Kobieta, która jest sama przez dłuższy czas to zazwyczaj kobieta ,która jakiś czas temu dostała mocnego kopa w dupę, po którym boi się wyprostować w trosce aby nie dostać następnego.

Umówiłam się z jednym dobiegaczem pewnego wieczora. Tak naprawdę to był już skończony. Tzn. podobał mi się, i dawkowałam go sobie (nie za często …). kobiety tak są podle skonstruowane, ze jeśli uprawiają z kimś seks regularnie to niestety, sam wiesz, kociokwiku dostają, nagle się zakochują, plany robią.. I ja to wiem, i wiem jak mam dawkować sobie faceta, jeśli wiem że on nie szuka stałego związku. Rozsądna jestem.”

To Marysia, czyli taka dziewczyna która ma wszystkie rysie.

Marysia nie ma jeszcze 30 lat, za to tych kopniaków dostała już kilka. „Dobiegacza” wymieniła właśnie na pana pracującego w banku, który jest od niej kilka lat młodszy. 

Małolat słodki jest. Pisze do mnie smsy, uwielbia mój uśmiech (tak się ślicznie uśmiechasz, jedną stroną bardziej, masz taki piękny grymasik, nikt ci tego nie mówił? zrobię ci zdjęcie, o. o i znowu…), bułki mi w środku nocy przywozi.. Zakochany jest.

Złamie sobie biedak serce. Nie jest mi go specjalnie żal, niewłaściwie lokuje uczucia, zatem sam sobie jest winien. Za duża jestem, mi ma być dobrze.

A że on gotów jest jechać do mnie o 2nad ranem żeby się przytulić (sic! BEZ seksu, bo ja np. zmęczona..), to już jest jego problem. Dopóki mi nie wadzi, godzę się na jego towarzystwo. To urocze.

Jest pięknie zbudowany, cudownie wyrzeźbiony.. żaden poprzedni nie miał takiego ciała. Robi to na co mam ochotę. Szybko mi się znudzi. Ale z nim nie mogę wszystkiego. Owszem, bywam podła, ale nie skrzywię go swoim wyuzdaniem. Mam litość dla niego. Właśnie przysłał mi maila, że będzie jutro, cieszy się. Oczywiście mu nie odpisałam. Zrobię to za kilka h….” 

Zasada żółwia. 

Kiedy jesteśmy dziećmi budujemy zamki z piasku. Budujemy je przez długie godziny. Później patrzymy na swoją budowlę i rozwalmy ją bez namysłu. Nie żałując. 

Po prostu jako dzieci potrafimy się rozstawać. Cieszymy się tym co poprzedzało zniszczenie. Samym budowaniem. A później dzieci idą dalej. Budując kolejny zamek. 

Kiedy stajemy się dorośli, tracimy tę umiejętność. 

Kobieta w pewnym momencie przyzwyczaja się do samotnego życia.

Staje się wygodna.

I cyniczna.

Kurs jak parostatek. Trasa cały czas ta sama Praca. Dom.

Rzeczy? Może je sobie kupić.

Mieszkanie jest na kredyt.

Przytulić się można do kota. Pies jest zbyt skomplikowany. Nie znosi dobrze siedzenia samotnie w pustym mieszkaniu. Poza tym trzeba go wyprowadzać na spacery.

Seks? Zawsze można sobie wziąć kogoś na chwilę.

Problem jest tylko kiedy popsuje się spłuczka w kiblu. Ale wtedy można zamówić hydraulika przez sieć albo przyjdzie kumpel, który naprawi ją widelcem.

Zasada żółwia. Jestem twarda na zewnątrz, bo miękka w środku. Wolę być sama niż zraniona.

Poza tym – samotna kobieta tłumaczy, że nie jest wcale łatwo – zacząć szukać. Bo perspektywa młodej laski jest zazwyczaj taka: ci którzy są interesujący, są już zajęci. A ci, którzy są wolni chcą cię tylko przelecieć. Zresztą zajęci chcą cię też tylko przelecieć.

Pokolenie facetów po roczniku 85 i młodsze jest pokoleniem wychowanym na porno. W tym układzie do domu puka facet przynoszący pizzę, ona otwiera mu z cycami na wierzchu i po trzech zdaniach przystępuje do robienia loda. A później on bierze ją od tyłu.

I nikt mi nie wmówi, że to nie przekłada się na relacje damsko – męskie, bo przekłada.

