Mój znajomy jest kołczem, może nie super znanym, ale uznanym. Pewnego dnia dostałem od niego zaproszenie, żeby zobaczyć, jak uczy. Może ci się spodoba i sam się za to weźmiesz – powiedział. 

To polazłem, zwłaszcza, że to w weekend było. Na sali uczestnicy: koło 30-tki, głównie pracownicy wielkich korporacji, przewaga kobiet, ale niewielka. Kolega wyszedł na środek, pożartował chwilę, po czym powiedział: “Dzień należy rozpocząć od zjedzenia śniadania”. 

W tym momencie parsknąłem śmiechem, traktując to jako żart. 

Zaśmiałem się tylko ja. Reszta osób pracowicie właśnie wklepywała do latopów: „dzień należy rozpocząć od zjedzenia śniadania”. I zamarła w oczekiwaniu na kolejne światłe wskazówki. 

Kolega w ubiegłym roku kupił sobie apartament za prawie 3 mln zł. Więc jeśli ktoś mi jeszcze kiedykolwiek powie, że ja obwieszczam tu z namaszczeniem  jakieś oczywistości to będzie miał we mnie śmiertelnego wroga (chyba, że ma ponadnormatywny rozmiar biustu, to wtedy się jakoś dogadamy). 

A tak na serio, to ta historia pokazuje jedną rzecz: jak wielka jest skala zagubienia ludzi i jak rozpaczliwie usiłują znaleźć na swoje zagubienie recepty. 

Za 3 koła plus VAT, dofinansowanie z zakładu pracy. 

Jak polecieć na Karaiby?

Anna Wendzikowska (nie wiem, kto to jest, ale dla równowagi, ta pani też nie wie, kim ja jestem) radzi fanom jak polecieć na Karaiby. „Tylko trzeba chcieć i się odważyć”. Prawda, że proste? Od tego lepsza jest tylko historia, jak to para influencerów, która niedawno sprzedawała szkolenie o tym, jak tworzyć dobry związek, rozstała się, robiąc sobie prezent na Walentynki.

Przetarłem załzawione oko i pomyślałem, że to  jest cudowne.

Ludzie, którzy nie wiedzą, co zrobić ze swoim życiem radzą innym ludziom, co zrobić ze swoim życiem. Dają im mądre rady, których sami nie słuchają. Lecz słuchają ich osoby, które posłuchać ich też nie mają zamiaru. Za to dają lajki i pieniądze. 

Piękne, nie?

Ludzie z grubsza szukają odpowiedzi na dwa pytania.  I nie chodzi mi o cudowną radę,  jak zarobić kupę kasy, „niemieckie auta, luksusowe zegarki, włoskie szampany i japońskie przystawki” i spędzać pół roku w życiu na Bali. Tu akurat odpowiedź jest prosta – zostań kołczem w Internecie. Lecz ludzkie problemy sprowadzają się tak naprawdę do kwestii: jak sobie poradzić z kompleksami i jak sobie poradzić z krytyką i presją innych.

Tyle, że jak ktoś myśli, że ma kompleksy i traumy to niech spojrzy na Lizzie Velásquez. 

Najbrzydsza kobieta na świecie

Kiedy przyszła na świat ważyła jakieś 1200 gram. Jej rodzice usłyszeli od lekarzy: “Wasza córka raczej nie będzie mogła mówić, chodzić, raczkować, myśleć, nie będzie samodzielna”.

To się nie sprawdziło. Ale żyje z niezwykle rzadką chorobą, na którą cierpią tylko dwie osoby na świecie. Nie jest w stanie przytyć. Może jeść wszystko na co tylko ma ochotę i nie zwiększy swojej wagi. Nigdy nie ważyła więcej niż 30 kg. Jest ślepa na jedno oko.

Rodzice wychowywali ją normalnie. W przedszkolu nie czuła się inna. Pierwszego dnia szkoły przyszła na zajęcia w stroju Pocahontas. Uśmiechnięta podeszła do jakiejś dziewczynki i uśmiechnęła się do niej. A ona spojrzała na nią jak na potwora, jak gdyby zobaczyła coś najstraszniejszego na świecie.

W liceum ktoś z jej szkoły nakręcił ośmiosekundowe ujęcie z Lizzie. Zatytułował ten film:  “Najbrzydsza kobieta na świecie”. Miał on ponad cztery miliony odsłon.  A pod nim tysiące komentarzy w stylu: „Lizzie, wyświadcz światu przysługę, przyłóż pistolet do głowy i zabij się„. 

