Okej, chcąc nie chcąc, zrobiłam sobie podsumowanie minionego roku. Mogę się wypierać, że to nie dla mnie.. Że po co? Dla reguły?

Ale kto o tym nie myśli???

Kto z dniem pierwszego stycznia nie budzi się, zazwyczaj na wielkim kacu, z postanowieniem, że od jutra:
– nie palę (ograniczam),
– nie piję (w środku tygodnia),
– nie uprawiam sexu z przypadkowymi osobami (minimum półgodzinna rozmowa),
– ogarniam pracę (rzucam tą chujową robotę),
– ogarniam moje życie uczuciowe (w tym roku już na serio szukam męża),
– ogarniam moje finanse (mniej lunch’yków na mieście),
– kładę się wcześniej spać (nie zapominam o tabletce na dobranoc),
i generalnie, to będę nowym, lepszym człowiekiem, będę się częściej uśmiechać i wstawać codziennie z gigantyczną porcją energii, która wypełni cały mój wspaniały dzień!!!

No co? A wy nie bredzicie w Nowym Roku?

I gdyby nie moja nadprzyrodzona zdolność sabotażowania wszystkiego w moim życiu co dobre (no bo po co ułatwiać sobie sprawę???), to pewnie byłabym już szczęśliwą żoną i spełnioną Matką Polką przy garach, rozkładającą co sobota nogi przez 3 minuty i 15 sekund razem z grą wstępną.

Marcina poznałam na jednym z korporacyjnych meetingów. Dwie, duże firmy. Po wszystkim, uciekłam do toalety złapać oddech, zdjąć na chwilę wysokie szpilki i odpiąć kolejne guziki w koszuli.

Wychodząc na zewnątrz, wpadłam na  niego. Oczywiście miał na sobie błękitną koszulę, w prążki, ale jakoś przeżyję. Zaintrygował mnie. Uśmiechnął się (ładnie), wyciągnął rękę i pogratulował prezentacji.

Oczywiście jak każda głupia lasia zmarnowałam parę godzin na węszeniu za nim po internecie. Nie znalazłam nic, co mogłoby mnie zdziwić lub rozczarować, wręcz przeciwnie. Byłam pozytywnie zaskoczona,. Zrobiłam również wywiad środowiskowy pośród znajomych z korpo. A co? Kto mi zabroni?

Singiel, 28 lat, mieszka sam, Mokotów, wszyscy bardzo pochlebnie się o nim wypowiadali.

Pewnego dnia, bardzo niefortunnie, bawiąc się jego świeżo zdobytym adresem mailowym (stukając ochoczo w klawiaturę i chichocząc naciskając stanowczo BACKSPACE), wysłałam mu przez przypadek… uśmieszek. Tak, kurwa, uśmieszek. Taka ze mnie kokietka..
Nie czekałam długo na odpowiedź. Zrewanżował się… uśmieszkiem i całkiem zwyczajnie zapytał co słychać.

Po paru dniach rozmowy, zaprosił mnie do siebie. Całą noc rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Był nieprzeciętnie inteligentny. Miałam ochotę zgwałcić jego mózg. Pierwszy kontakt fizyczny z nim był dla mnie czymś kompletnie obcym. Do dziś przywołuję w pamięci moment, w którym sadza mnie na blacie, zbliża się do mnie pierwszy raz i ociera się czule swoim parodniowym zarostem o moją twarz. I kiedy zanosi mnie do łóżka, powoli rozbiera i zaczyna ze mną się kochać, nie pieprzyć. Kazał mi długo na to czekać.

Dziś Marcin ma urodziny.
Nie, nie złożę mu życzeń.
Tak, to był facet, za którego jeszcze jakieś dwa lata temu dałabym sobie obie ręce uciąć.

Pewnego razu, kiedy spędzaliśmy spokojny wieczór u niego w mieszkaniu, przytulił mnie i zaczął szeptem do ucha nazywać to wszystko co jest między nami po imieniu.
Rano wychodziliśmy wspólnie do pracy, jak gdyby nic się nie stało.
Zignorowałam pierwszy telefon w porze lunchu. Następny wieczorem. Kolejnie smsy. Wiadomości na Facebook’u.
Zapadłam się pod ziemię.

