Klientka była typową warszawską lalą. Przecenioną. Brunetką. Z kontem na Instagramie. I tysiącami followersów, którzy marząc o jej c…czaszce walili sobie konia pod prysznicem. Włosy mniej więcej do tyłka. Czapka bejsbolówka. Brwi trochę za bardzo zaznaczone. Usta z kwasem. Co najmniej 1 ml kwasu hialuronowego. Długie paznokcie opiłowane w migdały.

Jedziemy niżej?

Brzuch płaski, lekko umięśniony ale nie za bardzo. Widać, że laska woli się pocić w łóżku niż na siłowni. Za to nieziemski tyłek. Ogólnie przypomina dużą, małą dziewczynkę. Jest słodka. Brakuje jej tylko lizaka w ustach.

Warszawska lala podeszła do sprzedawczyni pewnym krokiem i bez ‘dzień dobry’, ani ‘pocałuj mnie w dupę’, zaczęła jej opowiadać o tym, że ma rzęsy zniszczone przedłużaniem metodą 1:1.

Co to jest przedłużanie metodą 1:1? Nie mam pojęcia, ponoć kobiety wiedzą, o co chodzi. Mężczyźni nakładają sobie metalowe śruby na fiuta celem wydłużenia, kobiety mogą przedłużać rzęsy. 

Lala rzęsy miała faktycznie zniszczone. Szuka tuszu wydłużającego to, co zostało i podkręcającego to, co zostało. Ekspedientka jest ładna, ale nie jest efektowna. Ekspedientka pracuje w znanej sieci perfumerii weekendowo-dorywczo, bo zwyczajnie potrzebuje kasy na studia. Co studiuje? To nieistotne, ale wystarczy, że powiem, że ten kierunek jest wymagający i nie jest to prawo. Ekspedientka, jak każda baba, lubi kosmetyki, a pracując tutaj poznała je jeszcze lepiej. Proponuje, więc, Lali swoją ulubioną maskarę, która robi to, co Lala chciała, czyli wydłuża i podkręca, a na dodatek ma jeszcze odżywkę, aby wzmocnić te resztki, które zostały.

Działam totalnie zgodnie ze swoim sumieniem. Polecam, nie produkt tej marki, na którą mamy akurat „focus”. Nie polecam również marki, dzięki której wygramy konkurs i dostaniemy nagrody. Nie. Polecam coś, co – według mnie – będzie najlepsze dla tej klientki, bo taka już po prostu jestem.

Lala testuje maskarę i jest zachwycona. Maskara nie jest droga. Jest kurewsko droga! Przynajmniej dla większości ludzi. Dla mnie też, ale ja byłem kiedyś zdziwiony, że dobry puder kosztuje 200 zł. Żaden kosmetyk dla faceta nie kosztuje 200 zł. Przynajmniej żaden, za który warto tyle zapłacić.

Lala bierze dwa opakowania. Ekspedientka uśmiecha się zadowolona, czuje satysfakcję, że  w swojej pracy zrobiła coś fajnego, co innej kobiecie poprawi samopoczucie. Lala dostaje stos próbek i wychodzi uśmiechnięta, życząc ekspedientce miłego wieczoru. 

Cud, miód i orzeszki. Ale tylko przez 20 minut, bo 20 minut później Lala wraca rozhisteryzowana, krzycząc z daleka, że ekspedientka jest oszustką, naciągaczką i kłamcą.

– Oszukałaś mnie – syczy. – Na tym opakowaniu nie pisze, że ta maskara wydłuża i podkręca! I jeszcze grubym drukiem na przodzie opakowania jest napisane: thickening and fortifying mascara!! Nie chciałam przecież pogrubiającej! – Jesteś nieudolna – mówi. – Niekompetentna. I chcesz tylko naciągnąć klienta.

Ekspedientka odwraca opakowanie na drugą stronę, gdzie wołami jest napisane, że maskara pogrubia, wzmacnia i wydłuża rzęsy. Nie ma to znaczenia. Ekspedientka ma łzy w oczach, ale przeprasza za swój „ewidentny błąd”. Odchodzi od Lali, żeby się nie poryczeć publicznie i prosi koleżankę, aby ta przyjęła zwrot. Koleżanka próbuje przekonać klientkę, że przecież testowała, że jej się podobał efekt i sama się zdecydowała na zakup.

– Owszem, podobał mi się  – głośno przyznaje Lala. – Ale nie będę przecież kupowała rzeczy, na której nie jest napisane to, o co prosiłam!

Lala wkurwiona, jakby jej ktoś futro oblał różową farbą, wychodzi ze sklepu. Co za tępa, głupia sucz – myśli o ekspedientce. Ekspedientka, zaś, myśli: co jest nie tak z ludźmi w naszych czasach? Dlaczego ludziom się wydaje, że kiedy trzymają w ręku portfel mają prawo obrażać ludzi i traktować ich jak gorszy sort społeczeństwa, tylko dlatego, że ci właśnie są w pracy? Przecież ja – myśli ekspedientka – wychodząc na zmianę i zakładając „mundurek” nie podpisuje automatycznie zrzeczenia się praw człowieka.

Ależ oczywiście, że tak jest.

W bardzo dobrym filmie, który widziałem niedawno, pada zdanie: „Prawda jest jak poezja. A mało kto lubi poezję”. To jak, chcecie posłuchać trochę prawdy?

unnamed

Rysunek: Aleksandra Wysocka

Klepnij ją

W Polsce panuje mentalność folwarczna, która ciągle jest w nas. Na folwarku był pan i byli chłopi. Pan trzaskał chłopów po ryju, oni brali po ryju i traktowali to jak coś absolutnie naturalnego. Pan dymał chłopkę, było to czymś naturalnym. Panów nie ma. Chłopów coraz mniej. Ale dalej nasze stosunki społeczne są tak skonstruowane.

W pracy w naszym kraju nie ma równych sobie stron umowy, które wymieniają pracę za pieniądze. Mamy zarządzających folwarkiem i roboli, którym – właściwie nie wiadomo dlaczego – trzeba płacić.

Ufo (znany tym, którzy czytali moje książki) wszedł do firmy prywatnej handlującej alkoholem, gdzie powitał go właściciel, człowiek lat około 50. Rozmawiali o tym, o czym rozmawiać musieli. Szli korytarzem, prowadząc ową niespieszną konwersację o pieniądzach małych i dużych, a przy jednym z biurek była ładna kobieta, w wieku lat mniej więcej 30.

Ta kobieta schylała się po jakieś dokumenty, miała na sobie białą koszulę i kieckę kończącą się przed kolanem. Właściciel, tonem pełnym szacunku (gdyż uznał Ufo za równego sobie, bo on też miał dobry samochód, a stała za nim potęga dużej korporacji), zwrócił się do niego: Pan poczeka moment.

Podszedł do tej 30-latki, zamachnął się dłonią i ostrym klapsem strzelił ją w tyłek, krzycząc zadowolony: Kto wypina, tego wina! Zrealizował  swoje podstawowe prawo: właściciela. Poganiacza.

Bardziej, jednak, zaskakujące było to, co zrobiła kobieta w takiej sytuacji.  Nie wykurwiła mu w pysk. Nie posiniała z wściekłości. Zapłoniła się na twarzy, zachichotała i powiedziała: Och panie prezesie!! Z pana prezesa to taki figlarz! Potraktowała to jako fragment jej rzeczywistości społecznej. Jest pan na folwarku. Pan na folwarku ma swoje prawa. Chce klepać swoją własność, to klepie. Chce przejechać się na swojej kobyle, to  ją wyciąga ze stajni i jedzie, a później zadowolony i zmęczony odstawia ją z powrotem.

Traktujemy ludzi z góry

Wiecie, co mnie wkurwia w moim kraju? Protekcjonalność. To jebane traktowanie ludzi z góry. Jakby czyjkolwiek sukces, mierzony zazwyczaj w PLN, dawał komukolwiek prawo do traktowania innych jak szmaty.

