Na tym filmiku nagranym parę dni temu dziewczyna (Kasia) stoi w parku i płacze.

„Zaraz się chyba porzygam, ale muszę to tutaj opowiedzieć. Wyobraźcie sobie, że jestem daily na bieganiu, tak jak zawsze. Miałam słuchawki, wyciszenie otoczenia itd. I z tyłu jechał rower. I wyobraźcie sobie, że jakiś oblech z plecakiem Glovo klepnął mnie normalnie w d… od tyłu. I pojechał dalej. I teraz płaczę po prostu z obrzydzenia. I z jakiejś takiej niemocy.”

Zdążyła tylko krzyknąć, że zawodnik jest zjebem.

Chciała pobiec za nim, ale przyspieszył. Nikogo zaś w okolicy nie było.

Nikt nie pomógł bo i nikt nie widział

„I jestem tak kur… obrzydzona, że mi się po prostu wymiotować chce. WTF w ogóle? K…, jak to jest obrzydliwe.

I p…, nienawidzę mężczyzn.”

„Dziewczyny, rada ode mnie. Nawet jak idziecie biegać w biały dzień, to najlepiej od stóp do głów się ubrać. Żeby przypadkiem nie było widać kształtów. Zawsze gaz pieprzowy ze sobą. Najwyraźniej chyba musimy, k…, z pałką teleskopową zapieprzać.”

Biegania nie dokończyła, bo zwyczajnie czuła, że musi się wykąpać.

Chciałem zacząć od tego, że normalni faceci nie klepią ich po dupie, gdy one idą po ulicy. I takich normalnych jest zdecydowana większość. A zawsze się znajdą jakieś butapreny, zazwyczaj na pomarańczowej platformie hodowane. I tego się będę trzymał.

Ale później przeczytałem komentarze ziomeczków odnośnie tego incydentu i przyznam, że przez chwilę nieco zwątpiłem.

Cytując wieszczy:

„Oj tam, oj tam. Nie przesadzaj. Najważniejsze, że PiS nie rządzi.”

„Najgorsze jest to, że zrobił to bez pozwolenia i za DARMO. Jak ktoś klepnie, to jest tragedia, ale jak za drinka dają, to psychika śpi.”

„Mam nadzieję, że ta sytuacja nie przytrafi się żadnej normalnej kobiecie, a z tą to trudno.”

(Ten komentarz był podbity screenem ekranu z konta Kasi, gdzie ona pisze:

„POV: on Cię nie chciał, więc wyjechałaś na pół roku do Hiszpanii podrywać latynosów”).

Kolejny tytan:

„- jest „Daily” na bieganiu

  • zamiast …rwa mać używa WTF
  • na szyi zamiast krzyża półksiężyc…
  • nie wymienia rasy gościa, który ją klepnął

…. sorry maleńka. ZERO współczucia! Za tym głosowałaś!”

Zastanawiam się, co by ziomeczek zrobił gdyby to była jego siostra
Albo ich córka

I jeszcze:

„To musiał być desperat…”

Ten wątek zresztą pojawiał się w licznych klonach, na czele z „pierwsze klepnięcie, jakie otrzymała od czasu, jak wujek siedział z nią w garażu”.

Czyli że skoro dziewczę im się nie podoba, to powinna być wdzięczna, że ktoś raczył ją w ogóle dotknąć, bo to jedyny sposób, żeby spotkały ją jakieś żądze.

Przyznaję uczciwie, chciałem to skomentować:

„Jedyne, do czego masz stworzone ręce, to do trzymania kuca swoim kolegom. Spotykajcie się, chwyćcie się za kije i zjeżdżajcie na nartach. Może wam napięcie wtedy zejdzie.”

Ale w takiej estetyce rozmawiać nie będziemy, bo się ujawni, żem cham i prostak.

