Zaczęło się od tego listu.

„Lubię jak coś mi się udaje. Z drugiej strony pojawia się problem, o którym pisałeś już kilka razy. Kobieta przed 30, z mieszkaniem, z jednym, drugim, trzecim biznesem, dążąca do celu.. . Super, wszyscy na około są mili, życzą powodzenia, mówią, że są dumni… a z drugiej, boją się… Ile razy już słyszałam, że odrzucam facetów, że się mnie boją?:) jak facet może się bać kobiety?:)) albo, że żyję tylko pracą, że to jest dla mnie najważniejsze.. Gówno prawda!

Dlaczego nie chcę być z pierwszym lepszym ciotopedałem?

Tak, większość facetów to ciotopedały, które nie wiedzą czego chcą, jak chcą, z kim chcą.

Nie chcę tracić kolejnych lat, nie chcę znowu czuć się źle sama ze sobą. Nie chcę być zależna od drugiej osoby. Tak, mam swoje pasje, mam swoje życie, robię to co kocham. Dlatego jeżeli mam do wyboru wieczór z nieogarniętym facetem wybieram wieczór z książką albo pracę nad kolejnym zleceniem.

Mam mało czasu na zastanawianie się, na rozpamiętywanie. Oczekuję działania. Tu i teraz, nie za tydzień, nie za dwa. Faceci stali się strasznie nieogarnięci, niezdecydowani. Tak jak piszesz, kobiety potrzebują dominacji. Marzę o tym, aby znalazł się facet, który sprawi, że poczuję się jak mała dziewczynka, podkulę ogon i nie będę wiedziała co powiedzieć. No dobra, że sprawi, że zrobię wszystko. To takie proste. Ale nie.. to chyba nie ta bajka.”

Ten list w ciągu jednego dnia zebrał pod 3 tysiące lajków na moim profilu na Facebooku. A później musiałem go skasować, a Facebook zawiesił moje prywatne konto na miesiąc, bo spora część z was zgłosiła go również jako obrażający. Wkurwiający. Niesprawiedliwy.

Do was mówię ciotopedały. Boli, prawda?

Co się z nami stało?

Dlaczego mężczyźni stali się słabsi?

Jestem fanem teorii, że faceci urodzeni w latach 70. są lepsi. To dobra teoria, bo urodziłem się w latach 70. I każda teoria, która pozwoli mi więcej zaliczyć jest doskonała.

Ale my, ci urodzeni w latach 70 byliśmy w dzieciństwie bardziej wolni. Nie było wtedy 300 kanałów telewizji. Nie miałem PeeSa, nie było internetu, Nie mieliśmy 50 zajęć dodatkowych.

Nikt mnie nie uczył pływać – nauczyłem się sam.

Kiedy wychodziłem z domu rano, wracałem na obiad a po obiedzie wieczorem jak się ściemniało. Jeśli moja matka chciała mnie znaleźć wychodziła na podwórko i darła ryja. Generalnie znalazłeś sobie zajęcie albo się nudziłeś. To sprzyjało kreatywności.

Kiedy rodzice wychodzili na imprezę zwyczajnie zostawiali mnie w domu. Samego. Ojciec spoglądał na mnie, mówił dasz sobie radę i dawałem sobie radę, mimo, że miałem jakieś 7 lat. To sprzyjało samodzielności.

Nikt się nie bawił z matką, a jeśli tak to ryto z niego niemiłosiernie. Tym bardziej nikt się nie wychowywał z nianią. Chłopcy potrzebują męskiego wzorca. 

Kiedy byłem w podstawówce podczas zabawy w rugby tak pizgnąłem kumplem o ziemię, że złamał rękę. Nie skończyłem na policji ani u psychologa dziecięcego. Kumpel tylko dostał w łeb od swojego ojca, że dał się tak sponiewierać a później wpakowano go w gips i na tym sprawa się zakończyła. Będąc dzieckiem miałeś zachowywać się jak mężczyzna. 

Kiedy miałem 18 lat po prostu wyprowadziłem się z domu i poczułem ulgę. Jeśli nie ugotowałem, to nie zjadłem. Jeśli nie uprałem, to chodziłem w brudnych, jeśli nie zarobiłem kasy to jej zwyczajnie nie miałem, bo starszy dawał ją niechętnie wychodząc z założenia, że zbyt wysoki poziom gotówki zaszkodzi mi w edukacji (i chyba poniekąd słusznie).

Faceci, którzy mają w roczniku 80 albo 90 to pierwsze pokolenia dzieci, które były zawożone do szkoły i ze szkoły.

Wychowani na porno z internetu (lodzik, w cipę, w dupę a później się zobaczy). To pierwsze pokolenie gości, którzy dzięki internetowi mieli dostęp do nieograniczonej ilości lasek. To psuje. Jak?

Ona i on

On prawnik, ona prawnik.

On 32, ona 27.

On wysoki i szczupły, ona chuda bez cycków, ale z eksplodującą dupą. Laska w stylu – na zewnątrz taka sobie, ale kiedy z niej zdejmiesz ubranie przenosisz się do krainy ŁOOOAAA I wiecznych orgazmów.

Na jego życzenie robi wszystko i w każdej pozycji. Jest dyspozycyjna niczym pompa głębinowa. Są ze sobą ponad rok. Pewnego dnia przychodzi do niego niezapowiadana. Wie, że coś jest nie halo. Kobiety zawsze wiedzą.

Dzwoni domofonem. On nie otwiera, mimo, że w mieszkaniu pali się światło. Wchodzi na klatkę, korzystając z tego, że ktoś akurat otworzył drzwi. Ona podchodzi do jego drzwi. I słyszy jak on pieprzy jakąś laskę, której jest wyjątkowo dobrze, albo wyjątkowo dobrze udaje.

Płacze. I z bezsilnej wściekłości kradnie mu wycieraczkę.

Ile takich historii słyszeliście?

 Jesteśmy ciotopedałami…

Oczywiście możemy powiedzieć, że mężczyźni stali się ciotopedałami, bo męskość przechodzi kryzys.

Bo metro, bo lumber, bo depilacja wora, bo brak depilacji wora.

Bo rządzi nami strach.

Strach przed utrata posiadania.

Strach przez utratą pracy.

I strach że wybraliśmy złą kobietę, bo gdzieś tam w krainie tindera i snapchata kryje się lepsza. Wyglądająca niczym robione przez sześć godzin ujęcie na instagramie.

…ale to wy nas wybieracie

Uskarżacie się na mężczyzn?

Ale powiedz mi słoneczko, naprawdę kompletnie nie widziałaś, że nawet po skorzystaniu z toalety potrzebuje pomocy swojej matki żeby się podetrzeć?

Nagle doszłaś do wniosku, ze jest chamskim wsiurem? Nie otrzymałaś wcześniej żadnego sygnału w tym kierunku?

Nagle się okazało, że jego jedyną rozrywką jest cięcie przed konsolą, ewentualnie oglądanie razem seriali?

Olśniło cię po kilkunastu miesiącach że jest sknerą, aspołecznym socjopatą, który chodzi w podartych slipach i rozpieprza wszędzie swoje skarpety?

Nie było żadnych wcześniejszych sygnałów? Zostałaś wzięta totalnie z zaskoczenia? Cios w dupeczkę z półobrotu? Tak dobrze się krył?

A Ty byłaś całkowicie bez skazy? Doskonała niczym Porsche 911, cierpliwa jak matka Teresa, wierna niczym Doda swoim implantom?

Jeśli tak to współczuję. Ale jakoś podejrzewam,  że był ciotopedałem od samego początku, tylko udawałaś przed sobą że jest inaczej. 

Feminizm jest ściemą

Takie listy jak ten u góry dowodzą, że ten cały pieprzony feminizm jest jedną wielką ściemą. Przynajmniej dla większości kobiet.

Po raz kolejny dostały, to co chciały i nagle okazało się, że nie wiedzą co z tym zrobić. A generalnie to myślały, że będzie to coś absolutnie innego.

Ok, faceci mają się zajmować dziećmi, kobiety mogą być szefami, mogą zarabiać więcej kasy od mężczyzn. Ale nie zmienia to faktu, że facet ma być mężczyzną.

W stosunkach między kobietą a mężczyzną nie ma partnerskiego traktowania. Facet ma podbijać, napierać, przygniatać do ściany, klepnąć ostro w tyłek, ale odsunąć krzesło i wstać kiedy ona podchodzi.

I mówić jej co ona ma robić. Bo kobiety uwielbiają jak ktoś im mówi co mają robić.

To proste.

Nie proś. Bierz.

Nie pytaj. Działaj.

Kiedy kobieta mówi nie, a Tobie zależy próbuj tak długo, aż będzie twoja.

I nie obiecuj, jeśli czegoś nie czujesz. 

86985607_aa0be7a0e9_b

Photo by Christi Nielsen/CC Flickr.com

383 uwagi do wpisu “Penis to za mało. Aby być mężczyzną

  1. To, że w dzisiejszych czasach nikt nie ma ochoty na długotrwałe związki zawdzięczmy zarówno sobie jak i dostępowi do internetu, nie ma sensu wypominać kto jest ciotopedałem a kto zwykłą zimną suką. Sami dokonujemy wyborów i wiemy na co się decydujemy i czego chcemy ale żeby było ciekawiej to polecam film polski, krótkometrażowy „Naturalni” zaledwie 22 minuty – jestem ciekawa ilu/ile z Was byłoby w stanie zaakceptować taki związek 😉

    Polubienie

    1. Mądrze kochać, to znaczy robić wszystko, żeby się rozwijać i wzrastać. Akceptacja zła nie jest miłością, tylko naiwnością – jeśli pozwalasz, żeby Twój partner się staczał, to go nie kochasz.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Jak się będzie chciał stoczyć , zapijając problemy piwskiem, to się stoczy. Nie da się komuś pomóc jeśli on nie chce. Argumenty ma w dupie, a jak się mu coś powie to każe spier… i co to jest miłość?

