Nazwijmy ją Izabelą. Mam słabość do tego imienia. Duże biodra, ciężka dupa, okrągłe uda, długie nogi, duże cycki, ciemne oczy, jakby cały czas wilgotne, jakby cały czas płakała. Pełne usta. Tak, zdecydowanie pełne. Krwistoczerwone.

Cerę ma ciemną. Oczywiście, że brunetka. Wściekła. Zawsze wściekła, albo zakochana. Izabela, jako kobieta 31-letnia, wiedziała już jak się ubierać, jak kusić, wiedziała też,  jacy są mężczyźni. Wróć. Jak każda kobieta – wiedziała, że świat wymaga od niej, aby była ładna i – jak każda kobieta – wiedziała, że mężczyźni są chujowi.  Dlaczego są chujowi? A to już zupełnie inna historia i w tym fragmencie rzeczywistości zaczynała się już gubić. W końcu lat miała trzydzieści jeden, a nie sto trzydzieści jeden.

Przez ostatnie trzy, była w dwóch poważnych związkach. Obecny jej mężczyzna, Bartłomiej, był dla niej bardzo dobry. Przyznawała to zarówno ona, jak i przyznawały jej zazdrosne (o niego) koleżanki. Nie palił. Nie pił (za dużo). Na konsoli też grał umiarkowanie. Nie mieszkał z matką. Pracował, miał własną firmę, zarabiał całkiem sporo. Przychodził do domu po pracy i chciał po prostu spędzać z nią czas. Kiedy zdarzyło jej się kichnąć, od razu przybiegał z kocem i gorącą herbatą. Mieli kota, a właściwie ona miała kota, choć kot formalnie był jego. Ale tak to z kotami bywa, że wybierają sobie właścicieli.

Jedynym problemem było łóżko.

Nie można odmówić Bartkowi, że się nie starał. Potrafił na przykład zanieść ją na rękach do sypialni, gdzie kładł ją delikatnie na pościeli z płatkami róż, po czym kochał się z nią delikatnie i subtelnie. Krótko, ale czy wspominałem, że delikatnie i subtelnie? Nigdy jej do niczego nie zmuszał w łóżku. Zawsze upewniał się, czy ma ochotę. Tyle, że nigdy nie miała z nim orgazmu.

Czuła się z tego powodu winna. Im dłużej się starał, tym głośniej jęczała. W końcu zawsze rzucała się po pościeli czując, jak kretynka. Ale nie chciała, aby było mu przykro.

8790_923d_500

Poprzedni jej facet miał na imię Skurwysynwdupępierdolonykutasjebany. W skrócie Piotr. Wydawał jej polecenia, które od razu miała wykonać. Mówił jej, na przykład, w co ma się ubierać.

– Założysz czerwony stanik, w którym widać ci będzie prawie całe cycki – rozkazywał.

Zakładała.

Albo:

– Założysz tę za ciasną kieckę, która się kończy w połowie dupy.

Czerpała moc, zakładając stanik, jaki lubił, albo majtki, jakie lubił. Czuła się pełna. Seksowna.  

Rzuciła go, ale nie była w stanie przez długie miesiące się z niego wyzwolić. Umawiała się z nim na kawę. Pili kawę, rozstawali się, a po trzech minutach dostawała sms: Jadę za tobą. Wchodził za nią na klatkę schodową.  Zatykał jej dłonią usta. Brał ją jeszcze na klatce. Później kilka razy w mieszkaniu. 

Po rozstaniu wystarczyło, że jej rozkazał: Rozbieraj się, a już to robiła. Miała orgazm za każdym razem. Był to pewnik. Jak to, że w Ikei będą klopsy w ofercie. Nie zastanawiała się nad tym. Wiedziała, że będzie szczytować, pytanie brzmiało – co najwyżej – ile razy. Owszem, zerwała z nim kontakty, ale nie ma dnia, w którym nie myślałaby o nim. Mimo, (a może właśnie dlatego) że był pierdolonym psychopatą.

Myślisz: głupia dzida, prawda? Ma idealnego faceta, a puszcza się na boki z jakimś prymitywem. 

Ale kobieta musi czuć się dla własnego mężczyzny ważna.
I seksowna. A ona zwyczajnie się tak w jego towarzystwie nie czuje. I obwinia się za to. Słusznie?

Kobietom mówi się, co powinny czuć

Ta historia przypomniała mi się, gdy przeczytałem ten list.

„Gdzieś w świecie równoległym, żyła sobie dziewczyna. Dziewczyna, która jak mówili o niej inni miała to <coś>. Była młoda, piękna, ambitna, zabawna (ble ble ble). Miała dom, kota, i dobrze rozwijająca się firmę, miała faceta, który ją wspierał i szanował (ideał według koleżanek). Wszystko jej się udawało….

