Stałem sobie w tej ‘Biedrze’ w niedzielę rano, bo miałem kaprys spożyć rogala z francuskiego ciasta. Miałem bardzo solidny zamiar posmarować go masłem, a następnie truskawkową konfiturą. A do tego napić się, jak kundel leming, kawy z mlekiem.

Ubrałem się bardzo porządnie, w stylu ‘zawodowy kloszard’. Wyciągnąłem z szafki najbardziej pogniecioną koszulkę, chwyciłem pierwsze lepsze dżinsy z obstrzępionymi nogawkami, założyłem trampki, zegarek, Do tego ciemne okulary, bo mordę miałem po poprzednim wieczorze wyjątkowo zdefasonowaną. I poszedłem.

Za kasą siedziała młoda dziewczyna. Miała na oko ze dwadzieścia, góra dwadzieścia trzy lata. Była nawet ok, ale nie w moim typie. Za chuda. Bez cycków. Na twarzy makijaż w stylu Pameli Anderson, tyle, że użyła dwa kilo tuszu do rzęs i to nie był dobry pomysł. Przynajmniej z mojego punktu widzenia. Trochę za bardzo opalona, a ja nie lubię mocno opalonych kobiet. Miała też tatuaż, a ja mam bardzo poważne wątpliwości co do kobiet z tatuażami. Zawsze możecie mnie przekonać, że jestem w błędzie. Ale była naprawdę miła dla wszystkich którzy stali w kolejce, a nie każdy może to o sobie powiedzieć, siedząc w kasie w niedzielę o 9 rano.

Ktoś zadzwonił, odebrałem telefon. I powiedziałem coś mniej więcej w stylu: „Odmowa wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności postępowania odmawiającego wszczęcia postępowania w sprawie z wniosku o stwierdzenie nieważności postępowania umarzającego postępowanie wszczęte wezwaniem do usunięcia naruszenia prawa dotyczącego bezczynności Kolegium.”

Odłożyłem telefon. Pani spojrzała na mnie, na mojego rogala, na moje rzodkiewki i na mój kawałek wędzonej ryby. Ona nie spojrzała na mnie z niechęcią. To się zdarza. Ona spojrzała na mnie z nienawiścią! Jej wzrok wyrażał:

„Ty nadęty, chuju z korporacji.
Kim, kurwa, myślisz że jesteś?
I co taki zadowolony?
No, nażryj się.
Żeby ci, kurwa, w gardle stanęło.”

Mój widok uzmysłowił jej, że jakieś pragnienie, które ma wewnątrz siebie, jej zdaniem nie zostanie spełnione. Dlatego zareagowała agresywnym spojrzeniem. I pomyślałem: jak ona mało wie o mnie, a ja o niej… Oraz, że pewnie długo mógłbym jej wyjaśniać, że wcale nie mam kasy, a mój majątek to głównie kredyty i kredytowa zdolność. Że żyję w świecie, w którym pracuje się po 12 – 14 godzin na dobę i tu nikt, kurwa, nikomu nie daje za darmo. Że pod tym wszystkim jest taka sama kupa gówna, jak w każdej innej pracy. A może większa. Że nie chciałaby żyć w podobnym stresie, choć może z zewnątrz widać trochę lepsze ciuchy, biurka oraz dużo szkła i marmuru.

Ale nie sądzę, żeby mnie zrozumiała. Bo słucha muzyki, ogląda filmy i seriale, które mówią jej, co powinna mieć. A nie ma. Bo jej zasadniczo nie stać. Bo zarabia 2.2 brutto. I nie widzi szansy na nic więcej.
Widzisz, laska. Jesteś taka młoda i tak smutne jest, że jesteś taka rozżalona. Ale pieniądze szczęścia nie dają. Tym, którzy je mają.

Co chcesz mieć?

Na pewno znajdzie się jakiś mnich, który ma kompletnie wyjebane na dobra materialne (fakt, że nie jestem w stanie teraz wymienić żadnego konkretnego, źle świadczy tylko o mnie).  Każdy chciałby spróbować jak to jest mieć dużą kasę. Przynajmniej biorąc pod uwagę to, ile osób próbuje wygrać coś w Lotto. I każdy ma swoje plany na co przeznaczyłby te pieniądze. Ja też. I ty, kasjerko, również. To jak wydaje się pieniądze pokazuje, kim jesteś naprawdę.

Co chcesz mieć? Ciuchy? Prada czy Chanel? Chcesz maserati? Ja chcę. Przyznaję. A może porsche? Dom z basenem w Hiszpanii? Chcesz spakować wszystkich przyjaciół i zabrać na dwa tygodnie na plażę w Zanzibarze?

6831381121_de92004fc4_bPhoto by Rockshandy X/CC Flickr.com

Leżeć na Malediwach na białej pościeli, na drewnianym pomoście, na łóżku krytym również białym baldachimem, patrząc w lazurowe wody oceanu indyjskiego, kiedy jakiś umięśniony troglodyta o kwadratowej szczęce będzie cię masować? Gdybyś była mężczyzną, pewnie chciałabyś więcej seksu. Wielu pań o ustach glonojada, perfekcyjnych figurach i silikonowych cyckach, które w Dubai style troszczyłyby się o twoje klejnoty koronne. Ale jesteś kobietą, więc to pewnie odpada.

Widzisz, choć wiele osób mówi, że pieniądze szczęścia nie dają, to ponoć o wiele lepiej płacze się w tym maserati niż na ławce pod blokiem. Bo szczęście zaczyna się od 75 tys. dolarów rocznie i mam na to naukowy dowód.

Co to jest szczęście?

Te 75 tys. dolarów to licząc po PLN-ach 280 tys. zł, czyli trochę ponad 23 tys. zł miesięcznie. Czyli dużo. U nas zarabia tyle 0,2 proc. społeczeństwa. Tę granicę 75 tys. dolarów ustalił ekonomista Angus Deaton razem z psychologiem Danielem Kahnemanem. Tak się złożyło, że ten drugi był laureatem nagrody Nobla, czyli raczej wiedzą co mówią.

Widzisz, młoda kobieto, kiedy mówimy, że ktoś jest szczęśliwy albo nie, to tak naprawdę mamy na myśli dwie rzeczy. Chodzi nam o szczęście dzień po dniu. Jeśli zjadłaś ciasto czekoladowe, to jest to przyjemność, a jeśli zeżarłaś to ciasto i zrobiłaś wieczorem 10 kilometrów, to po zakończeniu tego biegu jest już wielka przyjemność. Ale to szczęście ma też drugi typ. Znacząco głębszy. To przeczucie, że w twoim życiu wszystko idzie tak, jak powinno. Pieniądze są jednym z wyznaczników tego, że uważasz, że masz sukces. Nie jedynym, ale ważnym. Jeśli czujesz się finansowo bezpieczna, jeśli obok jest ktoś kto cię podrapie po plecach, jeśli razem stać was na przyjemne spędzenie dnia, to uważasz, że w sumie wszystko wygląda tak, jak powinno.  

Z tych badań, które zrobił Deaton z Kahnemanem wyszło, że najszczęśliwsi byli ci, którzy skończyli studia, znaleźli dobrą pracę i wzięli ślub. Z kolei najbardziej nieszczęśliwi byli ci, którzy mając lat 18 chcieli występować na scenie, a teraz mając lat 45 uzmysłowili sobie, że to jest niemożliwe. Wniosek z tego, że ja mam bardziej przejebane niż ty. A ty możesz sobie znaleźć bogatego faceta.

