest  przejawem mentalności folwarcznej”, za chuja by nie zrozumiała. Gdyby jednak ktoś do niej podszedł i powiedział: „jesteś tępą pizdą, całkowicie pozbawioną empatii”, istnieje szansa, że zrozumiałaby. Choć nie miałaby pojęcia, skąd się wzięło jej zachowanie.

Wzięło się oczywiście z takich nudnych rzeczy jak II wojna światowa. Przed wojną klasa średnia była niewielka i w sporej części byli to Żydzi. Żydów wymordowali Niemcy. Oprócz Żydów mieliśmy też ziemiaństwo, czyli klasę wyższą. Ale ziemiaństwo nam wymordowali Niemcy i Rosjanie. Został tylko folwark. Wszyscy, ja jebię jesteśmy potomkami folwarku. Fakt, że Lala jest wredną pizdą z powodu Adolfa Hitlera, raczej, kurwa, nie przychodzi jej do głowy. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, jest wredną pizdą, bo lubi. 

Niektórzy ludzie są tacy ubodzy. Jedyne co mają to tylko pieniądze.  

Bardzo lubimy kierować się pozorami

Znam jedną studentkę medycyny, która aby dorobić trochę floty stawała za barem, celowo zakładała czerwoną bluzkę i w maksymalnie dozwolony sposób pokazywała cycki.  Mocno to podbijało wysokość napiwków.

Dziś jest panią doktor. Ile osób myślało, obserwując ją za barem, że przejebała swoje życie? Ile, że jest łatwą dupą na raz?

Wiecie, czego nam brakuje w naszym kraju? Szacunku jednej osoby do drugiej. Nie każdy dostaje skrzydła. Nie każdy potrafi latać.  Nie każdy będzie w stanie to robić. Podział na panów i chamów przetrwał w naszym odczuwaniu świata. Jedni są biedni, nie mają szans, a inni je mają. Nie ma równości. Jeden jest bardziej inteligentny, aktywny, przystojny, piękna, ma większe cycki, jest bardziej otwarty, albo ma bardziej giętkie kolana.  

Różnimy się.  

Ale nie bądźmy przy tym chujami. Nawet jeśli odniosło się duży sukces. Łatwiej się wtedy patrzy w lustro. 

Traktuj ludzi z szacunkiem. Mogą cię zaskoczyć.

2290624789_e1755d1dd7_b

Photo by Natia Koiava/CC Flickr.com

Wpływy: „Prześniona rewolucja” prof. Andrzej Leder

358 uwag do wpisu “Dlaczego ludzie w Polsce są dla siebie takimi chujami

  1. Piszesz oczywiste oczywistości, ale niestety tylko dla tych, którzy wcześniej stali po drugiej stronie lady/barykady. Moje kolejne partnerki zawsze oskarżały mnie, że podrywam kelnerki. I zawsze musiałem tłumaczyć, że zwyczajnie jestem miły, bo wiem jak to jest trafić na chujowego klienta z samego rana, który ustawi Ci cały dzień… Poza tym Ci ludzie w knajpach przygotowują Twoje jedzenie, więc świadom konsekwencji ewentualnej nieuprzejmości raczej postaraj się o uśmiech i na koniec fajny napiwek, bo często z tego żyją 😉

    Polubione przez 1 osoba

      1. niestety nie tylko polskie, tak się dzieje wszędzie. Ciekawy film kiedyś o tym nakręcono. Dokument. Człowiek ma wszędzie takie same odruchy i reakcję. Nam się wydaje, że to typowe – polskie. Bo nie znamy innych miejsc zbyt dobrze. I tyle. Nie miejmy kompleksów, że jesteśmy źli, gorsi. Jesteśmy podobni do innych, a inni podobni do nas.

        Polubione przez 3 ludzi

      2. Powiem więcej – wynajmujesz pokój w hotelu? wiesz do czego służy szczotka do kibla, ale z niej nie korzystasz boś pan, a pokojówka służąca i wyszoruje twoje gawno? Cóż, zapewne szklanki masz wytarte dokładnie tą samą ścierą, którą wymyła muszlę z tego, co sam powinieneś był po sobie sprzątnąć.
        To nie folwark tylko zapłata uprzejmością za uprzejmość i szacunkiem za szacunek.
        Pozdrowienia od byłej pokojówki *****

        Polubione przez 1 osoba

      3. Ja to raczej odczytałem….. „nie bądź chu….em od drzwi, to nie będę musiał pluć”
        i nie jest to polska domena, bo w knajpie we Włoszech gdzie pracowali znajomi (włosi) też im się tak zdarzało.

