Dekadę temu kiedy byłem młodym zdolnym gnojem, zarobiłem przez przypadek mnóstwo pieniędzy. Powiedzmy, że było to na dzisiejsze pieniądze jakieś pół miliona złotych. To była premia, za to że zarobiłem znacznie więcej.

Mam waszą uwagę prawda?

Mój ojciec całe życie marzył, że kiedy będzie stary, kupi sobie dom nad morzem i tam się przeprowadzi. I kiedy miał już koło 60 tki, znalazł coś co odpowiadało jego planom.

Był jeden problem, wielki jak dupa Kim Kardashian. Zgromadził dostatecznie dużo pieniędzy, aby za nie żyć z moją matką przez następne 20 lat . Albo kupić dom.

Stać go było na jedno, albo na drugie. Dom i dziadowanie. Albo dostatnie życie bez domu.

Spojrzałem na niego, a następnego dnia wybrałem wszystko co miałem na swoim koncie w banku i kupiłem mu ten dom.

Wiecie dlaczego to zrobiłem? Bo marzenia nie mają ceny. Kupiłem dom, którego wcześniej nie widziałem na oczy. Podjąłem totalnie irracjonalną decyzję.

Jak czas pokazał przepłaciłem straszliwie. Rynek nieruchomości się spierdolił, w życiu nie sprzedam tej chałupy tak drogo jak ją kupiłem. 

Ale nie żałuję.

Bo – jak mawia Jacek Walkiewicz – spełnione marzenia nie mają ceny. Gdybym chciał zarobić pieniądze, nie kupowałbym domu. Poszedłbym do banku, zainwestował w punkt z kebabem, albo w ziemię rolną. 

Nie zrobiłem tego. Marzenia nie są racjonalne. Marzenia są po to aby je spełniać.

Trzecia rano

Czasami budzę się w środku nocy w nieznajomym hotelu i łóżku gdzieś na końcu świata i zaczynam się bać. Żelazna klamra łapie mnie i powoli wpadam w panikę.

Jak to? To już ta chwila?

Jestem już tak stary?

Ludzie robią głupie rzeczy w obawie, że wszystko w ich życiu już się wydarzyło.

Już nie będzie pierwszych randek.

Już nie będzie tego uczucia, kiedy po raz pierwszy ściągasz z niej stanik, ona ma 20 lat i pachnie bzem.

Nie będziesz już na studiach.

Nie będziesz już pił do rana z przyjaciółmi, budując więzi, które są w stanie przetrwać dekady.

Nie będziesz krzyczał do niej pełnym głosem: kocham cię i nie będziesz już widział uśmiechu kobiety pełnego oddania. Bez śladu cynizmu.

Nie zobaczysz już nigdy światła w jej oczach na twój widok, kiedy masz swoje usta trzy centymetry od jej i trzymasz jej twarz w dłoniach.

Nie pójdziesz już nigdy do pierwszej pracy. Bo masz za sobą ich już kilka.

„Nie będzie już takiej wiosny, takiego lata, wódka nie będzie tak zimna i pożywna.”

Nie spełnisz swoich marzeń i planów, będziesz żyć poprawnie, nudno i przeciętnie jak miliony innych ludzi na świecie.

Będziesz codziennie rano chodzić do pracy, która będzie ok, wracać do domu, robić obiad, sprzątać, zajmować się dziećmi – i to wszystko będzie ok, poprawne i standardowe.

Będziesz jeździć na wakacje. Dzieci się wyprowadzą, twój partner zestarzeje się i utyje, przejdziesz na emeryturę i będziesz powtarzać: zawsze chciałam/chciałem zobaczyć Bombaj. Zawsze chciałem/chciałam nagrać płytę, zobaczyć wschód słońca w Nowej Zelandii, jechać Ferrari po Bulwarze Zachodzącego Słońca, kochać. nienawidzić, krzyczeć.

Ale tego nie zrobiłem. Bo nie było pieniędzy, czasu, ochoty, możliwości. Bo się bałam/bałem.

Straszne prawda?

 Niektórzy szukają dłużej

Nie twierdzę, że możesz zrobić wszystko. Bo pewnie nie. Ale w każdej chwili możesz zacząć swoje życie na nowo.

W każdej chwili możesz zacząć żyć pełniej.

Bo, niektórzy dojrzewają później. Wolfgang Amadeusz Mozart owszem skomponował genialny koncert fortepianowy Es dur nr.9 „Jeunehomme” kiedy miał 21 lat.

Pablo Piccasso namalował swoje najważniejsze dzieło „Ewokacja, pogrzeb Casagemesa „mając 20 lat a „Panny z Awinionu” mając 26 lat i później był sławny, gryzł, przeżuwał i wypluwał po kolei silne, niezależne kobiety, które nie były mu w stanie stawić czoła, ale już nie robił tak dobrych rzeczy, jak wtedy kiedy był młodym gówniarzem.