Pomimo tego, co miała, ciągle było jej mało i czegoś jej brakowało, dusiła się wszystkim, czym się otaczała. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać czy idzie w dobrą stronę i czy naprawdę tego wszystkiego chce, czy tak właśnie wyobraża sobie siebie. Zaczęła się zastanawiać czy pomimo <miłości> do swojego faceta, nie rzucić go razem z tym wszystkim i żyć po swojemu bez nakazów, zakazów, bez zastanowienia, bez względu na to, co powiedzą inni.
Bo chyba życie powinno być szalone, powinno się czuć, że się żyje, rzucać być rzucanym?
A potem zaczęła się zastanawiać czy za 5 lat nie będzie zastanawiać się, co by było gdyby i czy przypadkiem nie spieprzy sobie życia.

Mam jej powiedzieć, że przejdzie z czasem?”

Nie, nie przejdzie. Po prostu się puści.

Myślisz: głupia dzida, prawda? Ma idealnego faceta, a już kombinuje jak tu się pruć na boki? Błąd. Nie ma ideałów. A facet, z którym jest, nie spełnia jej potrzeb.

19.02_Ilustracja-01

Rysunek: Aleksandra Wysocka

Kobieta nie może być sama

To nieprawda, że kobiety z natury są monogamiczne. To społeczeństwo narzuca im monogamię, tłumacząc, że jest ona dla ich dobra.

Kobiety są rozdarte między tym, co narzuca im społeczeństwo, tym, co narzuca im ciało i tym, co narzuca im otoczenie. Kobieta nie może, więc, pokazać, że jest wyuzdana, bo w ten sposób obniży swoje szanse na stałego samca.

Kobiece pożądanie jest zwierzęce. Tłumione przez konwenanse. Efekt tego jest taki, że kobiety zdradzają równie często jak mężczyźni, ale po prostu się do tego nie przyznają. Bo jakie są ulubione fantazje seksualne kobiet? Seks z kobietą. I seks z nieznajomym.

Ale kobieta, która przekroczyła wiek 30 lat czuje, że nie może sobie pozwolić na żadną złą decyzję. Bo co jest najgorszą rzeczą, która może się jej przytrafić? Nie utrata pracy, wszystkich oszczędności i mieszkania, nie zjazd dupą po drucie kolczastym, nie choroba, nie bad hair day przez sześć miesięcy z rzędu, nie trafienie na Sebastiana, który ją leje, albo Janusza, który jest nudny jak cholera i ją ogranicza, bo przecież jest głupia. A poza tym, jego matka i tak lepi lepsze pierogi.

Najgorszą rzeczą jest bycie samą.

Kobieta – która ma dobrą pracę, która ma własne zajęcia, która pnie się do przodu, która ma ambicje, która lubi spać sama w poprzek na swoim jebitnym łóżku – i tak dla matki, babki, ojca i stryjecznego wujka ze strony dziadka poniosła życiową porażkę, jeżeli: przecież, kurwa, JEST SAMA.

Nikogo nie ma.

A skoro nie ma, to zawodzi.

I powinna to zmienić. Bo społeczeństwo uważa, że kobieta z wibratorem zamiast żywego penisa za pazuchą, to zło. A przede wszystkim, to chodząca porażka, bo nikt jej nie chce.

Czas, zaś, tyka.  Jeden z bohaterów mojej książki, mawia:

„Kobieta po 25 roku życia jest jak pies. Jeden rok życia liczy się jej za cztery.”

Kobieta, otoczona przez te argumenty, zaczyna szaleństwo walki o fiuta w łóżku. A skoro konkurencja na tym polu jest zacięta, to lepiej mieć w garści jakiegokolwiek kolesia, niż żadnego. Co z tego, że on jest bez sensu? Co z tego, że ona nawet go nie lubi? Ale penis w gospodarstwie domowym się zgadza. Zaliczony, policzony, rodzina się nie przypierdala.

Po pewnym czasie pojawia się, jednak, nuda i rutyna. Facet traktuje swoją kobietę, jako coś pewnego. Element wystroju mieszkania. Posprząta, załatwi zakupy, przyniesie browara, ugotuje zupę.   

Tyle, że kobiety nienawidzą rutyny. I chcą od niej uciec.

Kobiety są napędzane przez emocje

Kobiety uciekają etapami.

Etap pierwszy: szukanie adoracji.  Proste rzeczy. Jedzie samochodem, nieznajomy przystojny mężczyzna uśmiecha się do niej na światłach. Krótka, bzdurna, niezauważalna chwila. Ale jak poprawia jej humor, prawda? Kobiety są niepewne swojej urody. Cały czas ktoś musi ją potwierdzać. Jeśli nie będzie to jej facet, to znajdzie kogoś innego.

Kobieta musi czuć się pożądana. Ma pragnienia, które można wyzwolić, albo nie. Które jeden mężczyzna wyzwoli, a drugi nie potrafi.

Etap drugi: pojawia się kolega z pracy. To prawie zawsze jest kolega z pracy. Ona stoi przed zasypanym śniegiem samochodem i zastanawia się na głos, czy będzie skrobać go kartą, czy może obcasem. Jej kolega podchwytuje temat. Żartuje, że wyobraża sobie jak ona powoli podnosi stopę z obcasem, aby dosięgnąć do szyby. Jak wypina tyłek, a później pochyla się nad maską potargana, ubrudzona śniegiem i zdyszana. Z szeroko otwartymi ustami. 