        Polubienie

      1. Wiem coś na temat tego całego „Ci ludzie w knajpach przygotowują Twoje jedzenie” Mam znajomych w wielu knajpach i wiem jak kończy ich jedzenie jeśli klient postanowił być bardziej śmieszny przy zamawianiu jedzenia na telefon. Tak więc ostrzegam niedowiarków…uważajcie bo naprawdę na kuchni też stroi się żarty.

        Polubienie

    1. „W bardzo dobrym filmie, który widziałem niedawno, pada zdanie: „Prawda jest jak poezja. A mało kto lubi poezję” (…)

      też widziałam ten film ostatnio, też wpadł mi w pamięć ten tekst, nie mogę przypomnieć sobie tytułu

      Polubienie

    2. Generalnie zgadzam się z Twoją wypowiedzią. Poza napiwkami.
      Czy gdy pracuję w biurze , za poprawną pracę dostaję dodatkowe pieniążki ? Nie.
      Czy pracownik infolniii czy osoba nadzorująca ruch monterów w Orange/Netii/UPS / gdziekolwiek dostaje drobniaki za wykonaną pracę ? Nie.
      Z ideą napiwków się nie zgadzam.
      Z ideą bycia miłym – jak najbardziej. 🙂

      Polubienie

  2. Pytanie jest tylko jedno – kto odważy się walczyć z takim systemem? Wytkniesz komuś nad sobą, że jest chujem i pewnie stracisz pracę. To chore, ale wolimy, gdy nami pomiatają, niż ponieść konsekwencje.

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Należy mieć przede wszystkim szacunek do siebie. Inaczej nie będziemy mieć szacunku do innych. Jeśli zatem pracodawca, czy osoba „nad nami” w firmie jest dla nas dupkiem – nie należy sobie na to pozwolić. WIększość powie – „to nie takie proste”, „łatwo powiedzieć”.Wiem, że nie każdy może pozwolić sobie na utratę pracy (chociaż to nie musi wcale oznaczać zwolnienia). Jeśli jest się nieszczęśliwym w jakimś miejscu, z jakimiś ludźmi – nie warto marnować tam swojego cennego, jedynego, wspaniałego życia jakie nam dano 😉 Pozdrowienia i obyście mieli ogromne ilości pozytywnej energii i byli szczęśliwi – tak po prostu! 🙂

      Polubienie

      1. Dzięki, pozytywna energia się zawsze przyda 😉 Oczywiście, jeśli możemy sobie pozwolić na taki bunt, choć nie wiem, czy to dobre określenie, powinniśmy to zrobić, bo szkoda naszych nerwów. Niestety czasami zwyczajnie nie można. Przykład z mojego życia. Jeden mój wykładowca był totalnym dupkiem. Wszystkimi gardził i traktował jak gorszy sort. Czy ktoś się zbuntował? Nie. Wszyscy woleli przemęczyć się ten jeden semestr i zdać. Mniejsze zło.

        Polubienie

  3. Ludzie ludziom zgotowali taki los.
    Z drugiej strony, nikt nie musi sie na takie traktowanie zgadzac, sekretarka mogla prezesa strzelic w pysk – i miala do tego pelne prawo.
    Ten folwark, to sa nuworysze, ktorzy dorobili sie do tej kasy niedawno i bardzo chca poczuc sie z tego powodu wazni. Z drugiej strony kastowosc spoleczna na zachodzie, gdzie ludzie dorabiali sie kasy przez pokolenia wcale nie jest mniejsza – natomiast roznica w klasie jest ogromna.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Tak już niestety jest ten świat skonstruowany… Przez kilka lat wykładałam towar na półki, równolegle studiowałam zaocznie i dziennie. Roznosiłam ulotki, chodziłam na inwentaryzacje. Zarabiałam śmieszne grosze, żeby mieć na swoje wydatki. Nigdy nie miałam z tym specjalnego problemu. Zawsze wychodziłam z założenia: żadna praca nie hańbi. Bo nie hańbi. Pracę swoją lubiłam, jak i ludzi z którymi pracowałam. Problem miało za to otoczenie. Klienci, którzy patrzyli na mnie z pogardą, znajomi, którzy sugerowali, że może powinnam poszukać sobie innej pracy. A ja szczerze powiedziawszy miałam to głęboko w dupie. Nie obijałam się.
    Dziś jestem już po studiach, które częściowo opłacałam właśnie z zarobków w sklepach.
    Pracuję w jednym z portali społecznościowych. Mam swoje pasje, które nieustannie rozwijam. Nie mam zamiaru wyrzekać się tego gdzie pracowałam i w jaki sposób zarabiałam pieniądze. A ludźmi traktującymi innych z góry, ze względu na to czy pracują fizycznie czy umysłowo, czy sprzątają, podcierają innym tyłki, wywożą śmieci nie zawracam sobie głowy, bo z całą pewnością nie mają mi nic ciekawego do zaoferowania.

