Siedzieliśmy naprzeciwko siebie w nieistniejącej już restauracji, a za 10 sekund miałem jej powiedzieć zdanie, które przypomina wrzucenie granatu do rowu pełnego gnojówki.

NIC Z TEGO NIE BĘDZIE

Nie spieszyłem się. Nie miałem, z całą pewnością, takiego doświadczenia jak teraz, ale wiedziałem jedno: nie będzie miło.

Każdy z was przeżył kiedyś taką sytuację. Nigdy nie jest miło.

Był piątek, była 21. Ta dziewczyna miała 23 lata.

Kiedyś zapytałem ją, co jej się najbardziej w sobie podoba. Odpowiedziała: buźka. Miała ciemne włosy sięgające do połowy pleców, dobre nogi i piękną twarz z dużymi oczami, pełnymi ustami oraz niewielkim zgrabnym nosem. Wystające kości policzkowe.

Studiowała fizykę. Jej koledzy z roku musieli w wyobraźni obrabiać ją w każdej pozycji pod prysznicem. Tak, miała doskonałe cycki. Naprawdę duże i jędrne, nie mieściły mi się w dłoniach. Stały, przecząc prawom grawitacji. Przypominam- miała 23 lata.

W łóżku było nam tak sobie. Choć pamiętam scenę, jak kiedyś, kiedy było szczególnie miło, bo to był początek znajomości (zazwyczaj na początku jest miło) wróciliśmy pijani z jakiejś imprezy. Ujeżdżała mnie na krześle przed lustrem jakieś 30 minut, odchylając się od czasu do czasu do tyłu, otwierając usta do krzyku. Jej długie włosy prawie zamiatały wówczas podłogę. Owszem, następnego dnia rano miałem gigantycznego sińca w połowie fiuta, ale warto było.

Lubiłem ją. Była fajna. Potrafiła mnie rozbawić. Spędziliśmy ze sobą niewiarygodną ilość czasu, bo może nawet jakieś osiem miesięcy. Ale ona chciała czegoś więcej. Była gotowa do poświęceń. Ja, jednak, nie chciałem żadnych poświęceń z jej strony. To nie miało być nic poważnego.

NIC Z TEGO NIE BĘDZIE

Kelnerka przyniosła dwie kawy. Gazowaną wodę dla mnie.

I odeszła.

Siedzieliśmy, milcząc. Zapaliła cienkiego papierosa. Spojrzałem na jej wielkie, wilgotne oczy, na jej fantastyczne cycki, które podkreśliła takim dekoltem, że jeszcze chwila, a całkowicie wypadłyby z bluzki.

NIC Z TEGO NIE BĘDZIE

Spojrzałem na nią i powiedziałem: „Jesteś cudowną dziewczyną, możesz zawsze na mnie liczyć, ale nigdy nie będziemy razem.”

Wiecie co usłyszała?

To, co słyszy w takiej sytuacji każda zakochana kobieta: „Jesteś cudowną dziewczyną, możesz zawsze na mnie liczyć.”

Nie przyjęła mojej deklaracji do wiadomości. Pomyślała, że zmienię zdanie. Że skoro jest dla mnie cudowna, to na pewno istnieje jakaś szansa i coś można z tym wszystkim zrobić.

Oczywiście to był błąd. Nie jej. Mój. Zamiast ułatwić to jej, ułatwiłem to sobie. Pokazując, jakiż to jestem, kurwa, szlachetny. Nawet rzucając laskę robiłem to tak, aby podpompować swoje ego. Sprawiając, że było jej jeszcze trudniej.

„Zostańmy przyjaciółmi.”

„Możesz na mnie liczyć.”

Chuja, tam, chuja. To jest rozstanie, nie jebana komedia romantyczna! Zachowałem się jak ostatni kutas.

Nigdy więcej nie popełniłem podobnego błędu. 

SONY DSC

 Photo by Ben Raynal/CC Flickr.com

Zadowolony z siebie wróciłem wtedy do domu. Po czym możesz poznać, że dobrze się zrobiło rozstając z kimś? Po tym, że lżej ci jest oddychać. Mi było lżej.

Oczywiście spotykaliśmy się dalej. W końcu byliśmy „przyjaciółmi” prawda? Kilka razy została u mnie na noc. Spaliśmy na jednym łóżku. Pożyczałem jej swoje bokserki i koszulki. Przebierała się tak, abym zobaczył ją nago. W końcu „widziałeś mnie już nagą, prawda?”. Raz spała topless. „Gorąco mi”. Namawiała mnie na niezobowiązujący seks „przecież jesteśmy przyjaciółmi”.

Użyła każdej kobiecej sztuczki, jaką stosują laski, abym tylko do niej wrócił, abym tylko jeszcze raz ją zerżnął, aby tylko na moment wypchnąć biodra do góry, aby jeszcze raz zajęczeć w moją szyję i zacisnąć nogi na moich plecach.

Boże, musiała się czuć jak kompletna idiotka, całkowicie tracąc do siebie szacunek. Zwłaszcza patrząc na moją durną gębę.

Nigdy więcej nie popełniłem tego błędu

Żyjemy w czasach, w których wymiana śliny między ludźmi o niczym nie świadczy, w których słowa straciły swoją moc. Bo tracą, gdy są nadużywane.

Ludzie spędzają razem czas, pieprzą się, pocą w te same prześcieradła, jedzą, a w rzeczywistości tęsknią za czymś.

Za Eks. Za swoim wyobrażeniem Eks. Za kimś, kto ich nie chciał. Albo, po prostu, nie są pewni i grają na przeczekanie.

Kobiety podniecają się zupełnie inaczej niż mężczyźni. Z innych powodów. Aby to zrozumieć, wystarczy pójść do klubu go-go. Faceci w klubie, oglądając kobiety, przypominają napalone szympansy, trące swoimi fiutami o pręty klatki. Mężczyźni podniecają się tym, co widzą. Kobieta, oglądając rozbierających się facetów, zwyczajnie się dobrze bawi. Kobietę podniecają słowa.

Żyjemy w czasach, w których mężczyźni o tym wiedzą. Dlatego obiecują kobietom różnego rodzaju rzeczy, których nie mają zamiaru dotrzymać, tylko po to, aby na chwilę zdjąć im majtki. 

„Kocham (twoją dupę).”

„Tęsknię (za twoimi cyckami).”

„Śniłaś mi się (jak dobrze operowałaś ustami).”

„Nigdy cię nie opuszczę (do momentu aż dojdę).”

„Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie (moim zdaniem w tej sukience wyglądasz jak tania dziwka, ale skoro dobrze wypinasz tyłek, a ja nie mogę być z kimś innym, to poudawajmy jeszcze trochę, że jest nam razem dobrze, ok?).”

Później jest, zaś, faza GDZIE JA MIAŁAM/MIAŁEM OCZY. Trzeba to jak najszybciej zakończyć. Tyle, że mało kiedy rozstanie przynosi ulgę obu stronom.

Tytuł tej notki jest chuja warty. Nie ma rozstań z godnością, niemal zawsze ktoś jest skrzywdzony, zraniony i kopnięty w dupę, czego skutki ciągną się za nim czasami do końca życia.

Można, jednak, osłabić ból. 

JAK?

Kiedy mówiłem w restauracji: „jesteś cudowną dziewczyną, możesz zawsze na mnie liczyć, ale nigdy nie będziemy razem.” dwie laski, które siedziały stolik obok, spojrzały na mnie jak na kawałek gówna, które śmierdzi. I które co najwyżej można dotknąć długim kijem, aby przypadkiem nie wdepnąć.

A później nadstawiały ucha, usiłując dowiedzieć się, jak wielką szmatą jestem.

Nie zrywaj z kobietą w restauracji.

Ani w pubie. Nie zrywaj z kobietą przez sms, ani przez Internet. To dowodzi tylko twojego gówniarstwa i tego, że nie masz nawet na tyle jaj, aby powiedzieć jej to prosto w twarz.

Najlepiej zrób to u niej w domu i wyjdź.

Nie ułatwiaj. Nie mów: zostańmy przyjaciółmi.

Nawet jeśli tak będzie, to nie teraz. Mów:

– Nic z tego nie będzie.

– Dlaczego?

– Po prostu cię nie kocham i nie będę kochał.

W pewnych sytuacjach liczy się szczerość. W ten sposób okazujesz jej jedyny szacunek, jaki jesteś w stanie. W końcu jej nie chcesz.

Bierz na klatę, nie wchodź w szczegóły. 

Tak, to możliwe, że jej się uleje i obleje cię gównem, które zebrało się w niej w trakcie całego waszego związku z dykty. Tak, to bardzo prawdopodobne, że zasługujesz na wiele wyrzutów, które ona wypowie. Tak, powie też wiele krzywdzących i niesprawiedliwych rzeczy i z niektórymi z nich będziesz chciał polemizować.

I kiedy poczujesz taką chęć, to od razu zduś to w sobie. To nic nie da. To ty ją zostawiasz i to ona jest rozgoryczona.

Nikt ci nie obiecywał, że to będzie przyjemność, prawda?

Odetnij się od niej.

Nie pytaj następnego dnia: jak się czujesz? Jak ma się czuć, idioto?! Nawet jeżeli cię to naprawdę interesuje, bo jesteś miłym facetem. To już nie twój problem, jak ona się czuje. Ona ciebie musi zwyczajnie zapomnieć. Sama poradzić sobie z tym, że ją zostawiłeś. Twoja obecność w niczym tutaj nie pomoże.

 Bzykanko jest fajne. Prawda, debilu?