Tego samego dnia prosiłam innego mężczyznę, żeby mocniej złapał mnie za włosy i wyszeptał mi do ucha słowo składające się z czterech liter, zaczynające się na S.

Czy żałuję? …

3422623817_eaf5ddeb38_oPhoto:  Helga Weber Creative Commons

57 uwag do wpisu “Wyznania suki: dlaczego boję się dobrych chłopaków?

  1. Droga suko. Znam to z autopsji. Przeżyłam moment zafascynowania facetem, który nagle zaczął mi mówić o uczuciach do mnie na zasadzie wyjedz ze mna, wyjdz za mnie gdzie pełnego zblizenia nawet nie bylo. Facet jednak musi trzymac kobiete do pewnego momentu w niepewnosci…

    Polubienie

    1. bee Maja otóż są tacy faceci tylko, ze szukasz ich w nieodpowiednich miejscach i nieodpowiednich niedojrzałych psychicznie facetów, poza tym ideałów nie ma a większość kobiet a raczej dziewczynek bo tak się je powinno nazwać patrzą oczami księżniczki snobki, która prawdziwego uczciwego i dobrego faceta omija z daleka.

      Polubienie

    1. A ja bym nie chciala rozwodnika z emocjonalnym bagazem i wyrobionymi uprzedzeniami. I nie lubie byc porownywana. Lepiej Na stale wybrac raz a dobrze. Wczesniej mozna probowac. A dlaczego? Jest mniej facetow niz kobiet. I mam wrazenie, ze mniej chetnie chca sie wiazac.

      Polubienie

  2. Bardzo ciekawe. Laska z,korporacji prezentująca prezentacje (czyli juz nie asystentka) umawiająca sie z gowniarzem typu Jakub i robiąca loda taksówkarzowi za oplatą- z tym, ze to on dostal i loda i kasę, nagle okazuje się że nie ma 18lat i nie jest gowniara w welnianej czapce w klubie. W takim razie bardzo mi ciebie szkoda.

    Polubienie

    1. dokładnie, jakoś ciężko sobie wyobrazić, aby takie rzeczy robiła taka osoba
      to jakaś małolata i pewnie prawdziwa koleżanka – rówieśniczka autora blogu, który może kogoś podobnego do głównego bohatera zna i nieźle podkoloryzował jego opowiastki i tyle

      Polubienie

    2. Hmmmm… alb ktoś tu koloruje jak nie powiem co, albo prezentacje i ciągnięcie druta wchodzi w zakres obowiązków pracowniczych autorki. Tak czy siak dzięki niej blog robi się nudniejszy niż kominek wojujący z dr. Oetkerem.

      Polubienie

    3. Właśnie o to samo miałam pytać. Czarny, czy wyznania suki, które mamy powyżej i wcześniejsze wyznania suki to opowieść o jednej i tej samej kobiecie? Toż ja byłam pewna, że ta od loda w taksówce miała miej więcej 16 lat, a dziś się okazuje, że to ponoć korpobitch…

      Polubienie

  3. łojezu ile sfrustrowanych trzydziech.
    od 25 gnijecie.deal with it. a oni biora sie za was tylko dlatego ze nie wypada z malolata, lub ze nieglupiej malolaty nie spotyka sie w platinium.
    bol, ale prawda 😛

    Polubienie

  4. Ona się nie boi dobrych chłopaków. Oni ją po prostu nudzą. Ze skurwysynem zawsze jest więcej emocji. Been there, done that. Kobieta, która szuka w życiu adrenaliny nie poleci na dobrego faceta, zanim nie spróbuje rożnych rzeczy. Tak przed 40-tką pewnie zmieni zdanie i wyląduje w związku z jakimś nudziarzem, który nawet nie wie, co to 69. Taka karma 😉

    Polubienie

    1. Suka koloruje i to strasznie. Brak uczuciowości wyższej, niezdolność nawiązywania trwałych związków i usilna potrzeba akceptacji (bo do czego innego służy blog – korzysta z fejmu Czarnego) to mieszanka która wskazuje raczej na nieodpowiednie pierwsze kontakty seksualne i brak pełnej rodziny. I to się niestety leczy już u psychiatry, a nie u psychoterapeuty.
      Alternatywnie – to Czarny cierpiąc na czterdziechowe smęty wciela się w kobietę – tylko te same cechy charakteru u przedstawicieli różnych płci nie oznaczają bynajmniej tego samego (all hail to gender!)

