Dzisiaj poznacie dwa dni z życia Stefana. Stefan się związał z młodszą kobietą. – Chyba każdy facet wie, dlaczego powinno uważać się z dziewicami. Wystarczy, że wsadzisz w nią i nie odetniesz pępowiny odpowiednio prędko, a przyklei się do Ciebie na dobre. Tak było na przykład ze mną – mówi.

Przedwczoraj.

Plan był taki, aby cały dzień przeleniuchować na naszej kanapie w miłej atmosferze, ewentualnie skoczyć na jakąś wycieczkę. Oczywiście zawsze im bardziej się staramy, tym gorzej to wychodzi, więc połowa niedzieli upłynęła pod znakiem sprzeczek i nieporozumień. W końcu po południu udało nam się jakoś w miarę dogadać, pojechaliśmy wspólnie na wycieczkę i było nawet znośnie.

Po powrocie do miasta mieliśmy jeszcze zajść do sklepu. No i się zaczęło. Zapytała mnie kiedy pomaluję przedpokój. Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że nie wiem i nie mam ochoty teraz o tym rozmawiać, żeby nie psuć nastroju. Oczywiście naburmuszyła się, nadąsała i zaczęła stwarzać z tego problem na siłę. Następnie dowiedziałem się, że TO JA zacząłem ten problem stwarzać, TO JA się zacząłem unosić i TO JA się obraziłem. Co oczywiście nie miało miejsca. Po krótkiej, lecz dosadnej wymianie zdań i poglądów – nie odzywaliśmy się do siebie aż do dnia następnego.

 Poniedziałek.

Wróciła do domu koło 21:30. Przyniosła jakieś drobne zakupy, w tym nawet piwo dla mnie. Zrobiła mi kolację, bo „to że mnie wkurwiasz, nie znaczy, że cię nie kocham i mam o ciebie nie dbać”. Sama zaczęła się do mnie odzywać, jak gdyby nigdy nic. Potem poszła się wykąpać. Po kąpieli przyszła do mnie półnaga i zaczęła mnie zaczepiać, ale byłem mocno zajęty, więc poszła do łóżka. Gdy znalazłem wolną chwilę, dołączyłem do niej, gdy już prawie spała. Zaproponowałem seks z jakąś fajną grą wstępną na zgodę. Nie nie, mam ją tylko szybko bzyknąć i dać jej spać, bo jej się nie chce, więc jak chcę to mogę sobie ją wziąć i tyle.

A ja specjalnie kurwa jajka ogoliłem… Oczywiście od słowa do słowa wszystko poszło w pizdu i przerodziło się w kolejną sprzeczkę, a właściwie kłótnię. No i wtedy to się dopiero zaczęło, jeszcze ciekawszych rzeczy się dowiedziałem!

Mianowicie:

– Kupowanie mi piwa, rozmawianie ze mną jak gdyby nigdy nic, robienie mi kolacji – wcale nie jest wyciąganiem ręki na zgodę!

– „Szczucie cycem” i zaczepianie mnie, gdy siedzę zajęty czymś ważnym – wcale nie jest zaproszeniem na seks!

„Ja wcale nie miałam ochoty na seks! Stwierdziłam, że cię trochę pokuszę i popodniecam, ale sądziłam, że nic z tego nie będzie i że do seksu nie dojdzie!” Serio.

A na koniec perełka: „Wkurwia mnie, że nie chce ci się/nie masz czasu pomalować przedpokoju!” oznacza „Jestem przerażona ewentualnym posiadaniem dzieci!”. To nie jest moja interpretacja, ona tak powiedziała.

 Skąd ta różnica?

Kobiety w tym momencie kiwają głową, bo dla nich jest wszystko jasne. Gość jest fiutem i tyle. Wystarczyło przemalować przedpokój, prawda? Biedna laska, że związała się z takim palantem.

Mężczyźni również kiwają głową myśląc: co za wredna suka, powinien ją od razu wystawić za drzwi.

Mężczyźni różnią się od kobiet tym, że cały czas walczą i się porównują. W liceum, który ma większego, który zaliczy więcej lasek, który wypije więcej piwa, który nie rzygnie albo rzygnie dalej, który silniej da w ryja i który się nie rozpłacze jeśli w tego ryja dostanie.