Po pewnym czasie może być taka sytuacja, że będziesz siedział obok niej, wypijecie trochę za dużo, twoje usta znajdą się trochę za blisko jej ust, twoje ręce na jej udzie, a później… Doskonale wiesz, co będzie później.

Wszystko będzie niby dobrze znane, ale jednak nieznane. Bo wiesz już, jak jechać tym samochodem. Wiesz, jak powinieneś wprowadzić go na wysokie obroty. Robiłeś to już w końcu wielokrotnie.

I będzie bardzo dobrze i dużo lepiej niż było kiedykolwiek. Może nawet tak samo dobrze jak na początku znajomości.

Ale kiedy ty będziesz sobie spokojnie wracać do domu, bo w fajnych okolicznościach spuściłeś nieco z krzyża, ona będzie myśleć (nawet jeśli będzie to wypierać): JEST SZANSA! WRÓCIMY DO SIEBIE! MOJA ŚLUBNA KIECA BĘDZIE BIAŁA I KOŃCZYĆ SIĘ BĘDZIE W POŁOWIE UDA, TAK ŻEBY WSZYSTKIM WYSZŁY GAŁY!

Dlatego nie pieprz jej po zerwaniu. Nie dawaj jej fałszywych złudzeń. Dla kobiet, a zwłaszcza eks, nie ma seksu bez zobowiązań. Albo się mszczą, albo ciągle kochają. Więcej na ten temat pisałem tu. 

A na koniec zapamiętaj:

Żadna nowa dupa nie załatwi twoich problemów.  
Żadna rzucana laska nie weźmie ich też ze sobą.
Zostaniesz z nimi. 
I nową parą cycków, rzecz jasna.

4405247282_08423b7c10_o

Photo by Carolina Tarre/CC Flickr.com

140 uwag do wpisu “Jak rozstać się z godnością (poradnik dla facetów)

    1. Dokladnie. Zero pierd*lenia i litanii rzeczy, które planował że mną zrobić, ale jakoś tak się nie złożyło. Zero wywołanych w ten sposób wyrzutów sumienia i myśli w stylu „boże, jakbym zrobiła to inaczej to zamieszkalibyśmy razem/wyszło by nam/mielibyśmy dziecko/nie wywołało by to kłótni, która wszytsko zniszczyła”- odpowiednie skreslic. Bo tak naprawdę nic by nie wyszło, cokolwiek byś nie zrobiła i jakkolwiek się nie zachowała. On mówiąc w ten sposób uspokaja siebie, robi sobie loda, żeby zagłuszyć fakt bycia małym frajerem. Małym żałosnym frajerem, na którego po uświadomieniu sobie tego faktu, już nigdy nie spojrzysz z szacunkiem.

      Taka prośbą do następnych, potencjalnych rzucaczy – zrób to tak, żebym Cię znienawidzila. Każdemu będzie łatwiej.

      Polubienie

  1. Wartościowych kobiet podobno się nie porzuca. Mnie za każdym razem ktoś porzucał. Głównie przez to, że każdy z nich chciał być na pierwszym miejscu, a dla mnie zawsze ważniejsza była samorealizacja, kariera, moje plany i cele. Dalej nie wiem gdzzie jest granica miedzy jednym a drugim. Może rzeczywscie faceci wola miec kobiety uśmiechniete, wypoczete, a nie zapracowane i skupione zeby zdażyć ze wszystkim tak jak sobie to zaplanowały. W każdym razie, koniec końców, już dwa razy zostawiała mnie „moja wielka miłość” i za kazdym razem nie pozwoliłam zeby zbywano mnie „zostańmy przyjaciółmi”. Z tego co zauwazyłam to sie zdarza nagminnie. Ja uznaje tylko konkretne pytania i odpowiedzi. Nie ma sensu na złudna nadzieje. Nie skończymy rozmawiać dopóki nie usłysze jasnych odpowiedzi. Choćby były najgorsze z możliwych. Zawsze lepiej jest wiedziec.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Cholera, niby takie to proste, banalne wręcz. A trzeba o tym ludzi w necie uczyć. Jeszcze rok temu uznałbym ten tekst za genialny i w cholerę odkrywczy. Teraz wiem tylko, że jest prawdziwy. I to nie dlatego, że mnie rzucono szczerze. Mnie rzucono z tekstem o byciu przyjaciółmi. A to ja stwierdziłem, że takie cioś nie istnieje i zamknąłem temat definitywnie. Zawsze zamykam jak nie wychodzi. I zawsze ludzie patrzą na mnie wtedy jak na kogoś z innej planety.

    Polubienie

    1. Tak samo? Chociaż zastanawiam się, czy u niego w mieszkaniu… I z tym braniem na klatę ciężko, bo trudno brać coś na klatę, gdy się beczy, a w takich sytuacjach łatwo o łzy. Chociaż z drugiej strony – jakby on mnie rzucał, czekałabym z wybuchem, aż wyjdzie. Ot, babska dola, łatwiej hamować kranik jak się samej cierpi niż gdy się krzywdzi kogoś.
      No i w niektórych przypadkach… Bywają faceci, którzy biją. I takich z godnością rzucać się nie da, bo może się to źle skończyć.

      Polubienie

  3. Nie stracę szacunku dla samej siebie!!! nie stracę!!! choć słowa pożegnania…zerwania 5 letniego związku przeczytałam w sms…Palant!!! niech go szlag trafi!!! a ja będę szczęśliwa…bez niego!!!

    Polubione przez 1 osoba

    1. No cóż, dziewczyna po 4 latach związku też zerwała ze mną smsem, gdy napisałem jej że chcę aby powiedziała mi to prosto w oczy wtedy odpisała tylko „ok”… Po obu stronach są świnie, niestety. Po 4 miesiącach dalej jestem załamany ale pocieszam się nadzieją, że w końcu znajdę dziewczynę na całe życie…

      Polubienie

    1. O jaaaa. Niby teraz postapilbys inaczej? Wziąłbys ściąge na zerwanie? Jak nie masz w sobie kultury i ksztyny inteligencji to nawet taki „edukacyjny” tekst nie pomoże.

      Polubienie

  4. Niesamowite jak bardzo w punkt trafiłeś tym tekstem! Nieco ponad tydzień temu zerwalam ze swoim facetem, po 5 latach zwiazku. Mi wydawalo sie ze juz nic nie czuje, dla niego szok, przecież mnie kocha i zrobi dla mnie wszystko!… Teraz widzę, ze popelnilam absolutnie wszystkie możliwe bledy przy tym rozstaniu. Powiedzialam mniej więcej Andrzejku jestes wspaniałym, wartościowym przystojnym facetem, laski będa sie o ciebie zabijały, za chwile znajdziesz sobie kogoś, kto na ciebie zasluguje bardziej niż ja (!), dziekuje ci za te wszystkie lata ale nie mozemy byc juz razem. Ale zawsze będę cię kochać jak mojego najlepszego przyjaciela, jak brata, ale juz nigdy jak mężczyznę, to już sie we mnie skonczylo. OKROPNE CZYZ NIE? Facet się poryczal i blagal zebym z nim zostala, mimo ze przyznałam mu sie ze go zdradzilam… Następnego dnia zadzwoniłam i zapytalam jak sie czuje. On poprosil, czy moze do mnie zadzwonić od czasu do czasu, tak ot, po przyjacielsku pogodac co tam nowego u nas w życiu slychac. Zgodzilam sie. Dzwoni codziennie, a ostanio dochodzi nawet do tego ze robi mi wyrzuty ze znowu wychodzę na imprezę, ze nieprzyzwoite zdjęcia wrzucam na fb… Dzwoni a ja za każdym razem odbieram i coraz bardziej za nim tęsknię. I chociaż jestem w pelni przekonana ze go NIE KOCHAM I NIE CHCE Z NIM BYĆ to zaczynam sie bać dokąd zmierza to wszystko… Rozstania są paskudne!

    Polubienie

  5. dziewięć razy zrywaliśmy i wracaliśmy, trzy lata „związku”. teraz żałuję, że pierwsze zerwanie nie było ostatnim. żałuję, że wtedy tego nie wiedziałam, nie on. ja.

    Polubienie

  6. Lubię, lubię. Dojrzałe podejście. Od początku liczy się szczerość, nie granie przed sobą lepszego niż się naprawdę jest i relacja oparta na jasnym scenariuszu. Jasne, że w międzyczasie można go zmienić, ale nie powinno się niczego obiecywać, udawać i dawać złudnej nadziei, gdy wiemy że może być inaczej. Cenię sobie to u każdego mężczyzny, który jest w stanie powiedzieć mi „nie kocham Cię, ale dobrze mi”. Jasna sytuacja. Zdrowa. Bez dopowiedzeń i fałszywych marzeń. Po cholerę kogokolwiek ranić? Dla kobiet to również idealny poradnik.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Jedna rada dla wszystkich, którzy już mają wybrany numer i chcą połączyć się z eks:
    PO PIERWSZE IPSACJA! Jeśli po, nadal chcesz dzwonić to zadzwoń. 😉
    Bo jednak ludzie to proste istoty!
    Już z 6 lat jak nie dzwoniłem, pozdrawiam M. A. K. – (chociaż, może już nie „K”) mam nadzieje, że życie Ci się układa! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  8. A czy nie łatwiej po prostu być z laską, z którą chce się planować przyszłość?! Jak chcesz seksu to się z jakąś prześpij i nie spędzaj z nią czasu… Po co komuś komplikować życie skoro nie chce się z nim wiązać… Nigdy tego nie zrozumiem…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Często taki jest właśnie plan, ale seks nigdy nie jest bez zobowiązań. Chyba że za kasę. I jak jest fajny ten seks to oksytocyna, endorfiny i nagle robi się zauroczenie które po kilku tygodniach mija…a człowiek zostaje.

