Olga mawia, że ulubionym komplementem z ust mężczyzny, który doprowadza ją do stanu absolutnej ekstazy, niczym kota słyszącego dźwięk otwieranej puszki z tuńczykiem, jest stwierdzenie – uwaga – „nikt mnie nie potrafi wkurwić tak, jak ty”.

A jeszcze – mawia Olga – niech ta fraza popłynie z ust człowieka na co dzień spokojnego, niczym golden retriever albo jezioro Natron w Tanzanii, który ostatnio zdenerwował się w okolicach 1980 roku, kiedy pani przedszkolanka odebrała mu niedokończony jeszcze budyń, tak wtedy kobieta może poczuć się spełniona.

Bo to emocje są w związku najważniejsze. To oczywiście błąd. A nawet, jakby powiedział pewien łysy eksbramkarz, wielbłąd.

 

Kobiety, zwłaszcza te inteligentne, mają to do siebie, że lubią, ba! uwielbiają doprowadzać mężczyzn na skraj. Tak, aby zdradzali swoje „prawdziwe” uczucia. Uczucia te, zresztą, sprowadzają się do dualizmu: Tak, kocham cię. / Nie, nie kocham cię już.

Wygląda to zazwyczaj tak.

Dym numer jeden:

 

Kobieta (Cycata, dajmy na to, ruda, z błyskiem wkurwionego oka):

– Dlaczego nie przymocowałeś tej półki? Pół roku cię już o to proszę.

Mężczyzna (Dajmy na to blondyn, siedzi przy komputerze i gra. W co może grać? Powiedzmy, że w StarCrafta gra. A kampania akurat jest w tym momencie trudna). Więc ten mężczyzna pyta z załzawionym okiem:

– Ale po co?

Sens tego pytania jest prosty. „Dlaczego akurat teraz chcesz, abym rzucił wszystko i zajął się czymś, co czekało pół roku? Z całą pewnością możemy przyjąć założenie, że może to poczekać jeszcze dzień, albo dwa, prawda? Wytłumacz mi, więc, kochanie, co się takiego pilnego wydarzyło, że koniecznie muszę tę półkę zainstalować teraz? Zejdzie na zawał? Drzazgi przytkają jej układ krwionośny?” I kobieta w tym przypadku zamiast odpowiedzieć: „Bo cię o to proszę i mi na tym zależy”, co zamknęłoby temat, stosuje zabieg, który określam jako „bicie piany na bębenku, sekatorem”. Ta piękna kobieta mówi, jednak, wtedy:

– Tobie już na mnie nie zależy.

I, oczywiście, że mu zależy, i, oczywiście, on się zastanawia, co – do chuja wafla – ma wspólnego miłość z półką? Odpowiadam: nie ma nic wspólnego. Nie to jest tu, jednak, istotne. Trzy wymiany zdań później, on już znajduje się na etapie głębokich rozważań na temat natury ich związku i co złego zrobił w marcu, lipcu oraz październiku, dziewiętnaście miesięcy wcześniej.

Dym numer dwa:

 

Mężczyzna i kobieta zaczęli się spotykać. Jest miło. Wiecie, kwiatki, pszczółki, kulawe gołębice. Chemia jest. Kobieta (Proponuje rozkosznie. W tle słychać dźwięk rozpinanego stanika):

– Przyjedź do mnie, teraz.

Mężczyzna (Właśnie ogarnia pożar w burdelu i cudem znalazł dla niej pięć minut. Z żalem):

– Nie mogę, nie mam czasu.

K.: – Ale ja chcę żebyś do mnie przyjechał!

M.: – Nie mogę, mówiłem ci już. Może spotkaj się z Kasią/Basią/Marysią?

K.: – Jest ci wszystko jedno, co zrobię!!!

Kobieta widzi, że ma naprzeciwko siebie zawodnika, który skacze wzwyż i strąca poprzeczkę na 1 m 90 cm, ale celowo daje mu kolejne pytanie na 2 m 10 cm:

– Może powinniśmy przestać się spotykać?

