Dla własnego szczęścia zmienisz świat małżonka i swoich dzieci czy kupisz ciepłe kapcie i wyzbędziesz się marzeń?

Kiedy po raz pierwszy aktorka Elizabeth Taylor zobaczyła Richarda Burtona on był tak najebany, że nie był w stanie utrzymać w rękach filiżanki z gorącą kawą. Mówimy o gościu, który miał wściekłe spojrzenie i potrafił wypić 14 Krwawych Mary jeszcze przed lunchem. Ona była śliczna, on przystojny. Przy nich Brad i Angelina byli jak Dacia. Elizabeth przytrzymała mu wtedy tę filiżankę. Napili się kawy tak skutecznie, że obydwoje rozwalili swoje małżeństwa, aby tylko być razem. Watykan potępił wówczas ich romans i zarzucił im „erotyczne rozpasanie”. Nieźle, co?

Dalej ta historia powinna brzmieć “I żyli długo i szczęśliwie”, ale jednak wyglądała tak, że pili, ćpali, bili się, nienawidzili się i kochali. Totalne uzależnienie. Małżeństwem byli dwa razy, a mało brakowało, że byliby nim i po raz trzeci. Jeśli więc ktoś potrzebuje dowodu, że w związku powtórnie można obudzić namiętność, która przygasła, to jest to całkiem niezły przykład. A kiedy Taylor, będąc już starą kobietą, usłyszała, że Burton nie żyje, bo dostał wylewu krwi do mózgu, zemdlała.

Czytaj dalej

Dlaczego ludzie w związku jadą po sobie jak wściekłe psy? Cztery jazdy jakie sobie robimy

Wierzymy w romantyczną miłość. Uważamy ją za najlepszy model związku. Stawiamy ją na piedestale i dajemy lajki. To część naszej kultury. Miłość, to mają być długie wilgotne pocałunki, spacery po parku w blasku księżyca, kiedy on patrzy ci w oczy, a kulawa gołębica grucha gdzieś w pobliżu. Miłość, to trzymanie się za ręce, picie z dziubków i turlanie nosem w jej kierunku ostatniego klopsa z porcji spaghetti, jak na filmie Walta Disneya.

Później on niesie ją na rękach, ona wzdycha, jest wielki seksualny zderzacz hadronów i ona wzdycha jeszcze raz, ale głośniej rozkładając nogi na sierści jednorożca. 

I przyznacie, że jakoś do tego pięknego obrazka nie pasuje scena, kiedy ona o trzeciej rano bierze talerz z wzorkiem w lawendę i z całej siły jak nie pierdolnie nim o ścianę!!! Tak, że on (talerz) rozwala się na drobne, kłujące fragmenty szkła. A ona krzyczy: jesteś kawałem chuja (to o tobie).

Wiem, wiem, ty nigdy nie zrobiłabyś niczego podobnego. Ale znam kobiety, które w swoich facetów wkurwione rzucały kebabem (trafiły, są takie które zawsze trafiają). 

Czytaj dalej

Dzieci sieci – stajemy się zombie, którzy nie potrafią ze sobą rozmawiać

Kiedy ostatnio z kimś rozmawiałeś? Nie przez MSG na Fejsie. Nie, przez telefon też się nie liczy. Nie służbowo. Pamiętasz „Autobiografię” Perfectu? Taki zespół seniorów, co to ludzie przychodzą na koncerty niby żeby posłuchać, a w rzeczywistości obserwują, który z członków wykituje na scenie. Perfect śpiewał: Alpagi łyk. I dyskusje po świt.

Taką rozmowę mam na myśli.

Chodzi mi o taką rozmowę gdzie gadasz, a tu nagle pojawia się świt. Chodzi mi o taką rozmowę, gdzie jesteś ciekaw tej drugiej osoby. Chodzi mi o rozmowę, gdzie nie boisz się pokazać swoich poglądów. Gdzie nie boisz się odsłonić. Chodzi mi o taką rozmową z przyjaciółką, gdzie jest pierwszy ciepły wieczór tego roku, zaczynacie od męża, który dostał wolne na jazdę czołgiem, leci wino, a wy zaczynacie od paznokci, przez facetów, kreację, do problemów dziadków w czasie II wojny światowej. 

