Kiedy byłem młody bardzo lubiłem jeździć autobusem. Nie ze względu na to, że ciągnęły mnie rury wydechowe, czy przegubowiec wyginał się w odpowiedni sposób.

Raz na trzy, cztery dni wchodziła tam dziewczyna, w której zakochiwałem się mniej więcej w takim czasie w jakim można powiedzieć: toabsolutnienajpięknieszadzidanaświecie.

A raczej szybciej.

Spalałem się do niej uczuciem gwałtownym, wyobrażając już sobie jak chodzimy za ręce po parku, jak przeczesuje jej włosy dłońmi (dziwnym zbiegiem okoliczności zazwyczaj moje wybranki miały blond włosy do tyłka), jak rozmawiamy do świtu (przypomina mi się genialny w tamtym czasie film „Przed wschodem słońca”) jak rozchylam jej usta i jak w końcu zdejmuję z niej obcisłą koszulkę (zawsze miały obcisłe koszulki) i zostawiam w samych skąpych majtkach a na koniec zdejmuje i je (seks, długie nogi skrzyżowane na moich plecach).

Pałałem do niej potężnym uczuciem przez pięć, siedem a czasami nawet 11 autobusowych przystanków.

Dziewczyna stała niewzruszona i nieświadoma naszej fantastycznej przyszłości. Nieświadoma również jak w akcie orgazmu krzyczy moje imię do ucha.

Oczywiście serce rozpadało mi się absolutnie na kawałki w momencie, kiedy wysiadała z autobusu. Przyzwyczajasz się do człowieka a on kurwa co? Wysiada na następnym przystanku.

A to była miłość. Naprawdę. Ślepa, szczeniacka miłość. Co z tego, że pięciominutowa?

W miłości najważniejszy jest trójkąt. I nie chodzi mi o sytuację kiedy one dwie klęczą, ani nawet o taką gdy ona klęczy przy dwóch samcach.

Trójkąt ma trzy wierzchołki.

Jeden to intymność.

Drugi to namiętność.

A trzeci to zaangażowanie.

Romeo i Julia style

Patrząc na długonogą blondynkę w autobusie czułem namiętność. Kreowałem też naszą wspólną przyszłość, w której rzecz jasna ona – dupa i przyszłość – była idealna.

Bo namiętność składa się z dwóch części: jest pożądanie i jest zauroczenie. 

Będąc w klubie i patrząc jak na parkiecie wygina się niezła sztuka, którą bym wyłomotał tak, że bym chodzić nie mógł przez całe trzy minuty czułem pożądanie. Pożądanie jest zero jedynkowe. Chcesz się ze mną pieprzyć? Chcesz się z nim pieprzyć? Tu i teraz? Odpowiedź jest prosta: tak albo nie.

Faza czystej namiętności jest uzależniająca. Znam ludzi, którzy przechodzą z jednego związku tego typu do kolejnego. To faza kiedy on myśli tylko kutasem a ona tylko macicą. Rzuć mnie na ścianę/zerwij mi majtki/weź mnie.

Namiętność to jednak nie tylko dzikie rżnięcie ale i zauroczenie. Rozmowy do rana. Świat przestaje istnieć poza tą drugą osobą. Absolutne uwielbienie. Zaborczość. Zachłanność. Nic nie jest w stanie równać się z tym hajem, pogryzionymi ustami i siniakami na tyłku.

Ten stan przypomina wstrzyknięcie heroiny prosto w mózg. Jak każda działka zazwyczaj kończy się jednak zjazdem i kacem.

To Romeo i Julia style. On ma 17, ona 16 a rodzice nie pozwalają im zamieszkać razem, więc popełniają samobójstwo.

On myśli – jaka jest cudowna! Tylko ona na całym świecie mnie rozumie. Trzy miesiące on później pakuje swoje graty do samochodu i mówi: zmieniłem zdanie.

Bo związek oparty tylko o namiętność jest krótki choć miewa długie orgazmy.

Intymność

Tę teorię z trójkątem wymyślił Robert Sternberg amerykański psycholog obecnie profesor na jednej z najlepszych uczelni świata Cornell University.

Żyd. Lubię Żydów.

Drugi wierzchołek jego trójkąta to intymność. Znacie się. Lubicie. Rozumiecie.

Ona ma dostęp do jego pieniędzy, statusu społecznego, przyjaciół, on do jej cycków. Albo na odwrót. Nie pamiętam. Jednej i drugiej stronie sprawia to przyjemność.

