Tej historii jeszcze nigdy nie opowiadałem.

Miałem wtedy 16 lat. Ta dziewczyna była w moim wieku. Z klasy obok. Taka czarna. Włosy do połowy tyłka. Duże oczy. Bardzo cicha. Właściwie się nie odzywała. Bała się? Pewnie tak. Pamiętacie jak to jest mieć 16 lat? Nic fajnego, zapewniam. Mieszanka buty, kompleksów, pryszczy, u dziewczyn złego makijażu, i kwaśnego potu.

Stanąłem obok niej na jakiejś imprezie. Miała krótką kieckę. Namalowała sobie twarz. Podkreśliła oczy tak, że wyglądała jak panda. Szminka na ustach. Grubo. Jak to mówi mój przyjaciel po naszych niektórych imprezach: „za grubo”. Miała buty na wysokim obcasie, na którym nie potrafiła chodzić.(Dziś wiem, że zanim wyszła, spędziła bardzo dużo czasu przed lustrem i przebierała się z siedem razy). Była przerażona. Stała w kącie i nie wiedziała co ze sobą zrobić.

A ja byłem już wstawiony. Kiedy masz 16 lat piwo ci nie smakuje, ale pijesz je w dużych ilościach. Pijesz, bo tak robią dorośli, a ty chcesz być dorosły. Chcesz być dorosły jak najszybciej. Za 20 lat to się zmienia. Zaczynasz tęsknić za tymi czasami. Zaczynasz je gloryfikować. Zaczynasz w nie pompować kolagen i kwas hialuronowy, wygładzać i idealizować. Ale to jeszcze nie teraz.

Spojrzałem na nią.

– Ależ ty masz fajne nogi – powiedziałem z autentycznym zachwytem. (Później już nauczyłem się, że najlepiej  wychodzi mi z kobietami, kiedy mówię do nich właśnie to, co myślę).

To zdanie wystarczyło, aby godzinę później chciała się całkiem rozebrać.

Zdjąć swoją krótką spódniczkę.

Pokazać mi swoje piersi.

Pokazać mi całe swoje nogi.

I więcej też.

Tylko dlatego, że powiedziałem coś, co było dla niej bardzo ważne w tym momencie.

Kobiety zrobią bardzo dużo dla mężczyzny, jeśli wypowie on magiczne zdanie. A do niej po raz pierwszy w życiu ktoś powiedział, że ma coś ładnego. Trafiłem w jej miękką część i nie mam na myśli nerek.  W jej kryptonit. W jej tęsknoty. W jej marzenia. Jeszcze nawet nie wiedziała jak się całować.

Nie pamiętam jak miała na imię. Ale jestem przekonany, że później strasznie chujowo szło jej z facetami.  Bo nie MIAŁA kompleksów. BYŁA jednym, wielkim kompleksem.

Chcesz mieć kobietę? Zagraj na jej kompleksach

Jest taki mem. Stado jeleni z zajebistym porożem czeka na lotnisku. Podpis: “W oczekiwaniu na powrót swoich dziewczyn z Erasmusa w Hiszpanii.”

1500210616_c2oq2m_600

Dlaczego Francuzi, Hiszpanie, Włosi tak łatwo wyrywają Polki? Dlaczego występuje u tamtejszych samców stereotyp kobiety ze wschodu Europy: „looking like a bitch and easy to bed?” Bo oni instynktownie czują tę słabość Polek.  

I w miarę wyglądający, uśmiechający, pachnący Enrique czy inny Miguel spogląda na łanię i mówi: “Creo que eres preciosa y tú lo sabes”.  Jesteś taka piękna. Jesteś taka cudowna. Jakie masz fantastyczne oczy! Podniecasz mnie. Działasz na mnie. Chcę cię mieć.” I ona się zaczyna rozpływać. Kicz? A kogo to obchodzi, skoro po hiszpańsku i działa?

Oni czują ich kompleksy.  A one od razu wypadają z majtek.

Mężczyźni w naszym kraju nie zdają sobie sprawy, z tego, żę Polki są (napisałbym w chuj, ale w tym kontekście raczej nie pasuje) zakompleksione. Zawsze jest coś. Kobieta stoi przed lustrem i myśli, że ma za krótkie nogi. Albo za grube nogi. Złe kostki. Złe palce. Złe dłonie. Krzywe cycki. Krzywe zęby. Cellulit. Tępą pracę. Głupich znajomych. A tak w ogóle powinna wychodzić na dwór w papierowej torbie na łbie i worku po ziemniakach. Wtedy nie widać ani dupy, ani ryja.

