Dlaczego influencerzy cię wkurwiają?

Mam 373 tys. obserwujących na Facebooku i 18.5 tys. na Instagramie. W swojej internetowej patokarierze dostałem już propozycje reklamowania wszystkiego. Prezerwatyw, serwisów randkowych, alkoholi, wizyt w spa, treningów personalnych, a ostatnio nawet ofertę promocji soków, pod warunkiem, że nie reklamowałem wcześniej Tymbarku. Nie reklamowałem.

Z grona tego typu propozycji najwięcej radości miałem z oferty:

Oferujemy usługę profesjonalnego, laserowego wybielania zębów o wartości 1100zł w zamian za publikację relacji/ informacji na temat wizyty w mediach społecznościowych, takich jak Instagram i Facebook w postaci posta w aktualnościach i/lub Stories.” 

I nawet wyobrażam sobie taką scenę, jak, dajmy na to, wyjmuję penisa z kobiety, w drugiej ręce trzymam komórkę i robię instastories, z powagą komunikując, że maestrię w tym zakresie osiągnąłem dzięki prezerwatywom marki xxxx. A później popijam wszystko sokiem. 

Kuszące, przyznaję. Ale nie skorzystałem z żadnej takiej oferty.

Jestem frajerem, wiem. 

Będę żałował, wiem. 

  Czytaj dalej

Poszedłem na odwyk/ Czy wytrzymasz pół dnia bez telefonu?

To było kilka dni temu. Miałem dwie wolne godziny. Siadłem więc przed klawiaturą, aby napisać choć jedną scenę nowej powieści. Tak, aby moje wyrzuty sumienia były nieco mniejsze. To do boju, biało – czerwoni! Napisałem pierwsze zdanie. Cudownie! Widzisz, ten stary wyliniały lew potrafi jeszcze zaryczeć! Odświeżyłem stronę z newsami. O, Hubert Hurkacz wygrał mecz! Wszedłem na YT, zobaczyłem skrót. Dziesięć minut później obejrzałem dwa klipy, które podpowiedział mi algorytm na podstawie moich zainteresowań. Pani na ekranie wyginała się zachęcająco, śpiewając po rosyjsku. Obejrzałem trochę z początku, trochę ze środka i trochę z końca. (Ten klip.) 

Hmm, drugie zdanie powieści. Wejdźmy teraz na insta, zobaczmy tam, co się dzieje ciekawego. Koty są takie cudowne. Koty nie mogą się mylić. Emily Ratajkowski wrzuciła nowe zdjęcie. Hmm, ten jej mąż wygląda jak seryjny morderca, nieprawdaż? O, Olga Seryabkina (158 cm wzrostu, 91 cm w biuście, biustonosz 40 C) ma nową relację. Zawsze miałem skłonność do niskich, cycatych kobiet. (Czterdzieści centymetrów obwodu klatki piersiowej na wysokości żeber). Sprawdzimy maila, może ktoś coś napisał? Odpisałem.

Teraz wiadomości na Facebooku. I jeszcze służbowa poczta. Ok. Jest spokój, nikt nic nie chce. To odświeżamy stronę i zobaczymy, co ciekawego jest na Pudelku. Julia Wieniawa skarży się, że nie może w spokoju wyjść na miasto, aby się napić prosecco „bo takie jedno wyjście oznacza potem dla mnie ogromną ilość kłopotów”. 

Komentarz numer jeden: „Jakie to straszne.” 

Komentarz numer dwa: „Cieszkie rzycie”.

W sumie rozumiem dziewczynę, bo właśnie dlatego postanowiłem zostać anonimowy. Ja mogę więc napić się kiedy chcę, ale ona ma 1.3 mln obserwujących na Instagramie. 

Hmmm chyba przyszedł czas, aby napisać zdanie numer trzy? Ale nie! Czas już mi się skończył! 

KURWA JEGO MAĆ!!!!!

(To koniecznie musi być napisane wielkimi literami.) 