Jedna i druga osoba wie już jak tę przyjemność swojemu partnerowi dać. I nie chodzi tylko o odpowiednie wygięcie tyłka, ale również o takie drobiazgi jak to, że on lubi pieprzonego sznycla na obiad, ona ucieszy się z biletu na koncert Muse a on jak w tygodniu nie pójdzie cztery razy na siłownię to będzie marudny.

I z tą intymnością jest tak, że po pewnym czasie dochodzi do niej zaangażowanie.

Albo i nie.  U Angeli na przykład nie.

„Związek całkiem na poziomie, plany na przyszłość, dobra jego praca – on marynarz wiec i kasa dobra.

Na przyjemności nie brakowało. rozrzutnie nie żyliśmy, odłożyć potrafiliśmy. Wiadomo kłótnie sprzeczki, kulminujące się po alkoholu „bo po co się przypieprzasz do mnie jak jestem pijany? Albo z innych błahych powodów. Bo skarpetki porozrzucane, bo śmieci nie wyrzucone, bo odkurzacz i mop parzą a komputer ważniejszy.

Ograniczeń nie było, wszystko było „nasze” nawet konta na fejsie.

I zaczęło się pieprzyc w połowie kontraktu. Bo chciałam żeby plany nie były tylko planami. 29 lat i bez życia na swoim, bez zalegalizowanego związku? Gdzieś po głowie dzieci chodziły.

Maile coraz rzadsze, pisane żeby cos napisać bez większej werwy. Pojawiły się pierwsze połsłówka że on ze mną to jednak nie jest szczęśliwy- bo się przypieprzam i chce czegoś więcej? Wrócił, powiedział że chce się rozstać powodem był „brak szczęścia”.

Później się dowiedziałam, ze zostawił mnie dla jakiejś starszej „ciemnejkarnacji” baby. I wypierdolił do niej.. I nagle nieważna rodzina, nieważni przyjaciele zostawiam wszystko i chce się wpizdu daleko w nieznane wyprowadzić (posrana decyzja- bo nie wydaje mi się żeby podejmować świadome i odpowiedzialne decyzje po spotkaniu kogoś przez kilka dni/nocy?). Czy to ze któraś w porcie dobrze obciąga świadczy o tym ze trzeba cale życie burzyć dla niej?

Tyle, że tu nie chodzi o obciągnie, tylko o to, że on chciał rozpocząć swoje życie od początku. A nie był gotowy na wierzchołek trzeci czyli:

Zaangażowanie

To decyzja że będziemy razem. To są plany: związek, kupno mieszkania, małżeństwo, dzieci, wyższy poziom małżeństwa czyli kredyt na wspomniane mieszkanie etc.

Zaangażowanie to kwestia kalkulacji. Ile stracę jeśli wycofam się z tego związku? Zanim zaangażowanie się pojawi mija przynajmniej rok. Częściej dwa albo trzy.

Według Sternberga kompletna miłość jest gdzieś w środku tego trójkąta, gdzie przecinają się wszystkie trzy linie: namiętność, zaangażowanie oraz intymność.

Ten stan utrzymuje się krótko. Tak, wiem u ciebie jest inaczej. Gratuluję, jesteś wyjątkiem.

Jeśli on cię pieprzy, ty go kochasz a on jest ciągle jak głaz to jest to miłość fatalna. Nic z tego fajnego nie będzie. Poza smarkaniem w poduszkę, długim wpatrywaniu się w telefon oraz pijackimi smsami.

A jeśli jesteście ze sobą od dłuższego czasu i dobrze wam razem, ale pożądanie zostawiliście gdzieś w szafie dwa lata temu to jesteście w miejscu, które psychologowie określają jako miłość przyjacielską.

Jak z tego przykładu widać na samym seksie można zrobić co najwyżej niezłego pornosa a nie związek. Co nie znaczy, że pornosy są złym pomysłem na życie. Ja tam nikogo nie oceniam. Jeden lubi czekoladę, a drugi jak mu nogi śmierdzą.

