„Kobiet uwiodłem kilka tysięcy. Po dwóch tysiącach przestałem je liczyć. W takiej Szczawnicy zaliczyłem wszystkie kelnerki we wszystkich domach wczasowych.”
Klasyczna akcja Jerzego Kalibabki wyglądała tak,
Kalibabka szedł korytarzem w pociągu. Jechał do Szczecina, razem z poznaną dzień wcześniej Marią. Spotkał Agatę, z którą wysiadł w Poznaniu. Maria, jechała dalej. Tyle że nie miała już biżuterii. Z Agatą spędził kilka dni, w kawiarni powiedział jej że za chwilę wróci, z jej rzeczami wskoczył do przypadkowego pociągu.
Ona zaś dalej czekała na kawę. W pociągu poznał kolejną.
„Nie wiem nawet, w jakim kierunku ten pociąg jechał. Dziewczyna zaprosiła mnie do swego domu, przedstawiła rodzicom i tam spędziłem z nią jedną noc. Zapamiętałem tylko, że miała 25 lat. A zapamiętałem to dlatego, że tej nocy straciła cnotę i gdy dowiedziałem się, ile ma lat, bardzo się z niej śmiałem, że do tego czasu czekała. Wcześnie rano zabrałem jej kożuch i wyszedłem.”
Wykształcenie? Podstawowe. Wzrost? W sumie to tylko 175 cm.
Czy był przystojny? No, dla mnie nie, ale kobiety rozpuszczały się na jego widok jak topiony karmel.
Kiedy był nastolatkiem, pływał na rybackim kutrze, a po pracy we wraku samolotu spotykał się z miejscowymi pannami, dla których było to wkroczenie w dorosłość.
„Chyba ze sto dziewic tam zaliczyłem. Robiliśmy sobie fotografie, takie co to do rodzinnego albumu się nie nadają.”
W swoje tango zgodnie z legendą ruszył po tym jak po jednym z połowów, zszedł z kutra i ostro pokłócił się matką.
Wyszedł tylko w roboczym stroju i gumiakach.
Miał 21 lat.
W pobliskich Międzyzdrojach spotkał znajomą kelnerkę, nieco od siebie starszą. Zaprosiła go do siebie, Kalibabka uczynił zadość warunkom gościnności i złożył jej wyrazy szacunku, które powtarzał przez dwa dni. Później mu się znudziło.
Ona chciała być z rybakiem i zacząć nowe życie.
On ją okradł i uciekł.
Tego samego dnia wiódł na plaży młodą 18 letnią Niemkę. Ta zaprosiła go do swojego hotelu, gdzie spała również jej o kilka lat starsza koleżanka. Rano panie poszły kupić ubrania swojemu nowemu kochankowi.
Później, dużo później przechwalał się że w szczycie miał sześć pań na raz.
„U jednej jadłem śniadanie, u drugiej obiad, a u trzeciej kolację, następnego dnia szedłem do czwartej, piątej i szóstej, potem zmieniałem kolejność i tak w kółko. Od każdej pożyczałem pieniądze, których nigdy nie zwracałem. Nie musiałem ich zwracać, bo przecież z nimi spałem.”
Ostatecznego sznytu nadały mu trzy panie negocjowalnego afektu z którymi się związał na dłużej. Kalibaka został modnie obcięty, to wtedy zaczęło się jego zamiłowanie do szycia ubrań u krawca, zaczął nosić białe kozaki, robione na zamówienie w Warszawie a na szyi miał złota ketę.
Panie podszkoliły go również w pewnej dziedzinie, do której miał i tak naturalny talent.
Kalibabka zaczął wyglądać luksusowo. Przywiązywał do tego dużą uwagę. Często sią kąpał i ładnie pachniał.
W 1978 roku razem z kumplem ruszyli z rejs po kraju.
„Powiedzieliśmy sobie wtedy, że do trzydziestki będziemy się bawić, szaleć, podrywać kobiety, a potem się ustatkujemy.”