    Polubione przez 3 ludzi

  5. Dzieki za przyklad Pani Doktor. Pracowalam od liceum: fast food’y, coffeeshop’y, bnb na Wyspach. Przez studia jako kelnerka, plus korki. Malo kto wie, ze potrafilam przy dobrym misiacu wykrecic powyzej 8k, czyli wiecej niz dostalabym zaczynajac prace w zawodzie po studiach. Mimo tej kasy nie raz wracalam zaryczna bo Pan Prezes duzej firmy napi******il sie jak messerschmitt i byl nagle znawca kuchni z kazdego kranca swiata, albo ladowalam na dywaniku bo po sesji rzucilo mi sie na biodra dodatkowe dwa kilo, a w tym lokalu kelnerki chodzily, pewnie nadal chodza tylko w jednym rozmiarze sukienki. Zdarzalo sie tez ze kochani Polscy celebryci (albo nie daj boze znjomi celebrytow -a to juz w ogole tak wysokie progi, ze powinno sie klaniac od progu i kazdemu proponowac laske z wejscia ) sprawdzali granice mojej wytrzymalosci i przy pierwszych oznakach wyprowadzenia mnie z rownowagi rzucali slynne „trzeba sie bylo uczyc/cos osiagnac”. I wiesz co ? Zrobilam dwie magisterki w Polsce i za granica, pozniej doktorat w swietnej jednostce naukowej i jestem teraz najmilszym czlowiekiem na swiecie, ale czasami i tak brakuje mi tego kelnerowania bo uksztaltowalo mnie to jak nic innego.

    Polubione przez 2 ludzi

  6. Zgadzam się w całej rozciągłości. Panuje jakieś dziwne przekonanie, że pieniądze/stanowisko/wygląd uprawniają do traktowania drugiego człowieka z góry. Idzie sobie taki Pan prezes do restauracji, widzi młodego człowieka, który zapierdala po sali w fartuszku i jak gdyby nigdy nic traktuje go jak bura suke. Bo może. Ale nie myśli o tym, że któregoś dnia może iść ulica, dostać ataku serca i jedyna osoba mogąca mu pomóc, jest właśnie ten kelner. Taki prosty przykład. ‚Traktuj innych tak jak sam chciałbyś być traktowany’- jedno z najbardziej wyswiechtanych haseł, ale jakże prawdziwe.. Bądźmy dla siebie uprzejmi, traktujmy się nawzajem z szacunkiem; niezależnie od tego czy masz na koncie piardyliard zielonych, czy -5,80. Brak rzeczy bezcennych powoduje zubozenie. Czy cos w tym rodzaju 😉

    Polubione przez 1 osoba

  7. Smutne to. Prawdziwe to. Chamów trzeba kultury i szacunku uczyć. Kiedyś w pewnym markecie chamski klient wydzierał się na sprzedawcę. Widząc to, inny klient podszedł do chama i wręczył mu wizytówkę mówiąc że jest psychiatrą..

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Tyle że zapewne klient wydzierał się bo miał powód. Markety to oszuści a klient jest traktowany jak ostatnia szmata i nawet w przypadku ewidentnej winy marketu nigdy nie pada zwykłe „przepraszam”. Więc nie się pracownicy kasowi nie skarżą, bo to ich pracodawca stawia ich w tej sytuacji , skoro sfrustrowany klient traktowany jest jak zwykły śmieć.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Zwykle ich bezposredni pracodawca tez nie ma na to wpływu. To tak jak obecne podejście do tzw. banksterów – wszelkie zlosliwosci odbijają sie na zwyklych, szarych pracownikach, ktorzy niestety nie zarabiają kokosow, a szefom (zwykle tym na najwyższych tylko szczeblach) to zwisa. Łatwo oskarżać nie znając oskarżanego.

