Maurizio Zanfanti, obiektywnie rzecz biorąc, nie był przystojny. Wyglądał jak czeski hokeista. Długo z tyłu, krótko z przodu, wąsów nie miał, klata owłosiona jak u goryla.

Szczęka wystająca, spojrzenie lekko błędne, złota keta na szyi, mocno opalony. Nie wygląda to jak wyzwanie dla lasek do pływania dołem, nieprawdaż?

Zrzut ekranu 2018-11-05 o 07.50.23

Screenshot: telegraph.co.uk

Maurizio zmarł pod koniec września, mając lat 62. Zmarł, to może źle powiedziane. Dostał ataku serca około drugiej nad ranem w swoim Mitsubishi Pajero 4×4. Nastąpiło to sekundy po tym jak doszedł w 25-letniej Rumunce, z którą uprzyjemniał sobie wieczór.

Przez okno dochodził zapach brzoskwiń. Zanfanti zaparkował auto w małym gaju brzoskwiniowym, należącym do jego rodziny. 62-latek ciągle mieszkał z matką. Było ciepło. Jak to w Rimini, pod koniec września.

25-letnia Rumunka była jedną z ponad 6 tys. kobiet, z którą Zanfanti uprawiał seks. Spaniem tego nazwać nie było można, aż tyle czasu to on nie miał. Gdy miał 16 lat rzucił szkołę i zatrudnił się jako promotor w dyskotece o nazwie „Blow up”. Zaczepiał laski na plaży i w barach i dawał im darmowe bilety. W trakcie jednego wakacyjnego sezonu trwającego trzy miesiące zaliczał ok. 200 turystek. Czasami po dwie dziennie.

I teraz, jeśli jesteś facetem, zadajesz sobie pytanie: co sprawiało, że niezbyt przystojny i z całą pewnością niezamożny Włoch robił to z tysiącami kobiet, bez żadnych zobowiązań?

Nawet Mick Jagger wokalista The Rolling Stones zaliczył tylko 4 tysiące.

Za chwilę to wyjaśnię.

xxx

Kiedy miałem 23 lata poznałem pewną tancerkę. Wyglądała – mój Boże, jak ona wyglądała!

Miała cycki, jak marzenie lepszego życia. Śliczna, długonoga, błękitnooka i zepsuta. Zawsze miałem słabość do takich kobiet. Każdego dnia rano pisałem do niej długi mail. Opowiadając o głupiej pracy w korpo, trudnej miłości do dorosłości, swojej erekcji, planach podboju wszechświata, piątkowym melanżu, a przede wszystkim tłumacząc jej co jej zrobię i w jakiej pozycji.

Chyba jej się te moje opowieści podobały, bo kiedy nie napisałem jednego czy drugiego dnia, był foch. Że ty mnie już nie lubisz. Że tobie już nie zależy.

Więc pisałem co rano, wysyłałem, ona coś tam odpowiadała i tak się to kręciło. Spotkaliśmy się, nawet udało mi się dowiedzieć czegoś tam na temat krzywizn i wypukłości jej ciała, ale jak na mój gust to stanowczo za mało.

Tancerka nie miała zasad. Co do innych facetów. Co do mnie – miała ich całkiem sporo. Obiecanki macanki, a głupiemu stoi. Zostałem zaklasyfikowany do grupy: miły miś, na śniadanie można iść. W pewnym momencie zrozumiałem, że związek ten smakował tak, jakbym idąc po błocie wyjebał się i wpadł ryjem w tę breję.

Zabuksowałem kołami i poleciałem dalej.

kareya-saleh-239146-unsplash

Photo by Kareya Saleh on Unsplash

Traf chciał, że z rok później wpadliśmy na siebie na pewnym spotkaniu towarzyskim, gdzie było sporo ludzi i więcej alkoholu. Ładnie się przywitałem i totalnie na autopilocie zająłem się działalnością rozrywkową. Podeszła raz. Podeszła drugi. Ale jakoś nie wpasowała się w klimat konwersacji.

Ja mam przeklętą skłonność do tego, że jak się kimś znudzę, bądź zawiodę, to bardzo trudno jest ten stan odkręcić. Jestem uprzejmy, jak młode dziewczyny przebrane za kelnerki w dobrej restauracji.

Ale im bardziej się cofałem, tym bardziej ona szła do przodu. Im bardziej olewałem, tym bardziej jej zależało. Nie była w stanie zrozumieć co się stało.  Dlaczego facet, który na nią jeszcze całkiem niedawno leciał jak szczerbaty na suchary teraz nawet na nią nie patrzy.

– Jesteś jakiś inny – powiedziała zdumiona.

W końcu pod byle pretekstem pociągnęła mnie za rękę do pustego pokoju i zamknęła drzwi.

Raj stanął przede mną otworem na jakieś 180 sekund. Wiedziałem, że dostanę wszystko. Nawet ostatniego chipsa z miski.  Więc położyłem dłoń tam, gdzie powinienem ją położyć, podciągnąłem jej sukienkę tak, jak oczekiwała i w tym momencie ogarnęły mnie wątpliwości.

Bo gonienie króliczka było znacznie ciekawsze niż jego złapanie. A do tego byłem nawalony jak szpadel i, czułem że zaraz będę rzygał. Zebrałem się, pożegnałem i wyszedłem.

Od tego momentu zauważyłem, że kiedy mówię, że jestem cynikiem to kobiety chętniej chcą iść do łóżka.

A właśnie, jeśli facet pamięta twój kolor oczu to nie jest znak tego, że byłaś szczególnie interesująca, tylko tego, że masz małe cycki.

xxxx

Bohater mojej najnowszej książki „#To o nas” w pewnym momencie pyta dlaczego mu nie idzie z kobietami.

Słyszy coś takiego:

Żeby uwieść Polkę, wystarczy zrobić jedną prostą rzecz. Olać ją i przyciągnąć. Dzień być fajnym, dwa dni nie odzywać się w ogóle. A później powtórka. I jeszcze raz. Zerżnąć tak, że chodzić nie będzie mogła, zadumać się, popaść w melancholię, wypić pół butelki wódki albo lepiej whisky, powiedzieć wiersz, wytrzeć kutasa w firanę i wyjść. Wtedy głupieją. Jak widać jesteś dla nich za miły.

I stąd się bierze kobieca namiętność dzika i wściekłe pożądanie. Jak to napisała proszona o opinię o mojej nowej książce czytelniczka: „Tak się wkręciłam, że zapomniałam tampon zmienić.”

Typowe zawodzenie samca, który nie odnajduje się w obecnych czasach wygląda tak:

„Bycie dobrym i miłym się nie opłaca.”

„Kobiety wolą dupków, a później przez nich płaczą.”