Oczywiście, nie ma bata, żeby on to przeskoczył. Ale tu już nie chodzi o przeskakiwanie, ani nawet już nie chodzi o przyjechanie. Tu chodzi o udowodnienie jego prawdziwych uczuć.

Facet głupieje.

Dym numer trzy:

 

Kłótnia.

Mężczyzna:

– Ale o co ci chodzi?

Kobieta:

– Wszystko w porządku.

Mężczyzna obraca się dupą. Ona jest wstrząśnięta jego reakcją.

Wyjaśnijmy to porządnie. „Wszystko w porządku” dla faceta = „Wszystko ok. Będzie lodzik i bzykanko.” „Wszystko w porządku” dla kobiety = „Zmarnowałeś mi dzień, skurwysynu, i jeszcze udajesz, że nie wiesz, o co mi chodzi!?”

Dym numer cztery:

 

Kobieta nie mówi. Wkurwia się o coś, ale zaciska z trudem zęby. Nawet kot spierdala jej z drogi. To takie efektowne, prawda? Wzdychać. Tupać nóżką. Sapać. Ewentualnie zrobić małą awanturkę zastępczą. Na pewno się domyśli!  Ale wiecie co? Zdradzę pewną tajemnicę: wiedzy nie zdobywa się przez osmozę. Nie powiesz, to on nie będzie wiedział.

Dym numer pięć: 

 

Mężczyzna nie mówi. Nie odpowiada. Zamknął się w sobie. Kobieta pyta:

– Dlaczego nic nie mówisz?

Zwyczajnie, kurwa, bo nie ma na to ochoty. Gdyby chciał coś powiedzieć, to by przecież coś powiedział. Ale nie. Kobieta drąży. Wie, że to się skończy źle, że dalsza dyskusja pozbawiona jest absolutnie jakiegokolwiek sensu. Pies trącał, że wkurwiony, niczym żbik, facet jest gotów powiedzieć absolutnie wszystko, aby tylko w końcu kobieta się od niego odpierdoliła i dała mu święty spokój. Zresztą, czy wrzaśnięte w momencie, gdy mózg wyje niczym mikser na 10 stopniu: „Nienawidzę cię, chcę abyśmy się rozstali” jest w jakiejkolwiek mierze wiarygodne?

Jak znam kobiety, nigdy nie rozumiałem tej tendencji do stawiania wszystkiego na ostrzu noża. W końcu, gdy nastanie ranek, facet wyśpi się na kanapie w innym pokoju, stwierdzi, że jest mu niewygodnie i brakuje mu właśnie jej. Tyle, że właśnie jest już pozamiatane. Ona, cisnąc do końca, uzyskała definitywną odpowiedź, o jaką jej chodziło – cóż, że kilka godzin później już nieprawdziwą. Moim zdaniem, wynika to z kobiecych kompleksów odnośnie własnej osoby. Ona chce usłyszeć, że jest źle, że on jest na „nie”, bo to sprawia, że odnajduje się w sytuacji, do której jest przyzwyczajona: ogólnej chujni i kolejnego „nie wyszło”.

Kobiety często mnie pytają, jak zdobyć, jak utrzymać faceta. Odpowiadam: faceta, tak jak rybę, łowi się na to, czego rybie brakuje. Ryby nie złapie się na truskawkę, bo ryby nie lubią truskawek. Faceta nie łowi się na wyduszane o 3 rano: nienawidzę cię lub nikt mnie nie wkurwia tak, jak ty, bo on, owszem, jak mu zależy, przełknie to ze trzy, pięć, a może dziesięć razy. Lecz później zacznie się modlić. O co?

O święty spokój.

Kobieta powinna być dla mężczyzny odpoczynkiem wojownika, który nie może wszędzie walczyć. Musi wrócić gdzieś, gdzie czuje się bezpiecznie. I miło.