Wiesz co w tym wszystkim jest zaskakujące? Mogłoby się wydawać, że im więcej szmalu, tym ludzie stają się jeszcze bardziej szczęśliwi, nosząc coraz większego banana na gębie. A tu dupa.

Okazuje się, że jeśli zaczynasz zarabiać powyżej 125 tys. dolarów rocznie, to twoje wewnętrzne poczucie szczęścia leci na ryj. Mimo, że stać cię na coraz więcej przyjemności. To już są badania australijskiej firmy badawczej Onetest. Wiesz dlaczego? Pojawia się za dużo stresu. Dla ludzi jest oczywiście gigantyczna różnica czy zarabiają 2.2 brutto czy dajmy na to 7 albo 9 na rękę. Ale między 15 a 25 tys. przestaje ona właściwie występować. A poziom stresu rośnie  z każdym PLN –em.

Dlaczego wstajesz co rano?

Widzisz, młoda, mi się wydaje, że w życiu, owszem, chodzi o pieniądze, ale bardziej o to, co cię motywuje do tego, aby codziennie rano wstać.

Codziennie rano warto stanąć przed lustrem i zapytać siebie: jeśli dzisiaj będzie ostatni dzień mojego życia, czy robię to, co chcę robić? Jeśli zbyt wiele dni z rzędu mówisz sobie „nie”, coś trzeba zmienić. Twoja praca wypełnia większą część twojego życia. Jedynym sposobem, aby być z niego zadowolonym jest, więc, posiadać pracę, którą się lubi. I ja wiem, że łatwo mi mówić. Ale nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo.

W życiu jest tak, że czasami musisz się zderzyć ze ścianą. Musisz nabić sobie potwornego guza. I wtedy ktoś, prawdopodobnie, jebnie cię jeszcze prosto w brzuch. Wówczas sobie przypomnisz, jak fantastycznie jest mieć płuca. Jak cudowny jest każdy bezproblemowy oddech. Jak cudowny jest krzyk.

A później? Później musisz wstać, oprzytomnieć i rozwalić tę ścianę, albo ją obejść.

Wstań, więc. Ja próbuję.

14803391640_877106cfdd_b
Photo by markuskoller ***Streetphotography**/CC Flickr.com

—-

Przy powstaniu tego tekstu inspirowała mnie praca dr. Angusa Deaton’a i dr. Daniela Kahneman’a „High income improves evaluation of life but not emotional well-being” oraz przemowa Steve Jobs’a na uniwersytecie Stanford. 

120 uwag do wpisu “Pieniądze szczęścia nie dają… Tym, którzy je mają

  1. A propo szczęścia 🙂 ja je dziś widziałam, jak jechałam do pracy, do Mordoru…
    W połowie mojej drogi dosiadła się Pani z dwójką dzieci (na oko chłopiec 4 i dziewczynka 5 lat). I tak się okrutnie śmiali ze słów SATRT i STOP 🙂 nie sposób było się nie śmiać razem z nimi 🙂
    Czemu czasami i my nie cieszymy się z tych najważniejszych drobiazgów, tylko skupiamy na rzeczach, które są owszem istotne do egzystowania, ale tak naprawdę drugiej kategorii? 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. hahaha brawo! dokładnie to chciałam napisać 🙂 nie pracuje w markecie, a w aptece ale i mi nóż mi się w kieszeniu otwiera kiedy ktoś, kogo obsługuje najmilej jak potrafię nagle odbiera i (o zgrozo) zaczyna rozmawiać przez telefon! Przecież to taki totalny brak kultury…

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Dla jednych szczęście to kilo ciastek dziennie popitych 2l coli. Dla innych uśmiech ukochanej osoby. Dla jeszcze innych kasa. Ale tak naprawdę to lenistwo zostawia większość społeczeństwa we względnym łączeniu końca z końcem, nieumiejętność gospodarowania tym co się posiada i zazdrość. Zazdrość niszczy nasze spojrzenie na rzeczywistość. Dlatego zarówno ta Pani jak i każda inna osoba znajduje się tam a nie gdzie indziej. Zazdrość i zawiść niszczą.
    Pozdrawiam wszystkich zazdrosnych, którzy z nienawiścią spoglądają na innych zamiast zastanowić się co można zmienić w swoim życiu (względnie po prostu w sobie) aby czuć się lepiej (niekoniecznie szczęśliwie).

    Polubione przez 1 osoba

    1. Źeś się YACRACK wspiął na wyżyny intelektu i elokewencji. Miałeś orgazm pisząc tak wiele wnoszący komentarz, wylałeś trochę frustracji, lepiej Ci 🙂 ? Przepraszam, ale mam uczulenie na ćwierćinteligentów czepiających się przecinaka czy literki którzy najwyraźniej nie są w stanie wydobyć sensu z wypowiedzi jeśli jeden znak nie taki jak powinien. A może to naręctwo chłopie? Ale wtedy trzeba by do specjalisty po tebletki, idź zadbaj lepiej o zdrowie zamieast w necie siedzieć :).

      Polubione przez 1 osoba

      1. Jako polonistka też mam problem z tym, że ludzie nie piszą zbyt dobrze po polsku i często poprawiam innych w komentarzach. Nie jest to złośliwość, a raczej pewna metoda na zwrócenie uwagi autorowi, że może poprawić swój warsztat pisarski. Owszem ludzie reagują czasem na mój komentarz tak jak Borsoock, ale powiedzmy sobie szczerze – czy kulturalne zwrócenie uwagi autorowi na błąd jest złośliwe i służy wyładowaniu frustracji? Moim zdaniem – nie. Skoro czytam „Pokolenie Ikea” i sprawia mi to przyjemność, wolę zrobić coś, żeby styl autora był jeszcze lepszy niż udawać, że nie widzę żadnego błędu 😛

        Polubione przez 2 ludzi

  3. Piękne Piotrze! I to jest materiał na fajny scenariusz!!! (a nie tam jakiś „Król życia” – widziałem wczoraj – lipa, wielka lipa:)) Żądam filmu „Pokolenie Ikea”! 🙂 Na reżysera proponuję Saramonowicza albo Vegę:) …..jak już powstanie to proszę w napisach końcowych wspomnieć o mnie jako pomysłodawcy 🙂 …statystować też mogę jakby co (właśnie mi uzmysłowiłeś że nie mam 18 lat i na aktorstwo już za późno).
    TR 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Biorąc pod uwagę zakończenie Twojej drugiej książki i tego wpisu, czyżbyś jednak na serio rzucił korpo? 🙂

    Ja po swoich studiach widziałem przyszłość tylko w korp7o i tak mnie ona przrażała że po wymianie studenckiej po jednej z najlepszych biznesowych szkół na świecie MBA w Meksyku a późniejszym autostopie do Kostaryki zdecydowałem, że wrócę, skończe studia i…. zostałem nauczycielem angielskiego w Indonezji, siedze na Bali, ucze się surfować, zarabiam 300 usd ale mi to starczy i jestem szczeslowy, zaraz jade na rok do nowej zelandi gdzie bede zbieral kiwi lub inne winogrona i bede robil dalej to co lubie czyli podrozowal i nie mam zamiaru wracac. Bo jest dobrze tu i teraz, a chyba to jest najwazniejsze. Sklamalbym, gdybym powiedzial ze nie inspirowały mnie ksiazki (Twoja tez czytana na wykladzie z Podatków i makro). Powodzenia z basenu na Bali 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Deva jakie książki miałeś na myśli ? Chętnie przeczytałbym coś co zmieniłoby trochę mój światopogląd bo utknąłem w błędnym kole a na pewno daleko mi do poczucia bycia szczęśliwym

      Polubienie

  5. Ha! Kolejny raz spotykam się ze stwierdzeniem, że dla kobiet jedynym rozwiązaniem jest bogaty facet! Nosz kurka – a gdzie tych bogatych spotkać powiedzcie mi, bo mam te 27 l. i tych bogatych nie widzę. Może być nawet dojrzalszy – to tylko podnosi jego wartość rynkową w zakresie bycia interesującym emocjonalnie. Nie ma, a jeśli są to nie odpowiadamy sobie pod względem światopoglądowym. A z kolei moja wartość rynkowa maleje, bo takim egzemplarzom potrzebna kobieta 25 minus.