Nasze życie to rywalizacja w którym nie ma miejsce na słabość. Tak jesteśmy wychowani. Kiedy walczysz cały czas, bo tego od ciebie wymaga twój etos. W domu chcesz odpoczywać nie walczyć.

Kobiety z kolei porozumiewają się przez hałas. Chcą rozmawiać, chcą się kłócić, chcą wyjaśniać. Mężczyzn uspokajają czyny, kobiety słowa.

#1. Urzekła mnie twoja histeria.

Stoją dwie laski przed korpo. Jedną nadaje na faceta, że cham, dzwonił w weekend do jakiejś zdziry, a ona w nerwach dziś, bo cały dzień nie oddzwaniał. Druga podkręca nastrój, że niby był z tą trzecią. Na to bohaterka opowieści: nie, miał szczęście, złamał nogę w pracy…

Kobiety są wrednymi histerycznymi sukami, które wkręcają się w jakiś temat bez powodu.

Kobiety są ciepłe, oddane, czułe, troskliwe i robią: MIAU.

Co powoduje przejście ze stanu dwa do stanu jeden?

Niepewność.

Kiedy pojawia się niepewność (zdradza mnie, nie kocha mnie, nie zależy mu, jest zimny, jest obojętny) kobieta zaczyna wariować jak osioł, któremu pod tyłek podetkano kłujący oset. W tym momencie przechodzi od galopady myśli do zadań praktycznych. Rozpoczyna test pod tytułem: how do you love me? Mężczyzna ma pokazać, że mu na niej zależy.

Stefan?

„Po wielkim stosie epitetów z obu stron i czasem nawet wielogodzinnym odbijaniu argumentów, w końcu padają słowa najtrudniejsze – „to koniec”. Raz z jednej, a raz z drugiej strony, lecz nie to jest istotne.

Za każdym razem stanowisko kobiety jest z początku takie samo: „no i dobra, zajebiście!” „myślisz, że nie znajdę sobie kogoś innego?” „ciekawe gdzie znajdziesz drugą taką naiwną jak ja?”. Kozak pełną gębą. I wydawałoby się, że spływa to po niej jak po kaczce, że może nawet sama tego chce, a ja już za parę dni będę miał swoją kawalerkę tylko dla siebie i upragniony święty spokój. Nic bardziej mylnego.

Za KAŻDYM razem, niezależnie jak stanowczy bym nie był, następnego dnia ryczy mi nad głową, cała rozmazana, błaga o przebaczenie.

Tak nachalnie, że jeśli nie chcę, żeby ktoś stał mi nad głową i powtarzał jak zdarta płyta: „błagam cię, proszę cię, co ja ci zrobiłam, nie zostawiaj mnie, nie mogę bez ciebie żyć” – muszę uciekać z własnego domu”.”

Dlaczego to wnerwia facetów? Bo nawet jeśli coś jest nie w porządku to od testu: powiedz mi jak bardzo mnie kochasz, nie zrobi się w porządku. Bo wielokrotnie wypowiedziane groźby, które nie są realizowane zwyczajnie tracą swoją moc.

#2. Zawsze. Nigdy. Kiedyś.

Związek może płynąć niczym pieprzony kwiat lotosu na tafli jeziora. Dla kobiety to za mało. Kobieta musi go poprawić. Musi go przenieść na kolejny level. Kobiety nie sa normalne. Kobiety mają kurwa misję. Mają przy tym skłonność do szantażu emocjonalnego, gdzie za zakładnika jest brany cały związek.

W tej sytuacji występują trzej jeźdźcy apokalipsy: znowu, nigdy i kiedyś.

Kiedyś byłeś inny.

Nigdy nie robisz tego o co cię proszę.

Znowu coś obiecałeś i nie dotrzymałeś słowa.

I bliscy kuzyni tych dojebek:

Traktujesz czulej psa/kota/chomika/tchórzofretkę ode mnie. To proste – pies się zawsze cieszy na mój widok i rzadziej mnie wkurwia. Jego tak, znaczy tak, nie znaczy nie. Psy są proste. Kobiety nie.

