Był 3 września 1857 roku, „złoty statek” o nazwie Central America ruszył w podróż do Nowego Jorku, mając na pokładzie ponad 9 ton złota, czyli licząc po dzisiejszym kursie zapakowane tam było jakieś 1,2 mld dolarów. Choć niektórzy twierdzą, że złota schomikowano tam ponad 20 ton.
Jednostka miała 85 metrów długości. Wtedy dużo, to prawie tyle co boisko piłkarskie. Ale to tylko jedna trzecia długości Titanica.
Nie, oczywiście, że Central America nie dopłynął do portu.
Zerwał się huragan. Wiatr napierdzielał z prędkością 170 km na godzinę. Żagle zostały porwane. Do wnętrza jednostki zaczęła dostawać się woda. Najgorsze przyszło jednak później. Ze względu na przeciek zaczął szwankować kocioł. Nie dało się w nim już podtrzymywać ognia. Kiedy ciśnienie w kotle spadło, padły też pompy.
Pasażerowie i załoga wywiesili banderę statku do góry nogami, co było sygnałem alarmowym, próbując zwrócić uwagę przepływającej jednostki.
Wtedy nikt jednak nie przybył z pomocą.
Przez moment wydawało się, że będzie szansa na ocalenie. Huragan osłabł. Kotła nie dało się jednak odpalić. Morze uderzyło wściekle po raz drugi. Huragan znosił pozbawioną napędu jednostkę. Następnego ranka, 12 września, zauważono dwa statki, w tym żaglowiec Marine. Sto osób, głównie kobiet i dzieci, przewieziono na nie łodziami ratunkowymi. Central America zatonął tego wieczoru o godzinie 20.00. Zginęło 425 osób (norweski żaglowiec Ellen uratował jeszcze z wody kolejnych 50 rozbitków. Trzy następne osoby odnaleziono ponad tydzień później w łodzi ratunkowej).

Złoto poszło na dno. Nie wiadomo konkretnie gdzie. Ale budząc marzenia i budząc pożądanie. Zatonięcie statku było jedną z przyczyn pierwszego światowego kryzysu gospodarczego, tzw. paniki 1857 roku.
I teraz nastąpił akt drugi. 31 letni inżynier zajmujący się technologiami podwodnymi dostał obsesji na punkcie wraku i złota. Od dziecka pasjonował się oceanem i poszukiwaniem skarbów.
Tommy Gregory Thompson wyglądał jak nerd, ale był cholernie przekonujący. Zebrał hajs od 250 inwestorów na poszukiwanie wraku. Zaprojektował też robota głębinowego „Nemo”.
Zebrał do kupy zapisku kapitana statku Ellen, który uratował część pasażerów, trasy tratw, obserwacje innych jednostek i zrobił z tego mapę. 11 września 1988 roku jego podwodny robot zlokalizował idealnie zachowany wrak SS Central America. Spoczywał on na głębokości ponad 2 kilometrów (dla porównania Kursk był na 108 metrach).
Według oficjalnych źródeł ekspedycja Tommy’ego wydobyła mniej więcej 3 tony złota – w tym sztabę ważąca 36 kg, uznaną wówczas za najcenniejszy pojedynczy środek płatniczy na świecie. To było tylko kilka procent z całego podwodnego skarbu.
Kluczowa transakcja nastąpiła w 2000 r.: Thompson sprzedał 532 sztabki złota i tysiące monet firmie California Gold Marketing Group za ok. 52 mln dolarów. Było tego jednak więcej. Dużo więcej. W tym 500 złotych monet.
Inwestorzy, którzy sfinansowali przedsięwzięcie Thompsona, pozwali go w 2005 roku, twierdząc, że nie otrzymali żadnych pieniędzy ze sprzedaży złota. Zaczęły się procesy.
