W te święta upłynęło pięć lat od kiedy skończył się jej związek. Związek, który trwał dekadę, a został jej po nim rozwód, 7 letni syn, chujowa praca i dom. Dom właściwie był stanie surowym.

Katarzyna w pierwsze święta (równo 30 dni po rozstaniu, faceci jak widać lubią rzucać żony zimą) położyła sobie pod choinką rajstopy. Na więcej nie było jej stać. Zarabiało słabo. A alimenty? Alimenty to było 400 zł. Potem był rok odreagowywania i oswajania się z nową sytuacją. O facetach nie myślała. Seks? Brak. Jak czegoś się jej chciało to szła na basen. Albo na siłownię. Produkować endorfiny, aby poprawić sobie nastrój.

Była… obojętna. Zdrętwiała emocjonalnie. Uschła.

Na kolejne święta nie chciało się jej ubierać nawet choinki. Przemogła się z trudem. Dla syna. Cieszył ją tylko on. Sylwester był koszmarem. Matko kochana, przecież trzeba się dobrze bawić. Gdzie iść? Z kim? Jakoś przeżyła. Kolejny rok był już nieco lepszy. Zaczęła się ogarniać. Tak, to popularne słowo. Słyszała je wcześniej wiele razy. Każdy jej to powtarzał. Nawet były mąż.

Nowa praca, kasa, pozycja, nowa figura, nowe buty, torebka. Zajebiście. Żyć nie umierać. Randka jedna, druga. Ten ma coś z głową, ten babiarz a tamten pierdoła życiowa. Albo zazwyczaj full opcja, czyli 3 w 1.

Mężczyźni są mało zaradni

Boże Narodzenie nr 3 i nadal to samo. Cóż? Jest kasa, walnęła sobie zajebistą choinkę. Najebała na nie bombek, świeczek i innych pierdół, aby tylko poczuć magię świąt. Zamiast rajstop wsadziła pod choinkę  torebkę za 1000 zł. Wszystko byłoby świetnie gdyby nie pomysł przyjaciółki. Obejrzały tuż przed świętami „Listy do M”. Obie złapały potwornego doła. Obie po 30. Ciągle bez facetów. Powtarzały sobie tego wieczora: przecież jesteś zajebista, po co Ci facet. Do pięt Ci nie dorastał ten czy tamten. Hehe generalnie nadal poniekąd się z tym zgadzała, bo mężczyźni są często, jakby to powiedzieć, mało zaradni życiowo? Narzekają jak to im źle w tych korpo, mają zryte banie od lansu bansu i armanich, jęczą że chcieliby coś zmienić w życiu i dalej pierdzą w te korporacyjne stołki i liżą dupę przełożonemu, żeby tylko nie stracić pracy, pozycji i kasy na skarpetki tommiego.

Minął kolejny rok. Minął świetnie. Na weselach sama – wychodziła ostatnia, wybawiona na maxa. Kiedy patrzyła na pary kłócące się bo jakiś mąż zatańczył z inną, albo spił się i szukał zaczepki, było jej dobrze samej. Zwłaszcza że przychodziła sama a czuła się jakbym miała 30 osób towarzyszących (biedne żony, głupie chłopy).

Wykończyła dom. Wreszcie.

Kupiła sobie drugie mieszkanie, dla syna, bo na ojca liczyć nie może w przyszłości. W firmie ją dostrzegli. Została prezesem oddziału ich firmy na Polskę.  Owszem spotyka swojego eks. Z satysfakcją obserwuje, jak skacze mu gul.

Tamta przed nią ucieka

Laska dla której ją zdradził i zostawił dziś widząc ją w sklepie, ucieka na jego drugi koniec. Wygląda ja szafa trzydrzwiowa. Katarzyna ma ochotę do niej podejść z uśmiechem od ucha do ucha, przybić piątkę i podziękować. W Boże Narodzenie 2012 ciągle była sama.   Coś tam jeszcze w środku czekało, jakaś ostatnia iskra nadziei, że może trafi się wreszcie kiedyś ktoś, kto podłoży jej prezent pod choinkę.