Ja zapierdalam, ja sprzątam, ja zmywam, ty nie robisz nic. : Jeśli myślisz, że masz służącą to się grubo mylisz. Kobiety mają tendencję do dostrzegania co zrobiły one, niedostrzegania co zrobił on i wytykania co powinien zrobić.

Dlaczego to wnerwia facetów?

Co słyszy facet? Skończyłeś się jak Metallica na Killem’all. Masz małego. Nie zadawalasz mnie już. Są inni – lepsi. Nasz związek z powodu twojej pierdołowatości stoi pod znakiem zapytania.

Rzuci ją?

Związek Stefana tkwi teraz w zawieszeniu. On nie jest w stanie jej rzucić. Tkwi między przywiązaniem a litością. Pewnie jej mówi, że ją kocha (to błąd jeśli ona mu wierzy, to nie miłość tylko przyzwyczajenie). Pewnie ją rzuci, kiedy jej będzie się wydawać że się poprawia (uzna, że w końcu jest na tyle silna, aby to znieść). I oczywiście ona nie będzie rozumiała dlaczego. Dlaczego ją rzuca skoro w końcu jest lepiej?

Witamy w świecie mężczyzn.

10695414253_84be4c694a_bPhoto by Sean Molin/CC Flickr.com

131 uwag do wpisu “Najgłupsze teksty kobiet

    1. Bo tu chodzi o to, że on chciał w niedzielę i w poniedziałek, wieczorem, odpocząć, a nie się żreć.
      Że z bliskimi nie chcemy walczyć i od tego uciekamy, dla świętego spokoju, czego nie pochwalam ale też mi się zdarza.
      Dziewczyny: Nie przerzucajcie swoich niepewności na facetów, tylko o nich mówcie. I bądźcie w takim związku, w którym możecie o swoich niepewnościach rozmawiać otwarcie (tylko to co trudne się liczy i jest ciekawe), związek to nie gra, gierka, intryga, tylko życie, świat, zewnętrze; związek to bezpieczeństwo, szczerość i ciepłe miejsce dające siły twórcze.
      Faceci: W kąt święty spokój, będziecie go mieli przez min. 15 lat na emeryturze! INTERESUJCIE SIĘ SWOIMI DZIEWCZYNAMI! DLACZEGO MÓWIĄ TAK A NIE INACZEJ, BO TO CO MÓWIĄ COŚ DLA NICH ZNACZY! WIEM, ŻE TO MOŻE BYĆ TRUDNE (dla mnie nie jest, ale jestem dziwny, wrażliwy jakiś taki i przez większą część życia lepiej dogadywałem się z dziewczynami właśnie niż z własną płcią), ALE UWIERZ MI, KOBIETY DA SIĘ ZROZUMIEĆ, PO PROSTU SPÓJRZ DALEJ NIŻ TWOJA PERSPEKTYWA, LENIU!
      Twoja uwaga to najcenniejsza rzecz jaką możesz dać. Bo ona ma być z kimś (nie-sama) a nie „w związku”, jak status na fejsie, a ktoś pojawi się, kiedy szanowny pan raczy uwagę poświęcić.
      Wy: jako związek powinniście być drużyną, walcząc razem przeciwko całemu światu. Bo to chyba o to chodzi, nie? Bez sensu jest ukrywanie przed sobą rzeczy i uczuć, podchody i strategiczne zagrywki, bo to wszystko to sztuczność. Sztuczna miłość po prostu nie jest prawdziwa. Ile znacie sztucznych rzeczy co są zdrowsze od naturalnych odpowiedników?

      Mam 22 lata, z czego przez 7 byłem szczęśliwy, 7 to była depresja i totalne dno, a 7 było znośnych lub z dobrych dążyły do upadku. Ten ostatni, 22 jest inny, ale czas pokaże jaki.
      Wszystkie moje relacje i związki kończyły się klapą: 70% byłem pokrzywdzony, wychodząc z sercem na tacy, 20% dopierdoliłem coś głupiego, czego żałuję albo nie wiedziałem co robić, bo po prostu nie miałem na to siły (kto mówi, że depresja to gunwo, jak tylko wynajdą incepcję, albo coś takiego, że jeden drugiemu do głowy zajrzy, zapraszam na sesyjkę z takiego wspaniałego stanu, wydłuży Ci to pojmowanie czasu, bo każda sekunda trwa niczym godzina, a wiesz, że cały koszmar, przepraszam, dzień przed Tobą.), a w 10% byłem złolem i żałuję tego jeszcze bardziej i nie wiem, czy będę w stanie kiedykolwiek to naprawić bądź wynagrodzić.