        Polubienie

  2. Nie bardzo rozumiem tego listu ze wstępu. Nie chciałaby być zależna od kogoś, ale jednocześnie chciałaby być w związku z kimś, kto ją zdominuje. Typowa kobieca logika. Istotą bycia w związku jest uzależnienie się od drugiej osoby, inaczej to żaden związek.
    Też jestem urodzony w latach 70-tych (nawet w pierwszej ich połowie), jednak niespecjalnie mam ochotę na jakikolwiek związek. Bliżej mi do mentalności młodych Japończyków, którzy uważają, że problemy wynikające z bycia w związku z kimkolwiek nie są warte orgazmu. Serio.
    http://www.theguardian.com/world/2013/oct/20/young-people-japan-stopped-having-sex
    Po jaką cholerę w ogóle brać sobie na głowę odpowiedzialność za kogoś? Co z tego będę miał?
    Może jestem zwichnięty, ale na pewno wiem jedno – mam to, co kocham najbardziej: św. spokój. I miłe poczucie alienacji od problemów, jakie człowiek ma na własne życzenie.
    A poza tym chyba mi się coś w mózgu popaliło (długo by opowiadać) i jak widzę atrakcyjną kobietę, to pierwsze o czym myślę, to jakie problemy wynikną z relacji z nią.
    A w cholerę z tym wszystkim – lepiej iść spokojnie spać i nie robić sobie problemów.

    Polubienie

    1. Krótko i na temat – co daje życie z drugą osobą – lepsze życie, finansowo lepiej ogarnąć jedną chatę z dwóch pensji. Proza. Poza tym? Dziecko – przygoda życia, jeśli udaje się je wychowywać razem i mamy podobne poglądy na ten temat. I to mówię ja, ta która się zastanawiała czy w ogóle chcę mieć dzieci (bo po co mi ten kłopot). I mam jeden paten na wybór rodzica (ojca, matki własnego dziecka) – pytanie – czy chcę, żeby było do niego/niej podobne? Może nie do końca to przemyślałam w ten sposób przed wyborem partnera, ale wtedy sama byłam piczką, która nie wie czego chce. Dlatego mam marudę/uparciucha x2, ale i tak jest to najbardziej udana sprawa w moim życiu. Dziecko nauczyło mnie – dostrzegania czego chcę i dążenia do tego – bez obwiniania innych, że się nie udało. Wszystkie inne sukcesy np. zawodowe mnie tak nie cieszą, jak duma z dziecka. Więc…czasami warto.

      Polubienie

      1. To się wszystko zgadza, tylko weź pod uwagę, że dziecko dla faceta to nie jest, i nie będzie to samo co dla kobiety. Po prostu nie ma takiej możliwości. To trochę tak samo, jak aktor przebrany za kobietę – czego by nie robił, to nią nie będzie.
        Byłem w życiu żonaty, byłem też w związkach dłuższych acz nieformalnych.
        W tym czasie było wiele wzlotów i upadków, małżeństwo było z mojej perspektywy katastrofą.
        Cóż. Źle wybrałem, nawet przez chwilę nie uważałem że to problem globalny, że kobiety, że związki.
        Nie. Mój konkretny egzemplarz małżeństwa był trefny. Katastrofa na własne życzenie, można powiedzieć, nie mam żalu, raczej niedowierzanie że mnie to spotkało. A tylu, zdawałoby się – debili – żyje sobie całkiem miło i przyjemnie ze swoimi partnerkami.
        Potencjalne korzyści mogą być spore. Boost finansowy, zrealizowanie biologicznych instynktów, wsparcie wzajemne, spokojna pewność że się jest akceptowanym, to dla dwójki stopniowo starzejących się – bardzo ważne, generalnie dużo korzyści dla psychiki i „dla domu”.
        Niebezpieczeństwa, których boi się Pokręć, są również spore a ich skala nieograniczona. Można trafić na dowolną aberrację psychiczną, począwszy od chciwości a skończywszy na wykańczającej na zimno psychopatce…obie strony ryzykują.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Zarabiam wystarczająco aby kupić i utrzymać mieszkanie. Kobieta mi do tego nie jest potrzebna. Wręcz źle bym się czuł gdyby miała się cokolwiek dokładać. Nie jestem feministą. Dzieci? Serio – facetom na tym nie zależy. Jak już jest to jest i można się pobawić, ale dążenie do tego? Nie.
        Potrzebna mi do spuszczenia ciśnienia z krzyża. Tak w pierwszej kolejności.
        Kiedyś myślałem, że jest potrzebna, że tak musi być. Uwolniony zostałem po 6 latach związku i w sumie – od tamtego czasu cieszę się własnymi sukcesami, z kobietami problemów nie mam, ale jeszcze z żadną nie wytrzymałem pół roku.
        Po prostu mało istnieje takich, które byłyby w stanie mnie sobą na dłużej zainteresować. A seks? Zawsze znajdzie się młodsza, ładniejsza, lepsza. Więc nie ma co się przywiązywać na siłę.
        Spłycanie życia do dzieci? To właśnie czynią ludzie, którym się w życiu nie udało. Jeśli dla faceta największym osiągnięciem jest dziecko to jest piczką.

        Polubienie

    2. Jakich problemow?

      Nie wiem…. moze ja jestem dziwna ale bedac w zwiazku wlasnie czuje ze moje problemy sa mniejsze , bo ktos jest obok i mnie wspiera.
      Ciekawa jestem ile osob z was, w momencie jak cos sie psulo w zwiazku to probowalo to naprawic, np czytajac ksiazki o tym jak rozumija kobiety a jak mezczyzni…mi to bardzo pomoglo

      Polubienie

      1. Z kobiecej perspektywy problemow jest mniej, bo facet wspiera. Mezczyzna jednak jest męski gdy kobiety nie potrzebuje i nie potrzebuje wsparcia jak dziecko, a więc dla mężczyzny kobieta to PROBLEM. No i seks. Nic poza tym.

        Polubienie

    3. Typowy nierozumny facet, który wyciera się „kobiecą logiką” w swoim pojmowaniu natury kobiecej. Chodziło jej o to, że nie chce być uwięziona w beznadziejnej codzienności z ciotopedałem bo ona ma swoje pasje, karierę, zainteresowania… Ale gdyby znalazł się facet tak silny i zdecydowany, który tak by ją opętał, że poszłaby za nim na koniec świata to miałaby gdzieś tą swoją karierę i pasje i wtedy nawet ta codzienność nie byłaby już beznadziejna.

      Polubione przez 2 ludzi

  3. Kobiety nie lubią jak im się mówi co mają robić ponieważ nie są zwierzętami, którym się wydaje komendy czy dziećmi. Kobiety w dawnych czasach za przypieranie do ściany odpowiadały adoratorowi po prostu klapsem w policzek. Gdy ktoś nie prosi, a bierze dostaje z liścia. Agresja budzi odruch obronny to atawizm. Gdy kobieta mówi „nie” to znaczy „nie. Czy mężczyźni lubią jak wciska im się towar, którego nie chcą kupić???

    Polubienie

    1. Ja raczej lubię faceta, który bierze to czego chce – bez agresji oczywiście, wszystko jest kwestią wyczucia i chemii. Porażką jest facet, który pyta, czy może mnie pocałować….wtedy już nie mam na nic ochoty 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. Heh, jak się nie zapyta, to pójdzie siedzieć za gwałt, ew. „inne czynności seksualne”. Na jakim świecie ty żyjesz??

        Z jednym w tym artykule się zgadzam. Lewactwo i jego nieodłączna część: feminizm. Macie, co chciałyście.

        Ale to idzie rewolucja, tego się zatrzymać (a tym bardziej odwrócić) nie da.

        Polubienie

    2. To nie jest takie proste.
      W ogóle, o ile jeszcze mówienie o facetach że coś tam lubią, lub nie, ma jakiś – niewielki, trzeba zaznaczyć – sens, bo faceci są różni ale z grubsza stabilni emocjonalnie, to kobieta jest różna od siebie samej w trakcje jednego cyklu miesięcznego. I to czasem dość grubo.
      Żadnym wyjątkiem nie jest kobieta, która na początku cyklu jest delikatną kobietką która uwielbia przytulanki, kocha swojego misia ponad życie i nie wyobraża sobie xxx *-tu wstaw-deklarowane-problemy-z-wyobraźnią, w okolicy owulacji zamienia się w nimfomankę gotową pod wpływem impulsu bzykać się w toalecie z kolesiem poznanym 10 minut wcześniej podczas gdy mąż/chłopak siedzą dwa metry dalej(ale równie często, jeśli podświadomie boi się ciąży, to w okolicy owulacji potrafi zamienić się nie w nimfomankę a w zimną, aseksualną osobę. No a psm i okres – wiadomo, nasilenie psychoz i bezinteresownej złośliwości bywa różne, od zrezygnowanej irytacji po psychopatyczną nienawiść.
      Więc kobieta nie jest jakaś, czy nie chce lub chce czegoś, tylko ma tak, jak wychodzi średnia z jej, jak to mówią kobiety, skomplikowania(faceci zwykle wolą popierdolenia) i aktualnej fazy księżyca.
      Spotykałem w życiu różne kobiety(mam już swoje lata), dziewczyny, żony(w tym jedna swoja) i kochanki.
      I otóż jedna chce być małą, niezaradną, niedojrzałą kobietką*, której się mówi co ma robić, w tym zarządza się bez pytania jej majtkami i gardłem. Inna chce być dominującą ostrą szefową, a jeszcze częściej zdarza się połączenie obu tych cech w jednym ciele, przy czym rzadko kiedy obszar deklaracji pokrywa się z obszarem rzeczywistości.

      Miałem kochankę, która była szefową sporego zespołu analityków, długie lata. Prywatnie, żona filozofa-gawędziarza, całkowicie niezdolnego do tzw. przedsiębiorczego działania, matka parki dzieci chodzących na jej smyczy jak dobrze wyszkolony owczarek. Niczego tak nie kochała jak, kolokwialnie mówiąc, upokorzenia i fizycznego potraktowania jej dosłownie jak przedmiotu.
      Na co dzień, wymagała szacunku i posłuchu.

      Reasumując, jak facet ma mało testosteronu, to z niego pizda i zwykle dobry ojciec niemowlaka, a jak kobieta ma dużo – to kawał chuja z niej i niezła szefowa i nie ma najmniejszego znaczenia co kto ma między nogami. Wszystko siedzi w głowie, a steruje tym chemia.

      Obudzające się tutaj młode dwudziestki, dobrze by było, gdyby chociaż rozważyły to co może już zaobserwowały, że pierwsza ciąża zmienia bezpowrotnie kobietę w matkę.
      Wygląda z grubsza podobnie, w ciuchach nawet tak samo – ale ze względu na utrwalone zmiany w chemii mózgu i nierozerwalne więzy oksytocynowe z dzieckiem – już nie jest tą samą osobą którą była.

      Reasumując – nie ma czegoś takiego, jak „kobiety chcą/nie chcą/są jakieś”.

      Są zmienne. To jedyne określenie które pasuje.

