Jeżdżę Hondą. Noszę dżinsy Bossa. Mam w domu wielki telewizor Panasonica. Mam dwa iPhony, macbooka, dwa ipady i maca mini. Mam zegarek, który kosztował ponad 4 tys. zł. i mogłem kupić droższy.

To większości shit made in China, który miał spełnić moje marzenia. Nawet nie wiedziałem, że takie mam, ale dowiedziałem się o tym z reklam w telewizji i filmów.

Kiedy przyjeżdżałem do tego miasta miałem w torbie kilka par tureckich dżinsów, kilka flanelowych koszul, skórzaną teczkę i bordowy nowy sweter z napisem BCC na mankiecie.

Wyglądałem w nim jak kretyn. Miałem też ze dwie białe koszule, marynarkę w której byłem na studniówce i torbę, którą pożyczyłem od rodziców.

Wiecie, jestem zamożny. Nie żebym ja tak uważał. Ale ponoć granicą zamożności w Polsce jest 7,1 tys. brutto, czyli jakieś 5 tys. zł na rękę miesięcznie. I razem ze mną zamożnymi jest 878 tys. osób.

Jestem też niemal pewien, że nie potrzebuję 90 proc. rzeczy, które mnie nie otaczają. Nie potrzebuję półki płyt CD, bo żyjemy w czasach gdy wszystko jest cyfrowe. Z tego samego powodu nie potrzebuję też dvd i papierowych książek. Prawdopodobnie nie potrzebuję samochodu, ani telewizora.

Nie potrzebuję kablówki, bo korzystam z niej od wielkiego dzwonu.

Nie potrzebuję 15 czy 20 koszul, 10 marynarek i 40 par skarpetek, z których i tak nie jestem w stanie rano skompletować pasującej pary.

Moje pokolenie siedzi dupą na rzeczach i zagarnia je pod siebie jak kwoka kurczaki, bo to sposób na odróżnienie się od innych. Jak masz wielkiego SUVa, modnego laptopa, kupę ciuchów na kwadracie i kibel do srania prosto z Mediolanu, możesz mieć poczucie, że coś w życiu osiągnąłeś.

Rzeczy budują naszą wewnętrzną wartość.

W rzeczywistości łatamy nimi swoje kompleksy i nieumiejętność w nawiązywaniu relacji z innymi osobami a przede wszystkim ze samym sobą.

Pisze do mnie wiele kobiet, które uważają, że szczęście da im facet. Nie, nie da. Bo to tylko taki sam element dekoracji przedpokoju jak buty na obcasie, który ma zagłuszyć lęk czy wszystko jest z naszym życiem w porządku.

Wierzę w teorię balansu. Że jeśli nie potrafisz się cieszyć z małych rzeczy, to nie będziesz się też cieszyć z dużych. Jeśli nie wiesz co ci sprawia przyjemność, to na pewno nie zrobi tego nowa lokówka, skuter i wakacje na Zanzibarze (gorąco było nie?).

Owszem być może kupując te wszystkie rzeczy przez chwilę poczujesz się zadowolona/zadowolony.

Jeśli nie wiesz czego pragniesz, szczęścia nie da ci t tuzin BMW (ja wiem, że lepiej płacze się w nowej S – klasie, niż koło śmietnika w bloku z wielkie płyty , ale nie o tym rozmawiamy w tym momencie).  

Żeby się tego dowiedzieć – trzeba się zatrzymać i zastanowić. Nie twierdzę, że posiadłem jakieś tajemne sekrety na temat życia. Dla części z was pewnie to co pisze będzie z dupy wyjęte i tyle.

Ale ja po prostu wiem już trochę bardziej czego chcę, niż 10, 5 czy rok temu.

Lubię pracować. I mam ten komfort, że w pracy robię to co lubię. Jeśli przestanie mi ona pasować, to po prostu ją zmienię.

Lubię dźwięk silnika mojego samochodu i lubię uczucie, kiedy jadę nim po pustej autostradzie a słońce świeci.