To jest wszędzie.  W korporacji, w sklepie, urzędzie i knajpie. Umówiłem się z dwoma kumplami na steka w Lemingradzie, bo tak radośnie nazywa się w Warszawie dzielnicę Wilanów.  Siedzimy. Zamówiliśmy wino, a później te steki. Dobra zamówiliśmy dwie butelki na dobry początek, bo wieczór był piękny, a my młodzi.

Kelner, jakiś przestraszony, pyta jak wysmażone te steki chcemy. Koledzy tłumaczą, że średnio, ja że krwistego. Coś tam żartujemy, kumpel, który pracuje w sprzedaży, rzuca jakieś żarty, żeby zbudować relację, kelner w końcu się otwiera i mówi, że chujowy dzień miał.

To znaczy, on powiedział, że zły, ale po jego minie od razu widać było, że chujowy.

Żyje się prosto. “Jak coś mnie wkurwia to mówię, że mnie wkurwia, a nie, że złowrogo szumią wierzby czy duch mój na rozżarzone węgle gołą dupą usiadł.”  

To kelner podaje nam przykład tej chujowości. Że przed chwilą była kobieta. Młoda i nawet ten teges. Trochę spięta, ale zamówiła steka za 110 zł. Dobrze wysmażonego. Zamówić w knajpie ze stekami dobrze wysmażonego steka, to jak będąc hetero przyjść do gejowskiej sauny. Każdy ma, jednak, prawo do złego gustu. Kobieta dostała swojego steka, spojrzała na niego kosym okiem po czym stwierdziła:

– ALE ON JEST KRWISTY.

– Gdzie jest krwisty? – zaniepokoił się kelner.

– Tu – wskazała imponującym szponem na czerwoną plamkę wielkości mniej więcej trzech milimetrów.

Przyszedł kucharz.

– Ale on jest bardzo dobrze wysmażony  – zaprotestował. – Pani patrzy. Rozkroił steka, w środku faktycznie zelówka jak się patrzy.

– Ale ja za to nie zapłacę! – oburzyła się kobieta i wyszła.

Zapłacili kelnerzy.

Trzeba się było uczyć

Stosunki zarządców do chłopów charakteryzuje pogarda. To spojrzenie: jestem panem i płacę. Dla wielu ludzi, którzy stoją po drugiej stronie lady, sprzedawca/kelner/stażysta/pracownik jest podczłowiekiem. Tępym robolem, który spierdolił swoje życie i teraz musi robić to, co robi.

Trzeba było się uczyć.

Trzeba było się bardziej starać

To byś nie skończyła w takim miejscu, tępa dzido.

Co nie zmienia faktu, że ta sama osoba jest dymana przez innych, którzy są wyżej. Jak nas szef źle nie traktuje to znaczy, że się do tego nie nadaje, prawda?

Gdyby ktoś podszedł do Lali  i powiedział jej: „pani zachowanie jest  przejawem mentalności folwarcznej”, za chuja by nie zrozumiała. Gdyby jednak ktoś do niej podszedł i powiedział: „jesteś tępą pizdą, całkowicie pozbawioną empatii”, istnieje szansa, że zrozumiałaby. Choć nie miałaby pojęcia, skąd się wzięło jej zachowanie.

Wzięło się oczywiście z takich nudnych rzeczy jak II wojna światowa. Przed wojną klasa średnia była niewielka i w sporej części byli to Żydzi. Żydów wymordowali Niemcy. Oprócz Żydów mieliśmy też ziemiaństwo, czyli klasę wyższą. Ale ziemiaństwo nam wymordowali Niemcy i Rosjanie. Został tylko folwark. Wszyscy, ja jebię jesteśmy potomkami folwarku. Fakt, że Lala jest wredną pizdą z powodu Adolfa Hitlera, raczej, kurwa, nie przychodzi jej do głowy. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, jest wredną pizdą, bo lubi. 

Niektórzy ludzie są tacy ubodzy. Jedyne co mają to tylko pieniądze.  

Bardzo lubimy kierować się pozorami

Znam jedną studentkę medycyny, która aby dorobić trochę floty stawała za barem, celowo zakładała czerwoną bluzkę i w maksymalnie dozwolony sposób pokazywała cycki.  Mocno to podbijało wysokość napiwków.

Dziś jest panią doktor. Ile osób myślało, obserwując ją za barem, że przejebała swoje życie? Ile, że jest łatwą dupą na raz?

Wiecie, czego nam brakuje w naszym kraju? Szacunku jednej osoby do drugiej. Nie każdy dostaje skrzydła. Nie każdy potrafi latać.  Nie każdy będzie w stanie to robić. Podział na panów i chamów przetrwał w naszym odczuwaniu świata. Jedni są biedni, nie mają szans, a inni je mają. Nie ma równości. Jeden jest bardziej inteligentny, aktywny, przystojny, piękna, ma większe cycki, jest bardziej otwarty, albo ma bardziej giętkie kolana.  

Różnimy się.  

Ale nie bądźmy przy tym chujami. Nawet jeśli odniosło się duży sukces. Łatwiej się wtedy patrzy w lustro. 

Traktuj ludzi z szacunkiem. Mogą cię zaskoczyć.

2290624789_e1755d1dd7_b

Photo by Natia Koiava/CC Flickr.com

Wpływy: „Prześniona rewolucja” prof. Andrzej Leder

335 uwag do wpisu “Dlaczego ludzie w Polsce są dla siebie takimi chujami

    1. A najlepsze jest to że jakiś czas temu a właściwie po powrocie z Holandii (od 2004 byłem w UK) zacząłem się zastanawiać nad mentalnością Polaków… dlaczego tak się nienawidzą i uprzykrzają sobie życie… Ni chuja nie potrafię tego pojąć ale w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy oby nie jest winna historia i podobnie jak autor (choć to trudne do całkowitego przyjęcia) analizowałem źródło pochodzenia. Moja Babcia sporo mi opowiadała o wysiedleniach, o traktowaniu polskiej ludności jak niepotrzebnych śmieci… I tutaj nasunęła się taka sama myśl… Czy oby część z naszych rodziców nie została przypadkiem spłodzona obcym genem przez najeźdźców ?
      Na to wygląda… bo kiedy przypomnę sobie pięknie opisane historie w książkach historii czy też języka polskiego to nasuwa mi się obraz fantastyki a nie kurwa tego co widzę, chociażby pierwiastka…
      Dzięki autorze.

      Polubione przez 1 osoba

    2. Przyznam szczerze, że już dawno nie czytałem, tak pięknie ujętej charakterystyki Naszego społeczeństwa. Sam nie dawno zamieniłem pracę w biurze, na pracę w restauracji. I opis tej sytuacji ze stekami widzę codziennie po kilkanaście razy. Wtedy naprawdę nie zazdroszczę moim kolegom i koleżankom. Tak rzuciłem pracę w biurze, bo poziom skurwienia, fałszywości, zazdrości, kopania się po kostkach przerósł moje wszelkie wyobrażenia. Wolę pracować w spokojnej restauracji, robić z pozoru banalne rzeczy na kuchni i mieć spokojną głowę. A kasa ? taka sama, a czasem nawet lepsza.
      Niestety, ale my jako Polacy, jesteśmy cholernie zazdrośni o to co mają inni. To choroba którą nabywa się już w momencie urodzenia.