Les_Demoiselles_d'Avignon

 wikipedia 

Ale są też tacy ludzie jak Paul Cézanne. Obrazy które stworzył po 60 tce wyceniano piętnaście razy wyżej niż dzieła powstałe w młodości.

Po prostu później zakwitł. Dłużej szukał.

Zaczął studia prawnicze, ale go to nie interesowało. Rzucił je w cholerę bo chciał po prostu rysować. Jego ojciec bankier był wściekły na niego bo Poul przeleciał i zapłodnił pewną modelkę. Na dodatek jak totalny gówniarz się do tego nie chciał mu przyznać.

Cézanne mając 53 lata namalował obraz „Gracze w karty”. W 2011 roku katarska rodzina królewska kupiła go za 250 mln. dolarów. Było to najdrożej sprzedane dzieło sztuki w historii.

Paul_Cézanne_-_Les_Joueurs_de_cartes

wikipedia

Nie jestem genialny. Przykro mi. Żałuję, ale nie jestem. Co nie znaczy, ze swoje życie chcę przeżyć przeciętnie. Spełniłem kiedyś marzenie mojego ojca. Swoje muszę spełnić już sam. A mam ich znacznie więcej niż jedno.

I ciągle szukam kolejnych. A Ty?

2963605039_0cb5a92626_o

Photo by Cia de Foto/CC Flickr.com

67 uwag do wpisu “Mój największy strach

      1. Też bym się wkurzyła, gdyby ktoś na siłę chciał spełniać moje marzenia. We wszystkim trzeba mieć umiar, znaleźć złoty środek. Nie uszczęśliwisz nikogo na siłę.

        Polubione przez 1 osoba

  1. hmmmm. ja swojego marzenia nie spełnię. za duży kaliber. nie żeby nie było realizowalne. po prostu nie wiem, czy chcę je zrealizować. chyba lepiej żeby zostało marzeniem. wiem, tchórz, ale jak to mawiają „watch what you’re wishing for”

    Lubię to

  2. Dziwny zbieg okoliczności, ale ostatnio miałam podobne przemyślenia. Nawet napisałam u siebie post pt. ,,Mój największy lęk” (https://tochybaomnie.wordpress.com/2015/03/04/moj-najwiekszy-lek/)

    Co mogę powiedzieć? Podpisuję się pod tym obiema rękami! Mam ćwierć wieku i od niedawna codziennie towarzyszy mi strach przed zmarnowaniem sobie życia. Czas z wiekiem mija coraz szybciej i coraz trudniej łapie się te chwile, dzięki którym warto żyć.

    Lubię to

    1. Ha, też mam ćwierć wieku i też dopada mnie czasami przerażenie, że to już nie przelewki a czas leci tak szybko, że nie ogarniam. Pomysłów/Marzeń mam pełno i nie wiem, które z nich realizować, chyba bardziej muszę wsłuchać się w swoje serce.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Moja przyjaciółka radzi mi, żeby być czujną i dostrzegać znaki, jakie daje nam wszechświat. Najtrudniejsze znaleźć właśnie TO, co chce się robić. Ale na pewno kiedyś znajdziemy, bądźmy tylko czujne 😉

        Lubię to

      2. 25 też. Głupie studia, brak doświadczenia w prawdziwej pracy, przeprowadzka na drugi koniec świata z jedna walizką, żeby uciec od ambicji, udawanie, że jestem na swoim, choć jestem na cudzym, krzyczenie w poduszkę, bo matce to już wstyd się żalić, a nie ma nikogo innego. Ta trzecia dekada życia rozczarowała mnie bardzo. A bardziej boli, że już jestem za połową i nie mam nic. Może faktycznie jeszcze nie odkryłam swojego celu, ale nie chcę czekać do 60-tki! My, pokolenie zmian ustrojowych, mamy trochę przekichane, bo nasi rodzice nie mogli marzyć o czymś wielkim, a nas nie nauczyli, bo to było zbędne.

        Lubię to

      3. Ja mam 17 lat, za tydzień stuknie 18. Jak widać ten strach towarzyszy też młodszym. Od lat boje sie, że po prostu zmarnuje swoje życie. Boję się, że będę robotem, który robi, bo musi i codziennie to samo. Właściwie to już nim jestem, ale na razie szkoła jeszcze przyczynia się do zmian. Nie znalazłam w sobie żadnego talentu, codziennie robie to, czego nie lubie. Chodzę do szkoły, która mi nic nie da. Chciałam iść za marzeniami, podnieść sobie poprzeczke, ale rodzice wychowani w przekonaniu, ze źle być musi, nie pozwolili. Ludzie odnajdują coś swojego mając 60 lat, teraz zmusza się młodzież, by mając 15 lat, wiedzieli, co będą studiować, jak ktoś nie wie, to jest głupi. Próbuje coś zmieniać, ale już nie wiem, czego chce, nie wiem co będzie ze mną dalej. Życie jest do dupy, trzeba być twardym, żeby umieć się mu postawić.