      Polubienie

    2. O jakie mądre stwierdzenie;-) Nigdy nie rozumiałem ludzi którzy są ze sobą dla konieczności bycia z kimś. Nigdy nie rozumiałem znajomych ktorzy swoim kobietom robili boki.

      Polubienie

  9. Bo ona była za dobra za miła i kochana jakby odżywka albo kawa 3 w jednym naraz .Gdyby od razu odeszła to może by jakas rysa została w sercu tego mężczyzny (zawodowca leona podrywaca hi hi) a tak to jakby splunął w kwiat zdeptał go i ruszył na nowa plantację.Facet to nie pluszak koteczek .Tez tak kiedyś mi się zdawalo , musiałam stać się odporna na te idealizacje i jakoś takoś radze sobie i z mezem i z nowopoznanym kochankiem .A obaj nie należa do cieplych kluch.;)

    Polubienie

  10. Najgorszy tekst jaki usłyszałam przy zerwaniu: „Jesteś dla mnie za dobra, zasługujesz na kogoś lepszego niż ja” nosz cholera jasna o.O

    Polubienie

    1. Czego się wściekasz? W tłumaczeniu na kobiece to znaczy : jestem niepewnym swojej wartości stosunkowo przeciętnym gościem, i czuję że nie utrzymam przy sobie ciebie tak żebyś była zadowolona i za kilka lat nie odeszła albo zafundowała mi rogi. Poza tym niby kocham ale jakoś dupy nie urywa.
      Wolałabyś tak? Mało kto w wieku późnoszczenięcym (to tak <30) jest na tyle świadomy siebie żeby takie rzeczy wiedzieć, natomiast ma się przeczucie że "nie dasz rady, teraz jest zakochana ale potem nie dasz rady".

      Polubienie

      1. E, też rzuciłam takim tekstem. Swojego pierwszego chłopaka. Bo był dla mnie za dobry, a ja miałam lat naście i czułam, że życie mu sobą rujnuje. Jak po latach (jak z naście zrobiło dwadzieścia kilka) się dowiedział, o co była ta szopka, to chyba zwątpił do reszty… Chociaż chyba i tak do końca nie ogarnął. Tylko, że my mieliśmy te naście, a jak się ma naście to tak jakby można być głupim. Ale tylko trochę.

        Polubienie

  11. Oczywiście najlatwiej zostawic druga osobe z tym wszytskim sama bo ciezko jest patrzec na co sie zrobilo. Moj eks zrobil wszytskie te rzeczy jednoczesnie mielsimy kontakt przez wspolne sprawy i tak dalej. Przynajmniej patrzac na jego perfidny usmiech uswiadomilam sobie ze moge miec kogos lepszego i patrzenie na niego bylo i jest motywacja. Jezeli ktos sie z kims przyjazni i ma jakas wieksza relacje wydaje mi sie bardzo nie fajne usuwanie kogos ze swojego zycia bo tak czy inaczej trzeba sobie z tym poradzic a nie tylko to zagluszyc. Coz za perfidia zeby tylko mezczyznom bylo lepiej bo sa niezdecydowanymi dupkami i sa tacy biedni bo jest im ciezko kogos krzywidzic i potrzebuja do tego poradnika. Co za slabe stworzenia. To nigdy nie bedzie nic przyjemnego jednak w zaleznosci o tego jak bliskie byly sobie osoby powinno sie to zalatwic jak z przyjacielem i kims bliskim a nie jak z obca osoba zeby sobie ulzyc bo to nie osoba zostawiajaca jest tu pokrzywdzona. Moze jeszcze poradnik dla zdradzajacych bo im tak jest ciezko?

    Polubienie

  12. Mnie moja wielka milosc obrobila ze wszelkich moich dobrych cech a przede wszystkim z mojej wrodzonej radosci ktorej mialam ponad maire i chetnie sie nia dzielilam ze swiatem i ludzmi wokol. Zabral pewnosc siebie, zjanomych, cierpliwosc, wiare, nadzieje i lata. A potem mnie ta moja milosc rzucila. Ok, bolalo jak sam s*** ale powiedzialam sobie „dam rade”. Ryczalam tydzien, zorganizowalam sie, zlapalam balnas w zyciu i po dwoch miesiacach wraca on. Jak to strasznie mnie kocha, jak teskni za mna, jak widzi teraz ze popelnil blad. „Wroc, pojedzmy razem na wakacje i naprawmy to”. Oh, ah, jak wspaniale. Tak wrocmy do siebie, tesknie za Toba, kocham, jestes moja miloscia. Jedzmy, naprawiajmy! hej! I tak pojechalismy, milosc, slowa, obiecanki, bedziemy sie starali i chuj. Wracamy z wakacji a po dwoch dniach on pojechal na kolejne wakacje z dziewczyna i bynajmniej nie bylam to ja. lol. Pozniejsze wytlumaczenie jakie uslyszalam: „no bo ty nie moglas a ja nie chcialem sam”!! Lol, faktycznie nie moglam a gosc chcial jechac na kajaki. Facet ponad 30stka potrzebuje kogos kto za raczke chwyci i na kajaczki zaprowadzi bo przeciez on inaczej bedzie samotny, zgubiony. No a ja wredna baba nie moglam bo w pracy tydzien siedziec musialam miedzy jednym a drugim urlopem.
    I w zywe oczy, na zdrowie matki mi przysiegal ze jedzie z kumplem nad jezioro. Jedz z bogiem, baw sie dobrze a poziej opowiedz mi jak bylo. Przeciez zwiazek ma byc oparty na zaufaniu szacunku. Po co ma siedziec w tym goracym miescie jak nie musi. Jedz! Korzystaj z zycia! Ufam Ci moja milosci. Przeciez sam chciales do mnie wracac wiec wiesz co robisz. Pojechal. Ja w tym czasie organizowalam nam kolejne wakacje na ktore on zjawil sie od razu po tych wakacjach z „kolega nad jeziorem”. Darl sie na mnie i wyzywal caly wyjazd bo wakacje nie sa zorganizowane dosc dobrze. Wakacje koszmar. W miedzy czasie sie dowiedzialam nad jakim „jeziorem” i z jakim to „kolega” on przepadl na tydzien. Bolalo jak cholera i po jakims czasie mysalalm ze przebaczylam, zapomniaolam.
    Pozniej on mial kolejna i tez masa klamstw w ktore ja zaparczywie wierzylam. Ocknal sie dopiero wtedy kiedy okazalo sie ze nie jestm najgorsza (ladna, madra, kase mam) i faceci na mnie tez leca. Ocknal sie jak napisalam ze znalazlam kogos innego i zeby zostawil mnie w swietym spokoju. Wtedy fala starania sie i czego to on dla mnie nie zrobi. Nawet na kolanach przygnal z pierscieniem w reku i sowiadczynami na ustach. i chuj. Wrocilam i traktowal mnie jak szmate do podlogi. Bo jzu sie przez lata nauczyl ze tak moze. Ze poudaje kilka dni i ja na tej podstawie bede tak zyc. A potem szantazyk do szantazyku, manipulacja do manipulacji, klmastwo do klamstwa, zwantura do awantury zmeini mnie w swoja wycieraczke do podlogi. Taka bezpieczna co zawsze lezy w koncie i slowa protestu nie powie przeciw swojemu panu i wladzcy.

    Rozstania sa okropne. Najgorsze ze ludzie maja dalej jakies silne emocje ktorych racjonalnie nie sa ani wstanie zidentyfikowac, nazwac ani sie do nich przyznac. Cztery lata agonii i po tym wszystkim jestem tak emocjonalnie zblokowana ze nastawiam sie na samotne zycie bez zadnych zwiazkow. Zwiazki to bzdura. Oddajesz serce raz,drugi, trzeci po to by jakis chuj zabral Ci wszystko co w sobie masz pieknego, zzarl to, wyrzygal i zostawil sie w blocie.

    Pozdrowienia dla wszystkich w zwiazkach. nawet nie wiecie jakie bagno macie przed soba.

    Polubienie

    1. Przeczytałem. Ale wiesz co, Ty po prostu jesteś idiotką bez szacunku dla siebie. Tak po prostu.
      Możesz to ubrać w piękne „Oddajesz serce raz,drugi, trzeci” ale jeśli to był ten sam gość to po numerze z kajakiem i jeziorem tylko dziwka na jego utrzymaniu lub idiotka mogłaby to ciągnąć dalej.

      Polubienie

      1. I tego właśnie pojąć nie mogę. Piszesz tak, jakbyś zdawała sobie z tego sprawę, a jednak…wiesz, na tym świecie jest cała MASA facetów, którzy – gdybyś zechciała spróbować z nimi – zrobiliby Cię swoją boginią.
        A ty, na własne życzenie uprawiasz jakieś masochistyczne samoponiżenie, i jeszcze utwierdzasz świat w przekonaniu że nie ma to jak idiotka, bo z taką można wszystko, nawet grube przekręty.
        Swiat jest naprawdę dziwny 🙂

        Polubienie

    2. Karollad jesteś wyjątkową osobą szkoda tylko, że trafiłaś na takiego, który tego nie widział. Myślę że naprawdę kochalaś i dlatego wybaczalaś 🙂 tylko Ci którzy nigdy nie kochali mówią, że tylko idiotka wybacza. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będziesz umiała komuś zaufać i kogoś pokochać. Pozdrawiam

      Polubienie

  13. kobieto ,wstań któregos ranka spojrz w lustro na siebie i powiedz sama do siebie jestem ladna (bo piekna to już egoizm), jestem dość silna by stawic czołu tej burzy jaka jest życie, jestem mocna by porzucić faceta -gnoja który mnie zdeptał , dam radę nie wracac do przeszłości a siegac po cos nowego nie tracac nadzieii .Zajme sie tym co kocham. skupię sie na tym.Nie będę tracic czasu .Wtedy jest szansa ze pojawi sie ktoś . Zyj bez nacisku i bez tego syndromu singielki – szukania na siłę.