3970127447_4079a8fcbc_b

Photo by Gabriel S. Delgado C./CC Flickr.com

74 uwagi do wpisu “W 7 minut wyjaśnię ci dlaczego nie wychodzi ci w miłości

  1. Nie należę do Pokolenia Ikea, a szkoda. Od tej pory kiedy trafiłam na drugi to książki (pierwszy podobał mi się średnio” stałam się fanką Pokolenia i Piotra C. Czytam większość artykułów, a najdziwniejsze jest to, że temat mnie „wciągnął” i naprawdę nie jest tak bardzo daleki od pokolenia pięćdziesięciolatków. I niech się rozwija. Pozdrawiam Pana „Piotra C”

    Polubienie

  2. Wątpię, żeby u kogoś ten stan „trójkąta” trwał dłużej niż to opisałeś. To doskonały przykład trójkąta projektu – na założony projekt składa się czas, zakres i pieniądze, co w rezultacie ma skutkować pożądaną jakością efektu finalnego. Istotą tego jest to, że „szybko i tanio” nie znaczy „dobrze”, natomiast pożądany sukces tkwi tylko w odpowiednio dobranych proporcjach poszczególnych elementów – co nam da morze „namiętności”, kiedy czujemy niedosyt „zaangażowania” lub kiedy „intymność” sprowadza się do wykonywania standardowych obowiązków za które nie otrzymamy nawet głupiego ‚dzięki’, a co dopiero mówić o komplemencie, że lepiej uklepanego kotleta dawno już nie jadł. Życie to przecież też projekt, gdzie czas, zakres naszych działań oraz pieniądze (LUB każde inne trzy istotne elementy trójkąta) odgrywają kluczową rolę, pytanie tylko czy naprawdę chcesz żyć czy jak to mówią „szkłem dupę utrzeć”?

    „Pamiętanie o tym, że kiedyś umrzesz jest najlepszym sposobem jaki znam na uniknięcie myślenia o tym, że masz cokolwiek do stracenia. Już teraz jesteś nagi. Nie ma powodu, dla którego nie powinieneś żyć tak, jak nakazuje ci serce” (Steve Jobs) – to tak odnośni kobietki z autobusu. Myślę, że jestem pesymistką i większość planów kwituje „to się nie uda”, przy czym ja nadal je realizuje w myśl zasady, że lepiej się pozytywnie zaskoczyć, niż obić sobie dupę spadając ze zbyt dużej wysokości własnych przerośniętych ambicji. Nie mniej, to ryzyko jakie podejmujesz to są super emocje, często obarczone sporym stresem, ale przede wszystkim są Twoje, a do stracenia ma się tylko niewykorzystane szanse 🙂

    Polubienie

    1. „Deja vu” to odczucie, wrażenie. Nie można mieć „wrażenia z czegoś”. Ponadto psycholog wołający boga w obliczu naprawdę niewielkiego dyskomfortu psychicznego(a w rzeczywistości kompulsywnej chęci pochwalenia się że się nie studiuje byle czego) – to słabe jest.
      W dorosłe życie wchodziłem z dużym szacunkiem do psychologów, ale doświadczenie życiowe pokazuje że wielu z nich tyle wie o tym co się dzieje w głowach ludzi, co kościół wie o moralności. Czyli mgliste i niespecjalnie podbudowane praktyką przekonanie że „hej, to my jesteśmy od tego żeby mówić co i jak, rajt?” 😉

      Polubienie

  3. do trwałego związku potrzeba tych trzech elementów a może i dużo więcej ,jeżeli któregoś z nich nie ma to myślę że taki związek nie ma też sensu .
    Na szczęście mam ten trójkąt 😉

    Polubienie

  4. Dobrze, że jestem posiadaczką tego trójkąta a nawet obstawiałabym wielokąt, z rozbudowanym każdym z wierzchołków 😉
    A tak poza tym, myślę, że rzadko zdaża się, żeby ten trójkąt był idealnie symetryczny a każdy z jego rogów tak samo ostry… Myślę, że to zależy od tego czego potrzebujemy, pragniemy, co nas nakręca… Tylko najtrudniej znaleźć kogoś kompatybilnego, z kim zbuduje się to, co chcemy stworzyć…

    http://non-porcelain-doll.blogspot.com/?m=1

    Polubienie

  5. „A jeśli jesteście ze sobą od dłuższego czasu i dobrze wam razem, ale pożądanie zostawiliście gdzieś w szafie dwa lata temu to jesteście w miejscu, które psychologowie określają jako miłość przyjacielską.” :(. No więc co dalej jeśli w związku dziewczyna już nie pożąda, natomiast chłopak jak najbardziej?

    Polubienie

      1. Ile czasu potrzeba dojrzałej, atrakcyjnej i bardzo pewnej siebie kobiecie na taki odpoczynek?
        Zakładając, że rozpierd*la rodzinę po 8 latach małżeństwa bo w nim się dusi.
        Zaznaczam, że mąż nie pije, nie bije, pomaga w domu, pomaga przy dzieciach na maxa, bywa zazdrosny, jest raczej atrakcyjny, $$ złej nie zarabia i ponad wszystko kocha rodzinę.