Tyle, że tu was zaskoczę facetom owszem chodzi o dobre obrobienie gały, ale mężczyźni są też zajebiście sentymentalni. I owszem facetom chodzi o przypięcie sobie do pasa jak największej liczby łonowych skalpów, ale seks tylko dla pieprzenia też się nudzi. O po pewnym czasie jest 

Singlostwo jest owszem fajne, ale też psuje. 

Tworzysz swoją własną prywatną przestrzeń, gdzie jest twoja muzyka, gdzie są twoje książki, gdzie są twoje podróże, kolacje ze znajomymi, małe rytuały i coraz mniej miejsca dla kogoś nowego. Bo zburzy ten spokój. 

Kobiety są owszem zagubione. Ale mężczyźni również.  

Kiedy, masz 20 – 30 lat i nie dopuszczasz do siebie emocji, to znaczy ze umarłaś/umarłeś i możesz chodzić, oddychać ale i tak jesteś trupem.

W życiu chodzi o to aby zakochiwać się i szaleć na fali emocji, cierpieć i znów walić głowa w mur, mieć motyle w brzuchu i pić wódkę o 4 rano bo znów nie wyszło

I to jest nasz sens człowieczeństwa. Odczuwać. Nie zamknięcie się w sobie, nie kupowanie kolejnych butów i pralki, ale emocje.

Bo w życiu nie chodzi o stabilność i bezpieczeństwo, bo życie nie jest stabilne I bezpieczne, cokolwiek nam się na ten temat wydaje.

A na koniec i tak pamiętamy te rzeczy które były niestabilne i niebezpieczne.

4496375482_2ae8d013d4_b

Photo by Helga Weber/CC Flickr.com

Chcesz więcej? Przeczytaj o „zasadzie barszczu”

105 uwag do wpisu “Proste wytłumaczenie, dlaczego kobieta nie powinna być sama (ZASADA ŻÓŁWIA)

  1. Ja jestem właśnie taką 24-latką. Kończę mgr na dobrej uczelni, ciężko pracuję ale mam z tego fajną kasę. Jak mi smutno to kupuje kolejne przedmioty. I nawet na chwilę jest lepiej :). Tłumaczę sobie, że nie mam czasu na miłość. Bo jestem taka silna i niezależna. W moim życiu nie ma na to miejsca. Ale prawdą jest taka, że jestem właśnie takim trupem emocjonalnym. Trzymam ludzi na dystans. A jak mi ktoś wyzna miłość to uciekam gdzie pieprz rośnie. To dzięki tym wszystkim kopniakom mimo tak młodego wieku. Skumulowało się i boje się zaangażowania. Ciągle uciekam. I czy kiedyś przestanę? Nie umiem się otworzyć póki co. A tak poza tym to z wiekiem rosną wymagania co do partnera a w moim wieku tych „fajnych” coraz mniej. Więc krąg się zamyka – a ja zamykam się w sobie.

    Lubię

    1. Zapłakałem nad Twym losem. W ogóle to wykop sobie grób u podnóża wysokiej góry, wejdź na nią i zacznij się do niego turlać. Aha, jeżeli jesteś z Karkowa to może się wcześniej umówimy?

      Lubię

      1. Dobra rada. Chyba powinnam tak zrobić, przynajmniej będę miała frajdę turlając się z tej górki 😉 A Kraków to bardzo piękne miasto i ma kilka górek 😀

        Lubię

    2. Mydestination, mam podobnie. Studiuję, żeby nie rozmyślać zbytnio nad swoim życiem znalazłam pracę na prawie cały etat. Wstaję o 6 rano, kładę się ok 1 w nocy. Jestem zmęczona, ale mimo wszystko, mam wrażenie, że chyba lepsze to niż zastanawianie się nad sobą. Kupuję ogrom ciuchów, kosmetyków, tylko po to, żeby przez chwilę poczuć się lepiej. Powoli urywam kontakty ze znajomymi. Oficjalna wersja nie mam czasu, nieoficjalna one układają sobie życie, ja nie potrafię. Faceci zbyt dużo mieszają i chcą zbyt wiele. Ja nie potrafię być pokorna, więc znajomość kończy się dość szybko.

