To nie jest zbiór porad dla kobiet, które radzą sobie w związkach. To są porady, dla tych, które dają się z siebie za dużo.

Nie cenimy rzeczy ani osób, które mamy. Rozpływamy się za to w mrzonkach o czymś co jest nieosiągalne.

Oczywiście gdybyśmy to dostali – szybko byśmy się znudzili.

Jesteśmy tak skonstruowani, że nie cenimy rzecz, które przychodzą nam łatwo.

Czasami potrzebny jest więc kamuflaż. Jak push up – który ma zwabić samca, aby kobieta mogła mu spróbować odciąć jaja.

Zasada trzecia i ostatnia.  To zasada barszczu.

W nowej znajomości kluczowe jest pierwsze sześć tygodni. Tak, pierwsze sześć tygodni wytycza koleiny, którymi będzie się poruszał wasz układ.

On będzie cię zmiękczał i patrzył jak daleko możesz się posunąć.

Jeśli nocujesz u niego a on nie proponuje, że cię odwiezie do domu strzel go w pysk. To oznaka braku szacunku.

Jeśli na to pozwolisz po powrocie do domu wylej sobie garnek zimnego barszczu na głowę.

Chce zostać na noc u ciebie? Nie pozwól mu na to przynajmniej kilka razy. Niech zasłuży. Nawet jeżeli ma jechać o trzeciej nad ranem do domu. Poza tym miasto o tej porze jest piękne, ciche i spokojne. Akurat nadaje się do kontemplacji.

Jeśli mu ciągniesz – ma cię wylizać. Jeśli tego nie robi, to oznaka braku szacunku. I tego, że nie będzie się troszczył o to żeby było ci dobrze.

Jeśli obciągniesz  mu a on się nie zrewanżuje – wylej sobie garnek zimnego barszczu na głowę. Jesteś burakiem. Kalasz najcenniejszą dla siebie osobę na świecie – czyli samą siebie.

Jeśli mu chcesz gotować, wyskakiwać po bułki aby miał świeże na śniadanie i wyspał się dobrze biedaczek – zrób to raz. Za drugim, to on ma ruszyć dupę.

Inaczej co? Barszcz.

Proponuje spotkanie w terminie, który pasuje jemu a nie tobie? Jeśli się zgodzisz zawsze będziesz cały czasz rezygnować z czegoś dla niego. A później cię rzuci, bo będzie wolał te bardziej niepokorne. Chcesz tego? Barszcz na głowę.

Nie dopuszcza cię do głosu?  Po prostu go kopnij. Boleśnie. W goleń. Niech zapamięta ból.

Albo garnek barszczu.

To co wywalczysz w ciągu pierwszych 6 tygodni – będzie twoją pieprzoną linią obrony. Wokół, której będziesz mogła rozstawić CKM-y.

A przede wszystkim dasz mu do zrozumienia, że jesteś równorzędnym przeciwnikiem.

Naprawdę chcesz być sprowadzona do podawania barszczu?

903989248_2850e9064d_bPhoto:  mark sebastian Creative Commons

 

70 uwag do wpisu “Chcesz wieszieć jak utrzymać faceta 3 – zasada barszczu

    1. Marek serio? Takich facetow nie ma, no chyba ze jeszcze nie zaliczyli to daja z siebie wiecej, tylko i wylacznie wtedy. W przeciwnym wypadku kobieta po prostu nie chce byc Twoim pomiotem i nie daje sie calkowicie zawladnac.

      Lubię to

  1. Fajne, choć wciąż nie podoba mi się motyw z handlowaniem seksem za posłuszność. To nie prowadzi do głębszych relacji. Albo twardo oduczyć tego kobietę, albo się do niej nie zbliżać.

    Prawdą jest, że facet powinien najpierw dbać, aby jej było dobrze, bez tego, kobieto – uciekaj.