    Polubienie

    1. To proste. A przynajmniej dużo prostsze niż się wydaje. Trzeba mieć wygląd i odpowiedni intelekt, ciekawą pasję – w końcu też musisz coś wnieść do „transakcji” – a na koniec obracać się w odpowiednich kręgach.

      Polubienie

    2. Bogaci faceci z powietrza pieniędzy nie wzięli. Zazwyczaj są ambitni, inteligentni i wymagający wobec samych siebie. Co przekłada się na wymagania wobec intelektu partnerki, ładna twarz zdecydowanie nie wystarcza, taki mężczyzna chce czasem z kimś szczerze porozmawiać na poziomie.

      A kobiet z pasją, ambitnych i potrafiących poprowadzić ciekawą rozmowę jest mało. Bardzo mało.

      PS. Plotkowanie nie jest ciekawą rozmową.

      Polubienie

      1. „Bogaci faceci (…) zazwyczaj są ambitni, inteligentni i wymagający wobec samych siebie” – słowo klucz? – „zazwyczaj”. Bo tak, jak pisałam – częściej wygrywa: ilość lat – minus 25 oraz wymiary 60-90-60 – czysta matematyka 😉 A jeśli w grę dla „bogatego faceta” wchodziłaby kobieca ambicja, pasja, ciekawa rozmowa i uroda to jestem dla nich po prostu ideałem ;D

        Polubienie

    3. Serio aż potrzebny Ci facet (bogaty czy dojrzały, wszystko jedno), żebyś podniosła swoje poczucie własnej wartości? Sama bądź dla siebie fajną, bogatą kobietą, a nie czekaj na mężczyznę, który Cię taką uczyni 😉

      Polubienie

      1. Więcej dystansu Greg 🙂 nie wyczułeś ironii, a może ja niezbyt wyraźnie ją zaznaczyłam ;P z moim poczuciem własnej wartości ok – nie przejmuj się.

        Polubienie

    4. A dlaczego ma maleć – „kobieta jest jak wino im starsza tym lepsza” . Wystarczy być sobą, czy to w pracy , czy na ulicy ,czy też w domu, A na swoje utrzymanie potrafię zarobić, i nie muszę mieć bogatego pana u boku, tylko kochającego mnie taką jaką jestem.

      Polubienie

  6. Nie, nie jesteś tak zajebisty, że ta dziewczyna po tym co powiedziałeś do telefonu wyobraziła sobie Ciebie jako kogoś, kto osiągnął status, którego ona pragnie.
    Po prostu powiedziałeś to tak chujowym tonem i wysłałeś tak negatywną energię, że zareagowała w ten sposób, który miałeś okazję oglądać, ale sądząc po treści wpisu nie miałeś okazji odczuć energii zwrotnej.
    Reszta Twojego wywodu nie ma więc sensu. Pozdro!

    Polubione przez 1 osoba

      1. Uciekasz więc nadal brnąc w przekonanie o swojej zajebistości.
        Ty chyba rzeczywiście jesteś zajebisty. Co tam inni będą Ci pokazywać jakąś „prawdę”. Twój punkt widzenia się liczy, bo Ty zajebisty jesteś. Super gość. Obserwator świata ze swojej perspektywy. Wow 😀

        Polubienie

      2. Wera kim Ty kurwa jesteś? Wpierdalasz się z nowym wątkiem zmieniając temat i podobnie jak ten koleżka spierdalając od czegoś co mogłoby zagrozić wyimaginowanej zajebistości.
        Jak chcesz pisać o tym co gość może, a co nie, to napisz sobie nowy komentarz i tam rozmawiajcie.
        Chociaż w sumie Ty też możesz robić co chcesz…

        Gość jest zajebisty. Obserwator i sędzia świata ze swojej perspektywy i ma prawo to czuć i ma prawo być zajebisty. I Ty też jesteś zajebista i masz prawo to czuć. Wpierdalaj się dalej! Pozdro 🙂

        Polubienie

  7. Jestem szczęśliwa, bo wstaje rano i wiem, że nic mnie nie boli, nie jestem chora, nikt z moich bliskich nie jest chory, cieszę się, że idę do Lidla i nie muszę patrzeć co ile kosztuje, nie obchodzi mnie cena benzyny, bo zalewam zawsze za 50zł. Cieszę się, że moja praca daje mi 1,5 średniej krajowej brutto. Prada, Chanel, Malediwy, maserati?? Zmanierowani przez tvnowiskie seriale, nie potraficie odnaleźć szczęścia w codziennym życiu, w uśmiechu bliskich, obiedzie z matką. Całe życie zleci wam na oczekiwaniu na cud. Ulegacie manipulacjom marketingu przez duże M, temu jak ma wyglądać wasze życie. Otoczenie generuje większość waszych potrzeb i marzeń. Czy chciałabym zarabiać więcej kasy? Nie, nie chciałabym, bo w zupełności mi wystarczy to co mam. Zaspokajam wszystkie swoje potrzeby i jeszcze mi zostaje. I najważniejsze… mam czas na swoje życie i na to by być szczęśliwa, na co dzień. PS.Wyłączcie TVN

    Polubione przez 1 osoba

    1. I jeszcze jedno drogi autorze. Twoje rozbuchane ego utrzymuje Cię w przekonaniu, że dziewczyna zza biedronkowej kasy, na podstawie tej jednej rozmowy telefonicznej uznała Cię za boga biznesu, przodownika światowego życia, senior accaunta a może nawet dyrektora. Pałała wzrokiem pełnym nienawiści o miliony monet jakie co miesiąc wpływają na Twoje konto, służbowy smartfon i zaparkowaną przed biedrą skodę octavię. Pokazuje to jak mało wiesz o ludziach, którzy Cię na co dzień otaczają, jak płytkie jest Twoje postrzeganie świata przez pryzmat szklanego okna biurowca. Niestety zmartwię Cię dziewczyna zerkała na Ciebie z odrazą, bo matka nauczyła ją, że niedzielę się szanuje. Patrzyła na Twojego wyciągniętego, pogniecionego łacha z dna szafy z nieukrywaną złością, że gdyby miała wolny dzień, ubrałaby się ładnie, zrobiłaby niedzielny obiad i usiadła w wysprzątanym w sobotę mieszkaniu.