On odśnieża jej samochód. A kiedy skończy, ona zaczyna o nim myśleć. Kobiety zdecydowanie więcej myślą o mężczyznach, niż mężczyźni o kobietach. I częściej wyobrażają sobie różne rzeczy.

Etap trzeci: utrata kontroli. Kobiety lubią tracić nad sobą kontrolę. Czują wtedy, że żyją. Że uwodzą. Że krew pulsuje im szybciej. Że cycki stają się większe. 

Jeśli nie dasz swojej kobiecie emocji, jeśli nie sprawisz, że będzie czuła się pożądana, to prędzej czy później cię zdradzi. I wiesz co? Nie dowiesz się o tym. Chyba, że będzie chciała, abyś się dowiedział.

6697418311_3fcf838467_bPhoto by Lorando Labbe – Fotógrafo/CC Flickr.com

Inspiracje: wasze listy

209 uwag do wpisu “Dlaczego kobiety uciekają ze związków, których zazdroszczą im koleżanki?

  1. Idealny cytat, cała prawda 😉
    „Jeśli nie dasz swojej kobiecie emocji, jeśli nie sprawisz, że będzie czuła się pożądana, to prędzej czy później cię zdradzi. I wiesz co? Nie dowiesz się o tym. Chyba, że będzie chciała, abyś się dowiedział.”

    Lubię

    1. To jest tak prawdziwe że aż straszne! 🙂
      Kobiety nie na widzą SAMOTNOŚCI!
      nie lubią:
      wracać do pustego domu..
      nie mieć z kim pójść na obiad…
      monotonii,
      i słuchać o dzieciach koleżanek!! 😀

      Lubię

      1. Chyba im się wmawia, że nienawidza. I dlatego przegraly, jeśli są same, bo przecież wszyscy wiedzą JAKIE TO DLA NICH TRAGICZNE. I że sama sobie i tak nie poradzi, wiadomo

        Lubię

  2. Coś w tym jest Piterku, coś jest, ale zawsze „coś za coś”, kobiety to wiedzą… i dlatego z jednym jest super w łóżku, a z drugim w życiu. Często tak bywa. Idealnie… kiedy ludzie w łóżku i w życiu, tworzą dobraną parę, kiedy się nie tylko kochają ale i przyjaźnią. Kiedy mogą na siebie wciąż patrzeć z podziwem i szacunkiem. Nic dziwnego, że TO udaje się tylko nielicznym. 🙂 Pozdrawiam

    Lubię

    1. Ja byłem 5 lat w takim zwiazku . Niestety za młody jestem . Chce gonić marzenia . Ona strasznie to przeżyła ale ja już nie mogłem . Nie dbałem o siebie jak kiedyś . Mniej siłowni , czytania itp. . Wyrzytu sumienia mam jak skurwysyn bo widze , że ta dobra dziewczyna zamieniła się teraz w dziwke .

      Lubię

    2. To nie prawda , kobieta najpierw poznaje faceta a później próbuje zrobić z niego ideał . Nie ma ideałów , jeśli nie zależy ci na facecie takim jaki jest to po co z nim jesteś i marnujesz jego czas ? Pewne rzeczy z reguły się docenia jak się je straci i to jest prawda nie dostrzegamy małych gestów bo chcemy by ktoś dążył do ideału . zygam takimi kobietami , nie ma ideałów nie można być wiecznie idealnym . łatwo jest oczekiwać cudów ale to jest życie

      Lubię

    3. To nie prawda , kobieta najpierw poznaje faceta a później próbuje zrobić z niego ideał . Nie ma ideałów , jeśli nie zależy ci na facecie takim jaki jest to po co z nim jesteś i marnujesz jego czas ? Pewne rzeczy z reguły się docenia jak się je straci i to jest prawda nie dostrzegamy małych gestów bo chcemy by ktoś dążył do ideału . zygam takimi kobietami , nie ma ideałów nie można być wiecznie idealnym . łatwo jest oczekiwać cudów ale to jest życie

      Lubię

      1. Ciemno, nie ciemno. Poznać zawsze się jakoś trzeba. Nie jestem żadną desperatką, spokojnie. nastąpiło wiele nieoczekiwanych zmian w moim życiu i próbuje. Po prostu 🙂

        Lubię

      2. No, tak. Nie spróbujesz – to się nie dowiesz.
        Zresztą, w ciemno – ewentualne rozczarowanie ryzykują obie strony, i nie jest to jakieś wielkie ryzyko. Uczciwy układ 🙂
        Powodzenia zatem.