      Polubienie

    3. Bardzo trafnie opisane,klarownie i jasno;doskonale widać to w okropnym reality show w TV-,,Damy i wieśniaczki”-po prostu ,,żygam”jak widzę co tam się dzieje,niemogę tego oglądać:poniżanie,wyszydzanie,porównywanie(np:ręce osoby ze wsi porównywane z rękoma laluni,która nigdy nie wykonała żadnej pracy,łącznie ze sprzątaniem);niewybredne komentarze narratora….Polska to jednak kraj zakompleksionych ludzi;

      Polubienie

  1. Cała prawda. Sama kilka razy zostałam potraktowana z góry pracujac jako kelnerka, gdzie tylko sobie dorabiałam. Ludzie często tak podkręcają własną samoocenę.

    Polubienie

  2. oj tak ! ludzie maja kompleksy i leczą je wyżywając się na innych, pani lala uważa, że jak wstrzyknie sobie botoks to będzie piękniejsza od ekspedientki, której na botoks nie stać tylko, że kompleksy dalej zostały. Jestem kosmetyczką pracuję w zawodzie 7 lat, jestem młodą osobą, prowadzę własna działalność w małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają, zarabiam nieźle, mogę sobie pozwolić na wiele. Z racji tego, że chciałam coś zmienić w życiu stwierdziłam, że wyprowadzę się do Warszawy popracuję zobaczę prace w dużym mieści nauczę się czegoś nowego.Lubię się rozwijać. Olaboga jacy tam ludzie są zestresowani, jak pracowałam w malej miejscowości mogłam spokojnie z ludźmi pogadać, wszytko zawsze w milej atmosferze itd., a Warszawa no cóż czułam się jak „gówno” „bogate” Panie, którym się wydaje, że maja kasę i mogą wszystko, , wszystkie obgryzają paznokcie, skorki wręcz szarpią, chyba ze stresu. Najśmieszniejsze w tym jest to, ze nie dość, ze zarabiałam więcej niż one w korpo (licząc prace plus dochód z firmy) , ale one od razu oceniają jak kogoś gorszego. Mimo, że jestem po studiach umiem języki, jestem wykształcona również muzycznie, czasami sobie myślałam kobieto nawet mi do pięt nie sięgasz , ale jak masz sobie ulżyć to niech Ci będzie. Przeraża mnie to, że ludzie nie maja w ogóle zrozumienia dla drugiego człowieka, liczy się tylko kasa, wygląd i pokazanie na fb jakie fajne masz gadżety, albo w jakim super odlotowym miejscu się jest. Nie mowie sama czasami się czymś pochwale, ale mam znajomych, którzy wręcz żyją tym żeby pokazać innym znajomym, że są lepsi.

    Polubienie

  3. nie chciałabym być chamska ale panikea na blogu za dużo pieprzy o dupczeniu. Sa klienci którzy udają zuchów , znawców zycia a w sumie to cymbały .;) do odstrzału;)
    Do pani klau :ja jestem kosmetologiem i wiem jak baby moje klientki nabierają się mile slowka wiec myslec jedno mowic drugie zlota zasada szczególnie jak babsko chce po zabiegu być 18 nastką .Gorzej jak takie babsko w swojej firmie za urode i z zazdrosci za byle co zwalnia i wywala na bruk młode pracownice .To bym potępila

    Polubienie

  4. Na początku stycznia byłam w Polsce, podczas kolacji ze znajomymi powiedziałam że lubię miasto w którym mieszkam bo tam znajomi w przeciwieństwie do nich, nie próbują mi dogadywać czy robić na złość „w żartach” tylko dlatego że to zabawne. W odpowiedzi usłyszałam ” To taka nasza Polska mentalność, to jest w naszej kulturze”…

    Polubienie

    1. A co można myśleć na podstawie jednej wypowiedzi? Z tego wideo wynika że jest inteligentną, dość ładną i świetnie wysławiająca się miłośniczka luksusu, z mejkapem do dopracowania w przyszłości, oceniająca siebie bardzo wysoko i domagająca się w związku z tym tego co najlepsze(z jej punktu widzenia – a jest to widzenie nastawione na sukces materialno-prestiżowy). I szarżująca „wszystko albo nic”, a że dobija do 30-stki to jest to uzasadnione, na czasie i z tego co pobieżnie widać – mające podstawy.
      Większość odbierze ją zapewne jako roszczeniowo nastawioną, narcystyczną lalkę.
      Jak odbiorą ją ci w których celuje – trudno powiedzieć. Albo poważnie albo jako maskotkę 🙂

      Polubienie

      1. A wiesz że pomyślałem dokładnie odwrotnie…materiał na posiadaczkę luksusowej willi i znakomitego ogrodnika, a w biznesie – sieci butików, własnej marki zapachów i znakomitych…partnerów od interesów 🙂

        Polubienie

      2. Myślisz, że mąż będzie zastępcą kochanka do spraw finansowych (to taki suchar z radia). : – ) Taka kobieta szuka kogoś z wyższym statusem. Kiedyś już ten temat był tutaj poruszany. Jesli znajdzie mezczyzne swoich marzen nikt „gorszy” nie zaimponuje jej – ogrodnik odpada i jakiś tam brodaty młody biznesmen tez. Natomiast ten partner bedzie mial kobietę z nizszy statusem mniej mądra, mniej zarabiajaca, skupioną na karierze, której pewnie ciągle nie ma w domu , a jak jest, to ciagle czegos wymaga od siebie i od niego. Bo wymagajaca jest. Dla niego – lipa. : – )

        Polubienie

      3. Myślę że cała ta teoria statusów jest w dużej mierze słuszna, moje obserwacje ją z grubsza(ale tylko z grubsza) potwierdzają. Tyle, że dotyczy sztuki wyboru, nieuświadomionych źródeł decyzji, tego czemu dla jednych kobieta jest twarda jak orleańska, a dla innych ściąga majtki już w windzie – a nie tego co dzieje się po kilku latach od dokonania tego wyboru. Suchar czy nie: „żyj z doktorem, a do łoża bierz ogrodnika”.
        Jak nasza bohaterka ustrzeli swojego księcia, to będzie to facet bogaty, mało atrakcyjny fizycznie, zapracowany i pochłonięty „sukcesem”. I w okolicach 40, bo ona ma ~30 a chce faceta 10+. Będzie miał wyższy status.
        Po kilku latach będzie miał taki sam status jak ona, majątek też(zakładam wspólnotę).
        Będzie ubezwłasnowolniony dzieckiem, jeszcze mniej atrakcyjny i jeszcze bardziej zmęczony(z wiekiem sił nie przybywa raczej).
        Co stanie na przeszkodzie bogatej 3x latki, żeby sobie zafundować młode ciacho do zabawy?
        Wcale nie twierdzę że on będzie w tym czasie święty…twierdzę że jak obserwuję kilku zaganianych w swoich firmach kolegów – takich nastawionych w 100% na sukces mierzony w $ – to seks dla nich jest czymś w rodzaju czynności fizjologicznych. Załatwić to szybko, bez zbędnej otoczki i tracenia czasu, praca czeka.
        Z drugiej strony, możliwe że pani aspirantka ma libido na poziomie wieka od trumny, to wtedy tak, postawa „uprawiaj te swoje seksy, tylko mnie w to nie wciągaj” niechybnie załatwi sprawę 🙂

        Polubienie

    2. On będzie zarabiał zawsze więcej. Pamiętajmy że jest mądrzejszy i inteligentniejszy. Ona myśli że się przy nim rozwinie. IQ nie podwyższy. Zawsze on będzie intelektualnie atrakcyjniejszą połową tej pary. Po 40 często się zdarza ze faceci zaczynają robić coś czego wcześniej nie robili: biegać albo ćwiczyć na siłowni, na nartach się uczą jeździć, przechodzą na diety różne, bo się gorzej czują. Generalnie ogarniają się jakoś i zaczynają lepiej wyglądać niż parę lat wcześniej. I ten mąż zacznie zawierać różne przelotne niezobowiązujące znajomości krótkotrwałe, właśnie w celach takich jak napisałeś. Bo żona już dobrze po 30, nadal skupiona na karierze, zasadnicza, mało rozrywkowa, przedsiębiorcza, tylko kasa i kasa. Mąż na dłużej nie będzie mógł mieć nikogo na boku. Może raz spróbuje i żona się dowie. Będzie karczemna awantura i zaangażowani wszyscy dookoła (z życia wzięte) 🙂
      By the way, 2:12 am ?