Synowi kupiła laptopa, sobie kieckę i nowe szpile. Miały się przydać na Sylwestra w gronie przyjaciół. Był to najgorszy (zaraz po tych gdzie ex się spijał i robił jej avanti ) Sylwester w jej życiu. Same zakochane pary. Nie było do kogo gęby otworzyć, więc o 00.15 zwinęła się do domu, otworzyła szampana na balkonie, zapaliła fajkę i się poryczała. Tak, że gile leciały jej po twarzy. Ale wtedy coś się zmieniło, coś do niej dotarło. 

Ostatni rok był już całkowicie inny. Przestała kupować sobie drogie rzeczy, przestała przejmować się swoją samotnością, przestała czekać. Zaczęła po prostu cieszyć się swoim życiem. Tym, że może poczytać. Poćwiczyć na siłowni, pojeździć na rowerze. Pograć z synem w monopol. Całkiem nieźle zaczęło też jej iść w FIFĘ. Katarzyna miała już gdzieś Tommiego, Panasoniki, i Armaniego.  

W te święta upiekła pierwszy raz w życiu pierniczki na choinkę i piernika. Trzy sztuki. Ubrała choinkę, naprawiła kominek. Przestały jej przeszkadzać świąteczne piosenki w galeriach, mało tego, wydzierała ryja razem z synem w rytm Last Christmas, kiedy sprzątała dom. Pod choinkę podłożyła sobie cienie do powiek za 30 zł. Właściwie to dała je synowi, który je zapakował i podłożył.

Szczęście to ja

Była zajebiście szczęśliwa, kiedy mogła ich użyć malując się na kolację wigilijną. Sylwestra spędziła w domu z synem, mimo że miała kilka zaproszeń na imprezy. Bo tak chciała. Sylwester w domu. Yeah  Słowo, tak chciała. I teraz nius ma fantastycznego faceta. Podchody robił od kilku miesięcy, a jej było wszystko jedno.

W Sylwestra przyjechał do niej, zamiast jechać w góry ze znajomymi czy na jakiś korpo-bal i pół wieczoru naprawiał jej gniazdka i wymieniał żarówki w domu. Sam. O nic go nie prosiła. W ogóle nie prosiła żeby był. Od dawna przestała o cokolwiek zabiegać ani na cokolwiek czekać. O niego też nie prosiła. Pojawił się znikąd, kiedy miała to po prostu w dupie i była szczęśliwa sama ze sobą. Bez względu na to ile zarabia, co kupuje, czy jakiś męski osobnik jest obok czy też nie.

– Czekanie jest do bani, życie ucieka nam między palcami – powtarza. – Pięć Świąt musiało minąć, żebym zrozumiała że szczęście to nie ozdoby na choince, nie ciuchy ani torebki, nie kasa, nie facet. Szczęście to ja i moje życie tu i teraz. 

CDN

Część druga tej notki

Część trzecia tej notki

4003400340_2cb94c9c3c_b

Photo by Ericson Smith/CC Flickr.com

50 uwag do wpisu “Miej wyjebane a będzie ci dane vol 1

  1. By nie przesiedzieć życia jak na przystanku autobusowym, by nie sprawdzać, czy to co podjechało jest pojazdem z właściwym numerem i wracać na ławkę….. Bravo. Choć ja w swoim blogu nie używam inwektyw to … jeden z wpisów podobny… 😀

    Lubię

  2. dobra… wszystko fajnie, ale ludzie… czego się tak czepiacie tego korpo 🙂 korpo korpo nierówne 😉 a co więcej, chcieć to móc, jak dacie z siebie troche więcej niż „codzinne przewalanie gnoju w mailach” ( o ile w ogóle odpisywanie na maile to nie jest dla Was harówka…) to wierzcie mi, nie będziecie musieli tego robić do końca życia i dostaniecie za to całkiem przyzwoite pieniądze. Jak zwykle stereotyp korpo powstał właśnie przez takich co siedzą i pierdzą w stołek a oczekują milionow i posadki prezesa. No albo po prostu źle trafili…i tyle.Amen

    Lubię

  3. Panie IKEA, stosuje pan stale ten sam schemat: jakaś kobieta poznała kiedyś faceta, zakochała się, poszli do łóżka, on ją zapłodnił, ona urodziła, trochę sielanki a potem BACH!!! Jan Sebastian BACH!!! Koniec. Potem trauma samotności z dzieckiem na święta, kupowanie kiecek, torebek i sylwestry w samotności.
    jak pan tak znasz życie to mam prośbę: napisz pan coś o tych kobietach, o ich mentalności, charakterach, zasadach, którymi się kierowały te pańskie bohaterki zanim poznały tych wszystkich złych facetów, którzy je skrzywdzili… Przecież te kobiety w coś wierzyły, miały jakieś zasady, czymś się kierowały przy wyborze swoich mężczyzn… Nie uwierzę, że kierowały się tylko inteligencją skumulowaną w kroczu. No panie IKEA, do analizy, do dzieła.