      Dla jasności. Autor bloga prawie zawsze pisze o młodej, nie do końca świadomej ani siebie ani swiata 20-25 latce, zdrowej, gotowej na potomka, i niespecjalnie bystrej kobiecie. Zwykle z „wyraźną nutką kurewskości w tle”. Paruje ją z młodym, nad wiek cynicznym i zblazowanym karierowiczem albo jego przeciwieństwem – pizdeczką pospolitą aka „rurki”. To tylko wycinek świata, panie autorze.

      *kobietka – niedojrzała emocjonalnie i intelektualnie dziewczynka, posiadająca jednak w pełni wykształcony układ rozrodczy i pierwszorzędne cechy płciowe, niezdolna do samodzielności ani panowania nad własnymi afektami i zachowaniami.

      Polubione przez 2 ludzi

    3. Tutaj nie chodziło -moim zdaniem, o tak proste rozumowanie. Sama jestem kobietą dość silną i finansowo niezależną i generalnie oczywiście nie lubię jak mi się coś narzuca i zmusza mnie do czegoś. Nie chcialabym tez mieć partnera-tyrana. Jednak tutaj mowa była o czymś troszkę innym. Zauważyłam, że wielu mężczyzn obawia się inteligentnych, samodzielnycb kobiet ponieważ z góry zakładają, że taka partnerka jest nieustępliwa i dominująca lub też bardzo trudna do zdobycia. Często niemalże od razu rezygnują ze znajomości, nie poznając nawet dobrze kobiety- właśnie ze strachu przed swoim wyobrażeniem o niej. Silny, męski mężczyzna tak by się raczej nie zachował. Przełamał by swoje obawy i powalczył, wygrywając niejednokrotnie na prawdę fajny związek.
      Kolejna sprawa- niezależnie od tego, czy kobieta ma doktorat czy jest nie wykształcona i nie majętna, chce czuć ze ma obok mezczyznę, nie małego chłopca, który za każdym razem jej ustępuje, nawet jeśli ta nie ma racji (kazdy czasem jej nie ma). Każda znana mi kobieta chce aby jej partner nie pozwalal sobie chodzic po głowie, wiedział czego chce od życia (i od niej) i do tego dążył. Po męsku, czyli zdecydowanie i konkretnie. Oczywiscie nie oznacza to braku szacunku , czy narzucania swojej woli siłą ale pewną pewność zachowań i emocjonalną stabilność, dzieki której nawet bardzo silna i ambitna kobieta poczuje się delikatna i kobieca przy swoim partnerze.
      Niestety ja osobiście coraz częściej spotykam mężczyzn chowajacych godność, honor i dumę do kieszeni na rzecz strachu przed ambitną kobietą jakby to był jakiś potwór z którym nie można żyć. Większość mężczyzn, nawet jeśli bardzo im się podoba silna, mądra kobieta, na partnerki wybiera z góry słabsze i gorzej od nich samych wykształcone panie, bo to im gwarantuje (najczęściej ), ze nie będą musieli się wysilać . Nie chce im się walczyć.

      Polubienie

      1. To nieprawda. Po prostu żeby mężczyzna czuł się męski i potrzebny musi być w wyższej skali niż kobieta. Kobieta z kolei żeby mężczyzne traktowała jak mężczyzne i związek wyszedł – musi ten mężczyzna byc lepszy od danej kobiety w wielu cechach, takze zarabianiu. Inaczej nie bedzie go szanowac. Tak to działa. Kobiety emancypacją i wyzwoleniem same sobie strzeliły w kolano, bo albo albo. Są męskie i przywódce, więc mają słabych samców pod sukienką, albo są słabe i kobiece, więc mają silnych. Związek to zależności a kobiety nie chcą ich zrozumieć. A może nie umieją? Silna z silnym nie dogada się na dłuższą metę, taki jest fakt. Jedna strona musi ulec, a kobieta karierowiczka rzadko to robi i doprowadza do zepsucia związku najpierw podświadomie, a potem widząc zrezygnowanego mężczyzne męskiego – ktory staje sie powoli kapciem – ucieka. NATURA!

        Polubienie

  4. Mam 22 lata, moja jak i moich kolegów mama w dzieciństwie mogła mnie znaleźć tylko na podwórku. Każdy z moich znajomych po szkole wiedział gdzie mnie znaleźć i zaskoczę Was nie musiał używać telefonu. ( stacjonarnego oczywiście bo nie pamiętam aby któryś z nas miał komórke ) Czasy się zmieniają, a z nim ludzie. Nie mówię, że teraz jest fajnie bo nie jest ale uogólnianie jest krzywdzące. Faceci lat 70 są lepsi ? Jak dla mnie prawdziwi faceci są urodzenie w latach 20 ubiegłego wieku chociaż też nie wszyscy oczywiście.
    Dla nich liczyły się prawdziwe wartości a teraz ? Czy faceci z lat 70 są lepsi chociażby od tych z 90 ? są tak samo beznadziejni i tak samo zajebiści. Może lepiej zastanowić się w czym tkwi problem, bo nie sądzę że w tym że mam trochę wiecej kanałów w TV chociaż interesuje mnie tak na prawdę może z 5.
    Problem tkwi w polityce państwa. Jesteśmy państwem opiekuńczym.. OTWÓRZ OCZY i wybierz mądrze.
    Pozdrawiam z emigracji.

    Polubione przez 1 osoba

  5. jedyne z czym się nie zgadzam to ze wzmianką o rocznikach 80… W mojej opinii to niestety kobiety same chuchając i dmuchając na swoich synalków robią z nich totalnie nieogarnięte trzymane pod kloszem organizmy z penisem do sikania i jajami do ozdoby. Problemem ogólnie jest strach przed odpowiedzialnością.. za siebie, za innych, którzy są pod opieką i za swoje błędy. Tak ja to widzę.. jeśli się mylę.. trudno 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. A czy ten „synalek” nie został wyposażony w mózg? To że Matki są bardzo opiekuńcze w tych czasach, nie świadczy do końca o tym, że „synalek” nie może cię przeciwstawić i zacząć podejmować sam decyzje oraz ogarniać swoje życie.

      Polubienie

  6. Z przykrością donoszę o mutacji opisanego zjawiska. Otóż mój były, podobnie, nie miał innych zainteresowań poza konsolą, telewizją i seksem (w tej kolejności). Jednakowoż tym, co go wyróżniało był fakt, że miał ponadto-uwaga – ŻONĘ, związkowi z którą jak najgoręcej zaprzeczał. Koniec końców jednak okazało się, że żyją sobie w otwartym układzie, a że ślubna również do łóżka wolała młodszego kochanka, to postronek mężowi na jajach dość luźno trzymała. Na tyle luźno, że zanim prawda wyszła na jaw w całej jaskrawości, zmarnowałam na tą patologię gdzieś z półtorej roku he he

    Polubione przez 1 osoba

  7. Pamiętajcie dziewczyny, jak już Was zamroczy i się zakochacie w jakimś nieudaczniku, co twierdzi, że jest rozwiedziony, papierów na to żądać od razu i z całą bezwzględnością:P

    Polubione przez 1 osoba

  8. Nienawidzę Ciotopedalow. Słodkich misiaczkow, co przyjeżdżają do swojej kobiety i puszczają jej komedie romantyczna, bo myślą ze ona oszaleje.
    Co dają sie frajerowac i boja sie przeciwstawić. Prędzej zgodzą sie aby im kobieta zrobiła kupę na klatę, aniżeli jej sie sprzeciwia w jakiejkolwiek kwestii, bo boja sie wydrzec ryja na babę.

    Polubione przez 1 osoba

    1. To masz problem, faktycznie…dla baby z taką ilością testosteronu jak ty, co widać, słychać i czuć, najlepszy będzie typ urody Rona Perlmana, tylko dobrze byłoby żeby lubił jeszcze przylać jak za wolno będzie mu niosła piwo z lodówki 😉

      Polubienie

    2. Hehe nie znosisz? Jakbym ci sie postawił też bys mnie nie zniosła. Ja juz was znam kobiety. Pyskate jesteście, a w srodku malutkie i głupiutkie. Frustracje wylewać za swoje poprzednie wybory to nie tu. Wez sie za siebie bo skonczysz marnie :>

      Polubienie

  9. Wszyscy się mylicie bo nie znacie źródła problemów, jednym z nich są wojny – jest sobie rodzina, ojciec ginie na wojnie i zostaje matka z synem – zaczyna się problem bo energetycznie syn zostaje partnerem matki próbując jej zastąpić męża i ulżyć jej w bólu – w tym momencie staje się kobiecy. Dodatkowo jest zasada lustra (http://purestyle.pl/zasada-lustra-widzisz/), która mówi, że każdy jest Twoim odbiciem – jeśli Ty jesteś kobiecy to przyciągniesz sobie babochłopa, jeśli ona jest babochłopem to nigdy nie przyciągnie sobie prawdziwego mężczyzny, przyciągamy sobie partnerów, którzy mają nam pokazać jaki jest w NAS problem bo to w nas jest problem a nie w kimś innym – chcesz zmienić swoje życie to zmień SIEBIE a wtedy zaczniesz przyciągać innych ludzi i inne zdarzenia, proste. Tylko tego nikt nie uczy i mało osób chce to wogóle zaakceptować bo kto wierzy w to, że wszyscy jesteśmy energią lub w poprzednie wcielenia. Druga sprawa to szacunek – należy szanować wszystko/wszystkich bez względu na to co robią – nie ma dobra i zła są tylko doświadczenia. Pamiętajcie – jeśli nie szanujecie rodziców lub uważacie się od nich lepsi to albo będziecie doświadczać tego co oni (coś podobnego) albo każdy partner będzie Wam pokazywał wszystko to co w nich nie szanujecie – bo niby skąd się bierze tekst typu: jesteś jak mój ojciec/matka.

    Kolejna sprawa – mężczyzna jest po to by się opiekować kobietą ale kobieta ma również sobie na to pozwolić by się nią mógł zaopiekować mężczyzna. Jeśli jest zosia samosia, poświęca się, lituje to nigdy nic z tego nie wyjdzie. Kobieta dla mężczyzny ma być KRÓLOWĄ!

    Inna sprawa to odpowiedzialność – nigdy nie byliście, nie jesteście i nie macie prawa być odpowiedzialni za nikogo oprócz SIEBIE!!! To tylko system wrzucił ludziom do głów, że mają być odpowiedzialni za wszystko wokoło, za wszystko są kary, itd. itp. – to jest chore.