        Polubienie

      2. Bo kobieta to taki dziwny stwór 🙂 Widzisz nie wiem ile masz lat, pewnie tak koło 30-stki 🙂 a twoja kobieta ma pewnie koło dwudziestu paru lat. Piszesz, że jest atrakcyjna i pewna siebie ale może za tą pewnością siebie kryją się wielkie kompleksy, tylko Ty o tym nie wiesz, zresztą i tak Ci nie powie no może za 30 lat 🙂 Nie wiem czy macie dzieci ale może nie chce seksu bo boi się ciąży, może bierze pigułki antykoncepcyjne one niestety wpływają na pożądanie a raczej na nie pożądanie 🙂 może za mało ją dotykasz nie mówię o cyckach i o tym co lubią faceci tylko o rękach, ramionach, szyi, karku itd… dotyk to oksytocyna ona naprawdę działa cuda. A może po prostu kobieta jeszcze nie dojrzała i nie ma przyjemności z seksu. Dziwna jest natura kobiet. Satysfakcję i przyjemność z seksu mają dopiero koło 30-stki a nawet po 30-stce a rozbudzają się seksualnie dopiero koło 40-stki, akurat wtedy gdy robią się już nieatrakcyjne i nie są już pożądane. Głupia ta natura co :). Poczytaj sobie o kobietach najlepiej na kobiecych blogach, wówczas zobaczysz, że mam rację. Młode laski przeważnie udają, że seks je kręci teraz zresztą wszystkie chcą być boginiami seksu ale tylko w opowieściach i fantazjach albo na pierwszych randkach a tak naprawdę seks mają w dupie one tylko chcą być pożądane, adorowane no i oczywiście podziwiane na urodę i wygląd. Tak czy inaczej powinieneś pogadać ze swoją kobietą jak oczywiście chcesz z nią być 🙂

        Polubienie

      3. Ona 33, on 36. Są dzieci (4 i 7)
        Po 8 latach nagły odwrót o 180st i hulaj dusza piekła nie ma
        Nie ważne dobro dzieci, nie ważny mąż, Ważne aby przestać się dusić w małżeństwie.
        Zaznaczę, że raczej nie ma trzeciego

        Polubienie

      4. Z tego co piszesz to ona zachowuje się normalnie, widzisz po tylu latach bycia matką chce nadrobić czas i udowodnić sobie i innym, że jest jeszcze kobietą, że jest jeszcze coś warta że może być atrakcyjna i pożądana także przez innych wiem, że to głupie ale Ciebie już ma 🙂 nie obwiniaj jej za to. Po ciażach na pewno ma kompleksy, zawsze ślady gdzieś zostają jak nie na ciele to w głowie. Seksu nie chce bo nie chce być znowu uziemiona przez kolejną ciążę. Może też mieć problem z seksem w domu, wiesz za ścianą dzieci mogą wejść w każdej chwili do pokoju nie można głśno przeżywać, trzeba się ubierać nie ma luzu zresztą sam wiesz jak to jest po cichu, po ciemku i szybko a kobieta tak nie może ona potrzebuję czasu na rozbudzenie. Kobieta nie kocha się tylko dla orgazmu chociaż on też jest ważny ona potrzebuję pożadania, uwielbienia a na to potrzebny jest czas. Może idźcie gdzieś do hotelu zabawcie się. Popatrz na nią jak na laskę nie jak na żonę i matkę tylko jak na kochankę pożadaj ją ona musi to widzieć w twoich oczach możesz jej mówić godzinami, że jest super ale jak tego nie zobaczy to nie uwierzy. Na pewno jesteś fajnym facetem a ona fajną kobietą poszalejcie trochę razem a zobaczysz że coś się zmieni. A dzieci dziś są a jutro pójdą sobie w swoją stronę i nawet za wami się nie obejrzą bo znajdą drugie połówki. A Wy zostaniecie i co będziecie wspominać a przed wami jeszcze trochę życia jest 🙂

        Polubienie

  6. A czy zechcialbys napisać kiedyś, jakie kobiety imponują facetom/z jakimi się żenią? (Czasami zdarzają się jednak udane małżeństwa)
    Odnoszę to do tego co napisałeś w książce, że poznałeś na wyjeździe pewna lekarkę, która przypominała bardzo Izzy z GA. Zaznaczyles, że z takimi kobietami żenią sie mężczyzni.
    Takimi, czyli…
    Jestem ciekawa Twojego zdania 🙂

    Polubienie

      1. Ilustracje do „trójkąta” i innych – skądinąd słusznych – modeli Sternberga są nawet na wiki pod hasłem „miłość” 🙂
        pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87