      Lubię

  2. Wiem jak to jest……Chyba najgorsza jest w tym wszystkim bezradność i świadomość,że to co było już nie wróci. Trudno zrozumieć, trudno wybaczyć, trudno zacząć żyć od nowa, zbudować cały swój świat od początku. Ja tak nie potrafiłam, musiałam go odzyskać. Zamówiłam rytuał na urokmilosny24.pl no i się udało. Ale jeśli mam doradzać, to czasem lepiej przeczekać ciężki okres i spróbować z kimś nowym niż na siłę odzyskiwać.

    Lubię

  3. A ja jestem już po 30-stce
    Może faktycznie było już sporo tych ‚kopniaków’ ale nie one trzymają mnie z dala od związku i facetów, tylko sami faceci. To jacy są, jak mnie traktują, co mówią – to wszystko mnie odrzuca od nich. Wiem, że nic nie będzie ze związku, o którym marzyłam latami, bo facetom dzisiaj nie zależy na związku. Oni nie dorośli moim zdaniem do bycia mężczyznami a jak nie dorośli to są głupiutkimi dzieciakami – przecież dziecku na zabawie tylko zależy, nie ma w nim poczucia odpowiedzialności. Nie ma rozsądku przecież. Są głupoty w głowie, chęć ‚brojenia’ – nieustanna zabawa.
    Po co mi ktoś, kto się mną zabawi i zostawi po jakimś czasie, jak taki ‚Mateusz’ ?
    Urażone męskie ego z tej jego wypowiedzi wychodzi – to tylko pokazuje jacy oni są dzisiaj
    Wolę być sama. Bez problemów

    Lubię

    1. Zabawne, cały czas słyszę od kobiet, że wszyscy faceci chcą się tylko bawić, a ja jak debil jestem zakochany w jednej kobiecie po uszy, która jest właśnie takim żółwiem z tego wpisu powyżej. Mam tylko 24 lata, a mażę o tym aby mieć już rodzinę i stabilizacje, ale zamiast tego wszędzie spotykam kobiety, które w głowach mają tylko imprezki, ciuszki, przygodni seks, a te które myślą inaczej już dawno mają facetów. Jestem przystojny i mógłbym mieć kilka partnerek tygodniowo, ale nie chcę tego bo brzydzę się takimi przygodami. Raz w życiu mnie to spotkało i żałuje do dziś. Nie rozumiem jak możecie patrzeć na siebie w lustrze po zaliczeniu XX partnerów/partnerek. Nie pasuje do tych czasów, urodziłem się w złym momencie i tylko cierpię, bo już nikt nie patrzy na miłość, wszyscy chcą porno w swoim życiu.

      Czeka mnie albo depresja, albo samotne życie i samobójstwo.

      Lubię

      1. Nie urodziłeś się w złym momencie. Urodziłeś się dokładnie w najlepszym dla siebie czasie dla kobiety, które ma podobne wartości do Twoich. Może szukasz jej w złych miejscach?
        Powodzenia życzę w jej odnalezieniu

        Lubię

      2. Ja może tak nie w temacie ale podpis to Twoje prawdziwe imię czy raczej kwestia inspiracji kimś? Bo pierwsze co mi przyszło na myśl jak zobaczyłam Twój wpis to główny bohater serialu The Magicians 😉
        Co do tematu to wydaje mi się że troszkę dramatyzujesz sama mam 19 lat i patrząc na znajome w moim wieku i starsze to jest sporo dziewczyn które nie latają za ciuszkami i imprezami. Musisz lepiej szukać i cierpliwości 😀
        Znajdziesz napewno 😉

        Lubię

      3. Mam tak samo! Też zawsze brzydziły mnie jednorazowe przygody. Mam 26 lat. Myślałam, że jestem reliktem 😉

        Lubię

  4. Zgadzam się z autorem w 100%. Przez ostanie 2,5 miesiąca spotykałem się z 30 latką, ja 29 lat. Spotykaliśmy się zazwyczaj raz w tygodniu, zazwyczaj w jej mieszkaniu. Dawałem jej zajebisty seks, dochodziła kilka razy, wtulała się w mnie i całowała, widziałem, że zaczyna jej zależeć. Daliśmy sobie mnóstwo wolności, nigdy nie określiliśmy naszej relacji. Czasem nie kontaktowaliśmy się kilka dni. Była/jest introwertyczką, wiec nie narzucałem się. Mnie powoli zaczęło zależeć, chociaż trzymałem mocną ramę i nie dałem tego po sobie poznać. W dzień spotkania ni z tego ni z owego zadzwoniła do mnie i powiedziała że musimy pogadać, (totalnie bez klasy przez telefon..) powiedziała, że czuję, iż nasze spotykanie z jej strony nie przerodzi się raczej w nic większego i że ona musi sobie wszystko przemyśleć. Odpowiedziałem jedynie, że dziękuję za szczere słowa i moim zdaniem między nami było czuć chemię w powietrzu i coś się rodziło (rzeczywiście tak było, chyba, że jej zachowanie było bardzo dobrą grą).

