7 lekcji dla idiotek, które może cię nauczą, dlaczego faceci źle cię traktują

Tani dymacze, oblatywacze, wcale nie są najgorsi. Po nich wiesz, czego się spodziewać. 

Przyjdzie, postęka, 10 minut później jest już po sprawie, a jak któryś jest szczególnie wydolny, to trening cardio w tym tygodniu masz już zaliczony. Ale jak liczysz w jego przypadku na wielkie uczucie, to po prostu głupia jesteś. Wiesz kto jest najgorszy? – pyta mnie kobieta i patrzy na mnie chmurnymi oczami. 

I nie, nie ma łóżka, nie ma podłogi, jest stół, ale między nami w kawiarni na warszawskiej Ochocie. 

Czytaj dalej

Zadaję to pytanie każdej kobiecie. I większość oblewa ten test

Madonna Louise Ciccone była solidnym produktem katolickiej edukacji. Chodziła do szkół podstawowych imienia św. Franciszka i Andrzeja. Uczyła się dobrze, choć na jej oceny z zachowania wpływało to, że lubiła pokazywać chłopcom bieliznę. 

Kiedy miała 18 lat olała studia (taniec) i przeprowadziła się do Nowego Jorku. 

 – Pierwszy raz w życiu leciałam samolotem, pierwszy raz brałam taksówkę. Przybyłam do tego miasta mając 35 dolarów w kieszeni. To była najodważniejsza rzecz, jaką zrobiłam kiedykolwiek w życiu – opowiadała. 

Tam z Madonny Louise Ciccone została już tylko Madonna. 

Kim jest Madonna? Powiedzmy, że matką Lady Gagi. 

Nie była zbyt piękna. Nie miała wielkiego głosu. Nieźle się ruszała. I tyle. W NY pracowała jako kelnerka w Dunkin’ Donuts, pozowała naga do zdjęć za pieniądze i chodziła na zajęcia, gdzie dalej uczono ją tańczyć i śpiewać. 

No i cóż, nie oszukujmy, używała mężczyzn po to, aby zostać znana. Jak napisałem w swojej pierwszej książce “Pokolenie Ikea”: „Kiedy zrobiła karierę, musiała stwierdzić z ulgą na wydechu: „To teraz będę robiła laskę tylko wtedy, kiedy będę miała ochotę”.

To o niej pomyślałem jako pierwszej czytając ten list. 

Dlaczego? Bo w 1984 roku Madonna w swoim drugim albumie zamieściła singiel „Like a Virgin”. I Jeśli istnieje jakakolwiek antyteza dziewictwa to jest nią właśnie Madonna. 

Czytaj dalej

Czy jeśli kobieta domaga się, aby facet dał jej dwa tysiące to jest to przemoc psychiczna?

Anonimowe wyznania Matek: „Mój mąż zarabia 4500 miesięcznie – ale tak naprawdę co to za pieniądze? Chciałabym żeby zarabiał co najmniej 10 000 miesięcznie. Czy mogę go zgłosić gdzieś, że stosuje na mnie przemoc ekonomicznom skoro tak mało kasy przynosi do domu?”

Czytaj dalej

Trochę prawdy o relacjach. Wyjaśnię szczerze. Ale ci się nie spodoba

Chcesz wiedzieć jak się kończy małżeństwo?

Opcje:
– powiedzieć, że nic się nie stało i reprezentować postawę „cool” a potem w sądzie dzielić na pół wyciskacz do cytryn
– opaść bez sił na kanapę opłakując swoje 34 letnie życie licząc , że ktoś do Ciebie zadzwoni i pocieszy
– opaść bez sił na kanapę, wychlać 1/2 Jacka Danielsa i płakać w przerwach zerkając na telefon czy ktoś przypadkiem nie zadzwoni zapytać jak zdrowie.

Ja wybrałam opcję trzecią. 

Nie ma się co oszukiwać. Nie nadaję się do małżeństwa, mimo, że Małż to chodzący wzór cnót i uroku. Wszyscy mówią ‘para jak z żurnala’. Ona niezła dupa, a On Książę z Bajki. 

Ale różne bywają bajki. My jesteśmy bajką braci Grimm. Małżeństwo (niedoskonale z zasady) umiera cicho w otoczeniu braterskiej miłości i uzależnienia. Na początku masz wszystko – potem coraz mniej. Z każdym rokiem starasz się sobie wmówić, że tak musi być i że nie można mieć wszystkiego. 

Na początku umierają namiętne pocałunki, dreszcz przed seksem, potem czułość zajmuje pytanie o obecność piersi kurczaka w lodówce. Wszystko sprowadza się do czyszczenia chałupy, żarcia i srania. 

Czytaj dalej

Jak sprawić żeby z nim było jak dawniej?

Pamiętasz te słodkie różnice, które na początku małżeństwa tak was kręciły? Po 20 latach policja nazywa je motywem. 

xxx

Pierwszą grą komputerową, przy której spędziłem sporo czasu był Knight Lore na gumowy parapet zwany ZX Spectrum. Bohater zamieniał się tam w wilkołaka. Miał 40 dni aby zbadać 128 pokoi w zamku, sporządzić napój i dzięki temu zdjąć z siebie klątwę. Teraz kolo zamiast szwendać się po zamku, kupiłby sobie w Zarze koszulę odsłaniającą futro na klacie, stanął na blankach tego zamku i przyjmował w komnacie, kuchni oraz bramie wszystkie damy, które chcą go pociągać za chwosta. Ale ja nie o tym.

W tej grze miało się pięć żyć. Byłem zachwycony tym konceptem.  Giniesz i się odradzasz. Pieprzysz coś i nagle dostajesz całkowicie nową szansę. Startujesz od zera. Bez żadnych konsekwencji. 

Trzydzieści lat później ta idea przyjęła się w grach komputerowych równie dobrze, jak to, że każda kobieta jest dzisiaj modelką na Instagramie, a każdy facet żołnierzem w Call of Duty. Przed szczególnie trudną akcją po prostu robisz sejwa. Jak umrzesz, to nie ma problemu, zaczynasz od nowa.

I ludzie chcą ten virtual w normalnym życiu. Wykasować zjebany moment. Zapomnieć go. I wystartować od nowa.   Czytaj dalej