        Lubię

      1. Kwestia głosowania jest akurat najłatwiejsza do weryfikacji. Najtrudniej z umiejętnością rozmowy 😉

        Lubię

      2. ale głupie te pis-dolenie, ” zrobisz mi loda? ale czekaj czekaj – głosowałaś na pis czy na peło?” jak na pis to spierdalaj zamiast zapytać czemu, podobno chciałeś kogoś kto umie rozmawiać , a już po tym zdaniu widać że ty z tym masz problem :p

        Lubię

    1. chętnie, mam dużego, potrafię go używać całą noc i kończyć obfitym wytryskiem gdzie tylko zechcesz. Chyba, że zechcesz żebym sam wybrał miejsce

      Lubię

    2. Na bzykanie możemy się umówić. Kawa zlizywana (tak jak pies liże z podłogi) z Twojej cipki, nie z kubka, ciasto spożywane z Twoich kobiecych (czyli, nie z małych) cycków. Pełna otwartość i wypowiadanie wszystkich swych myśli. Bzykniemy się, poczujesz że jesteś boginią dla mnie, po czym następnego dnia śladu po mnie nie zobaczysz. Chętna? ;*

      Lubię

  3. Panie Piotrze, biorac pod uwage cala dzialalnosc, chyba mozna stwierdzic, ze pan przezył zycie:) Jest jakis aspekt, który jeszcze potrafi Pana zaskoczyć?

    Lubię

    1. Całe mnóstwo aspektów zaskoczy Piotra. Biorąc pod uwagę sprawy poruszane na blogu to drepczemy w miejscu wybijając się w piach i przesypujemy go. A co najwyżej kręcimy się w kółko. Ja uwielbiam takie przemyślenia różne 🙂 trochę czekam na jakąś radykalną zmianę w stylu: żenię sie! 🙂

      Lubię

      1. Wiesz, chodzi mi raczej o zaskoczenie postawą człowieka. Póki co Pan Piotr podważa wyjątkowość i niepowtarzalność jednostki, a pokazuje naszą schematyczność, nie jest to krytyka, a wręcz przeciwnie!

        Lubię

      2. I co więcej, nie jest to specjalnie szerokie kółko, a plaża zawężona do kilku najbliżej rozłożonych kocyków :). Ale teksty są są tak sprytnie sprofilowane że zawsze z któregoś kocyka odezwie się jakieś „w punkt, to o mnie” 🙂
        Radykalna zmiana(na blogu) już była. Wtedy gdy przekształcił się z bloga okołoksiążkowego P.I. w to, czym jest teraz.
        Myślę że miejsce na loży zdąży się mocno przykurzyć a popcorn całkiem zmarnieje, zanim będzie Ci dane obejrzeć spektakl miłosny w wykonaniu autora 🙂

        Lubię

      3. Czasu ma coraz mniej. O ile sytuacja nie zmieniła się, to Piotr to dobiegajacy 40 singiel. Może sytuacja się zmieniła i autor dojrzewa żeby coś o tym napisać. W sensie ze spotkał kogoś zupełnie przeciętnego i zakochał się na zaboj. Na przyklad kobietę też zbliżającą się do 40. Oby to nie była tylko kobieta duzo młodsza. Wiemy już duzo o takich związkach i mozna stwierdzic ze sa w wiekszosci żałosne. W sumie to nie były tu rozpracowane układy odwrotne. Ona starsza on młodszy. Pewnie jakies potworne rzeczy zostalyby wypisane, a to chyba tylko przyjemność. Ale autor powinien komuś przekazać swoje fajne geny. No to najwyżej w jego wieku . I następnie opisy motyli w miejscach gdzie je odczuwają faceci, albo ze nie mógł się skupić na niczym, bo tylko o niej myślał. No i całkiem Nowe obszary : np jak przeżyć ślub i wesele i nie zwariować. Na każdym etapie miałby pewnie wesole spostrzezenia.

        Lubię

      4. Zawsze taki cud może się zdarzyć, matematyka uczy że jeśli prawdopodobieństwo zdarzenia jest niezerowe, to jest możliwe.
        Ale jakoś historie typu „dość dobrze sytuowany facet z dużą łatwością wyrywania panienek na jedną noc, dowolnie atrakcyjnych bo to typ imprezowicza i „dusza towarzystwa”, głodny sukcesu(raczej takiego kasa/smoking/czerwony dywan) pod 40-stkę zakochuje się na zabój w przeciętnej kobiecie z którą zrobi dużo małych tłuściutkich dzieci tylko w Holly/Bollywood 🙂

        Lubię

      5. Ja w wymyślaniu jestem kiepska, filmów z bollywood nie oglądam. 🙂 Z tym, że w mniejszym mieście, kobitka na dodatek niepelnosprawna, wiec mieszkaja w parterowej chawirze bez barier, a dzieci są strasznie chude. Ale fakt, wszyscy znajomi zbierali kopary z ziemi. 🙂

        Lubię

      6. Może i w wymyślaniu kiepska, ale w utrącaniu raportów z obserwatorium – mistrzowska 😉
        A chude dzieci są ok, sam taki byłem i, pomijając lament babć – poza tym wynikają z tego same plusy.

        Lubię

    2. Faktycznie, widocznie luneta się rozkalibrowała na chwilę w obserwatorium. Serwis już to naprawił 😉
      Ale nadal zero widoków na żeniaczkę autora. Jak by nie patrzeć 😉

      Lubię

  4. Pieprzyc zwiazki. To sa zupelnie inne czasy niz byly. Idealnych nie ma i nie bedzie. Niech se ktos mowi co chce. To co widac wokol najlepiej o tym swiadczy.