      Polubienie

    2. Wygodniej jest moc nalac zawsze do pelna. lepiej zobaczyc i Tatry i Alpy a nie tylko Tatry.
      Przyjemniej sie nurkuje w Indonezji niz na Mazurach. I lepiej sie jezdzi Mustangiem niz Clio.
      Co oczywiscie nie znaczy, ze daje to szczescie albo, ze kazdy tego potrzebuje. Jeden lubi spagheti, drugi sushi, a trzeci bigos – i kazdemu moze tak samo dobrze smakowac….

      Polubienie

  8. Panie Ikea, te świeże i ciepłe rogaliki są produkowane z głęboko mrożonego ciasta, wiesz? Wydawać by się mogło (silnie rozbudowane wątki kulinarne), że Pan Ikea (w trosce o wysoką jakość produktów) croissanty kupuje raczej w Lukullusie, a nie w Biedrze. Szacunek ludzi ulicy!

    Polubione przez 1 osoba

  9. Nie zaznaczyłeś pożyczonego cytatu,
    Domyślam się, że wielu ludzi już chodziło po tym szlaku.
    Obserwując i szukając,
    Sens tracąc i nadziei się trzymając.
    Najczęściej w pudełkach od zapałek,
    I to głupie nie jest wcale.
    Lecz przyszłe sekundy,
    Za niedługo również będą stare.
    No cóż, takie życie
    Chodźmy dalej 😉

    Polubienie

  10. Szczęście to tylko i wyłącznie druga osoba (jeśli ktoś tak nie uważa to znaczy że nie spotkał jeszcze tej prawdziwej miłości). A odnośnie pracy to prawda: praca ma być dodatkiem do życia a nie na odwrotnie !

    Polubienie

  11. z wpisu panaikei można się domyślać ze autor osiagnąl już pewne profity ale w pewnym momencie życia pogoń za sukcesem, być może brak czasu doprowadziły do jakiegoś punktu zwrotnego-wlasnie refleksji na tym co jest tak naprawdę ważne . Ja chwalę panaikee za kreatywność i siłę przetrwania ,bogate zycie uczuciowe i pdoziw dla piękna kobiet oraz , dużą doze ryzykanctwa w życiu czego mnie zalęknionej istocie brakuje .A co do biedry i są tam też ludzie z magistrami , któych znam i oni w pewnym momencie uciekl z korporacji bo byli za wrażliwi na wyrabianie norm jakościowo-ilościowych kosztem zdeptania swoich osobowosci

    Polubienie

  12. szczerze wyznam ja też przeżyłam koszmar w pewnym mordorze( firma z kapitałem zach).Najgorszy strach był przed wyjściem z tego ,ten dzień decyzji zmienił u mnie wszystko ale tylko na lepsze .i mam to szczęście jedno żesie wysypiam

    Polubienie

    1. Gwoli ścisłości – „Mordor” to nie jest synonim dla słowa korporacja. To nazwa pewnej biznesowej okolicy w Warszawie, ściślej mówiąc ul. Domaniewskiej z przyległościami. Teraz to określenie rozszerzyło się na większy obszar, ale to wciąż kawałek Domaniewska/Marynarska.
      Ale tak się to spopularyzowało, że pewnie za chwilę każdy „business park” będzie zwany Mordorem 🙂

      Polubienie

  13. Pracuję w handlu, więc z doświadczenia wiem, że klienci często zapominają o KULTURZE i stojąc przed kasą, odbierają telefon- pół biedy, jeżeli odbiorą i powiedzą, że zaraz oddzwonią, po czym się rozłączają. Niestety duża część z nich urządza sobie pogawędkę i w dupie ma to, że przy kasie stoi sprzedawca…i czeka :-/ Nikt drogiemu Panu autorowi nie musi zazdrościć „kariery” w biurowcu, nie musi mieć pojęcia o pana kredytach, czy pieniądzach, które „szczęścia nie dają”, żeby patrzeć na pana z nienawiścią w takiej sytuacji. Sama najchętniej przywaliłabym w łeb takiemu klientowi i kazała spieprzać w podskokach, ale niestety… 🙂 Życzę Panu mniej nadęcia, a więcej dystansu, bo na podstawie elaboratu, który „spłodził” Pan błędnie oceniając sytuację, w której się Pan znalazł, można wnioskować tylko, że brakuje Panu kultury i ma Pan o sobie bardzo wysokie mniemanie.
    Poza tym, dlaczego uważa Pan, że kasjerka nie rozumie? Dlaczego zakłada Pan, ze przesadnie wymalowana, tleniona dziewczyna jest- najprościej rzecz ujmując, tak tępa, że nie rozumie takiego zjawiska, jak stojący przed kasą „nadęty chuj z korporacji”? Właśnie tak się Pan zachował :)… jak „nadęty chuj…”

    Polubienie

    1. Całe moje dotychczasowe doświadczenie życiowe mówi mi, że szczęście to stan umysłu. I napis na Twojej koszulce ma sporo z tym stwierdzeniem wspólnego. Oczywiście, nie mamy wpływu na to w jakiej rodzinie się rodzimy, jaki mamy start, geny, otoczenie. Ale mamy wpływ na postrzeganie świata(to można wypracować), własne wybory, wyznaczane sobie cele. Więc może nie tyle szczęście jest wyborem, co wybory do szczęścia przybliżają lub oddalają. Jak ktoś lubi ciszę, spokój, rodzinkę, ogródek i mały biały domek, to wątpliwe aby wybór dużego miasta i korpo jako źródła utrzymania taką osobę uszczęśliwił. Nawet jeśli będzie zarabiać $124,99K rocznie 🙂

      Polubienie

  14. A gdyby kasjerka była bardziej pełniejszych kształtów, z poczuciem humoru i błyskiem w oku? Gdyby nie miała tyle makijażu, a zwyczajnie podkreślone rzęsy i ładny uśmiech? I gdyby nie miała tatuażu, była mniej opalona i byłaby raczej w typie Pan Ikea, tez by się tak samo zachował?

    Polubione przez 1 osoba

  15. Świetny tekst! Amerykańscy naukowcy właśnie odkryli, że amerykańscy naukowcy nie zawsze mają rację;)
    Ale jest jedno ALE… Jest Pan pisarzem, Panie Piotrze? Wypadałoby znać zasady stawiania przecinków:) Nie, że się czepiam, jednak jest ich w tekście zbyt wiele i to przeszkadza.
    To była konstruktywna krytyka:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