5181865126_d7f02d1322_b

Photo by Sergiy Zavarykin/CC Flickr.com

119 uwag do wpisu “Największy błąd kobiety

  1. ja tak czytam ….i serio baby sa takie glupie???…jak mozna rzucic pasje i ogolnie wszytsko dla faceta, cos mi sie nie widzi to spierdalam, nie podoba ci sie to hasta la vista babe, bez faceta tez idzie zyc i byc zajebiscie szczesaliwym nawet bardziej bo sie ma wiecej czasu dla siebie.

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Zalosne.. Facieci tez maja swoje zle dni, fochy bez powodu (bo gdzies cos polozyl i jak ty możesz nie wiedzieć gdzie to jest), są brudasami, leniami i mamisynkami ale niestety nie potrafimy bez nich zyc

        Polubione przez 1 osoba

  2. jak mozna robic dym z byle gowna ze nie chce przyjechac ze polki nie chce przybyc ze nie chce teraz wyprowadzic psa…..boze, wspolczuje kazdemu facetwoi ktory podlagany jest takiemu szantarzowi 😀

    Polubione przez 1 osoba

  3. Bez urazy, ale takie zachowanie nie jest przypisane do płci, czyli „wkurwiającej kobiety” i szukającego spokoju faceta…zdarza się to i w odmiennej konfiguracji – ty musisz non stop łagodzić i przyznawać się do „winy” za II wojnę światową, epidemie ptasiej grypy i wszystkie plagi świata … łazić na paluszkach bo a nóż wrażliwy typ się obrazi …a człowiek marzy tylko o świętym spokoju. 1000 razy będzie mówił ależ tak kochanie ….chociaż najchętniej walnął by takiego czymś cieżkim by w końcu zapanował błogi spokój!

    Polubienie

    1. ale tutaj jest jedno bardzo mądre zdanie ,,Kobieta powinna być dla mężczyzny odpoczynkiem wojownika, który nie może wszędzie walczyć. Musi wrócić gdzieś, gdzie czuje się bezpiecznie. I miło.” , które oddaje całą naturę udanych związków. Każdy, absolutnie każdy, potrzebuje bezpiecznego miejsca, czy to kobieta czy mężczyzna. I to bezpieczne miejsce jest podstawą do stworzenia udanego związku. Bo skoro jest i po roku powiesił tę półkę, to znaczy, ze mu zależy. To, ze wybrał Ciebie zamiast kolegów znaczy, ze mu zależy i nie trzeba testować tego takimi przygłupimi zachowaniami, które są u kobiet na porządku dziennym !

      Polubienie

  4. Nigdy nie mogę zrozumieć jak można męskie i damskie charaktery sprowadzać do takich skrajności. Z powyższego artykułu wynika tylko tyle, że aby związek był szczęśliwy kobieta ma się wyzbyc swoich naturalnych wahań nastrojów ( które zazwyczaj są efektem powyższych punktów), charakteru, czy typowych babskich odruchów, żeby ów kochaneczek był zawsze zadowolony. To tak nie działa i nigdy działać nie będzie. Trzeba naprawdę nie mieć pojęcia o prawdziwym związku, w którym ludzie uczą się siebie nawzajem, potrafią dojść do kompromisu i w efekcie czego nie ma miejsca na takie przypadki. No chyba że mowa o licealnych związkach gdzie chłopaczki skarżą się kumplom że nie mogą dokończyć gierki bo jego lasia strzela z pizdy ze idziemy na zakupy.
    A czytając komentarze, jedynymi potwierdzającymi są te typu „noo racja, nie ogarniam takich lasek co to robia problem o byle gówno” – jaki morał? Dotarło tylko do takich, na których poziomie jest ten artykuł.