„Normalni się starają, a ‘dupki’ ruchają.”

Bądź też, jak padło w pewnym filmie:

„Franz nie ma racji , wy nie jesteście złe , wy jesteście tylko bezdennie głupie”.

Jak można umierać z wyimaginowanej miłości do faceta, który nie chce się angażować, ma ją w dupie, okłamuje ją?

Ano, źródeł tego pierdolca jest kilka. Tak, tak wiem:#przegryw #stulejacontent

Przeinwestowanie uczuć

Długo pracowałem na swą złą reputację, więc od razu wyjaśnię, żeby wszelkie złudzenia opadły, że bierze się to głównie z niedowartościowania.

Ludzie czują się tak chujowi, tak beznadziejni sami ze sobą, tak bardzo w siebie nie wierzą – że jak ktoś ich chce, ot tak, po prostu i jest dobry i miły – to znaczy, że jest głupi. No bo jak? Skoro ja jestem taka chujowa/taki chujowy – a ktoś I TAK mnie chce – to znaczy, że jest jeszcze gorszy i głupszy niż ja. Czyli dno dna. To ja nie mogę z kimś takim być. No, kurwa, way. Choćby mi dał gwiazdkę z nieba czy passata w hajlajnie.

 Jestem idiotą? To już wiemy. Zresztą mi wierzyć nie musicie. Ale w psychologii to zjawisko nazywa się narcyzmem.  I to narcyzi są teraz najczęstszymi klientami psychoterapeutów. To nowa plaga społeczna.

Jest jeszcze inna odmiana tej samej choroby. To – używając języka ekonomii – przeinwestowanie. Znam kobietę, która wstaje każdego dnia pół godziny przed swoim facetem, aby jej nigdy nie zobaczył bez makijażu. Kiedy idzie z nim do łóżka układa się tak, aby nie zobaczył fałdy na brzuchu. Nigdy, ale to nigdy nie ma orgazmu, ale zawsze jęczy jak popierdolona.

Laska (ale facetów to też dotyczy) za wszelką cenę chce udowadniać, że jest lepsza niż w rzeczywistości.

Bo niektórzy ludzie przez całe życie usiłują przekonać świat jacy są zajebiści. Bardziej cenią opinię innych na swój temat, niż swoją własną. Cały czas szukają aprobaty. Ich wiara w siebie zależy od opinii partnera/szefa/koleżanki. Kobieta czuje się sexi dopiero kiedy facet jej powie, że może. Mężczyzna czuje się spełniony, dopiero gdy wszyscy kiwają z uznaniem głowami: “Ten to ma gest”.

Karty mogą się grzać do czerwoności, majtki nie mają czasu zagrzać miejsca na tyłku, bo ciągle ktoś inny je zdejmuje, a to wszystko ciągle mało, za mało.

Wychowanie

Jest taki piękny strasburger pokazujący, jak w Polsce kobiety traktują kobiety.

Otóż rodzice wyjechali z domu. Do kina pojechali. Kluczy jednak zapomnieli. Wracają do domu, a tu ich ukochane dziecię, czyli syn już jest w ich sypialni, gdzie dość intensywnie zajmuje się swoją koleżanką.

Chłopak myśli: “Ładne jaja. No, to będzie szlaban na kilka dni. Szkoda tylko, że nie doszedłem”.

Dziewczyna leżąc na brzuchu myśli: “No pięknie, wyszłam na dziwkę. Pierwsze spotkanie, a ja jestem z gołą dupą.

Ojciec myśli: “Ale dupa!”

A matka? A matka myśli: “Jak ta zdzira nogi trzyma! Przecież mu niewygodnie!”

xxx

Zmierzam do tego, że kobiety są pod presją. Cały czas. Matka nie przychodzi do niej i nie mówi jej: “Dziewczyno, nie musisz być doskonała i tak będę cię kochać.” Zamiast tego, od dzieciństwa matka/ciotka/sąsiadka przekazuje jej szereg oczekiwań. Ma się doskonale uczyć, doskonale zachowywać, pleść warkocze, nosić czyste majtki, nie być zdzirą ale znaleźć faceta, być doskonałą kucharką, piec ciasta, mieć dziecko ale mieć też karierę zawodową oraz pasje, etc.

I oczywiście: „bądź kobieca”, ale „nie histeryzuj”.

Żem debil? Nie wykluczam. Ale to wnioski z badań „Women Power – Kobiety w Polsce 2018”.

Kobieta nie jest w stanie tego ogarnąć, więc czuje się sfrustrowana. I gówno warta. To poczucie niespełnienia narasta. Więc się wypala i kiedy spotyka faceta, który mówi: “Jesteś gówno warta” to ona się z tym zgadza.

Kobieta myśli: “Skoro on uważa, że jestem beznadziejna, to znaczy, że jest lepszy niż ja, bo widzi kim naprawdę jestem. To ja mu udowodnię! I jak już mu udowodnię, jak już mnie zechce – to finalnie okaże się, że nie jestem taka chujowa jak mi się wydaje. Udowodnię jemu i… sobie. Najbardziej sobie.”

To uczuciowa metaamfetamina. Kobieta przez chwilę po zażyciu dawki czuje się dobrze. Później źle i coraz gorzej, a facet prędzej czy później kopnie taką laskę w dupę. A ona się rozsypie.

A jak ten suchar wygląda w wersji męskiej?  

Synek mówi do taty: “Tato mówi się: Królowa Lodu czy Królowa Loda?”

Tata: “Synku, zależy, czy jest to postać negatywna czy pozytywna…”

Potrzeba porównania się

Dlaczego Maurizio Zanfanti, czyli 62-latek z początku tekstu, który umarł tuż po orgazmie, miał tyle kobiet?

Zwyczajnie, kobiety lubią się porównywać do innych kobiet i robić to samo co ich koleżanki. Lubią z nimi rywalizować. Skoro Aśka przespała się z Sebą i mówiła, że Seba ma dużego to ja też się z nim prześpię, aby to sprawdzić i zobaczyć czy mogę. Czy potrafię. Czy będę miała więcej orgazmów.

Na dodatek kobiety są ciekawskie.

Toteż Zanfanti zaliczał do pewnego momentu sporo lasek, bo miał gadane, a od pewnego momentu bo miał odpowiedni przebieg, a kobiety chciały się dowiedzieć co w nim takiego specjalnego jest, że wszystkie laski idą z nim do łóżka (na tylne siedzenie samochodu).

„Jaka jest różnica między flirtem, a molestowaniem? Jeśli jesteś przystojny, dowcipny, znany, bądź bogaty, to jest to flirt. Jeśli brzydki, to jest to molestowanie.”