        Polubienie

  7. Chciałam odpocząć od sesji,psychologii i tak się ucieszyłam nowym postem a tu Sternberg 😀 ,ale dzięki, na studiach nikt nie potrafił mi tak dokładnie tego opisać, teraz czuję się maksymalnie przygotowana na egzamin 😉

    Polubienie

  8. Nie lubię Twoich artykułów. Uważam, że niepotrzebnie jesteś wulgarny i żałuję, bo brzmisz jak inteligentny facet. To tylko psuje efekt. Przesłanie? Tak, 1:0 dla Ciebie, ale czerwona kartka za chamstwo i buractwo.

    Polubienie

  9. ale jakie uniesienia emocjonalno myślowe w te regularne ileś tam minut w autobusie… ech gdzie te czasy, gdy chodziło się na piechotę dwa przystanki, by przeparadować pod AGH i spotkać „przypadkiem” faceta, z ktorym się aktualnie widziało swą miłość i przyszłość..

    Polubienie

    1. Bywa to wspomnieniem o zabarwieniu tragicznym…młodym studentem będąc, raczej niespecjalnie przekonanym o swej atrakcyjności, co kilka tygodni zakochiwałem się w autobusie na godzinę w starszej o rok anielicy…tylko zawsze była taka wyniosła i niedostępna, nie traciła czasu, czytała wyłącznie „prasę fachową” bo to przyszła medyczka była…takie zauroczenie pełne podziwu i przekonania o braku możliwości zdobycia jej. A poznałem ją kilka lat temu, przyznałem się że się w niej podkochiwałem, a ją zamurowało. Mnie chwilę później też, jak się dowiedziałem że było jej wtedy bardzo przykro, gdy wysyłała „wszelkie możliwe sygnały” bo ją kręciłem, a ja byłem taki chłodno niezainteresowany – doszła do wniosku że jestem zajęty i niezainteresowany/ewentualnie ona taka nieatrakcyjna…
      Morał z tego był w innym wpisie…odważniejsi/mniej wrażliwi na kosza – wygrywają. Cóż…

      Polubienie

  10. Ja pierdole Piotr, błagam cie. Ty tak na poważnie to piszesz??
    Jakbym miał 15 lat to bym to łyknął, ale niestety nie mam. To co opisałeś to jest utopia. Baby i zaangażowanie? Im tylko chodzi o zrealizowanie własnego celu, a nam meżczyznom o najpiekniejszy kwiat tej ziemi – cipkę 😀

    Polubienie

    1. To jak już sprowadzasz wszystko do chemii organicznej, to po co się zatrzymywać w pół kroku?
      Chodzi o „imperatyw rozmnażania się” i tyle, reszta to teatr p.t. „dobór naturalny i wkręcanie się wzajemne w przyzwolenie na zapłodnienie i przymuszenie do pomocy w utrzymaniu/wychowaniu”.
      No i co? na poziomie organicznym tak to dokładnie wygląda, reszta to kulturowo-cywilizacyjne wygibasy żeby wyglądało że chcemy tego wszystkiego i świadomie się na to decydowaliśmy 🙂
      Ale to jak z tortem. Możesz zjeść kawałek i będzie fajnie, możesz się przeżreć/zjeść nie swój tort i nie będzie fajnie, albo opowiadać wszystkim jakie dokładnie procesy chemiczne powodują, że na stole wyląduje tort.
      Tyle że to ostatnie to nie na blogu „bravo dla studentek” 😉 – tutaj to jest uznawane za nudy, wporzo jest jak oni to chujasy złamane a one dziwki i wtedy jest „w punkt” 🙂

      Polubienie

    2. Facet błagam prócz instynktow zwierzęcych (chociaż zwierzęta też mają uczucia ) jest coś jeszcze, w końcu prócz tego co mamy między nogami mamy też inne elementy np. głowę a w niej mózg, no chyba, że ktoś jest pozbawiony tego elementu ciała i pisze takie teksty jak Pan Panie Biggus 🙂

      Polubienie

    3. Zawsze to co mowimy o innych daje najwięcej info o mowiacych. Poniewaz osad jest wydany przez pryzmat wlasnych przekonan. Skoro wiec ty jesteś interesowny to wybierane kobitki również. Tymczasem ludzie sklonni do zaangazowania szukaja się na tej samej zasadzie.