      Polubienie

      1. Jaka szkoda że nie mamy możliwości żeby obstawić i za 10 lat sprawdzić – ot tak, z ciekawości badacza(a jakże ;).
        Twój scenariusz jest równie prawdopodobny jak mój, pozostałe dwa 1.ona zostanie z kotami, ewentualnie z kotami i „półśrodkiem” i 2. wymieszanie obu – to znaczy będzie to związek „biznesowy” (na bankiety, biznesowe kolacyjki, może projekt p.t. spadkobiercy) bez emocji i zżytej rodziny – i każde sobie zasadniczo(pomniejsze biznesiki i seks).
        Z tym po 40 masz rację. Założyłem stereotyp wymęczonego faceta, ale rzeczywiście często tak bywa(i sam tak mam) że w tym wieku i forma i wygląd zwyżkują. I dochodzi do tego wyrośnięcie ze szczenięcej wyrywności plus jako takie doświadczenie życiowe.
        2.12 am – jak się nie musi zrywać w środku nocy – żadne wyzwanie.
        Jak można pisać o upojnych nocach chodząc spać o 22-giej? 😉

        Polubienie

      2. Najprawdopodobniej to zadzieje się pkt. 1, bo ideałów nie ma.
        „pisać o upojnych nocach” a gdzie pisać, bo nie przypominam sobie. Natomiast o upojnych godzinach nadliczbowych wieczornych w biurowcu z windą i biurkami i owszem. 🙂 Pewnie to do 22 albo do 20 nawet. Przecież można nocy nie zarywać. 🙂

        Polubienie

      3. Ideałów nie ma, i dobrze. Cóż to byłby za koszmar 🙂
        O nocach, fakt, zdecydowanie lepiej je przeżywać niż pisać, ale żeby pisać(choćby i między wierszami) a nie konfabulować, to od czasu do czasu trzeba zarwać…
        Ale fakt racja, jeśli nie trzeba zarywać to lepiej nie. Tylko czasem tak trudno powiedzieć „starczy, idziemy spać” 🙂
        Nadgodziny mają to do siebie, że używane notorycznie powodują wypalenie i przeróżne zagrożenia…lepiej to traktować jako epizody niż coś choć trochę typowego.

        Polubienie

      4. Między wierszami to parę razy było 🙂 A żeby nie zarywać nocy to mozna wykorzystywać popołudnia albo wczesne wieczory. Na prowincji generalnie pracuje się od 7 do 15. Pewnie to trochę wpływa na umiejscowienie w czasie chwil upojnych 🙂

        Polubienie

      5. Do tanga trzeba dwojga, jak wiadomo więc pory są zawsze wypadkową chęci i możliwości wszystkich zainteresowanych 🙂
        Praca od 7 oznacza wstawanie przed 6 a to dla jednych oznacza fajny tryb dnia, wolne popołudnio-wieczory a dla innych oznacza resztę dnia w trybie zombie. Znana teoria „można się przyzwyczaić” jest prawdziwa dla skowronków a dla sów jest mrzonką. I jak ktoś jest skowronkiem to jest święci przekonany że to tylko kwestia zmiany przyzwyczajeń…niestety.
        Sówki wstające w środku nocy mogą tylko żyć wbrew swojemu naturalnemu rytmowi, to ma niewiele wspólnego z przestawieniem się. Wielokrotnie próbowałem(i z chęci dopasowania się, i z musu – bo takie miałem kontrakty że musiałem) i wiem że prawdziwe jest – że zegara biologicznego nie da się przestawić jakoś znacząco.
        Taki lajf.

        Polubienie

      6. A o upojnych porankach sobotnich i niedzielnych coś wiesz? 😉
        Najlepiej mają ci, którzy mają luzy w trybach zegara biologicznego. Muszą przespać 6-7 godzin. I taka osoba z dużym luzem pójdzie spać o 3 w nocy (przed dniem wolnym oczywiście) to budzi się o 9 po prostu. A jak niechcący zaśnie o 9 przed telewizorem na przykład to o 5 rano już wyspana. Najgorzej jak przed dniem wolnym zaśnie się wcześnie. I o 7 rano koniec spania. A cała rodzina śpi dalej i nawet pies śpi i nie chce jeszcze iść na spacer. Ale to właśnie tacy biegną pierwsi rozstawić parawan na plaży albo niszczą ślad ratraka na stoku. 🙂
        Czyżby branża budowlana?

        Polubienie

      7. Upojne poranki…coś…kiedyś…w młodości, jak byłem królikiem – jako kontynuacja upojnego wieczoru 🙂
        Lubię wczesne rano w wiosenno-letnim sezonie, ale rzadko – jak już zdarzy się wstać przed wszystkimi – ma to cokolwiek wspólnego z pożądaniem. Prędzej obudzę psa, złapię ze dwa obiektywy i śśśśichutko wybryknę wykorzystać najlepsze światło żeby sobie pofocić dla przyjemności i zabawy.
        Z branżą budowalaną mam tyle wspólnego że mieszkam w budynku zbudowanym przez jakichś budowlańców. Poza tym – nic, jakoś tak – nawet znajomych.

        Polubienie

      8. Mam koleżankę, która pracuje na budowie i jak w sezonie ma robotę to musi być przed swoimi pracownikami tak o 5:30. Wstaje około 4. Dobrze się złożyło ze jest rannym ptaszkiem. Ale mi zawsze przypomina się taka scena na dworcu z „nie lubie poniedzialku” : jem śniadanie i idę spać.

        Polubienie

      9. I tu jest pies pogrzebany. Bo o ile daje się obronić tezę, że w sezonie letnim w sumie fajnie jest wcześnie wstać, to już konieczność chodzenia spać około 21-22-giej już…prawie beznadziejne.
        Ale co człowiek to preferencje. Jedni żyją żeby pracować, inni pracują żeby żyć 🙂
        Ja już jestem na tyle wiekowy że wiem co dla mnie dobre, a co zabija, i tego się trzymam.
        Zatem wstawanie o 4 w środku nocy zostawiam sobie na czasy wojny, post-apokalipsy* etc etc. Z nadzieją że nic takiego się nie wydarzy 🙂

        *- jedynym wyjątkiem pozytywnym może być niemowlak, ale to raczej też się już nie wydarzy

        Polubienie

      10. Całe to spanie jest w ogóle beznadziejne. Traci się ponad 1/4 życia. W przyszłości popracuję nad tym żeby mniej spać. Na razie próby kończą się fiaskiem. Niewyspanie w tygodniu skutkuje 10 godzinnym snem w weekend i wtedy nic nie jest upojne, ani wieczór ani noc ani ranek 🙂

        Polubienie

  5. Zamówić w knajpie ze stekami dobrze wysmażonego steka, to jak będąc hetero przyjść do gejowskiej sauny. – od kiedy to tak jest? To znaczy, że facetowi nie wypada zamówić steka „well done” ? Co za bzdura. Choć z resztą akrtykułu się zgadzam.

    Polubienie

  6. Odpowiedź na to pytanie jest nadzwyczajnie prosta. Otóż po 1943 lewackie kurwy wraz z ruską agenturą wymordowały większość wartościowych Polaków. Poczytajcie o żołnierzach niezłomnych, o rządzie na uchodźstwie, rządzie tymczasowym i o tym wszystkim co się działo w Polsce w latach 40-60. Czystka elit intelektualnych. Ci ludzie którzy żyją pośród nas, pracują z nami, jeżdżą autobusach, to w większości potomkowie ormowskich sadystów i czerwonych konfidentów. Dlatego właśnie, Polacy są dla siebie takimi chujami. Bycie kurwą, złodziejem i konfidentem przechodzi w genach, z ojca eSBeka, na synka KODowca i z matki, na córkę, lewacką konfiturę hejstop. Statystyka, po prostu wartościowych Polaków zostało niewielu.