Jaka matka, taka córka

Czytałem ostatnio, że młode Polki oceniają swój wygląd najgorzej spośród 42 krajów Europy. Kiedy następuje ten moment kiedy laska zaczyna myśleć: “jestem brzydka”? Co w naszej kulturze sprawia, że w tej jebanej klasyfikacji wypadamy tak źle? To ja wam powiem. Będę niczym ten cymbał brzmiący. To się zaczyna od dzieciństwa. 41 proc. jedenastoletnich letnich Polek uważa, że jest za gruba (Dla porównania Czeszek 27 proc.). 11 letnie dzieci uważają, że są za grube!!!! Rozumiecie to? Ja nie. I to się pogłębia z każdym rokiem. Bo za zbyt grube uważa się już 55 proc.13 letnich Polek.

Jakie oczekiwania ma matka wobec swojej córki? Córka ma być ładna i grzeczna. Kiedy laska lepiej ocenia swoją urodę? Jeśli jej matka akceptuje swój wygląd. Skumałyście?

A pokolenie za pokoleniem, kobiety nie są z siebie niezadowolone. Co słyszała 20-parolatka, 30-parolatka  i 40-parolatka od swojej matki? “Dlaczego ubierasz tę kieckę? Przecież jesteś gruba. No, spójrz jak to wygląda, przecież masz taką grubą dupę. Załóż coś innego.”  Co słyszy od swojego ojca? “Jakie ty masz krzywe nogi!”

Czego chcą nastolatki? Chcą być lubiane i się dopasować do innych. Chcą być akceptowane. Chcą przynależeć. Ale ta laska, opierdolona w domu, szła zakutana w jakieś ściery do szkoły i co tam słyszała? Że jest grubą świnią. Każdego dnia ktoś rzucał, że jest brzydka (zazwyczaj koleżanki). I co robiła stojąc z koleżankami,  widząc inną dziewczynę?  Wyzywała ją od brzydkich, grubych świń. Żeby podbudować swoją pozycję w grupie. Co słyszała od swoich kolegów (którzy wieczorem i tak walili konia z myślą o niej)?

To samo co bohaterka mojej książki „Brud”.

Wystarczy głupi komentarz kolegi rzucony na temat wyglądu trzynastolatki. I trzydziestoletnia kobieta cały czas go pamięta. Przez całe liceum spóźniałam się na lekcję na ostatnim piętrze, wiesz czemu? Żeby nikt nie miał mojego tyłka na wysokości oczu, kiedy będę wchodziła po schodach. Bo jeden debil powiedział, że mam grubą dupę. I nie ma tutaj znaczenia, że dziś nie dałabym mu szansy nawet na trzyminutową rozmowę.

Efekt? Laska dorasta. Patrzy w lustro i nie lubi siebie. Bez przekonania o urodzie kobieta jest nieszczęśliwa. Jej przeświadczenie o brakach (dupy, cycków, twarzy, ud, etc) sprawia, że jest niepewna siebie. A ta niepewność wywiera efekt na całe jej życie.

Jej niepewność widać w pracy

Bo laska nigdy nie wie, czy to co zrobiła  jest naprawdę dobre. A nawet jeśli jest dobre, to  lekceważy to. Można jej więc założyć chomąto, podstawić pług i wzmacniając jej kompleksy orać od świtu do nocy.

Jej niepewność widać w seksie

Jak uprawia seks kobieta, która jest przeświadczona, że wygląda chujowo? Wybiera pozycję, w której jej ciało wygląda najlepiej. Facetowi pała furkocze, ma czerwień przed oczami, zaraz eksploduje, a laska zamiast skupić się na przyjemności wybiera pozycję w której jej brzuch będzie mniej widoczny. Bo może zauważy i mu ochota minie!!

Moja przyjaciółka opowiadała mi, że jak spała kiedyś z nowym facetem i przybyło jej z 5 kg to tak się wyginała żeby nie zobaczył jakichś fałdek, że bardziej zasapała się z tego wyginania niż z samego seksu

– listy do Czarnego na pokolenieikea.com

On nawet nie zauważa, że ona ma jakikolwiek, skupia się na jej dupie i na tym, że pała jest właśnie obrabiana. Teraz właśnie dochodzi. Ma zaraz orgazm taki, że go rozniesie. Uderza biodrami, czerwona płachta przed oczami, mózg w zaniku. Co robi ona?  Ona kontroluje czy jej się fryzura nie rozjebała. Bo musi mu się podobać.

Ja już – powiedziała Dżemma (Weronika Rosati) do Despero (Marcin Dorociński) w łóżku.