Czytaj dalej

Mężczyźni zawsze woleli młodsze

Dlaczego gdy na Tinderze dziewczyny w opisie mają „Jeśli nie masz 180 cm to nawet nie próbuj pisać” i wszystko jest ok, a facet który wstawi tam „Jeśli nie masz miseczki D, to nawet nie próbuj pisać” od razu staje się palantem?

Jak powiem, że wolę młodsze, usłyszę, że jestem seksistą. Jak kobieta powie, że woli starszych, to te same osoby przytakną, że przecież mamy równouprawnienie.

Nie wierzycie? To zaczynamy.

Czytaj dalej

Jak złowić frajera?

Mój kumpel ma znajomego, który zarabia miesięcznie 50 tys. zł i mu nie starcza.

Ten znajomy jest bankowcem koło 50 – ki. Ma dom pod Warszawą. Na kredyt. Ma dwa samochody. Jeden: suv Lexusa. To dla żony. Drugi: BMW. To dla niego. Oba oczywiście na kredyt. Jest gosposia. Raz w tygodniu wpada ogrodnik. Trójka dzieci w prywatnych szkołach. 

Jest kochanka. 20 kilka lat. Studentka. Człowiek na pewnym stanowisku musi mieć kochankę. Taki lifestyle. Ludzie patrzą na tego bankowca w garniturze, patrzą na lśniący lakier jego samochodu, patrzą na młodą dupę z nogami jak Maja Sablewska z którą paraduje po mieście i skręcają się z zazdrości.

Mój kumpel wpadł do niego pogadać, aby go namówić na jakieś tam fundusze inwestycyjne. Znają się dobrze.

Flaszka stoi na stole, druga chłodzi się w lodówce, bankowiec spogląda mojemu koledze w oczy, ręce mu się trzęsą i mówi: człowieku, jakie fundusze, ja walczę o życie. Nie mam żadnych oszczędności. Nie mogę spać po nocach, bo cały czas się martwię, że to wszystko się rozpierdoli.

I teraz zastanówmy się, co ten człowiek zarabiający miesięcznie 50 tys. zł, który nie ma żadnego, absolutnie żadnego marginesu błędu zrobi, aby tylko zachować swoją pozycję?

Kogo poświęci?

Ilu klientów wydyma?

Kogo zdradzi?

Jakie kurestwo wykona, aby go tylko nie wyjebano z roboty?

Getback, Amber Gold, polisolokaty, kredyty we frankach i jenach?

Czytaj dalej

Dlaczego mężczyźni nie chcą już kobiet. I ich właściwie nie lubią

Byłem ostatnio na prawniczym weselu. Prawnicze wesele tym różni się od normalnego, że pije w zasadzie więcej, za to przy okazji gra w szachy. Na weselu był też właściciel budki z warzywami, który jest żonaty z panią prokurator. Opowiadał jak mu przychody w ostatnich latach poszły do góry o 30 proc, bo ludzie przechodzą na wegetarianizm, a hipsterzy rzucili się na jarmuż.

Ten jarmuż to jest totalne zaskoczenie dla rolników. Traktują to jak chwast. Odporne jest potwornie. Nawet śnieg nie jest w stanie tego zabić. Wystarczy otrzepać i można żuć, czy mielić. Robaki tego też nie chcą jeść. Uczciwie mówiąc, zwierzęta domowe również nie. A hipsterzy żrą. I ciężki pieniądz za to płacą, bo ten towar na wejściu jest cholernie tani.

Jarmużu spróbowałem raz. Plułem po tym jak lama, stwierdzając, że większego guana w ustach nie miałem, a jadłem kiedyś w Portugalii pieczoną mątwę, która smakowała jak opona od vw golfa dwójki.

Moda na jarmuż od razu mi się przypomniała, kiedy kolega Przemek zadał mi pytanie:

Piotrze, napisz mi tak szczerze, co myślisz o ruchu MGTOW? Coraz poważniej myślę o wejściu na tę drogę, wszak to nic złego i daje mnóstwo swobody.”

Czytaj dalej