    Polubienie

    1. Choć z pierwszą częścią wypowiedzi się zgadzam, to dalej autora chyba trochę poniosło…Piszesz o „Polakach-agentach, Polakach-ormowskich kurwach” a sam jesteś Polakiem. To jest zabawne, że My, Polacy, zawsze mówimy „Polacy są…”. Może to dlatego jesteśmy dla siebie chujami, bo to wszyscy inni „są” a nie ja?

      Polubienie

  7. Zwykle sranie w banie mieszkalem kilka lat za granica i tam ludzie dopiero traktuja sie nawzajem jak smieci. Wiec nie pierdolcie o polaczkowatosci i innych zjebanych okresleniach ze Polak Polakowi jest chujem i tak dalej. Jak nie pasuje komus niech spierdala do Francji Niemiec… tam jest pelna kulturwa. Adios. Druga sprawa nie pisze sie pisze tylko jest napisane …

    Polubienie

  8. Wlasnie wróciłam wkurwiona z pracy, tak wkurwiona nie wkurzona czy zdenerwowana. Pracuje w kinie w dużym mieście i mie sądziłam że ludzie to takie buraki. Moja praca mi to pokazała, Twoj tekst w tym utwierdził. Do kina chodzi każdy, większość jednak czuje sie jako ktoś lepszy kupując głupi bilet. Rozumiem ceny nie są niskie a człowiek jest dumny że wspiera legalną kulturę ale żeby nie mieć ani krzty szacunku dla obsługi? Smutny jest fakt że dotyczy to zbyt dużego procentu klientów, którzy musza za każdym razem patrzeć poniżające kiedy wyciągają ruloniki swoich banknotów by w srod znaleźć jedna 50 albo zrobią awanturę zaanulowaną rezerwacje albo za fakt że cała sala pełna a szanowny Pan tez sobie chciał obejrzeć film.
    Ludzie pamiętajcie, że w każdym miejscu pracują tylko ludzie.

    Polubienie

  9. Tak, ludzie w Polsce i nie tylko w Polsce bywają chujami. Gdy w autobusie jedzie dziewczyna z deskorolką, muszą na nią nawrzeszczeć, że jej niby ta deskorolka odstaje od plecaka i komuś tam przeszkadza czy coś, mimo że autobus nie jest zapchany i wokół jest całkiem sporo wolnej przestrzeni. Pewnie myślą sobie, niedojrzała baba przedłuża sobie dzieciństwo.

    Otóż nie. Kobita wraca z trudnej i wymagającej pracy w laboratorium, i jedzie na skate plazę, by się zresetować.

    Pamietam, jak zaczęłam sobie dorabiać, mając 14 lat i myjąc okna itp. W samej pracy nikt mnie chamsko nie traktował, ale w dużym mieście ludzie są chamscy w sklepie w kolejce (pani tu nie stała uuuuu!!!), w komunikacji publicznej i w ogóle prawie wszędzie. A w małym jakoś mniej.

    Polubienie

  10. Lubię Twojego bloga. Masz lekkie pióro, co nie znaczy, że lekko piszesz.Z każdym wpisem nabieram przekonania, że jesteś kobietą. Żaden facet nie wie, co to jest 1ml kwasu hialuronowego i paznokieć spilowany w migdał, wobec tego twoja udawana słodka nieświadomość tematu rzęs 1:1, nie jest wiarygodna. Zresztą dziwilas się tym rzesom w poprzednich tekstach. Dygresja taka,mało ważne zresztą. Teksty są super

    Polubienie

    1. Taka sama brednia, jak założenie że żadna kobieta nie wie jak działa tranzystor i nie ma pojęcia co to jest pojemność silnika spalinowego.

      Polubienie

    2. A tu moja mała dygresyjka. Wśród moich różnych znajomych kobiet coś koło 80% ma bardzo blade pojęcie o rzęsach przedłużanych 1:1. Jak zafundowałam sobie coś takiego pytały jakiej maskary używam bo mam fajnie pomalowane rzęsy. I mówiłam że jakiejś tam, bo niby po co miały wiedzieć.

      Polubienie

      1. Wystarczy dobrze się rozejrzeć, żeby zauważyć że wiele kobiet (przed 30 to chyba większość) ma w ogóle bladość w temacie upiększania się. Dobrze jeśli „maskowanie a przynajmniej nieoszpecanie” opanowane 🙂
        Ale bez prób i błędów – nie ma wyników, poza tym wielu facetów i tak ma to gdzieś, liczy się efekt ogólny a nie analiza detali.

        Polubienie

    3. To tak jak twierdzić, że kobieta, która wie, czym się różni moc od momentu obrotowego musi być mężczyzną. Zdarza mi się dyskutować z kobietami o samochodach i spotkałem nawet jedną, która wiedziała, co to jest sonda lambda. Tak więc facet ma prawo wiedzieć, co to jest kwas hialuronowy, ja też wiem 🙂

      Polubienie

  11. Jedno ale: ci, którzy traktują innych z góry, to nie ludzie, którzy osiągnęli sukces. W swoim własnym rozumieniu, oczywiście, ale ci, którym się nie udało i wyładowują się na innych.

    Polubienie

  12. Dziś poznałem niezwykłego stsrszego Pana, rocznik 35.
    Wspólna rozmowa była niczym podróż przez odchłań polityki po biznes, rodzinę i człowieka.

    W pewnym momencie pytam:
    Dlaczego w nas Polakach jest tyle zawiści i złości?
    A Pan Andrzej odpowiedział:
    – bo my ze wsi pochodzimy.

    To duże uproszczenie, ale jakże się wpisuje się w powyższy post.
    Tak sądzę, choć pewnie spotka mnie za to kara zawiści…:) oby nie.
    Zmieniajmy się!

    Polubienie

  13. Ten tekst jest trochę pedalsko-histeryczny. Jeżdżę do Polski raz na jakis czas i jest teraz mniej chamstwa niż było jeszcze niedawno. Dalej jest bida i syf ( i chamstwo) ale mniej i nie są takie uderzające jak pamiętam i to sie ceni. Musimy jako kraj przejść przez tę fazę. Inne kraje (wszystkie) też to kiedyś przechodziły.

    Polubienie

  14. Mam wrażenie jedno, drogi autorze, że jednak należysz do tego samego sortu, co ludzie, o których piszesz.
    Raz, że artykuł przepełniony jest agresją, stoi złością, zawiścią i tym podobnym emocjami, dwa, że w jedynym momencie, w którym napisałeś coś stricte swojego, zrobiłeś podział na lepszych i gorszych w kontekście rzeczy niemierzalnej, cyt. „Zamówić w knajpie ze stekami dobrze wysmażonego steka, to jak będąc hetero przyjść do gejowskiej sauny. Każdy ma, jednak, prawo do złego gustu.”
    Jak nawołujesz do szanowania ludzi, to sam ich szanuj. Nawet głupie lale i potomków chłopów. Neguj złe zachowania, nigdy człowieka.