Lubię plażę na których woda jest wściekle niebieska a za mną ściana drzew jest bardzo zielona.

Lubię rano pić kawę.

Lubię w gorące popołudnia pić na tarasie białe wino.

Lubię czytać, grać na komputerze. Kocham i lubię ludzi, którzy mnie otaczają.

Czy mam poczucie że rzeczy nade mną panują? Mam nadzieję, że mniej niż do niedawna.

Kilka dni temu usłyszałem historię o mężczyźnie, który przyszedł do szpitala płacząc. Był wysokim brunetem, który nogi stawiał jak kaczka. Łzy ciekły mu po policzku i nie był w stanie nic z tym zrobić.

Tydzień wcześniej brunet wziął metalową kulę z łożyska od traktora. Przewiercił ją na wylot, zawiesił na mocnej, wędkarskiej żyłce. Był 18 grudnia. Kulę za pomocą żyłki przymocował do swojego penisa. Salowy w szpitalu później się śmiał, że była to jego swobodna interpretacja choinki wigilijnej. Brunet chciał mięć większego. Chciał aby mu się wydłużył.

Żyłka wpiła się jednak w jego przyrodzenie. Penis zaczął puchnąć i sinieć. Lekarze zastanawiali się co robić przez mniej więcej trzy minuty. Wycieli wszystko, bo wdała się martwica.

Ja nie muszę mieć większego niż w rzeczywistości. Jestem fajny bez tego.

3656114947_0ec73d8576_bPhoto by Frank M. Rafik/CC Flickr.com

 

73 uwagi do wpisu “Nie chcę mieć większego

  1. Melancholia dotyczaca tego swiata. Pieniadze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniedzy to ch**j. Jakbys nie mial pieniedzy to dazylbys do tego by je miec a jak juz masz to w sumie stwierdzasz ze to bez sensu. Ale podoba mi sie myslenie ze jestes kowalem wlasnego losu. Nie podoba sie to nara. Fajnie jest to ok! Zostaje tutaj na dluzej. Lubie twoje posty czarny.. czekam na nastepne.

    Lubię

    1. Ruda Zołzo, nie wszyscy dążą do tego, by mieć pieniądze. I nie mówię tu o takich, co chcą je mieć, ale nie chce im się pracować. Kilka lat temu doszłam do wniosku, że niepotrzebna mi 50-ta bluzka ani 25-ta para butów. Zmieniłam pracę, zmieniłam sposób myślenia i na wakacje nie wyjeżdżam na „wyspy”, tylko do Karwieńskich Błot Drugich. Wieczorami sączę tanie wino z tesco (jak ja to mówię „Chateau De Jabolle – południowy stok”, swoją drogą – odkryłam kilka wcale niezłych win w segmencie cen do 20 zeta) i czytam moje ulubione książki. A w ciągu dnia chodzę z dzieckiem po parku i karmimy kaczki. Albo jedziemy sobie autobusem na basen (a auto stoi pod domem), bo dla mojego dziecka, to frajda – przejechać się autobusem. I nie mam srebrnego zegarka, tipsów ani sztucznie przedłużanych rzęs, a smartfony kupuję tylko te po złotówce. I wiecie co? Jest mi z tym dobrze 😀

      Lubię

  2. Bez pieniędzy nie mogłabym powiedzieć, że lubię pić białe wino na balkonie, lubię pić kawę i lubię niebieską wodę (zapewne nie przy polskiej plaży) A powód jest taki, że gdybym nie miała co włożyć do garnka i zastanawiałabym się, czy jutro jeszcze będę mieć dach nad głową to miałabym głęboko w d…. czy coś lubię czy nie, bo i tak nie było by mnie na to stać. Czy masz pieniądze czy nie i tak jesteś czymś w życiu sfrustrowany.