    Lubię to

    1. dokładnie, te brednie powodują, że zastanawiam się czy to naprawdę może pisać koleżka pod 40 stkę
      jakoś nie wierzę, a kolejne wpisy zdają się potwierdzać, że autor bloga koło prawdziwego bohatera chyba tylko siedział, i ma bujną wyobraźnię, nic więcej

      Lubię to

    2. No ,bo juz myślałem że wszyscy są popaprani,ale jak widzę jest nadzieja.
      Jeśli związek jest dla was handlem wymiennym to nie przetrwa nawet roku.Czy teraz zawsze musi być coś za coś??
      To jest pojebane i zawsze zniszczy każdy związek.Współczuje tego usilnego dążenia do równości ,
      UWAGA PRAWDA OBJAWIONA
      Równości nie ma i nie będzie , zawsze gdzieś ktoś musi ustąpić ,raz ja raz ona , czasem bo chce, czasem bo musi.Ale nie da sie tego zrobić „po równo” tylko się ośmieszycie.

      PS.Słuchajcie więcej tych idiotyzmów o równości… a przegracie to co najważniejsze, udany związek trwający dziesiątki lat.Nie jestem gołosłowny, mój trwa już 28 lat i wiecie co, wciąż chętnie wracam do domu i wciąż dobrze nam ze sobą.Dziękuję do widzenia.

      PPS.Panie „pisarzu” bardzo się cieszę że odniosłeś sukces sprzedając dużo książek , ale Twoje rady są w większości „z dupy”
      Teoretyk gawędziarz z Ciebie , niestety wielu łyka te kity jak gołębie chleb..

      Lubię to

      1. Twój tak…
        a twojej żony?

        mógłbyś się bardzo zdziwić.
        Ale nawet ci to do głowinki nie wpadnie.
        Ostatnio rozmawiałam z jednym frajerem, dostał pozew rozwodowy po 25 latach. „Przecież było tak dobrze, zniszczyła takie fajne małżeństwo” sobie skamlał. No, cóż, ja od 10 lat się zastanawiałam, co ta kobieta robi z tym burakiem.

        Lubię to

  2. nie zgadzam się, bo NIE 🙂
    a tak na prawdę, mam wrażenie, że piszesz tutaj o jakichś buraczanych pałkach a nie o wartościowych, fajnych ludziach jakimi się zwykle otaczamy, my – fajni, wartościowi…

    Lubię to

    1. Ja od jakiegoś czasu mam wrażenie, że jest to jakaś wielka mistyfikacja… Piotr Ce powstał na potrzeby socjologicznych badań, aby przekonać się, czy na prawdę jesteśmy tacy tępi, czy jesteśmy tak dennym, pustym społeczeństwem- pokoleniem IKEA. Bo jakoś ciężko mi w to uwierzyć, ja może w jakimś innym świecie żyję… nie wiem. Im więcej czytam tych wpisów, to coraz mi smutniej.

      Lubię to

    2. młoda jesteś, obudzisz się z ręką w nocniku. Mam nadzieję, że będziesz miała ten barszcz pod ręką i pretensje tylko do siebie.
      I jeszcze jedno – co to znaczy – fajni, wartościowi ludzie? Jak masz zamiar poznać, kto taki jest, bo chyba nie sugerujesz tutaj, że kontakty w pracy albo wspólny wyjazd mogą cię uświadomić? To gra i popisówa – awans, zarobki, wkupienie się w towarzystwo, akceptacja, w każdej chwili można niepasującą osobę kopnąć w d… Nieco inaczej to już wygląda, jak jesteś zaangażowana uczuciowo, coś jest wspólnego, granica akceptowalności się przesuwa, im więcej rzeczy ma etykietkę wspólne, my. I nagle się okazuje, że jest już bardzo daleko… za daleko ta granica.
      A o ludziach można powiedzieć przede wszystkim – że wszyscy, ty też i ja też – są próżni, leniwi, wolą mieć więcej mniejszym kosztem, łatwo przyzwyczajają się do dobrego, chętnie rozkładają pawie ogony i są przekonani o wyjątkowości swoich zalet i powszechności swoich wad. Nie wiem, czyje to, ale miała to w stopce koleżanka z innego forum, katoliczka.
      I bardzo chętnie korzystają z cudzych słabości 😦