        Lubię to

  3. Kolejny dobry tekst, ale zastanawiam się kiedy stać Cię będzie na minimum staranności i podanie przy niektórych cytatach informacji, że nie są twoje, a Jacka Walkiewicza z wykładu „Pełna Moc Możliwości” (polecam porównać na jutubie). To już kolejny raz.
    „Wiecie dlaczego? Bo spełnione marzenia nie mają ceny”.
    „Marzenia nie są racjonalne. Marzenia są po to aby je spełniać”.

    A w co najmniej dwóch innych tekstach:
    „- O! Pan bez nogi!
    (…)
    – A to on nie wie, że nie ma nogi?”.

    Nie wierzę w przypadkową zbieżność. Nie pisze tego dla hejtu, bo i Ciebie i Walkiewicza lubię;) Ale warto być uczciwym.

    Lubię to

    1. bez kitu…nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale teksty typu „Wiecie dlaczego? Bo spełnione marzenia nie mają ceny” itd, są uniwersalne..mocno. Osobiście nie mam pojęcia kim/czym jest Walkiewicz a w/w „cytaty”, łącznie z dowcipem o dziecku i braku nogi (tak, słyszałam to jako dowcip gdzieś w okolicach mojej pierwszej młodości, czyli jakieś kilkanaście lat temu) znam doskonale. Używają ich ludzie wszędzie dookoła. Więc fakt, że powiedział to akurat ktoś kogo ty znasz/czytasz/chwalisz się, że czytasz, nie znaczy, że są to JEGO cytaty. Autor bloga równie dobrze mógł je usłyszeć za gówniarza od życzliwej babci jakiegoś kolegi. Tak, aż tak uniwersalne są te słowa, więc fakt, że wszyscy je powtarzają nie powinien nikogo dziwić. W sumie, jakby się uprzeć, marne szanse, żeby napisać coś oryginalnego, czego wcześniej nie napisał na przestrzeni dziejów już ktoś inny 😉

      Lubię to

    2. A czy wiesz, że żaden z powyższych cytatów nie jest Walkiewicza? Dwa pierwsze w swoim ostatnim wykładzie użył Randy Pausch w 2008 roku. Opowiastke o chłopcu bez nogi natomiast po raz pierwszy przeczytałam jakies 10 lat temu w podręczniku etyki i były to słowa jakiegoś profesora… Więc jeżeli ktoś tu się zachowuje brzydko, to raczej jest to Walkiewicz.

      Lubię to

  4. najgorsza jest sytuacja kiedy wydaje mi się że wiem czego chcę, dążę do tego, zdobywam, a kiedy już to mam to zdaję sobie sprawę że to nie było to czego naprawdę chcę. i tak w kółko. od dziesięciu lat. i pewnie przez kolejne 50.

    Lubię to

  5. Zgadzam się z tym w 100%. Największy jest strach przed podjęciem działania. Bądź jak wspomniałeś strach przed bezsensownie wydanymi pieniędzmi, bo „przecież cały czas musimy się bogacić”. I co nam z tego przychodzi? Czasem trzeba spełnić jakieś swoje bądź kogoś bliskiego marzenie, aby zobaczyć wynik naszego wysiłku jakim jest praca, aby pozbierać siły na jeszcze większe marzenia…

    Ostatnio trochę o tym pisałem u siebie http://pijanypowietrzem.pl/troche-wiecej-o-decyzjach-i-ryzyku/

    O decyzjach, ryzyku, strachu, konsekwencjach etc.

    Lubię to

  6. Wiem, że na bylejakość zawsze można sobie pozwolić, tylko po co?
    Marzenia/pragnienia to coś, co od tej bylejakości utrzymuje nas z daleka.
    Jest też taki moment, kiedy można się zatrzymać, poczekać na kolejne …
    Wiem, że te silne pragnienia się spełniają: marzyłam tylko o „tych” studiach – ukończyłam je, na studiach chciałam pracować „za barem”, poznać ludzi, nauczyć się asertywności – pracowałam, poznałam, nauczyłam się, chciałam być nauczycielką – byłam, chciałam więcej zarabiać – zmieniłam pracę, „robiłam karierę”, chciałam mieć własną firmę i „żyć z pasji” – założyłam, z życiem „z” było trudniej. I stop! Zatrzymałam się, bo w tej pogoni zapomina się o innych barwach, o innych marzeniach, często o sobie. Wyprowadziłam się z ukochanego miasta, ale tu gdzie teraz jestem mam spokojną pracę, odpoczywam, jeżdżę na rowerze, chodzę na wystawy, organizuję z przyjaciółmi DKFy, rozkoszuję się chwilami, planuję małe podróże, żadnych wielkich planów, wybujałych oczekiwań… Ale ten spokój też nie jest byle jaki, choć wydaje się przeciętny:), bo chodzi też o sposób w jaki robimy te małe rzeczy, jak do nich podchodzimy. Pewnie dogoni mnie kolejne pragnienie/marzenie, pojawi się w bliżej nieokreślonym czasie, porwie mnie gdzieś, ale już nie pędzę, spokojnie na nie poczekam … 🙂