    Polubienie

  5. Bardzo jednostronne ujęcie tematu – trzymasz stronę facetów i tyle. NIe dziwcie się, że laski robią takie rzeczy, jeśli z kolei faceci robią coś w stylu: Mówi: „Tworzymy materiał na bardzo dobry, trwały związek, mam nadzieję, że założymy rodzinę, bleble bleble bleble”. Robi: wysyła 1 marnego smsa na dzień, czasem zadzwoni, ale słychać, że to tylko tak dla odbębnienia, przyjeżdża z wielką łachą 1-2 razy w tygodniu (mieszkają blisko siebie), bo: nie ma czasu, jest zmęczony, musi odpocząć, musi się zrelaksować, akurat dziś nie ma ochoty, boli go noga, etc., etc., etc. Czy facet, któremu się nie chce spotykać z laską, któremu na niej nie zależy, nie może jej tego PO PROSTU POWIEDZIEĆ?? Po prostu zakończyć znajomość? Jaki cel ma robienie z kobiety idiotki i wpieranie jej, że na pewno będzie super, skoro sam dobrze wie, że nic z tego nie będzie? Oczywiście kiedy kobieta podejmuje temat, że jest coś nie tak, może to skończymy, on dalej uparcie chce to ciągnąć, próbować, walczyć. PO CO?? Jak można być tak bezlitosnym i męczyć drugą osobę w ten sposób, kłamiąc w żywe oczy?

    Polubienie

    1. Znaczy co? Facet nie może mie mieć ochoty, nolącej nogi/ dupy czy nie może mieć prawa pobyć sam/ z kumplami? MUSI 100% swojego czasu poświęcać Jaśnie Pani i czytać w myślach???

      Polubienie

    2. Po tym co napisałaś to zdecydowanie ten artykuł jest o Tobie i zmień się jak njszybciej….no chyba, że jesteś blond, cycatą laską wtedy możesz robić co chcesz, bez konsekwencji 🙂

      Polubienie

  6. Ja uważałam, że feromony to mit, ogólnie nie jestem zbyt piękna i nie miałam nigdy powodzenia. Faceci zawsze woleli moje kolezanki. Ale spróbowałam ostatnio feromonow dla kobiet z pherowin.pl i …zmieniłam zdanie. O dziwo ja też zaczęłam wzbudzać zainteresowanie facetów, i co było dla mnie wcześniej niewyobrażalne, oni sami za mną latają. Aż czuję się trochę dziwnie…. w swoim wyglądzie nic nie zmieniałam, dalej uwazam że jestem brzydka, i sama nie wiem co Ci faceci we mnie teraz widzą.

