Moja nowa książka: Związki – instrukcja obsługi

Miałem się resetować, szukać sensu życia w literaturze, podróżach, single malcie (wszak alkohol to wyjątkowo bezpieczna inwestycja, im więcej inwestujesz, tym większa pewność zwrotu) oraz sadzać tyłek na jakiejś piaszczystej plaży.

Zamiast tego siadłem jednak przy komputerze i napisałem krótkiego e-booka – ot 88 stron będącego pewnym podsumowaniem tego co do tej pory pisałem na blogu.

Tak, zgadzam się jest to chore. Sam ubolewam nad sobą i jest mi wstyd.

Zrobiłem to jednak z czystego lenistwa. Wszak dzięki temu będę mógł teraz na pytania co robić, jak żyć, on mnie nie kocha, odpowiadać: PRZECZYTAJ, TO POGADAMY. 

E-book nosi tytuł: „Związki – instrukcja obsługi”. To moja subiektywna opinia o tym jak sobie poradzić we współczesnych relacjach. 

Mimo że w tym momencie jestem osobą transfinansową (milioner uwięziony w ciele biedaka) to od razu wyjaśnię, że e -book jest za darmo.

Uznajmy, że został on sfinansowany przez wszystkie osoby, które kupiły moją najnowszą książkę „# To o nas”.

Drżyjcie ze spodziewanej rozkoszy.

 

Czytaj dalej

Jak sprawić żeby z nim było jak dawniej?

Pamiętasz te słodkie różnice, które na początku małżeństwa tak was kręciły? Po 20 latach policja nazywa je motywem. 

xxx

Pierwszą grą komputerową, przy której spędziłem sporo czasu był Knight Lore na gumowy parapet zwany ZX Spectrum. Bohater zamieniał się tam w wilkołaka. Miał 40 dni aby zbadać 128 pokoi w zamku, sporządzić napój i dzięki temu zdjąć z siebie klątwę. Teraz kolo zamiast szwendać się po zamku, kupiłby sobie w Zarze koszulę odsłaniającą futro na klacie, stanął na blankach tego zamku i przyjmował w komnacie, kuchni oraz bramie wszystkie damy, które chcą go pociągać za chwosta. Ale ja nie o tym.

W tej grze miało się pięć żyć. Byłem zachwycony tym konceptem.  Giniesz i się odradzasz. Pieprzysz coś i nagle dostajesz całkowicie nową szansę. Startujesz od zera. Bez żadnych konsekwencji. 

Trzydzieści lat później ta idea przyjęła się w grach komputerowych równie dobrze, jak to, że każda kobieta jest dzisiaj modelką na Instagramie, a każdy facet żołnierzem w Call of Duty. Przed szczególnie trudną akcją po prostu robisz sejwa. Jak umrzesz, to nie ma problemu, zaczynasz od nowa.

I ludzie chcą ten virtual w normalnym życiu. Wykasować zjebany moment. Zapomnieć go. I wystartować od nowa.   Czytaj dalej

Dlaczego influencerzy cię wkurwiają?

Mam 373 tys. obserwujących na Facebooku i 18.5 tys. na Instagramie. W swojej internetowej patokarierze dostałem już propozycje reklamowania wszystkiego. Prezerwatyw, serwisów randkowych, alkoholi, wizyt w spa, treningów personalnych, a ostatnio nawet ofertę promocji soków, pod warunkiem, że nie reklamowałem wcześniej Tymbarku. Nie reklamowałem.

Z grona tego typu propozycji najwięcej radości miałem z oferty:

Oferujemy usługę profesjonalnego, laserowego wybielania zębów o wartości 1100zł w zamian za publikację relacji/ informacji na temat wizyty w mediach społecznościowych, takich jak Instagram i Facebook w postaci posta w aktualnościach i/lub Stories.” 

I nawet wyobrażam sobie taką scenę, jak, dajmy na to, wyjmuję penisa z kobiety, w drugiej ręce trzymam komórkę i robię instastories, z powagą komunikując, że maestrię w tym zakresie osiągnąłem dzięki prezerwatywom marki xxxx. A później popijam wszystko sokiem. 

Kuszące, przyznaję. Ale nie skorzystałem z żadnej takiej oferty.

Jestem frajerem, wiem. 

Będę żałował, wiem. 

  Czytaj dalej

Dlaczego on mnie chce do łóżka, a na stałe już nie?

Chcecie się dowiedzieć jak kobiety zaczęły palić? Na początku ubiegłego wieku fajki to było coś dla mężczyzn. Kobietom nie wypadało. To było tabu. Pewne rzeczy w tamtych czasach zostawiało się mężczyznom, co oczywiście coraz bardziej je wkurzało.