    Liked by 1 osoba

    1. Snobizm i chęć posiadania to motory napędowe wspolczesnego spoleczenstwa ….tylko znikomy procent ludzi zamożnych potrafi cieszyc sie tym co posiada i niestety prawie nigdy nie potrafią powiedziec ze od dawna maja juz wszystko -i teraz czas na zabawe. Przewaznie wszystko co robią, robią aby sobie lub innym udowodnic jacy są….inni……stan konta to tylko ….stan umysłu 🙂

      Liked by 1 osoba

      1. Jak w tej historii o biednym rybaku i przedsiębiorcy. – jest dopiero 12 wiec czemu nie wypływasz łowić? -złowiłem już dzś wystarczająco – to czemu nie łowisz więcej? – a po co? – żeby kupić nową większą łódź – a po co? – żeby łowić więcej ryb – a po co? żeby mieć jeszcze jedną łódź i zat

        Lubię

      2. Wychodzi na to, że mieszkając w komunalnym mieszkanku i jeżdżąc 7-letnią Fabią jestem zamożna 🙂 Bo potrafię się cieszyć tym, co posiadam. I nie chcę więcej. I zrezygnowałam z tego „więcej” świadomie. Nie mówię, że nie mam nic. Pewnie, że jakieś tam minimum trzeba zarobić. Rzecz w tym, jak się zarabia jeszcze… Bo jak się codziennie rano wstaje bez chęci pójścia do „roboty”, to lipa. Tak, ważne jest, by lubić to, co się robi, bez względu na to, ile się z tego ma 🙂

        Lubię

    1. Laski nie lecą na kolesi z kasą tylko takich, którzy mają ambicje i potrafią w życiu coś osiągnąć. To, że zazwyczaj skupia się to wszystko w okół pracy a co za tym idzie dalej -kasy, no cóż.

      Jeżeli chcesz partnerki, z którą będziesz rozmawiać na rozmaite tematy podczas spotkania przy dobrym winie, albo smakować nowej kuchni na południu Francji to wiedz, że nie będzie to kasjerka po podstawówce z biedronki.
      I dokładnie tak samo świat działa w drugą stronę.

      Liked by 2 people

    2. To fakt, laskom pokażesz, że masz mieszkanie, fure, maca, iphona i fajną robotę i od razu się do Ciebie kleją. Generalnie jest opcja, ktora pierwsza usidli majetniejszego.

      Lubię

      1. Glupi facet nigdy nie bedzie mial hajsu ani fajnej dupy, wiecej trzeba niektorym tlumaczyc?
        Jesli konczysz studia i zapierdalasz pozniej w lidlu to o czym to swiadczy? – swiadczy to o tym, ze gowno potrafisz, nie potrafisz sie zakrecic za robota i wykorzystac odrobine wiedzy z tych studiow magisterskich, na ktorych zmarnowales 5 lat. A potem wielkie zdziwnienie, ze laska niezaintersowana.

        Lubię

      1. „Honda szybsza niż wygląda”, jak głoszą nazwy fanpejdżów, lajkowanych przez kolegów na fejsiku. ^.^

        Lubię

  3. Nie inwestuję w rzeczy. Czasami kupuję coś co ma mnie zadowolić (bez zbereźnych myśli). Kieruję się zasadą skupienia się na tym co w chwili kryzysu będę mogła wziąć ze sobą, czyli inwestuję w siebie. Staram się doskonalić, bo tylko ja, moja wiedza i doświadczenia na 100% zostaną ze mną. Różne dobra materialne mogą mi pomóc w rozwoju, ale nie są celem samym w sobie.

    Liked by 1 osoba

  4. Jakbym czytała o swoim byłym, ale on jeszcze nie doszedł do wniosku końcowego. A i tak wszystko na kredyt… Co komu po tych mcbookach? po tych nie-wiedzieć-ile calowych telewizorach? reklamy wyglądają lepiej?