    Polubienie

    1. To zależy od Ciebie, od niej i od okolicznosci, Przeciez nie ma zlotego srodka, najlepiej zaczac ukladac sobie zycie na nowo wiadomo ze to trudne ale im szyciej zacznie sie to robic tym szybciej zacznie sie zyc. Trzeba zyc a kiedys przeciez znowu usiadziemy obok kogos na kanapie ale obok kogos lepszego bo obok kogos na kim bedziemy mogli faktycznie polegac.

      Polubienie

  14. Tak to czytam i myślę ze poradnik dla facetow jak rozstac sie z godnoscia nie brzmi dobrze. Sam fakt tego ze takie cos powstalo jest sygnalem ze panowie nie bardzo radza sobie ze swoja niedojrzaloscia tym samym ze sa zmienni i zwyczajnie klamia. Tu facet wyczyta jak dyplomatycznie powiedziec „mam cie w dupie” bo inaczej bedzie klamal i mowil zostanmy przyjaciolmi i inne tego typu banalne teksty. Czy kobieta z ktora facet sie rozstaje nie zasluguje na szczesrosc bo faceci sa na tyle slabi ze sadza ze kobieta sobie z tym nie poradzi ? Faceci nie sa szczerzy bo po prostu sa slabsi, slabsi od kobiet boja sie konsekwencji, lez i zwyczajnie nie stac ich na szczerosc. „Nudzisz mnie, jestes za malo szalona czy bystra „. Na to ich nie stac a moze gdyby powiedzieli co faktycznie mysla i nie myseli przy rozstaniu tylko o sobie jak ostatnie zalosne slabe dupki i byliby szczerzy to moze kobieta odrazu by uznala ze byla z kawalkiem swini a nie z facetem i nie tracilaby czasu na ” Zostawil mnie a byl taki dobry „. Jaki dobry? Facet ktory nie wie czego chce i nie potrafi byc szczery to nic dobrego. Zamiast pisac jak dyplomatycznie powiedziec spadaj po prostu skoro jestescie takimi faectami i macie jaja to powiedziecie szczerze dlaczego kogos zostawiacie i niekiedy niszczycie bardzo wiele. Bo nie dosc ze to wy kogos krzywdzicie to jeszcze nie potraficie sie do tego przyznac i chcecie to sobie ulatwiac a nie tak powienien zachowywac sie facet ktory uwaza sie za prawdziwego mezczyzne. I tak w przypadku wiekoszosci mezczyzn jezeli chodzi o szczerosc to oczywiscie mozna na nia czekac tak samo jak koncert Elvisa Presleya wiec wiekoszosci i tak nie ma za czym plakac i lepiej wiedziec to wczesniej.

    Polubienie

  15. Mój związek trwał 4lata.. podobno prawdziwego faceta poznaje się po tym jak konczy, a nie jak zaczyna. Pewnego cieplego wieczoru pojechaliśmy ze znajomymi do kina a jak to w weekendy bywa, podklad musi byc. Gdy już wracaliśmy, a byla to pozna pora, w radiu pojawiła sie audycja na tematy po 22.. a mowiac w duzym uproszczeniu, moj dawny narzeczone bedac pod wplywem „euforii” powiedzial „Nie ozenie sie z nia, bo jest dla mnie mala ku*wa” juz nie pamietam co bylo potem.. Przeklinam dzien w ktorem go poznalam. Pozdrawiam 😉

    Polubienie

    1. Przez to że nie używasz polskich znaków, co jest niedorzeczne samo w sobie gdy piszesz po polsku, nie wiadomo czy byłaś dla niego za niska, za ciasna czy zwyczajnie uważał Cię za bzykadełko bez rozumu.

      Polubienie

  16. Średni tekst z oczywistymi oczywistościami i niestety drogi Autorze z błędami językowymi, że wspomnę tylko: Ona musi ciebie zwyczajnie ciebie zapomnieć.

    Polubienie

  17. Cześć. Jestem, po prostu jestem. Nie bloguję, nie piszę, nie…, ale chciałam Ci podziękować za szczerość, za słowa, które budzą, za słowa, które dają do myślenia, za słowa, po których płaczesz, bo są tak szczere i pasujące do obecnej sytuacji, że nie może być inaczej. Dziękuję. I nie proszę o więcej, bo prawda boli, bo prawda to zimna suka. Ale wiem, że będzie więcej, bo kobiety tak mają, lubią dostawać w dupę od życia, zamiast brać z niego co się da.

    Polubienie

  18. Nigdy nie byliśmy razem,kilka miłych chwil spędzonych razem tylko tyle. Chciałam deklaracji on nie mógł ewentualnie nie chciał się określić aż nadszedł koniec bez awantur bez łez ( ryczalam oczywiście ale w samotności) długie miesiące ciszy. Aż nagle on wraca chce rozmawiać tylko nie bardzo wie o czym….. Po co faceci wracają? Jeżeli sprawa została zakończona zapomniana po cholerę znowu do tego wracać….a podobno kobiety są skomplikowane

    Polubienie

    1. Jak po co? Dla kilku kolejnych miłych chwil. A po co otwierasz kolejne piwo, skoro już piłaś tydzień i rok temu?
      Bzykania mu się zachciało, albo chciał kimś posiedzieć ale niekoniecznie gadać o piłce, autach i dupach. Co w tym skomplikowanego? to ty się doszukujesz nie wiadomo czego.

      Polubienie

  19. Jakby przeanalizowac wiekszosc twoich wpisow to tak naprawde nic nie ma sensu, milosc czy pozadanie, emocje i cala reszta. Zgadzam sie z wieloma sprawami o ktorych piszesz i wiem ze mnostwo osob siedzi i mowi- o cholera tez tak robie. Ludzi zawsze ponosily emocje, od wiekow byly milosci, milostki, zwykly seks. Czasami nie trzeba nic analizowac, czy kogos chce, czy potrzebna mi ta sukienka, czy lepiej miec faceta i kredyt czy lepiej wyjechac w pizdu i miec frajde. Nie warto rozpamietywac i zastanawiac sie jak bedzie a jakbym chciala zeby bylo. Wiadomo ze nie da sie byc ciagle pozytywna osoba i czasami warto tupnac nozka i obrazic nawet o nic, analizowanie ludzkiego zachowania nie ma sensu, zadna moda na jakies tam zachowanie- ostatnio ssczegolnie wsrod kobiet- nic nie zmieni. Zawsze kobiety beda mialy w cholere niekontrolowanych emocji a od zawsze na zawsze facet tego nie pojmie, zawsze beda spiny miedzyplciowe, zawsze ludzie beda podejmowac bledy w relacjach miedzyludzkich i zadna moda na udawanie emocji tego nie zmieni.

    Polubione przez 1 osoba

  20. Ktoś napisał, że ten poradnik jest o tym, jak dyplomatycznie powiedzieć „mam cię w dupie”. Nieprawda! To poradnik o tym, żeby mieć odwagę być szczerym i nie owijać w bawełnę, pomimo świadomości, że krzywdzi się tą drugą osobę. Przy rozstaniu trzeba szybkim ruchem zerwać plaster i pozwolić o sobie zapomnieć. Jeśli nie jesteś wydelikaconym sku*wysynem, pozwól się znienawidzić – to da jej siłę, by się podnieść i żyć dalej.

    Polubienie

    1. Tak własnie napisałam ja. Szczerym ? Napisalam ze mezczyni nie potrafia byc szczerzy bo chca sobie ulatwic zerwanie, sobie a nie kobiecie ktora porzucaja. Bycie szczerym polega na powiedzeniu tego co faktycznie sie myśli, a zrywac czasami wieloletnie relacje jak plaster jest przynajmniej niewlasciwe, nie wiem jak Ty ale ja po latach bycia z kims w zwiazku ale takze i w przyjazni oczekuje zachowania kultury, szacunku i tego ze jezeli bylo sie z kims blisko trzeba uszanowac ta relacje ktora sie nawiazalo . Na poczatku moze i bedzie trudno ale jezeli jest dwoje doroslych i faktycznie bliskich sobie osob nie widze sensu wywalania kogos ze swojego zycia tylko dlatego ze sie z nim juz nie jest. To nie podstawowka to dorosle zycie w ktorym trzeba sie zmagac takze ze swoimi slabosciami np do drugiej osoby i przekuc to w sile a ucieczka nie jest sila tylko tchorzostwem. Trzeba spojrzec prawdzwie czy jak kto woli tej drugiej osobie w oczy. Nie wyobrazam sobie byc z kims dlugo i nagle nie ma tej osoby w ogole to tak jakby staracic lata i czas na budowanie relacji ktora nawet jako przyjacielska nie pojechala a to juz ewidentna strata czasu. Ja nie mam problemow z kontaktem z moim eks wrecz przeciwnie czerpie z tego duza sile bo kiedys go kochalam a dzis ciesze sie ze z nim nie jestem w relacji damsko meskiej jednak mam nadzieje ze bedzie na moim slubie a gdybym faktycznie keidys sie odciela to moze dalej bym tesknila.