      Polubienie

      1. U psychoterapeuty. Psychiatra też może być, ale z uprawnieniami do prowadzenia psychoterapii. Ona leków nie potrzebuje 😉 tylko terapii. Zeby przepracowac jak powiedziałeś/aś pierwszy (mozliwe ze traumatyzujący) kontakt seksualny i pewnie jeszcze wiele wiele różnych spraw. Tylko musialoby to wywoływać u niej cierpienie. Czy cierpienie jest? Pewnie tak skoro, ma potrzebe przepracowywać to na blogu i relacjonować swoją prywatność obcym ludziom.

        Polubienie

  5. A mi przychodzą do głowy dwie możliwości.
    1.laske przerasta normalność bo uwierzyła że bzdury wypisywane w „kolorowych gazetkach ” są realne za 10 lat dotrze do niej że jest idiotka i tylko kolejne butelki wina będą zagłuszały jej skowyt..
    2.lasce sie to tylko przyśniło, bo jeśli facet był tak bystry jak pisze to musiał wyczuć „wychowywana bezstresowo jedynaczkę” której ego jest większe od kuli ziemskiej , nie traciłby na nią czasu inteligentni 28 latkowie swoją praktyke już mają i doskonale odróżniają gówno od papu.

    Polubienie

  6. Każda laska chce faceta z jajami. Jeśli bierze kluski w oleju, decyduje się na pełnienie roli faceta w związku, a potem narzeka.

    Osobiście również tracę zainteresowanie facetem gdy ten zbyt szybko wyznaje mi uczucia. Traktuję to jako pewnego rodzaju deklarację, jeżeli nie czuję tego samego zaczynam czuć się źle, że wykorzystuję tak fajnego faceta, że obiecuję mu coś czego może nie będę potrafiła mu dać. Wina nieoficjalnych kompleksów i zaniżonej wartości.
    Kwestia wyczucia koledzy. Jeżeli nie masz pewności co usłyszysz w odpowiedzi, lepiej ugryź się w język.

    Polubienie

  7. Hahaha, komentatorzy, jestescie rewelacyjni! Od paru notek duzo ciekawsze sa same komentarze niz notki autora (albo osob ktorym zlecil pisanie) szkoda ze Czarny olal tego bloga….. Ale za to na was zawsze moge liczyc 🙂

    Polubienie

      1. Jak się nie dyskutuje, jak się dyskutuje 🙂 A „de gustibus…” wcale nie oznacza zakazu dyskutowania o gustach, a raczej to, że gusta pod wpływem dyskusji się nie zmieniają. Niby dlaczego mamy nie rozmawiać o tym co kto lubi, bo jakiś facio wieki temu coś napisał po łacinie? Lol, Quid­quid la­tine dic­tum sit, al­tum vi­detur.

        Polubienie

  8. w skrócie, zapewne połowa z Was drogie Panie to takie Suki …. nad których czachą nikt nie nadąży … nie wiedzą czego chcą …jak mają uciekają … wiatr zapierdala od ściany do ściany wybijając okna …

    Polubienie

      1. No jak to co, przecież kobieta jest zmienna jak pogoda na morzu, a nie od dziś wiadomo, że zachodni wiatr spienione goni fale. „Elementary, my dear Watson” 😉

        Polubienie

  9. to chyba naturalne zachowanie. chodzi o pociąg do bydlaków a nie do miękkich kluch chcących założyć wspaniały dom,rodzinę i najlepiej mu urodzić trójkę dzieci. kobieta niech zapierdziela 24/7 przy nim,dzieciach i w robocie- niezależnie jaka by to nie była fucha – a on grzecznie wyjdzie z kumplami w sobotę na piwo.
    Nie żałuj, żałuje się tylko niewykorzystanych okazji. A jeśli by to było to ,głos w głowie by Ci podpowiedział „Zostań”. A tak się nie stało.