    Z perspektywy dwóch tygodni od rozmowy uważam, iż ta 30latka przestraszyła się, że zaczyna coś czuć i się wycofała albo poznała kogoś innego i nie miała odwagi mi o tym powiedzieć.

    Lubię

  5. Rada dla autorki i czytelniczek. Nie musicie szukać bo miłość sama was znajdzie, musicie tylko wiedzieć jak ją rozpoznać. Skąd będziecie wiedzieć, że to jest to? Bo miłość zmieni coś w waszym życiu, realnie i diametralnie i to na lepsze, zaczniecie wtedy czynić dobro. Nie łudźmy się, że ludzie potrafią się zmieniać, bo nie potrafią i nie robią tego z własnej woli. Mogą stwarzać takie pozory, ale w głębi serca będą dalej tym samym człowiekiem. Lecz da się ten schemat ominąć na wiele sposobów. Jednym z nich jest siła, która zmusza ludzi do realnych zmian postaw czy wartości czyli szczera i prawdziwa miłość. Jakim cudem człowiek, który nie ukrywajmy ma zwierzęce odruchy poświęci swoje życie i zaprzepaści misję przekazania DNA do której zaprogramowała nas natura? Zrobi to dlatego, że jest człowiekiem i jego człowieczeństwo odróżnia go od zwierząt. Dlatego, że na przykład jest patriotą i kocha swój kraj, kocha Polskę tak bardzo, że walczy w Powstaniu Warszawskim i ginie w imię wiary w to, że Polska może być wolna mimo iż walka jest skazana na klęskę. To jest właśnie kwintesencja miłości – poświęcenie w imię dobra. Bo obrona kraju przed cierpieniem wojennym ze strony hitlerowskich Niemiec jest czynieniem dobra. Miłość to coś więcej niż relacja z drugim człowiekiem bo można przecież kochać swój kraj, Boga czy inne idee jeśli przynoszą dobro. Te dwie rzeczy są nierozerwalne, dobro i miłość dlatego nazywamy je wartościami. Nie można kochać rzeczy/przedmiotów bo mamy wtedy do czynienia z materializmem, czyli wynaturzoną formą wartości wyższych. Materializm stworzyli źli i bezwzględni ludzie, którzy wiedzą, że ludzie, którzy czynią dobro i potrafią je rozpoznać są przeszkodą w ich interesach. Kapitaliści mają jeszcze czelność wmawiać nam, że pieniądze mają jakieś znaczenie, a to nie prawda bo pieniądz to środek do celu a nie cel sam w sobie. Pieniądz to tylko uproszenie relacji międzyludzkich do jednolitej płaszczyzny porozumienia stanowiącej podstawę wymiany handlowej i nic więcej. Miłość musi być związana z dobrem, lecz nie można jej szukać byle gdzie, np. w rynsztoku moralnym i oczekiwać, że wyjdzie z tego coś dobrego. Trzeba rozumieć skąd się wziął kryzys relacji między ludzkich w dzisiejszych czasach aby odnaleźć miłość. Nie zgodzę się z autorką tekstu, że chodzi tu o „pokolenie porno” lecz bardziej o to, że w dzisiejszym świecie mamy tyle miejsc i przekazów z których możemy czerpać „wartości” a tak naprawdę medialną papkę, że człowiek współczesny nie potrafi odróżnić dobra od zła. Świat „pełen szarości” nie jest miejscem dla powstania szczerej wartości (miłości, szczęścia, oddania, heroizmu, odwagi itp.). Osoba pozbawiona moralności lub posiadająca jej dysfunkcyjność pozostaje zamknięta na standardy, które kierują nas w stronę oddania drugiemu człowiekowi i nigdy nie zazna miłości. Życie „uczy nas”, że ważna jest „praca” i „spełnienie siebie” a to gówno prawda. To największe oszustwo naszych czasów. Najważniejsze moim zdaniem jest oddanie drugiemu człowiekowi, coś co nazwałbym bezinteresownym czynieniem