        Polubione przez 1 osoba

      2. @Szyderman twój sposób rozumowania jest uproszczony i prostacki. Sam nie raz miałem okazję zrąbać publicznie (nie używałem wulgaryzmów) takie osoby bo kasjerka czy pracownik wykładający towar nie mogli/nie chcieli odpowiadać na chamstwo klienta. Ty pewnie byś się nie odezwał bo markety to oszuści a klient ma powód zj***ć sprzedawczynię. Brawo. Artykuł jest właśnie o takim sposobie myślenia, pytanie czy to do ciebie dotarło…

        Polubione przez 1 osoba

      3. Doprawdy? Pierdolisz jak bohaterka felietonu. Widzisz, tak się składa, że pracuję w markecie i powody dla których klienci mordy drą…przychodzi takie panisko i „podaj mi tą lampę” to co maże mam uniżenie „tak panie, już niosę”? a co, wódkę ze mną pił, żeby mi „tykać” czasem trzeba takiego grzecznie (oj to najbardziej boli) do pionu postawić, choć na usta się ciśnie „a weź se kurwa sam – samoobsługa jest”. Może gdybyśmy zaczęli traktować klientów jak ostatnie szmaty – wielu na to zasługuje – to nabraliby odrobiny ogłady.

        Polubienie

  8. Problem w tym, że tak samo jak klienci nie szanują kelnerów czy sprzedawców, tak samo sprzedawcy czy kelnerzy często nie szanują klientów. W Krakowie, poza nielicznymi wyjątkami restauracje zatrudniają najtańszą siłę roboczą, czyli studentów. A ta najtańsza siła robocza najczęściej potrafi jedynie trzymać tacę, bo o reszcie kelnerskiego fachu nie ma bladego pojęcia.

    I co dalej? Ano idzie człowiek do dobrej restauracji i steki są co prawda dobre, lecz obsługa koszmarna. Więc jeśli już mówimy o szacunku, to może ta cała studenteria udająca kelnerów w krakowskich knajpach najpierw nauczy się jak się to robi, a dopiero potem oczekuje szacunku. Bo niby dlaczego mam szanować kogoś, sam nie szanuje mnie?

    Polubione przez 1 osoba

  9. Często pracowałam w różnych sklepach, wykładałam towar, sprzedawalam alkohol czy biegalam z mopem okazjonalnie dzwoniąc do ludzi z ankietami. Wiem jak ciężko zarabia się na chleb zwłaszcza gdy kończy się liceum i szuka się szczęścia w wielkim świecie. Nie żałuje jednak tych wyborów. Do dziś dorabiam w jednej z polskich Ikeii mając kontakt z setkami ludzi dziennie. Nauczyłam się sobie radzić, np poprzez totalna zmianę wyglądu w pracy. Na codziennie jestem typem laleczki w szpilkach, w pracy-nie mam makijażu, zawsze pracownicze ubrania do tego zapiete pod szyję i obowiązkowo koczek. Przyzwyczaiłam się że ludzie moga mnie oceniać że nic że swoim życiem nie robię, ba…. Ja im nawet umozliwiam takie myślenie o mnie. Gdy się pojawia jakiś idiotyczy komentarz zawsze czuje że jest on wówczas kierowany do pracownika. Nie ma w tym mnie. Ja koncze się w momencie gdy się przebieram w szatni i w pełnym umundurowaniu krocze do klientów. Dzięki temu jeszcze nie zwariowalam.

    Polubione przez 1 osoba

  10. Mam koleżankę, która jest szalenie miła dla wszystkch. Bez podtekstów. Wcale też nie liczy na ugranie czegoś dla siebie. A że jest fajną dupą i jest nienaturalnie (jak na nasze warunki) miła, to:
    1) każdy facet myśli, że oprócz uśmiechu ona chce mu dać coś więcej (a skoro chce dać, to trzeba to wziąć), ale ona nie chce i nie daje,
    2) wszystkie kobiety jej nienawidzą, widząc w niej zagrożenie,obawiają się że może zabierze im facetów ich osobistych, ale pewnie to podświadoma ich zazdrość.
    I jak tu być miłym?