Nuda

Kobietę dużo bardziej niż mężczyznę determinuje świadomość starzenia się. Kobieta po 40-tce czuje się jak pomnik przyrody. Owszem, niektórzy podziwiają, ale dotykać już za bardzo nie chcą. I nie jest to moją winą.  Nie ja wymyśliłem cywilizację w której króluje młodość i kult insta.

Kobiety dzielą mężczyzn na takich którym się oddają i takim którym się oddać nie chcą.

I nie chodzi o seks. Bo często i jest to myśl stosunkowo świeża, nie chcą się oddać facetom, z którymi spędzają w związku lat pięć, siedem czy dziesięć. Owszem, dają im ciało w dzierżawę i swoją obecność.

Bo czują, że to racjonalnie dobry wybór. Jak Skoda Octavia w gazie.

Nie dają im jednak głowy.

A później, nagle i niespodziewanie, pojawia się ktoś i bierze nagle głowę i ciało. Bo jest niedostępny. Bo ona łamie dla niego jakieś zasady. Kobieta plącze się jak Roszpunka swe loki i nie wie co robić. A później się oddaje i rzecz jasna cierpi.

„Mam 29 lat, orgazm mogę policzyć na palcach ręki, jednej, a nie jestem świętojebliwa. Faceci zaliczają i dochodzą, nie mamy żadnego wpływu na ich fizjologię. Mogę kogoś kochać i kochać się z nim, ale fajerwerków brak. Ale go kocham. A inny daje mi orgazmy. A przynajmniej się stara. Stara się mnie zadowolić, docisnąć i wziąć jak mój ukochany nie potrafi. Takie 2+1. Zgań i zrugaj mnie teraz. Bo nie potrafię tego przerwać.

– Anna (listy do Czarnego)

Miły facet jest obliczalny. Wiadomo co zrobi. Wiadomo, że mu zależy. Ale jest… nudny. Słodzi. Dzwoni, żeby zapytać co słychać. Jest często desperatem, bo jest niepewny siebie. Popełnia największy męski błąd: nie ma fantazji. 

Z kolei książę Dupek jest arogancki i nie ma żadnych wątpliwości. To się kobietom podoba.

Daje euforię.

Daje strach.

Daje ekscytację.

Owszem, kobieta często się przez niego wkurwia, ale za to seks jest z gatunku tych, że nawet sąsiad zapala papierosa po.

W jednym momencie, (tuż przed orgazmem) facet ma minę, że mu bardzo zależy (no jasne, jeszcze cztery ruchy, dupa wyżej, maleńka). W drugim, staje się oziębły (poruchałem, to mogę iść do domu). Miesiąc później znowu się odzywa, zjawia w progu z różą w zębach i butelką wina. A kobieta nie jest w stanie zrozumieć, że to nie romantyzm, tylko dymać mu się chce, więc sobie przypomniał, że ma taką dupę w rezerwie.

Jest taka gra Tabu – słowne kalambury. Próbowałam koleżance wytłumaczyć jedno z haseł:
Ja: „Lata i w to nie wierzymy”
Ona: „Miłość”
Ja: „prawidłowa odpowiedź UFO”.

– K (listy do Czarnego)

Jak uwieść księcia Dupka?

Jednym z najczęściej wysyłanych do mnie pytań jest: Jak sprawić, aby ten książę Dupek się zakochał we mnie i został ze mną?

I krótkoterminowo jest to bardzo proste. Prawda brzmi, że są pierdoły, które faceci łykają niezależnie od wieku. Zwłaszcza, jeśli wypowiadają to kobiety. „Masz największego jakiego widziałam”. „Jesteś taki mądry. Mój Ty Zwierzaku.”

Mężczyźni uwielbiają pierwszą osobę liczby pojedynczej (czyli ‘ja’) i mają w sobie niekończące się historie na temat tego, ile wypili, gdzie i jak rzygali i jak strzelali gole na boisku (i poza boiskiem też) w drugiej klasie szkoły średniej. Gdy kobieta to w nich naciśnie i posłucha, to mężczyzna się zachwyci.

Czasami też książę Dupek poczuje chęć związku, kiedy trafi na sukę. Sukę, która w autentyczny, a nie udawany sposób, będzie miała go kompletnie w dupie.

Powiem szczerze, nie mam pojęcia czy dla danej osoby związek z księciem Dupkiem jest dobry, czy zły. Może dobry, bo coś jej ta znajomość daje. Albo budzi coś w środku, czego żaden facet nie był w stanie do tej pory obudzić.

W miłości zawsze jest jakaś tajemnica. Czasami pewne osoby tkwią nas jak zadra. I nikt nic z tym nie zrobi. To ta osoba musi się sama przejechać gołą dupą po drucie kolczastym.

Wiem za to, z całą pewnością, że każdy ma kompleksy. Nawet Kim Kardashian. Największa i najcięższa praca jaką mamy do wykonania w życiu to nie są studia. To nie jest harówa po 12 h dziennie ku czci excela. To samoakceptacja. I wtedy jest łatwiej. 

Bo stare powiedzenie głosi: Gdy kobieta jest nieszczęśliwa, to szuka męża. Gdy jest szczęśliwa, to potencjalni mężowie szukają jej.  

I to działa w obie strony.

hunters-race-408744-unsplash

Photo by Hunters Race on Unsplash

 

49 uwag do wpisu “Dlaczego kobiety wolą dupków? (Jeśli nie jesteś wystarczająco inteligentny to nie próbuj czytać tej notki)

  1. Lubię Cię czytać choć wkurza mnie Twój szowinizm jak diabli. Ale błagam nie kpij z molestowania, bądź ponad to… To naprawdę nie jest śmieszny temat a podejrzewam, że większość Twoich czytelników go doświadczyła.

    Polubienie

    1. Autorze tekstu. Piszesz w każdym artykule to samo, o tym samym, tylko w odwrotnej kolejności. Może zacznij opisywać piękno otaczającej Cię przyrody, albo coś w tym rodzaju. Już wiem, napisz coś o życiu ptaków, albo gadów, może ssaków? Tylko nie tych o których właśnie pomyślałeś.

      Polubienie

    2. Dobry tekst i dużo prawdy w nim zawarte.

      Ludzie w komentarzach psioczą odnośnie klimatu wypowiedzi, że oklepane, że jaki to świat przedstawiasz, że oklepane i nieoryginalne teksty… Widać każdy obraca się w różnych środowiskach i nie każdy miał okazje doświadczyć tego o czym opowiadasz. Ci z podobnymi doświadczeniami i z podobnego środowiska przytakują, i rozumieją o czym mówisz – ma to sens oraz wyjaśnia wiele sytuacji.

      Inni… No cóż, jest to dla nich „Matix” i „surrealistyczny obraz” 🙂

      Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na kolejne wpisy.