    Lubię

  4. Kiedy w końcu po chudych latach bycia samemu, człowiek zaczyna tą samotność akceptować i z niej korzystać, kiedy wieczorem nalewa sobie lampkę wina, owija się w koc, i czyta ulubioną książkę, miłość przychodzi niespodziewana, pojawia się sama, i człowiek chce zrzucić ten koc, książkę odłożyć na półkę, a wino pić z drugim człowiekiem.

    Liked by 1 osoba

  5. haha beka z tych bab…
    zadnych zainteresowam, hobby, wyda se 1000 zł na torebke i mysli ze bedzie szczesliwa 😀
    miej wyjebane, no najlepiej taka strategia a potem płacz boze ale byłam glupia 😀 i juz 40 na karku bachor i nic w zyciu nie zrobione, nie zobaczone 😀

    Lubię

    1. „40tka na karku bachor i nic nie zrobione” … spróbuj ogarnąć i WYCHOWAĆ bachora, szczególnie SAM i zobacz jakie to NIC, a dopiero potem się wypowiadaj 🙂
      a taka 40tka z bachorem, nigdy nie będzie już sama, w przeciwieństwie do Ciebie…
      zawsze będzie miała też CEL w życiu. i to cel nadrzędny.
      nie jakaś kolejna wycieczka, fajnie będzie, będzie i minie….. (a swoją drogą z bachorem też można COŚ zobaczyć! chociaż trzeba zapłacić wtedy podwójnie 🙂 )

      ona kupila torebkę i jest głupia i bez zainteresowań…. facet wyda 200tyś na nową zabawkę w postaci samochodu i to jest OK – to jest jego pasja i hobby 🙂 wow. rzeczywiście bardzo rozwijające, ambitne hobby (nie to żebym miała coś do fajnych samochodów 😉

      Twój komentarz jest tak płytki i słaby, że aż się prosił o odzew! 🙂

      Liked by 3 people

    2. pogratulowac naiwnosci jesli twoja wiedza o laskach opiera sie na marnych artykulach z netu :DD
      jeszcze ten wyswichtany tekscik z dupy „a potem płacz boze ale byłam glupia” haha, wierz mi – laski sa duzo bardziej odpowiedzialne od facetow i jesli komus sie taki placz zdarza to raczej tobie i 13latkom.

      Lubię

      1. Pozdrów ode mnie Katarzynę 🙂
        btw, szkoda, że nie wstawiłeś tego przed Świętami – mądra nauka dla niektórych i dobry materiał na noworoczne postanowienie 🙂
        MIłego!

        Lubię

  6. Mam wrażenie że przedstawiane tu historie życiowe są historiami osób traktujących życie jak gówno bez żadnych wartości. Wszyscy chcą być szczęśliwi, kochani, bogaci, mieć atrakcyjnych partnerów, ect. najlepiej tu i teraz i za darmo bo to im się od życia należy. Tymczasem, to wszystko już było. Żadna starożytna cywilizacja preferująca życie bez wartości już nie istnieje. Dbajmy zatem o przyjaźnie, miłość, relację z ludźmi. Zarażajmy optymizmem i uśmiechem przeciwstawiając prymitywne i niehumanitarne ,,mam wyjebane”. Poza tym często kobieta pragnąc męskiego, zaradnego partnera jednocześnie nie potrafi obrać ziemniaków na obiad, to czego oczekuje? Obrobiona laska czasem mężczyźnie nie wystarcza. Przydałoby mu się zjeść dobrego schabowego, czy zerwać z choinki własnoręcznie zrobione przez swoją partnerkę pierniczki.