    Liked by 1 osoba

  5. Lans i bans. Realia dzisiejszego swiata. Nie masz kasy jestes zerem. Tak wiekszosc ludzi postrzega rzeczywistosc. Niestety. Czy facet dalby mi szczescie?! W pewnym sensie na pewno tak, na pewno wiecej szczescia niz luksuowy samochod albo wypasione wakacje. Haha

    Lubię

  6. „Mam zegarek, który kosztował ponad 4 tys. zł” – przyznaj sie, ze jestes skąpym sredniej klasy prawnikiem, a nie pierdolisz o tym ze moglbys posiadac drozszy, gdybys chcial. Te wstepne wyliczanki wszystkich tych zakupionych przez ciebie pierdoletow to wynik buractwa, a nie zamoznosci. Po drugie kolesie, ktorzy robia konkretny biznes i popychaja kontrakty z grubymi rybami nie pozwola sobie na noszenie zegarka od chinczyka.
    Zajebisci prawnicy nie maja mieszkania na kredyt, samochodu na kredyt etc. i przede wszystkim nie maja czasu pisac blogow o dupie marynie 🙂

    Lubię

    1. Popieram!! A można do tego dodać, iż to wszystko co masz to masz dzięki ludziom, którzy są tak głupi aż kupują Twoje książki. Widziałam fragment jednej z nich, ręce opadają, bardziej ambitnie można pisać o niczym.

      Lubię

    2. juz myslalem, ze nikt tego nie napisze. od jakiegos czasu czytam wpisy na blogu i w co drugim jest wyliczanie ile to autor nie ma hajsu, jaki to nie jest zamozny haha, a ja sie tylko z tego smieje i sobie mysle, co za burak. pojedz prawniku kiedys np. do Dubaju, Londynu albo do jakiejkolwiek swiatowej metropolii (ponoc duzo podrozujesz) to zobaczysz, ze zamozni, powazni ludzie nie jezdza honda, nie nosza zegarka z 4 tys pln. a juz na pewno nie wyliczaja i nie obnosza sie swoim bogactwem mimo iz maja go 10x wiecej. jestem duzo duzo mlodszy od autora, nie z warszawy ale tez z wiekszego miasta i widze dokladnie to samo u rowniesnikow : Ci ktorzy zarabiaja duzy hajs, bo np. przejeli przedsiebiostwo po rodzicach albo sa naprawde dobrzy w tym co robia i maja super platna prace wcale sie z tym nie obnosza, a reszta sredniakow, ktorzy zarabiaja te 5-10 tys pln udaje nie wiadomo jak zamoznych burakow, z ktorymi nie da sie normalnie porozmawiac.

      Lubię

  7. na podsumowanie wywodu Stanisław Barańczak:

    Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
    Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
    Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
    Nie było przykro podnieść się i odejść;
    Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
    Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
    Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
    gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
    na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
    lub świat
    Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
    Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
    Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
    w świecie
    czuł się jak u siebie w domu?

    Lubię

  8. Co bys nie zrobil/a glosniej niz inni zawsze licz sie z tym ze znajda sie zwolennicy oraz przeciwnicy twojego pomyslu. Beda tacy co pojda za toba i tacy co noge podloza. Przyzwyczaj sie i badz soba.

    Lubię

  9. Nie wiem nawet jak się tu znalazłem…ale chciałbym o coś zapytać. czy pisał pan takie mądrości gdy miał pan w torbie kilka par tureckich dżinsów, kilka flanelowych koszul, skórzaną teczkę i bordowy nowy sweter? Może jakiś numer Reader’s Digest przegapiłem? Oczywiście – proszę mnie źle nie zrozumieć – zgadzam się że rzeczy i posiadanie są przereklamowane i absolutnie nie jest to żaden cel w życiu, a niestety większość tak uważa. Niemniej jednak… Jak się już ma to pięć koła to łatwo się pisze takie rzeczy. Proszę spróbować (hehe, żart – chociaż zapytać kogoś) jak to jest jak się dostaje na rękę 1325zł, a mieszkanie i opłaty to 1000zł. Może to oczywiste, ale po stylu wpisu na tym blogu mniemam że niekoniecznie – ‚mieszkanie i opłaty’ to znaczy ‚bez jedzenia’. ‚What do you do? Go.’