    Polubienie

  7. Hej, to strasznie jakieś takie stereotypowe te scenki. Nie przyszło Ci, drogi autorze, w tej oraz w innych notkach do głowy (bo ten motyw powtarza się często i nic nie potrafi mnie tak wkurwić jak to), że większość problemów natury psychologicznej rozwiązuje się za pomoca magicznego narzędzia komunikacji? „Nie mam czasu” brzmi jak „weź spierdalaj”. A „wiesz, padam na twarz, szef na mnie zwalił od chuja roboty, może przyjechałbym we wtorek” – brzmi jak normalny człowiek umiejacy wypowiedzieć się całym zdaniem. Przemyśl to.
    Jak ktoś umawia się ze mną na spotkanie po to, żeby się do mnie nie odzywać godzinami „bo nie ma kurwa ochoty”, siedzi naburmuszony a na moje pytania odpowiada tylko grymasem zaciśnietych ust, to sam się prosi o kryzys komunikacyjny (żeby nie było, to samo tyczy się kobiet co to każą się „domyślać”). Raczej ciężko wtedy uznać, że gramy do tej samej bramki. Serio, średnia przyjemność oglądać przez kilka godzin obrażoną na cały świat osobę, która w dodatku nie umie sensownie powiedzieć, skąd taki klimat (zakładamy oczywiście, że to odstępstwo od normy. No chyba że normą jest to, że ktoś będąc ze mną w związku nie ma ochoty się do mnie odzywać, to wtedy obie strony powinny się u psychiatry przebadać).
    Case półki? Już wyjaśniam. Otóż tak, „rzuć wszystko i zrób to teraz” jest formą odwetu. Trochę jak z wychowaniem dziecka – nie posprzątałeś pokoiku wcześniej jak cię mama prosiła to poniesiesz konsekwencje – na przykład w postaci tego, że będziesz sprzątał akurat teraz, kiedy dzwoni po ciebie Jaś ze Stasiem żebyś wyszedł na rolki. Jest to może nieco okrutna sztuczka cyrkowa, ale generalnie ma uczyć tego, że opłaca się słuchać tej dugiej strony i reagować „na bieżąco”. Tak, jest to nieco uwłaczające. Ja jestem jednak zwolennikiem rozmowy i traktowania partnera jako myślącego człowieka. Szanuję go, ale szanuję też swój czas. Tyle że nie pozwalam sobie na to, żeby czekać pół roku z półką. Dzwonię po kolegę albo innego fachowca. Na pewno znajdzie się ktoś, kto zrobi mi to bez łachy 🙂 plus, jeśli półka nie ma nic wspólnego z miłością, to zakładam, że nie ma nic wspólnego z miłością również to, że nie chciało mi się ugotować obiadu. Po prostu mi się nie chciało, a że Tobie zależało że akurat dziś? To złośliwość, owszem. Ale też konsekwencja. Skoro jedna strona daje sobie luzy, to pozwólmy na to i drugiej. Skoro słowa i prośby do partnera nie docierają, zadziała może sposób na „małpa widzi, małpa robi”. Nagle się okaże, że to niefajne uczucie, kiedy nasze komunikaty są olewane.
    A już tak zupełnie na serio… zamiast wzajemnie wkurwiać się do czerwoności, nie lepiej po prostu się porozumiewać? Jak homo sapiens? Nie możesz, mężczyzno, powiedzieć po ludzku „sorry, gram. Za 10 minut, promise! Tak, zrobię, już na pewno” – i zrób. Nie możesz, kobieto, powiedzieć „a wiesz co, może się przypierdalam, ale wkurzyło mnie coś tam i coś tam” zamiast „domyśl się”. Rany, ludzie chyba czasem szkoleń potrzebują żeby się we własnym języku porozumiewać. Przecież to nie jest jakies rockert science.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Amen. Pięknie napisane. Komunikacja, komunikacja i jeszcze raz porozumiewanie się. Logicznie. Prosto. W języku słuchającego. Wera, tylko pamiętajmy, żeby to zadziałało to musimy mieć słuchacza na podobnym poziomie co my, który nie miał dysfunkcyjnej rodziny czyli miał skąd czerpać dobre wzorce komunikacyjne lub miał chęć na odrobienie lekcji w życiu dorosłym. Nie każdy umie powiedzieć „zależy mi, żebyś zawiesił tę półkę, bo jest to dla mnie ważne, a olewanie mojej prośby odczuwam jako brak szacunku”, czy „sorry, wiem, że może Ci być przykro z tego powodu i przepraszam. Daj mi 15 min, skończę grę i powiesz mi gdzie mam zawiesić półkę.” I to zrobi. Gdyby ludzie precyzyjnie formułowali komunikaty w stylu – co czuje + czego oczekuje + kiedy chciałabym, żeby to było zrobione i jakie konsekwencje będą gdy to zostanie niezrobione, a potem konsekwentnie to robimy, to obie strony byłyby bardziej zmotywowane do wykonania takich próśb jeśli obie strony dbają o stan swojego samopoczucia. Bo jeśli masz w dupie partnera, to masz też gdzieś, że Ciebie o coś prosi, że jest Ci przykro albo ze wykonanie pracy przez Ciebie przyniesie mu radość. I wtedy robi takie rzeczy jak przykręcenie półki tylko jak się go postawi pod ścianą albo wytoczy najcięższe słowne działa armatnie. A nie o to przecież w związku chodzi…