A na koniec jest trzecia rano i okazuje się, że zeszły cztery wina.

Chodzi mi o taką rozmowę z facetem albo z kobietą, gdzie nie mówisz “Pracuję tu i tu, za pięć lat widzę się tu i tu, lubię makaron i buraki.” Gdzie mówisz za czym tęsknisz. Czego się boisz. Jakie masz plany. I nie boisz się, że ktoś cię wyśmieje. 

Chodzi mi o taką rozmowę, która coś nowego wnosi do życia. Dawno, prawda?

Czytaj dalej

Notka, którą powinna przeczytać każda dziewczyna, która choć raz w swoim życiu myślała, że jest brzydka

Tej historii jeszcze nigdy nie opowiadałem.

Miałem wtedy 16 lat. Ta dziewczyna była w moim wieku. Z klasy obok. Taka czarna. Włosy do połowy tyłka. Duże oczy. Bardzo cicha. Właściwie się nie odzywała. Bała się? Pewnie tak. Pamiętacie jak to jest mieć 16 lat? Nic fajnego, zapewniam. Mieszanka buty, kompleksów, pryszczy, u dziewczyn złego makijażu, i kwaśnego potu.

Stanąłem obok niej na jakiejś imprezie. Miała krótką kieckę. Namalowała sobie twarz. Podkreśliła oczy tak, że wyglądała jak panda. Szminka na ustach. Grubo. Jak to mówi mój przyjaciel po naszych niektórych imprezach: „za grubo”. Miała buty na wysokim obcasie, na którym nie potrafiła chodzić.(Dziś wiem, że zanim wyszła, spędziła bardzo dużo czasu przed lustrem i przebierała się z siedem razy). Była przerażona. Stała w kącie i nie wiedziała co ze sobą zrobić.

A ja byłem już wstawiony. Kiedy masz 16 lat piwo ci nie smakuje, ale pijesz je w dużych ilościach. Pijesz, bo tak robią dorośli, a ty chcesz być dorosły. Chcesz być dorosły jak najszybciej. Za 20 lat to się zmienia. Zaczynasz tęsknić za tymi czasami. Zaczynasz je gloryfikować. Zaczynasz w nie pompować kolagen i kwas hialuronowy, wygładzać i idealizować. Ale to jeszcze nie teraz.

Spojrzałem na nią.

– Ależ ty masz fajne nogi – powiedziałem z autentycznym zachwytem. (Później już nauczyłem się, że najlepiej  wychodzi mi z kobietami, kiedy mówię do nich właśnie to, co myślę).

To zdanie wystarczyło, aby godzinę później chciała się całkiem rozebrać.

Zdjąć swoją krótką spódniczkę.

Pokazać mi swoje piersi.

Pokazać mi całe swoje nogi.

I więcej też.

Tylko dlatego, że powiedziałem coś, co było dla niej bardzo ważne w tym momencie.

Kobiety zrobią bardzo dużo dla mężczyzny, jeśli wypowie on magiczne zdanie. A do niej po raz pierwszy w życiu ktoś powiedział, że ma coś ładnego. Trafiłem w jej miękką część i nie mam na myśli nerek.  W jej kryptonit. W jej tęsknoty. W jej marzenia. Jeszcze nawet nie wiedziała jak się całować.

Czytaj dalej

Księżniczko. Chyba cię pojebało

Dawniej, księżniczkę, którą chciało się wydać za mąż, zamykało się w wieży i stawiało obok smoka. I ona hodowała tam warkocz, w końcu zjawiał się rycerz, swoją wielką dzidą zabijał tam tego smoka, a ona z rumieńcem na twarzy rzucała się mu w ramiona (i dawała dupy).

To była bajka. Ale jakoś ta bajka zaczęła ostatnio być rzeczywistością. W sensie, dzisiejsza księżniczka siedzi na  kanapie, wpierdala lody, popija winem i czeka na rycerza, tfu, Ryana Goslinga na wycieraczce. Czeka, czeka, czeka i chyba sobie wyobraża, że kurier z Amazona go przyniesie.

Czytaj dalej