 W Polsce dopiero w 1918 roku kobiety otrzymały prawa wyborcze na równi z mężczyznami i byliśmy jednym z pierwszych krajów na świecie, który wprowadził taką regulację (możemy dopisać to do swoich osiągnięć, obok Konstytucji Trzeciego  Maja i bitwy pod Grunwaldem). W USA nastąpiło to w 1920 roku. A w Szwajcarii, tak, w tej Szwajcarii od banków i krów Milka, w 1971. 

Producenci papierosów zaczynali być wkurzeni, bo połowa klientów zamiast grzecznie chorować na raka, fajki olewała. American Tobacco Company postanowiło to zmienić. Zatrudnili młodą gwiazdę reklamy, Edwarda Bernaysa, co mówi wam niewiele, ale jego wujkiem był Zigi Freud, co mówi już sporo. 

Freud był przekonany, że większość decyzji ludzie podejmują całkowicie nieracjonalnie. Edward postanowił teorię wujka wykorzystać w praktyce.

Na początek popracował z projektantami, aby modny stał się kolor zielony. Taki sam, jaki był na opakowaniach Lucky Strike’ów. Później zrobił event. Na wielkanocną paradę w Nowym Jorku w 1929 roku wynajął grupę młodych, atrakcyjnych kobiet. Schowały w ubraniach fajki i w pewnym momencie, na sygnał dany przez Bernaysa, wszystkie odpaliły Lucky Strike’a. Wtedy wynajęci przez Bernaysa fotoreporterzy zaczęli strzelać zdjęcia. On sam tłumaczył dziennikarzom, że to protest polityczny, papierosy to „pochodnie wolności”, a kobiety palą, bo chcą pokazać swoją niezależność. To gest sprzeciwu wobec patriarchalnego społeczeństwa, które uważa, że laskom coś nie wypada. 

No i poszło w gazetach. Ruch wyzwolenia kobiet sprawę wziął na sztandary, kobiety zaczęły kopcić na potęgę, a Edward oprócz tego, że skosił sute wynagrodzenie, został uznany za jednego ze 100 najbardziej wpływowych ludzi XX wieku. 

 Pierdolony geniusz.  Czytaj dalej

Poszedłem na odwyk/ Czy wytrzymasz pół dnia bez telefonu?

To było kilka dni temu. Miałem dwie wolne godziny. Siadłem więc przed klawiaturą, aby napisać choć jedną scenę nowej powieści. Tak, aby moje wyrzuty sumienia były nieco mniejsze. To do boju, biało – czerwoni! Napisałem pierwsze zdanie. Cudownie! Widzisz, ten stary wyliniały lew potrafi jeszcze zaryczeć! Odświeżyłem stronę z newsami. O, Hubert Hurkacz wygrał mecz! Wszedłem na YT, zobaczyłem skrót. Dziesięć minut później obejrzałem dwa klipy, które podpowiedział mi algorytm na podstawie moich zainteresowań. Pani na ekranie wyginała się zachęcająco, śpiewając po rosyjsku. Obejrzałem trochę z początku, trochę ze środka i trochę z końca. (Ten klip.) 

Hmm, drugie zdanie powieści. Wejdźmy teraz na insta, zobaczmy tam, co się dzieje ciekawego. Koty są takie cudowne. Koty nie mogą się mylić. Emily Ratajkowski wrzuciła nowe zdjęcie. Hmm, ten jej mąż wygląda jak seryjny morderca, nieprawdaż? O, Olga Seryabkina (158 cm wzrostu, 91 cm w biuście, biustonosz 40 C) ma nową relację. Zawsze miałem skłonność do niskich, cycatych kobiet. (Czterdzieści centymetrów obwodu klatki piersiowej na wysokości żeber). Sprawdzimy maila, może ktoś coś napisał? Odpisałem.

Teraz wiadomości na Facebooku. I jeszcze służbowa poczta. Ok. Jest spokój, nikt nic nie chce. To odświeżamy stronę i zobaczymy, co ciekawego jest na Pudelku. Julia Wieniawa skarży się, że nie może w spokoju wyjść na miasto, aby się napić prosecco „bo takie jedno wyjście oznacza potem dla mnie ogromną ilość kłopotów”. 

Komentarz numer jeden: „Jakie to straszne.” 

Komentarz numer dwa: „Cieszkie rzycie”.

W sumie rozumiem dziewczynę, bo właśnie dlatego postanowiłem zostać anonimowy. Ja mogę więc napić się kiedy chcę, ale ona ma 1.3 mln obserwujących na Instagramie. 

Hmmm chyba przyszedł czas, aby napisać zdanie numer trzy? Ale nie! Czas już mi się skończył! 

KURWA JEGO MAĆ!!!!!

(To koniecznie musi być napisane wielkimi literami.) 

Czytaj dalej