  16. Biedniejsze zazdroszczą tym bogatszym, ale te bogatsze raczej nie zazdroszczą tym biedniejszym. Tak. Tu chodzi o te torebki, te buty, tą całą górę szmat. Laska z biedronki sobie na to nie pozwoli, a siedzi tam zła i znudzona tylko dlatego, ze portfel (bo przecież nie skąpstwo) jej faceta nie zaspokaja potrzeb, które napędziły jej portale plotkarskie i kolorowe czasopisma.
    Niby każdy ma taką strefę komfortu, na jaką sobie zapracował, ale tak naprawdę mamy wieczny ból dupy na odczuwany dyskomfort związany z tym, że coś nie jest po naszej myśli. Ciągle czegoś jest za mało, za dużo jest tylko problemów.
    Pewna kobieta była w związku z mężczyzną o jakim marzy mała dziewczynka, nastolatka, młoda kobieta, dojrzała kobieta i wszystkie babcie bez wyjątku. To było coś, co we mnie budziło podziw. Pierwszy raz widziałam, żeby tak mężczyzna dzisiejszych czasów, po 8 latach związku, patrzył na swoją kobietę i okazywał jej uczucia w taki sposób. Myślę, że to w pewnym sensie sztuka wysokich lotów. To bardziej niż piękne, było magiczne. Każdy to wiedział. Ona też wiedziała. W każdym razie, ona chyba nieco znudzona adoracją z każdej strony, nieustanie oczekiwała deklaracji, odcinków wypłaty, kupna dużego mieszkania, wczasów, a od jego pięknych czynów i gestów jej nic nie przybywało, a wszystkie jej koleżanki już to miały. Od dawna miały dostatek. Zostawiła go, bo skoro taka wspaniała, to zasługuje na wspaniałe życie, nie u boku takiego „dziada”. Zjawił się inny, który stwierdził, że to wszystko może jej dać. Nie dał jej tylko tej uwagi, zrozumienia, uwielbienia, przyjaźni. Może i ma te torebki, może i ma to duże mieszkanie o którym tak marzyła, ma też własny samochód, którym nie jeździ, bo myślała, że nowy adorator będzie ją wozić. Ma to wszystko. Za pieniądze, które były podobno kluczem do szczęścia. Dopiero pieniądze uświadomiły jej, że istotniejsze jest to z kim, niż to ile ich wydaje. Jej były nie ułożył sobie życia z żadną inną, ona ma dwoje dzieci i ciągle myśli o nim, ale wie, że już jest za późno na jakiekolwiek zmiany i pogonią za szczęściem. Wie, że popełniła błąd i że zaślepiła ją chęć życia w dobrobycie. Czym dla kogo jest ten dobrobyt i czy aby zawsze wyznaczają je pieniądze? Dla jednych to będzie 75+tys.$ dla innych 2200brutto. Dla jednych Malediwy, dla drugich działka z rabatką. To, że ktoś siedzi w maserati, nie znaczy że mam być nieszczęśliwa siedząc w seicento – generalnie i ty i ja powinniśmy być zadowoleni, że mamy czym jechać do przodu. Naprawdę.

    Zarzucę Ci mądrością „Będąc prawdziwym filozofem, Sokrates wierzył, że człowiek mądry będzie instynktownie wiódł skromne życie. On sam nie nosił nawet butów; jednakże stale ulegał czarowi targu i często tam chodził, żeby popatrzeć na te wszystkie wystawione towary.
    Kiedy jeden z przyjaciół zapytał go, dlaczego tam chodzi, Sokrates powiedział: Uwielbiam odkrywać, bez jak wielu rzeczy, jestem doskonale szczęśliwy.”

    Polubienie

  17. A może ta dziewczyna spojrzała z niechęcią, ponieważ stojąc przy kasie rozmawiał Pan przez telefon? Jej wzrok mógł równie dobrze wyrażać:

    „Pięknie, człowiek próbuje być miły dla ludzi i uśmiechnięty o 9 rano w niedzielę, a ten ci stanie przy kasie, gada przez komórkę, kolejkę mi wstrzymuje, nawet nie powie ‚dzień dobry’ zero kultury i szacunku… „

    Polubienie

    1. Prawnicy nie są specjalnie lubianą grupą społeczną, delikatnie ujmując. Rzecz jasna, na potrzeby komentowania na TYM blogu możemy przyjąć że autor jest tym chlubnym wyjątkiem, rycerzem sprawiedliwości etece etece, ale stereotypowe postrzeganie prawników i ich biznesu jest jakie jest i nie bierze się z niczego.
      Skoro dziewczyna siedzi w biedrze na kasie w niedzielę, to raczej nie jest bogata i pewnie z domu też nie. A jako osoba niezamożna – zgadnijcie po której stronie powiedzenia „prawo jest dla bogatych” ona się znajduje.
      Wcale a wcale nie musiało chodzić o kasę autora – zwłaszcza że z opisu wynika że specjalnie tej kasy widać nie było.
      Prędzej zaryzykowałbym że ona/ktoś z rodziny miał w nieodległej przeszłości wątpliwą przyjemność korzystania z usług jakiejś kancelarii 😉

      Polubienie

  18. Piotr wpis swietny. Choc tez bym miala uwagi co do interpretacji zachowania Pani kasjerki ( rownie dobrze mogla dzien wczesniej byc porzucona/zdradzona przez faceta i nienawidzic caly rod meski I Tobie sie dostalo;)

    Przypadlosc Polakow- malkontenctwo I zazdrosc, ale tez I ambicja – dlatego zawsze nam malo – to ma swoje dobre I zle strony – pobudza do dzialania I rozwoju ale tym slabszym daje argument do tego zeby byc stale niezadowolonym. A chodzi o to tez zeby mierzyc sily na zamiary i nie biec pol zycia za czyms co w ostatecznosci nas wykonczy i nie da radosci. Jeden potrzebuje roku zeby bez grosza przy duszy zwiedzic swiat a drugi bedzie mial przyzwoita kase i ale i tak bedzie narzekal ze nie stac go na wyjazd do Australii choc zwiedzil juz pol Europy. I zamiast cieszyc sie z faktu ze mu sie udalo i ze ma tak duzo i ze moze tej Australii nigdy nie zobaczy to caly czas skupia sie na tym co nie wychodzi nie wyszlo i byc moze nie wyjdzie. A chodzi o to i sztuka jest zeby docenic siebie za to co osiagnelismy ( kazdy w zyciu cos osiagnal, nawet bezdomny ) i za to co mamy, jednoczesnie nie osiasc na laurach i realizowac swoj marzenia i cele ale nie kosztem radosci zycia i dostrzegania tej radosci w okolo.

    Czy naprawde trzeba cos stracic i odzyskac lub stracic bezpowrotnie zeby moc dostrzec co jest wazne i daje szczescie i doceniac to co sie ma?

    Mnie sie geba smieje jak czytam taki wpis i przede wszystkim komentarze. Mamy cholernie inteligentny i zdolny narod. Podoba mi sie dyskusja na ten temat i to ze potrafimy byc w opozycji i dzieki temu pobudzamy do myslenia pozostalych;) super;)

    Polubienie

  19. No nie, Szanowny Blogerze nie zakłamuj rzeczywistości – w badaniu, na które się powołujesz jest jasny komunikat, który neguje jeden z Twoich wpisów: „Wiesz co w tym wszystkim jest zaskakujące? Mogłoby się wydawać, że im więcej szmalu, tym ludzie stają się jeszcze bardziej szczęśliwi, nosząc coraz większego banana na gębie. A tu dupa. ” No niestety dupa, ale z tym stwierdzeniem. Poczucie szczęścia rośnie wraz ze wzrostem rocznego przychodu ale do poziomu 75 000 $. Potem następuje plateau. Czyli to stwierdzenie jest prawdziwe ale dopiero od 75 000, no i zgodnie z drugim badaniem na jakie się powołujesz do 125k $.
    p.s. sorry, nie lubię być malkontentem, ale jeszcze bardziej nie lubię manipulacji danymi

    Polubienie

  20. A moze trzeba Panie Ikea oddzielic fakty od opinii:
    Fakt -Krzywa mina tej dziewczyny to fakt
    Opinia – Twierdzenie ze dziewczyna pomyslala sobie o Panu jako o korpochuju itd to jest opinia.
    Ta opinia to projekcja, przypisuje Pan innym ludziom swoje mysli i swoje przekonania. To Pan uwaza ze jet korpochujem i zle Pan o sobie mysli – my nie wiemy dlaczego. Gdyby chcial Pan zblizyc sie do prawdy to trzeba bylo otworzyc usta i zapytac: „Dlaczego patrzy Pani na mnie z taka nienawiscia ?” A ona moglaby odpowiedziec milon rzeczy: „O moj eks, ktory tak mnie oszukal tez byl prawnikiem wiec to jakas taka pierwsa reakcja” itp itd. To moglby byc milion rzeczy.