    Dajmy na to, że macie wypadek samochodowy, nie z Waszej winy no i zaczynacie jechać tego kogoś, kto Wam wjechał w samochód ale nie tędy droga bo przyczyna tkwi w Was mimo, że to ktoś Wam zrobił kuku – wyjaśnienie jest proste – masz poczucie winy za coś więc chcesz się ukarać i przyciągasz sobie zdarzenie, które Ciebie ukarze.

    Temat rzeka ale na tej stronie chyba nie ma nikogo kto jest gotów to poznać, przyjąć i zastosować …

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jarek, ciekawy tekst,(zasada lustra) mimo że okropnie to przegadane, a o ile przykłady z podanego linku są sensowne, to te które Ty zamieściłeś – już mniej 🙂
      Daje się to sprowadzić do prostego „najbardziej wkurzają nas u innych te cechy, których nie akceptujemy u samych siebie”. No ale ja lubię zwięzły przekaz, rozumiem że inni muszą to jedno zdanie rozwlec na 2 strony A4 bo tak lubią/potrzebują.
      Natomiast, o ile to jest słuszne i tak to jest – to dalej już pojechałeś po całości i pokazałeś przykładem z samochodem- że sam tego nie rozumiesz.
      Zasada lustra odnosi się do reakcji emocjonalnych. I na tym koniec. Ty to niesłusznie rozciągasz na wszystko, co jest absurdalne, i nie rozumiesz(chyba nie akceptujesz) faktu, że świat/natura – są wobec nas obojętne. Nie „przyciągamy zdarzeń”. Osoba zagubiona/nieśmiała – nieświadomie przyciąga złodzieja/wykorzystywacza. To tak. Osoba dominująca przyciąga osoby słabe i potrzebujące „ochrony”. osoba rozkojarzona/roztrzepana./w kiepskim stanie psyche – powoduje nieświadomie niebezpieczne sytuacje na drodze i prędzej czy później faktycznie coś się stanie.
      Ale „masz poczucie winy za coś więc chcesz się ukarać i przyciągasz sobie zdarzenie, które Ciebie ukarze” to jest bełkot.
      Co do energii – to może się zdziwisz, ale niejaki Einstein odkrył i udowodnił że E=mc^2, i od tego czasu doskonale sobie zdajemy sprawę że materia to energia, uwięziona w układach barionów. Wszelkie „kosmiczne energie, wibracje” w ujęciu ‚Wróżki” to oczywisty fake i wystarczy trochę poznać to co się odrzuca(czyli zasady fizyki) żeby to zrozumieć.
      Pisze z perspektywy kogoś, kto się dobrą dekadę w to wgłębił, trochę pobył w towarzystwie „ezoteryków” i po kilku latach doszedł od wniosku że jest w tym wszystkim może z 10% prawdy, tylko dziwnym trafem ta prawda zgadza się z tym co psychologia wie, i co fizuka wie – a reszta to bullshit i myslenie życzeniowe.
      Ty piszesz „na tej stronie chyba nie ma nikogo kto jest gotów to poznać, przyjąć i zastosować …” a ja Ci napiszę – widzę że nie jesteś jeszcze gotów, aby zacząć myśleć i to odrzucić.
      Natomiast zasada lustra emocjonalnego – jak najbardziej słuszna!

      Polubione przez 1 osoba

      1. To, że w to nie wierzysz i dla Ciebie wydaje się to bełkotem, nie oznacza, że się mylę 🙂 Mnie nie interesują ograniczeni ezoterycy. Nie teoretyzuję i teoria mnie nie interesuje tylko praktyka. To wszystko o czym mówię to są prawa wszechświata, niezmienne czy tego chcesz czy nie, człowiek jest obecnie w 3 wymiarze gęstości, gęstości jest więcej, im wyżej tym bardziej ciało jest energetyczne. O jakim myśleniu i odrzuceniu Ty mi piszesz? Ja i jeszcze kilka osób jesteśmy w stanie się porozumieć z każdą energią, porozmawiać z każdą rasą, demonem, archaniołem, itp. To są naturalne możliwości człowieka ale niestety przyblokowane, chociażby przez jego własną ignorancję lub Reptilian, którzy rządzą na tej planecie. Przyczynę każdego zdarzenia można odczytać z pola Akashy lub skąd inąd. Każde skaleczenie, złamanie, uderzenie się – jest po coś, ma nam coś pokazać. To tak jak ciało choruje pokazując nam, że coś z nim jest nie tak to tak samo w życiu jest ból po to by nam pokazać, że coś nie tak robimy. To nie jest tak, że cała dusza jest wcielona na ziemi – jest jeszcze Wyższe Ja i Boskie Ja. Na codzień jesteśmy kierowani poprzez Wyższe Ja, chronieni, ono daje nam wskazówki co jak robić, czego unikać ale to idzie poprzez uczucia a zapytaj się kogokolwiek dzisiaj na ulicy „co czujesz?” to nie będzie wiedział co odpowiedzieć bo ludzie nie czują tylko wszystko biorą na ten durny umysł. Druga sprawa to podświadomość, w której jest zapisane mnóstwo przekonań i traumatycznych przeżyć – dajmy na to, jeśli ktoś ma tam wpisane, że bogaci to złodzieje to podświadomość nie dopuści go do bogactwa bo byłby złodziejem; jeśli ktoś w poprzednim wcieleniu został otruty np. rzodkiewką to teraz nie popatrzy się na nią bo będzie mu się to kojarzyło ze śmiercią. Ludzie, co z Wami? 🙂 Ja mówię o konkretnych przykładach, takie rzeczy się odczytuje, oczyszcza albo poprzez Wyższe Ja albo poprzez hawajskie Ho’oponopono i dzięki temu życie się zmienia bo w naszym polu zmieniają się już te zapisy. A najprostszy sposób aby się uwolnić, od tajemnic rodowych przynajmniej, to szacunek wszystkiego i wszystkich. Kobieta zabiła dziecko – wszyscy na niej psy wieszają ale nikt nie wie dlaczego tak naprawdę to zrobiła – a z reguły takie dziecko ma program samobuja i wybrało sobie na matkę osobę, która wykona misję. A na poziomie energetycznym wszystko jest wyrównane bo tak widocznie miało być. Polecam naprawdę wszystkim książki Davida Icke – Największy Sekret i Ludzka Raso Powstań z Kolan – kawałeczek prawdy o całości w nich dostaniecie.

        Polubienie

      2. „Ja i jeszcze kilka osób jesteśmy w stanie się porozumieć z każdą energią, porozmawiać z każdą rasą, demonem, archaniołem, itp.”
        Fantastycznie. Jeszcze mi powiedz że możesz się skontaktować z duszą mojej żony, żeby mi wyjaśniła dlaczego zrobiła co zrobiła i zostawiła mnie z tym wszystkim?

        Polubione przez 1 osoba

        1. Zadaj sobie pytanie co ta sytuacja miała Ci pokazać? Gdzie w Tobie jest problem? Bo to w Tobie jest problem a nie w żonie. Ona Ci go tylko pokazała a w rodzinie jest największy ból zawsze z reguły. Ty masz czuć ale jak masz takie życzenie to kiedyś możemy się połączyć na skype i zobaczymy co z tego wyjdzie.

          Polubienie

    2. Nie, dziękuję.
      Przyznam szczerze – chciałem sprawdzić w jakim stopniu peron Ci odjechał.
      Żona siedzi obok, całkiem żywa i zadowolona, przekazuje pozdrowienia i wyrazy nadziei że nie popłyniesz w tym wszystkim zbyt daleko.
      Oczywiście – zdaję sobie sprawę że to dla ciebie brzmi jak słowa kogoś kto nie ma o niczym pojęcia i co gorsza nie chce mieć.
      A jednak – pozostanę przy swoim.
      Tak się akurat składa, że zajmuję się w życiu m.in. liczeniem i mierzeniem energii o których Ty sobie, hmm, „tripujesz”. Zatem peace and love i na tym zakończmy.

      „Przyczynę każdego zdarzenia można odczytać z pola Akashy lub skąd inąd”.
      To w takim razie, kawałek który bardzo lubię i polecam. Miłych lotów

      Polubione przez 1 osoba

  10. Panie Piotrze,
    Od dłuższego czasu moja przyjaciółka czyta Pana bloga. Bardzo podoba jej się forma i przekaz, który z niego płynie. Będzie miała urodziny 23 kwietnia i zdecydowałam, że kupię jej obydwie Pana książki. Zastanawiam się nad dedykacją, którą powinnam zostawić na pierwszej stronie. Co by Pan chciał powiedzieć młodej 21 letniej dziewczynie? jakaś krótka życiowa rada właśnie od Pana?:)
    Byłoby mi niezmiernie miło gdyby odpisał Pan parę słów, pisałam na facebooku, ale nie wiem czy w ogóle czyta pan te wiadomości. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

  11. Owszem aktualni mezczyzni to ciotopedaly. Ok (bo pewnie juz piana co niektorym sie zagotuje w pysku) przyjmimy ze nie kazdemu psu na imie burek. Ale powiedzmy ze wiekszosc facetow to ciotopedaly… Dlaczego? No to wtajemniczę co niektorych zaciekawionych. Od mezczyzn jakich znam a prezentuje tu dumnie rocznik lat 80tych nigdy nie uslyszlam nie umiem…nie potrafie…jak to sie robi..a co sądzisz…a jak? Czemu? Proste byli zbyt dumni by przyznac sie do porażki czy błędu. I chwala im za to! Jak nie umieli calowac…całowali. Jak nie wiedzieli co kobiecie sprawia przyjemność…szukali. Jak nie stawala męskość zasuwali to kupowali w ciemno cos w aptece bo dawalo szanse na większe możliwości. Jak szli na pierwszy obiadzik do rodzicow dziewczyny wypinali klate by zwiększyć szanse w oczach wyższego samca (ojca dziewczyny). Jak widzieli konkurentów kolo wlasnej kobiety atakowali by pogonić potencjalne zagrożenie. Jak przyszlo rozstanie to brali na klate i dumnie odchodzili. A teraz? Po pierwszym pocalunku piszą smsy czy sie spotkamy, a co myslisz, a co sądzisz. Po pierwszym sexie pytaja czy ta gumka czy taka, czy coś zmienić, czy bylo ok. Jak nie staje to placza i chcą usłyszeć ze tak źle nie bylo. Blagam….troche pierwiastka męskiego! Idac na obiadzik kula sie w przedpokoju, widzac zagrozenie wychodza z knajpy a przy rozstaniu rozczulają sie na fb i plotkują ze wspólnymi znajomymi by wiekszosc stanela bo jego stronie. I teraz pytanie gdzie tu mamy męskie jaja?Nie ma co ukrywać w dzisiejszych czasach w większości to kobiety musza nosic jaja miedzy nogami a faceci pipy. Ktora strona zaczela i zawinila nie wiem… To juz zostawię do wlasnej opini. Ale w mojej skromnej opini aby swiat mial równowagę damsko-męska to mężczyzno zdobywają a kobiety ulegają…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kobiety tak chciały, to tak mają. Równowaga musi być, a tą zachwiałyście będąc męskimi. Teraz kobiecość tkwi w mężczyznach, bo natura tak się bilansuje. Nic w przyrodzie nie ginie. Energia damsko męska jest równoważona.