Lizzie Velásquez/Instagram

Uroda to najpopularniejsza waluta w liceum. Jak ktoś jej nie ma, to ma tam ciężkie życie. Życie Lizzie było tam koszmarem. 

Dziś ma 33 lata. Skończyła dwa kierunki studiów. Jest mówcą motywacyjnym, napisała kilka książek. 

– Chciałam dać nauczkę tym wszystkim, którzy wyśmiewali się ze mnie i dokuczali mi, którzy nazwali mnie brzydką i potworem – mówi. 

Tak, każdy, ma kompleksy. Ale te kompleksy jednak nas tworzą. Moje kompleksy to moja wewnętrzna walka z moimi demonami, ale jest to jednak również moja integralna część. Już nie do usunięcia, nie do wycięcia. Czasami zaleczona. I pewnie umrę z nimi. A może dzięki tym kompleksom będę nawet pamiętany przez parę osób lejących pół litra whisky na mój grób. 

Tak, wiele osób nas będzie w życiu krytykować i obrabiać nam dupę. 

I ja rozumiem, że moja postać, a raczej wyobrażenia ludzi o mnie mogą się im nie podobać. Że jestem seksistą, że przeżywam niezdrową fascynację cyckami (ten zarzut mi się nawet podoba), że nie umiem pisać, że nie umiem pisać bez wulgaryzmów, że skończyłem się zanim się zacząłem, że jestem prosty i prostacki, a mój świat niezdrowy, ponury i cyniczny.

No trudno. Ale ja lubię być w centrum zainteresowania. (Kim byłbym, gdybym przy okazji nie nakarmił swojego ego?) Inaczej bym robił inne rzeczy. Skromność nie jest moją najsilniejszą cechą.

Pocieszam się też, że jak piszesz nijakie książki, nijakie felietony, to może i jesteś wszędzie lubiany, ale i nie masz czytelników.

Przyzwyczaiłem się więc, że jeśli coś robię, to będzie to krytykowane, jeśli nie zrobimy nic, to krytyki rzecz jasna nie będzie.

Wiecie co się w życiu najbardziej przydaje?

Wdzięczność, kurwa.

Większość rzeczy, które wydaje nam się, że są problemami, w zetknięciu z prawdziwymi wyzwaniami jakie stawia życie stają się nagle śmieszne i niepozorne. Doceniamy je dopiero przez porównanie, przez zestawienie z przeszłością. I wtedy stan, który wydawał nam się chujowy, nagle rozkwita w pamięci, niczym pocztówka z dawnych wakacji. Kanty się wygładzają, zresztą czas i tak wygładza wszystko, przez co z taką czułością czcimy czasy młodości, czasy, gdy wszystkie opcje były jeszcze otwarte. 

To, że udaje nam się wstać rano, mamy dwie ręce, dwie nogi, a w moim przypadku również penisa, i nic nas nie boli, to już jest całkiem niezły początek (na świecie jest prawie miliard ludzi niepełnosprawnych, czyli około 15 procent populacji). A jeśli można dorzucić do tego (do tych rąk, nóg i pensia) jeszcze kawę, to już jest całkiem spoczko. 

Bo kiedy tak naprawdę doceniłem możliwość wypicia porannej kawy? Kiedy przez osiem dni nie miałem prądu. Teraz smakuje mi inaczej, bo mam porównanie do momentu, gdy jej nie było. 

To my wybieramy, czy będziemy się cieszyć z życia, czy gryźć w dupę jeżozwierza, że nam nie wyszło. Nasz wybór.

Zjebałem wiele rzeczy. Czasami nawet wyciągnąłem z tego wnioski. Daleko mi od autorytetu moralnego. Pouczania nie lubię, pouczać nie umiem.

W swoim życiu miałem za to dużo szczęścia. Latałem biznes klasą, ale i najtańszymi liniami lotniczymi, gdzie nogi miałem na uszach, bo tak było ciasno. Spałem w pięciogwiazdkowych hotelach w Beverly Hills i na podłodze w górskim schronisku, gdzie nie było prądu. Potrafię się cieszyć jednym i drugim. 

Po latach mogę powiedzieć, że najważniejszą częścią tego wszystkiego jest jednak to, kto jest obok ciebie. Kobieta, mężczyzna, przyjaciele. Możesz bowiem wpierdzielać ekskluzywny zestaw Knorra na leśnej polanie pod dwa tanie piwa i uważać to po latach za jedno z najfajniejszych wspomnień. Możesz również przez 30 minut fotografować kieliszek z winem, na tle gondoli, aby pokazać ludziom których nie znasz jakie masz światowe życie. Ja wybieram to pierwsze.