    Lubię

    1. Jeśli z góry zakładasz, że nie ma idealnych, to nie będzie na pewno, bo nie będzie Ci się chciało nad nimi pracować, skoro z góry zakładasz, że nic z tego nie wyjdzie.

      Lubię

  5. Stwierdzam jednoznacznie, że Piotr nas oszukuje, jest kobietą. To niemożliwe żeby ktoś tak dobrze mnie znał nie znając mnie w ogóle. Jestem pod wrażeniem. Albo po prostu ja jestem pierdolnięta, też tak może być:)

    Lubię

    1. Nie jest kobietą. Co wcale nie znaczy że jesteś pierdolnięta.
      Po prostu jesteś homo sapiens, a w obrębie każdego gatunku pewne zachowania są podobne i to tyle na ten temat.
      Koty nie są identyczne, ale część zachowań/atawizmów mają wspólnych. I ludzie tak samo.
      Siedem miliardów wariacji na ten sam temat. No, trzy i pół, jeśli podzielić ludzkość na facetów i kobiety.
      I tak samo nieprawdziwe jest że „wszyscy jesteśmy tacy sami” jak to że „wszyscy jesteśmy niepowtarzalni”.
      Albo równocześnie i to i to jest prawdziwe. Zależy jak patrzeć 😉

      Lubię

      1. A moze …. Facecie z Obserwatorium (NASA) jestes druga twarza Piotra i tak incognito nakrecasz tu dyskusje różne polemizujac z własnymi wypowiedziami. 🙂 E … chyba nie.

        Lubię

      2. Zdecydowanie nie. Chyba muszę wziąć urlop od ględzenia na P.I. – ktoś mnie tu podejrzewa że jestem kobietą, Ty się zastanawiasz czy aby nie jestem T.W.”Piotr” 😉
        Obserwatorium nie powinno być przedmiotem obserwacji, coś nie halo, u licha.
        Może się umówię z Paulittą na tę kawę i zniknę na chwilę skoro kolega Greg jakiś niezdecydowany 😉

        Lubię

      3. Gdybym miala na to wplyw to dostalbys najwyżej jeden dzień na żądanie z możliwością odwołania. 🙂
        Z Paulitta chyba sie rozminiecie bo ona chce isc na tą.
        No cóż obserwatorium zostało chwilowo wzięte pod lupe 🙂

        Lubię

      4. Właśnie widzę że się rozminiemy…a ja tak lubię kawę, ech, losie, losie (zdecydowanie l, nie „ł” 😉
        Nic to, wypiję z żoną zatem.
        A jak i to zawiedzie, to ze swoją żoną 🙂
        I niniejszym zgłaszam wniosek o urlop na nowy, nadchodzący wpis. O terminach zadecyduje szanowny Autor.

        Lubię

      5. Dopiero następna notka. Tymczasem – jak widać po ostatnich wpisach – ogarnia mnie głupawka przedweekendowa. Jeszcze kilka rzeczy dopiąć i…można będzie głupawkę przekuć w rzeczywistość.

        Lubię

      6. Dlaczego zaraz „żon”…w zupełności wystarczy jedna 🙂
        Już od dawna wolę dobrą kawę w sprawdzonym towarzystwie, z którym mamy uzgodnione gusta niż szybkie espresso w przypadkowej kafejce z przypadkową osobą. A przyjaciele zwykle mają dla siebie czas 😉

        Lubię

      7. Ale co z tym urlopem? Jakiś krótki wyszedł. 7 h 7 min Czy ktoś podpisał Ci zastępstwo? Albo zabrałeś robotę na urlop. 🙂
        Kawa ma, jak dla mnie, fajniejszy zapach niż smak. Szczególnie mielona na świeżo. Dużo gorzej smakuje niż pachnie.
        Tak przypadkowo to też można trafić na kogoś kto ma w jakiejś kwestii taki sam gust i to bez specjalnego uzgadniania. Pewnie złoty środek to taki żeby w większość gust mieć uzgodniony ze sprawdzonym towarzystwem, a w kwestiach nie do uzgodnienia, w pojedynczych tematach uzgadniać się gdzieś poza. 🙂
        (w moim przypadku to już chyba czysty pokolenieikeoholizm wylazł)
        🙂

        Lubię

      8. Salou, przecież pisałem wyraźnie że urop biorę od następnej notki. Czyli wpisu Autora. I dlatego też napisałem że to autor zadecyduje o terminie 🙂
        Oczywiście że kawa lepiej pachnie niż smakuje…i stąd moje zamiłowanie do ziarnistej i wyłącznie świeżo mielonej. Dobra kawa to niełatwy temat, ale szczypta cynamonu i kardamonu i naturalnego kakao, no, warto poeksperymentować 🙂
        A ostatnim zdaniem trafiłaś w sedno! Bo jak domownicy piją w kółko tylko latte, albo co gorsza rozpuszczalną, to po tę z przyprawami(i eksperymentami) wybiera się do przyjaciół ze zgodnym gustem.
        Co nie wyklucza, od czasu do czasu – całkowitego eksperymentu. Bo łatwo się zasiedzieć i wpaść w rutynę 🙂

        Lubię

      9. XDDDD
        No i przydała się łopata i kij bejzbolowy. 😛 Dziena, że nie pojawiła się tępa ktoś tam.
        Najwyraźniej jakoś niewyraźnie było napisane, bo dlaczego zrozumiałam, że od zaraz – takie last minute nieplanowane. A tu szara rzeczywistość na każdym kroku …. plan urlopów …. dopiąć rzeczy.
        Z aeropressu kawę próbowałeś? Fajna. Piłam raz.