      Polubienie

  12. Robicie z siebie mądrali, a tak naprawdę jesteście IDIOTAMI!!

    Generalizujecie i wrzucacie wszystkich do jednego worka, a po prostu trzeba znalezc kogos odpowiedniego dla siebie, tak jak kazdy znalazł odpowiednia dla siebie prace czy pasje – niektorzy za pierwszym razem, a niektorzy wciąż szukaja…

    PIEPRZYCIE I NIC Z TEGO NIE WYNIKA

    Polubienie

  13. Panie Piotrze, nie czytałem książek, tylko ten wycinek i powiem tyle- ten tekst nie jest do ludzi, prawda? Ten tekst jest do Pana i to Pana ten tekst miał poruszyć. Teoria postawiona na początku, mówiąca o tym, że faceci z lat 70′ są lepsi, jest dla Pana doskonała, bo, w takim kontekście ujmowana, sprawia, że cały tekst staje się rozmową ze swoim sumieniem, nie z czytelnikiem. Nie każdy chce jak najwięcej zaliczyć, nie każdy też chce całe życie poświęcić jednej osobie. Niech Pan nie myśli w kategorii logicznych, aczkolwiek konserwatywnych mocno poglądów na temat tego, jaki powinien być facet. Nie doświadczyłem tego, jaki ja konkretnie powinienem być z powodu młodego wieku, lecz Pan jako facet powyżej 30 lat ma swoje, mocno wyrobione zdanie na podstawie swoich doświadczeń i obserwacji. Zgadzam się jednak z dużą częścią Pana wypowiedzi, niemniej jednak mimo wyjątkowo ostrego, dociekliwego i wnikliwego umysłu, w tym konkretnym artykule kieruje się Pan nie czystą myślą, lecz pewnym rodzajem starości i, po raz kolejny podkreślam, stereotypem, uznawaniem siebie jako wzorca, nie widząc niemal tego, że każdy ma inne oczekiwania wobec świata i partnera. Pomijając wszystkie te uwagi, które być mogą okazać się niesłuszne, pozdrawiam Pana i życzę rozwijania się w twórczości, bo takiego talentu do pisania, jaki Pan posiada, pozazdrości niejeden facet 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  14. No ciekawy tekst. Aczkolwiek znowu pobrzemiewa tu echo tych cudownych kobiet i złych meżćzyzn.
    Nie wustarczy piczk by być kobietą, bycie kobieta to coś więcej.
    Polki tego nie rozumieją.
    Wpiszcie sobie w google ,,Polki to porażka” i na pierwszym miejscu jest mój tekst o Polkach, o tym dlaczego nie przepadam za Polkami.
    W Polsce pokutuje przekonanie, że sam fakt posiadania piczku czyni cię już lepszym człowiekiem!
    Li tylko dlatego mam cię szanować, bo masz piczkę.
    Nie wystarczy piczka by być kobietą!

    Polubienie

  15. Pracowalem w ratownictwie wodnym. Nie musialem szukac. Gdy bylem na sluzbie codziennie Same przychodzily I pchaly sie na kutasa. W sezonie mialem dziennie przewaznie 4 dupy. Bralem przewaznie nowe. To belo wspaniale. Bylem zmeczony i traktowalem Je jak suki. Czym wiecej Je przeganialem bijac Po tylku, gym bardziej wracaly I chcialy seksu I of tylu tez musialo byc.

    Polubienie

  16. ciekawe, urodziłem się w latach 80., a mam podobne dzieciństwo jak osoba w drugim rozdziale. Internet miałem po 2005r., pierwszą komórkę też gdzieś w tych okolicach, a całe życie spędzałem gdzieś na dworze z kumplami, albo nawet samemu robiąc cokolwiek. Rodzice jeździli sobie wieczorami na imprezy, a ja w tym czasie „smarowałem sobie chleba z dżemem” na kolację i było git. Nie czułem się samotny, czy zostawiony i nie miałem problemów z psychiką, jak wszystkie te dzieciaki teraz.

    Takie tylko spostrzeżenie, że urodzony w latach 80. sądzę, że upadek prawdziwego dzieciństwa zaczął się jakość po 1999 jak pojawił się internet, komórki etc. na dużą skalę. Mężczyźni stali się słabsi? Jasne i w sumie mi to zwisa. Nie radzi sobie, to go przemielę i nie będzie stanowił dla mnie konkurencji. W najlepszym przypadku zrozumie co robił źle i stanie się facetem, więc zrobię coś dobrego, a w najgorszym dalej będzie płaczącą ciotą, to wtedy też zrobię dobrze, bo wyeliminuję słabe ogniwo. Problem jest pewnie trochę większy, bo żyjemy w czasach, gdzie króluje teoria, że każdy ma swoje miejsce i cel niezależnie od tego co robi i kim jest, a to nie prawda, bo każdy musi dbać o siebie, a nie czekać aż będzie mu dane, bo się należy.

    Co do autorki: sądzę, że twój post nie był nawet zablokowany przez pedałków, bo oni jeszcze może mają gdzieś tą iskrę, że im zwisa, to co inni piszą. Raczej za takimi inicjatywami stoją kobiety, które nie potrafią odpuścić, które jak poszły za tą całą ściemnianą „walką o kobiety”, to próbują niszczyć każdy inny pogląd, a już szczególnie wypowiadany przez inną kobietę. Ten nowoczesny feminizm robi z kobiet idiotki.

    a odpowiadając na pytanie zawarte z góry strony: „czy umiesz żyć bez seksu?” Nie, nie umiem. Czy to robi od razu ze mnie psychola? Tak już mam i nie do końca wiem, co miało znaczyć to pytanie? Budzić kontrowersje, czy było zadane na serio, bo ciężko jest mi to wywnioskować. (możliwe, że powodem jest to, iż pierwszy raz czytam twój wpis)

    Polubienie

  17. Taka niestety smutna prawda. Czasami jak patrzę na facetów spotykanych na mieście zastanawiam się ile oni czasu rano przed lustrem spędzają żeby się wyszukiwać bo bankowo więcej niż ja. A dobranie stroju? Nie chce wiedzieć. W domu pewnie pani sprzątaczka bo nawet talerza do zmywarki włożyć nie umie nie mówiąc o jej uruchomieniu (pełno mam takich w biurze). A taki co potrafi dolać oleju do silnika w samochodzie to skarb i szukać takiego ze swieczka albo w weekend potrafi leżeć w wyciagnietym dresie na kanapie i poplamionej koszulce i z wyrzutem się pytać o co mi chodzi kiedy krzywo na niego patrzę. Koleżanka od listu ma dużo racji, bo ja jestem samodzielna, dużo umiejętności i ta zmywarka i olej w samochodzie zmienię i nawet wiem jaki mam kupić ten olej. Ale co z tego?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ano to że na koncu zdania sama przyznałaś że napisałas ten komentarz po nic. I dlatego przyciagasz nieudaczników, to to twoje odbicie mimo ze wymieniasz olej. No ale co z tego?

      Polubienie

  18. W jednym ostatnim wpisie autor pisal ze ms 32 lata teraz ze urodzil sie w latach 70. To jak w koncu? Pewnie na serio to 50 letnia konieta ktra pisze miedzy rozbijaniem kotletow. Internet to fascynujaca a zarazem smutna rzecz. Kazdy tu moze byc pisarzem ekspertem i psychologiem. Pozniej wmawiaja nam ze robimy zle bo tak nas nauczono, ale kto nas nauczy? Wlasnie tacy niespelnieni eksperci.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Powiedziała kobieta która nie ma zadnego pojecia o sluzbie wojskowej i nigdy by tam ani poszła, ani wytrzymała. Męskim się jest albo nie jest. Służba wojskowa z nikogo nie robi mężczyzn. To stereotyp powtarzany jak jedna bzdura. Kto powtarza stereotypy ten dureń. Tyle „damo” wiesz ile usłyszysz od innych narzekających. Wojsko robi z człowieka alkoholika, degenerata, tyrana, albo szybciej wiesza na sznurze tych co nie spełniają męskich norm. Nikogo nie przymusisz ani nie zmienisz, jest wolnosc. Ty tez chcesz byc wolna, a nie siedziec w kuchni i sluzyc mezczyznie, wiec nie mow o wojsku. Bo nic o tym nie wiesz.

      Polubienie

  19. Trudno było znaleźć ten artykuł w google, strona ciekawa, zasługuje na większy ruch. Pozycjonowanie w 2015 stało się bardzo trudne, jest coś co ci się napewno przyda, poszukaj sobie w google – niezbędnik dla każdego webmastera

    Polubienie

  20. Mam taka teorię że pokolenie z lat 70tych było takie same jak no lat 90tych dzisiaj. Wychowywało się tylko w innych warunkach. Gdy wtedy były konsole komórki i internet połowa facetów zamiast do zmroku biegać po podwórku siedziała by po nocach grając w Quake po sieci i oglądając redtube. Podobnie pokolenie dzisiejsze przeniesione w ponure lata komuny zaraz by się zmieniło w twardych facetetow bo nie mieliby po prostu co innego robić. W domu jeśli był telewizor to z jednym kanałem i co najwyżej ojciec mógł dać pasem po plecach za to że dzieciak się miota bez celu.

    Druga sprawa to kobiety. Wtedy sukcesem było jak facet nie pił i nie bił. Dziś problem to mało orgazmow. I to ze jest za miły.