      Polubienie

  21. Rzuciłam faceta po 6 latach, bo ja dojrzałam, a on stał w miejscu. W dodatku zaczęłam postrzegać, że wygląda jak ciotopedał. Młodzieńcza miłość się wypaliła. Dogadywaliśmy się dlatego nie urwałam całkowicie kontaktu. Pewnego razu spotkaliśmy się na pierdoły i miałam ochotę na seks (byłam trzeźwa). Pomyślałam, że zrobię to z nim żeby mój licznik nie wzrastał (miałam wtedy tylko dwóch). Było ok, dla mnie to nie miało żadnego znaczenia tylko po prostu seks z potrzeby. ON zaczął się mazać, pisac, dzwonić. Nabrał nadziei na big come back, a ja zachowałam się jak zimna suka. I co? Ja zachowałam się jak facet czy on jak baba?

    Polubienie

    1. Ani jedno ani drugie. Zachowałaś się egoistycznie, żeby nie mieć pretensji sama do siebie że się puszczasz, zafundowałaś jemu mindfuck. Tak, ty jemu – bo to ty go rzuciłaś wcześniej. Zachowałaś się jak baba – „nie wiem czego chcę ale to nie to, ale niech będzie bo nie wiem czego chcę”.

      Polubienie

  22. Wiele lat temu w taki właśnie sposób opisany jako właściwy zostałam porzucona. I choć okropnie bolało, długo leczyłam duszę, to z perspektywy czasu i przyszłych -właśnie odmiennych sposobów rozstania, doceniam i mam mnóstwo szacunku do faceta, że tak właśnie ze mną postąpił. „Wyleczyłam się” i nie miałam cienia wątpliwości. Koniec i kropka, żadnych kontaktów, przyjaźni, nic z tych rzeczy. Facet miał poukładanw w głowie jak należy, choć był jeszcze młody. Drugi z kolei zaserwował mi tą niepewność, złudzenia, nadzieję i to rozbiło mnie na niekończący się czas bólu, płaczu, a ostatecznie upokorzenia i utraty wiary w siebie. Także zgodzę się w 100 % – koniec to koniec! Dosłownie.

    Polubienie

    1. Tak czytałam i komentarze i tekst i nie mogę się z nim zgodzić. Być może to najłatwiejszy i najszybszy sposób na rozstanie dla osoby porzucającej, ale dla osoby porzucanej. Patrząc z autopsji – dotąd przyjaźnię się z facetem, z którym kiedyś byłam, było nam dobrze, kochaliśmy się, ale nie wyszło. Mniej więcej rzucił mnie tekstem w stylu – uwielbiam Cię, strasznie mi trudno itd. ale nie możemy być razem, bo nie potrafię się zaangażować. Jednak mam nadzieję, że będziemy się przyjaźnić (rozmowa trwała ze 2h, ryczałam, on też uronił kilka łez). Minęło kilka lat, wracaliśmy do siebie i rozstawaliśmy się (było równie miło, choć za każdym razem bardziej nas utwierdzało w przekonaniu, że nie możemy być razem i mnie z tym było coraz lepiej). Od jakiegoś czasu pracujemy w jednej firmie i spotykamy się czasem i jest to facet do którego mam najwięcej szacunku spośród innych ‚ex’. Oboje ułożyliśmy sobie życie z innymi osobami, a siebie nadal szanujemy i traktujemy z godnością. Gardzę tymi, którzy znikali bez śladu albo zaczynali kłamać i kręcić. Tych wolałabym nigdy nie poznawać. Niestety takich facetów jest dużo więcej. F.ck you.

      Polubienie

  23. A tak wlasciwie to co mialby powiedziec ludzie ktorzy maja wspolne zobowiazania juz nie mowiac o dzieciach. Oni nie moga od tego uciec, moze dlatego tacy ludzie sa silniejsi 🙂

    Polubienie

    1. Jeśli są dorośli to siadają na dupach i spokojnie, bez niepotrzebnych emocji ustalają nowe zasady, których da się przestrzegać w nowej sytuacji. I nie chodzi tu o odbudowanie czegokolwiek, bo to się po prosu nie da.
      Wiem bo sama to przerobiłam.

      Polubienie

  24. A co powiedzieć o facecie… żonatym, który jednak wiecznie utrzymywał kobietę w przekonaniu, że… takie uczucie się nie zdarza, że jest jedyna, wyjątkowa, że seks to tylko z nią, że ją uwielbia?…
    I który najpierw „wyłączył” seks, ale nadal się spotykał, potem „wyłączył” spotykanie, ale nadal utrzymuje kontakt?
    Który codziennie rano wysyła esemesa z „dzień dobry” i buziaczkiem? Który codziennie wieczorem pisze „dobranoc” i :*?
    Który wkurwia się, kiedy wie, że kobieta prawdopodobnie spotyka się z innym, okazując to brakiem „dzień dobry”/”dobranoc” i towarzyszących im buziaczków?
    Którego w jej życiu nie ma, ale w jakiś sposób jest?
    Psychol czy zwykły tchórz, który nie potrafi podjąć decyzji?

    Polubienie

    1. Sugerujesz wybór dwóch mozliwości, podczas gdy mogą ich być setki. Z czego najbardziej prawdopodobne to takie, że:
      1. zbystrzał po okresie zauroczenia i już wie że ani taka wyjątkowa ani jedyna, w gruncie rzeczy jedna z tysięcy, ba, może nawet egotyczna dziwkarska natura która po prostu potrafi być miła dopóki ktoś jej dobrze robi swoim kosztem ale ani chwili dłużej
      2. wie, że z rozwodu wyjdzie jako psychiczny wrak i bankrut a kochanka na ten widok się odetnie i zostanie z niczym
      3. wie że zniszczy tym żonę psychicznie/materialnie i zwyczajnie nie chce budować nowego życia tańcząc na grobach
      4. zwykły dziwkarz który ma taką w każdym mieście/dzielnicy
      5. nadal ją kocha ale zdał sobie sprawę że to nie ma sensu bo za kilka lat i tak się wypali i wróci do punktu wyjścia, a zwyczajnie nie chce tego definitywnie kończyć

      Polubienie

      1. Prościej, tak. Czy skuteczniej, pojęcia nie mam bo i skąd, nie znam, nie widziałem, nie moja sprawa 🙂
        Z drugiej strony – czy nie prościej byłoby zakomunikować mu że kategorycznie to kończysz i sobie nie życzysz(a w telefonie wrzucić jego numer na blacklistę), niż się nad tym zastanawiać? Ja lubię konkretne rozwiązania.
        No i z trzeciej strony, faceci uczą się dość szybko że udawanie czegoś, czego nie ma prowadzi do seksu(w pokoleniu przed ikeą również do obiadu) a wywalanie kawy na ławę do focha i ulubionej oliwki ;-). I że jak kobieta mówi „najważniejsza jest szczerość”, to ma na myśli „naucz się lepiej kłamać, bałwanie, bo mnie ranisz”. Nawet jeśli świadomie to wypiera, w czym część kobiet jest mistrzyniami.
        Pół żartem pół serio, a które jest które wiesz jako kobieta lepiej niż ja 🙂

        Polubienie

  25. Ludzie, gdzie wy żyjecie, że macie takie problemy z dupy?
    Co to jest w ogóle za tekst „Zostańmy przyjaciółmi”? Przecież podstawą normalnego związku jest przyjaźń. Jeśli u większości tu płaczących tak nie było, to pogratulujcie sami sobie.

    Polubienie

    1. Bo to jest w znaczeniu „pozostańmy przyjaciółmi, rezygnując ze wspólnego brania kredytów, robienia i wychowywania dzieci, chrapania sobie nawzajem w nocy, strzelania sobie fochów o byle co, męczenia się z twoimi rodzicami, wzjemnego deklarowania i wymagania monogamii etc etc etc”. Prawda, że „zostańmy przyjaciółmi” brzmi krócej? Można też „rozstańmy się bez stawania się dla siebie wrogami”.
      Tak czy inaczej to w większości przypadków zwykły bullshit, ludzie nie potrafią się rozstawać ani dobrze znosić rozstania, co tylko potwierdza twierdzenie naukowców że po odrzuceniu wszystkich barwnych opisów literackich, stan zakochania to po prostu obsesja na tle seksualnym na puncie jednej wybranej osoby. I jak to z obsesjami bywa, rzadko kiedy daje się ją ująć w jakieś racjonalne ramy.

      Polubienie

  26. Przydałyby się również rady dla Pań, mówiące o tym, że trzeba mieć swoją godność, nie ryczeć mu w twarz czy w słuchawkę, nie wieszać u nogi itp. Nic to nie daje, a później gdy agonia minie czujemy się źle wobec samej siebie.

    Polubienie

    1. To chyba jednak jest niemożliwe, jeżeli jedna strona wciąż kocha a druga ma to gdzieś. W takim przypadku zawsze któraś strona jest pokrzywdzona i dojrzałości w takim przypadku nie ma nic do rzeczy.