Jej niepewność widać w związkach

Kobiety bardzo często do mnie piszą opowiadając, jak to wszystko było pięknie i cudownie, kwiatki, motylki, on jak Grey (Christian), ona jak Grey (Sasha) albo na odwrót. A teraz już tak nie jest, on ma mnie w dupie, widać, że mu nie zależy. Starał się, starała, a teraz chuj, przestał się starać. Angażuje się jak kojot w ocieplenie klimatu. Czarny, co robić, ratuj. Niech będzie tak jak na początku. I na samym początku odpisywałem, że związek jest jak pory roku. Nie. Wróć. Na samym początku odpisywałem “Jebnij się w łeb, a później wylej sobie garnek barszczu na głowę.”

https://pokolenieikea.com/2014/01/19/zasada-barszczu/

Dopiero później, że związek jest jak pory roku.

Na początku jest wiosna, bo zaczynacie się poznawać. Później lato, czyli to ten etap, kiedy jego fiuta obserwujesz częściej, niż później przez najbliższe kilka lat (jeśli oczywista zostaniecie ze sobą tak długo). Później jest jesień. Niby jesień to wrzesień, czyli ładnie, ale jesienią też piździ, bo każdy wie, jak w Polsce wygląda piździernik. Nie mówiąc o listopadzie.

Czyli niby wszystko jest ładnie, ale jakby zimniej i kolory przygasają. A później jest zima.

A zimą związek wchodzi w atrofię. I mało która para wychodzi z zimy, ale należy pamiętać, że po zimie zawsze jest wiosna. Tyle, że najczęściej z kimś innym, kto powinien o ciebie dbać.

Jeszcze później odpisywałem, że facet to mięso. A jak mięso wystawisz na słońce i grzejesz i podstawiasz wszystko pod nos, robisz obiadki i podcierasz mu dupę, to zaczyna się psuć. Na mięso jest tylko jeden sposób. Trzeba je wstawić do lodówki i wymrozić.

Ale wiecie co? Pierdoliłem jak potłuczony. Bo lasce, która uważa wewnątrz siebie, że jest brzydka, taka rada nie pomoże. Bo ona nie ma siły wewnątrz siebie, aby coś z tym zrobić. Bo ona jest gotowa zrobić wszystko tylko po to, aby facet jej nie zostawił. Upodli się dla niego w dowolny sposób. Swoją drogą, z tej samej niepewności biorą się też dzikie akcje kobiet pod tytułem: “Nie wyjdziesz z domu na spotkanie z kumplami.” W domyśle: “Bo jakaś mi cię zabierze.

I ten schemat będzie powtarzać w każdej relacji. Cały czas na głodzie.

https://pokolenieikea.com/2017/07/24/jak-trzymac-kobiete-na-glodzie/

To żal czasami patrzeć jak mądre kobiety są czasami takie głupie.

Tutaj powinna być błyskotliwa  puenta.

Wiecie, taka coby jakaś łania ją przeczytała, pstryknęła palcami, zastosowała się, a jednorożce zaczęły do niej przychodzić i kłaść głowę na podołku. Tylko, że ja takiej rady nie mam.

Budowanie wiary w siebie, budowanie wiary we własną wartość, budowanie mądrego poczucia własnej wartości, to jedne z najtrudniejszych rzeczy w życiu. Bo trzeba znaleźć swoje zalety. Poznać swoje wady. I jakoś to zaakceptować.

Wiem za to jedno. Bez tego nie da się zbudować dobrej relacji z ludźmi. Dobrego związku.

Bądźcie jak faceci

Nasza polska mentalność kulturowa odnośnie postrzegania mężczyzn i kobiet jest dziwna.

Uwaga, będę generalizował, i co mi zrobicie?

Kolesie z naszego kraju w porównaniu ze swoimi odpowiednikami z Zachodu wyglądają jak kupa w klapkach (oczywiście poza mną, ja jestem święty). Laski są jednak tak samo zadbane jak kobiety z Zachodu Europy. A nawet bardziej. I ubierają się od nich bardziej kobieco. Facet który ma, dajmy na to, brzuch, jest z niego dumny. Dla niego to element dziedzictwa mężczyzn sarmackich. Brzuch Polaka powinien być wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Takiemu gościowi to nie przeszkadza uchodzić we własnym mniemaniu za marzenie każdej dupencji. Za króla seksu z ekspresyjnym pytongiem. A poza tym, przecież wiadomo: kto nie ma brzucha, ten słabo rucha.

I ten zawodnik spogląda na laskę, która wygląda przy nim jak połączenie Angeliny z tą laską, którą ubijała masło u Donatana, i krzywi: “Eee, ta ma grubą dupę, mogłaby trochę poćwiczyć.”

Tak się czasami zastanawiam, dlaczego polskie kobiety na to pozwalają? Dlaczego nie wymagają od tych kolesi przynajmniej połowy tego, czego wymagają od siebie?

Ale ponieważ nie wymagają, to jest jak jest.