    Zyjac w swiecie projekcji tracimy kontakt z rzeczywistoscia i bawimy sie w Boga, ze niby wszystko wiemy i wszystko rozumiemy.

    Nie wiem dlaczego tak bardzo uparl sie Pan ze zarabianie duzych pieniedzy robi z Pana korpochuja.

    Polubione przez 1 osoba

  21. Przytoczone badania – ciekawe. Niestety sama historia z Panią kasjerką nieprzekonywująca. Odnoszę wrażenie, pewne momenty są siłe koloryzowane.

    A szkoda… bo dla mnie do tej pory mocną stroną tego bloga były właśnie historie (przy niewielkiej albo żadnej odkrywczości zawartych tez). Ostatnio widzę spadkową tendencję…

    Polubienie

  22. Dobrze napisane. Rzeczywiście, pani przy kasie mogła spojrzeć wrogo niekoniecznie z powodu pieniędzy… ale to nie jest istotne, nie rozbieram tego, bo sytuacja została przytoczona po to żeby zagaić temat. A niektórzy są gotowi przelecieć wszystkie Biedronki w kraju, znaleźć tę kasjerkę i zapytać kto miał rację 😉

    Polubienie

  23. Cześć! Poznaliśmy się w Bangkoku podczas Twojego stopovera w drodze do Indonezji. Niesamowity zbieg okoliczności! Ja skończyłam swoją roczną podróż i właśnie jestem w drodze do Dubaju, gdzie będę stewardessa Emirates. Baw się dobrze! Powodzenia w Nowej Zelandii! Kamila z Bydgoszczy

    Polubienie

  24. To była biedra na ochocie w warszawie chyba, to może by tam poszukać, bo jak daleko poszedłby Piotr rano w niedzielę po rogala. 🙂
    Ja uważam że to spojrzenie znaczyło zupełnie coś innego. A może nawet było zupełnie bezmyślne. Albo może pani przypominała sobie kod rogala, bo rogale nie mają kodu paskowego który można odpikać i kasjerki wpisują coś z klawiatury.

    Polubienie

  25. Facecie z Obserwatorium omg to jest moje ulubione powiedzenie że szczęście to stan umysłu. Bo są ludzie, którzy nawet jak mają kłopoty to i tak pozytywna energia od nich bije, a inni zawsze czymś się martwią. Wydaje się, że wszystko u nich dobrze a oni i tak zawsze zmartwieni. Paranoja jakaś.
    Ludzie też różne priorytety mają. Przy pewnym poziomie zarobków to wszystkich srok za ogon się nie złapie. Albo starczy na wakacje w fajnym miejscu za granicą, albo na naukę kitesurfingu na helu albo żeby nowe płytki wklepać w ściany. Ja zawsze wolę jakieś ciekawe przeżycie mieć niż cieszyć się posiadaniem czegoś, czego nie zabiorę ze sobą jak umrę. Albo nauczyć się czegoś nowego, albo super imprezę zrobić.

    Polubienie

  26. Było kilka przykładów typu „zmieniłem swoje życie i jestem szczęśliwy”. Ja mam odwrotny. Żyłem sobie skromnie, miałem jakąś tam pracę, coś tam zarabiałem.Miałem fajne hobby/pasję dzięki któremu byłem bardzo aktywny i sprawny fizycznie, dużo podróżowałem po świecie. Za darmo aleja zawsze mówię że opłacałem to wysiłkiem na treningach. Ale najważniejsze, że miałem mnóstwo znajomych z którymi często się widywałem, trenowałem, balowałem, odpoczywałem. Razem tworzyliśmy coś! Nikt nam za to nie płacił. Najbardziej podobała mi się ta różnorodność w życiu które prowadziłem. Bywały takie dni, że rano pomagałem rodzicom wsi biegając za krowami, po południu występowałem z przyjaciółmi w sali kongresowej a wieczorem na bankiecie ucinam sobie pogawędkę z marszałkiem sejmu. Miałem wrażenie że egzystuje w kilku alternatywnych światach jednocześnie które za bardzo nie wiedzą o swoim istnieniu (albo ich nie interesuje ta inna rzeczywistość). I to chyba był klucz do sukcesu.Ta różnorodność życia,taki balans między pracą, aktywnością fizyczną, życiem rodzinnym, hobby.
    Teraz pracuje w korpo. Zajmuje mi to najwiecej czasu mojego życia. Po iluś tam godzinach siedzenia wychodzę z pracy i mażę żeby usiąść na kanapie (WTF?!) Jestem wiecznie zestresowany, sfrustrowany. Towarzyszy mi jakiś absurdalny ciągły strach. „Żeby nie popełnić jakiegoś błędu bo przecież już tak się wystarałem o to miejsce, dostałem szanse…” Tylko że na co? Jem tyle samo co przedtem… a raczej dużo gorzej. Rodziców odwiedzam rzadko a jak już to się frustruje, że nie rozumieją „jaką odpowiedzialną mam pracę” i widzą we mnie tego samego chłopaczka. „A ja przecież jestem inny odkąd noszę krawat w pracy!” I jeszcze złoszczę się kiedy wymagają ode mnie żeby coś pomógł im w gospodarstwie.
    Tak,korpo zjadło moje szczęście!!! Kiedyś żyłem, doświadczałem, smakowałem się w w tym jak życie potrafi być różne, uwielbiałem te kontrasty. A teraz jakimś cudem korporacja wmówiła mi, że to jedyny i najlepszy sposób życia. Jakim k*rwa cudem! (Właściwie to wiem jak, przecież pracują nad tym sztaby naukowców jak zmotywować, przywiązać pracownika.)
    Mam w głowię plan żeby to zmienić. Zmienić pracę na prostszą, może nawet fizyczną. Dorabiać sobie jako trener fitness lub masarzysta… lub jedno i drugie. Wrócić do dawnego hobby. Ten plan robi się jednak coraz trudniejszy do zrealizowania z każdym kilogramem który mi przybywa.

    Ktoś tam wyżej napisał o tym że szczęście jest w głowie i to prawda. Ja nie mam prawa być nieszczęśliwy. A jednak w mojej głowie dzieją się takie rzeczy, że uczucie szczęści jest mi dalekie, why?