dobra czyli istotą człowieczeństwa. Tłumaczenie sobie, że nie chcę cierpieć czy poświęcać się dla drugiego człowieka jest tylko wymówką wobec naszej własnej słabości. Jest przyznaniem prawdziwości najgorszemu paradygmatowi, który obowiązuje w dzisiejszych czasach – żyjemy tylko dla siebie czyli tak na prawdę zagłębiamy się w zło. Człowiek jest słaby i zawsze będzie, dlatego potrzebuje wsparcia ze strony wartości, ich hierarchia jest indywidualna lecz znaczenie jest jedno, wartości mogą być dobre lub złe. Bez umiejętności rozpoznania tych wartości a co za tym idzie dobra i zła, nie osiągniemy tak skomplikowanej relacji jaką jest miłość. Skąd to wiem? Bo wychowano mnie we wspólnocie, to własnie one uczą człowieka jak rozpoznawać dobro od zła, a świadomość tej siły powoduje, że nasze życie jest kompletne. Właśnie wspólnota uczy nas jak wejść w bezinteresowną relację z drugim człowiekiem, uczy oddania i chęci czynienia dobra, wyposaża nas w narzędzia do życia wśród innych ludzi. A teraz zadajcie sobie pytanie: czy wiecie czym jest wspólnota? Czy należycie do jakiejś? Bo ja należę (nie jest to ta w której mnie wychowano), uprawiam sport ekstremalny Air Soft jest to odgrywanie warunków pola walki przy użyciu umundurowania wojskowego i sprzętu osobistego a także replik broni na plastikowe kulki. Zastanawiacie się jak mogłem odkryć dobro w strzelaniu do innych ludzi z replik broni? Ano tak, że z tymi ludźmi coś mnie łączy – wspólna pasja, jest ona niebezpieczna i świadomość tego otworzyła mnie na drugiego człowieka. My gracze Air Soft zdajemy sobie sprawę, że możemy zrobić sobie krzywdę przy realizacji naszej pasji, lecz miłość do niej jest silniejsza niż strach. Dlatego my jako wspólnota działamy tak by zaoszczędzić drugiej osobie cierpienia, np mając „mocną” replikę i będąc blisko przeciwnika staramy się nie strzelać tylko zakomunikować innemu graczowi „dostałeś”, aby bezpiecznie mógł zejść z pola gry. Gdy oszczędziłem mu w ten sposób cierpienia i bolesnego trafienia poczułem że zrobiłem coś dobrego, a to uczucie jest niepowtarzalne. To uczucie, które wraca do mnie w postaci szacunku tego człowieka. Gdy ktoś źle dobiera swój sprzęt staram się przekazać tej osobie swoją wiedzę i doświadczenie, by był zadowolony z gry i miał czegoś więcej – dobrych rad i cudzego doświadczenia które uchroni go przed kosztownymi pomyłkami (bo sport ten jest dość drogi). Co mi to daje? Że w świecie Air Soft jest więcej zadowolonych graczy czyli miłych ludzi, którzy rzadziej będą się kłócić a częściej wspierać bo czują że muszą zrewanżować się za otrzymane dobro. To jest największa nagroda, że razem dbamy o swój własny świat. To jest kwintesencją miłości do tego sportu. A teraz zadajmy sobie pytanie czy to co napisała panikea jest dobre? Moim zdaniem w kilku aspektach nie. Nie tędy droga bracia i siostry. Miłość składa się z wielu rzeczy a media i kultura starają się spłaszczyć ją do wzajemnej wymiany potrzeb. To nie jest to. Po co to mówię i tak się produkuję? Bo dzięki pasji stałem się szczęśliwym człowiekiem i chce się tym szczęściem dzielić. Dzięki temu na swojej drodze spotkam więcej szczęśliwych osób które podzielą się ze mną szczęściem i wszystkim nam będzie się żyło lepiej. Dlatego oszukaj system i pielęgnuj dobro.