      Polubienie

      1. Po prostu nie kleisz do końca słowa pisanego.
        Ci co piszą o uogólnieniach nie przeczą, że takiego świata nie ma. Oczywiście że jest. Tyle, że to nie jest żadna norma, większość…nic z tych rzeczy. To jest coś, co się nazywa „światek”, i tym się różni od całego świata, że jest jego niewielkim podzbiorem.
        Ale jako że mieści się w nim show-business, to jest głośny, hałaśliwy i widoczny.
        Kto lubi klimat „stoję w luksusowych butach po pas w gównie”, odnajdzie się bez problemu.
        A ponieważ czas patologicznego konsumpcjonizmu powoli dobija do ściany – za chwilę to wszystko będzie tyle warte ile aktualnie domy w miejscowości „Paradise” w Kalifornii.
        Nasz świat dobiega końca, od mniej więcej lat ’90 postępuje widoczny gołym okiem rozkład poziomu życia społecznego, mediów w szczególności a autor, kreujący się na bystrego obserwatora, nie widzi nawet tego że nadciąga burza. Zamiast tego skupia się na tym że myszka zrobiła bobka, szajs jest najbardziej nośny w blogosferze 🙂

        Polubienie

  2. I tak właśnie nie szukam. Pięknie sobie żyję. Się znajdzie albo i nie.
    Pełna zgoda na to, co wybieram i co niesie życie.
    Bez ścisku dupy.
    Już nie muszę.

    Polubienie

  3. Długo tu nie zaglądałem. Kiedyś kilka wpisów zrobiło na mnie wrażenie trafnych spostrzeżeń i ciekawie opakowanych wniosków. Natomiast to co przeczytałem tutaj to lipa straszna. Nie wiem czy to chwilowy spadek formy czy autor sie cofnął w rozwoju (może ja sie zestarzałem) ale wklejanie kawałów, które są starsze niż Karol Strasburger czy złote rady na temat mężczyzn dla studentek kosmetologii i cytaty jak z Palo Coehlo nie zachecily mnie do ponownego zajrzenia. Piotr – ogarnij sie.

    Polubienie

    1. Niestety, ale też mam takie wrazenie jakbym niektóre teksty czytała już wcześniej, ten tekst to zlepek różnych ciekawych puent, które kiedyś, kiedyś pojawiły się w innych postach, nie ma w tym nic oryginalnego, oprócz tematu, który został poruszony, a dalej…. Dalej to misz masz to co się sprzedaje najlepiej…

      Polubienie

  4. Jak czytam Twoje wpisy to się czasem zastanawiam czy nie przestałeś uczęszczać na mitingi AA..albo to już całkiem zaawansowane stadium depresji. Mimo wszystko lubię Twoje wpisy, są dla mnie jak trochę jak Matrix, surrealistyczny obraz świata, w którym podobno żyje.

    Polubienie

  5. Serio z tą miłością, co lata i nikt w nią nie wierzy…? Co za głupia odpowiedź…

    Nie wątpię w to, że masz dużo racji, ale czy faktycznie relacje damsko-męskie sprowadzają się cały czas do gry w kotka i myszkę? Przecież to niesamowicie męczące… A może właśnie przez to, że ludzie to tak traktują tak to wygląda? Może udany związek powstaje wtedy, kiedy obie strony są zwyczajnie dojrzałe i zaangażowane? Bez całej tej otoczki dup, orgazmów, zdzir i innych przewalających się w Twoich tekstach elementów.

    O nieatrakcyjności służalczych mężczyzn i psów pisałam też tu:
    https://burzatumblemind.wordpress.com/2018/02/02/nieatrakcyjnosc-psow-i-nie-tylko-polega-na-ich-sluzalczosci/

    A matka martwiąca się o to, że synowi było niewygodnie mnie rozbroiła 😀

    Polubienie

    1. Jasne ze tak jest. A te co mowia ze nie szukaja i bla bla bla po prostu klamia! Kazda kobieta chce miec swojego faceta. A gadacie tak bo tak jest wygodniej. No bo przeciez jestem niezalezna kobieta… bull shit!!! Tak sie tylko bezsensownie tlumaczysz bo jestes sama

      Polubienie

      1. Nie no, bez przesady. Skoro zarzucamy autorowi bezpodstawne uogólnianie, to warto powstrzymać się od tego samego 🙂
        Nie „każda chce mieć faceta” bo znikamy lesbijki i kobiety generalnie niezainteresowane sferą seksualno-reprodukcyjną.
        Niemniej to tak jest, że wszystkie te młodzieńcze szaleńcze miłości, pęd do „zaliczania” u facetów, krygowanie się że nie chcą i nie są łatwe u kobiet etc etc – to są wszystko zachowania godowe, to się kręci w sferze nieuświadomionej wokół prokreacji i jest to zupełnie oczywiste dla wszystkich którzy czytali cokolwiek z antropologii, biologii i nauk pokrewnych. Zachowania te oscylują wokół poziomu hormonów u danego osobnika a wyrażane są tak, jak kultura w której się żyje pozwala i akceptuje. I to wszystko.
        Czym innym są związki dojrzałe, z przyjaźni, a czym innym zawiązywane na zew macicy.

        U autora to wszystko wygląda jak brudne gierki, bezsensowne, niezrozumiałe decyzje, absurdalne wojny bez powodu etc etc.
        Jest to całkowicie oderwane od rzeczywistości, a dzieje się tak dlatego, że autor odmawia przyjęcia tego faktu do wiadomości. W jego świecie(w konstrukcie jego umysłu) dzieci nie ma. Biologicznym celem seksu jest orgazm, zarobienie kasy albo „ego boost”.

        Ale jest ot na swój sposób interesujące jako zjawisko socjologiczne.
        Żyjemy w czasach odrealnienia. Jako ludzkość roimy sobie że możemy żyć bez biosfery, jako homo aeconomicus że możemy mieć nieskończony wzrost przy skończonych zasobach, a jako autorzy książczyn „na plażę” że seks i życie w parach ma wszystkie inne sensy, poza tym jednym – prokreacyjnym :).