    Polubione przez 1 osoba

  11. jestem studentką medycyny, dorabiam jako kelnerka. Płaciłam za humory ludzkie, zupełnie bezpodstawne, jak te od steka.
    Podbijam napiwki wdzięczeniem się do klientów, bo potrzebuję kasy na studia.
    I ile to razy za swoimi plecami słyszałam „patrz córciu, jak matury nie napiszesz, to pracujować będziesz jako margines społeczny jak ta dziewczyna”.

    Polubione przez 1 osoba

  12. „Prawda jest jak poezja. A mało kto lubi poezję”, cytat z filmu „Big Short”. Również utkwiło mi w pamięci, wyjątkowo trafnie powiedziane. A film, po prostu rewelacja!

    Polubione przez 2 ludzi

  13. 1. Jeśli nie wiesz, jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie…(W.Bartoszewski albo A.Słonimski), A ja myślę, ża nawet jak wiesz, to też należy zachowywać się przyzwoicie, bo nawet dosadnie mówiąc można unikać gnoljenia innych ludzi.

    2. Praca fizyczna oraz to, że nie miało się wszystkiego kształtuje człowieka. Nawet gdy się jest potem dyrektorem/szefem pozwala trzymać odpoweidnią busolę.

    3. A to „Żyje się prosto. “Jak coś mnie wkurwia to mówię, że mnie wkurwia, a nie, że złowrogo szumią wierzby czy duch mój na rozżarzone węgle gołą dupą usiadł.” ” – piękne…… Jestem wielbicleką upraszczania sobie życia 🙂

    Polubione przez 3 ludzi

  14. a ja mam jednio proste pytanie czy Ty tak traktujesz innych? Jeśli nie to gratuluje ale jeśli tak to weź się za siebie i popracuj choć tydzień jako sprzątaczka/sprzątacz lub kelner może odmienisz swoje życie…

    Polubienie

  15. Tyczy się naszego kraju a to dotyczy całego globu. Tylko nie mówcie że np w Angli, Szwecji itd. to tak niejest też jest tylko dymaja ich w szystkich inaczej…

    Polubione przez 1 osoba

  16. Nie tylko Hitler. Stalin też, ważne zeby o nim nie zapominać. Dobry tekst (jak zwykle). No i nie zachwycałbym się tak bardzo miedzywojennym, zamożnym ziemiaństwem en bloc. Byli (jak wszędzie) bardzo porządni, ale były wśród arystokracji i takie skurwysyny, że wyobraźni nie staje. Wtedy także pieniądze (odziedziczone) nie zawsze oznaczały, że jesteś moralny, inteligentny i zaradny.

    Polubienie

  17. Jak bym z wpływem IIWŚ nie przesadzała, niefajni byliśmy dla siebie nawzajem już dużo wcześniej, a przed IIWŚ szczuliśmy się nawzajem na innych.
    Z resztą zgadzam się zupełnie, chociaż smutno mi się zrobiło bo skojarzył mi się ten artykuł trochę z artykułem o chłopach pańszczyźnianych z poprzedniego numeru Polityki… 😦

    Polubienie

  18. Jesteśmy zakompleksionym narodem niestety, wiec najczejsciej ten, ktoremu uda sie zarobic szmal, leczy swoje kompleksy przez ponizanie innych.

    Polubienie

  19. chcialbym też dodać kwestię wychowania. w podobny sposób traktuje się dzieci mówiąc do nich np. „Ty gnoju” itp. lub po prostu trkatując je z góry…

    Polubienie

  20. Zgadzam sie z diagnoza naszego spoleczenstwa: w Polsce nie ma elity. Zostala wymordowana albo wyemigrowala. Z tego wynika wiekszosc obecnych problemow.

    Polubienie

  21. Bardzo pseudointelektualny tekst. Brak Bukowskiego,za to nadmiar głupoty i sztuczności. Treść nijaka,a język zamiast szokować bądź prowokować jest obleśny i żałosny.

    Polubienie

  22. Dlatego zakochałam się w Brazylijczykach. To otwarci i szczerzy ludzie szanujący siebie wzajemnie. Nikt tu nikogo nie traktuje z góry. Niezależnie od tego kim jesteś, codziennie rano witasz się, wymieniając uprzejmości, z ochroniarzem, który otwiera Ci drzwi do budynku. Z daleka pozdrawiasz śmieciarza, pytając o zdrowie jego żony. Życzysz spokojnej pracy człowiekowi, którego praca polega na wciskaniu guzików w windzie.
    Myślę jednak, że wynika to głównie z tego, że sytuacja ekonomiczna jest bardzo niestabilna. W każdej chwili możesz wylądować na ulicy.
    Mam nadzieję, że nie będziemy musieli znaleźć się w takiej sytuacji żeby zacząć się wzajemnie szanować…

    Polubienie

  23. U mnie w bloku pracuje taka pewna Pani, która sprząta…codziennie rano mówię jej rześkie „dzień dobry!” a ona codziennie rano….. mnie ignoruje:D może ona myśli, że to ja jestem gorsza?!