    Lubię

  6. Artykuł idealnie trafia w samo sedno tego problemu o ile można to tak nazwać i trafia do mnie idealnie za chwilę stuknie mi 26 wiosen i zastanawiam się co z wami facetami jest nie tak i czy to może ze mną jest coś nie tak!? A może poprostu takie czasy nastały że prawdziwa miłość jest tylko na filmach a prawdziwy faceci to tylko aktorzy wcielający się w role przykładnego, partnera, męża i ojca!
    Tych przysłowiowych kopów dostałam wiele , każdy był inny i wyjątkowy.
    Poznajesz go, spotykasz się mija troche czasu i jeb …cisza koleś zapada się pod ziemię, nie mając Ci nic do powiedzenia, poprostu on ma prawo tak zrobić bo jest facetem czyli ma prawo mieć Cię zwyczajnie w dupie i nie pomyśli o Tobie że Ci zależało że myślałaś że jest inny (wyjątkowy) …o nie!!
    I nie ma tutaj znaczenia czy poszłaś z nim do łóżka na pierwszym spotkaniu, czy na dziesiątym, czy wcale czy za często, czy było wam dobrze, czy nawet bardzo dobrze, czy miło spędzaliście czas czy może bardzo dobrze… problem w tym że facec nie myślą rozumem ani tym co mają w spodniach oni nie myślą w ogóle, dla nich jak nie ta to następna a jak jest już „ta” to zawsze myślą że może być inna lepsza więc jak tylko się trafi to biorą ! Bo myślą że wszystko im się należy że mają prawo !
    Mogłabym tutaj sporo się rozpisać o „przypadkach” jakie dane mi było poznać na swojej drodzę i jedno jest prawdą wszyscy Panowie z przykrością stwierdzam jesteście tacy sami, choć podobno cuda i wyjątki się zdarzają, choć w tej kwesti mogłam polemizować ale kończąc ten mój wpis powiem tak :
    Czekam na cud !!!
    J.

    Lubię

    1. Przykro mi Jusia nie zgodze sie z Toba w tym roku 26 wiosen mi tez stuknie. I raczej mam podobne zdanie o kobietach, tak naprawde dzis trafic na dobrego czlowieka to jak wygrana w totolotka. I nie mowie tu o cudach ale o najprostszym przykladzie. Uwazam ze milosc jest jedynym uczuciem w ktorym ponad swoje dobro stawiamy dobro kogos innego, I kierujemy sie by mu bylo dobrze. Nie wiem moze sie myle ale dzis ludzie mysla o sobie I uwazam ze to jest najwiekszy minus tych czasow 🙂 a czy sa tacy faceci? Hmm powiem tak uwazam ze mozna sie zawsze milo zaskoczyc:) pozdrawiam
      Krzysiek

      Lubię

      1. I m nadzieje ze ten cud odnalazlas ;D bo a w tej chwili poszukuje na nowo 😀 pozdrawiam 🙂

        Lubię

  7. Realizowanie pseudofabuły pornoli to za mało! Właśnie z potrzeby emocji, prawdziwej, pełnej namiętności, przeżywania , żeby nie być trupem. Zero satysfakcji, sprowadzanie człowieka do przedmiotu, zabawki. To za mało! Szybko wszystko się nudzi.
    W większości tych tekstów kobieta jest ukazywana jako ta strona, która głównie ma się starać, na wszystko uważać – byle tylko zechciał ze mną być, byle mnie nie opuścił- to tak jak w tej bezsensownej książce – Dlaczego mężczyźni kochają zołzy. To takie samooszukiwanie się, poczucie własnej wartości bez głębszej podstawy. To zdecydowanie za mało!

    Lubię

  8. Czy to nie ironia losu, że artykuł z grudnia 2014 nawołuje do bycia spontanicznym za wszelką cenę, a zaledwie 3 lata później autor piszę o 30dniówce, która miałaby nadać chociaż odrobiny barwy naszemu uregulowanemu życiu? 😉

    Lubię

  9. Wywaliłam komentarz na pół strony, bo jednak pójdę na łatwiznę:

    „Nie wiem jak ci to wytłumaczyć, ale tutaj żyje się w bezpiecznym ukryciu. I jest to coś nie do pogardzenia. To piękne. A zresztą kto to właściwie powiedział, że człowiek ma żyć bez żadnej osłony i wychylać się ciągle poza gzyms tego, co go otacza, w poszukiwaniu niemożliwego, w poszukiwaniu dróg wyjścia, które by pozwoliły wymknąć się rzeczywistości? Czy naprawdę musimy być wyjątkowi? (…) Jest jakaś ogromna godność w ludziach, którzy nie ukrywają swoich lęków, nie oszukują, obnoszą się z nimi, jakby były medalami za ich przeciętność. Ja jestem jednym z nich.”