        Mnie to interesuje, jak daleko można się osunąć w matrix, zanim ktokolwiek zauważy że coś tu nie pasi 🙂

        Polubienie

  6. Z tymi pomnikami przyrody to trochę przesadzasz Autorze. Obecnie to pomnikowanie jest grubo przed 40 a zwiastowanie zaczyna się od zastąpienia brwi sierścią z d…py jenota by chwile później niczym na zmurszałym pomniku zamienić się w krechę zrobioną mazakiem niczym „love asicem” wyryte kozikiem. Należy pamiętać że to nie przypadek ogólny ale szczególny znaczący większościowo co nie zmienia tego że w ubogiej ilościowo mniejszości jest całe mnóstwo kobiet grubo po 40 które są absolutnie normalne, inteligentne i ponętne oraz nie mają przymusu mentalnego np. betonować ust grubą warstwą rozpuszczalnikoodpornej warstwy toksycznych tworzyw sztucznych, wstrzykiwać sobie w różne miejsca ekstraktu z trupów dinozaurów (rzekomo dinozaurów) czy też uwłaczać swojemu fizis wspomnianym wyżej jenotem (biedny ten jenot). Co warto zauważyć ta nie pomnikowa cześć grubo po 40 za nic ma kryterium czasu co jakby ilustruje zasadę nieoznaczoności Heisenberga bo mimo iluzorycznego kryterium czasu oceną kryją się w okolicach 30, a zwykle obrazem nawet przed co w porównaniu z pozostałymi przymiotami powoduje że przebywanie li tylko w ich towarzystwie stacje się przyjemnością w prozie życia, tego życia które wielu wypełnia jedynie rżnięciem, wódą i jenotem.

    Polubienie

    1. Chwała Ci za te słowa. My kobiety po 40stce nawet czasem w wieku 44 lat wychodzimy ponownie za mąż, tym razem z wielkiej miłości i rzygamy szczęściem bezczelnie w twarz każdemu. I nakładamy tylko jeden lekki kremik zamiast warstwy tapety jak kiedyś i w głębokim poważaniu mamy dodatkowe 14 kg i poudarowe niesprawności. Oczywiście, że mówię o sobie ale mam kilka koleżanek w tym strasznym wieku, które też nieźle sobie radzą. Mimo iż czasem strzelą sobie tego jenota. Ot tak z ciekawości. Panowie. Nie obrzydzajcie sobie życia uogólnianiem.

      Polubienie

  7. Poznałam jakiś czas temu takiego „dupka”. Z tym, ze on ani razu sie nie krył z tym, ze dupkiem nie jest (9 lat w stałym związku, a liczba partnerek seksualnych dochodziła do 50). Na wstępie zaznaczył, ze żadne uczucia nie wchodzą w grę i on nie chce mieć problemów. Sama nie wiem dlaczego w to weszłam – ani on w moim typie, ani jakos specjalnie mnie nie pociągał. Moze to ta ciekawość o ktorej piszesz. Pierwszy seks w obskurnym hotelu i moj pierwszy wielokrotny orgazm. Spodobało mi sie, jakos poszło. Po niecałym roku spotykania sie umówiliśmy sie na mały „outdoor”, a po wszystkim on mi wyskakuje, ze sie we mnie zakochał… Na początku sie poczułam polechtana. Mysle, widzisz chuju, jednak nie jestes taki figo fagot i tez Cie mozna złamać. Potem było romantycznie przez jakiś czas, a teraz stał sie dla mnie takim misiem właśnie. Przyjacielem. Stracił dupkowatosc. Każda nasza rozmowa schodzi na temat jaka to ja nie jestem inna od reszty kobiet, jak idealna, wyjątkowa i inteligentna. Nuuuuda

    Polubienie

    1. Muszę też się odezwać. No ja to już jestem omszalym pomnikiem kimś niewidzialnym dla większości Świadomość, że nikt na ciebie nie patrzy niesie też w pewnym sensie poczucie wolności. Gdy przekroczysz 50 czy 60 życie staje się pewnym przywilejem. Nie martwię się tym co myślą o mnie inni. Większość ludzi i tak myśli tylko o sobie i na sobie się skupia.10 lat wcześniej też myślałam, że jestem stara. Teraz mam zupełnie inne odczucie co do tamtego czasu. A te wszystkie gadki na temat kobiet i mężczyzn. Trele morele. Świat się zmienia. Pieniądze dyktuja podaż i popyt. Dzisiaj byle siusmajtka ogląda się za facetem z epoki brązu byle miał kasę i przekonuje wszystkich, że to jest miłość a stercznialy gość też się utwierdza w tym, bo tak chce. Młodzież męska też nosi pieski za ufiolkowanymi paniusiami choć dawno przekroczyły epokę węgla i udaje orgazm żeby wydobyć trochę gorsza z jej konta. Ale miłość i tak istnieje i nie bądźmy cynikami. Zawsze ktoś sławny nawet o aparycji ropuchy z owrzodzona morda (Mrożek) znajdzie królewne, która go pocałować zechce.

      Polubienie

    2. Boże, jak ciężko się czyta komentarze kobiet które same sobie prawią komplementy pod hasłem „to ktoś powiedział” i „co za nuda”.
      Jak Cię to nudzi to uwierz, wiele lasek myśli o sobie ze są tak wyjątkowe i niezdobyte, pewnie większość odbiłaby Ci tego kolesia z zamkniętymi oczami, to dopiero nuda.

      Polubienie

  8. Myślę, że autor mógł sobie darować komentarz w tytule (ie „Jeśli nie jesteś wystarczająco inteligentny…”), bo wpis za wiele inteligencji nie potrzebuje (no może ten list od Anny, bo ja nie ogarniam). Raczej notka wymaga cierpliwości. Kilka celnych acz szowinistycznych wtrętów powiększoną czcionką (za wyjątkiem molestowania), czyta się to jakoś, ale generalnie to raczej „odgrzewany kotlet”. Ostatnia książka była dużo lepsza niż ten wpis – może autor ma jakiegoś ghost writera (na blogu lub w hard copy)? 🙂

    Polubienie

  9. Dno .nie znam gościa i nie czytałem nic z tego co pisal ale znam przynajmniej dwie osoby ,które wstawił komentarz.Strassburger chyba im imponuje swoimi kawałkami a one niestety nie mogą zaimponować swoim życiowym wyborem w tak młodym wieku.Choć mają dużo do powiedzenia. Pozdrawiam. Fiona

    Polubienie

  10. Bo stare powiedzenie głosi: Gdy kobieta jest nieszczęśliwa, to szuka męża. Gdy jest szczęśliwa, to potencjalni mężowie szukają jej.

    Z drugiej strony wygląda to jednak inaczej: Gdy mężczyzna jest nieszczęśliwy, to szuka żony. Gdy jest szczęśliwy, to żona jego szuka ;).