    Lubię

    1. Większośc tak UWAŻA, ale nigdy tego nie NAPISZE, a co więcej zachowa się tak, jakby właśnie te zrzeczy stanowiły o tym, kim Ci ludzie sa . Te ajfony, ajpady, beemwu, snowboardy. Wystarczy pojsc na impreze byle gdzie i zobaczc tłum wpatrzonych w siebie amatorów braku umiejętności spędzania czasu samemu ze sobą, który rekompensują soebie stanem posiadania czegokolwiek na pokaz.
      Bo czym różni się ajfon od Nokii E52? A czym różni się umiejętność przeleżenia połowy dnia w ciszy i spokoju ze swoimi myślami od wyjścia na impreze do Enerżi czy innego cud-klubu?
      Na moje oko – tym samym.

      Lubię

  10. Hmmm, czyli to zakończenie, ostatniej książki „w twej głowie siedzi” i „coś robi”? – dobrze, bardzo dobrze.

    P.S. Jak facet ma „małego”… niech sobie poszuka „małej” – i po sprawie. „Tego kwiatu to pół światu”. Nie? 😉 A tak bardziej poważnie: w sumie współczuję facetowi, musiał być w kiepskim stanie, żeby… „takie rzeczy” i to „w takim miejscu”. ???

    Lubię

  11. Facet się mazał jak baba a tymczasem powinien być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Odpadło mu 90% problemów życiowych! Wiecie, jakich głupstw nie nastrzela teraz w życiu? Jakby stracił rękę albo nogę, czy oko – no, to byłoby niefajnie. Ale ptaka? A na co mu ptak? Tylko kłopoty generuje. Dzieci można narobić, kobitę zgwałcić, albo jeszcze gorsze świństwo popełnić. Jak jakaś baba go do sądu o ojcostwo posunie – proszę bardzo, Wysoki Sądzie – tu jest dowód tego, że powódka sama nie wie komu dawała ciała…

    Lubię

      1. Zresztą szczęście ma wymiar względny na ogół jest to cos wewnątrz ducha coś o czymś mało kto wie że posiada.na ogół samoluby i egoisci nie są w stanie pojąć o co chodzi

        Lubię

  12. Czyż to nie jest smutne, że gonimy za tuzinem nowych BMW czy SUVów, tabletami, macbookami i innymi jabłkami… a potem człowiek się budzi nagle zapłakany przy tym super samochodzie i zastanawia się co poszło nie tak. Może jednak lepiej płakać w czyjeś ramię?
    A może najlepsze jest płakanie komuś w ramię przy Mercedesie S-klasie.

    Liked by 1 osoba

  13. A ja wieżę, że mężczyzna da mi szczęście. Bo potrzebuję miłości, ciepła i wsparcia. Uwielbiałam jak mój facet patrzył na mnie z bezgraniczną miłością w oczach, taką w której mogłabym utonąć. Cieszyłam się, jak z czułością całował mnie w czoło i mówił, że jestem wyjątkowa. Niestety nie jesteśmy już razem, za dużo nieporozumień wynikło między nami, natomiast nie sądzę, żebym na dłuższą metę była szczęśliwa bez kochającej połówki i boku.

    Lubię

  14. Nie chcialam być kwoką, ale mówili mi … jeśli jesteś taka mądra, to dlaczego jesteś taka biedna?
    Tak, jestem mądra i nie muszę niczego udawadniać, ale by to poczuć naprawdę, najlepiej wejść na szczyt.
    Wiem, jak sie płacze w S-ce, bo stoi w moim garażu … każdy czasem płacze. Mam jednak coś na otarcie łez, coś, czego wiekszość nie ma … poczucie totalnej wolności.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s