    Lubię to

  7. Mam 20 lat, a już czuję jakby moje życie było po prostu poprawne i standardowe. Dobre studia, wykreowane plany na przyszłość (dom, praca, rodzina), a gdzie w tym wszystkim miejsce na spełnianie własnych marzeń? Przez większość życia zajmujemy się robieniem rzeczy, które musimy robić (pracą, nauką, obowiązkami), a nie tym co tak na prawdę pragniemy. Mam 20 lat, a czuję się jak młoda stara, ale jeszcze wszystko mogę odkręcić, być bardziej spotaniczna, skupiać się na marzeniach. Tylko gdzie w codziennym życiu czas na realizowanie marzeń.
    W życiu najtrudniejsze jest to
    by dobrze wygospodarować dany nam czas i na starość móc powiedzieć „kurcze, to było dobre”.

    Niezwykle trafny tekst 🙂

    Lubię to

      1. No proszę, a mit głosi, że ci około 40 i starsi byli kształceni oldschoolowo i trudne sztuki w rodzaju poprawnego budowania zdań – w przeciwieństwie do współczesnej gimbazy dys-jakiejśtam – posiedli. Jak widać, niekoniecznie 😉

        Lubię to

  8. Dzięki za ten blog, każdy tekst pozostawia mnie w jakiejś refleksji, pomimo że nie każdy w pełni podzielam. Trafiasz do mnie. Po ostatnim przeczytanym zdaniu, czekam na kolejny wpis. Piotr, dzięki jeszcze raz!

    Lubię to

  9. A propos J. Walkiewicza – ja wiem, że te zdania i zwroty są dość wyświechtane jeśli chodzi o mówców, coachów, etc. Mnie chodziło o sposób ich ujęcia (taki, a nie inny) i precyzyjny kontekst. To już tak powtarzalne nie jest. Zresztą Piotr sam wprowadził korektę w swoim tekście odwołując się właśnie do Walkiewicza. Czerpał zatem właśnie z niego, niezależnie od tego, że zapewne o bezcenności marzeń w zagranicznych webinarach etc mówił już niejeden facet.

    Lubię to

  10. Jak w mordę strzelił, trafiłeś w sedno. „Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek, słońce nie będzie już tak nigdy cudnie wschodzić i zachodzić. Księżyc nie będzie tak pięknie wisiał. Nigdy nie będzie takiego lata”.

    Lubię to

  11. Interesujący wpis panie mecenasie 🙂 TO CHYBA Pomyślę, pomyślę… nad marzeniem mym 🙂

    Hmmm… w stosunku „do marzeń”, to naprawdę dobrze wyposażona jestem.
    Moja art-dusza, zdecydowanie ułatwia mi i moim bliskim życie 🙂

    Marzenia nie są dla mnie priorytetem ale lubię je mieć. Marzę realnie najczęściej, no chyba że mogę nierealnie sobie pomarzyć i przed snem „miło pomyśleć”. (bez konsekwencji i ciśnienia)

    Jedno jest pewne warto korzystać w życiu, bardzo umiejętnie, ZE WSZYSTKIEGO.
    Nie ranić, nie zabijać i po prostu żyć, jak najbardziej pomyślnie, jak się da… 🙂

    A tak naprawdę, w życiu WSZYSTKO, JEST PIERWSZY RAZ. argument: np. każda sekunda inna itd.
    Dopóki żyjemy ZAWSZE jeszcze WIELE PRZED NAMI. Tak wolę myśleć, i jakoś łatwiej z tymi myślami mi żyć i się starzeć. Ograniczenia zawsze jakieś są ale kiedy się działa i chce, wiele można.

    P.S. To pięknie, że kupiłeś ojcu dom. Znaczy się, że masz w sobie spontaniczną dobroć, i jak masz, to dasz 🙂

    Lubię to

  12. Jeszcze tyle do spełniania przede mną, ale lista się harmonijnie odchacza wiec progresywnie dokładam nowe, nie są wielkie ale moje 🙂 jedno wiem napewno ze w tym roku spełnię jedno z życzeń moich rodziców postaram się to w tym roku zrobić 🙂 trzymajcie kciuki!