      Co do 90% przypadków, zakochiwałem się w dobrych osobach, tylko one nie były na to gotowe i uciekały w swoje własne, mroczne kąciki. W sumie kogo to obchodzi…
      Nikogo nigdy za bardzo nie obchodziło, bo nie pytali, to po co mówić. Obyście mieli więcej szczęścia. I nie byli samotni, bo to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogą człowieka spotkać.

      Sami oceńcie, czy warto słuchać moich rad.
      Sądźcie mnie.
      Tak, jestem dziwny.

      Lubię

  1. Nie rozumiem, niezadowolenia moich poprzedników. Moim skromnym zdaniem styl Piotrka nie uległ zmianie. Dla mnie to ma sens, i potrafię to odnieść do siebie, swojej dziewczyny i związku. Ba umiem to zaobserwować w relacjach moich bliskich znajomych.

    Lubię

      1. Zaraz, a co ma do tego dorastanie? 😉 strach przed kobietami raczej nie ma wieku, tak? Poza tym ja się z obojgiem Was zgadzam, żeby nie było że chce mi się jakieś wojny zaczynać czy coś.

        Lubię

  2. widać, ze tekst pisał chłopiec, a nie mężczyzna. Bo każdy prawdziwy facet wie, że kobiety nie da się oswoić, trzeba pokochać. A do tego, życie z zołzą jest ciekawsze od życia z cichą, szarą myszką. Zamiast zwierzać się z ‚problemów’ trzeba było od razu pomalowac przedpokój, zostać bohaterem domu i mieć spokój.

    Lubię

    1. Jak mawiała moja polonistka, sranie w banię. Mężczyzna ma obligatoryjnie akceptować kobietę taką, jaka ona jest, włącznie z tym, że ona będzie go urabiać podług swego widzimisię, ugniatać niczym plastelinę. Czyli, krótko mówiąc, akceptować go nie będzie. A zdawało mi się, że współczesny związek dwojga dojrzałych, MYŚLĄCYCH ludzi powinien być oparty na równości 🙂

      Lubię

    2. co Wy wszyscy macie z tym gloryfikowaniem zołz??
      przecież nikt normalny nie będzie się jarał jak flota Stannisa związkiem z mędząco-awanturująco-wredną babą, bo – uwaga! – to właśnie jest definicja zołzy…
      I nie, zołza to nie jest równa babka z jajami, bez skojarzeń proszę, nie mam na myśli shemale, tylko stare, dobre znaczenie tego określenia. A wracając do meritum – zołza to nie babka z ikrą. To po prostu zołza – wredna, marudna i złośliwa sucz.

      Lubię

      1. Prawda. Trochę się to określenie zdewaluowało. Albo suk za dużo i już się człowiek przyzwyczaił 😉
        Równe babki górą. Choć trudno jakąś dzisiaj znaleźć.

        Lubię

      2. A.k, porównanie rzeczywiście trafne, nie moje – znalezione w necie, ale chętnie korzystam, bo budzi zdrowy rechocik 😉

        Lubię

      1. Ja jak nie mogę doprosić się o coś męża to sprowadzam fachowca oczywiście to mąż płaci za usługę. Wiem jestem wredna ! Średni czas prowadzący mnie do wkurzenia wynosi około 3 miesięcy ale czasami może trwać nawet kilka lat 🙂 zauważyłam też, że z wiekiem staje się coraz bardziej tolerancyjna 🙂

        Liked by 1 osoba

    1. Powiedz to komuś, kto padł ofiarą inteligentnej psychopatki/wampira emo. Obronić się można tylko i wyłącznie podchodząc do tematu związku i wyboru partnerki życiowej „na chłodno”. Co rzecz jasna jest potępianą w czambuł i piętnowaną opcją.
      Prawda jest taka, że nie zakochasz się – to nie doświadczysz wielu uczuć/odczuć.
      Zakochasz się – to masz 50% szans na udane, fajne życie i 50% szans na piekło, zwykle rozkręcające się z czasem.
      Ponieważ nawet wiedza o niemal 100% kacu nie powstrzymuje ludzi przed piciem gdy tylko poczują euforię po kilku pierwszych łykach, to i wiedza o 50% szansie wtopy nikogo nie powstrzyma.

