Stań się chamem. W tym kraju ludzie szanują tylko chamów

„Nie masz czasami wrażenia, że bycie pewnym siebie jest cnotą dzisiejszych czasów? Chcesz być ładny? Wyglądaj na pewnego siebie. Osiągnąć sukces (zarabiać 5k+)? Graj na pewnego siebie. Być z atrakcyjną laską (90/60/90)? Bądź pewny siebie. Wszędzie słyszę „Musisz być pewny siebie”. Do czego to prowadzi? Do jednego – drastycznego wzrostu liczby chamów. Tak chamów.

Nie jesteś pewny siebie? Stań się chamem, a wszyscy dookoła będą myśleli, że jesteś! Ludzie szanują chamów i boją się ich opinii. Zniszcz w sobie człowieka. Oceniaj ludzi jak maszyny, zwalniaj ich bez drgnięcia powieki. Znajdź wytłumaczenie na to, że się kurwisz i oszukaj wszystkich łącznie z samym sobą, że jednak tego nie zrobiłeś. Tylko bądź przy tym pewny siebie. Krzycz – „To nie był mój fiut”. Pewnym siebie wolno więcej. Wszyscy stajemy się tacy sami. Chcemy być kimś innym niż sobą. Wstydzimy się swojego ja i w tej samej chwili mówimy, że jesteśmy pewni siebie.”

– pisze mi Sebastian i jeśli ktoś nie czuje w tym rozgoryczenia to powinien zainwestować, kurwa, w okulary i trzy kilo empatii. Nazwijcie mnie idiotą, ale ja uważam, że można żyć inaczej.

Czytaj dalej

Co mężczyźni sądzą o wydumanych wymaganiach kobiet?

W 2013 roku zespół Mikromusic nagrał piosenkę pt. „Takiego chłopaka”. Cudownie pokazuje ona rozdwojenie jaźni współczesnych kobiet. Piosenka zaczyna się od:

Prześlij mi chłopaka
Nie wariata
Daj nie cwaniaka
Nie pajaca
Daj nie pijaka
Nie Polaka
Daj nie biedaka

A kończy na:

Prześlij mi chłopaka
Daj Polaka
Tak, chcę wariata
Chcę pijaka
Tak, daj siłacza
Daj brzydala
Tak, daj Polaka

Znaczy się, zaczynamy od: powinien być przystojny, inteligentny, zaradny oraz samodzielny (pod tą zbitką kobiety rozumieją, że powinien mieć pieniądze), oczywiście też dowcipny, ruszać biodrem jak Luis Fonsi. A później chuj. Tzn. wystarczy, żeby miał chuja. Jak gospodarka niedoboru za czasów PRL. Skoro nie ma kawioru, to może być kaszanka. Skoro nie ma kaszanki, to może być i kaszalot. Lepiej jakiś, niż żaden.

 „Plany na wieczór: oglądanie fajnego filmu razem z moim facetem. Ktoś poleci mi jakiegoś fajnego faceta?”

Czytaj dalej

Kiedy ostatnio powiedziałeś komuś „Miłego dnia”?

Jechałem trasą Łazienkowską, która rozpruwa Warszawę na pół jak blizna brzuch, po operacji wyrostka robaczkowego. ‘Jechałem’ to za dużo powiedziane. Pełzłem metr za metrem stojąc w jednym wielkim niekończącym się jebanym korku. I byłem już nieco zdenerwowany.  

Oki. Kłamię. Przecież wszyscy należymy do jednej partii. Polska Partia Wkurwionych na Wszystko. Byłem więc wkurwiony jak żbik, którego ktoś wziął na kanał i uderzył młotkiem w jaja żeby szybciej biegał. Za dużo kawy. Za dużo stresu.

Czytaj dalej

Czy mając siedem lat byłbyś zadowolny z tego, kim stałeś się dzisiaj?

Była środa, o której mój przyjaciel mówi „środa – dzień loda”. 1 listopada. W sumie nie ma się z czego cieszyć. Rozpoczęcie sezonu na zimno i pada.  Rozpoczęcie sezonu, na wszyscy cię wkurwiają. Podszedłem do stołu, który  udawał bar, nalałem sobie przyzwoitą porcję czegoś starego i dobrego, o nazwie A niech to wszystko spierdala. Po czym dolałem sobie jeszcze odrobinę. I  postanowiłem,  że zostanę jeszcze pół godziny zanim się stąd zwinę.  Nie jest to może najlepszy sposób na zawiązywanie znajomości, ale ja nie chciałem tego dnia zawiązywać znajomości.

Dookoła były bardzo ładnie zrobione kobiety. I bardzo przystojni mężczyźni w białych koszulach.

Często oglądam ich na Facebooku.

Są bardzo dobrze wykształceni. 

Biegają.

Dobrze się odżywiają.

Odwiedzają różne kraje.

Robią sobie zdjęcia w restauracjach.

Z psem. Z kotem. Z pieprzoną lamą. Z dziubkiem. No i zawsze z kawą i ciastkiem. Że relaks i zen.  

Tak patrzyłem i, kurwa, szczerze im zazdrościłem. Też bym tak chciał.  Bo ja się często szarpię i robię pięćset rzeczy na raz.  Pracuję, piszę, pracuję, później gdzieś jadę i cholernie ciężko mi na tym wyjeździe zapomnieć o pracy lub o pisaniu.  I przeważnie biorę ze sobą komputer.

Wybiła północ i nagle makijaż spłynął, w czym pomógł przemysłowy przerób alkoholu. To jest TEN moment na imprezach.

Wódę lejąc w gardło by ukoić żal.

Dziesięć minut później ktoś zaczyna rzygać, a ludzie zaczynają się zwierzać. I nagle okazało się, że ci idealni ludzie, w dobrze dobranych ubraniach, są nieszczęśliwi.

Czytaj dalej

Co jest po: „i żyli długo i szczęśliwie”?

Jest taka teoria, że wszystkie problemy ludzi sprowadzają się do tego, kto kogo dyma, kto kogo chce wydymać, albo kto nie chce się dymać. Ewentualnie kto za to wszystko płaci i kto ile zarabia. Jednakże, po raz kolejny w życiu popełniam błąd i twierdzę, że ludziom zależy jednak na czymś więcej. Dziś będzie lekcja życia według Czarnego. Coś, co długo wahałem się napisać.

I jak zwykle pewnie dostanę po dupie.

Czytaj dalej