W 2012 roku sędzia federalny w Ohio wydał nakaz jego aresztowania po tym, jak Tommy nie stawił się w sądzie. A Thompson… zaczął się ukrywać. I robił to niezwykle sprytnie. używał fałszywych nazwisk, płacił tylko gotówką, korzystał z wielu prepaidowych telefonów. US Marshals Service nazwało go „jednym z najbardziej inteligentnych uciekinierów, jakich kiedykolwiek ścigano”.
Namierzono go dopiero trzy lata później, w hotelu Hilton Boca Raton Suites na Florydzie. Zatrzymał się tam pod fałszywym nazwiskiem z swoją dziewczyną Alison Antekeier – najpierw asystentką, potem partnerką.
Sędzia zadał mu jedno pytanie: gdzie jest 500 złotych monet? Tommy nie odpowiedział. Więc poszedł do więzienia za obrazę sądu.
Tommy przekonywał, że monety – wyceniane wówczas na 2,5 mln dolarów – zostały przekazane funduszowi powierniczemu w Belize. Twierdził również, że większość z 50 mln dolarów uzyskanych ze sprzedaży pierwszej partii złota poszły na opłaty prawne (ponad 30 pozwów od ubezpieczycieli, którzy chcieli kasy z wraku) i spłatę kredytów bankowych.
I siedział dalej.
W listopadzie 2018 roku Thompson zgodził się oddać monety, ale szybko zmienił zdanie, oświadczając, że jednak nie ma dostępu do zaginionych egzemplarzy XD
Teoretycznie prawo federalne ogranicza karę pozbawienia wolności za obrazę sądu do 18 miesięcy. W 2019 roku federalny sąd apelacyjny odrzucił jednak argument Thompsona, że przepis ten ma zastosowanie w jego przypadku. Skorzystano tu ze sprytnego kruczka prawnego. Tommy siedział dalej.
Rok później sędzia federalny Algenon Marbley ponownie zapytał go, czy jest gotowy wyjaśnić, gdzie znajduje się złoto.
– Wysoki Sądzie, nie wiem, czy już wcześniej omawialiśmy tę kwestię, ale nie znam miejsca przechowywania złota – odpowiedział Thompson.
Ta epopeja trwała, aż nieco ponad rok temu sędzia Marbley zgodził się zakończyć karę Thompsona związaną z obrazą sądu, stwierdzając, że nie jest już przekonany, iż dalsze przetrzymywanie go w więzieniu doprowadzi do uzyskania odpowiedzi na pytanie: co się stało z monetami? Następnie nakazał Thompsonowi…. natychmiast rozpocząć odbywanie dwuletniej kary za niestawienie się na rozprawie sądowej w 2012 roku.
Tommy wyszedł z więzienia kilka miesięcy temu, mając 73 lata.
Dwight Manley, kalifornijski handlarz który kupił i sprzedał niemal całe złoto wydobyte ze statku, powiedział, że Thompson zapłacił bardzo wysoką cenę za coś, co jego zdaniem było jedynie sporem biznesowym. – To nie jest już Ameryka – powiedział Manley. – Ludzie zabijają innych i wychodzą na wolność po połowie tego czasu.
Ładunek ze statku określił jako największy skarb w historii Ameryki.
Co z monetami? Nie wiadomo. Według Thompsona, były one wybite ze złota przetopionego ze sztaby pochodzącej ze statku, przy użyciu XIX-wiecznej maszyny z mennicy w San Francisco – i stanowiły część należnej mu zapłaty (czytaj, Tommy ściemnia, jak cholera, bo prawdopodobnie chodziło o oryginalne monety ze statku, których wartość numizmatyczna jest dużo większa niż samo złoto).
Ile Tommy faktycznie wydobył złota? Nie wiadomo.
Ja czekam na serial, albo na film. Bo jakoś jestem przekonany, że to kwestia czasu.
Moją nową książkę MIASTO, napisaną razem z Pauliną Świst, znajdziecie tutaj:
https://www.empik.com/miasto-swist-paulina-piotr-c,p1755562207,ksiazka-p#ReviewsBox