      Byłem zakochany „na ostro” 2 razy w życiu, ale tak naprawdę na przypale, na zasadzie że bez namysłu wyprowadziłbym się do Kambodży, gdyby luba zachciała. No i kilka razy słabiej, powiedzmy – zaryzykowałbym dużo ale nie wszystko.

      Z perspektywy czasu widzę jakie to beznadziejnie śmieszne było 🙂
      Wiązać się(prawnie) należy WYŁĄCZNIE przy obpólnym zamiarze i chęci rychłego spłodzenia i dalszego wychowywania potomków. Po to – aby zmaksymalizować ich szanse i dać im(i sobie) więcej komfortu/lepszy start.
      W każdym innym przypadku sens ma seryjna monogamia, bez wielkich oczekiwań i w żadnym razie nie „na siłę”. Tak uważam i to bym samemu sobie powiedział – gdybym miał maszynę czasu i szansę przesłania jednej wiadomości do samego siebie w przeszłość.

      Liked by 1 osoba

      1. Zeby stworzyc szczesliwy zwiazek musisz byc szczesliwy ze soba, zostac soba i wiedziec kim jestes. Skoro byles kotowy wyprowadzic sie na koniec swiata i zastracic siebie, pewnie zatraciles. Moze jeszcze by to dzialalo gdyby to bylo obupolne, ale z twojej historii wynika ze raczej nie. Musisz szanowac siebie 🙂

        Lubię

  3. Czarny dobrze pisze. Jestem w podobnym wieku co on. Z własnego doświadczenia wiem, że jak się popuści i pozwoli za dużo to potem wychodzi to bokiem. Prawda jest taka, że czym innym myśli napalony 25-latek, w przeciwieństwie do 35+ latka, ktòry myśli już mózgiem i na dodatek ma drastycznie obniżoną tolerancje na kobiety i ich manipulacje.

    Lubię

  4. nie dziwię się teraz trzydziestolatkom którzy szukają dojrzalszych kobiet (ja własnie taką jestem, i mam wiele propozycji od dużo młodszych panów) być może trzydziestoletnie rozpieszczone kobiety nie potrafią utrzymać związku z mężczyzną. Bardzo chetnie zaopiekowałabym sie takim trzydziestolatkiem tylko za parę lat on pewnie znalazłby sobie młodszą, chyba że nie zwracałby uwagi na opinie otoczenia. Koledzy, koleżanki z pracy potrafia nieźle wkurzyć wydajac swoje wydumane opinie na temat partnera z którym układamy sobie życie. Pozdrawiam wszystkie upierdliwe panie, dziewczyny

    Lubię

    1. Jak tyle mlodych panow szuka takich jak ty, to po co sie oglaszasz pod jakims zdesperowanym artykulem? Pozatym skoro jestes starsza i dalej nie potrafisz ‚utrzymac’ sobie faceta, a besztasz te trzydziestolatki to cos nie pasuje… Gorzej brzmi czterdziestka, ktora nie potrafi utrzymac faceta, jeszcze gorzej piecdziesitka, do ktorej ci blizej?

      Lubię

  5. Odnoszę wrażenie, że autorem tekstu jest rozgoryczony dwudziestolatek, który nie może się pogodzić z tym, że do związku musi dołożyć coś od siebie. Wydaje mi się, że sprawa jest znacznie prostsza – jeśli kogoś kochasz, zostajesz, walczysz, starasz się, nawet poświęcasz. Jeśli nie kochasz – nic cię nie trzyma – nie podoba się? – Do widzenia. A dopisywanie całej historii do tego, jak to kobiety są upierdliwe i jak trzeba je znosić, jest, wydaje mi się, nieco niedojrzałe. Nie twierdzę, że kobiety są proste w obyciu i jakkolwiek racjonalnie się zachowują, natomiast inteligentny mężczyzna jest w stanie odpowiednio taką podejść, „przestawić”, a mężczyzna-ciota nie radzi sobie z sytuacją i wszystko zgania na tę drugą osobę, samemu nie robiąc nic, by zmienić swoje położenie, ba, nawet nie mając jaj przedstawić sytuacji taką, jaka jest dla niego i przestać marnować życie sobie i jej.