    Lubię

  7. Bardzo ładny obrazek. Jak w bajkach. Szkoda, że życie jedzie swoimi torami. Znam mnóstwo lasek, które są same od kilku lat, akceptują swoją samotność, już nauczyły się być szczęśliwe… a jednak książę się nie znalazł. Może dlatego, że jak się siedzi w domu pod kocem to innym trudno może być nas odkryć..? Albo może dlatego, że samotnych lasek wcale pary tak chętnie na imprezy nie zapraszają..? Ale piękna historyjkę namalowałeś.. 😉

    Lubię

  8. No fajnie. Szkopuł „w tem” , źe zgodnie z obowiązującym trendem, ” on zły, leniwy itp, ona: wrrszcie zaczęła ćwiczyć, endorfiny, zmiana mieć na być, odkryła siebie, wartości, cele….
    q2 Olivia Styl czy też Viva Charaktery, jeb*ć facetów, no i została prezesem….no szacun.
    TO jest recepta?
    Czy orbituję gdzie indziej?

    Lubię

  9. Częściowo jakbym czytała o sobie, tyle, że ja jeszcze nie pogodziłam się z tą swoją samotnością, chociaż nie szukam ale sama być też jeszcze nie umiem ( za sobą mam pierwsze inne święta dopiero i pierwszy porozwodowy rok).

    Liked by 1 osoba

  10. Po to kupiłem i przeczytałem obie książki i zadałem sobie trud przeczytania całego tego bloga żeby teraz do takiego chłamu żywcem z Harlequin’a zerżniętego dojść? Cóz, cała nadzieja w trzech magicznych literach – CDN.

    Lubię

  11. Ja mam wyjebane na kobiety od 41 lat i jakoś żadna nie chce się przykleić. Znaczy – robią podchody, kombinują, ale żadna mi nie pasuje. Te, co mi pasują, mają wyjebane na mnie. A ja na nie (jak na wszystkie). I tak się to toczy.
    Za to jest spokojnie i bezstresowo.

    Lubię

  12. Za to: „Narzekają jak to im źle w tych korpo, mają zryte banie od lansu bansu i armanich, jęczą że chcieliby coś zmienić w życiu i dalej pierdzą w te korporacyjne stołki i liżą dupę przełożonemu, żeby tylko nie stracić pracy, pozycji i kasy na skarpetki tommiego.”

    Jesteś moim mistrzem.

    Dawno nie przeczytałem tak trafnego spostrzeżenia o korpoludkach.

    Ale taka mała refleksja – czy jak byłeś korpoludkiem, kupowałeś drogie sprzęty i rzeczy itd, czy wtedy nie wydawało Ci się to fajne? Jasne, że po czasie doszedłeś do wniosku, że życie nie na tym polega, że trzeba się cieszyć małymi rzeczami itd, ale czy w tamtym konkretnym momencie nie miałeś wrażenia, że właśnie o to chodzi w życiu? I pytanie nasuwające się samo przez się : czy może za 20-30 lat stwierdzisz, że życie nie polega na cieszeniu się małymi rzeczami tylko np. na tym, żeby bez względu na wszystko mieć super relacje z wnukami, albo coś w tym stylu?

    Podsumowując: czy to nie jest trochę tak, że na różnym etapie naszego życia cieszą nas inne rzeczy i inne rzeczy są dla nas ważne?

    Pozdrawiam 😉

    Lubię

  13. Jak ja uwielbiam te banały – absolutnie nie chcij bliskości ani nic, ciesz się tylko innymi rzeczami, bo jak, nie dajcie bogowie mackowaci! zachcesz ciepła, przytulenia i czegoś to na pewno nie dostaniesz, bo akurat się objawi jak Ci się odechce. Jasnowidze i ESPERy same po forach, blogach i takich tam. I oczywiście radocha musi być z wielkiego bycia i niechcenia niczego, bo jak to tak mieć frajdę z powodu czegoś, co kosztuje? Zło i niedobro.
    Straszne pierdoły, panie C. Jakoś poprzedni wpis był lepsieszjy i nie zajeżdżał Coeljo i Groholo.