      Polubienie

  27. a mój ex (od wczoraj), nie tłumaczył się, nie rozmawiał ani nie napisał. po prostu przestał się odzywać. taki pomysłowy a co. byliśmy ze sobą krótko ale było bardzo przyjemnie. latał, nadskakiwał, był czuły bla bla. nic nie wskazywało, że nagle coś mu strzeli. facet 31 lat, wykształcony.
    no cóż. popłakałam wczoraj, wypiłam wino. dziś przesiedzę w domu a od jutra ruszam dupsko! mam gdzieś zastanawianie się co zrobiłam nie tak, bo wiem, że w niczym nie zawiniłam a jemu po prostu coś nie przypasowało. jednak muszę być twarda jak zawsze i nie dać sobą pomiatać.
    jutro on ma urodziny. kupiłam mu namiot. stoi zapakowany w kartonie. miał się przydać na nasze wspólne weekendowe wypady.
    mój plan na jutro? zadzwonić do sklepu i zapytać czy można zwrócić towar.
    zero telefonów, smsów z życzeniami. broń Boże! wiem, że niejedna kobieta by się odezwała mimo wszystko. należy się szanować!

    I moje ostatnie, podsumowujące zdanie: „a ch.uj mu w dupę” (przepraszam za wulgaryzm ale nie mogłam się powstrzymać)
    pozdrawiam 😉

    Polubienie

  28. Ten tekst mi wiele uświadomił. Dlaczego nie mogę pójść na przód ze swoim życiem? Bo czekam na powrót debila (niestety mam tego świadomość), który ze mnie zrezygnował.
    „Jeśli zwątpisz choć raz, to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę Powrotów nie będzie”
    Chciałabym się odciąć, ale jak się odzywa nie umiem nie odpisać, Cały czas szukam sposobu by zapomnieć… Ale powrotów nie będzie,

    Polubienie

  29. Z opowieści słyszałam, że dawniej na wiosce, był tylko jeden telewizor, w którym o określonej godzinie nadawano jeden program, na który zbiegało się pół miejscowości. Jestem na to (możliwe, że niestety) za młoda by pamiętać, ale istnieje prawdopodobieństwo, że to były dobre czasy. Oczywiście pod pewnym względem. Teraz jest inaczej. Przyglądam się ludziom teraz i sobie kilka, kilkanaście lat temu, stwierdzam jedno – pokolenie „wanna be” to my dziś, tu i teraz. Przeciętnie 32″ okno na świat pokazuje nam dziś wszystko. Widzimy co ubierać, co jeść, jak się żyje tu i jak się nie żyje tam. Wiemy już jak wygląda idealny taniec za 10 punktów od Ilony Pavlowić i wiemy też, że by zaistnieć w świecie czasami wystarczy pójść na mecz z odpowiednio napompowanym biustem i odpowiednio do niego dobranym dekoltem. Wiemy co to idealny seks dla kobiety, slow love, on na niej, pod kocem, świece, on całuje ją tylko w usta, ona jest bierna-wniebowzieta. wiemy jakiego seksu oczekują panowie – nie ważne kto kogo, ważne żeby miała duże cycki. Wiemy jakie powinno być ciało kobiety, jędrne, gładkie, proporcjonalne i wypukłe w odpowiednich miejscach. Wiemy jakie co w mężczyznach powinno kręcić kobiety, czego nigdy nie powinniśmy tolerować. Napatrzyliśmy się na idealne pocałunki idealnych par z taką częstotliwością jak na wibrujący pas cudownie likwidujący tłuszcz bez naszego wysiłku z MangoTV. Jest życie na Wspólnej i jest życie w Leśnej Górze, a gdzie jest nasze życie? Widzimy to wszystko, przyznajemy rację i wyobrażamy sobie, że to się dzieje naprawdę wokół nas, albo przynajmniej bardzo próbujemy.
    Samobiczowanie zaczynamy w chwili ogarnięcia pilota od telewizora lub – w wersji delux – Internetu.
    Jak można oszczędzić swój tyłek przed stłuczeniem, skoro na własne życzenie żyjemy wyobrażeniami, mimo, że (dobrze) przeczuwamy, że wszystko i tak potoczy się według innego scenariusza? Nie wiem. Serio. Ale wiem jedno, ani laski na dyskotece nie będą otrzymywać ‚dziesiątek’ niczym Cichopek w tańcu z gwiazdami, mimo, że na pewno wyobrażają sobie, że urwały się z YouCanDance, ani też facet wychodząc z domu w piątkowy wieczór nie jest Madżik Majkiem, ani tym bardziej nasze życia emocjonalne nie toczą się jak w Przeminęło z wiatrem lub Pretty women, standardowo nie mamy możliwości leczenia się w Leśnej Górze, ani wynajęcia Romana ze Wspólnej by zrobił nam remont w domu. W każdym razie szalenie łudzimy się, że nagle nastąpi jakieś pierdolnięcie i nasze wyobrażenia przerodzą się w czyny.
    Szczerze, to nie chciałabym krystalicznej bieli o jakiej zapewnia Zygmunt Chajzer w reklamie Vizira w swoim życiu, wolałabym mieć je trochę przyszarzałe, nudne, ale prawdziwe, oderwane od tego wyreżyserowanego gówna ze szklanego ekranu. Tym bardziej jeśli, ktoś kto ma mi powiedzieć, że coś za chwilę się skończy i tak czy tak mnie zrani, zacznie próbować być sztucznie szlachetny i nie będzie chciał mnie ranić – bo tak zobaczył w TV. Żyjmy, a nie pierdolmy farmazonów.

    Zabrałam Pokolenie Ikea na wakacje. Bawiłam się przednio. Dziękuję.
    J

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja jestem z pokolenia, które co prawda nie zbiegało się do jednego telewizora, bo w(prawie) każdym domu stał już taki, ale dawał czarno-biały obraz a odbierał tylko dwa programy bo tyle było emitowane w eter w Polsce. Zabawne, ale to jest szczera prawda – że mimo iż działo się to „za komuny” to propagandy emitowano nieskończenie mniej, wzorców konsumpcjonistycznych w zasadzie zero, poradników wszelkiej maści prawie wcale, wiedzy(takiej rzetelnej, naukowej) o rzędy wielkości więcej i propagowano coś tak niespotykanego w dzisiejszych mediach jak poprawna polszczyzna i kultura.
      Wierzcie lub nie, ale praktycznie w ogóle nie było wiadomości katastroficznych, sensacyjnych i praktycznie nie istniało pojęcie celebryty, a ludzie nie wierzyli w żadne komunikaty rządowe poza tymi, które obwieszczały podwyżki cen(bo te były ustalane przez rząd).
      Ale żyło się trudniej, prawie pod każdym względem, a momentami wręcz koszmarnie.
      Ludzie byli bardziej zsocjalizowani i empatyczni, ale borykali się z systemową biedą i obskurantyzmem rzeczywistości. Teraz są naprawdę lepsze czasy.
      Od telewizji odciąłem się dobrych 5 lat temu(całkowicie, wcześniej stopniowo, były zjadliwe rzeczy) – jej poziom techniczny jest obecnie genialny, poziom informacyjno-edukacyjno-kulturalny niemal zerowy.
      Internet to zupełnie inne medium – użytkownik nie jest biernym, gnuśniejącym odbiorcą, każdy dostaje dokładnie to, po co sięga, i jeśli konsumuje papkę z pudelków czy onetów, to wyłącznie na własne życzenie.
      Co do konsumpcjonizmu – tu jest dokładnie tak samo. Jeśli ktoś ulega i staje się „produktem mediów” to tylko i wyłącznie dlatego, że w gruncie rzeczy jest bezrefleksyjnym snobem, materialistą i nieopanowanym żarłokiem. Albo dzieckiem nieodpowiedzialnych rodziców(to z kategorii pech) które wiedząc o tym czym jest współczesna telewizja i jak działa, pozwalają swoim dzieciom(ba, czasem zachęcają) na kontakt z tym degenerującym syfem, jakby nie rozumieli że dziecko z niewykształconą psychiką nie ma szans się obronić, najmniejszych.
      Dlatego uważam że pierwszy kontakt z telewizją i religiami ludzie powinni mieć po 18 roku życia.
      Jestem pewny że wtedy jedno i drugie miałoby nikły procent obecnych „użytkowników” 🙂
      Sztuczka polega na formatowaniu umysłów wtedy, kiedy procesy biologiczne nakazują młodemu organizmowi chłonąć „prawdy od autorytetów” praktycznie bez żadnej weryfikacji.
      Niezależnie od tego – uważam że każdy kto w wieku 25-30 lat, widząc rozjazd papki medialnej z rzeczywistością nie posprząta sobie w głowie – to na własne życzenie.

      Polubienie

      1. Nie chcę kwestionować życia wtedy. To zupełnie inna bajka. Nie taki miałam zamysł. Wiesz, ja to znam tylko z opowiadań mamy i tak mi się nasunęło, natomiast rozczarowanie jakie wynika ze zderzenia rzeczywistości i oczekiwań/wyobrażeń obserwuje codziennie. Nie zmienię zdania, nawet wtedy gdy wyrzuci się telewizor przez okno i wybierze się dobre „internety”, że to na nas nie wpływa, dając (nawet bardzo) złudne wyobrażenie życia. Niby to jest niezależnie od nas, bo racjonalnie rzecz ujmując to tego nie chcemy i potrafimy sobie wytłumaczyć to mimo wszystko jednak o tym marzymy. Nie znam ludzi tak twardo stąpających po ziemi, którzy nie mieliby marzeń, które de facto opierają się na jakichś wyobrażeniach, a wyobrażenia bierzemy z lepszego życia – czyli z wyreżyserowanych scen które gdzieś tam nam migają przed oczami. Każdy chce być kochany namiętnie jak na filmach, każdy chce mieć białe koszulki jak z reklam, każdy chce chociaż raz chce mieć ciało modelki (niezależnie od płci). Tak samo jest z tymi rozstaniami, o których pisał Ikea. Jak już rozstanie – to w filmowym stylu. I nie powiesz mi, że to nie jest prawda 😉
        Zarówno lepsze jak i gorsze momenty można podkoloryzować tak jak nam się wydaje, że będzie lepiej, bo to już grali. Tylko, że to sprawdza się tylko na ekranie, odkrywamy często po fakcie.