    Lubię

  10. Jakbym czytała o sobie… Studiuje, pracuje, mam mieszkanie, seks uprawiam z żonatym kolegom, żeby przypadkiem się nie zakochać… a kota nie mam, bo mi uciekł.

    Lubię

  11. Do 30-stki jeszcze mi daleko, ale jakiś bagaż doświadczeń już mam. Boję się komukolwiek zaufać bo dostałam takiego kopa w tyłek, że nie mogłam otrząsnąć się przez 3 lata. Kiedy, w końcu, ktoś zaczął mnie dobrze traktować i wprost mówił, że mu na mnie zależy, uciekłam i zerwałam całkowicie kontakt. Przestraszyłam się. Nie chciałam, aby ktoś zburzył mój spokój, mur, który przez długi czas budowałam i który sprawdzał się, w końcu nikt mnie nie ranił od dłuższego czasu. Niedawno poznalam faceta – dużo starszy, myślałam, ustabilizowany zyciowo i emocjonalnie.. Początkowo spotykaliśmy się tylko na seks, z czasem zaczęły się pojawiać takie małe rzeczy – randki, wspólnie spędzone weekendy (nawet bez seksu!), Smsy w środku nocy, obecność w czasie choroby , przytulanie całymi godzinami… Coraz bardziej zaczęło mi zależeć, chciałam pozwolić sobie na uczucie, w końcu ile można się od tego wzbraniać? Mój mur już przestawał spełniać swoje zadanie. Powoli się sypał. Kiedy powiedziałam mu, że chce czegoś więcej i jak bardzo mi zależy, przestał się do mnie odzywać, zaczął ignorować. Co takiego źle zrobiłam? Mur upadł, ja znowu zostałam sama, ze zwichniętym sercem i obolałym tyłkiem od kopa, którego dostałam i którego będę pamiętać każdego dnia w najbliższej przyszłości.

    Lubię

  12. Nie bałam się. Nigdy wcześniej nie bałam się emocji, przeżywania, płaczu po nocach, motyli w brzuchu, niepewności. Do teraz. Mając 27 lat po raz pierwszy poczułam, że mam dość i chcę świętego spokoju. Jestem po długim związku, facet był moją wielką miłością. Odreagowywałam randkami (bez seksu), poznawaniem nowych ludzi, rzuciłam się w pasje, prace. Poznałam mężczyznę, z którym było mi poprawnie. Inteligentny, przystojny, tylko cholernie zakompleksiony i zazdrosny. On kochał, ja się starałam kochać, ale mi nie wyszło, rozstaliśmy się. I wtedy zdarzył się cud! Zakochałam się. Emocje, intensywność, żar, wszystko było cudowne, poza tym, że facet miał narzeczoną i musiałam zakończyć tę relację, aby uchronić resztki swojej psychiki.
    I teraz po raz pierwszy czuję, że nie mam siły na kolejne randki, kolejnych facetów, którzy podobają mi się TROCHĘ, którzy są tylko trochę fajni i trochę interesujący. Wiem już czego chcę i nie mam siły na tracenie czasu na półśrodki, na relacje, które dają jakąś stabilizację, ale nic poza tym. Potrzeba emocji mnie wyniszcza. Tak wielu ludzi wokół zadowala się czymś, co wcale nie jest tak bardzo wow. I jest im dobrze, spokojnie, wystarczająco. A ja zawsze chciałam latać, tylko emocje, które dostawałam, chyba ostatecznie urwały mi skrzydła.

    Lubię

    1. JAS, czuje to co Ty, wiec nie martw sie tym. Za duzo jest byle jakich związków, byle jakich miłości, akceptacji półśrodków, żeby zgadzać sie na bylejakość w swoich związkach – zarówno jeżeli chodzi o emocje jak i o miłość.