      Polubione przez 1 osoba

  8. Ps. Bardzo często w swoich notkach wychodzisz z założenia, że mężczyzna czegoś tam nie robi (nie przykręci półki przez pół roku, nie wrzuci gaci do kosza na brudy) – „bo tak ma”. „I nie ma to nic wspólnego z tym, że mu na kobiecie zależy”. Spoko. Ale kilka postów dalej jest wywód, że ona to mu tam powinna jednak prać czasem te skarpetki, zwłaszcza jeśli on zarabia hajsy, jest dobrym facetem – to mogłaby w ten sposób okazać, że to docenia. No pewnie. Tylko teraz ona może powiedzieć to samo: „nie masz już czystych skarpetek, zebrały się tutaj z całego miesiąca, no tak, ale ja se gram w Cndy Crush i już mam 3555. level. Wtedy „dobry facet” się oburzy, prawda? Że od miesiąca prosi i nawet takiej pierdoły nie może wyprosić. A ona cóż, „no tak ma”… to po prostu jest wkurzające, czy to w męskim czy kobiecym wydaniu. To może przestańmy „tak mieć” – i po prostu starajmy się wychodzić sobie naprzeciw. Mniej wkurwu będzie.

    Polubienie

  9. Wszystkie z opisanych sytuacji sama prowokowałam, ale i przeżyłam, gdy mój „mężczyzna” strzelał focha, przyczepiał się o byle pierdołę albo z wielkim niezadowoleniem wzdychał i czekał na najlepszy moment do „ataku” („bo Ty się mną nie zajmujesz, przecież prosiłem Cię o pomoc, w ogóle nie mogę na Ciebie liczyć”, a to wszystko z powodu, powiedzmy, nieugotowanego obiadu). To, co opisałeś, to toksyczny związek i takie zachowania mogą występować u mężczyzn i u kobiet. Masz rację w jednym – w dużej mierze wynika to z niskiej samooceny i kompleksów. Przypisujesz je kobietom i ich nie rozumiesz, a jednak są mężczyźni, którzy zachowują się dokładnie w taki sam sposób. To nie jest kwestia płci, to kwestia nie radzenia sobie z samym sobą.

    Polubione przez 1 osoba

  10. Jazgot podniesiony przez czytelniczki pod tym artykułem jest nie do zniesienia… Wy naprawdę macie chyba problem z poczuciem własnej wartości. Jak w artykule jest coś na faceta, że jest leniwym skurwysynem to żaden z panów nie skrzeczy w komentarzach, że to gwałt na samczej społeczności. Czytajcie ze zrozumienie, kwintesencją jest tu ostatnie zdanie i to o to chodzi w tym artykule. Mam wrażenie, że autor chciał przekazać czego nie robić żeby było dobrze 🙂 Wszystko odbieracie jako atak na waszą potężną płeć?
    „Kobieta powinna być dla mężczyzny odpoczynkiem wojownika. Nie może wszędzie walczyć. Musi wrócić gdzieś gdzie czuje się bezpiecznie. I miło.”

    Polubienie

  11. „Kobieta nie mówi. Wkurwia się o coś, ale zaciska z trudem zęby.”

    „Mężczyzna nie mówi. (…) Zwyczajnie, kurwa bo nie ma na to ochoty. Gdyby chciał coś powiedzieć to by przecież coś powiedział.”

    Co to za double standard? Jasne, że wiele w tym jest, ale coś opisane tak, że jedynie interpretacja identycznych zachowań mocno się rozjeżdża.

    No, w każdym razie z tej strony kobieta, chyba te stereotypowe role podmieniły się w moich związkach. Ja tam często nie mówię, bo nie mam ochoty. Wspaniale rozumiem jak taka niepewność może wkurwiać!

    Polubienie

  12. Wystarczy że ja posiadam cipe nie potrzebuje jeszcze jednej 😉 Ps. Żyje w 13 letnim związku i o dziwo mój facet nigdy nie kojarzył i nie będzie mi się z brudasem rzucającym skatpetami…. Maj gat mogę tylko Współczuć… W domu robi wszystko często pracując po 10 -12 h Kochamy się na zabój!!! Przepis na sukces… Nie znam po prostu dobrze ulokowalam uczucia 💗

    Polubienie

  13. jesli faceta sie prosi 3 razy o cos, to jest faja, ale jak pol roku zwleka to jest zwykla cipa nie warta zachodu. mamisynus przyklejony do kompa, bo gra jest taka pasjonujaca.. ten tekst pisal jakis psychologicznie uposledzony czlowiek.