Wdzięczność, kurwa. za to, że ciągle żyję i oddycham.

Kolekcjonuję pod powiekami widoki, kolekcjonuję smaki. Pamiętam kobiety z którymi byłem, smak ich skóry na języku, kształt ich piersi w dłoniach. Pamiętam rzeczy, które mnie wzruszały i przy których płakałem, pamiętam chwile swojego szczęścia. Ale to prywatne wspomnienia, a już dawno podjąłem decyzję, że swoim prywatnym życiem dzielić się w sieci nie będę. 

Hasztag wspomnienia. 

Czy zjedzone śniadanie może dać szczęście?

Kiedy piszę te słowa właśnie posmarowałem pajdę świeżego chleba zmiażdżonym awokado, mam do tego jajecznicę z dwóch jajek na boczku. Jeszcze zastanowię się, czy dołożyć do tego pomidory, bo kawę dołożę na pewno. 

Będę jadł powoli i czytał te wszystkie rzeczy, które umknęły mi przez cały tydzień. 

Da mi to przyjemność cieszenia się chwilą. Kiedy jeszcze jestem w stanie czuć smak, czuć zapach wiosny w powietrzu, czuć, że przede mną jest jeszcze wiosna i lato i jesień. Czy to dużo? Może nie. Ale na ten moment wystarczy. 

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych notkach?

Chcesz więcej takich opowieści? 

Kup „Solistę”

https://www.empik.com/solista-czyli-on-ona-i-jego-zona-c-piotr,p1284827987,ksiazka-p

Solistę dostaniesz w każdej księgarni stacjonarnej. A w wersji elektronicznej jest tu:

➡ Legimi https://www.legimi.pl/ebook-solista-czyli-on-ona-i-jego…

➡ Storytel https://www.storytel.com/…/solista-czyli-on-ona-i-jego..

➡ Jest też w aplikacji Empik Go. Sprawdzałem, naprawdę jest.

➡ e-booki i audiobooki, dla tych którzy nie lubią abonamentów: https://upolujebooka.pl/oferta,144642,solista__czyli_on…

Chodź ze mną do łóżka

9 uwag do wpisu “Masz 10 minut, aby to przeczytać

  1. Posmaruj chleb zwykłym masłem a nie epatujesz nowoczesnością 😉 żartuję oczywiście, ale prawdą jest, że żyjemy na pokaz: niektórzy zawsze, inni czasem. Ja śniadań nie jadam i jest mi z tym dobrze. Czasem się czymś pochwalę a czasem z siebie zaśmieję. Czasem jestem prawdziwa a czasem kogoś udaję. Podoba mi się ten teatr i to, że mogę to robić.
    Pozdrawiam i smacznego! 😀

    Polubienie

  2. łatwo jest patrzeć na media społecznościowe i myśleć: „inni lepiej się bawią” lub „moje życie nie jest tak fajne jak życie moich znajomych”. Istne zawody sportowe, nieustanna konkurencja, jakbys się ścigał. Za każdym razem, gdy łapię się na porównywaniu mojego życia z życiem kogoś innego, muszę przypominać sobie, że nie biorę udziału w żadnym wyścigu. Lepiej jest patrzeć na życie z szerszej perspektywy. Przecież nikt nie ma doskonałego życia. A mała migawka, którą widzimy, jedynie wygląda efektowniej niż jest w rzeczywistości.

    jedyną osobą, z którą powinienem się porównywać, jestem ja, jaki byłem wczoraj. Starać się być trochę lepszy każdego dnia, by poczuć się mniej zagrożony osiągnięciami bliskich ludzi, nawet wtedy jak idzie człowiekowi jak dziwce w deszcz..

    Polubienie

  3. Czytam Ciebie od dawna, nie komentowałam, nie czułam takiej potrzeby, te wpisy traktowałam jak zabijacze czasu, takie „small talki” w oczekiwaniu na wizytę u klientów. Dziś, gdy siedzę sobie w kasynie, mam chwilkę rozrywki, po prostu czuję, że muszę Cie pochwalić. Jesteś szczery jak nikt. Autentyczny głos mądrego człowieka. Ty już jesteś wystarczająco dorosły, by wiedzieć, że piękni chcieliśmy być za młodu, bogactwa dorobiliśmy się na tyle, by nie patrzeć ile kosztuje kawa w macu, została nam dojrzałość. Wbijasz ludziom, że naprawdę szczerość to jedyna recepta na bycie szczęśliwym nie tylko w związku, rzadko kto to naprawdę rozumie. Wybacz ten ckliwy dytyramb, ale i tak się on Tobie należy

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.