    Polubione przez 1 osoba

  27. Och! zapachniało mi frustracją,ale skomentuje ten tekst ponieważ,poruszył mnie fragment z mnichem! Drogi autorze,aby byc w pełni szczęśliwym trzeba przede wszystkim żyć w harmonii z samym sobą, To po pierwsze,bo jestem tego przykładem,mozna mieć miliony,wszystko wszystko i tak będzie zawsze dupa ,póki nie odnajdziesz siebie,a idealizowanie i czerpanie, a może opieranie sie na czyichś badaniach za otrzymanie nagrody? Proszę Cię opamiętaj się .Przecież na swiecie żyja dziesiątki ludzi którzy pośiadaja większą mądrość. może wśród nich jesteś i Ty,,ale zaraz nie! przecież ty masz już swoje lata swoja prace itd…To co STOP zatrzymujemy sie ,ściana jutro nie ma kolejnego dnia?staje przed lustrem i ciesze się ,ze mam prace! człowieku wstaje i ciesze się,ze zyje i jestem zdrowy anie jakieś tam pierdolenie korporacyjnej gawiedzi Kurwa ludzie o czym wy piszecie! Ty liczysz pieniądze a nie swoje wartości a bez nich lichy los człowieka .Znam smak milionów i ciężka prace i pierdolenie o stresie itd. jest bez sensu ,musimy być jak woda płynąć spokojnie i zawsze znależć ujście w spokoju- A TERAZ,uświadom sobie ,ze jutro umierasz-czy nie lepiej się czuje ten mnich który ma wyjebane na dobra materialne,z pewnośćią tak ale posiadanie nie znaczy wyrzekanie sie siebie samego bo nie każdy mnich musi być biedny a wybór należy do nas

    Polubione przez 1 osoba

  28. Banalny facet. Fatalny tekst osoby, która prawie przeprasza, że zarabia więcej niż inni. Pusty człowiek, który dostał dużo zabawek, a nie umie się nimi dzielić. Szczęście daje tylko dzielenie się z innymi, pomoc i miłość. Trzeba mieć w życiu cel by być , czuć się spełnionym. Z pieniędzmi, czy bez. Pieniądze szczęścia nie dają – kolejny banał, bo można nimi uszczęśliwić innych, tych, którzy nie mają na lekarstwa, nie mają na jedzenie dla dzieci….. Egoizm to bardzo smutna choroba, a porada, by kasjerka znalazła sobie bogatego faceta jest na bardzo niskim poziomie kulturalnym. Przykre.

    Polubienie

    1. „Szczęście daje tylko dzielenie się z innymi, pomoc i miłość.” – bardzo puste, miałkie, ograniczone i narzucające innym jedyny słuszny pogląd.
      Facet ożenił się, zakochany po uszy, po dwóch latach ona zachorowała, poważnie, nieodwracalnie, wymaga opieki. O dzieciach już nie ma mowy. On stanął na wysokości zadania, nie porzucił, ciągnie wózek, pomaga i kocha. I jest głęboko nieszczęśliwy w gruncie rzeczy, choć robi dobrą minę do złej gry.
      Inny facet jest typem wagabundy, jeździ po świecie, pracuje dorywczo, nie marzy o błyskotkach świata zachodu ani gabinecie na setnym piętrze budynku ze szkła. Gdy wychodzi z namiotu i ogląda wschód słońca w górach czy outbacku, ma dreszcze na plecach a serotonina i dopamina zalewają mu umysł jak matce na widok dziecka. Jest szczęśliwy bo żyje w zgodzie z sobą.
      Inny facet po latach rycia w fizyce zrozumiał(ułozyło sie w głowie) rzeczy tore zawsze chciał rozumieć, bardoz go to uszcześliwiło i pozwoliło na pisanie artykułów popularyzujących tę dziedzinę wiedzy. Ogólnie wiedzie szczęśliwe życie, i jak mawia, odkrycie kolejnej cegiełki daje mu większą radość niż orgazm.
      i tak można długo.
      Dzielenie się z innymi, pomoc i miłość mogą dawać szczęście. Ale nie tylko to, i niekoniecznie muszą.

      Polubienie

      1. Patrzac na taka sytuacje – kobieta w ciazy jest chora I urodzenie dziecka grozi jej smiercia, mimo to sie decyduje bo dziecko jest dla niej wazniejsze – wtedy zdrowie wygrywa z miloscia I milosc ze zdrowiem.

        Zalozmy ze masz zdrowie ale nigdy nie doznales uczucia milosci – nawet ze strony rodziny, przyjaciol ani nikogo blizszego. Jestes szczesliwy pomimo ze zdrowy?

        Jestes chory ale masz w okolo kochajacych ludzi i ta najblizsza osobe ktorej milosc czujesz w kazdej komorce ciala.

        Biorac pod uwage ze kazdy z nas czasami mniej lub bardziej jest chory to chyba dobrze jest miec milosc.

        Odpowiedz nie jest jednoznaczna jakby sie wydawalo.

        Polubienie

      2. tak i ja uważam. Nie ma prostych przepisów, nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Tylko małolaty poniżej 18(oraz ci dorośli metrykalnie którzy nie dojrzeli) chcą dychotomicznego, biało-czarnego świata.

        Polubienie

  29. Ale to dla matki teresy z Kalkuty dobra rada jest.
    Kupiłam kiedyś moim dzieciom książkę „Kto zabrał mój ser” Specera Johnsona i sama ją przeczytałam przypadkiem. Polecam.
    Mnich jak umiera to pewnie myśli tak : całe życie ukrywałem się w habicie, byłem tchórzem, żałuję że nie wziąłem się do roboty, nie sprawdziłem jak jest w życiu poza murem klasztoru. Zależy jeszcze o jakiego mnicha chodzi czy jest zamknięty za murem i tylko się modli.

    Polubienie

    1. Zależy pewnie też od poziomu intelektualnego owego mnicha. Aczkolwiek sam fakt że nim został, niczego specjalnego nie obiecuje 😉
      Dla mnie, sam fakt zaistnienia i możliwości przeżycia życia jest takim fenomenem, że spędzenie go w klasztorze, co tam klasztorze, dowolnej – cudzej – ideologii, jest czymś przedziwnie mi obcym.
      Ale też obce jest mi miotanie się w „1000 pomysłów na minutę”, nie ten typ osobowości. Wolę poświęcić 10 minut na zastanowienie się, których kilka z tego tysiąca rzeczywiście mają szansę dać mi satysfakcję, przyjemność i najlepiej jeszcze przy okazji za bardzo nie zaszkodzić:)

      Polubienie

  30. Nie każda laska, która gnije na stołku w „Stonce” (która na każdym rogu już prawie wyrosła) jest doń stale przytwierdzona. Może po prostu nie ma wyboru. I to normalne, że szlag ją trafia, iż swoją młodość musi przeharowywać w biedronkowym haremie, w roli etatu nr 3,2 etc. Bo z pensji jaką oferują po studiach, nawet prawnikowi na aplikacji czy lekarzowi na stażu nie wyżyjesz. I w końcu wciąż jesz w Biedrze, pracujesz w Biedrze. Lodówkę nawet otwierasz – a tam Biedra. W końcu budzisz się koło 40, kiedy już stać cię na delikutasy i przypominasz sobie, że młodość już zaczyna przemijać, albo jest to procesem dokonanym. I składasz pobożne życzenia, by spreparowani przez ciebie przedstawiciele gatunku, którzy przedłużą linię rodową mieli lepiej. Ja się jej nie dziwię.

    Polubienie

  31. Do 40 trzeba zrobić wszystkie fajne rzeczy na które się ma ochotę i na które nas stać po wzięciu kredytu, a po 40 podkulić ogon, uszy po sobie położyć i grzecznie te kredyty spłacać. Rodzinie przykazać, że jakby co, to niech spadku po nas się zrzekną. 🙂

    Polubienie

      1. No dobra. Chodziło mi o takie nasze polskie nędzne warunki bez fajerwerków z czterocyfrową pensją brutto co miesiąc. Kiedyś te kredyty trzeba zacząć spłacać i lepiej później niż wcześniej. A później to rozrywki tylko takie które hajsu nie zżerają 🙂
        A jak się uda wskoczyć wyżej albo za granicę na fajną posadkę, to jedziesz dalej i nowe perspektywy są. Najfajniejsze rzeczy na świecie kosztują. I zawsze można cos zacząć, ale im wcześniej w życiu coś się zadzieje, to większa frajda jest.