    Polubienie

  15. Z tego, co widziałem w tekście, są tutaj opisane przykłady złego traktowania np. ekspedientki przez klienta w sklepie. A ja bym odwrócił tę sytuację – mam u siebie na osiedlu kilka sklepów i jeden z nich to dość znana sieciówka. Obojętnie o której godzinie i obojętnie jakiego dnia bym tam nie przyszedł, spotykam się z chamstwem ze strony sprzedających tam Pań. Nie chodzę tam co prawda na co dzień, ale np. w niedzielę, kiedy wszystko inne jest pozamykane, to siłą rzeczy trzeba. Zaczyna się od takich rzeczy, jak nieodpowiadanie na dzień dobry, w odpowiedzi na pytanie: „A ile to kosztuje?” dostaję najczęściej odpowiedź A SPRAWDŹ SOBIE SAM – przy paru półkach nie ma cen – i dopiero po podejściu do kasy Pani łaskawie mi sprawdzi cenę, o którą proszę. Jest to także jedyny osiedlowy sklep, gdzie pytają mnie o dowód osobisty. Wszyscy inni mnie znają, ale tam zostanę zawsze zapytany o dowód (stoją tam te same trzy Panie), mimo że kupuję tam papierosy dla siebie lub dla mamy co niedzielę od 2 lat (wiosen mam 20). Raz nawet jak się uśmiechnąłem, jedna z pracujących tam kobiet z miną cierpiętnicy zwróciła mi uwagę, że się z niej śmieję i żebym przestał (!). O innych sytuacjach z prychającymi i traktującymi z góry ekspedientkami z tego sklepu już nie opowiadam, bo chyba wystarczająco przybliżyłem ich historię.

    Dla mnie to jest właśnie przykład bycia przegrywem i wyżywania się na innych z powodu swojego nieudolnego życia. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie ma żadnej równości na tym świecie (i to jest naturalne) ale litości – te kobiety są młode i jeśli aż tak nie cierpią tej pracy, to niech przynajmniej się rozejrzą za jakąś inną. Klienci nie chodzą do sklepu, żeby wysłuchiwać fochów szanownych pań ekspedientek. Skończyłem.

    Polubienie

  16. Obserwacja jest trafna i diagnoza właściwa. Mam tylko dwa zastrzeżenia:
    1. temat jest wielokrotnie omówiony w aktualnej prasie codziennej i tygodnikach, żeby nie powiedzieć doszczętnie wyeksploatowany. Socjologowie i historycy litry atramentu zużyli na opisanie stanu polskiego społeczeństwa i jego przyczyn. Ten tekst nie wnosi nic nowego.

    2. smutne jest, że aby zaangażować czytelnika konieczne jest naszpikowanie tekstu wulgaryzmami i uproszczeniami.

    Polubienie

  17. Żyjemy chyba w innym kraju. Mam 32 lata, mieszkam w dużym mieście, pracuję w korpo. OK, nie wszyscy są zawsze mili jak teletubisie, ale generalnie ludzie są spoko, mają poczucie przyzwoitości i kultury osobistej. Tekst – jak wiele innych na tym blogu – dla mnie kompletnie wyssany z palca.

    Polubienie

  18. Czytam Twojego bloga od niedawna, trafiłam na niego przez przypadek…i uważam, że jest w 100% prawdziwy… tak jakbym czytała to co sama obserwuje, co prawda nie w Warszawie ale we Wrocławiu…oczywiście przeglądam też komentarze i hm niektórzy chyba naprawdę żyją w innym świecie nie widząc tego co Ty…ale to może dobrze dla nich…czasami życie w nieświadomości jest lepsze. Poza tym nie wszyscy lubią prawdę…

    Polubienie

  19. A ty wlasnie piszac oceniajac ludzi negatywnie po zamawianiu dobrze wysmazonego steka straciles cala wiarygodnosc tego co piszesz dalej – ze sie różnimy, że każdy jest inny itp itd. Otóż nie wszyscy mogą jesc surowe steki, albo po prostu nie wszyscy muszą je lubić tylko dlatego ze ktoś wymyślił że surowe steki są bardziej posh.

    Polubienie

  20. Kiedyś pracowałam u pewnego Pana Notariusza, zarabiał niebotyczne pieniądze i przy okazji straszny cham. Pewnego dnia „ch” kupił sobie nowe biuro (nowy biurowiec, esy-floresy i tym podobne:), trzeba więc było zorganizować wielkie otwarcie. Pośród dobrego jedzenia i wina, pojawiło się około 50 osób wśród nich my czyli jego pracownice/niewolnice oraz Panie tańczące bruleske. Pierwszy taniec Panie wykonały w lateksowych majtkach i skrzydełkach, goście lekko zniesmaczeni z wyjątkiem organizatora. Temu drugiemu tak bardzo się spodobało że gdy ucichła muzyka publicznie wykrzyczał do nas czyli swoich pracownic/niewolnic że od jutra wszystkie chodzimy w lateksowych gaciach z napisem na dupie „kocham Pana notariusza”, zachowałyśmy resztki godnosci i wyszlyśmy ( godności niestety starczyło tylko do poniedziałku kiedy to wszystkie pojawiłyśmy się w pracy:). Welcome in the jungle:)

    Polubione przez 1 osoba

  21. Nie wszyscy jesteśmy folwarkiem. Mnie się poniża za „niefolwarczne, a złodziejskie ziemiańskie, jaśnie pańskie” pochodzenie. W domu nauczono mnie szacunku do człowieka, jego pracy, poglądów i przekonań. Empatia również jej w mojej „pomyjszlacheckiej” rodzinie na porządku dziennym. Nie wywyższamy się, nie mówimy o tym. Mamy tylko świadomość przeszłości i znamy swoje korzenie. Nie jesteśmy lepsi ani gorsi od nikogo. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, których się poniża, za „przyczynienie się” do rozpadu Polski, że zawiniliśmy w jakimś stopniu rozbiorom. Aż czasem mam ochotę zapytać jednego czy drugiego pana „Ogórka” czy „Wijka-Kijka” czy może przypadkiem nie jestem winna śmierci jego matki albo babki. Bardzo mnie to smuci. Naprawdę. Jestem młodą osobą, pracuję w kulturze, uczę się, chcę pomagać.

    Ale ludzie nie chcą pomocy, ani dobrego słowa. Chcą żeby mieć ich gdzieś, żeby ich ignorować, bo mówiąc dobre słowo, albo robiąc coś bezinteresownie jesteśmy wyśmiewani.

    Pozdrawiam autorkę i czytelników. Ludzie szanujmy się! Albo chociaż przestańmy nienawidzić.

    Polubienie

  22. Akurat ci naprawdę bogaci (a znam takich sporo) nie są ch… i nie gnoją innych. Wręcz przeciwnie- starają się z każdym dobrze żyć, bo każdy może być potencjalnym klientem/partnerem/pracownikiem/opiniodawcą. Słowem- dbają o wizerunek i ich pieniądze zależą od tego, jak skutecznie to robią. Wiedzą też, jak ważne są znajomości. A tych nie zdobywa się będąc ch… dla ludzi i traktując ich z góry. Mentalność folwarczną przejawiają ci średniacy, etatowcy, emeryci itp. Sami gnojeni w pracy/szkole/rodzinie gnoją innych, jak mają okazję. Nie myślą o wizerunku, nawet nie przychodzi im to do głowy, bo nie jest to dla nich ważne- swoje ochłapy i tak dostaną. Lala nie czuje się lepsza, bo zarabia miliony- czuje się lepsza, bo zarabia 500 złotych więcej niż ta ekspedientka (albo tak jej się wydaje). A tak naprawdę jest tą sekretarką, klepaną po pupie przez prezesa.

    Polubienie

  23. Nie ma co generalizować.. czy bogaty czy biedny.. bywa różnie.. po prostu. Bogaty po prostu rzuca się bardziej w oczy ze swoim przepychem.