Skoro jesteście głupie, to jęczcie dalej.  

allef-vinicius-253169-unsplash

Photo by Allef Vinicius on Unsplash

125 uwag do wpisu “Notka, którą powinna przeczytać każda dziewczyna, która choć raz w swoim życiu myślała, że jest brzydka

  1. Matko do Ciebie, muszę się wypowiedzieć jeszcze raz. Czytam bloga od dawna, nie komentuje, czytam sobie. Komentarzy nie czytam nigdy, ale dziś się skusiłam. Kurde drogie koleżanki coś z Wami nie tak?? Ryki kwiki, że faceci nie tacy, a każda pierdoli o kompleksach, które jej wpoił Franek z 4a. Za mną też coś wołali o moim tyłku, ale ja o tym nie myślę, bo lubię swoją dużą pupę, a amatorów dużych pup też dużo. Życie jest tak piękne, na tym się koncertuje. Seks jest zajebisty, więc jak chce dostać od faceta porządny orgazm, to się rozbieram bez krępacji, bo jak widzę jak on na mnie patrzy to nie myślę, czy mam fałdki czy dobrą fryzurę a tym bardziej o makijażu. Tylko myślę, włóż mi go i zrób mi dobrze. Polecam ten styl myślenia, procentuje! Tym czasem uciekam stąd. A Panie Autorze czekam na nowy wpis 🙂

    Polubione przez 3 ludzi

  2. Niestety to działa w dwie strony… osobiście w wieku dojrzewania (teraz mam 3 dychy) doświadczyłem wielu nieprzyjemności ze strony koleżanek. Byłem nazywany „Harrym Potterem”, bo nosiłem okulary (noszę nadal). Byłem nazywany badylem, patykiem itp, bo byłem szczupły… nie chudy, szczupły (nadal jestem, po prostu taką mam naturę – od 12 lat ta sama waga +/- 2kg, nieważne ile jem i ćwiczę). Byłem nazywany kujonem… tak, dobrze się uczyłem. Byłem wyśmiewany, bo kiepsko grałem w piłkę. A jak grasz kiepsko w piłkę, to ogólnie jesteś kiepski… ale ja wolę inne sporty i jestem w nich dobry. Byłem szykanowany, bo byłem za spokojny, a dziewczyny z tego okresu kręcili niegrzeczni chłopcy… mnie nie kręciła szkolna bandyterka i cwaniakowanie. Itd, itd, itd… A dorastający na typowym polskim blokowisku chłopak zawsze chciał przynależeć do „bandy”, więc starał się i przyjmował na klatę wszelkie docinki. Na początku było ciężko, z czasem dało się wytrzymać, z dłuższym czasem przestało to robić wrażenie… ale też i intensywność tych docinek spadła. Po prostu zaczynało sie dorosłe życie. Jednak kompleksy z tego okresu są zakorzenione mocno. Efekt? Tak, wpłynęło to na szeroko pojęte problemy w kontaktach z kobietami. I aktualnie to właściwie tylko w tej sferze brak mi pewności siebie. Nie potrafię też kobietom zaufać. Aktualnie każdy komplement z ich strony traktuję podejrzliwie. Nie potrafię stworzyć trwałego związku z kobietą, bo albo moja nieufność wszystko rujnuje, albo zaczynam wpadać w pułapkę zbyt dużego angażowania się. Brak pewności siebie powoduje, że zaczynam się za bardzo starać i staję się dostępny na każde skinienie, bo boję się że ona mi ucieknie. Ostatecznie i tak ucieka. Ostatni mój kilkumiesięczny związek zakończył się prawie 3 lata temu. Od tego czasu coraz mniej mam ochotę na kolejne angażowania się. Z jednej strony chciałbym, ale z drugiej mój brak zaufania, brak pewności siebie względem kobiet i obawy przed kolejnym zranieniem, skutecznie mnie blokują. O jakiejkolwiek desperacji nie ma jednak mowy. Nie jestem też typem tej polskiej kupy w klapkach, z wielkim brzuchem. Przeciwnie. Wykształcony, wysportowany (pomimo tego, że chudy… nie chudy! Szczupły) z dobrymi zarobkami (nie kokosy, ale niejeden chciałby taką pensję), elokwentny, mądry, zaradny, niezależny… ale nieufny, ze swoimi demonami wyhodowanymi kilkanaście lat temu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mam bardzo podobnie w stosunku do mężczyzn i miałam podobną przeszłość. Od przedszkola mama nie szczedzila mi docinek na temat mojej wagi i mojego temperamentu a w czasach szkoły podstawowej dokuczali mi w szkole. Zawsze wszystko było „za”: za gruba, za wolna, za dobrze się uczy, zbyt podobna do ojca itp… Teraz bardzo się to na mnie odbiło. Częściej zdarza się to kobietom bo są wrażliwsze ale jedbak mężczyzn także to spotyka.
      Jednak tacy ludzie jak my oprócz swoich staran powinni trafić na odpowiednią osobę, która będzie nas szanowala i bezinteresownie kochała. A my to oddamy z nawiązką.
      Myślałam że nigdy nie zbuduje dobrego związku i trafiłam na cudownego faceta. Teraz jesteśmy małżeństwem a nasza córeczka w piątek obchodziła swoje pierwsze urodzinki 🙂
      Myślę że Ty również znajdziesz taką osobę czego Ci życzę!