    Polubienie

  11. Panie Piotrze ( o ile jest to prawdziwe imię)! Przeczytałam książkę „Brud”. Szybko się ją czyta. Sądzę, że taka literatura jest potrzebna. Odzwierciedla co prawda niewielki procent zachowań populacji, lecz to ta część społeczeństwa, którą znaczna część młodego pokolenia naśladuje. Korporacje prawnicze, biznesowe są marzeniem wielu młodych ludzi. Jeżeli prawdą jest to, co Pan pisze o sobie, to współczuję dzieciństwa i rodziny.Cóż z tego, że wychowany w dobrobycie ponad przeciętnym? Rodzaj garnituru, krawata czy butów, który się ma na sobie, warunkuje ocenę człowieka? Poprzez modelowe wymiary, drogie ciuszki i wielkość biustu dokonywać oceny kobiety?- to jest żenujące i bardzo, bardzo smutne… Pisanie o swoim dziadku „dziwkarz” też nie robi na mnie wrażenia, tylko wzbudza współczucie. Jak smutne i samotne musiało być Pana dzieciństwo!
    Ponadprzeciętna inteligencja sprawia, że dostrzega Pan rzeczy i zjawiska, które wypaczają nasz świat. Opisuje je Pan mocno przejaskrawiając – taka jest rola dobrej literatury. Dla człowieka żyjącego z dala od Mordoru i wielkich aglomeracji miejskich, opisane przez Pana przypadki mogą się wydać czystą fikcją. Osobiście wiem, że pisze je Pan w oparciu o zaobserwowane lub przeżyte fakty. Pana książki powinni czytać rodzice młodych ludzi wybierających się na studia. Ilość komentujących, też świadczy o jakości Pana literatury.
    Sądzę, że pisanie jest dla Pana odskocznią od katorżniczej pracy w korporacji. Jest swoistą terapią. Ucieczką od pracoholizmu, alkoholizmu, seksoholizmu czy innych uzależnień. Prawnicy, to specyficzny zawód. Jeśli jeszcze jest wykonywany od kilku pokoleń, powoduje skrzywione spojrzenie na otaczającą rzeczywistość. Bo to przecież „nadzwyczajna kasta (hahaha)”?
    Życzę, aby poznał Pan świat od tej „lepszej” strony. Świat, w którym kobiety, choć może bez makijażu i nie wydepilowane, mają czyste serca. Które pragną nie samego seksu, lecz miłości wiernej, cierpliwej, wybaczającej, usłużnej i wzajemnej. Świat, w którym mężczyźni potrafią okiełznać żądze i traktować z szacunkiem dziewczynę, żonę. Szanować jak partnerkę życia, nie dmuchaną lalkę z witryny markowego sklepu.
    W temacie bloga pyta Pan: „Dlaczego kobiety wolą dupków?”Odpowiadam: Głupie kobiety wolą głupich dupków. Mądre, na pewno nie! Mądrych kobiet mężczyźni się jednak po prostu boją!
    Osobiście mam wrażenie, że to mężczyźni wolą puste i próżne lalki. Na dodatek jeśli się jakaś podoba jednemu, to zaraz kolejni też będą się ubiegać o jej względy, choć jest to najczęściej niczym nieuzasadnione. O, przepraszam! Wśród zwierząt takie zjawisko jest powszechne!
    Mówi się, że mężczyźni myślą oczami i penisem wybierając kobietę. Jeśli na jednorazową przygodę, to jeszcze pół biedy. Gorzej,gdy takiego wyboru dokonuje się na całe życie. Jeśli nie masz o czym rozmawiać z dziewczyną kiedy kończy się seks, jeśli nie potraficie się śmiać z tych samych sytuacji, żartów, dyskutować o przeczytanych książkach , obejrzanych filmach, czy po prostu milczeć razem, daj sobie z nią spokój. To nie materiał na matkę dla twoich dzieci. Sądzę, że seks jest współcześnie zbyt przeceniany. Jest ważny, lecz w trwałym związku liczy się bardziej wzajemne zaufanie, prawdziwa przyjaźń i dbanie o siebie nawzajem. Skąd tak ogromna i wciąż wzrastająca liczba rozwodów? Zauroczenie mija, każde piękno z czasem powszechnieje i zostaje smutna rzeczywistość. No cóż, Panu to zapewne bardzo odpowiada, bo to coraz więcej pieniędzy dla prawników.

    Polubienie

    1. Taka uwaga natury ogólnej…ocena złożoności emocjonalnej i schematów myślowych 4x-latka, do tego inteligentnego przez osobę znacznie od siebie młodszą(n.p. 2x latkę) co do zasady nie może być trafiona. Oczywiście, łatwo odróżnić chama od miłego, prawicową konserwę od lewicującego kamikaze etc – ale to są zachowania powierzchowne i kalki społeczne. Natomiast przewaga intelektualno-mentalna kogoś, kto jako dorosły(a więc zdolny do dorosłej refleksji i autorefleksji, liczymy od umownego osiągnięcia dorosłosci czyli 18 urodzin) żyje lat 25(bo ma 43 lata) nad kimś kto jako dorosły żyje 7 lat(bo ma 25 lat) jest po prostu ogromna. Dlatego m.in. w cywilizowanym świecie krzywo patrzymy na związki z dużą różnicą wieku – w tle wszyscy doskonale wiemy że to wyklucza układ partnerski, w rzeczywistości jest to układ mentor-uczeń w najlepszym razie, a wykorzystujący-wykorzystany w typowym).
      Dlatego proszę się powstrzymać od komentowania domniemanego życia autora, oraz polecanie mu infantylnych idei z których wyrósł dawno temu.
      oraz używanie sformułowań takich, jak „czyste serca” bo jak się ma dużo wiosen na karku, to się zna wiele czystych serc które z premedytacją lub całkiem przez pomyłkę zniszczyły komuś życie/zdrowie.
      Każdy śnieg, zanim zrobi się ciemny i brejowaty, jest biały i skrzący iskierkami czystego piękna. Każdy człowiek zanim dostanie po grzbiecie jest naiwny. Każda matka, przed urodzeniem pierwszego dziecka była inną osobą niż po tym fakcie, i bynajmniej nie mam na myśli oczywistych zmian fizycznych. Mentalnie to są dwie różne osoby.
      A poza tym autor nie jest prawnikiem 😉