      Lubię to

  3. Autor tekstu musi na bank mieć niezłe powodzenie u kobiet , leca jak pszczoły do kwiatka ; ) ( tak mi 6 zmysł podpowiedział ;)). A kwiat ten miesozerca hehe (ale te kobitki sa chyba jakies naiwne bo szybko dają )Ale mówcie coi chceci każdy prawie (nie wszyscy panowie lubia być pożądani 😉

    Lubię to

  4. faceci są leniwi i lecą po najmniejszej linii oporu-nie rzucasz wszystkiego z chwilą poznania .., nie skaczesz kolo pana, nie zapraszasz na domowy obiadek to ch..Ci w d.. mimo,że jestes ładna i zgrabna../autopsja:))/

    Lubię to

  5. Prawda co napisane. Tylko za późno się skapowałam. A powinnam po pierwszym razie jak z miłego gestu dla drugiej osoby nagle zrobił się obowiązek. I kolejny a potem jeszcze jeden… Bycie razem to nie walka o swoje pod warunkiem, że obie osoby tak do tego podchodzą. Tamten etap mam za sobą i widzę, że można robić rzeczy na zasadzie wzajemności i to wtedy jeszcze bardziej nakręca nas do działania dla drugiej osoby.

    Lubię to

  6. Przedostatnie zdanie potwierdza błędne założenia tego ‚radzenia’:

    A przede wszystkim dasz mu do zrozumienia, że jesteś równorzędnym przeciwnikiem.

    W związku nie chodzi o to, żeby mieć godnego przeciwnika. Nie chodzi też o permanentną rywalizację i kalkulację, kto ile razy obciągał, a ile razy lizał. Chociaż w jakimśtam wymiarze są to oznaki szacunku 😉 Wydaje mi się, że kręcą Cię takie laski jak książkowa Olga, a mnie dla odmiany takowe mocno wk@rwi@ją 😉

    Lubię to

  7. jak ktoś chce mnie w miare udany związek (co jest trudne) nie może widzieć tego związku w kategorii pana i niewolnika Osoby musąa być jakby towarzyszami i wspólpracujacymi ze sobą -to niełatwe . Dlatego niedojrzali i narcystyczni faceci wola łatwiznę na ogól ( kobnitka dobra w sexe , nie czepialska . Faceci chcący stabilizacji cenią zdobywanie bo wiedza że chcą kobiety wiernej do związku na stałe (o ile wogóle takie długotrwałe związki się ostały to trzeba dla nich mieć szacun -ja mam)

    Lubię to

  8. stare powiedzenie – zrób coś dla faceta/kobiety – za pierwszym razem wzruszy się do łez, za drugim podziękuje, za trzecim uzna, że mu się to należy.
    ZAWSZE należy o tym pamiętać i działając samemu i oceniając tego swojego biednego partnera :)))

    Lubię to

  9. Bzdury. To działa dokładnie odwrotnie. Na początku jest jak w bajce. Obciąganie zawsze i wszędzie. Gotowanie. Śniadania do łóżka. A potem jest ślub. I wersja demo się kończy. Zaczyna się skracanie smyczy i zaciskanie obroży. Mężczyźni! Nie dajcie się omamic lodom!