      Polubione przez 1 osoba

    2. Niestety nic się nie zmieniło… Jestem podobny do ciebie, chociaż mam wątpliwości co do mojej elokwencji. Wielu ludzi uważa mnie za mądrego czy też inteligentnego (nie wiem, czym się różnią te dwa określenia), ale ja tak chyba nigdy nie będę siebie postrzegał.

      Polubienie

    3. Swiat tak jest niestety zbudowany, ludzie próbują leczyć własne kompleksy cudzym kosztem. A my to później zapamiętujemy, odciska to na nas piętno. Podobnie jak związki z przeszłości, nie zawsze wszak właściwie lokujemy uczucia. Ale wiesz, kto nie próbuje, ten nie pije szampana. I choć trudno jest zaufać, to warto próbować, warto szukać. Choć czasem należy się kilka razy zastanowić czy ten ktoś jest wart naszego zaangażowania. Czasy podstawówki czy liceum należy wspomnieć z sentymentem i na tym poprzestać. Dorosłe życie wiele weryfikuje. W młodym wieku niejednokrotnie zauroczyłam się kimś niewłaściwym, jednak z perspektywy czasu uważam, ze dobrze się stało, ze nic z tego nie wyszło. Patrzę teraz na życie niektórych moich znajomych z tamtego okresu i wiesz, nie zazdroszczę. Zawsze byłam gdzieś pośrodku, dobrze się dogadywałam z tymi popularnymi czy niegrzecznym, jednak zawsze wolałam iść własna droga. I tak dalej idę. I selekcjonuje. Czasem trudno się odciąć, pójść do przodu, ale z czasem zawsze wiesz, ze to było dobre dla Ciebie, a każde doświadczenie, nawet jeśli była to porażka, uczy i wzmacnia na przyszłość, buduje nasza niezależność. Zamiast skupiać się na tym co mówili inni, patrz na to kim jesteś i czy Ci dobrze z sobą samym. Żyj tak, aby niczego nie żałować, zwłaszcza niewykorzystanych szans.

      Polubienie

  3. W moim przypadku było trochę inaczej. Moja mama zawsze się akceptowala i mowilam nam,że jesteśmy ładnymi dziewczynami. Tak sobieżyłam powiedzmy do 15 roku życia. Moje kumpele ciągle były na diecie i narzekały,że są gruba, a ja z bananem na buzi mówiłam,że jestem chuda. Nagle jedna kumpela z mojej kasy powiedziała : ‚ Nie jesteś aż tak chuda” i sie zaczeło. I tak nie lubiła siebie do 27 roku życia. Bo celuit, bo za duży brzuszek itp. Nie ważyłam dużo,ale tak nie lubiłam siebie,że nie wiem jak wyglądam w bikini. Rozchorowałam się i bardzo szybko przybrałam 20kg. I co? Rozstępy na całych nogach. Jakaś masakra. Nawet tego nie zauważyłam, nie spodziewałam się. Teraz wiem,że byłam ładna dziewczyną,a celulit jest fajny-w przeciwieństwie do nóg w „paski”. Pozbędę się tego dziadostwa i kupie milion kostiumów kąpielowych :D. A facet ciąle uwąza,że jestem sexi i się cieszy,bo mam większy biust. W sumie dziwak z niego 😛 hahaha