    Polubienie

  21. Tysiące analiz, a wszystko g.. prawda. Czytając to wszystko, mam wrażenie, że człowiek to obecnie plastikowy wytwór, przeanalizowany, przeskanowany na wszystkie możliwe sposoby. Ogólna znieczulica, brak empatii, bieg za pieniądzem, usunięcie i negowanie wszelkich naturalnych zachowań – to klęska i nieszczęście naszych czasów, również w sferze partnerskiej. Nie potrafimy czuć, zrozumieć, wspierać naszego partnera/partnerki, wybieramy plastikowe g.. bo tak nam każe TV, mama, sąsiedzi, kanon piękna kreowany jest przez zdjęcia przerabiane Photoshopem i aktorów porno. Jednocześnie boimy się odpowiedzialności, związków, po co nam to i na co…Myślę, że ludzie z tzw. krajów wysokorozwiniętych wyginą prędzej czy później, z samolubności, egoizmu, braku empatii i jakichkolwiek wartości, bo obecnie facetowi jest łatwiej fapać rączką do filmików i znaleźć czasem jakąś fajną ONS a kobieta tyra całe dnie usilnie pokazując jaka to jest silna i jak sobie świetnie poradzi, z wibratorkiem przy podusi. Smutny obraz smutnego pokolenia naszych czasów.. Ja się cieszę, że z partnerem połączyła mnie pasja, przyjaźń, że oboje jesteśmy myślącymi ludźmi pełnymi empatii i zrozumienia, że znamy słowo kompromis, wierność wsparcie już od 10 lat. I oby jak najdłużej. A wszystkim ludziom tutaj życzę pokory i bycia bardziej ludzkimi po prostu:)

    Polubienie

  22. Nie zgadzam się.
    Ja jestem z rocznika 198* i też w dzieciństwie spędzałem całe dni na dworze.
    Komputery przyszły w gimnazjum i to bez neta jeszcze.

    Wina kobiet, że wybierają na partnerów cioty spędzające w łazience więcej czasu niż one same.

    Z wyglądu jestem średnim facetem. Wysoki, szczupły. Ciągle mam zarost, ale nie brodę.
    Ubieram się tak jak chcę, a nie w co jest modne danego sezonu.
    Jeżdżę motocyklem. Jestem chamem krzywdzącym kobiety.
    Większość moich były nienawidzi mnie, ale na wspomnienie ponad godzinnego ostrego pieprzenia wielkim cockiem robią się mokre między udami.

    Pozdrawiam Panie mażące o prawdziwym facecie, który chwyci ją za włosy, oprze o ścianę i mocno zerżnie na koniec liżąc jej mokrą cipeczkę, a mające w domu tępą dzidę.

    Polubienie

  23. Niestety mężczyźni grają lepiej niż kobiety lecz częściej wpadają. Po czasie okazuje się kim jest ten pan, który wczoraj był kimś innym. Nie prawdą jest, że widziały gały co brały. Wielokrotnie się o tym przekonałam. Uwialbiacie grać kogoś kim nie jesteście bo dodaje wam to jakiejś szczypty własnej tajemnicy. Robicie to z premedytacją. I jak tu być z kimś, kto cię okłamuje od samego początku??? Ale to przywilej jest nie tylko młodych ale i starszych. Nie wynika to z rocznika tylko z psychicznej niedojrzałości.
    PS. Końcówka najlepsza – I nie obiecuj, jeśli czegoś nie czujesz.

    Polubienie

  24. A moim zdaniem ten list to bełkot. Laska, która dostała focha bo kolejny rzadziol i ciotopedał w rurkach ją rzucił. Wybiera ładnych, ulizanych, którzy mają ręce niepobrudzone i jeżdżą pięknym samochodem, którego dostali od taty. Być może sama jest słaba i podświadomie poszukuje mężczyzn słabszych od niej a potem się nad nimi użala.
    Wszystko ma dwa końce.
    Nikt mi nie powie, że prawdziwy gatunek męski wymarł. Ale teraz, w dobie feminizmu to nie jest dobra partia. Bo pije, bo się szlaja, bo nie czyta Immanuela Kanta.
    Za to dziewczyny wchodzą w role męskie. Organizują czas, przewodzą, siadają na głowie, marudzą, za dużo pracują – są wyemancypowane i tak naprawdę wcale nie chcą męskiego faceta, bo ta prawdziwa męskość by im tylko przeszkadzała.
    Wolą ciotopedała w rurkach, z Iphonem, który jest na każde zawołanie i ładnie wygląda przy koleżankach.
    A mężczyzny pragnie, na jedną noc, żeby ktoś ją wyruchał porządnie, doprowadził do paru orgazmów w nocy, żeby ją wziął jak najtańszą dziwkę pod sklepem, upodlił.
    Na jedną noc. Bo swojemu chłopcowi nie da się upodlić, nie chce tego na dłuższą metę.
    Dzisiaj jedziemy do Ikei, potem do mamusi a następnie tutaj i tutaj.
    Dlatego drogie dziewczyny – ciotopedały to wasz własny wyrób, potwór którego stworzyliście – facet dostostosowany, nie myślący za wiele, przytłoczony, wystraszony.
    Więc go sobie niańczcie.

    Polubienie

  25. Z większościa tekstu sie zgodze, jednak nie kazdy urodzony w latach 80 czy 90 taki jest 🙂 Mój mężczyzna jest z 89, jak go poznałąm.. w sumie to znamy się od dziecka tyle tylko, że on biegał z chłopakami a że byłam młodsza o (aż!) 3 lata no to się za bardzo nie kolegowaliśmy. Poza tym dziewczyny są przecież głupie. Poznaliśmy się w sumie na nowo u kolegi na imprezie, miałam wrażenie że to taki co tylko by w konsole grał.. i dobrze jak bardzo sie myliłam. Mam dość mocny charakterek, dlatego wszyscy mężczyźni „pozbawieni jaj” od razu dostawali kosza, byli też tacy co myśleli że mnie poskromią a tu nic. Po poznaniu mojego faceta, nagle wszystko się zmieniło, wyszło na to, że jest to typ który nie musi wcale grać na konsoli, woli iśc na spacer na lody. Pójdziemy do sklepu i jeżeli w czymś wyglądam dobrze to się uśmiecha idzie i kupuje. Zawsze moge na niego liczyć jeżeli chodzi o kłopoty, zawsze mi pomoże. Uwielbiam prowadzone z nim rozmowy, naprawde chętnie bym go sklonowała mojego i rozdałą klony innym żeby wiedzieli jak sie zachować. Niektóre moje koleżanki pytają się mnie czy jeżeli byśmy sie rozstali to czy one mogę o niego zabiegać…

    Polubienie

  26. Bardzo ładnie to popełniłeś! Wszechobecna hipokryzja wlazła również do relacji damsko-męskich i wylewają się pobożne życzenia, ba nawet całe koncerty życzeń. Wzdychamy do metroseksualnych chłopców skrupulatnie wydepilowanych, stawiamy za przykład męża koleżanki gotującego, bawiącego synka na tacierzyńskim, opowiadamy z fascynacją o koledze z pracy, który może godzinami opowiadać o dermokosmetykach i suplementach diety, wymagamy wrażliwości młodego Woltera i z tych bezjajecznych składników chcemy twardziela. Chcemy żeby zawładnął nami, podejmował decyzje, zaopiekował się nami , był przykładem, mentorem, szarmanckim Greyem z wyszukanymi seksualnymi zabawami, albo silnym drwalem z nieokiełznaną rządzą. Takie dwa w jednym albo i cztery najlepiej, zależnie od kaprysu i chwili. Hodujemy Magę, a potem karzemy mu przypierać do muru i walić klapsiory. Ha ! W efekcie zbieramy cały wór niespełnionych marzeń, frustracji i rezygnacji. Problem w tym, że nie pozwalamy im być sobą. Krzyśkiem, Pawłem czy Robertem. Nie chcemy spojrzeć prawdzie w oczy i zanucić z Justyną Chowaniak: „mój chłopak, mój chłopak jest bez zębów, nie ma kumpli i kariery [..] za to w kieszeniach ma magiczny pył i na mnie on działa.” Najlepszy aktor zmęczy się rolą i co sprytniejszy ucieknie, gdzie pieprz rośnie, pozostali będą tak nędznie grali, że same się ich pozbędziemy. Niby feministki, ale nieś walichę i płać rachunek w restauracji. Oburzone słowami, że kobietę zawsze się trochę gwałci, ale wzdychające do Greya. Jakoś chcemy hybrydy Goliata, Bonda i Tyszki w jednym. Potem rzygamy i cóż się dziwić.

    Polubienie

    1. Pełne poparcie. Zamiast widziec człowieka w człoweiku to szukają niemożliwego, tresują, modelują, nie akceptują, złowieszczą, a potem narzekają. I jak ten chłop ma chcieć wytrzymać z babą? Bo męskim to się ciągle starać pewnie, jasne, a co dostaje od kobiety? Seks? Jak zasłuzy? Wieczne awantury, brak akceptacji? Ta milosc kobieca to taka milosc do siebie i tyle. Sługusa szukaja.

      Polubienie

  27. Pierdolenie konserwatywnego jaskiniowca i tyle. Stracony kwadrans na czytanie tych wypocin. To nie jest średniowiecze, drogi autorze. Ludzie mają wolną wolę i nie masz żadnego prawa dyktować kolegom z podwórka czy może się bawić z nianią czy nie może, śmiać się z niego też nie powinniście (czym sie tak chwalisz) bo wychodzicie an zwykłych niewychowanych dupków.

    Zostawiac 7-latka samego w domu? Nie dzieki. Moze i to sprzyja samodzielnosci, ale tez sprzyja niebezpieczesntwom. To nie jest zaden survival of the fittest, nie jestesmy zwierzetami. Rodzice maja zapewnic dziecku bezpieczesntwo a nie robic z niego beara gryllsa. Prosze nie plugaw internetu swoimi staromodnymi poglądami.

    Pozdrawiam.

    Polubienie

  28. Dziwne te wynaturzenia. Laska biznesu, nie chce ciotopedala, inna laska niezbyt piekna ale kochajaca placze bo on w miedzyczasie posuwa ladniejsze. Nic nowego, tak bylo jest i bedzie. Niezaleznosc, mieszkanka na kredyt, byle by bezstresowo wziac na kwadrat dupe i ja posuwac albo przyprowadzic gacha i robic to samo. Po co zagladacie komus do lozka?