    Lubię to

  10. To będzie mój pierwszy komentarz na tej stronie.. temat nie ukrywam poruszył mnie do głębi. Dopiero niedawno odkrywam,że JESTEM ZA DOBRA. Serce na dłoni, i dostaje po tyłku w pracy, wśród znajomych. Jestem naprawdę atrakcyjną dziewczyną. Kocham ksiazki, muzyke, jestem empatyczna.Szanuje siebie..ale… faceci czasem widzę,że mnie obserwują nie mają czasem odwagi podejść, lub coś mam takiego w sobie,że tego nie robią… Może dla kogoś być to śmieszne, ale znajomi układają sobie życie wchodzą w związki, mają swoje życia, a ja przychodzę do domu i naprawdę nie wiem co ze sobą zrobić, sport, wychodzę gdziekolwiek mogę na wszelkie wystawy spotkania itp Czuję,że mój czas ucieka, coś przespałam. Spotykałam się niedawo z dwoma facetami – pierwszy pozornie ok – praca odpowiedzialny, okazał się być strasznie zakompleksony i pełen ironii mój błąd był taki,że za szybko się zaangażowałam i wprowadziłam go w swój świat na szczęście dość szybko się zorientowałam, zaczęło się sypać, jesteśmy na stopie koleżeńskiej, drugi facet był młodszy o parę lat pierwszy raz postanowiłam zaryzykować, nigdy nie spotykalam sie z mlodszym facetem, ogolem dojrzaly jak na swoj wiek. Niestety… mentalnosc i emocjonalnosc.. i przepasc byla zbyt duza, na ostatnim spotkaniu kiedy po dluzszym niewidzeniu sie zaczal sie bawic swoim telefonem myslalam,ze dostane szalu. Już wiem,ze nic tego nie bedzie nie odzywa sie do mnie, ja do niego tez… Bylam ostatnio na urlopie i sytuacja byla taka sama jak poza PL. Faceci obserwuja i nie podchodza do mnie, nie staraja sie.. Choc mam wrazenie ze im sie podobam? Lub moze juz to sobie wmawiam… Obserwuje moje znajome juz po 30tce i jestem przerazona,ze zmienie sie kiedys w taka beznadziejna desperatke zawistna i wpieprzajaca sie i oceniajaca innych ludzi ich zwiazki itp. Naprawde CIEZKO BYC SAMEMU. Kiedys mnie to tak nie dotykalo, zylam sobie na luzie, moze zbyt duzym ufaja,ze spotkam wlasciwa osobe. Nie staralam sie tez specjalnie wychodzic. Teraz mam ukryty niepokoj. Boje sie,ze bede sama… ze spedze samotnie zycie, chodzac jak juz to robie czasem samotnie do kina, udajac,ze jestem szczesliwa. Dochodzi do tego tez sprawa wiary i zasad w ktorych zostalam wychowana… To naprawde trudne byc soba, jedne poradniki mowia „badz suka” a beda za toba latali. A ja suka nie jestem. Nigdy nie poszlabym z facetem na pierwszych spotkaniach do lozka i staram sie szanowac. Ale czasem boje sie,ze kiedsy pekne i po prostu po najnizszej lini oporu wpakuja sie w jakis zwiazek byleby zabezpieczyc swoja przyszlosc. Nie wierze nawet w to co pisze. Ale taka jest smutna prawda. Nie moge juz zniesc dopytywan kiedy wyjde za maz, kiedy i tej pieprzonej obserwacji. Czuje presje z zewnatrz i od siebie… to cholernie smutne, pewnie dla niektorych wyda sie to tendencyjne ale co niedziele zapalam w kosciele swieczke w intencji tego, zeby los sila wyzsza pomogla mi spotkasc jakiegos porzadnego faceta.
    Wiele lat temu przeszlam przez wiele trudnych rzeczy ktore tez na pewno odcisnely swoje pietno na mnie… Staram sie byc silna i isc do przodu.. W domu totalnie sie rozklejam. Nie mam sily udawac sama przed soba,ze jest ok.
    Pozostaje mi wciaz.. probowac i wierzyc,ze sie uda kiedys z wlasciwa osoba…

    Lubię to

    1. jakbym czytala swoja historie, jesli mialabys ochote kiedys pogadac o tym, to napisz…mysle, ze warto porozmawiac z kims kto to przezyl i teraz jest mega szczesliwy, bo chyba kazdy jednak szuka szczescia, prawda? mujerbella(at)o2.pl