    Polubione przez 1 osoba

  24. Mieszkam od mojego 6 roku zycia, od 30 lat, w Szwajcarii. Wychowalem sie te 6 lat w Polsce. Poznalem jakis szas temu dziewczyne z Polski, zamieszkalem w Polsce i nauczylem sie wlasnie tego: w Polsce jeden do drugiego jest chujem. (Teraz juz byla) Dziewczyna pracuje w segmencie ‚luksusowym’ od lat w roznych firmach. Wystudiowana kobieta, na poziomie, inteligentna – ale nie szanuje sama siebie. W kazdej z tych firm szef tak sie zachowywal, ze by w Europie zachodniej za to szedl siedziec za molestowanie. I to na kilka lat. Dziewczyna opowiadala ze szef jednej firmy to regularnie nowo zatrudnione babki w firmie do lozka wyciagal. Bo mial forse i byl panem. W innej firmie podobna rzecz. Szef oczekuje ze dziewczyna bedzie relacje z klientami utrzymywac… na ‚otwartym’ poziomie. Klienci znowu forsiaci a wiec mysla ze im wszystko wolno i chca ‚ruchac’ (slowko ktore sie nauczylem podczas mojego pobytu w Polsce) wszystko co nie jest na 3 na drzewie. Problem w Polsce ze jest kilku ludzi ktorzy maja 2,50 PLN wiecej niz reszta Polakow na koncie PKO i mysla ze im wszystko wolno. Bardzo mnie to bawi jak ‚bogaci’ w Polsce robia showoff swoimi leasingowanymi Maserati i urlopami w hotelach AI w meksyku i mysla ze sa pepkiem swiata i nie szanuja innych. Tylko dlaczego jest tak, ze jak facet troszke bardziej forsiaty podjedzie takim autkiem pod The Roof w Sopocie to od razu hokuspokus wyskakuje kilkanacie kobiet ktore sie po prostu ‚oferuja’ … i sie same nie szanuja. Moze wlasnie to jest sprawa – spoleczenstwo Polskie powinno byc nauczone szanowania sie nawzajem ale it tez samego siebie i pomyslenia o jednej rzeczy: ‚na szczebelku nad Toba jest zawsze jeszcze ktos (jak sie nie nazywasz Bill Gates albo Larry Ellison…) – a wiec szanuj innych tak jak ty chcialbys byc szanowanym.

    Polubienie

    1. Z jednej strony szacunek nalezy sie kazdemu – wiec powinnismy byc wszyscy dla siebie mili.
      Ale z drugiej strony, jesli sami sobie tego szacunku nie wywalczymy, to nikt go nam nie da. Gdyby zadna kobieta nie pozwolila na molestowanie – to pan prezes musialby zmienic zachowanie – po prostu nikt by u niego nie chcial pracowac.

      Polubienie

  25. Zgrabnie opisana historia z życia, plus refleksja na ten temat i gdy połowa ludzi potrafiła tyle, to byłoby mnie tego „chujostwa” wśród nas.

    Niestety mam bardzo podobne spostrzeżenia, wnioski „co do nas” i na „nasz” temat.
    Pozdrawiam autora!

    Polubienie

  26. Piotrek, napiszę wprost: „chuja” nie zmieni nic. Jedyne co można zrobić to nie rozmawiać „z takim typem”. Temat rzeka, można snuć różne tezy pisać. Ale po co? Dla chuja wszystko jest ok, kiedy on jest chujem, ale gdy ktoś się inny go tak potraktuje, zazwyczaj słusznie to jest lament na cały świat. Przecież tylko on może być chujem. Krótka ta ballada, kwaśna ale PRAWDZIWA. I nie, akurat ciebie, nie mam na myśli. Nic złego mi nie zrobiłeś.