    Polubienie

  4. Wpis dobry, ale nie do końca się zgodzę z oceną kobiet, a mianowicie – uważam, że określanie ich jako „głupie” jest bardzo krzywdzące.
    Nie zawsze mamy wpływ na to, jak nas traktują inni, przy czym to, jak byliśmy traktowani w przeszłości, a zwłaszcza we wczesnej młodości, potrafi wywrzeć na nas ogromny wpływ, czego możemy nie być do końca świadomi.
    Każdy człowiek potrzebuje akceptacji. Jeżeli wychowano go w jej braku względem niego, to trudno tę potrzebę zdrowo zaspokoić. Własnie na tej niezaspokojonej potrzebie bazują emocjonalni manipulanci i inne „wacki”. Uważam, że samoświadomość tego, jak brak akceptacji siebie samego, w tym niskie poczucie wartości, wpływa na nasze życie jest bardzo istotna, bo pozwala na rozpoczęcie procesu pracy nad sobą. Sam napisałeś – tu zacytuję:
    „Budowanie wiary w siebie, budowanie wiary we własną wartość, budowanie mądrego poczucia własnej wartości, to jedne z najtrudniejszych rzeczy w życiu.” To nie jest coś, co się zmieni po wciśnięciu odpowiedniego guzika w ciągu sekundy, a obcowanie z kimś, kto wykorzystuje najsłabsze punkty i funduje pieprzony emocjonalny rollercoaster nie pomaga. Niestety wiele wspaniałych kobiet podświadomie powiela pewne schematy wyniesione z najbliższego otoczenia (zawsze była „za bardzo” albo „za mało” jakaś tam i ogólnie to mogłaby być lepsza, inna, aby była ok) i często musi wiele wody w wc upłynąć albo kobieta musi dostać solidnie po dupie, by wziąć siebie na warsztat, uświadomić sobie i zwalczyć swoje demony.
    Dlatego nie podoba mi się twierdzenie: „To żal czasami patrzeć jak mądre kobiety są czasami takie głupie.”
    Owszem, żal, ale one nie są głupie.
    Są zagubione, nieświadome, przestraszone. Boją się odrzucenia, bo aż za bardzo wiedzą jakie to uczucie. Przyciągają niewłaściwe osoby i kurczowo się ich trzymają, bo wierzą, że na nic lepszego nie zasługują, albo że jeśli jeszcze trochę się postarają, to będzie happy end i puchate króliczki rzygające tęczą.
    I tak, masz rację – można takimi kobietami orać pole podsycając ich kompleksy -nie tylko w pracy.

    Polubienie

  5. „I w miarę wyglądający, uśmiechający, pachnący Enrique czy inny Miguel spogląda na łanię i mówi: “Creo que eres preciosa y tú lo sabes”. Jesteś taka piękna. Jesteś taka cudowna. Jakie masz fantastyczne oczy! Podniecasz mnie. Działasz na mnie. Chcę cię mieć.” I ona się zaczyna rozpływać. Kicz? A kogo to obchodzi, skoro po hiszpańsku i działa?

    Oni czują ich kompleksy. A one od razu wypadają z majtek.„

    Uwielbiam czytać twoje teksty przes trafne spostrzeżenia i puenty ale tym razem nie mogę się zgodzić z tym podsumowaniem. Bo to straszne uproszczenie i zniewaga. Kicz? Mówienie kobiecie ze jeste piękna to kicz ? Dlaczego Polki często ulegają Hiszpanom i Włochom ? Bo oni potrafią prawic te komplementy, bo nie uważają ich za kicz, i co najważniejsze mówią je bo naprawdę tak myślą. I już. Szczerość zawsze wygra. A niestety nie można tego powiedzieć o naszych rodakach. Bo zawsze za komplementem czai się podstęp (może to trochę uogólnienie ale niestety tak jest a już Napenwo na początku). Każda kobieta chce usłyszeć ze jest piękna a jeśli poniosą ja emocje ? No cóż bez tego życie byłoby nudne 😉 tylko ze w Polsce potem usłyszy ze jest dziwka i kurwa, a na „erazmusie” już nie 😉 i tu jest roznica, gdyby tak nie było zapewne w Polsxs byłoby więcej seksu, endorfin i wolności 😉

    Polubienie

    1. Ciekawe myślenie, wręcz rasistowskie – Polak prawiący komplementy to podstępny i nieszczery, wytrenowany w takich komplementach bajerant z południa który takie teksty prawi seryjnie każdej w miarę możliwej wyglądającej kobiecie która się nawinie, szczery i uczciwy. Tą trąci jeszcze takimi kompleksami z czasów PRL – zagraniczny to musi być lepszy, to musi być coś, nie to co te polskie…. Nie, on nie jest lepszy, tylko ty go chcesz takim widzieć, jest taki tylko w twojej głowie. Jest taki cytat z „Buszującego w zbożu” – Chłopak jeśli spodoba się dziewczynie to jest od razu fajny i wrażliwy, nawet jeśli ma tyle wrażliwości co deska klozetowa, jeśli się jej nie spodoba to nawet jeśli jest wrażliwy i miły to ona i tak o nim powie że jest głupi. Polki mają powszechnie opinię łatwych wśród obcokrajowców, którzy nawet jeśli nie powiedzą jej że jest „dziwka i kurwa” to tak pomyślą i tak ją potraktują, a wszystko za cenę paru tanich komplementów. Przecież wszystko to co napisałaś potwierdza spostrzeżenia autora. Zresztą co się będę rozpisywał jest trafny tekst który to świetnie podsumowuje.