      Lubię to

  11. Z drugiej strony, jeżeli kobieta jest zbyt niedostępna, faceci odpuszczają.. Usłyszałam ostatnio słowa ” Dlaczego WY kobiety macie wyjebane na nas kiedy się o WAS staramy? A kiedy już mamy wyjebane, to biegacie za nami ?! „. I tak właśnie było ze Mną.. poznałam faceta, wizualnie mi się spodobał, ale jakoś nie byłam nim specjalnie zainteresowana,Czas mijał, On się starał.. zabiegał o moje względy, doradzał, martwił się o moje zdrowie, samopoczucie, odwoził do domu po pracy ( przejeżdżając przez ulicę przy której mieszkam 3 razy zanim mnie „wypuścił”), nie był przy tym nachalny,był czarujący, zazdrosny o Mnie, bronił Mnie zawsze.. co w końcu zaowocowało tym , że Go polubiłam. Trwało to trochę , dlatego On odpuścił… Bo ile można przecież latać za dziewczyną skoro wokół tyle nieskomplikowanych kobiet?.. Albo po prostu, sobie wkręciłam, a on miał mnie za przyjaciółkę.. Może widziałam to wszystko tak jak chciałam widzieć? Dlatego teraz nie zamierzam interesować się nikim, my kobiety za dużo chyba wymagamy od dzisiejszych mężczyzn, a oni od nas, dlatego ja odpuszczam, sam się znajdzie… albo nie ;-P. Oddajmy się naszym pasjom, pracy, kształćmy się i nie szukajmy na siłę w mężczyznach naszego Supermena…A teraz.. ZIMNY BARSZCZ NA GŁOWĘ 😉

    Lubię to

  12. Dajże spokój… Zerwałaś z kimś przed tym postem, czy co? Partner/partnerka to nie jest rzecz. Oczywiście, trzeba szanować samą siebie, żeby zbudować dobry i trwały związek, a czasem spotyka się na swojej drodze po prostu buraków (jednej i drugiej płci). Pójście do łóżka w ciągu pierwszych sześciu tygodni znajomości świadczy o buractwie obu stron. W tym przypadku może słusznie Twój post opisuje relację raczej przedmiotowego traktowania drugiej osoby.

    Lubię to

    1. Dokladnie zgadzam sie z tym. Nikt w powaznym zwiazku nie liczy sobie ile razy kto lizal, a kto ile zmywal, a ile kto wyszedl z psem czy ze znajomymi. Chociaz znam toksyczne zwiazki, ktore tak sobie licza. I ciagle chca sie kontrolowac nawzajem. To jest toksik i brak zaufania, bo pod takim zachowawczym zachowaniem kryje sie obawia, ze on/ona mnie wykorzysta. I co sie zlego stanie? Pare orgazmow? Ze to jest zle, ze zostanie sam? No i co z tego… moze podam przyklad. U mnie w pracy po nocnej zmianie zawsze szefowa-koordynujaca zmywala gary po calej zmianie rano, bo nikt tego nie ogarnial zaspany. Tylko ona pamietala. Nie raz zdarzalo jej sie wypelbiac za kogos papiery. Co nie odjelo jej nigdy szacunku-wrecz odwrotnie. W pewnych kwestiach potrafila byc nieustepliwa a w pewnych brala pod uwage czyjes zdanie i okolicznosci. Kierowala zespolem tak jak rozumiala jego dobro ogolne. I ta formula sie sprawdzala. Formula oko za oko zab za zab prowadzi w koncu do eskalacji i nie bierze pod uwage emochi i roznych sytuacji np choroby. Np ty bylas chora to ja wychodzilem z psem przez tydzien, powiedzmy, ze 14x, gotowalem ci obiadki i sprzatalem, tzn ze jak wyzdrowiejesz to teraz ty przez tydzien gotujesz i nie wazne, ze pracujesz po 12h dziennie a z psem potrafisz w ciagu 1 dnia wyjsc 10x? Haha to sie nie sprawdza. Co do szacunku trzeba miec pewne swoje granice, ktore i tak sie uplynniaja w zwiazku.