    Lubię

  14. No, fajne. I traktuję to jak literaturę, a nie jak większość tu – rzeczywistość, której trzeba wytknąć niedociągnięcia. Poproszę dalej taką fajną literaturę, ale komentarze przestanę czytać. Pozdrowienia dla Autora

    Liked by 1 osoba

  15. Jak dla mnie.. Pocieszające.. Właśnie przeczekałam drugie święta. Zmieniłam pracę na dużo lepszą pod każdym względem i codziennie chodzę na siłownię. Zaczynam ciszyć się życiem ale chętnie przeszłabym już do kolejnego etapu..w którym to będę miała „wywalone” na wszystko co nieistotne..

    Lubię

    1. Masz. Tylko tego nie zauważasz, bo zbyt wiele rzeczy uznajesz za istotne 🙂
      Ja, z perspektywy swoich lat wiem że istotne są w gruncie rzeczy wyłącznie sprawy życia i śmierci.
      Ale za młodu i ja potrafiłam pójść z kimś na noże o – matko jedyna – takie śmiesznostki jak poglądy, albo zachowywać się jak kretynka(bo czym innym jest zaharowywanie się dla jakiejś podróży albo starego wazonu czy nowego parkietu – albo udawanie twardzielki w dzień i płakanie po nocach) dla rzeczy które dałam sobie wmówić że są ważne.
      „Miej wyj…. a będzie ci dane” jest oczywiście z gruntu fałszywe, opiera się na błednym wniosku wyciągniętym z faktu że czasem zdarzają się rzeczy na których nam nie zależy albo przestało, co nie znaczy że jest jakiś ciąg przyczynowo->skutkowy.
      Faceci lgną do kobiet miłych, ładnych i kobiecych.
      Porąbani faceci do porąbanych kobiet(bo jest wzajemne przyzwolenie na porąbanie).
      Jak jesteś „napięta” na związek, to nie jesteś miła i kobieca tylko sztuczna i nieświadomie nachalno-agresywna. To dlatego są trudności albo trafia się na tych porąbanych. Nie chodzi o „mieć wyjebane” bo z tego jeszcze nikt nic nie miał poza świętym spokojem jakiś czas(potem to prowadzi do biedy często) 🙂 – ale o niespinanie pośladków że „muszę” bo z tego rzadko kiedy coś fajnego wychodzi.
      Znakomita większość znajomych w związkach, takim ze stażem i bez zbrylonego lodu – gdyby je zapytać czy gdyby teraz były same, a ich kochany facet, jako obcy – podszedł do nich z tekstem że chciałby je poznać – to pewnie by go spuściły na drzewo a wieczorem opowiadały koleżankom że napastował je jakiś brzuchaty dziad. A to przecież misio 🙂
      Mnie się wydaje – że lepiej zamiast starać się mieć wyjebane – starać się dawać szansę, ale bez napinania się – wtedy lepiej widać kto zacz.

      Liked by 1 osoba

      1. Czytałem, czytałem i z każdym kolejnym przeczytanym wpisem traciłem nadzieję na mądry i życiowo prawdziwy, takie szczery wpis…a tu proszę, WhiteKitka. Nie pozwoliłaś mojej wierze w kobiety inteligentne zginąć i za to dziękuję. Miej wyjebane czyli skrajny egocentryzm budujący sztuczne wrażenie świata kręcącego się wokół mnie- Gott ist tot!

        Lubię

  16. Przecież te kobiety w coś wierzyły, miały jakieś zasady, czymś się kierowały przy wyborze swoich mężczyzn…
    Nie uwierzę, że kierowały się tylko inteligencją skumulowaną w kroczu…
    Dlaczego tak…

    Liked by 1 osoba

  17. i tak trzymać! Piersi do góry 😉
    pozdrawiam – oczekująca na uprawomocnienie się wyroku rozwodowego bardzo szczęśliwa matka dwójki dzieci, z domem, starym autem z dużym silnikiem, psem, kotem, pracą w wymarzonym zawodzie, pasją i zajebistym kochankiem :p – szybciej mi poszło niż bohaterce 😉

    Lubię

  18. Dlaczego nie ma opisywanego faceta z dołem, kiedy rzuci go kobieta.. Tylko zawsze moment, kiedy kobietę ktoś zostawi i rady dla niej, co powinna zrobić i jak się pozbierać. Dlatego, że zazwyczaj czytają to kobiety? Może omów faceta, jak zakochany nadal i cierpiący zachowuje się po rozstaniu .. a to kobieta znalazła sobie innego.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s