      „Ona, przyjechała do Warszawy spod Opola
      miała blond włosy, a na imię Ola
      na swojej wsi uchodziła nawet za ładną
      ale w stolicy była przeciętną panną
      on to zwykła pała, kawał lamusa
      przyleciał z Hiszpanii na wymianę z Erasmusa
      zgrywał przystojniaka, Enrique Iglesiasa
      i na trzeciej radce wbił w Ole k….a
      Ola była dumna z chłopaka zza granicy
      rozmawiała po angielsku, był taki egzotyczny
      chodziła z nim za rękę postawiała na facebooka zdjęcia
      w objęciach Hiszpańskiego księcia
      gorące 3 miesiące szybko zleciały
      skończył się Erasmus i prysły czary
      Enrique jej zostawił maila i obietnice szczodre
      więcej się nie odezwał, a jej spóźniał się okres”

      Do znanego powiedzenia Alberta Einsteina o wszechświecie i głupocie powinno się jeszcze dopisać kobiecą naiwność

      Polubienie

  6. Polkom niezwykle łatwo przychodzi krytykowanie siebie.
    Z jednej strony jesteśmy krytyczne wobec siebie, z drugiej krytykujemy otoczenie. Tak to działa bo świat to nasze lustro.
    Moja rada, aby wydostać się z sytuacji gdy siebie wciąż kopiemy?
    Najpierw obserwować siebie, gdzie i kogo mamy ochotę ocenić i skrytykować, zaakceptować fakt, że jesteśmy ludzkie i czasem krytykujemy, a potem przetransformować w sobie to krytyczne myślenie i zauważyć w sytuacji/u kogoś coś co nam się szczerze podoba i to docenić na głos. Nie kłócić się ze swoją podświadomością i nie przekonywać jej, że podoba Ci się coś co Ci się w tym momencie nie podoba, ale pochwal to co jest według Ciebie wartościowe.

    Polubienie

  7. a skad, jak dla mnie jest wrecz odwrotnie, mlode laski maja wybujale ego i mniemanie o sobie. Choc w glebi duszy sa strasznie niepewne, nie maja zadnych standardow a z cala pewnoscia proaktywnosci w poznawaniu fajnych facetow.

    Polubienie

  8. Powiem tyle – kiedyś to czytałam i brałam na poważnie. Teraz z nudów weszłam w nocy na dyżurze, i widzę , że to po prostu stek bzdur. Seria sprzecznych ze sobą rad, mnóstwo złotych teorii i rad co robisz nie tak (w tym , trzeba przyznać, część trafnych myśli, jak choćby o genezie kompleksów), a na końcu jakaś mętna wizja szczęścia. Ma się to nijak do prawdziwego szczęścia i prawdziwej miłości. Współczuję autorowi, a czytelnikom gorąco polecam zostawić to cyniczne podejście i wierzyć w miłość. Zerknęłam też na inny artykuł, gdzie radzi się dziewczynom wychowywać faceta, bo jest jak mięso – psuje się jak je rozpieszczać, najlepiej mu w lodówce. No comment… jak się kogoś kocha, to niczego się nie dozuje, i wie się że można okazywać uczucia bezpiecznie. Sama sobie zazdroszczę tego, że tak mogę, a nie wierzyłam że to możliwe.
    Ten blog psuje ludzi, ot co. Czemu pan nie powie – otocz kogoś miłością, nie kalkuluj ile możesz dać a ile nie powinnaś/nie powinieneś, bo ktoś przypadkiem zobaczy że jesteśzależny i zechce to wykorzystać? Czemu propaguje lęki? Ludzie są dziś bardzo samotni i potrzebują bliskości, kobiety i mężczyźni. Trzeba takich szukać, a nie wyrachowanych agresorów, poszukiwaczy wrażeń i kogo tam jeszcze.

    Polubienie

  9. Ania i Ty masz racje i on też ma rację… Tu w tym wpisie, bardziej chodzi o to, żeby nie oddawać siebie całej za kilka farmazonów o ładnych nogach, oczach, twarzy…itp. Człowiek musi znać swoją wartość. Niech odda się faktycznie z miłości i wtedy darzy miłością. Myślę, że na wszystko potrzebny jest zdrowy rozsądek.
    Ja wyznawałam związek partnerski, przyjacielski – chcesz iść do kumpli – idź do kumpli. Chcesz zostać na noc, bo coś tam – to zostań. Efekt był taki, że okazało się, że on jest bi a ja o nim nic nie wiem. Gdybym, była jak inne kobiety – bardziej interesowna (a może zakompleksiona – jak w artykule :-))co, gdzie, kiedy – albo bym wcześniej się zorientowała, albo (i to mnie niekiedy dręczy), może nie miałby okazji na takie eksperymenty. A tak propos też czasem od eks męża słyszałam zwłaszcza w ostatnich latach kilka niefajnych empitetów o sobie. I co:? Żyję!!! Mam się dobrze. Wszak to przede wszystkim, ja mam się dobrze czuć ze sobą. Nie szukam nikogo, żeby lepiej się poczuć. I żaden facet mnie nie zbajeruje 🙂