Hasłem Kalibabki było: jestem najprzystojniejszy w tym kraju, tylko chamy pracują. Z kumplem szybko się rozstał, bo tamten nie mógł znieść, że Kalibabka puknął mu dziewczynę.
Specjalizował się w bananach – bogatych dziewczynach w segmencie 16 – 20. O paniach, po 40 roku życia mówi, że jest to „szaber”. Na szaber szedł, jeśli pani miała co najmniej trzy pierścionki na palcach…
16 letnia Jarka – jeździła z nim po kraju, a on szukał kolejnych kobiet, żeby je okraść. Określał to jako „pukanie złotych kocmołuchów.”
Kiedy Jarka była w ciąży, tuż przed porodem zadzwonił do jej rodziców i zaproponował, aby ją sobie zabrali. Później zmienił zdanie. Jeździł z Jarką i dzieckiem, bo to wzbudzało większe zaufanie.Nowe panny zresztą się nim opiekowały.
Kiedy wpadł, dostał 15 lat więzienia i milion złotych grzywny za oszustwa wyłudzenia, pobicia, uwodzenie nieletnich.
Wyrok był w Dzień Kobiet
Wyszedł w 1993 roku w ramach amnestii.Był gruby, był groteskowy, brakowało mu zębów, kilka stracił w więziennych bójkach, w szytych na zamówienie spodniach miał wielkie kliny na tyłku, bo tak przytył. Białe kozaczki i skórzane kurtki na przełomie lat 70 i 80 były wypasem, w latach 90 były przypałem.
Miał 37 na karku, kiedy wrócił do rodzinnego Dziwnowa, na łące, którą wynajął turyści parkowali auta.
Nie wytrzymał nudy, przeniósł się do Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie uwiódł dwie młode panie, obie zresztą zaciążył.
„Wygląd to tylko połowa sukcesu. Drugą połowa to dobry bajer”.
Swoją żonę modelkę poznał podczas pokazu mody. „Podszedłem do niej i powiedziałem: będziesz mi rodzić dzieci.”
Tych miał z nią piątkę. Na stare lata właściwie się ustaktkował. Miał warzywniak, sprzedawał pomidory.
Zmarł 13 marca 2019 r. na terenie swojego domu w Dziwnowie. Miał 63 lata.
Dlaczego kobiety mu tak ulegały (bo że tak się działo, nie ma wątpliwości).
Dawał im – jak na PRL – luksusowe życie, dawał im emocje i sprawiał, że… musiały o niego rywalizować. Często mieszkał z trzema kobietami na raz, a każda z nich licytowała się o jego względy. Jak był zły to je bił.
Dlaczego je bił? „Bo były moje.”
Kalibabka kobiet nie lubił, bo jak twierdził można je kupić.
Jedna z pań: „Podróże po Polsce były naprawdę fantastyczne. Nigdy nie poznałabym tylu miast. On z jednej strony bardzo mnie bił, ale z drugiej okazywał dużo serca. Czybym do niego powróciła? Nie. Chcę ułożyć sobie życie, pracować, mieć rodzinę. To z nim było ciekawe, ale z tym już koniec. Nigdy też nie przypuszczałam, że można prowadzić takie łatwe życie, mieć tyle pieniędzy, nie pracując, i żeby do jednego mężczyzny dziewczyny leciały jak pszczoły do ula.”
Powiem szczerze, kompletnie nie rozumiem jego fenomenu. A wy?
Moją nową książkę MIASTO, napisaną razem z Pauliną Świst, znajdziecie tutaj:
https://www.empik.com/miasto-swist-paulina-piotr-c,p1755562207,ksiazka-p#ReviewsBox

Świetnie wychodzi Państwu ta współpraca. Na początku myślałam, że warsiafki nie da się połączyć ze Śląskiem: a jest pysznie. Gratuluję, i czekam na więcej.
PolubieniePolubienie