      Polubienie

  11. Nie wiem jak Ty to robisz, ale jak zawsze trafiona notka.
    Jeśli masz jakiś wpływ na dystrybucję książki to zwróć uwagę na Wrocław. Byłam dziś w pasażu grunwaldzkim i nie było żadnej w empiku ani w matrasie. W matrasie była miła pani która mi wytłumaczyła że nie ma bo jak są to się szybko sprzedają. A dlaczego nie domawiają ? A w sumie to nie wie ! Zamówiłam po 3 każdej części (Pani się zgodziła bo juz wcześniej też ktoś o nią pytał). W Arkadach w matrasie były tylko 3 sztuki i zamiast w bestsellerach stały w literaturze polskiej wiec musiałam przestawić. W Warszawie jest ich pełno a tutaj nieetyczne słabo. A szkoda żeby tak piękne miasto jak Wrocław było pozbawione możliwości czytania Ciebie !

    Polubienie

    1. Dzięki za info, przekażę do wydawnictwa, aczkolwiek to jak dzieli sobie książki Matras i Empik jest dla mnie kompletną zagadką.
      W Warszawie Pokolenia potrafiło nie być nigdzie poza Empikiem na Rondzie de de Gaulle’a. Dlaczego akurat tam? Nie mam pojęcia 😉

      Polubienie

  12. A propos zaangażowania (i Jobsa też): „Potrzeba pasji i zaangażowania, żeby naprawdę dogłębnie coś zrozumieć, przeżuć, a nie tylko szybko przełknąć. Większość ludzi nie poświęca na to czasu”. Czasem nie wychodzi nam w miłości po prostu z lenistwa.

    Polubienie

  13. Piotr C. – ciekawa postać. Miałabym czasem ochotę dać mu w pysk……. za to jak prawdziwie pisze o życiu! i choćbym bardzo chciała się nie zgodzić, nie mogę. Wkurzam się czytając czasem te wpisy, a potem myślę sobie, że przecież to wszystko prawda! takie jesteśmy – tacy jesteście. i to dołuje jeszcze bardziej, że nie mogę krzyknąć: ‚ależ nie! tak nie jest! piszesz o wyjątkach!’ ale nie mogę. te wyjątki to już nie wyjątki tylko zaczyna to być jakaś norma. świat się zmienia, ludzie się zmieniaja, relacje się zmieniają. obdarte z romantyzmu, czysto wykalkulowane. nie chcę tak.

    Polubienie

    1. A może czytając teksty Piotra C. zaczynasz się z nimi utożsamiać i tak postępować oraz myśleć jak tu zostało napisane a skoro tak postepujesz to przyciagasz do siebie ludzi o podobnych poglądach i koło się zamyka. Może przestań czytać blogi i zacznij żyć. Może to głupie ale jak ja tylko zaczynam czytać jakieś poradniki życiowe i postanawiam je wdrażać w życie to ono zazwyczaj zaczyna się dopiero walić 🙂

      Polubienie

  14. nic nowego sie nie dowiedziałam.Nie trzyma sie to komoletnie całosciowo. Moze i czyta się ten tekst przyjemnie, trafne komentarze, bezposrednio bez zbednego biadolenia ale jedyne, z czego nie zdawałam sobie sprawy – to teoria z trójkątem amerykanskiego profesora, co miało chyba podniesc zaufanie odbiorcy do Twoich sposprzezen.Nic wiecej jednak z tego nie wynika. To oczywiste ze seks-friend to sex-friend a nie milosc do koniec swiata,chyba ze dziewczyna/facet jest tępa i tego nie widzi, a facet albo chce sie zaangazowac, albo nie. ROZMOWA. podstawa komunikacji w zwiazku,kazdego. I mozna duzo filozofowac, jednak kazdy przypadek jest inny i nie bawiłabym sie w generalizowanie.A jesli bede chciala analize pseudopsychologiczna pójde do przychodni rodzinnej.

    Polubienie

  15. Świetnie mi się czytało. Ale brakuje mi tu puenty, podsumowania jakiegoś.
    Po przeczytaniu całości, odnoszę wrażenie, że cała myśl się po prostu urywa.
    Chyba muszę poświęcić kolejne 7 minut na ponowne przeczytanie wpisu.
    Sam „trójkąt” to ciekawa koncepcja. Z którą trudno się nie zgodzić.