Nie wiem, jakim sposobem doszliśmy do momentu, że ująć się w interesie jakiejś niewiasty można tylko pod warunkiem, że będzie katoliczką, przedstawi zaświadczenie z parafii o słusznym prowadzeniu się, jest skromna i wstydliwa, bo to, że powinna być dziewicą, jest jakby oczywiste.

No i oczywiście nie może mówić „daily” ani „WTF”, bo inaczej traci prawo do ochrony XD x2.

Wyjaśnijmy to sobie porządnie.

Nikt nie ma prawa dotknąć kobiety bez jej zgody. I nie ma tu żadnych usprawiedliwień.

Czyli:

Nie klepiesz nieznajomej kobiety w dupę bo to jest zje…ne i zwyczajnie zabronione przez prawo.

(Parę lat temu w Łodzi 34-letni ziomek na klatce schodowej starej kamienicy klepnął w pośladek pewną młodą kobietę, bo „bardzo mu się spodobała i nie potrafił się oprzeć, aby jej nie dotknąć”, a później uciekł.

Dostał dozór policyjny i usłyszał zarzut doprowadzenia innej osoby do poddania się innej czynności seksualnej, za co grozi kara pozbawienia wolności do 8 lat).

Nawet jeśli ta kobieta jest w obcisłych legginsach. Nawet jeśli są różowe. Nawet jak wygląda jak Barbie i ma sześć kilo silikonu. Nawet jak bez majtek wylazła na miasto, to nie, nie ma że sama chciała. I że kusi, i powinna się liczyć z konsekwencjami.

Jak kobieta chce się przespać z autobusem Arabów, Hiszpanów czy mieszkańców Gwatemali – to jest to jej sprawa. Jak chce się przejść po ulicy ubrana w strój tęczowego jednorożca, to też jest jej sprawa.

Tak samo sprawą ziomeczka jest, czy on woli Azjatki, Polki czy mieszkanki Hondurasu, grube, chude, 20- czy 50-letnie, i czy chce ich 10, 15, czy idzie jak czołg Rudy na 102.

Pod warunkiem że wszyscy zainteresowani są dorośli i wyrazili na to zgodę. Ich życie, ich wybory. Nie daje to nikomu prawa do klepania ich po tyłku czy łapania za faję.

Tak jeszcze dodam, że w ubiegłym roku w hrabstwie Surrey w Anglii funkcjonariuszki przebrały się za biegaczki i popylały po miejscach, gdzie wcześniej kobiety wielokrotnie zgłaszały przypadki nękania. W pobliżu czekały jednostki wsparcia.

Według policji na pierwszy incydent trzeba było czekać mniej niż… 18 minut.

Ziomek za kierownicą ciężarówki zaczął na policjantkę trąbić, a później komentować jej wygląd. Funkcjonariuszki wyjaśniły mu, że jego zachowanie jest słabe. Ponownie jakiś herbatnik je zaczepił… 15 sekund po wznowieniu biegu.

Program „Jog On” trwał około miesiąca i doprowadził do 18 aresztowań za nękanie, napaść czy kradzież.

Badanie przeprowadzone przez Uniwersytet w Manchesterze wykazało, że ponad dwie trzecie kobiet doświadczyło podobnych zachowań w trakcie biegania w parku.

Wiele uczestniczek stwierdziło, że przestało już zgłaszać takie incydenty policji, ponieważ stały się one dla nich „codziennością”. A zimą spora część z nich zarzuca trening, bo szybko robi się ciemno i zwyczajnie się boją.

I nie, że to UK.

Każda kobieta w Polsce spotkała się z takim zachowaniem facetów.

Każda.

I nie, nie jest to normalne.

Jest to zjebane na maksa.

Moją nową książkę możecie zamówić tu:

https://www.empik.com/miasteczko-swist-paulina-piotr-c,p1633074147,ksiazka-p

I co tu kryć, jest cholernie dobra. 

Zajrzyj do Miasteczka

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.