        Lubię

      10. Nie pojawiła się i nie ma opcji żeby się pojawiła.
        Tu – w opozycji do autora, wyraźnie odróżniam pikanterię od wulgarności.
        A z ocenami też nie tak prędko. I nie przed pierwszą kawą 🙂
        A z aero właśnie nie, natomiast słyszałem same dobre rzeczy, no i Ty potwierdzasz…czas spróbować.

        Lubię

  6. Dobry obserwator. Nie musi być kobietą żeby zbierać spostrzeżenia. Nie ma więc potrzeby spekulowania o płci. Z resztą kobieta była by subtelniejsza w opisach 🙂 Mało tego – wie, że nikt nie oprze sie urokowi tajemnicy. Mały Książę też wiedział 🙂 Eksperyment społeczny? Próba oczyszczenia? Szukanie inspiracji? A może fanaberia …. i to jest ciekawe. Nikt (albo prawie nikt) nie wie kim jest ale pisze i mówi o nim. Hmm ….

    Lubię

  7. Uogólniające i w wielu miejscach nieprawdziwe. Seksualność człowieka jest bardzo zróżnicowana. Powiedzieć o kimś, że na pewno jego pożądanie jest takie i owakie, to jak zabawa w ciuciubabkę.
    Nie każda kobieta będzie przeżywać orgazmy z facetem, który mówi o jej ciele: ‚dupa’, ‚cycki’. Ja na pewno bym już drugi raz z takim facetem do łóżka nie poszła.

    Lubię

    1. Fajna postawa. Też uważam że każdy powinien sam ustalać granice. A poczucie godności zawsze procentuje, tak samo jak obustronny szacunek.

      Lubię

    2. Chcialbym znac odpowiedz na pytanie: kogo kobiety probuja oszukac? Siebie czy facetow? Nie musisz udawac cnotki w miejscu gdzie jestes praktycznie anonimowa. Jest opcja B że nie poszłabys z nikim, ale w takim przypadku to żaden powód do dumy (o ile nie jestes zakonnica).

      Lubię

      1. Poza tym prawie kazda kobieta reaguje na emocje zawarte w tekscie mowionym, nie zwrocisz nawet uwagi jakich slow dokladnie uzyl wiec bedzie bez znaczenia ,czy powiedzial zadek posladki czy tez dupa o ile cale zdanie bedzie wystarczajaco nacechowane emocjami. Niejedna twierdzi tak jak ty, a jak przychodzi co do czego to okazuje sie ze nie macie barier ani zasad, potrzeba tylko mezczyzny ktory pomoze wam je zlamac 🙂

        Lubię

  8. Czarnuszku,
    Cała zabawa polega na tem, że felietonowo podchodzisz do płci przeciwnej (i związków) operacyjnie, czyli siłujemy się dzisiaj i siłować będziem jutro. Robiąc już lat naście w kancelarii, brzydzić Cię powinno codzienne przerzucanie węgla łopatą (operacyjne działanie, klepanie pism i pozwów), a myśl strategiczna rodzić się winna. Zatem blog ewoluować powinien w tem kierunku – nie jak laskę zerżnąć trzeciej nocy, ale jak trzeciej nocy zebrać zaangażowanie do budowy grubszego tematu. Bo zabawa polega na tem, żeby się zebrać, zbudować, a to co zbudowane jest z czasem wartościowsze jest od kolejnego przypadkowego zaruchania, albo jakoś podobnie 😉

    A jakbyś miał chęć konsumpcji jednego z kilkudziesięciu Single Malt z kolekcji Równolatka z Ursynowa, to be my guest i maila znasz 😉

    Lubię

  9. FACECIE Z OBSERWATORIUM. Tu powyzej jest podobny do mojego pomysl na rozwoj sytuacji na blogu. (Nie wiem tylko czy o takiej samej konfiguracji myślę co znawca single malt) A i do 3 razy sztuka 🙂

    Lubię

    1. Trzy razy, faktycznie, to dość czasu aby aby potencjał się w pełni rozwinął. Albo zdemaskował jako baśnie z mchu i paproci 🙂
      Co do scenariuszy, czas pokaże.
      Jednak, jakoś dziwnie jestem pewien, że ursynowski miłośnik whisky srodze się myli, zarówno co do autora samego i jego domniemanego monotonnego żywota prawnika jak i przypuszczenia o braku strategii na bloga. To ostatnie jest wręcz bardzo dobrze pomyślane, i sądzę że autor tak samo jest skłonny do „grubej strategii” jak znawca single malt do ograniczenia się do picia jednej i tej samej szkockiej do końca życia.
      Prędzej autora bym podejrzewał o przerzucenie się na delektowanie się single barrel niż o zafiksowanie się na jednej single malt.
      Ale kto wie co z kryzysu wieku średniego wyniknie 🙂