    Lubię to

  13. A ja mam 24 lata (już zaraz), kończę studia, jestem sama, może nieco samotna. I chyba za dużo marudzę. Ale marzeń mam mnóstwo. Co krok myślę sobie, że mogę zdobyć wszystko, o czym pomyślę i czego zapragnę. Ale potem mnie ściąga na dół szara rzeczywistość. Nie masz pieniędzy i wsparcia finansowego rodziców, to nie masz startu, przynajmniej tak jest w moim przypadku. I jak tu uwierzyć, że ludziom, którzy mają gorzej się udaje? Nie umiem przestawić sobie tego w głowie i myśleć pozytywnie.
    Nie wydaje mi się, żebym miała wygórowane oczekiwania względem pracy, życia, mieszkania i faceta. A jednak nic się nie wydarzyło od dawna. Czy korzystałam z okazji? nie wiem. Podobno trzeba ruszyć dupę i wyjść ze strefy komfortu. No cóż wyszłam parokrotnie i wcale nie zyskałam. Nie mam klapek na oczach, wiem, że nic nie przychodzi łatwo. Ale marzenia już dawno schowałam do kieszeni i o nich zapomniałam, bo nie wierzę, że się spełnią.

    Lubię to

    1. Pamiętaj, że w przyrodzie zawsze jest zachowana równowaga. Jest źle, to uzbrój się w cierpliwość, bo zła passa kiedyś minie. Nie rezygnuj z marzeń i nie zadowalaj się byle czym. Nie masz wygórowanych oczekiwań? Ale dlaczego? Przecież to nic złego chcieć dla siebie jak najlepiej. Głowa do góry! Wszystko się ułoży. Przesyłam najlepsze życzenia!

      Lubię to

      1. To nie tak, że zadowalam się byle czym. I chcę dla siebie jak najlepiej. Ale czasami trzeba zmierzyć się najpierw z rzeczywistością i zapracować na coś. A może powinno się stawiać cele, a nie marzyć?
        Z cierpliwością u mnie słabo, bo wydaje mi się, że wyczerpałam jej zapas, a zamiast tego pojawia się desperacja.
        Ale dzięki za słowa otuchy, pozdrawiam 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  14. a Ja? Ja odnalazłam siebie w Twoich słowach. Codziennie muszę przeczytać Twój post. Książkę już kończę. Jesteś taki prosty, zwyczajny – nie jak większość facetów. Ty wiesz czego chcesz i mówisz to otwarcie. To tak jak ja. Tylko nikt tego nie docenia 🙂 A marzenia? … na razie jestem na etapie szukania pracy w zawodzie, bo gdzieś jeszcze mam nadzieję, że będzie to coś innego niż korpo czy biuro… Marzenia zostają na później z powodu braku funduszy, beznadzieja 😉

    Chciałabym Cię kiedyś spotkać i pogadać o życiu. Dzięki za wpisy 😉

    Lubię to

  15. Trzeba mieć w sobie wiele odwagi, aby spełnić czyjeś marzenie, trzeba mieć jeszcze coś – brak oczekiwań po spełnieniu takiego marzenia, wtedy można iść z uśmiechem dalej 🙂 Ciekawie piszesz, pozdrawiam 🙂

    Lubię to

  16. Fajny artykuł, fajne przemyślenia – też często takie mam, bo wcześniej bałam się realizować swoje muzyczne marzenia – wolałam wybrać zawód regularny, standardowy, godziny pracy od – do, a teraz…duszę się w 4ech ścianach, w domu przy lekcjach z dzieckiem – nie żałuję, że je mam, ale brakuje mi tego, czego zaniechałam kiedyś i teraz dopiero dojrzewam – później – jak wspominał autor. Teksty do płyty dojrzewają w szufladzie – jest ich coraz więcej i – mam nadzieję – są dojrzalsze i lepsze. Ale niestety młodość nie wróci, czas stracony nie wróci też, uroda i płaski brzuch już chyba też nie, a zamiast sztuki mam codzienną robotę i gotowanie obiadów. I sam na sam (bo męża się pozbyłam) borykam się z tematem uciekającego czasu i zmarnowanych szans. Ale dojrzewam też do tego, że to, co fajne w życiu, nie zawsze musi być racjonalne, że sukces, samorealizacja nie zawsze musi przebiegać w sposób linearny, zaplanowany – czasem może trzeba odwrócić wszystko do góry nogami, stracić wiele godzin żeby zyskać ten moment, na który się czekało latami, zaszale i w pewien sposób zwariować, stać się trochę – albo bardzo – wbrew wszystkiemu i wszystkim – szaleńcem… W końcu chodzi o emocje, o odczuwanie siebie i świata w sposób jak najbardziej intensywny i prawdziwy, chodzi o sens…nasz, tylko nasz, na nasz własny użytek. Te słowa (słowa autora artykułu zresztą też) brzmią może trochę „cohelowsko” i górnolotnie, ale inaczej się chyba nie da tego opisać… więc – oby nam się te nasze „skrzydła” rozwijały skutecznie!;-) I oby starczyło kasy, zdrowia i weny, żeby w końcu zrobić to, o czym się długo i namiętnie marzyło!;-) To moje życzenia, nie tylko na Wielkanoc.