    Odnosnie tego czegos z poczatku, to jasne ze mezczyzni moga sie bac takich kobiet, to kwestia wlasnej samooceny i krytycznego spojrzenia na swoje mozliwosci. Byc moze taki „wystrachany” juz ryzykowal, skonczylo sie zle. Czego znowu oczekujecie, ze kazdy facet bedzie sie kladl do stóp a wy bedziecie przebierac jak w ulegalkach? Podoba sie? To sama do niego idz i zapytaj czy Ty jemu tez sie podobasz. W dzisiejszych czasach kobiety chca miec jaja, najlepiej niedepilowane jak drwal z norwegii ale chca bys traktowane jak ksiezniczki, w czasach kiedy chonchita wurst albo grodzka splonela by na stosie.

    Polubienie

  29. Haha, ZAJEBISTE ! Ktoś napisał prawdę w 100%. Jestem dziewczyną, która nie lubi dyskotek. Mój pierwszy chłopak z lalusia, który potrzebował matki, którą będzie po prostu zaliczał, zmienił się po przeprowadzce na studia w kompletnego kretyna, który uważa, że ilość zaliczonych lasek spotęguje jego „zajebistość”. Zerwałam z nim przy pierwszych kłamstwach i nie żałowałam tego w ogóle, ponieważ nie o takim życiu marzę. Pewien czas byłam sama, nawet nie chciałam myśleć o związkach. Odnalazłam swoją pasję, pracę którą kocham, zaczęłam sobie układać życie według swoich marzeń w czasie kiedy on bawił się, zaliczał, a potem mi o tym opowiadał oczywiście mówiąc, że za mną tęskni i chce wrócić, bo ze mną było mu najlepiej. To trwało 2 dwa lata. Wtedy znalazłam MĘŻCZYZNĘ ! Faceta z krwi i kości. Pracowaliśmy razem, kocha dokładnie to samo co ja i to nas połączyło. Jest starszy ode mnie. Tak jak wyżej można przeczytać urodzony w latach 70. 🙂 Jest męski, władczy, jest perfekcyjny ! Ale kiedy trzeba jest opiekuńczy i troskliwy. Potrafi porozmawiać, a problemów nie rozwiązujemy fochami. W rzeczach, które trzeba jest mężczyzną, ale korona z głowy mu nie spada, jak poproszę go by pozmywał. 🙂 Jest między nami różnica wiekowa, ale w dupie mam co mówią inni. Kochamy się i to właśnie przy nim czuję się bezpieczną małą dziewczynką, ale również piękną, seksowną kobietą. 🙂 Czuję, że żyję i jestem cholernie szczęśliwa. Jest to facet, z którym chcę spędzić całe życie, bo niczego mi przy nim nie brakuje. Jak sprzątamy to razem, gdy zdarzy się, że nie mam siły ugotować, zrobi to bez problemu. Ale wiem również, tak samo jak i on, że są pewnie czynności, które są tylko moje, albo jego. 🙂 Mam wielu kolegów w swoim wieku i nie chce ich obrazić, bo kuplami są fajnymi, ale nie wyobrażam sobie z którymś z nich być. 🙂 Nie ten poziom, przykro mi. Dzisiaj faceci myślą, że są facetami bo strzelają w grach komputerowych, a potem są zszokowani, że laski które im się podobają wolą starszych, których oni mają za dziadków. 🙂
    Feminizm to w ogóle jakaś pomyłka. Jestem kobietą i nie przeszkadza mi to, że mężczyzna zarabia więcej. Zresztą nie przesadzajmy, bo mamy takie same prawa, a akurat co do pracy to facet jest głową rodziny. Ja osobiście jestem za słaba by iść do ciężkiej pracy fizycznej. 🙂 Zresztą nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż spędzał cały dzień w domu z dzieckiem, a ja wracam styrana i nie mam nawet siły by z nim cokolwiek zrobić. Nie oszukujmy się – NIE JESTEŚMY FACETAMI, więc po co próbujemy nimi być. Ja jestem dumna z tego, że jestem kruchą, słabą kobietą, która pracuje, ale w zakresie swoich możliwości. 🙂

    Polubienie

    1. Daj spokoj. Tobie sponsora trzeba i jesteś za cienka wlasnie by zarabiac. Dlatego zracjonalizowalas sobie wybranie dziada i narzekasz na młodych, bo nie mają tyle zasobów co ów dziad. Najpierw spojrz na siebie, a nie wylewaj pomyje na innych.

      Polubienie

      1. Akurat sponsora mi nie trzeba, bo sama na siebie zarabiam. 🙂 razem płacimy rachunki, a nawet w momencie kiedy chciał zmienić pracę utrzymywałam nas ja. 🙂 Więc wybacz ale sponsora nie szukam. Pieniądze w życiu to nie wszystko. Jeśli 40 lat dla kogoś to bycie dziadkiem to coż.. Nie skomentuje. 😉 Dla mnie to facet, który patrzy dalej niż koniec jego fiu*a, bo jest dojrzały. Wiedzę co się dzieje na imprezach z moimi kolegami i podziękuję. 🙂

        Polubienie

  30. Zazwyczaj nie udzielam się w ten sposób, ale ten artykuł podniósł mi ciśnienie – autentycznie. Jak można tak generalizować. A co z nami – kobietami?!!! Ile kobiet wybiera wolność i niezależność i nie jest zmuszana do małżeństwa i posiadania dzieci, bo wie że się do tego po prostu nie nadaje. Co za szczęście, że nie musimy już żyć wedle czyichś schematów: jedni chcą się poświecić i kochać inni chcą zmieniać partnerów i szaleć nie krzywdząc nikogo. Każdy ma wybór. Nie jesteś pierwsza cierpiącą kobietą na tym świecie!!! Tylko teraz możesz mówić o tym na forum. Ciesz się, że możesz wybierać sobie faceta a nie musisz czekać na niego z obiadkiem ze strachem czy dzisiaj oberwiesz czy nie. Weź się w garść i skup się na czymś innym a nie na obrażaniu facetów, bo krzywdzisz wielu wspaniałych ludzi.

    Polubienie

  31. Ja się urodziłam w ostatnim „normalnym” roczniku czyli ’85. Ostatnim normalnym – bo jako ostatni kończyliśmy 8-letnią podstawówkę i nie kończyliśmy debilnego gimnazjum. Mój brat – rocznik ’87 już niestety za normalny nie był. Zaczęło się gimnazjum, zaczęły się problemy. Zaczęło się włażenie w dupę swoim kumplom, problemy z prawem (bo tam każdy każdego podjudzał do dziwnych rzeczy – jak kradzież dla jaj w Biedronce paczki prezerwatyw, choć jeszcze nie wiedzieli nawet jak ich używać i po co) i generalnie – był totalny zjazd po równi pochyłej w dól intelektualny. Bo oni już się nie uczyli. Matki (w tym moja własna) przerażone tym co gimnazjum robi z ich „biednych” synków – załatwiać zaczęły jakieś zaświadczenia o dysleksji czy dysortografii… odrabiać za nich lekcje, wykupować drogie korepetycje (mimo że oni je mieli w dupie i nic to nie dawało, bo woleli żeby mamusia się za nich wykłóciła w szkole) —> i nie mówię tak TYLKo na przykładzie brata. Bo w moim roczniku, nie było ani jednej osoby z dysleksją. Każdy jakoś musiał pracować. Wiedział że jak będzie się lenił to będzie wstyd. I koniec. Wychodziliśmy z tej 8 klasy jak zdobywcy – mieliśmy po 15 lat, rozstawaliśmy sie z przyjaciółmi od dziecka, i wkraczaliśmy w progi liceum gdzie chcieliśmy pokazać jacy jesteśmy dorośli. I wiedzieliśmy że od tego jak nam pójdzie liceum – tak bedzie na studiach. Każdy chciał się gdzieś dostać. Przykład z klas mojego brata i równoległych – tam co drugi miał dysleksje i dysortografię i marnie przędł z ocenami… i dla nich szczytem było pójście do marnej zawodówki. Nie chciało im sie dobrze wypaść nawet na durnym egzaminie ginazjalnym. Wiedzieli, że i tak pokażą papierek, nikt na błędy nie zwróci uwagi. I teraz patrzę na to co się ogólnie dzieje na „internetach” i jestem przerażona. Bardzo ubogi zasób słów, nie wspominając nawet o wszelkich błędach, czy uzywanie słów w błednym kontekście lub nie znając znaczenia! I mowa tu o dorosłych ludziach.
    Do tego sobie właśnie dorzuć (choć jak bym nie wkładała od razu całych roczników z lat 80-tych do jednego wora – zaczęłabym od dzieciaków po ’90 roczniku) łatwy dostęp do neta, komórki na zawołanie, mamusie broniące synków na każdym kroku, tani sex, i to w coraz młodszym wieku i generalnie całe nowe generacje schodzą na psy. Dosłownie.
    Sama straciłam cnotę w klasie maturalnej, długo po studniówce, z chłopakiem z którym byłam w związku i na koniec liceum się zaręczyłam. Moje koleżanki podobnie. Dla każdej to był powód do dumy, że nie puszcza się jak ladacznica. Nie to żeby nie było po temu okazji. Okazji miałam od groma. Ba! Raz nawet chodziłam z największym ciachem w mieście, każda laska i to nie tylko, jak się potem okazało, z mojego liceum, chciałaby z nim „chodzić”. A on wybrał mnie. Ja tez można powiedzieć byłam „ciachem”. ALe nie byłam łatwa. I dlatego szybko mnie rzucił, bo nie zaliczył:P
    W moim roczniku piętnowało się lampucery które rozkładały nogi przed byle kim. W mojej klasie była jedna tylko taka dziewczyna. I uważała że jest „popularna” i wszyscy ją lubią, i z lubością opowiadała jak to jakiś mięsniak z drugiego liceum po nią przyjeżdża i jakie to ona dobre lodziki robi, i jaką on jej torebkę kupił. Nie miała niestety idiotka świadomości, że my ją podpuszczałyśmy żeby opowiadała, a potem z niej „darłyśmy łacha” 😛
    Za to juz rocznik ’87 dla przykładu – u mojego brata w klasie dziewczyny w 1 klasie gimnazjum (czyli hmmm 13-14 lat?) dawały tyłka w toalecie za 5 zł. Oczywiście wyszła afera bo jakiś życzliwy kolega wygadał (może nie miał tych 5 zł. Ale dziewczyny trafiły na dyrektorski dywanik i cała szkoła wiedziała które to zdziry są.
    Przepaść pokoleniowa ? A tylko 2 lata różnicy.
    A weźmy pod uwagę to że z roku na rok roczniki coraz głupsze i coraz mniej mają zasad, coraz mniej im zależy żeby jakiekolwiek zasady mieć. To posiadanie moralności jakiejkolwiek w tych czasach jest wyśmiewane.
    A wracając do facetów. Wybaczcie , Chłopcy, ale to nie MY chciałyśmy, żebyście byli mniej męscy. My po prostu chcemy, żebyście byli mniej leniwi, mniej polegający na innych , bardziej samodzielni, mieli swoje zdanie, swoich znajomych , swoje życie, a nie oczekiwali , że ktoś za was spełni marzenia, że ktoś wszystko zrobi za Was , gdy wy ślęczycie dzień i noc na kompie, albo podcinacie ciotowatą bródkę, bo teraz jest w końcu „trendy” 😛
    To że nosisz brodę – nie czyni Cię facetem, to że „interesujesz” sie militariami i ubierasz się jak wojak szwejk też (zwłaszcza jeśli w wojsku nigdy nie byłeś – co dla mnie oznacza , że marny z Ciebie facet, bo jeśli była służba obowiązkowa w czasie gdy Twój rocznik się łapał, a ty sobie załatwiłeś odroczenie, a teraz robisz z siebie silnego chłopa nosząc moro – to coś tu jest grubo nie tak – rozdwojenie jaźni???). Facet to facet, testosteron, czyny nie słowa, opieka a nie oczekiwanie opieki, działanie a nie leżenie na kanapie albo przed kompem. Sorry…
    Facet powinien być owszem dżentelmenem, ale też powinien być KONKRETNY.
    Piotrusiu jak kobieta się zapyta „kiedy to zrobisz?” to nie mówi się nie wiem. Mówi się – np. 25.09.2015 roku i się to kurwa robi. Proste.
    Jak masz ochotę na coś to nie pytaj „A co byś porobiła?” albo „Porobimy coś?” z oczekiwaniem że to kobieta ma być tą kreatywną stroną i za każdym razem wymyślać rozrywkę, bo nawet tego nie chce Ci się, Leniwcu robić. Masz na coś ochotę – powiedz wprost.
    Albo kolejny przykład – pytam się mojego ex „Co byś zjadł na obiad, bo nie wiem jakie produkty kupić?” Odpowiedź – „Obojętnie, zjem wszystko” (bo oczywiście nie chce mu się myśleć).
    A jak zrobie to co sama lubię, to siada z miną skazanego i je bo musi…
    Lub z innej beczki. Pada hasło zróbmy RAZEM pizzę. Mhm. Kupujemy składniki. Ja rozrabiam ciasto, kłade do urośnięcia. W międzyczasie pan Leniwiec siada do kompa. I zostaje tam póki z piekarnika nie zaczynają sie unosić pyszne zapaszki. Po czym wchodzi do kuchni i jak tępak się pyta „Pomóc Ci w czymś?”. Serio? To ja jestem idiotką i mam docenić jego „chęć pomocy” skoro wie, że już wszystko zrobione i zostało samo żarcie?
    Zgodzę się tylko z jednym Piotrze – że po 85 roczniku mało można spotkać chłopów chłopów. Teraz królują „męskie” rurki i brody plus totalne lenistwo i rozpusta. ALE niestety w starszych rocznikach jest podobnie.
    Nie ma wartości już związek, partnerstwo, Tworzenie razem jakiejś tam fajnej płaszczyzny na której można żyć. Bo jak widać równiez z Twojej postawy – faceci wychodzą z założenia że każda dziura do rżnięcia jest dobra, i po to żeby sobie spóścić z krzyża nie warto sie trochę postarać o relację z JEDNĄ kobietą. Jak tak dalej będziecie podchodzić… to wyginiemy…
    aha, a kiedyś były też pornole, więc pornoli bym się aż tak bardzo nie czepiała 😛 Były co prawda na taśmach VHS, ale były. I jaki był dreszczyk emocji, jak się po szkole wykopywało spod ojca ciuchow kasete, załączało na video, a potem strach, bo trzeba przewinąć dokładnie do momentu w którym zacząłeś oglądać, a już nie pamiętasz 😛