    Polubienie

  27. co wnosi do relacji klient-sprzedawca rzucone, ze smutnym zrozumieniem i zrezygnowanym westchnieniem, w trakcie wiązania przeze mnie kokardy od sukienki(luksusowy sklep x, gdynia), urocze zdanie „a pani to pewnie po zawodówce…”? 8 lat w handlu. nie słyszałam i nie widziałam wszystkiego, ale na pewno dużo. za dużo. łącznie z agresją fizyczną. ostatnio kolega pokazał mi ruchem głowy stałą klientką i zapytał, czy lubię tą kobietę. odpowiedziałam – nie, traktuje nas jak… – i tu się zawahałam. kolega dokończył – jak niższą kastę. można przywyknąć. zrozumieć. ale przecież dużo milej byłoby polubić, skoro widujemy się co tydzień…

    sprzedaż, obsługa klienta to dla mnie transakcja i relacja partnerska. ty chcesz kupić, ja chcę sprzedać. nie chcę Cię oszukać. oboje możemy mieć z tego 100% satysfakcji i zadowolenia.
    ale chyba nie w Polsce…

    Polubienie

  28. W końcu jakiś w miarę rzetelny tekst 😉
    Sama stoję od kilku lat „po drugiej stronie lady” i wszystko, cała chujowizna opisana przez Ciebie, to prawdziwa i najprawdziwsza prawda. W gastronomii to już w ogóle dla tych najgorszych (najczęściej też najbogatszych) klientów – nie dość, że jesteś nikim, to jeszcze jesteś ich służącym na każde zawołanie (nawet, jeśli w knajpie nie ma obsługi kelnerskiej).
    Jeszcze przeświadczenie tych kasiastych, że ich trzeba poza kolejką, wyjątkowo i lepiej niż innych traktować, bo mają więcej kasy. Kurwa.
    To właśnie tacy ludzie psują cała radość z mojej pracy. Bo swoją pracę lubię i to bardzo. I większość klientów tez bardzo, ale takie chujki psują nerwy i nie da się czasem puścić mimo uszu.

    Polubienie

  29. A ja w takich sytuacjach, jestem (głośno i wyraźnie) ultra uprzejmy dla sprzedawczyni/kelnera itp.
    I nie raz i nie dwa, zdarzyło mi się poprosić „Lalę” by się uspokoiła.

    Dla takiej Lali, wystarczy, że ktoś się postawi po stronie tego niby „słabszego” i Lala traci grunt pod nogami. Bo jej się często wydaje, że to jak się zachowuje jest normalne.

    Polubienie

  30. „Wiecie, czego nam brakuje w naszym kraju? Szacunku jednej osoby do drugiej.”

    A wstęp: „Klientka była typową warszawską lalą. Przecenioną. Brunetką. Z kontem na Instagramie. I tysiącami followersów, którzy marząc o jej c…czaszce walili sobie konia pod prysznicem. Włosy mniej więcej do tyłka. Czapka bejsbolówka. Brwi trochę za bardzo zaznaczone. Usta z kwasem. Co najmniej 1 ml kwasu hialuronowego. Długie paznokcie opiłowane w migdały”.

    Czyli z szacunkiem do wszystkich, ale nie do tych, którzy sami nie odnoszą się z szacunkiem do innych… I tak powstaje taka spirala 🙂