    Lubię to

  17. o niedawna chcę od życia czegoś więcej…
    Marzę aby zostawić to swoje poukładane życie, prace w korpo, faceta i zobic coś nowego lepszego !!!
    Może jak zaryzykuję to co dobre dostanę… To „coś”więcej ?

    Lubię to

  18. od niedawna chcę od życia czegoś więcej…
    Marzę aby zostawić to swoje poukładane życie, prace w korpo, faceta i zobic coś nowego lepszego !!!
    Może jak zaryzykuję to co dobre dostanę… To „coś”więcej ?

    Lubię to

    1. Nie dostaniesz. Dostaniesz „inne” i też za jakiś czas będziesz niezadowolona. Taki typ. Szybko się nudzisz wszystkim, poza silnymi emocjami i zmiennością. Potrzebujesz zmienności i nieprzewidywalności. I nie będziesz szanować ułożonego, solidnego partnera ani sztywnych zasad korporoboty. To takie proste – facet musi być trochę wariat, a praca z dużą zmiennością, I będzie dobrze 🙂

      Lubię to

  19. „Nie zobaczysz już nigdy światła w jej oczach na twój widok, kiedy masz swoje usta trzy centymetry od jej i trzymasz jej twarz w dłoniach.”

    Oj, zabolało.

    Lubię to

  20. „Przyglądając się życiu [X], na pierwszy rzut oka widzimy człowieka, który realizuje się we wszystkich dziedzinach, potrafi w każdej sytuacji znaleźć dla siebie miejsce i piąć się do góry. Wykonując swe zadania, otwarcie staje w szranki rywalizacji. Uosabia amerykański mit człowieka sukcesu, bez względu na to, czy jest przebojową matką, czy obrotnym przedstawicielem handlowym. Niestety, najczęściej aktywność ta jest sposobem ucieczki od prawdziwych problemów, wynikających z blokady ośrodka odczuwania, bez którego możemy liczyć jedynie na pozory osobistego „sukcesu”.[X]mylnie sądzi, że miernikiem jej wartości jest to, co w życiu osiągnęła, a nie to, kim jest. Zatem osiąganie staje się celem samym w sobie. Czy jest w tym coś złego, skoro ludzie tacy (jak [X]) faktycznie osiągają bardzo dużo? Otóż przez zablokowanie ośrodka emocji, a nadużywanie ośrodka działania obumiera u nich kreatywność. W takiej sytuacji można działać tylko w bardzo ograniczonym zakresie. Plan dnia [X] jest tak skrzętnie wypełniony, że nie starcza czasu na to, co oprócz realizacji zadań stanowi o sensie życia człowieka: emocje i bliskie relacje ze światem. Planeta, na której żyje [X] jest jednym wielkim „placem budowy”. [X] do takiej sytuacji przyznaje się jednak bardzo niechętnie i dopiero silny kryzys w postaci rozpadu związku, zawalenia się relacji rodzinnych lub załamania zdrowotnego […] może doprowadzić do refleksji nad życiem. […]Neurotyczna potrzeba bycia najlepszym, zwana w języku [X] „dotrzymywaniem kroku”, tak naprawdę zabija naturalne potrzeby bliskości i emocjonalnej szczerości.”

    Zagadka…o kim to jest? 🙂

    Lubię to

  21. Strach jest wtedy gdy czujesz że coś ci drazy sumienie gdy wiesz jak wiele serc zraniles upodliles gdy czujesz że tracisz młodość szumna i durna ale piękna gdymimo lat nie zaznales spokoju gdy gnasz za czymś czego nie umiesz zdefiniować gdy wydaje ci się że niby wszystko masz ale jesteś goly bo masz odarte i ubogie serce gryzie cię robal żądzy którego wiesz że się nie pizbedziesz szukasz przyjaźni może miłości a czy sam to potrafisz dac nudzą cię zwykle kobiety ale je wykorzystujesz bawisz się uczuciami tych co cię kochaly nie zdziw się że masz leki strach goni cię przed samym soba bo nie masz w sobie spokoju ducha a co masz ?tak w głębi czy haos ?

    Lubię to

    1. Idź gdzieś panieikea sam na pustynię i zastanów się czym jest twoje życie .Czy tym co w książkach tym krzywym zwierciadłem odbijajacym pogubionych malostkowych ludzi o szklanych zimnych oczach bez uczuć ludzi będących w chorych związkach z kochankiem lub kochanka na boku.to świat dramatu i tak przygnębiający jak widok cmentarza we mgle jaki autor takie pisanie

      Lubię to

  22. Mam 31 lat. I mnóstwo marzeń przed sobą. Nie jestem jednak marzycielem tylko, bo tak jak dążę do swoich celów, spełniam jeden za drugim, tak do tej pory żyłem marzeniami innych, czyjeś pragnienia ‚chciałabym kiedyś..’ były dla mnie ponad własnymi. I tak frajerzyłem się przez ostatnią dekadę. Marzyła o karaibskiej plaży, marzyła o własnym salonie. A ja nie dbałem o kiszenie kapusty.