      Lubię

  13. Kobieta/żółw- na 100% istnieje a ja sama jestem w 80% takim żółwiostworem. Ale myślę że to nie przeszłościowe kopniaki utwardziły nowożytne kobiety… Patrzcie:
    Przez 15min po przeczytaniu wpisu zastanawiałam się czy skomentować czy nie skomentować.. skomentować..??? A może nie. Po co? A tak o! Ale bez sensu.. Lepiej nic nie pisać a wiedzieć swoje.. Ale może napiszę bo swoje racje mam. W końcu niezależną kobietą jestem! Ale to takie powierzchowne i trywialne pisać to internetowego eteru w poszukiwaniu słuchaczy.. itd itd itd..
    Lepiej być pseudointeligentką i pisać wydmuchane mądrości? może lepiej być hejterem? a może lepiej być cichym stokerem? lepiej przyznawać się że ma się podobny problem i być w rzeszy socjopatek czy może lepiej być outsiderem? czy bycie outsiderem nie jest przypadkiem modne i oznacza bycie w większości szarej ludzkiej masy?
    Wg mnie albo przynajmniej ze mnie żółwia zrobiło właśnie to coś.. to takie niezrozumienie. ludzka wszechwiedza, możliwości, mody, dostęp do wszelkiej informacji, brak ograniczeń.
    Nic nie jest już białe albo czarne. Nawet szare to już nie jest. Nie da się być już innym, wyjątkowym bo przecież wszyscy tacy jesteśmy, a skoro wszyscy to nikt. A bycie nijakim już nawet chyba nie jest możliwe bo każda cecha może Cie zdefiniować jako ‚kogoś’.
    Od prawie 10lat mój mózg analizuje świat i ludzi i mój własny charakter na tak wysokich obrotach że nie jestem w stanie utwierdzić się w jakimkolwiek poglądzie. Jestem sama (ciągle wmawiam sobie że z wyboru) bo nie potrafię nawet określić jaki mógłby być ktoś kogo mogłabym polubić a co dopiero poczuć coś więcej.. nie chcę mieć wygórowanych oczekiwań więc albo otacza mnie ludzkie bagno albo jednak podświadomie szukam księcia z bajki… Nawet nie mam się co chwalić ‚życiowymi kopniakami’ bo nie przytrafia mi się NIC romantycznego co w ogóle mogłoby mnie poruszyć choć trochę.. Chwilowe romanse przychodzą i odchodzą i nawet nie wiem czy nie zapomniałam już całkiem o którymś bo tyle mają dla mnie znaczenia.
    Nauczyłam się żyć w stanie emocjonalnego truposza ale pragnę poczuć coś w końcu. nawet ‚kopniaka’..
    Całe szczęście nadal doceniam ludzi w okół mnie, kocham życie i cieszę się pięknymi chwilami i małymi szczęśliwościami na mojej drodze- tak żeby nie było że jestem całkowitym wrakiem.

    PS. mam 25lat więc chyba doskwiera mi ćwierćwiecze.

    Lubię

  14. Mam 21 lat i jeszcze nigdy nikogo nie miałam. Pewnie niektórzy teraz zaśmieją się pod nosem. 20 latka? A co ona może wiedzieć o miłości, o związkach, o jakichkolwiek poważnych relacjach, czy też zawodach?
    Ja z kolei jestem taką istotką, która dobrze czuje się tylko w sieci, tylko na odległość. Każde moje dłuższe znajomości zaczynały się właśnie tutaj. Tylko oddzielona od kogoś setkami kilometrów byłam w stanie się otworzyć, zauroczyć, zaangażować. Chyba po prostu czułam się tak najbezpieczniej. W życiu realnym też spotykałam wielu fajnych facetów. Jednak zawsze trzymałam ich na dystans. Gdy tylko próbowali zrobić krok do przodu, uciekałam w siną dal. Byłam przerażona. Bałam zaangażować, bałam się otworzyć, dać się poznać. W sieci miałam nad tym wszystkim kontrolę. Ale pomiędzy internetem a światem realnym jest ogromna przepaść. Mimo wszystko, chciałabym żeby kiedyś pojawił się ktoś, kto wyleczy mnie z tych wszystkich lęków i sprawi, że myślami będę zupełnie gdzie indziej. Ktoś, kto zrobi w moim życiu rewolucję. Ale taką realną rewolucję. Nie da się tak przez kabelek. To wszystko jest wtedy tak bardzo złudne, odległe i nieprawdziwe. Trochę doda sobie osoba siedząca po drugiej stronie, trochę nasza wyobraźnia. Też chciałabym wiedzieć, kiedy w końcu przestanę uciekać. I czy w ogóle przestanę.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s