        Polubienie

      2. O minionych czasach napisałem tylko dlatego, że żyłem „tam i wtedy” i żyję tu i teraz. Oczywiście, z konieczności bardzo to powierzchowne, bo ograniczone do mojej percepcji tylko, której obserwacje są marnym wycinkiem tego co działo się wtedy i co dzieje się teraz. Tyle wiemy, ile doświadczyliśmy/zaufaliśmy cudzym doświadczeniom, stąd po kilku dekadach życia jestem bardzo ostrożny w formułowaniu sądów typu „wszyscy…”. A przynajmniej że wszyscy chcą/boją się/doświadczają tego samego.
        Oczywiście masz rację, że wszyscy mamy jakieś oczekiwania, nadzieje, marzenia, wyobrażenia.
        Oczywiście nie masz racji, że w każdym przypadku są one zaszczepione przez szeroko pojęte media.
        Ludzie są różni. Nie aż tak, jak chcieliby nas przekonać niektórzy(że każdy człowiek to inny kosmos), i znacznie bardziej niż ci, którzy notorycznie mylą zbiorowisko jednostek z „szarą masą tłumu”.
        Popularne teorie osobowości wyróżniają ich kilka typów 8 lub 9(n.p. enneagram), na potrzeby biznesu/korporacji wyróżnia się pięć. I dopiero ludzie w takich samych grupach wykazują w miarę jednolite potrzeby/oczekiwania/obawy/pragnienia.
        Trudno to dostrzec mając 20 lat, bardzo łatwo mając 35-40. Przynajmniej ze mną tak było.
        Ja akurat mam silnie zaznaczoną potrzebę obiektywizowania, co sprzyja poznaniu ale nie przysparza przyjaciół wśród ludzi kierujących się bardziej emocjami niż rozsądkiem. Introwertyk, hedonista.
        I jak pamiętam(od kiedy pamiętam, ze świadomością że im wcześniejsze wspomnienia tym bardziej jest to guzik prawda a nie to co naprawdę było ;-), zawsze chciałem być szczęśliwy.
        I bardzo często bywam, właśnie dlatego że bardzo szybko się połapałem że spełnianie cudzych wyobrażeń o szczęściu nie daje go mnie, że szczęście to stan umysłu i trzeba się nauczyć obsługi swojego(a nie zachowywać się jakby było się częścią umysłu zbiorowego. Nie jesteśmy mrówkami 🙂 więc staram się żyć w zgodzie ze sobą, co może brzmi jak truizm, ale tylko dlatego że kompanie reklamowe zawłaszczyły sobie i popsuły ten termin. Ja go nie używam w sensie medialnym(„bądż sobą i zrób co ci mówimy” 😉
        Co nie jest łatwe, przyznaję, gdy się ma 20-25 lat i żyje się w świecie „medialnych nacisków” i napierających na mózg hormonów.
        Stąd refleksja o korzyściach z odcięcia się od mediów mainstreamowych, bo to obecnie przecież przedsięwzięcia biznesowe, a nie telewizja w „dawnym stylu”. A już w najmniejszym stopniu nośnik jakichkolwiek wartości. Ot, biznes, taki sam jak filmowy, jak produkcja reklam, spotów i bannerów ulicznych.
        Zapewniam, że nie każdy chce być kochany „hollywoodzko” bo niektórych to żenuje i odstręcza, może i każdy chce być atrakcyjny, przynajmniej przez chwilę – z tym się zgodzę bo to niestety część „godowa” życia i nieuświadomione reklamowanie swoich genów i ocenianie cudzych – jako potencjalnych współrodziców ale i konkurentek 🙂
        A jak rozstanie to w filmowym stylu, powiadasz…a jak ktoś nie oglądał od dzieciństwa hollywood tylko kino skandynawskie(polecam tak swoją drogą, jeśli masz ochotę na coś dobrego a nie papkę) – to myślisz że też? Ja tak nie uważam 🙂
        pozdrawiam ciepło

        Polubienie

      3. Piszesz tak, że mam wrażenie, że Cię znam. Nie lubię tak 🙂
        Dobra – to „każdy” rzeczywiście wkradło się z powodu niekontrolowanych emocji wynikających z kobiecej natury, a to działa niezależnie od wieku 😉 Mam małą grupę – „próbę” – i piszę tylko to co widzę, a że widzę rozhisteryzowanych 25-latków, fakt – dość specyficznych, bo większość albo chce takiego życia, by inni mówili o sobie „jesteśmy beznadziejni, taki/taka to pożyje” albo wręcz przeciwnie, młode małżeństwa, które wspominają o braku namiętności, często też miłości, o tym, że nie tego się spodziewali.. i to tylko po to, bym sobie uświadomiła już teraz, że życie nie jest takie jak mi się wydaje. Jak się tego nasłucham to już sama nie wiem co jest, a co mi się wydaje.
        Za skandynawskie kino dzięki, znam, lubię 😉 Prawdopodobnie jeśli spotkam kiedyś faceta, który widział i zrozumiał chociaż jeden to mu się oświadczę 😉 Czekam zatem. A rozstania, życie, pocałunki, bla bla bla w stylu hollywood, dla znanych mi 25+ są czymś co jest powszechne i znane. W tym wszystkim wcale nie dziwią mnie te ich rozczarowania, rozgoryczenia życiem, dążenie do pokazania innym, że mają życie jak z bajki. Dziwi mnie tylko, ze każdy umie o tym mówić, narzekać, ubolewać nad swoim losem, a nawet obarczać drugiego swoimi problemami i mówić, że ‚cóż Ty wiesz o życiu”, a nikt nie umie ruszyć tyłka i chociaż spróbować czegoś zmienić. Długo by mówić. Tak więc tkwiąc z w tym dołku z tymi ludźmi myślę, że jestem za młoda jak na swoje przekonania i podejście do życia. Szkoda.

        Polubienie

      4. Masz rację, bo „za młoda jak na swoje przekonania i podejście do życia” oznacza że w gronie _+rówieśników momentami czujesz się zapewne trochę jak obcy gatunek 🙂
        Ja na to wszystko(na trendy) patrzę z pewną pobłażliwością. I zrozumieniem, świat się zmienia i nie ma sensu przesadnie wartościować. Inaczej musiałbym się denerwować albo niepokoić, a bardzo bardzo tego nie lubię.
        Ale jestem przekonany, że trafisz na swojego miłośnika dobrego kina i zdatnego nie tylko do łóżkowych fanaberii, ale i refleksji.
        Z rozkładu Gaussa wynika, że co prawda „przeciętniaków” czyli wykazujących cechy typowe(w tym przypadku walenie głową w mur hollywoodzkich mitów) jest większość, ale też jest ok 10% margines nieprzeciętniaków. No i 10% totalnych idiotów, z drugiej strony rozkładu, ale mniejsza o nich.
        Najlepszy dowód to Ty sama. Skoro istniejesz – to istnieją i inni. Dowód: jeśli jesteś jedna na milion, to w Polsce jest Was 37 sztuk. Jeśli jedna na 10.000 to jest Was 3700
        Powodzenia!

        Polubienie

  30. A ja, pomijając cały ten fakt, jak koleś się rozstał, a jak powinien, jestem bardzo ciekawa, co tak naprawdę było przyczyną, że nie mógł z nią być, skoro była taką fajną dziewczyną?

    Polubienie

  31. Jesteś niemożliwy 🙂
    Nie doczytałam do końca…

    cytuje;

    – Nic z tego nie będzie.

    – Dlaczego?

    – Po prostu cię nie kocham i nie będę kochał.
    ………………..
    Dostałby od razu w ryj ,nie twarz , bo tylko prostak i cham operuje takim słownictwem w stosunku do kobiety ……

    ———————

    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. No właśnie Panie Ikea to jest podejscie mezczyzny, dla kobiety takie rozstanie nic dobrego bo zadne informacje z niego nie wynikaja, dlaczego. ” – Nie bede jadla tego obiadu ! – Dlaczego ?! – Bo jest niedobry „. Chodzi o konkrety a mezczyzni nie potrafia byc szczerzy bo sa zbyt slabi i obawaiaja sie reakcji ze strony kobiety. Jednak facet ktory zrywa z kobieta nie powinien sobie ulatwiac tylko kobiecie to jest poradnik zeby ulatwic to facetom. Kobiecie nalezy sie informacja dlaczego i wszelkie informacje. ktorych potrzebuje zeby bylo lepiej. I mysle ze to dziala w dwie strony tyle ze kobiety czesciej maja odwage powiedziec dlaczego wiec tego typu artykuly nie sa im potrzebne.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Nie ma czegoś takiego jak odpowiedź na pytanie dlaczego kogoś kocham. Jeśli znasz odpowiedź na to pytanie to po prostu nie kochasz.

        Tak samo nie ma racjonalnych powodów do rozstania. Ta strona, która decyduje się to zrobić (rzadko jest to wspólna decyzja) ma prawo zrobić to na swoich warunkach. Niestety najczęściej jest to równoznaczne z nieliczeniem się z uczuciami drugiej strony. Jeśli mówisz komuś odchodzę bo „cokolwiek” to jednocześnie dajesz złudne poczucie, że jeśli to umowne „cokolwiek” zniknie to jest szansa na powrót. A takiej szansy nie ma.