    Moja złota zasada na chamstwo (niezależnie oczywiście czy bogaty cz biedny ;p;))
    hmm.. macie rację.. co niektórzy ludzie (wróć.. buraki) zachowują się źle, niefajnie..
    jednak póki będziemy skupiać się na ludziach, którzy są chamami (wróć.. którzy mają takie problemy ze sobą, że potrafią zachować się tylko i wyłącznie po chamsku) to dajemy im poczucie, że ich zachowanie wzbudza zainteresowanie.
    Kilka razy wypróbowałam w niefajnych sytuacjach reakcję na dziwne sytuacje..ot.. proste słowa wypowiedziane spokojnym tonem, ale pełnym zdziwienia: „Pani/ Pan tak serio?”, „To na serio?” i lekki uśmiech..
    Serio.. 🙂 Nie trzeba się wyzywać, żeby okazać komuś swoje zdanie.. Na takich ludzi „Pani/ Pan tak serio?” działa jak płachta na byka.. Zero kłótni, zero chamstwa a i prostackość nie będzie miała swojej widowni.
    Proponowałabym spróbować w kolejkach, urzędach itp…., żeby to całe chamstwo (które tu i tam się przejawia) poskromić nie jak cham, ale tak jakbyśmy sobie życzyli wokół: normalnie a i często skutecznie.

    Polubienie

  24. Nie można generalizować, wszystko zależy od jednostki. Nie mniej jednak myślę, że takie zachowanie jest bardzo polskie. Dlatego tu nie pasuje. Ważę słowa, żeby nikogo nie urazić, często się uśmiecham, pomagam i przede wszystkim myślę o innych – nie o sobie. Kolega ostatnio w żartach powiedział mi, że kiedyś to się nazywało „przyzwoitość” a dzisiaj „frajerstwo”. Jednym słowem – jestem z natury Szwedką, z urodzenia Polką 🙂 Polecam książkę „Szwedzi, ciepło na północy” . Tam jest normalnie, chociaż dla wielu pewno Szwedzi jawią się jako kraj frajerów 😦

    Polubienie

  25. To zabawne, że w tekstach, które aż kipią od pogardy dla kobiet (charakteryzowanych głównie przez wygląd), apeluje się o nie ocenianie ludzi po wyglądzie. Na pewno autor umie spojrzeć głęboko w duszę i może wnioskować, że ‚lala z paznokciami’ jest kretynką, ale na szczęście jego koleżanka, pokazująca cycki dla kasy, została lekarką. Ostatecznie nazwanie kogoś tępą pizdą przystoi zdecydowanie bardziej niż reklamacja niedosmażonego steka. Też ciekawi mnie, dlaczego nie wypada zamówić wysmażonego steka, jeśli go sprzedają. A tak, tak kwestia dobrego gustu… Ciekawa sprawa, bo każdy uważa, że go ma i może dyktować innym jak powinni się zachowywać.

    Polubienie

  26. Brednie! Polska to normalny, rozwinięty kraj Zachodu, a naród też jest normalny i serdeczny. Nie wolno wypisywać takich bredni mających zupełnie zszargać opinię o Polakach.

    Polubienie

  27. Dzień dobry,

    ja mam nieco inną perspektywę. Do dobrego łatwo jest się przyzwyczaić i choć nie czuję, żebym był jakiś bogaty czy lepszy od kogokolwiek to jak widzę zarobki jakichś tam znajomych to ja się zastanawiam czy nie są bliscy bycia perpetum mobile bo wakur skąd na to wszystko mieć? Wtedy się okazuje, że trochę dużo jednak wydaję. Sam pracowałem kiedyś w całodobowym markecie na magazynie więc mam szacunek do ludzi, ale…

    ZAZDROŚĆ
    Często jest tak, że po prostu mi aż głupio wyciągnąć telefon bo czuję zazdrość. Jak coś kupuję to chcę, żeby to było dobre, na tyle na ile mogę sobie pozwolić, chodzi mi bardziej o jakość niż bajeranctwo. Wydaję te pieniądze tylko i wyłącznie z myślą o sobie, ewentualnie kimś, kogo zamierzam obdarować, a nie na pokaz. Czasami też po prostu opłaca się komuś coś zlecić zamiast brać urlop i kombinować samemu z nie do końca pewnym rezultatem. Jak pracuję z domu to okoliczna ludność widząc mnie na 15 minutowym spacerze z psem myślą „takiemu to dobrze, siedzi na kanapie całymi dniami, my zapierdalamy w gnoju znoju, a ten sobie z pieskiem wyjdzie i wraca do tej swojej klimy.” Szkoda, że np,. nie wiedzą, że pracuję z domu bo mnie tak coś nakurwia w plecach, że nie ma opcji, żebym opuścił pozycje horyzontalną na więcej niż pół godziny, a pies po prostu musi się wysrać jak każdy. Jest jeszcze druga strona medalu…

    DYMAJ FRAJERA
    Niestety Ci niby podludzie często działają swoimi metodami, można obejrzeć program „Usterka” czy „Będzie Pan zadowolony”. Często zamawiając pewien towar czy usługi ludzie myślą, że skoro są „z górnej półki” to znaczy, że mam kasę to znaczy, że mogą na mnie więcej zarobić albo, że że jak mnie wychujają to nic mi się nie stanie bo mam kasę, poradzę sobie. Szczególnie budowlańcy lubią się przyglądać zdolności finansowej frajera i sobie pozwolić na dymanie.

    Kończąc, niezależnie jaką się ma pracę to jednak jakoś wypada się do niej przykładać bo tak samo jak klienci mogą być zobojętniali na obsługę, tak też obsługa często ma wyjebane na klientów. Z resztą… wystarczy zobaczyć jak ludzie pochodzący z ciepłych afrykańskich krajów, po wyzwoleniu z niewolnictwa traktują innych w Stanach Zjednoczonych. Sam znam niestety parę przykładów wiecznych narzekaczy, którzy po prostu są przyzwyczajeni do bylejakości, którą sami wprowadzają, to można ogarnąć, sam ciągle z tym walczę, każdy może troszkę nad sobą popracować,warto bo może być dzięki temu po prostu szczęśliwszy. 😉

    Pozdrawiam,
    Maciek

    Polubienie

    1. Bo ja myślę, że ta „folwarczność” działa w dwie strony. Z jednej, dawni „panowie” przyzwyczaili się do wyzyskiwania i poniżania „hołoty”, a z drugiej „hołota” odbijała sobie to plując „panom” do przygotowywanego posiłku i różnymi innymi złośliwościami.

      Polubienie

  28. Panią lalę która pewnie jest jakimś tam niższym managerem do spraw średnio ważnych w jednej z wielkich globalnych korporacji i której sukces określa pięciocyfrowe brutto na umowie o pracę, pewnie sama dostawała (a może nadal dostaje) klapsy od prezesa, a kto wie czy i czasem klęknąć przed nim nie musiała żeby dostąpić zaszczytu zostania niższym managerem.

    Ona reperuje swoje nadwyrężone ego, tym że i ona kogoś zeszmaci, dlatego że ją szmacą, albo kiedyś ją szmacili.

    Mentalność oczywiście folwarczna, bo ktoś wychowany w środowisku gdzie pan walił chłopa w ryj, nagle stał się panem, to wali chłopów w ryj, bo uważa że tak trzeba, że tak po prostu jest.

    Polubienie

  29. Sama prawda !!! Ja osobiście najbardziej dostrzegam naszą „chujową” mentalność po powrocie z każdych zagranicznych wakacji. Np. nie dalej jak 2 tygodnie temu wróciłem z Cypru. Aż miło popatrzeć na południowców, ich spokój, luz. Np. wzajemny szacunek na ulicy. Wypożyczając auto miałem duże obawy z uwagi na ruch lewostronny. A o się stanie jak z przyzwyczajenia zajmę niewłaściwy pas, lub wjadę w uliczkę pod prąd …? Cypryjczyk na bank się wkurwi, itd… I tu mega pozytywne zaskoczenie. Oczywiście kilka razy zdarzyło mi się pomylić pasy, a nawet pokonać małe rondo w odwrotnym kierunku. U nas naraził bym się na wymachiwanie łapami, fakersy, czy nawet jakieś większe awantury… A tam uśmiech na twarzy i to nie jakiś ironiczny, że debil się pomylił tylko taki prawdziwy szczery, życzliwy. To tylko jeden z tysiąca przykładów. Zawsze po takim powrocie chwilowo próbuję przenieść tą życzliwość do nas ale szybko zostaję sprowadzony na ziemię i wracam do dawnych, polskich nawyków.