      Lubię

      1. Roznica jest taka ze ja raczej miałam na myśli taki nieoczekiwany zwrot akcji. Grom z jasnego nieba, tąpnięcie albo powolne pogrążanie się od spotkania do spotkania z ta jedna jakaś zupełnie dla innych przeciętną osobą. I byłoby: nie jem, nie śpię, na robocie skupić się nie mogę i co z tego wszystkiego wynika w autorowi tylko właściwym stylu. Ale takie rzeczy to na innych blogach, to może i lepiej ze tu inaczej. 🙂
        Fenomenu smaku whisky nigdy nie zrozumiem. Jedyną obroną jest cola z lodem. ( przed chwilą ktos spytał co się tak zacieszam do telefonu) 🙂

        Lubię

      2. Rozumiem. Ja również jestem zdecydowanie za młody aby mieć tak zryte kubki smakowe żeby się brać za orgazmowanie przy posmaku wódki o posmaku palonego dębu i węgla drzewnego.
        Do tego trzeba dojrzeć, powiadają, dziwnym trafem zwykle „dojrzewa” się w wieku w którym zaczynają powoli siadać zmysły – i obserwatorium widzi tę korelację :).
        Ale można i wcześniej na zasadzie snobowania się – czemu nie.
        Można też dojrzeć do Surströmming podobno…profani nie rozumieją wyrafinowania tej potrawy. Ja na to jestem o jakieś 100 lat za młody, obawiam się 😉

        Lubię

      3. To taki mały dryf przed urlopem, aby po urlopie płynnie przejść do klimatów pikantno-słodkich 🙂

        Lubię

      4. Może czerwono-wytrawnie nie umrę z nudów, w sensie w tej nieokreślonej przyszłości, bo biorąc pod uwagę częstotliwość pojawiania się postów, to jeszcze co najmniej tydzień do urlopu 🙂

        Lubię

      5. Nie można liczyć na autora – liczmy na siebie 😉
        Na przykład czerwono wytrawnie to znakomity początek uzgadniania gustów, jakiś ciekawy australijski shiraz albo sauvignon przychodzi na myśl. Tylko umiejscowienie w czasoprzestrzeni niejasne 🙂
        a nowy wpis wisi w powietrzu – już tylko my komentujemy, i to głównie siebie a nie wpis autora 🙂

        Lubię

  10. Nie rozjaśnię przy carmenere nie pamietam skąd 🙂 autor to nas w koncu zablokuje albo wyrzuci ze swojego bloga jak się pojawi po konsumpcji tego jednego z kilkudziesięciu. 🙂

    Lubię

    1. Myślisz, że dlatego nowy wpis się opóźnia – bo degustują na Ursynowie łyskacze z Równolatkiem? Przy kilkudziesięciu do wyboru sprawa może się nieco przeciągnąć, a pogoda wybitnie barowa.
      Ale sobie wymyśliłem porę na urlop 😉

      Lubię

  11. Właśnie tak sądzę. Może nawet wyjdzie z tego jakiś post 🙂 Wydaje mi się ze masz jeszcze trochę czasu do urlopu i pogoda się poprawi. Będziesz mógł opuścić swoje bezpieczne obserwatorium.

    Lubię

    1. Na razie nic nie wskazuje na szczególną poprawę pogody. Na Ursynowie też śniegoplucha(sprawdzone). Jeszcze trochę i żony się skończą 🙂

      Lubię

      1. Hm ….. i co zamierzasz w zwiazku z tym … bo w mniejszym mieście na prowincji błoto posniegowe zniknęło 🙂

        Lubię

  12. SALOU i FACET Z OBSERWATORIUM – umówcie się na kawę, tak była i wizja i fonia, a nie tylko literki… To tyle.
    Czekam na kolejny temat na blogu.

    Lubię

  13. To trochę nie tak. Izabella to jednak tępa dzida – żeby nie nazwać jej inaczej.
    Jak to było ? Życie to echo – co wysyłasz dostajesz z powrotem, co siejesz – zbierasz?
    Może miała po prostu zwykły „fux” , że trafiła takiego gościa a nie Skurwysynawdupępierdolonegokutasajebanego ?
    Jest tępą pizdą bo nie wie, że jak „Bartłomiej” ją rzuci w końcu to następny będzie pomiatał nią znów jak popychadłem. Lubi to i tyle

    Lubię

    1. Tym lepiej dla Bartłomieja 🙂 Trzeba patrzeć też na te, że im prędzej taka dziwka się ujawni tym lepiej dla faceta, który jest w iluzorycznym związku.