    I raz za razem, od związku do związku spełniałem czyjeś marzenia, poświęcając swoje największe.
    Wybierałem kobiety wiecznie nienasycone. Albo przejebane. I ładne. Dziś po części żałuję, że nie myślałem rozsądkiem przez ostatnia dekadę a fiutem i męskim ego, które wyłapywało jedną, potem kolejną i przy każdej następnej mówiłem sobie: ty będziesz moja. A problemy zaczęły się kiedy wychodził charakter jak i różne oczekiwania od życia.
    Ja dawałem, one brały. Frajer. Choć zdarzała się wzajemność. Miałem wtedy tyle ile potrzebowałem, więc nie mogłem też narzekać na brak czegokolwiek.
    Rok temu zakończyłem ostatni związek i wtedy podjąłem decyzję – żadnych związków.

    Zarysowałem sobie plan na kolejne kilka lat. Blog, podróże, kawa i własna kawiarnia. I jeszcze raz podróże.
    I chociaż znany jestem jako ten, który wiecznie jest w drodze, to we własnym mniemaniu jeszcze nie osiągnąłem tego do czego dążę.
    Rowerem z Alaski do Meksyku. Potem przez obie Ameryki, międzyczasie pieszo wzdłuż Skandynawii. Wiele krótszych ale podobnych osiągnięć mam za sobą. Wiec jak wspomniałem, dopiero zaczynam tak naprawdę robić coś dla siebie w pełniejszym znaczeniu, skupiając się na swoich marzeniach.

    Wyrzeźbione ciało i zajebista forma? Moje treningi przerażają wielu, zadziwiają i wzbudzają podziw.
    Ale w tym wszystkim wciąż spełniam po cichu czyjeś marzenia. Tylko w nieco mniejszym stopniu, nie zapominając w tym o sobie. I chuj, ze to bije po portfelu. Kasa nie ma dla mnie znaczenia.
    Ktoś mi niedawno powiedział, że spełniając czyjeś marzenia robimy też to dla siebie z pewnych egoistycznych pobudek. To trochę skrywany egoizm, dopieszczanie własnego ego, że ja coś dla kogoś. I może coś w tym jest. Za kasę, którą wydałem na dupeczki i związki już dawno miałbym postawiony dom w jakimkolwiek zakątku świata.
    Co z tego. Spełnione czyjeś marzenia były dla mnie wtedy największą wartością.
    Dziś przestawiłem zwrotnicę swojego toru w trochę innym kierunku. I teraz widzę więcej perspektyw dla siebie.

    Juz dawno przestałem patrzeć na innych, czekając na tych, którzy chcieliby ale nie potrafią. Idę przed siebie, najczęściej już sam. Miejsca, które zobaczyłem, przygody które przeżyłem – tego nikt mi nie odbierze.
    A 95% ludzi których znam wciąż pozostaje marzycielami. Kurwa, skończcie narzekać i pierdolić: ale bym chciał, ale mi się marzy. Przewartościuj swoje priorytety, wypierdol telewizor i x-boksa jeśli nie masz kasy i zacznij myśleć inaczej. Bo to Twoje życie i masz tylko jedno. Nie spierdol tego.

    Lubię to

    1. Nie możemy byc szczęśliwi z kimś jesli sami do konca tacy nie jesteśmy. A nie możemy tacy być kiedy myślimy głównie o innych(partnerce\partnerze) a nie o sobie. Tylko dwoje szczęśliwych ludzi, bez oczekiwań, roszczeń, strachu i braku potrzeby ciągłej aprobaty sa w stanie stworzyć zdrowa relacje.

      Lubię to

  23. Wczoraj, idąc na pociąg do domu zauważyłam kobietę. Starą. Siedziała na wiaderku i jadła bułkę. Nie blagala o kasę jak większość biednych. Siedziala i jadla. Wyglądała jak Polka. Taka stara Polka z polskiej wsi. A ja mialam mega hu…dzień i jeszcze gorszy humor. Spojrzałam na nią i włożyłam jej kasę do kubka ( nie ważne ile).Jej spojrzenie bylo warte każdego tego centa. Byla wdzięczna jak cholera a ja poczułam się lepiej, niebo lepiej. I teraz pytanie, czy pomoc innym żeby samemu poczuć się lepiej to egoizm? Jeśli tak to jestem egoistką. Mam nadzieję, ze kupiła sobie kiełbe do buly;)