    Lubię

  6. Stefan bezjajeczna imitacja mężczyzny i jego rozhisteryzowana baba, wieczna szarpanina i bycie ze sobą z litości. No zajebisty związek, nie lepiej znaleźć kogoś kogo się kocha i z kim pomaluje się ten przedpokój z uśmiechem na ustach? No chyba, że jednak mamy się skupić na tym „co wnerwia żałosnych facetów” i klaskać, że jego zła kobia śmie otworzyć swój otwór gębowy, co tak irytuje pana i władce, bo przecież jak on powiedział, że pomaluje, to pomaluje, nie trzeba mu przypominać co pół roku!

    Liked by 1 osoba

    1. Jak by pomalował to za 10 minut Pani by miala nowy pomysł dla Stefcia i uznałby, że jest bez jaj i na dodatek miękki. Po paru takich akcjach już by myślała o innym jeleniu do przemiału.

      Lubię

      1. Otóż to, święta prawda. Myślę, że dla wielu kobiet nawet przystojny młody miliarder poświęcający cały swój czas rodzinie okazałby się niedającym kobiecie odetchnąć natrętem, któremu pieniądze i przystojność uderzyły do głowy, i który jest pozbawionym ambicji dupkiem.

        Lubię

  7. Prawdziwy tekst i trzeba go zrozumieć. A żeby zrozumieć trzeba trochę przeżyć 🙂
    Trochę mnie dziwią oceny które widzę bo to nie jest tekst aby przywalić komuś albo pretensja do świata. W wielu związkach niepewność rodzi zastępcze wnajdywanie problemów, na końcu nikt nie wie o co była kłótnia a problem zostaje … a na końcu facet chce mieć spokój swój nothing box i nie analizować po raz 20 tego samego. A kobieta chce analizowac po raz 20 ponieważ tego potrzebuje …

    Lubię

  8. ‚Kobiety z kolei porozumiewają się przez hałas. Chcą rozmawiać, chcą się kłócić, chcą wyjaśniać. Mężczyzn uspokajają czyny, kobiety słowa.’ – zaprzeczenie calego artykulu, o ile mozna to tak nazwac

    W sumie jakby pomalowal przedpokoj to by sie uspokoila, wiec to czyny uspokajaja kobiety. Mezczyzni dzialaja czynami – jak mu zalezy to pomaluje ten jebany przedpokoj i chuj. Miejsce na idealna wspolprace. Ale poniewaz mu nie zalezy to ma wyjebane, albo po prostu jest zbyt cipowaty zeby powiedziec ze on nie chce tego przedpokoju w ogole malowac – tak czy inaczej nie warty zachodu.

    Lubię

  9. Tak jasne, niedostrzegania co zrobilo faceci. Sorry, ale jestem 5 lat w zwiazku i moj facet nie zrobil nic w domu poza tym o co go prosilam albo o co krzyczalam ze nie zrobila a prosialam o to miesiac temu. Gdy zatkala sie umywalka musialam sama rozkrecic rury i wszystkie czesci, naprawic, zlozyc i po tym posprzatac. Po roku wynajmowania danego mieszkania zapytal mnie gdzie trzymamy zmiotke, bo jej kurwa przez rok nie uzywal :v kazde sprzatanie to jest walka. Oboje pracujemy i studiujemy, ale jasne w cale nie ma w domu sprzataczki ktora robi wszystko zeby tylko nie musiec po raz tysieczny prosic go zeby kurwa pomyl po sobie wlasne naczynia. Ale jasne, ja nie dostrzegam co on robi, oczywiscie.