    Polubienie

  10. W sumie racja – lepiej po ryju dostać od bydlaka 😉

    Pomiędzy miękką kluchą, a bydlakiem jest jeszcze trochę przestrzeni, a dostrzeganie wartości w rzeczach nieosiągalnych lub niezdolnych do realizacji założeń prowadzi do destrukcji 😉

    Polubienie

    1. bardziej pociągające jest ciastko, którego nie można łatwo mieć. a wątpię,że jestem jedyną babeczką, która nie lubi jak facet jest na każde pstryknięcie, zawołanie i nie ma swojego zdania bo każde zdanie kobiety jest „święte”.. bardziej chodziło mi o to niż dostać po pysku od bydlaka. po prostu facet „skurwiel” jest bardziej pociągający niż facet „miękka klucha” powtarzający jak mantrę ” tak,masz rację, zrobimy jak uważasz”. czasami trzeba umieć się pokłócić i walczyć o swoje zdanie – przez to poznajemy się lepiej. stałe łagodzenie sytuacji prowadzi do rutyny, nudnej monotonni.. 🙂

      Polubienie

  11. Istnieją też kobiety zainteresowane normalnymi facetami. Jak ja. Oczywiście, pomógł dwuletni toksyczny związek. Obecnie jestem w satysfakcjonującym, zwykłym i niezwykłym związku. To wcale nie musi być nudne. Zależy od podejścia i uczuć. Bo jestem zdania, że jeśli się nie kocha, to wtedy bardziej może męczyć/przerażać nadmiar okazywanych uczuć u partnera lub potencjalnego partnera. Zresztą, ludzie z doświadczeniem – związkowym i nie tylko – potrafią wyczuć odpowiednią ilość, żeby nie zasłodzić tej drugiej osoby. Choć są też osoby, które nigdy się nie nauczą, ale -mam nadzieję- tylko dlatego, że zwyczajnie nie chce im się usiąść i zastanowić się, dlaczego ciągle powtarza się ten sam scenariusz, z czego wynika ciągłe uciekanie przed zaangażowaniem, a pakowanie się w sytuacje powodujące ekscytację, zakończoną gorzką pigułką na dobranoc.
    Staram się nie oceniać. Dopóki nie robi się nikomu krzywdy, niech każdy żyje jak chce. Ale zastanawiam się, czy choćby częściowo takie poszukiwanie emocji nie wynika z niezadowolenia obecnym życiem – pracą, znajomymi? miejscem zamieszkania? Czy nie zastępuje to niechęci do powiedzenia sobie prawdy i rozprawienia się z tym, czego w życiu nie lubisz, a co możesz zmienić.

    Polubienie

  12. sraty pierdaty, nawet najgłupsza z was ma ten suczy dar że wie kiedy sie przyssać jak pijawka… no chyba że chce zrobić wrażenie na podobnych do niej idiotkach…

    Polubienie

  13. A ja się tam przełamałam i posłuchałam do końca to, co mi do ucha po imieniu nazywa, a później odebrałam telefon i spotkałam się jeszcze raz i jeszcze raz i tak ciągle. I zastanawiam się nad tym co ze mną było nie tak, że dawałam się wcześniej „suką” nazywać, za włosy ciągnąć, szmacić, skoro to czułe, pełne kochania i bliskości jest takie fajne i bezpieczne i, że tak jest po prostu dobrze, bez wielkich uniesień, ale też bez wielkich upadków, których jednak jest zawsze więcej . o.O

    Polubienie

  14. Kazda Suka byla kiedys potulnym pieskiem, ktorego ktos, kogo kochala przywiazal do drzewa zostawiajac na pewna smierc. Porzuc mnie wilkom na pozarcie a zostane przywodca stada. Tak to dziala z kobietami. Suki sa kroche, wrazliwe, ale maja zamkniete serca. STad sie to bierze. Czy suki zaluja? Moze przez chwile, kiedy nie moga czegos juz miec. Taki defekt.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s