      Lubię to

  13. Dobry związek to nie walka i nie wzajemne tresowanie. Jeśli to nie jest typowa prowokacja i autorka serio ma takie poglądy, to współczuje, ale i życzę znalezienia fajnego związku w przyszłości, który zmieni to jej przedmiotowe nastawienie.

    Lubię to

  14. Ludzie to czytają. A potem rośnie pokolenie młodych, pięknych, pewnych siebie, sfrustrowanych, pretensjonalnych, niezdrowo egoistycznych. Bo życie to nie prosty przepis na barszcz, tylko złożona sztuka dogadywania się.

    Lubię to

  15. Ja wychodzę z założenia że idę do łóżka z facetem gdy czuje że łączy nas coś więcej, że przestaliśmy być dla siebie obcy i nie traktujemy siebie jak przedmioty. Kiedyś spróbowałam seksu na pierwszej randce ale coś w tym nie grało… brakowało bliskości psychicznej. Mimo odczuwanej przyjemności czułam się jak rzecz. Nie jestem zwolenniczką jakiś sztywnych reguł nie na piątej randce ale już siódmej czemu nie. Czasami człowiek płynie szybciej czasami wolnej, dużo zależy od tego co przeżył wcześniej i co czuję w tej chwili. Wszelkie teksty z cyklu „szanuj się” można wyrzucić do śmieci. Jak masz taką pewność siebie że kochasz się z kimś nowym wtedy gdy TY tego chcesz nie wtedy gdy on tego oczekuje i wtedy gdy TY jesteś świadoma tego co robisz i konsekwencji- rób jak uważasz, Łatwą laską jest ta która idzie do łózka po to by sprawić komus przyjemnosć nie sobie kiedy jest to podbite kompleksami a nie pewnoscią siebie.
    Nigdy nie interesuje mnie to z kim spał mój facet a szczególnie irytuje mnie liczenie lasek jak głów w słabym filmie o amerykańskich nastolatkach. Przeciez każdy normalny człowiek (nie liczę Panów których zadaniem jest przelecenie jak największej liczby przedmiotów- nie sądzę bowiem by traktowali je jak osoby posiadające emocje itd.) kogoś kochał, nie zawsze uprawiał seks z miłosci, czasami z żalu czasami ze złości czasami była to jednonocna przygoda u niej. Ja to szanuje i szanuję każdą z tych kobiet, nie usmiecha mi sie jak mój facet mówi mi spałem np z 5 jakie to ma znaczenie? Jakby spał z 4 to byłoby lepiej? NO KUR*A. Nie licz ich, zachowaj dla siebie, z każdą łaczyły Cię inne emocje i nie traktuj ich jak jakiś trofeów. Bo człowiek to nie rzecz którą się liczy.

    Lubię to

  16. Wow, powaga? Dlaczego wszyscy dookoła traktują związek, jak WOJNĘ, jakąś pieprzoną partię szach i modlą się o dobrego przeciwnika, nie za dobry bo kompromitacja, nie za słaby bo nuda, tylko taki w sam raz, żeby sobie linę poprzeciągać i udowadniać sobie co dzień kto jest górą.
    Nie fajniej jest zwyczajnie dawać z siebie dużo i tak samo dużo dostawać? Czy nie chodzi o to żeby mieć partnera a nie przeciwnika?

    Lubię to

  17. Nie zgadzam się. Nie chce wylewać na siebie barszczu. Nie chce poskramiać siebie, żeby się dopasować do kogoś. Myślę, ze cała sztuka polega na tym, żeby znaleźć kogoś, przed kim nie musisz nic udawać, kogoś kto będzie dawał z siebie tyle samo co Ty. Kto bezie chciał to dawać, a nie tylko przekalkulował, że teraz żeby zyskać coś dla siebie (nie wiem, lorda, wyjście z kumplami na piwo, czy co tam jeszcze sobie wymyśli). Da Ci kwiatka, bo chce zobaczyć Twój uśmiech, a nie żeby usłyszeć: ‚dobra idź na to piwo’. I w drugą stronę to samo, znajdź kobietę, która Ci zrobi fellatio nie chcąc rewanżu, która zrobi to, bo chciała sprawić Ci przyjemność.