    Lubię to

    1. Niektórzy mówią że altruizm to najwyższa forma egoizmu. Mają rację. Ale niektórzy mówią też że istnieje takie coś jak zdrowy poziom egoizmu. I ci co tak mówią, tym bardziej mają rację.
      Bo dając tej pani kasę – uszczęśliwiłaś ją, siebie trochę też. Dwie osoby zadowolone – nikt nie stracił. Czyż to nie piękne?
      Istnieje taki typ osobowości – który dosłownie „żyje altruizmem”. Zadowalanie innych jest dla takich osób tym samym, czym dla narcyza oklaski – spełnieniem i rozkoszą.
      Ale takich osób jest statystycznie niewiele. Jeden na 20? Reszta – aby żyć w zgodzie ze światem i sobą – powinna balansować pomiędzy egoizmem a altruizmem. Zachwianie tego balansu powoduje utratę pozytywnej samooceny i jest fatalne, bo albo czujemy że jesteśmy frajerami, albo zimnymi skurwielami.
      A to ostatnie też zadowala tylko jeden określony, i na szczęście nie aż tak liczny, typ osobowości.

      Polubione przez 1 osoba

  24. Warto marzyć. warto mieć marzenia do zrealizowania i takie, których nigdy nawet nie chcielibyśmy zrealizować, ale lubimy fantazjować i pozostawiać te fantazje z fantazyjnym świecie. Życie wtedy jest ciekawsze. Warto wsłuchać się w swoje potrzeby i marzenia i wykreślić multum tych wykreowanych przez reklamy, bilbordy, rodzinę, znajomych, sąsiadów. Nie oglądać się za bardzo na innych, ale docenić siebie. Zrozumieć, przyzwyczaić się do siebie. Przyzwyczaić się do tego, że co było, już nie wróci, ale zawsze może być jeszcze lepiej, fajniej, w żadnym wieku nie musi być przeciętnie, nudno i codziennie. Wszystko zależy od podejścia, chęci, działania, rozwoju.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  25. Nie wiem juz ile razy to przeczytałam. I za kazdym razem odczuwam te same emocje. Nie.. nigdy juz nic nie bedzie takie jak bylo. Juz nie wsiade spontanicznie w samochod, i nie wyjade na drugi koniec Europy kiedy tylko bede chciala, juz nie uslysze jak on szepcze mi do ucha tu i teraz i nie poczuje tej ekscytacji w drodze do jego mieszkania.
    Nie zobaczysz już nigdy światła w jej oczach na twój widok, kiedy masz swoje usta trzy centymetry od jej i trzymasz jej twarz w dłoniach.- nie bo to zdarza sie tylko raz.

    Nie będzie już takiej wiosny, takiego lata, wódka nie będzie tak zimna i pożywna.”

    Nie spełnisz swoich marzeń i planów, będziesz żyć poprawnie, nudno i przeciętnie jak miliony innych ludzi na świecie.
    Będziesz codziennie rano chodzić do pracy, która będzie ok, wracać do domu, robić obiad, sprzątać, zajmować się dziećmi – i to wszystko będzie ok, poprawne i standardowe… NIE CHCE NIE CHCE..

    Wlasnie kupilam bilety na Cypr. Odbijam sie od tej szarej rzeczywistosci..

    Lubię to

  26. Marzenia są po to żeby je spełniać, a nie po to żeby siały zgniliznę gdzieś z tyłu głowy. Cel jest taki, żeby marzenia się zmaterializowały, a nie pozostały tylko w sferze marzeń, i to nie prawda że da się spełnić wszystkie marzenia. Bo każdy ma marzenia dnia codziennego (np. kąpiel w pianie) i marzenia długoterminowe (np. wymarzony dom). I tak mam miliony jak nie miliardy marzeń i każde staram się zrealizować już teraz zaraz, a najlepiej natychmiast :). Pozdrawiam http://www.biblioteczka-samorozwoju.pl

    Lubię to

  27. Witaj, pomimo, że żyje przecież ie i rutynowo, moje marzenia są spełniane. Zakładam so ie termin i ich realizacji i do tego daze. W tym zaganianym świecie trzeba znaleźć czas dla siebie

    Lubię to

  28. A co się stało?! Z guru podrywania niewydymanych, niewiadomej cud urody (typ Cieselska?! Kobieta z główką penisa na środku twarzy?! ) i mistrz lizania zarośniętych cipek na ikeanowych biurkach, zrywania chińskich,koronkowych majtek, ustami waniejącymi poimprezowymi rzygami, udziela porad motywujących typu:”Obudź w sobie olbrzyma” „Jesteś wielki” „Zaszlej dzisiaj, jutro możesz nie mieć pieniędzy”?! A co Ty (tu niecenzuralne słowo, ktorego dama nawet w myślach używać nie powinna, a jednak użyła..) Panieikea?!, Nick Wujicic jesteś?! Ha, ha, ha…Uśmiałam się. Dziękuję.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s