      Polubienie

      1. Wchodząc „między wódkę a zakąskę”: Rozumiem że przyjąłeś założenie że tzw dorastanie ma charakter liniowy podobnie jak iluzoryczny czas? Trochę to karkołomne bo o ile możemy jeszcze stwierdzić że percepcja tzw czasu ma charakter liniowy, to z percepcją dorastania i osiągania dorosłości jest gorzej bo nawet wyznaczona (o zgrozo) tzw „prawem” granica 18 lat to raczej „zdolność do czynności prawnych” a nie dorosłość. Termin dorosłości nawet nie pada a co najwyżej „pełnoletność” a w realnym, nie iluzorycznym świecie wyznaczającym tyranią regulowaną nakazami i zakazami (żartobliwie nazywanych „prawem”) z perspektywą kar, dorosłość nie ma żadnych kotwic z pełnoletniością i nie jest warunkiem dostatecznym do czegokolwiek poza może wyjątkami naginania zakazów i nakazów wspomnianej tyranii na potrzeby jej beneficjentów, a konkretnie – złagodzenia albo uniknięcia kar. Osobiście uważam że pojęcie dorosłość to mit podobny innym które istnieją tylko dlatego że w nie „wierzymy” a realnie nie posiadają desygnatów: wolność, równość, demokracja, własność, elita, sprawiedliwość, inteligencja, a nawet „prawo”. Jeśli już chcemy kategoryzować to można posłużyć się iluzoryczną „inteligencją” choć będzie to ułomne bo to również nie jest pojęcie absolut a trafniejsze semantycznie będzie posiadanie określonych umiejętności które pozwalają na sprawne (choć inne dla każdego) funkcjonowanie w określonej grupie o określonej skali. Tyleż że średni rozkład umiejętności analitycznych daje nam obraz w w którym kierunku idzie prawdopodobieństwo posiadania rosnącej ilości umiejętności różnych wyznaczając zupełnie przeciwny kierunek na końcu którego znajduje się znacząca większość zamykająca samą siebie w getcie skrajnych uproszczeń i uogólnień, rugująca ze swojego otoczenia przez różne formy eksterminacji jednostki czy grupy o większym, w kryterium ilościowym i jakościowym, zestawie umiejętności (i wiedza choć to również umiejętność).
        To tak właśnie „między wódką a zakąską” i z niemałym „OFT”

        Polubienie

      2. Z przyjemnością przeczytałem ten mały „OFT” ;-), wreszcie kroi się okazja do rozmowy.
        Na początek uwaga natury ogólnej – dla porządku, choć to oczywiste. Że, mianowicie, z konieczności musimy przyjąć jakiś poziom generalizacji gdy mówimy o szeroko pojętych masach, więc zakładam że jesteśmy świadomi tego że żadne jednostkowe przykłady nie obalą, ale też nie potwierdzą niczego co tutaj powiemy w ujęciu statystycznym. Ale do rzeczy:

        „Rozumiem że przyjąłeś założenie że tzw dorastanie ma charakter liniowy podobnie jak iluzoryczny czas?”
        – Do pewnego momentu życia można ten rozwój przybliżyć jako liniowy, choć wchodząc w detale, w żadnej tego rodzaju zmianie nie ma niczego liniowego, raczej następujące po sobie serie „przeskoków” do kolejnego poziomu z następującym po tym okresem stabilizacji przed kolejnym „hop”. To trwa, przeciętnie, do ~20-22 lata, jest pewna zmienność osobnicza, poza tym kobiety są tu nieco szybsze. To tyle jeśli chodzi o rozwój hardware, i właściwie od tego momentu możemy mówić o dorosłym, w pełni wykształconym fizycznie mózgu. I ponownie – te zmiany nie są liniowe, choć z dużej perspektywy można tak je aliasować żeby wyglądały na z grubsza liniowe.
        Natomiast na jakich danych/ideach/wiedzy/otoczeniu uczył się ten mózg w trakcie oczywiście ma wręcz decydujący wpływ na to, jaką ma postać docelową(sieć neuronów) i jakie wybudował sobie reguły wnioskowania.

        Natomiast…od tego momentu mózg już się nie zmienia jakoś dramatycznie, oczywiście nadal jest plastyczny, nadal występują rekombinacje połączeń, nadal powstają nowe, są kasowane stare etc etc. Niemniej, bardziej to jak malowanie domu niż zbudowanie domu 🙂
        Reasumując: mózg jest w formie dorosłej od ~20 roku życia, od tego momentu nie występują już duże zmiany(precyzując – o ile nie wystąpią rozległe uszkodzenia wymuszające rekombinację „ad hoc” – wylew etc.) i od tego momentu przetwarza zdobytą wiedzę inaczej niż robił to wcześniej.

        Od tego pory liczy się doświadczenie i wiedza przetworzona dorosłymi regułami. To nie jest kosmetyka, n.p. dopiero od mniej więcej 18-stki kończy się typowe dla młodzieży myślenie dychotomiczne a zaczyna zdolność do wartościowania abstrakcyjnego i rozmytego. Pojawia się świadomość nieoczywistych związków przyczynowo skutkowych.
        Nie po równo, nie u wszystkich niestety 🙂
        Stąd stan umysłu inteligentnej 40 latki i inteligentnej 20 latki to dwa różne stany. Dzieli je 20 lat przetwarzania „finalnymi” algorytmami. Cudzysłów bo część ludzi jest zdolna do zmiany poglądów i wyznawanych wartości 😉
        Oczywiście nie uwzględniam tutaj traum, wypadków, gwałtownych zmian habitatu które rozwalają osiągniętą stabilizację. Piszę o typowym przebiegu.

        Dalej piszesz:
        „Osobiście uważam że pojęcie dorosłość to mit podobny innym które istnieją tylko dlatego że w nie „wierzymy””.

        Otóż nie. To nie mit. To a) biologiczny stan umysłu który dorósł do docelowego schematu i opisałem to wyżej oraz b) rola społeczna(zakłada się zdolność do ciągłej i odpowiedzialnej opieki nad innymi oraz zdolność do przewidywania i rozpoznawania skutków swoich działań, w tym odległych w czasie(n.p. branie kredytu na 10 lat).

        I dalej:
        „mit podobny innym które istnieją tylko dlatego że w nie „wierzymy” a realnie nie posiadają desygnatów: wolność, równość, demokracja, własność, elita, sprawiedliwość, inteligencja, a nawet „prawo”.”

        Chyba niefortunnie użyłeś „nie posiadają desygnatów” bo to nie ma za bardzo sensu, gdyby nie posiadały to nie byłbyś w stanie użyć tych nazw tak, abym ja nie wiedział o co chodzi.
        Ale mniejsza o to.
        Każdy z tych wymienionych przez Ciebie bytów abstrakcyjnych opisuje pewien stan społeczny bądź mówi o uczestniczeniu w zbiorowej grze, niewynikającej z jawnej umowy pomiędzy graczami, ale podtrzymywanej spontanicznie i instynktownie w danych warunkach. To nie są rzeczy „z czapy”.
        Co najwyżej ich zniekształcenie i częściowa karykaturalizacja przez n.p. religie czy chwilowe ideologie mogą nieco utrudniać ich rozpoznanie, ale wtedy zazwyczaj i te anomalie są w miarę jednorodne i typowe.