    Polubienie

  16. Widzę, ze ktoś tu czytał „Psychologie Miłosci” B. Wojciszke…
    Zrobiło mi sie smutno. Jestem naiwna, kolejny raz wierząc, że ktoś w internetach jest faktycznie takim, za jakiego się podaje…

    Polubienie

    1. A możesz rozwinąć tę myśl? Dla tych, którzy nie czytali?
      Z lektury książek i bloga wynika, że autor podaje się za chłopaka ze wsi, który uporem i oportunizmem wywalczył sobie magistra i miejsce w stołecznej kancelarii, prezentem od losu(wizualnie jest alfą) „zaliczał” wszystkie panny u których instynkt wygrywał z rozumem. I chyba nadal to robi :), wiedziony ambicją albo podszeptami jakiejś zauroczonej kolejnej postanowił dokonać wyczynu – napisał i wydał książkę, która ze względu na absolutny brak wyzwań intelektualnych i sporą ilość seksu i wulgaryzmów – odniosła sukces i przyniosła niniejszego bloga, pierwotnie jako support książki, później służył jako muza dla drugiej(i jej support), a jako że ta formuła się wyczerpała, autor poszedł w stronę „dziś opowiem wam, droga młodzieży” w klimatach okołozwiązkowych, co może nadal nie wykracza poza poziom studenta trzeciego miesiąca psychologii, ale w internetach jest raczej poczytne, czytaj biznesowe, czytaj rolę spełnia.
      Nie twierdzę że autor taki jest…takim się samoopisuje 🙂

      Polubienie

  17. wszystko wskazuje na to ,że autor pokolenia późno dojrzewa , tak jak mój mąz którego już nie mam siły wychowywać. .Ciekawi mnie czy jak meżczyzna żyje z wieloma kobietami i ma tak wiele sexualnych przyjemności czy w pewnym momencie nie znuży go to tak ze zamiast oczekiwanej przyjemności otrzymuje ciagle rozczarowanie i wpada w trans szukania czegoś urojonego .mIota się jak Tezeusz w kreteńskim labiryncie .O Bogowie wyślijcie mu Boginię z kłębkiem nici do celu i kresu walki z potworem tkwiącym w nim samym;)

    Polubienie

    1. Skąd możesz wiedzieć, jaki jest autor, skoro go na oczy nie widziałaś ;-).
      A może „autor” to uboczna działalność jakiejś grupy kabaretowej, a może dwóch kolesi i panna w trójkącie, a może to kobieta przed 30-stką 😉
      Natomiast faktem jest, że nie jest(autor, wszystko jedno kim lub czym jest) – intelektualistą ani nawet kimś kto po latach obserwacji jakiejś populacji chce się podzielić wynikami.
      Ot, taki niskorefleksyjny generalizator jednostkowych przypadków, piszące studium błędów poznawczych 🙂

      Natomiast przyznaję rację z tym znużeniem nadmiarem wrażeń. Miałem w życiu epizod z „klęską urodzaju” i rzeczywiście, jak się codziennie degustuje inny tort w wypasionej cukierni, po jakimś czasie nie tylko trudno się zachwycić, ba, zaczyna się marzyć o miesięcznym wyjeździe gdzieś, gdzie mają tylko warzywa i nie jedzą za dużo 😉
      Oczywiście, zakładam że są tacy, którym w głowie przewala się tyle chemii że nie panują nad niczym(tak normalnie, nie po spożyciu grzybów czy kawałka tekturki :), ale to się kłóci z wizerunkiem zblazowanego korpoprawnika.

      Polubienie

      1. Mężczyzna nie jest ten kto rucha na prawo i lewo mezczyzna to ten kto potrafi prawdziwie kochać i próbować wysłuchać swoją kobietę .szanować ją za co ona odplaci mu się wdzięcznością i lojalnoscia .Jest to trudna ale godna droga zycia

        Polubienie

  18. Jestem kobieta. Wiem, co kobiety lubia ale wiem tez ze nie wolno generalizowac. Znam panie lubiace slabych facetow bo nimi latwo sie kreci. To psychopatki i choc nie znam ich za wiele mam taka w najblizszym otoczeniu. Kobieta, taka prawdziwa, szuka silnego mezczyzny stanowiacego oparcie dla niej i przyszlej rodziny bo tak, ona planuje miec rodzine. Kazda kobieta podswiadomie do tego dazy. Nawet pozornie najbardziej wyzwolona.
    Nie naleze do Waszego pokolenia i bardzo sie z tego ciesze! Nie wiem, jak dzis dalabym sobie z wyzwaniami. Mnie udalo sie dorastac wolniej, mialam czas na refleksje. Nie ze madrosc rozwaga roztropnosc ( niepotrzebne skreslic) przychodzi z wiekiem. To proces wymagajacy czasu, jasne, ale przede wszystkim chwil wytchnienia, przystopowania, popatrzenia za siebie. Inaczej nie ma mowy o wyciagnieciu wnioskow, o nauce plynacej z doswiadczenia wlasnego i innych. No i ksiazki, trzeba miec na nie czas.
    Mowiac o trojkacie Autor nie okreslil czy jest to trojkat rownoboczny czyli idealny, czy tez inny. A to wazne w tych rozwazaniach poniewaz srodek wytyczony znajduje sie za kazdym razem w nierownowadze. Optycznej.
    Jako kobieta moge wniesc jedna uwage; utrzymanie owego srodka w rownowadze zalezy jednak od kobiety. Poniewaz to jej wlasnie zalezy na tym aby stan ow trwal naj najdluzej. Lezy to w interesie zwiazku. Od jej madrosci, zdolnosci przewidywania, elastycznosci, kobiecosci w koncu zalezy czy milosc przetrwa pierwsze miesiace/lata i dojdzie do stanu gdzie juz nie plomien bedzie wazny a stale podtrzymywanie.