    Polubienie

  10. No i stosując Twoje, cenne poniekąd i wielokrotnie celne uwagi, sugestie wnioski mamy świadomą siebie Kobitkę, która i tak będzie sama bo 99% mężczyzn nie spróbuje nawet podjąc wyzwania i sprostać jej (w ogóle jakimkolwiek) oczekiwaniom. Za to nasłucha się Ona jaka to jest zbyt wymagająca i czeka na księcia z bajki (choć jej w sumie wystarczy,żeby jemu chcało się chcieć). Dodając do tego Twoje kalkulacje odnośnie ilości męzczyzn ‚do wzięcia’ (zapomniałes odjąć kilku tych którzy wogóle nie mają intencji sypiania z kobietami) uzyskujemy przepis na totalną samotność. No i poczucie winy, bo ogarnęłam mieszkanie, mam dyplom, niezłą robotę, zgarbną dupę i cycki jak natura dała… I powiesz mi,że ja przecież tych fansastycznych facetów nie dostrzegam (jak sam napisałeś radząc gdzie poznać faceta-nie w dupie). Tymsamym kręcę się w kółko, a dupa zawsze z tyłu…

    Polubienie

  11. Ostrzeżenie! Poniższy komentarz jest jednocześnie bardzo dobry i bardzo zły 😉 .
    W myśl zasady: nie znam się, ale się wypowiem, bo internet. Skończcie marudzić! Wyłączcie internet i wyjdźcie z (umysłowych) piwnic. Najpierw nauczcie się szanować samych siebie, później nauczcie się szanować innych ludzi. Szanować prawo do bycia niedoskonałym. Szanować prawo do bycia innym. Prawo do posiadania wad i ograniczeń (bez zapominania o obowiązku pielęgnowania zalet 😉 ). Miłość do siebie i do innych ludzi to zupełnie inny temat. Dopóki nie wypracujecie szacunku (a co za tym idzie także poczucia własnej wartości), nie liczcie na miłość. Bez szacunku nikt was nie pokocha i wy też nikogo nie pokochacie (ok, prawdziwa miłość może pojawić się zawsze i wszędzie, ale często jest to raczej mało prawdopodobne, jak ta przysłowiowa szóstka w tym takim co mi za reklamę nie płaci 😉 ). Będziecie tylko okłamywać siebie i innych, że kochacie i jesteście kochani. Szkoda fatygi, czasu, energii, zdrowia i pieniędzy. Jeśli nie szanujecie samych siebie, nikt was nie szanuje. Jeśli nie szanujecie innych, to nie szanujecie także samych siebie. Jak jest wam źle, to sobie zmieńcie na lepsze. Znajdźcie odwagę i nauczcie się szacunku do siebie i innych. Przeproście się z tymi prawdziwymi ograniczeniami i zaakceptujcie je. Urojone lub wpojone ograniczenia wywalcie ze świadomości. To jest praca, ciężka robota wymagająca skupienia, uwagi, czasu i energii, ale nic samo się nie zmieni. Nie musicie być mili, żeby inni was lubili, bądźcie szczerzy, ale asertywni i grzeczni. Są sytuacje kiedy można coś powiedzieć i sytuacje kiedy trzeba to samo powiedzieć, ale inaczej. Nie do każdego ta sama informacja może dotrzeć w tej samej formie w tej samej sytuacji. Toksycznych ludzi kopnijcie w… daleko. A jak się nie da, to trzeba się zatrzymać, pomyśleć, poszukać, poczytać, przemyśleć i znaleźć inne rozwiązanie, bo zawsze się da, ale nie zawsze tak samo, bo czasami zupełnie inaczej. W każdej dziedzinie życia. Jeśli chcecie być szczęśliwi, to bądźcie. Teraz, a nie kiedyś. Sami ze sobą i niezależnie od innych. Jak to zrobić? Musicie sobie sami wymyślić, bo każdy ma swoje własne szczęście. Nie ma na to jednej recepty dla wszystkich, ale jest mnóstwo wskazówek, jak napisać własny przepis na szczęśliwe życie. Trzeba tylko wziąć kartkę, długopis i ruszyć rozum, ręce i d*pę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.