        To co nazywasz „odwagą kobiet” to jest usprawiedliwianie się przed samą sobą i racjonalizowanie decyzji, która zazwyczaj ma podłoże emocjonalne a nie logiczne. Pomijam tu sytuacje gdy w związku jest przemoc i ofiara odchodzi.

        Polubienie

      2. Z całym szacunkiem SILVIA NISORIA , ale większej głupoty nie czytałam „Nie ma czegoś takiego jak odpowiedź na pytanie dlaczego kogoś kocham. Jeśli znasz odpowiedź na to pytanie to po prostu nie kochasz” ……W ogóle nie słyszałam…
        Tak samo….”nie ma racjonalnych powodów do rozstania” – bubahbahbah… Jezu Chryste , co trzeba mieć w głowie by takimi bredniami się dzielić ??

        Polubienie

      3. Ty to na poważnie? Naprawdę naprawdę?
        Ja na przykład nie kocham kilku miliardów ludzi na tej planecie i za cholerę nie potrafię powiedzieć dlaczego nie. No dobra, bo ich nie spotkałem. Ale nie kocham też kilku tysięcy ludzi których poznałem mniej lub bardziej. Nie kocham bo..bo się nie zakochałem.
        Zakochany byłem kilka razy, i jedyne co mogę to zacytować nieśmiertelną „Jolkę..”:
        „Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak,
        Czemu zgasło też nie wie nikt”
        a teraz, od wielu lat jestem szczęśliwy z kimś kogo kocham z wzajemnością i…też nie wiem czemu.

        Za to wiem doskonale że emocje tego rodzaju nie podlegają racjonalizacji.
        I łatwo powiedzieć dlaczego się rozstaje z kimś kogo się w ogóle nie kochało(bo siorbała przy jedzeniu, bo była ograniczona, bo widziałem gołym okiem jak „odgrywa scenki”, jak nieudolnie próbuje mną manipulować, bo bo bo bo…tysiace powodów.

        Ale dlaczego przestało się kochać? To jak pytać nieboszczyka dlaczego umarł ze starości. Bo umarł, kurde 😉

        Polubienie

      4. MAGDAM:
        Jeżeli znasz powód, dla którego kogoś kochasz to nie jest to miłość tylko stosunek wzajemności. Możesz być z kimś w związku z pewnego, mniej lub bardziej ściśle, określonego powodu np.: bo dobrze zarabia, bo zapewnia Ci odpowiedni komfort życia, bo macie wspólne zobowiązania, bo jest wam dobrze w łóżku. Jednak w takim wypadku zakładasz z góry, że jeśli przyczyna ustanie masz prosty powód do odejścia. Takim postępowanie legitymizujesz swoje prawo do opuszczenia drugiej osoby, jednocześnie szantażując ją emocjonalnie, że jeśli nie spełni Twoich (rozsądnych lub nie) oczekiwań to odejdziesz.

        Pytanie zasadnicze brzmi: czy układ jest za zgodą obu stron czy jest tylko z Twojej. Jeśli jest tylko z Twojej to jesteś wyjątkowo podłym stworzeniem.

        Polubienie

  32. Żałuję, że wcześniej nie wpadłam na tego bloga i na ten konkretny post. Dałabym to do przeczytania mojemu byłemu, może dzięki temu nie byłabym teraz w kompletnej rozsypce po rozstaniu, które mi zafundował. Zamiast zachować się jak facet, zrobił z siebie kompletnego debila. „Nadal będziemy się spotykać, wciąż mi zależy, ale po prostu nie chcę być w związku”. Do tego niezobowiązujący seks, prezenty, wypady na imprezy, po prostu brak słów. A ja jestem głupią cipą pozbawioną godności i dumy, bo godziłam się na to, ponieważ to dawało mi poczucie przynależności do niego. Kobiety naprawdę potrafią sobie wmówić co zechcą.
    Od 4 dni nie kontaktuję się z nim i Boże błagam daj mi siłę, abym tego już nie zrobiła. Zresztą, teraz pewnie jest zajęty swoją byłą dziewczyną, z którą zamieszkał 🙂 (Powtarzam, on nie chce się wiązać, ale ona po prostu szukała współlokatora). Sranie w banie.
    Mam nadzieję, że nadejdzie taki dzień, że znowu będę mogła spojrzeć w lustro.

    Polubienie

  33. ooooo nieeeeeee, gorsze od tekstu o przyjaźni czy innych farmazonów jest powiedzieć „drugiej połówce” po ponad 10cju latach razem, że się odchodzi, a potem nie odejść…..
    Niby jest, ale „w”uj bombki strzelił i różowe okulary razem z nimi :>

    Polubienie

  34. Wiem jakie jego cechy charakteru spowodowaly ze sie w nim zakochalam, wiem jakie cechy i jakie jego zachowania sprawily ze go pokochalam i wiem jakie zachowania sprawily ze go znienawidzialam. I wiem czemu dzis jest mi obojetny, intersuje mnie tylko jego stosunek do „spraw” ktore zostaly miedzy nami i zawsze licze ze bedzie to milo i sympatycznie zalatwione. Jak mozna nie wiedziec za co sie kocha, zawsze sie wie co sie uwielbia w tej osobie, co dla nas tak ja wyroznia na tle innych. Jak to nie ma racjonalnych powodow do rozstania? Sugerujesz ze ludzie w wieku lat 30 nagle bez powodu niszcza komus i przy okazji sobie w jakis sposob zycie. Zmieniaja mieszkanie, tlumaczaja sie rodzinie i innym osobom, pieprza sie dalej ze wspolnymi zobowiazaniami bez racjonalnego powodu? Coz bez przesady, niekotrzy posiadaja rozumy a rozstanie to decyzja ktora sie podejmuje pare miesiescy bo konsekwencje sa w pewnych sytuacjach nieodwracalne. Jakbym roztstala sie z kims po paru latach bez racjonlanego powodu to w zaleznosci od tego kto by zerwal uznalabym ze ta osoba to idiota.

    Polubienie

    1. Piszesz coś dokładnie przeciwnego, do tego co ja czułem, będąc zakochanym(i odkochanym).
      Dla mnie, to jest racjonalizowanie po fakcie, ale to tylko mój punkt widzenia.
      Po rozstaniu też mogłem sypać powodami „dlaczego” ale jestem pewny, tak w głębi duszy, że nie dlatego się odkochałem, bo dopóki byłem zakochany to żadnych wad nie widziałem 🙂
      No ale, każdy patrzy po swojemu.

      Polubienie

      1. Ja widziałam wady ale mi nie przeszkadzały albo w zalezności od sytuacji uwazalam je za superlatywy. Jestesmy wtedy nieobiektywni no bo ciezko byc, patrzac na ta osobe jestsmy pelni wiary i zaufania nie chcemy widziec zlych rzeczy. Chcemy wiedziec ze jestesmy bezpieczni i ze mozemy ufac .Nie dostrzegamy racjonlanych powodow ale ja zawsze je widzialam i sie nie pomylilam ja po prostu nie chcialam wiedziec ze mnie tez te wady dotkna jak inne osoby. Tyle ze ja mam ciagle kontakt z ta osoba i niestety zdanie coraz gorsze ale mam nadzieje ze kiedys te wady nie beda mnie dotyczyc tyle ze jako przyjaciel o ile bede chciala byc przyjacielem bede miala trzezwy osad oczywiscie z bardzo ograniczonym zaufaniem. A co czules gdy sie odkochales, obojetnosc czy zawod czy pustke ? Dodam tylko ze jako partner i najlepszy przyjaciel zawiodl mnie najbardziej jak tylko mogl i chyba na kazdym gruncie to otrzezwia osad albo wrecz dziala na niekorzysc.

        Polubienie

      2. Czułem taką dziwną mieszankę złości, rozczarowania i niedowierzania. Złości na samego siebie, że ignorowałem/nie widziałem/bagatelizowałem, rozczarowania(również swoją naiwnością, myślałem że jestem bystrzejszy 🙂 i niedowierzania że ktoś mógł tak wykorzystać dobre intencje.
        Pustki w ogóle, mam swój świat i mimo że bywam sam, to nie bywam samotny raczej.
        Odkochanie było stosunkowo szybkie i podświadome, w zasadzie to że jestem raczej „obiektem zabawy” zobaczyłem świadomie po wyłączeniu emocji, dlatego w moim przypadku to racjonalizowanie po fakcie 🙂

        Polubienie

  35. Nie pojmuję Waszego zachwytu nad tekstem!!! Wiecie dlaczego Pan Ikea nigdy nie będzie szczęśliwy w związku? Ponieważ od zawsze w sposób przedmiotowy traktuje ludzi/KOBIETY. Niby taki doświadczony i błyskotliwy, a „bez wchodzenia w szczegóły” (czytaj między jej nogi, cycki etc.) nie jest w stanie się określić. Każdy myślący człowiek już na początku wie, czy warto postawić na daną osobę, czy będzie nam po drodze. Kwestia uczciwości względem siebie, no i tej drugiej osoby. Ponadto chyba wpadł w rutynę i po tylu kontaktach „bez zobowiązań” nie jest w stanie przeżyć czegoś prawdziwego – amen.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Masz racjeTo się na nim zemsci ta zabawa ko bietami uczuciami wieczne ponizanie i szydzenie z innych.Brak empatii.Sm napisal kiedyś wszystko ma swoja cenę.Zawsze się płaci ,

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do Pani Kowalska Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.