    Polubienie

  14. Urzekło mnie to ostatnie zdanie, naprawdę. Uwierz mi, że kobieta tez chce wracać do domu gdzie czeka na nią partner dający z siebie chociaż 10% tego co ona wklada w związek, bo nie oszukujmy sie, kobiety zawsze duzo z siebie daja w zwiazku, taki nasz urok i przeklenstwo. A w zwiazku powinno byc po rowno, chcialabym chociaz podobnego zaangażowania ze strony faceta jakie sama daje. Nie raz ja zapierdalalam z Kauflandu z trzema siatami i jeszcze zgrzewka wody, a książę spał, bo zmęczony po pracy albo nie wiem co, miał okres może ;). A na urodziny/święta/walentynki/srynki/mikołajki kurwa nawet złamanego kwiatka nie zobaczylam. Czasami juz po prostu ręce opadają, każdy czlowiek ma swoje granice. Żadna normalna kobieta nie robi dymów tak sobie o, dopiero kiedy zaczna czuć, że coś tu jest nie tak, ona daje z siebie 110%, a on leży i pachnie i nic od siebie zaczyna robić dymy, proste, bo juz nie wie jak inaczej i mysli, ze moze tym cos ugra, bo przeciez probowala wszystkiego wczesniej: mówiła, chodziła, prosiła, rozmawiała srała aż w końcu sie zdenerwowała. Te dymy tez z czegos sie biora, to nigdy nie jest tak, że o nagle z nienacka dym, dym to nic innego jak konsekwencja waszego dlugotrwalego chujowego zachowania.

    Polubienie

  15. Cały tekst niezły, zgadzam się – generalnie nie mówimy o co nam chodzi, przesadzamy itp. (oczywiście nie wszystkie i nie zawsze) i nie mam problemu, żeby się do tego tutaj teraz przyznać. I tak, zgadzam się, że trzeba mówić od razu o co chodzi, przegadać i jest po bólu, ba, nawet stosuję! Ale końcówka tekstu… serio? Wojownik, który potrzebuje spokoju? Sam podałeś przykłady, gdzie facet siedzi i gra w grę – to taki wojownik?   wszędzie walczy, wszędzie ma ciężko, a laska oczywiście leży i pachnie a potem ma pachnieć dla niego, bo wojownik do domu zjechał po bitwie. No bez przesady. No ale trafiłeś na zły dzień u mnie – zapieprzam trzeci tydzień wokół chorej mamy – sprzątam, gotuję, doglądam jej, a ojciec pierdzi w fotel i jeszcze do mnie z pretensją czemu mu „makaroniku” nie ugotowałam – bo to taka drobnostka, to przecież mogłam zrobić. Facet, który nigdy wanny nie umył jak żyję, nie wie jak pralkę na program ustawić i obsikuje deskę kilka razy dziennie, bo po co ją naprawić tak, żeby dało się ją podnieść? Takich wojowników mamy w Polsce na pęczki. I takich kobiet jak moja mama, które nie pozwolą mi nawet się wydrzeć, że on nic nie robi, gdyż na mężczyznę nie wolno krzyczeć, bo on w domu ma mieć miło!

    Polubienie

  16. Bardzo plytko podszedles do tematu. Nie każda kobieta strzela fochy i nie mowi o co chodzi. To ze Ty w taki niedojrzaly i idiotyczny sposob postrzegasz kobiete to trudno…
    Powodzenia w związku, dzieciaku…

    Polubienie

  17. Nie każda kobieta strzela fochy i nie mowi o co chodzi. To ze Ty w taki niedojrzaly i idiotyczny sposob postrzegasz kobiete to trudno…
    Powodzenia w związku, dzieciaku…
    To płytkie spostrzeżenia

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s