      Lubię

  14. Eeee tam… już trochę nieaktualne się robi to o naciskach ze strony rodziny. Moja raczej stereotypowa i „co-ludzie-powiedzą” matka ostatnio jest zdania, że nie ma co się męczyć bo bycie singlem teraz jest w modzie 🙂 Ja mam motto takie, że jeśli codziennie ma na mnie facet warczeć to wolę kupić sobie zamiast niego amstafa. I tak co jakiś czas weryfikuję czy już kupić wstępnie obrożę i kaganiec na tego amstafa czy jeszcze się wstrzymać 😀

    Lubię

  15. Jesteś tak bezbłędny w swoim myśleniu że chyba byłabym się z Tobą rozmawiać – miałabym wrażenie że dokładnie wiesz co właśnie myślę i jaka jestem. I to ostatnie przerażało by mnie najbardziej …:) ale dobrze wiedzieć że nie każdy samiec ogranicza do „nigdy Was nie zrozumiem”.

    Lubię

  16. Wiem że wiele kobiet jest po takim tekscie oburzona ale tak poważnie to zgadzam się z tym a jestem kobietą. Niestety ale tak jest albo poprostu jestem idealnym w tym przypadku książkowym przykładem. Tak, dla kobiet najważniejsze są emocje!!! A ostatni cytat ? – w samo sedno 😉

    Lubię

    1. „Tak, dla kobiet najważniejsze są emocje”
      Tak jeśli kobieta ma faktycznie lub mentalnie 16, 17 lat… Ile można bazować na emocjach? Rok, dwa? Chyba są inne wartości w życiu, ale takie przemyślenia przychodzą z czasem…

      Lubię

  17. Czasami jest tak, że kobiecie się wydaje, że jest jej dobrze samej, że to wszystko („która ma dobrą pracę, która ma własne zajęcia, która pnie się do przodu, która ma ambicje, która lubi spać sama w poprzek na swoim jebitnym łóżku”) jej się podoba. Przychodzą święta na przykład i rodzina się stara to wszystko obrzydzić, bo przecież wszyscy naokoło się zaręczają i rodzą dzieci.
    Mam na to ostatnio jedną odpowiedź. WSZYSCY naokoło umierają. Ale nie wszyscy na raz.
    🙂
    Lubię Twoje pisanie, Czarny…

    Lubię

    1. troche tak wychodzi, nazywac to można różnie, ale chyba nie zrozumiałes sedna. Sedno jest takie, że kobiety wcale nie sa tak różne od mężczyzn, z tym, że nie maja społecznego przyzwolenia na to, żeby o tym mówić, czego przykładem jest to jak ubrałes to w słowa 🙂 Czyli tak na prawde wychodzi na to, że i mężczyźni i kobiety to puszczalskie szmaty, tylko jesli to przyznamy, to trzeba będzie znaleźc kogoś kto będzie przykładem nie bycia puszczalską szmatą. i Gdzie go znaleźc skoro płci mamy tylko dwie?

      Liked by 1 osoba

  18. Mam wrażenie że niedojrzały autor artkuł pisał o swoim wyobrażeniu równie niedojrzałych emocjonalnie osób. Kobieta opisana w artykule nie jest „głupią dzidą”, tylko niedojrzałą dziewczynką. Nie nazwałabym jej kobietą.
    Co się liczy w dzisiejszych czasach?Seks, konsumpcjonizm? To jest najwazniejsze, osiągnąc orgazm…
    Brawo autorze, mentalnośc nastolatka…
    I nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Dzięki za robienie z kobiet emocjonalnych idiotek…

    Lubię

    1. W sumie coś w tym jest 🙂 Dobre podejście. Tylko patrząc na ten tekst tyczy się to po prostu do ponad 90%? Bo przecież najpierw (w wielu przypadkach) jest się niedojrzałą dziewczynką, a później (też nie we wszystkich przypadkach) kobietą dojrzałą.
      Taki mój punkt widzenia.

      Lubię

      1. Do tego trzeba dojrzeć… Nie wolno jednak zamykać się na rady innych i tkwić w swoich „poglądach”
        Przepraszam za niezbyt gramatyczną wypowiedź…

        Lubię

  19. Jestem kobietą i smutno mi czytać te bzdury. Związek to nie tylko zabawa i przyjemności – związek to ciężka praca. Jasne, że nie można brać „pierwszego, lepszego”, ale wybrzydzanie jakby się było w sexshopie też nic ci nie da poza samotnością i frustracją. Każdy związek, nawet z najlepszym kochankiem kiedyś robi się nudny i wtedy, właśnie wtedy ważne jest, żeby mieć tematy do rozmów i wspólne zainteresowania, inaczej związek się kończy, a ludzie myślą o skoku w bok. Dobry związek to nie tylko seks, ale przede wszystkim wsparcie, zaufanie, dbanie o siebie nawzajem. Naukowcy już dawno obliczyli, że ludzie bez partnerów żyją statystycznie krócej, bo człowiek jest zwierzęciem stadnym i w samotności umiera.
    Opisuje pani wszystko z punktu tych marzeń seksualnych, a ja jako kobieta z dużymi potrzebami mogę powiedzieć jedno – priorytety się w życiu zmieniają, libido kiedyś spada i wtedy chce się partnera na którym można polegać, a nie tylko poruchać i cześć. Ale żeby takiego dobrego zdobyć, to nie można czekać do 60, aż ich żony umrą 😉 Trzeba się nauczyć budować zdrowe, stabilne, wspierające związki, gdzie oboje partnerów rozumie słowo kompromis. Pozdrawiam.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s