    Polubienie

  19. Może też mieć te trzy i zwyczajnie świecie spieprzyć. Przestać być szczęśliwą, gdy Twój mężczyzna przestaje interesować się w odpowiedniej dawce. I znaleźć znowu kolejne te trzy u innego, tylko z tą różnicą, że się go nie kocha. Tak my kobiety to jednak jesteśmy ostro rozwalone.

    mam zamiar powiedzieć swoją historie na współtworzonym blogu – materiał dla Ciebie idealny do inspiracji – jedna pewna panna co miłość szaloną popierdoloną chciała;
    druga pewna panna co zaliczyłaby pół planety szukając idealnego partnera seksualnego bez zobowiązań ;P

    Polubienie

  20. A ja bym chciała trojkat i unikam jak ognia i biała sukienkę bym kiedyś chciała i żeby mnie ktoś kochał i czasem ugotował ale żeby za dużo sie nie mieszał… Totalnie rozumiem facetów bo podejście mam takie samo ale chciałabym żeby ktoś przyszedł i mi je zmienił

    Polubienie

  21. Czytam dopiero drugi artykuł i razi mnie wciąż nadmiar błędów stylistycznych. Treść jest fascynująca i zgadzam się z częścią poglądów. Na dodatek masz swój styl….ale przeczytaj SAM (lub poproś kogoś o to) swój tekst zanim go tu umieścisz. Szkoda, aby tekst był pozbawiony przecinków, odpowiednich zaimków, zmieniasz w zdaniu jego na ją… O co kaman? Wiedza dorosłego człowieka a stylistyka z podstawówki. Pliss zadbaj o to i nie pisze tego ze złośliwości a z życzliwości.

    Polubienie

    1. Moje zdanie jet takie aby ożywiać wszelkimi możliwymi sposobami. Nie będę rzucał frazesami jak bielizna, romantyczne kolacje czy gadżety erotyczne.
      IMHO podstawa to rozmowa i słuchanie potrzeb partnera oraz mówienie o swoich zamiast liczyć, że druga osoba się domyśli co znaczy wymowne milczenie lub niechęć do zbliżeń.
      Jeśli brakuje pomysłów, a żar całkiem wygasł to zasięgnąć pomocy specjalistów. Nie poddawać się od razu i nie zmieniać partnera. Każdy żar prędzej czy później wygasa 😦
      Ja swoją szansę zaprzepaściłem. Można powiedzieć, że po 7 latach imprezy nasikaliśmy na ognisko i Ona nie chciała już rozpalać żaru. :(((

      Polubienie

  22. Drogi Piotrze C
    Chciałabym Cię o coś poprosić (z zasady tego nie robię , ale tym razem od tego odstąpię, to prawdziwa rzadkość 🙂 )
    Czy mógłbyś napisać notkę o męskiej dumie, kiedyś ta propozycja już padła i obiecałeś, że to zrobisz.
    Proszę

    Polubione przez 1 osoba

  23. W obecnym kapitalistycznym świecie, przedstawione podejście do miłości jest bardzo archaiczne i fantazyjne, ale psychologowie są zwykle oderwani od rzeczywistości. Nie jest tu uwzględniony najważniejszy aspekt, czyli ekonomiczny, poprzez który kobieta może z niesamowitą zwinnością „aktorzyć” tak zwinnie, że partner uwierzy że pozostałe 3 elementy są w 100% spełnione. Wspomniane „aktorzenie” dąży w czasie do nieskończoności (ew. do końca jego lub jej), w zależności od wyrachowania kobiety.
    Pozdrawiam wszystkie z jakiegokolwiek względu zakochane pary.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s