    Lubię

  10. Przeczytałam jeden wpis i szybko się uzależniłam! Kurcze, mam wrażenie, że widzę siebie i swoje „cyrki” damsko-męskie. Piotrze, masz naprawdę genialne spojrzenie na tematy delikatnie mówiąc drażliwe. Gratuluję świetnych tekstów i czekam na więcej ( a nóż nauczę się myśleć bardziej po męsku i nie będę swego samca irytować tak często). pozdrawiam

    Lubię

  11. Proszę Państwa, to nie jest głupie! Mam 24 lata, narzeczonego, malutką córeczkę i mieszkanie po babci, czyli wchodzę w życie. Od jakiegos czasu studuje meskie zachowania, zeby byc lepszą partnerką. Czytając ten i inne teksty na tym blogu zauważam jak wiele pozornie prostych kwestii jest dla mnie kompletnie niezrozumiałych. Chcę podziekowac autorowi za nowy punkt widzenia. Dzięki 🙂

    Lubię

  12. Jak dla mnie jeden z lepszych tekstów. Jak lustro. Jestem taka jak ta opisana dupa! Mam przy sobie niesamowitego faceta, a ciagle przestawiam tą lilie. Kombinuje na sile, wyszukuje problemów tam gdzie ich nie ma. I wyje i panikuje jak on mówi ze ma dosc, basta. Tylko dlaczego musze przeczytać tekst obcego faceta, żeby zrozumieć jak sama pod soba kopie dołek… Trzymaj kciuka, choć przez moment, żebym przyjęła ta lekcje i wprowadziła w życie, bo on na to zasługuje.

    Lubię

    1. Omg. #1 i #2 to ja. Najsmieszniejsze jest, ze sama sie dziwie, ze ten koles od 4 lat ciagle mnie kocha (szczegolnie, ze mamy po 18 jeszcze), bo sama na jego miejscu bym ze soba nie wytrzymala. Ale spoko, w druga strone to samo. Milosc na zmiane z nienawiscia all the time, nie polecam, mamy sie tak dosc, ze idzie sie zrzygac ale to silniejsze od nas, jakis czas niepisania/niewidzenia sie, najdluzej to byl miesiac, jedno spotkanie i wszystko jak zawsze, od nowa. (nie, nie zdradzamy sie, nawet nie jestesmy okresleni ale jednoczesnie na wylacznosc i zerwalam z nim setki razy chociaz nie jestesmy przeciez para) Autorze bloga, jestes zajebisty w chuj. Tak bardzo znasz sie na ludziach, widzisz jacy jestesmy zalosni, slabi i pojebani i probujesz to uswiadomic tym, ktorzy nie zdaja (nie chca?em, w sumie to nadal nie beda.) sobie z tego sprawy. Swiat jest chujowy i popsuty bo sami sobie taki stworzylismy. Pierwszy krok, zdac sobie z tego sprawe. Drugi, zmienic cos? W zyciu. Zeby bylo lepiej? Zebysmy byli szczesliwsi? Po co, lol. Jeszcze bysmy nie mieli na co narzekac calymi dnami, najwyzej przez pol. Moglabym tak pisac i pisac ale troche ciezko z roz jebana klawiatura. W kazdym razie – szacun, pierwszy raz wciagnelam sie w bloga.

      Lubię

  13. A i jeszcze jedno, moze to zabrzmi naiwnie, ale mimo, ze wiem w chuj duzo o ludziach, pewne rzeczy mi uswiadomiles, albo po prostu czytajac swoje mysli napisane przez kogos innego, wplyw jest mocniejszy. Mam zamiar sie delikatnie zmienic, serio:D Powoli, malymi krokami^^

    Lubię

  14. ”Nasze życie to rywalizacja w którym nie ma miejsce na słabość. Tak jesteśmy wychowani. Kiedy walczysz cały czas, bo tego od ciebie wymaga twój etos. W domu chcesz odpoczywać nie walczyć.

    Kobiety z kolei porozumiewają się przez hałas. Chcą rozmawiać, chcą się kłócić, chcą wyjaśniać. Mężczyzn uspokajają czyny, kobiety słowa.”

    Złote słowa. Najlepszy tekst jaki dotąd przeczytałem na temat relacji damsko-męskich. Bez wielkiej filozofii czy zagłębiania się w badania psychologiczne. Same realia. Dlatego kobiety lubią kłótnie, prowokują je, a potem seks. Mężczyźni odwrotnie, relaks, spokój i wtedy seks.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s