    Polubienie

    1. Winne są obie strony. Panienki są łatwiejsze, wszystko jest łatwiejsze, a dodatkowo mężczyzna słyszy o problemach z kobietą, jej marudzeniu, to po co ma sie starac? O CO? O miłą dbającą kobiete, czy szarlatana w szpilkach? Seks ma na zawołanie. Reszty kobieta mu nie da. No bo w koncu mezczyzna sam sobie musi. Kobieta dzis chce wszystkiego, a nie daje nic. Mezczyzna nadal musi dawac wszystko i nie dostawac nic. To bezsensowne. Kazdy dzis kalkuluje i wychodzi ze nie ma po co sie wiązać.

      Polubienie

  32. Nawet nie miałam siły doczytać do końca. Oznaką męskości ma być przemoc i brak zahamowań? W takim razie wybieram ,,ciotopedała” przy którym nie będę się bała, że zupa była za słona.

    Polubienie

  33. A ja się spotykam z nieustannym „czemu mu nie dałaś szansy?”, „Jesteś taka wybredna”, „Jeszcze się taki nie urodził…” w momencie kiedy już na wstępie nie chcę mieć bliżej do czynienia z ciotopedałem. Czasem ulegam, nie mówię, że nie. Trudno jest spotkać normalnego faceta a samotność i nuda sprawiają, że zgadzamy się na różne rzeczy. A jeśli chodzi o feminizm i przypieranie do ściany. Trzeba rozróżnić różne relacje. Kobiety chcą być niezależne w pracy, móc same na siebie zarabiać i same o swoim rozwoju decydować, ale nie w domu! Nienawidzę kiedy ktoś mi mówi co mam robić, miałam z tego powodu zawsze dużo problemów (szczególnie za dzieciaka), ale uwielbiam kiedy TEN facet mi rozkazuje, a raczej kiedy nie mówi nic, tylko robi swoje, a już najgorzej jest kiedy pyta. Kiedyś jeden chłopak zapytał „Czy mogę Cię pocałować?”, nie wiem pewnie źle odczytał moje sygnały, a może sam do końca nie był pewien. Była to jedna z okropniejszych rzeczy jakie usłyszałam z ust faceta. W każdym razie, moje dążenie do znalezienia kogoś kto nie jest ciotopedałem i kto przeleci mnie na podłodze w kuchni kończy się relacjami ze zdradzającymi, nieszanującymi kobiet „wyzwolonymi” chlopcami, którzy nie chcą być więzieni w długim związku. I co gorsze?

    Polubienie

    1. Kolejna durna baba która sama sobie zaprzecza w każdym zdaniu. To wy tworzycie spoleczna schizofrenie. Jedno mowicie, drugie robicie. Od mezczyzn tez oczekujecie meskosci i kobiecosci w jednym. Miły i męski. Uległy i stanowczy. Kompromisowy i surowy. I tak dalej. Rozkazuje, a jednoczesnie nie mowi nic.

      Polubienie

  34. Takie czasy nastały.. nie potrafimy kochać bezwarunkowo, angażujemy się na chwilę, mamy zbyt dużo możliwości, które wykorzystujemy w sposób niewłaściwy, nie lubimy być oszukiwani, a sami oszukujemy na potęgę. Poza tym ciężko jest dla własnej wygody przyznać, że nam nie zależy.

    Przykre w tym wszystkim jest to, że faktycznie ciężko pomimo szczerych chęci i zaangażowania znaleźć kogoś dla kogo ideały i szczerość, miłość i przyjaźń mają teraz rzeczywiście znaczenie. Liczą się szpilki, krótkie spódniczki, piękne tyłki, duże cycki, koledzy, zabawa, a nie to że kogoś „oswoiliśmy” i daliśmy do zrozumienia, że może na nas liczyć.

    Szkoda, że świat ideałów przestał istnieć… winni są zarówno mężczyźni jak i kobiety.

    Polubienie

  35. A mi się wydaje że napisał ten temat ktos kto 5 godzin wcześniej zakończył swój związek bo był ciotopedałem ( chodzi mi tu o wypowiedź faceta ). Chociaż sam jestem dresem jestem stanowczy w działaniach to zdaje mi się że autor tematu jeszcze nie ochłonął zanim napisał ten blog.

    Polubienie

  36. Mam 38 lat i jestem w szczęśliwym związku od 16 lat Prowadzę firmę i kocham to co robię zarabiam podróżuję i zawsze pamiętam o swojej zonie. Nigdy nie oczekiwaliśmy od siebie ze coś dla siebie musimy robić, szanujemy swoje przestrzenie. Pomagamy sobie każdego dnia, Żyjemy w świadomości ze życie jest zbyt krótkie aby tracić czas na spory. Pracujemy nad sobą samym aby nie utrudniać życia innym. Życie z drugim człowiekiem jest cudowne jeśli sam siebie kochasz. Mam koleżanki piękne i zmysłowe, wychodzę z nimi do kina na kawę, spacer ale jestem czujny obserwuję siebie jak reaguję co się ze mną dzieje kiedy umysłem zaczyna kierować pożądanie. To ja jestem panem umysłu a nie umysł kieruję mną. Polecam na początek książkę „Męskość – nowe spojrzenie”

    Polubienie

  37. Problem nie jest w tym, że faceci są ciotowaci. To zwykle wrzucanie wszystkich do jednego worka przez jakże mądre zawsze feministki. Problem jest w tym, że dzisiejsze kobiety nie wiedzą czego chcą. Jedna chce być seksualnie i psychicznie maltretowania, druga chce być księżniczką. Do cholery, facet ma być jakimś robotem, który przeprogramuje sobie osobowość na zawołanie? Feministki nie użalajcie się na facetów bo to wasza wina że nikt was nie chce. Dorośnijcie po prostu a nie żyjcie greyami i innymi fantazjami, bo życie to nie bajka. Zawsze kobiety winą obarczają facetów a może schowajcie na chwilę kobiecą dumę i pomyślcie czy to akuratnie wy nie jesteście problemem. Szukajcie drugiej połówki z głowa a nie wspomagajcie się przy tym książkami czy durnymi artykułami.

    Polubienie

    1. Prawda. Kobiety winią zawsze innych, zawsze im źle, a same na siebie nie spojrzą. Wymagają rzeczy nierealnych więc się od nich ucieka. Mezczyzna to nie robot, nie jakis spełniacz zachcianek, tylko człowiek z wadami i zaletami.

      Polubienie

  38. Nie mam pomysłu co zrobić żeby w tej kwestii było lepiej na świecie 😦 przepotwornie to wszystko smutne, obezwładniające. Zatyka bezdechem beznadziejnej przepaści i samotności 😦

    Polubienie

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.