    Związek to nie próba sił, związek to praca nad sobą i wychodzenie sobie naprzeciw. Próba sił niczego nie zbuduje, ciężka praca owszem.

    Lubię to

  18. Najlepszym streszczeniem tego tekstu jest końcówka – „To co wywalczysz w ciągu pierwszych 6 tygodni – będzie twoją pieprzoną linią obrony. Wokół, której będziesz mogła rozstawić CKM-y.” Proszę Pani czy pani chce spokojnej partnerskiej relacji z drugim człowiek czy odrazu chce sie Pani okopac i walczyć. Mam niejsne wraznie że ktoś Panią mocono skryzwdizł i teraz się Pani mści. Szacunek w związku to podstawa – podpisuje się pod tym wszystkimi czterema odnużami ale to nie wojna. Szacunek to nie odchaczanie punktów i szukanie księcia z bajki i księżniczki. To jednak coś innego bo inaczej nigdy Pani nie wyjdzie z wanny z barszczem. Związek to nie wojna bo inaczej najrozsądniej było by zdzielić faceta w pysk juz na pierwszej randce po stwierdzeniu cześć jestem XXX. Wiadomo wojne wygrywa ten kto pierwszy zaatakuje nieprzygotowaną ofiarę.

    Lubię to

  19. To jest również mój pierwszy komentarz na tej stronie, tak samo jak i przedmówczyni od najdłuższego komenta. Pierwsze 6 tygodni… Hm.. Zabawne gdyby to tak działało to by było super, 6 tygodni wojny i spokój, przykro mi ale wywalczanie własnej przestrzeni i stawianie granic trwa cały związek. To jest podstawowe prawo bycia w związku ranisz, jesteś wredną suką, masz wyjebane lub zostaniesz zraniona. Właśnie dlatego wybieram błogi spokój bycia singlem. Zero przepychanek. Zero… Ahhh… Związek to nie pierdolona wojna. W ogóle co to za pojebane rady, każda tyczy się seksu a zapewniam, że w ciągu 6 tygodni facet by mnie nie przeleciał. Ogólnie jestem twarda, lub taką udaje nie ma znaczenia bo to jedno i to samo dla osoby z którą jestem w związku i właśnie to jest najbardziej męczące i frustrujące. Pierdolona wojna… Wytyczanie granic, pilnowanie by nie być za dobrą, zbyt miłą. Walka o każdy centymetr jebanej przestrzeni, użeranie się z wyrzutami, czyimiś niespełnionymi oczekiwaniami, zakazy, nakazy, ograniczanie wolności, oskarżenia, ciągłe smsowanie (jak nie odpiszesz to obrażanie się), nakładanie masek, kłamstwa, ja pierdolę co za syf, a gdzie miłość, szacunek, zaufanie, szczerość, wierność, poszanowanie cudzej wolności i prywatności? Tych wartości już nie ma, o to trzeba teraz walczyć, kombinować, grać, przywdziewać maski. Pojebane to jak lato z radiem, ja już nie chcę. Oczywiście tęskni mi się do osoby z którą miałabym tą specjalną więź, miałabym się do kogo przytulić, porozmawiać, zwierzyć się z problemów, kto by się zatroszczył jak się źle czuję, ale nie za cenę siedzenia z tą osobą w klatce. No fucking way. Zdecydowanie wybieram wolność, nawet jak miałabym rzygać tą wolnością. Niech inni sobie siedzą na tych polach minowych, w okopach i na froncie. Ja wolę spokojne wody i tereny.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s