    Polubienie

  30. Ten tekst to jeden wielki śmietnik, stawiający ogólną tezę na bazie pojedynczych przykładów. Wygląda na wielką życiową frustrację jego autora. Znam wielu wspaniałych ludzi, na których zawsze mogę liczyć. W swojej pracy napotykam na bardzo kulturalnych klientów z klasą i uważam, że stanowią większość. Autor tekstu chciał coś napisać, więc to uczynił – papier i internety przyjmą wszystko. Jednakże ani merytoryka ani język nie zasługują tutaj na uwagę

    Polubienie

  31. Bardzo słaby tekst. Niemerytoryczny i wulgarny. Autor posługuje się przykładami, by dojść do generalnych wniosków, które są nieprawdziwe. Bo przecież mamy wokół siebie wielu wspaniałych ludzi na poziomie. Obsługuję klientów od lat i znakomita większość to bardzo fajne osoby. Skąd teza, że ludzie są dla siebie ch**mi? Na podstawie warszawskiej lali?

    Tekst jest długi, bez polotu, po prostu śmierdzi tu słabizną i tyle.

    Polubienie

  32. Generalnie zgoda, z drobnym zastrzeżeniem. Takim samych ludzi spotka się w Paryżu czy Nowym Jorku. A dużo trudniej spotkać ich w Siemiatyczach i małej wsi w Alabamie. To raczej kwestia miejsca, w którym się żyje, wielkomiejskości i zjebania umysłowego wszystkich dorobkiewiczów. Takie zachowanie nie wynika z przynależności narodowej, a intelektualnej. Tzw. „inteligencja” u nas została wybita, w innych krajach zwyczajnie zanika. I stąd się biorą takie zjeby.
    Na wsi tego nie widać bo tam mniej więcej wszyscy się znają, są sobie równi i w jakiś sposób od siebie zależni.

    Polubienie

    1. I to pewnie dlatego w Polsce pogromy Żydów najczęściej zdarzały się na wioskach dawnego zaboru rosyjskiego? Warto też zwrócić uwagę, że w Rosji czy Turcji, na dyktatorów takich jak Putin, czy Erdogan głosuje głównie prowincja, natomiast wielkie metropolie generalnie są do nich w opozycji.
      Moim zdaniem, ludzie na wsi po prostu są większymi hipokrytami i bardziej „duszą w sobie” tę powszechną nienawiść. Wystarczy tylko, że się obrócisz, a obrzucą cię stekiem obelg…

      Polubienie

  33. Denerwuje mnie generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego wora. Jacy to niby my Polacy jesteśmy okropni. Nie zgadzam się z tym, ale to moje prywatne zdanie. Oczywiście są jednostki „wybitne” ale to tylko jednostki. Nie wiem czemu ale w moim otoczeniu są tylko wspaniali ludzie. Myślę, że to zależy też od naszego nastawienia do innych. W sytuacji ze stekiem największym głupkiem był kucharz i to on powinien ponieść koszty tego zamówienia a nie kelner. Wyjaśniam dlaczego. We Florencji żadna szanująca się restauracja nie poda wysmażonego steka. Nawet jakbyście płacili miliony za niego, żaden szanujący się kucharz takiego nie przyrządzi. Jedyny problem jaki wielu Polaków ma to brak asertywności. Z asertywnością się nikt nie rodzi. Jej trzeba się nauczyć. Gdyby kelner i pani sekretarka mieli tą umiejętność szef dostałby po mordzie a kelner nie zapłaciłby za steka. Warto więc uczyć się stawiać granice i po prostu odmawiać jak nam coś nie odpowiada.

    Polubienie

  34. Homo homini Polakus est.

    Przypomina mi to pisanie Masłowskiej. Nie zgadzam się z autorem Pokolenia Ikea. Od końca wojny mineło 70 lat i wiekszość czytających na tym forum prawdopodobnie nie pamieta PRL. O chłopach i folwarkach wiekszość tutaj czytała z podręczyników do gimnazjum, więc nie ma to wpływu na współczesne życie dorosłych ludzi ani w jaki sposób ludzie odnoszą się do siebie. Pewnie można psioczyć, że ludzie są niemili w stosunku do siebie i że władza jest zła.

    Odnośnie wojny to garstka Żydów, którzy wyszli z tych samych zbutwiałych chałup na Polesiu i jeżeli udało im sie uciec za jaki kolwiek ocean to w 2 pokolenia osiągneli więcej niż cały nasz naród w 1000 lat. Ambicje, instynkt przetrwania i wzajemna pomoc przynosi efekty w kapitaliźmie.

    Polacy nie mają mentalności folwarcznej, mają podobne ambicje jak Żydzi, ale niestety nie ma u nas pogoni za pieniedzmi i władzą jedynie trzymanie się swoich kieszeni oby żaden grosz nie wypadł. Niestety ciągnie to w dół.

    Sukces powinien być mierzony PLN.

    Nawet najbardziej prosty i nie wykształcony człowiek, który zbudował biznes i ma więcej pieniędzy niż pracownik korporacji jest warty dla społeczeństwa wiecej niż wykształcony biedak, który mieszka z rodzicami. Taki jest kapitalizm,,, to jest gra, Więc trzeba się nauczyć jak w nią grać zamiast pierdolić o tym, że ktoś się krzywo patrzy,

    Polubienie

  35. Frustracje krążą od jednej do drugiej osoby. Te Panie z korpo to najgorszy rodzaj mędy, wiem bo sama taka jestem.
    Presji pieniądza uczysz sie od szefa, a ten od nadszefa i ostatecznie o kukturze biurowej decydują akcjonariusze najcześciej siedzący przy dębowych stołach zagranica.
    Wyznaczają standardy pracy, procedury i tracisz empatię ktora w komunie wszyscy mieli. Dzwoni interesant z interesem a Ty mu procedurami a nie chęcią pomocy po uszach walisz. On sfrustrowany rzuca słuchawka Ty masz dość i w porze lunchu na tego steka idziesz. Czym twardszy tym dłużej żujesz i złości w zębach upust dajesz bo juz dłużej zgrzytać sie nie da. Reklamacje składasz gdzie sie tylko da, bo życie w korpo gowniane a u nadszefa jej nie złożysz bo zamkniesz drzwi z drugiej strony.
    Wiesz ze ta robota gowno warta, pieniądze A otarcie łez dostajesz, ktore w połowie odchodzą ze spłata kredytu. Jesteś niewolnikiem, sfrustrowanym niewolnikiem…
    Frustracja rodzi frustracje…

    Polubienie

  36. Nie każdy jest folwarczyną jest jeszcze cześć społeczeństwa wywodzącego się ziemiaństwa.
    Która ostała się po latach prześladowań wojennych i powojennych , będąc wyszydzana i nazywana pogardliwie : kułakami.
    Nie ma nic co nas łączy bo czym nasz naród jest obecnie. Jaki mamy mit narodowy ?
    Czy jest to mit : o potomkach piasta kołodzieja , Rzeczpospolitej Obojga Narodów, czy o przemianie społeczeństwa pracą organiczną, mit o odrodzeniu narodu z pożogi 1 a potem 2 wojennej , czy w końcu poskramiaczy komunizmu i potomków solidarności 80 a może może ’89 , następcach żołnierzy wyklętych na których teraz stara się wybudować mit bo już wszystko zawiodło .
    Nic niestety nie wiemy a najgorsze że nie wiemy co nas łączy pomimo podziałów.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.