    Polubienie

  31. Wpis jak zwykle trafny, uderza w punkt i dobrze obrazuje problem. Mnie się go dobrze czytało, chociaż faktycznie językowo momentami irytuje. Niestety, jak w większości przypadków w ogóle, brakuje mu kluczowego elementu, który nadałby mu większy sens. Pomysłu na zmianę tej patowej sytuacji, konstruktywnego rozwiązania mianowicie.
    Proszę mi w tym momencie nie wciskać kitu, że wspaniałomyślnie zmiany powinniśmy zaczynać od siebie i w ten sposób, cegiełka po cegiełce, człowiek po człowieku, świat stanie się miejscem przynajmniej znośnym do wytrzymania. Rozumiem, że każdy skrycie wierzy w taki wynik końcowy naszych osobistych, często trudnych przemian, ale to nie opowieść disneya niestety.
    Oczywiście zgadzam się całkowicie i przybijam pięć, że zachowywanie się jak buc, klasyczny burak czy korpo nadsczur to nie tylko brak kultury i szacunku do drugiego człowieka, ale chamstwo w czystej postaci. Tłumaczenie, że ktoś pokroju Lali zachowuje się w zaprezentowanym stylu, bo sam ma poważny problem ze sobą i tak całkiem serio to za bardzo za swoja osobą nie przepada (trudno się dziwić) jest jak najbardziej trafne, ale również nic nie zmienia, bo Lalę nadal mam ochotę palnąć w pusty czajnik.
    Problem w tym, że drodzy Państwo, jak słusznie zauważył autor, dajemy przyzwolenia na takie zachowanie. Po pierwsze gronie facetów takie zachowanie zupełnie by w Pannie nie przeszkadzało, baa może jako świadkowie całego zajścia nawet by się nieco podjarali. Panie nie są lepsze, często bycie zwykłym, za przeproszeniem, chujem gloryfikują do bycia super męskim i jeszcze potrafią zrobić z takiego typa bohatera.
    Szczerze powiedziawszy nie widzę szans na zmianę tego porządku, może to jest część naszej ludzkiej natury, która w jednych przypadkach objawia się bardziej niż w innych?
    Przez bycie miłym, kulturalnym i tak zwane miękkie serce mam już cholernie twardą dupę i nie było warto. Nie dla wszystkich. Prawda jest taka, że otoczenie traktuje takie osoby jak miękkie pały i za dużo sobie pozwala. Nie szanuje ich. Dlatego, w ramach samoobrony, od czasu do czasu każdy z nas czuje wewnętrzną powinność zachować tak chamsko, jak tylko pozwala mu na to wyobraźnia. Pocieszające, że nie dla wszystkich pozostaje to proste.

    Polubienie

  32. Cała prawda o Polakach… Mam bardzo nie przyjemne wspomnienia, ze znaną większości osób dorywczą pracą rozdawania ulotek. Chamstwo i prostactwo ludzi nie zna granic i wcale tu nie chodzi o to że ktoś ulotni nie wziął, nie w tym rzecz. Rzecz w tym że ludzie potrafią być okrutnie chamscy i niemili bez powodu dla drugiej osoby, tylko dlatego że wydaje się im że są lepsi. Nie są. Teraz studiuję kierunek lekarski. Czeka mnie piękna przyszłość, a te wspomnienia nauczyły mnie szacunku do każdego.

    Polubienie

  33. Drogie panie, ale czy wy przypadkiem tak „nas” nie wychowałyście ? Przecież podnieca was władczy i często chamski szef. Taki facet dorabia się kasy, zaczyna traktowac otoczenie jak podludzi i to niestety działa na większość kobiet. Jeszcze nigdy zadna kobieta nie powiedziała „podnieca mnie w nim że jest taki skromny i miły dla ludzi” 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  34. Zastanawiające jest to, że największe polskie buractwo to ci, którzy szybko dorobili się kasy. Ale nie wiedzą jednego. Kasa to rzecz nabyta, można ją szybko zdobyć i równie szybko stracić. Ja jestem osobą, która w życiu i miała duże pieniądze, i nie miała ich prawie w ogóle. Różnie to w życiu bywa. Do pieniędzy i do ludzi powinno się zawsze podchodzić z szacunkiem, bo nigdy nie wiadomo, buraku z kasą, czy jutro to ty nie będziesz tym pomiatanym. A z doświadczenia wiem, że granica pomiędzy kastą panów, a kastą wyrobników jest baaardzo cienka.

    Polubienie

  35. tak dla ścisłości, większość tych barmanów, kelnerów, sprzedawców w „galeriach” , obsługa hotelowa itd. to studenci bardziej lub mniej wymagających kierunków, sama byłam barmanką, kelnerką, sprzedawczynią przez prawie cały okres moich studiów, za barem pracowałam z dwójką doktorantów, a jeśli chodzi o buractwo, chamstwo i głupotę typu „Lala” to jest tego masa i zazwyczaj to właśnie oni są motłochem bez wykształcenia (np.) lub totalną bezmózgą flegmą i tylko ten rodzaj klientów myśli sobie, że ta osoba za barem czy ladą sklepową to przegrany życiowo nieudacznik, a ten typ myślenia tych ludzi wynika z ich małości intelektualnej i często grubszego niż średnia krajowa portfela.
    P.s. Nie ma to jak zemsta kelnera/barmana ;))))))))))))

    Polubienie

  36. Ale ekspedienci też czasem zachowują się do bani, jakby mi łaskę robili, że mnie obsługują. Na dobrą spraw im też nikt nie każe pracować. Wiem, że każdy ma czasem zły dzień, ale to nie jest usprawiedliwienie zachowywania się jak gbur.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.