        Polubienie

  32. Posłucham. Wstanę i spróbuję ,chociaż dość już mam tej wspinaczki ciągle pod górkę i podnoszenia się z zimnej podłogi w łazience .Po raz kolejny pomyślę Im not afraid i uśmiechnę się do siebie w lustrze 🙂

    Polubienie

  33. Facecie z Obserwatorium, wcześnie dodałam komentarz do Twojego wpisu tam wyżej, a teraz pokusiłam się o przeczytanie krótkiej notki biograficznej w wiki na temat pana o którym wspomniałeś. 🙂
    To jest zupełnie inna para kaloszy. Przypuszczam, że to był człowiek dla którego praca była pasją i przyjemnością. Uwielbiał swoją pracę. Dla niego to była najciekawsza rzecz jaką mógł robić i jeszcze mu za to płacili. Ciekawe czy wypróbowywał na sobie i swojej żonie te różne substancje i pigułki 🙂

    Polubienie

    1. Z tego co czytałem o nim(a naprawdę barwna postać), to na sobie(wszystkie), a żona – te które w testach i opinie męża były warte „zmarnowania wieczoru” :). Czyli pewnie jeden na 10 albo i rzadziej.
      Ale masz rację, że to wyjatkowa sytuacja – połączenie pracy z pasją i przyjemnością. I w efekcie sławą.
      Tylko ta 40-stka budzi we mnie bunt, bo jak to…tak. Już mam zacząć się umartwiać? Nie, nie nie nie[…]

      Polubienie

  34. Ciekawe… czy oby Pani przy kasie miała dokładnie takie myśli? A co jeśli po ludzku zazdrościła jednak bez okazywania agresji tak często skrywanej głęboko w nas. To oczywiście ludzkie odruchy, jeśli pracuje za przysłowiową najniższą ma „Franka ” na głowie w każdym ze znaczeń i chłopaszka, który zarabia dwa razy więcej- fakt ma prawo się irytować. Jednak nikt nie wie co ona pomyślała, czy jej tok rozumowania zapędza się w kierunku refleksji na temat życia czy patrzy na wszystkich przez pryzmat pieniądza. Prawnik, lekarz hmm czy to ma znaczenie, o prestiżu zawodu już dawno możemy zapomnieć, teraz liczy się nie kto, a ile. Oczywiście pieniądze są ważne ale czy na tyle by wygrały z marzeniami? Mam wielkie szczęście- robię to co lubię, hmm ale czy to szczęście ? Nie muszę się długo zastanawiać by stwierdzić, że do tego dochodziłam ciężką pracą, oczywiście nie omijały mnie dni w których pracowałam nawet po 15h, czy warto? Myślę,że warto realizować swoje marzenia, przy tym wyznaczać cele w taki sposób by móc kreować swoje własne szczęście, tak by pieniądze były jedynie narzędziem, dodatkiem, w taki sposób by mieć czas również na życie. Okazuje się, że całe życie zmierzamy do poprawy swego statusu, tracimy mnóstwo czasu na zarabianie kasy (tej jakże niezbędnej do życia), w efekcie końcowym często gubi nas to na tyle, że przegrywamy swoje życie i umieramy tak naprawdę nigdy nie żyjąc, czy tak powinno być? Myślę, że nie i dlatego warto podjąć walkę- nie z otaczającą rzeczywistością, a z samym sobą – ponieważ największe blokady tkwią w nas samych. Nie chcesz skończyć na kasie w biedrze? Zaryzykuj, pomyśl, stwórz pomysł na siebie. Kreatywność potrafi zmienić nasze życie bardziej niż nam się wydaje…

    Polubienie

  35. Niegrzecznie jest rozmawiać przez telefon w miejscu publicznym/zatłoczonym, stojąc do kasy czegokolwiek jeszcze bardziej niegrzecznie. A tłumaczenie się z tego we wpisie na pierdyliardy słów jest żenujące.

    Polubienie

    1. myślisz, że w takiej sytuacji gdy teraz Twoja kolej- a dodam, że czekałeś 5 min lepiej wyjść bez zakupów i odebrać tel? Czy lepiej odpuścić mimo, że to ważna rozmowa… cóż za niegrzeczny jest ten świat 😀 kpina pogania kpinę

      Polubienie

  36. Coz..kazdy sam wybiera swoj sposob na zycie. Pani z Biedronki tez. A zazdrosc? W Polsce jest od zawsze i bedzie nam towarzyszyc po kres naszych dni…..co do rozmawiania przez telefon i bycie przy kasie: ja nie odbieram -skoro komus zalezy to zadzwoni pozniej;) Nie bede niewolnikiem wlasnego telefonu. Jednakze jesli sie zdarzy ze odbiore to majac podzielnosc uwagi dam rade wylozyc zakupy na tasme , spakowac zakupy, zaplacic & podziekowac .
    Milej niedzieli wszystkim zycze;)

    Polubienie

  37. Czarny – miszcz świata i okolic we wsadzaniu kija w mrowisko..:-) zaglądam tu często, a nade wszystko uwielbiam komentarze, gdyz to one właśnie są cremme de la cremme całego tego bloga..:-)

    Polubienie

  38. TRISSYEN najprawdopodobniej jesteś kobietą, bo faceci to podzielnej uwagi nie mają 🙂

    FACECIE Z OBSERWATORIUM ja tylko zachęcam żeby do 40 albo zaraz po, to wszystkie fajne rzeczy zrobić. Później to już człowiek lekko znudzony. A żeby te fajne rzeczy zrobić to się trzeba było zadłużyć. Bo ja nie z tych co 3/4 życia spędzają w pracy. Nigdy po prostu nie znalazłam pracy która by mnie autentycznie zainteresowała, wciągnęła. Nigdy nie marzyłam żeby pracować jako ktoś tam i nie wyspecjalizowałam się w żadnej dziedzinie. Dla niektórych najfajniejsza rzecz na świecie to praca jest : trudną sprawę wygrać w sądzie albo zaprojektować ciekawą budowlę. I tu wracamy do pracy którą się lubi lub – mocniej – pasji przekutej w zarabianie pieniędzy.
    Piotr C. pewnie od dziecka marzył, że będzie prawnikiem 🙂

    Polubienie

    1. No niestety, wiem o czym, SALOU, piszesz, bo licznik tak stuknął właśnie. Znudzony jak znudzony, ale faktem jest, że trzeba silniejszych bodźców, a i o rzeczy mające choć trochę posmak nowości trudniej ;-). Ale są też wyjątki w drugą stronę, to znaczy plusy. No po prostu mam opór przeciwko tej 40 jako „punktowi spoczynkowemu w hedonizmie”. Może po 50. No chociaż te 48, no 🙂

      Polubienie

  39. Może to kwestia mojego młodego wieku ale wierzę, że szczęście to utrzymać się z pensji w pracy, która sprawia ci przyjemność oraz kładąc się spać oraz wstając rano masz kogoś z kim dzielisz swoje życie oraz w pewnym stopniu stabilność finansowa.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.