        Polubienie

      3. Forma tego miejsca nie daje szans na polemikę. Napisałem kilka akapitów a tu masz. po „opublikuj” wszystko poszło w … gdzieś tam.
        Tym razem już tylko zapytam bo nie mam jasności. Czy przez „Otóż nie” twierdzisz że nie uważam tak „osobiście”? 🙂

        Polubienie

      4. No, niestety. Taki „urok” portali webowych, że odpowiedź najlepiej pisać w notatniku i tylko przekleić na stronę. Też mi się zdarzyło popisać w kosmos.
        Co do pytania końcowego, to moje „Otóż nie. To nie mit” raczej jednoznacznie wskazuje że nie podważam subiektywizmu Twojego poglądu, a jedynie głęboko się z nim nie zgadzam 🙂

        Polubienie

  12. Nie nazwałabym tych kobiet głupim lecz niedojrzałymi. Do mądrego życia trzeba dojrzeć. Mnie też kiedyś imponowali tacy macho z kasą i fajnym autem mimo iż nie dawali odrobiny czułości. Czułam się wybrana wsiadając do tego auta, dziś wiem,, że raczej byłam wykorzystana przez dużo starszego wygłodniałego młodości Pana w kryzysie. Cóż… Dopiero jak spotkałam Tego mężczyznę zrozumiałam czego szukam i uspokoiłam się… Może zatem do wszystkiego trzeba dojrzeć?

    Polubienie

  13. Po przeczytaniu wielu komentarzy mam nadzieję, że wiele z tu piszących osób nie ma potomków.
    A nawet mam małą nadzieję, że może wyemigruje z Polski? Z korzyścią dla siebie i dla normalnych Polaków

    Polubienie

    1. A ja ma nadzieję że mają. Równowaga musi być. Bez tego kolaps. To tak jakby powiedzieć że Ci co nie życzą innym potomków nie powinni mieć potomków. „Normalność” nie ma desygnatu jest konsekwencją jednostkowej percepcji w danym miejscu i czasie.

      Polubienie

      1. „A ja ma nadzieję że mają. Równowaga musi być. Bez tego kolaps. To tak jakby powiedzieć że Ci co nie życzą innym potomków nie powinni mieć potomków.”

        Potomków życzę normalnym Polakom. Reszcie zalecam antykoncepcję albo nawet wręcz robienie kariery za granicą. Układ typu win-win. Zachodniozapatrzeńcy wyjeżdżają robić w korporacji i robić gruby szmal, a pozostali w Polsce normalnie żyją. Piękne, czyż nie? 🙂

        Polubienie

      2. Jakoś inaczej rozumiemy „normalność” co jednocześnie jest jednym z dowodów na to co napisałem gdzieś „wyżej”. 🙂 „Normalność” nie istnieje. Nie ma czegoś takiego. Jest tylko takie (zmyślone) pojęcie.

        Polubienie

  14. Wszystkim czującym dumę ze swojej „normalności” gratuluję dobrego samopoczucia. A zachód to niby jakiś nienormalny jest? Na czterech łapach tam ludzie biegają?

    A do Piotra C.: Te, Johnny Bravo, pilnuj swojej własnej metryki, z łaski swojej. Jak za parę lat układ hydrauliczny Ci siądzie, to lepiej, żebyś nie słyszał, jak Cię będą określać kobiety. „Pomnik przyrody” będzie w takim przypadku komplementem.

    Polubione przez 1 osoba

    1. „Wszystkim czującym dumę ze swojej „normalności” gratuluję dobrego samopoczucia. A zachód to niby jakiś nienormalny jest? Na czterech łapach tam ludzie biegają?”
      Posłużę się odpowiedzią SZARY-ego :
      ” „Normalność” nie istnieje. Nie ma czegoś takiego. Jest tylko takie (zmyślone) pojęcie.”

      ” to lepiej, żebyś nie słyszał, jak Cię będą określać kobiety”
      Jak? Podaj jakieś fajne epitety, jestem ciekaw opinii z tamtej strony Księżyca 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Jesteś pewien, że tego chcesz?
        Jakbym miała małpować styl pisarski Piotra C, to bym powiedziała coś w rodzaju ‚Jurek, ogórek, kiełbasa jak wiórek’. Ale ja tu jestem po to, żeby krytykować jego seksistowskie farmazony, a nie jeszcze się bić z nim na inwektywy, która bardziej debilna.

        A tak na marginesie, Piotr, jak masz na nazwisko? I jak wyglądasz? Nie, żebym przebierała nogami by Cię poznać, ale wiesz, incognito to każdy mocny w gębie i czym tam jeszcze.

        Polubienie

      2. „Układ hydrauliczny siądzie”…dobre, dobre :).
        Co prawda prawie zawsze to nie jest związane z hydrauliką jako taką, a bardziej chemią(a hydraulika po prostu jest efektem końcowym, a raczej jego brakiem) ale dla rozczarowanej niedo-kochanki to wszystko jedno.
        Sildenafil istnieje i robi cuda, ale oczywiście to wymaga akceptacji i przyjaźni partnerskiej.
        Natomiast nie widzę przeciwwskazań żeby miękką faję nazywać flakiem(u większości rodaków to zdaje się, z opinii koleżanek, zazwyczaj jest flak na golonce). Tak jak nie uważam za stosowne wmawianie sobie i komuś że ciało kobiece z 15+kg nadwagą jest seksowne czy ładne, albo udawać że nie jest tak, że dwie ciąże i porody robią to samo co faceci robią z siebie przy pomocy hektolitrów piwska, kanapy i tv- smętne echo dawnej świetności czyli ruinę.
        Jak to mawia przyjaciółka-lekarka…facet po 40 który pali, imprezuje, stresuje w robocie ponad miarę i żywi się śmieciowo – dawno dokonał wyboru o emeryturze seksualnej po 40stce, czy sobie to uświadamia czy nie. Reszta to gawędziarstwo starych wujków(aczkolwiek zawsze są wyjątki wyjątkowo żywotne i sprawne, płci obojga) i życie na półflaku, eufemistycznie nazywane „satysfakcjonującym życiem erotycznym”. :).
        A co do ustalenia tożsamości autora…to nie jest niemożliwe, bo w internetach nic nie jest.

        Polubienie

  15. Ja nie wiem które kobiety. W sensie są jakies osoby, które są w stanie to potwierdzić? xD Badania naukowe, dowody, cokolwiek? Bo moim skromnym zdaniem w związku chodzi (przynajmniej z punktu widzenia kobiety, bo już dawno ogarnęłam, ze faceci to chyba myślą trochę inaczej – wiem – szybka jestem ;)) o odrobine uwagi. Nie wiem czy ktokolwiek lubi być spławiany, olewany i niedoceniany, no ale może są jakies magiczne techniki, które to uwzględniają 😉 w każdym razie tego typu artykuły czytam jak mam gorszy humor – przynajmniej pośmiać się można 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.