Kalina Jędrusik cycki miała epickie, spojrzenie kocie, nie była szczególnie piękna, ale i tak faceci na jej widok głupieli, jak kot, któremu daje się kocimiętki.

Akurat szykowała się do roli w „Lalce”, czyli filmowej adaptacji wielkiej powieści o głupiej, aczkolwiek pięknej kobiecie, której sens życia polegał na nieustannej imprezie. Coś w rodzaju dzisiejszych panien na Insta, które robią sobie słitfocie z napompowanymi ustami, w czapkach od Dsquared, hodują długie pazury i marzenia o milionerze. „Lalkę” teraz ludzie kojarzą, jeśli w ogóle, to z jednego cytatu:

„Głupia rzecz, miłość. Poznajesz, kochasz, cierpisz. Potem jesteś znudzony albo zdradzony.”

Ale nie o tym.

Kalina w filmie musiała jeździć konno. A  jeździć ją uczył pewien przystojny rotmistrz. Po takim seansie wróciła do domu i zaczęła pokazywać swojemu facetowi, jak ją ten rotmistrz instruował.

– On mnie tak! To ja mu tak! On mi wtedy każe tak! To ja na to tak!

I facet posłuchał, popatrzył, a że miał umysł analityczny, w końcu zapytał:

– Kalina, czy ty jesteś pewna, że on cię nie pierdolił?

Na to już Kalinie zabrakło konceptu i jej lica zalały się czerwienią.

Jaki płynie z tego wniosek? Że z uczuciami, a z seksem to już w ogóle, to jest tak, że nikt nie wie, o co chodzi, ludzie robią z siebie idiotów i nawet o tym często nie wiedzą, dopóki im ktoś o tym nie powie. A ta historia mi się przypomniała, jak napisał do mnie Michał, który chciałby, dzięki magicznym sztuczkom, taką Kalinę (przepraszam, odpowiednik) zwyczajnie wypierdolić, albo się zakochać (jeszcze się nie zdecydował) i teraz szuka sposobu.

Michał

„Od jakiegoś czasu czytam Pańskie książki. Pierwszą pożyczył mi kumpel, po drugą i trzecią poszedłem już osobiście do empiku.

Te wszystkie „przygody, doświadczenia i rady” dotyczące relacji damsko – męskich, podrywania i postępowania z kobietami wydają się tak proste i banalne, że aż abstrakcyjne momentami. Czytając zdania spod Twojego pióra można się co nieco nauczyć i pośmiać przy okazji. Ale jak przychodzi co do czego w realu to nie zawsze jest tak różowo.

Siebie bym porównał do tego „milczącego, barczystego bruneta, który biega po parku z psem i potrafi przy pomocy zapałek i kilku gwoździ naprawić dajmy na to silnik od fiata 126 p” i który wystąpił już raz (albo dwa) na Twoim blogu. Taki typowy brunet, 190cm, regularnie ćwiczący i do tego student PW wiec nie głupi. Takie 8,5/10, także nie jest źle na pierwszy rzut oka.

Tylko że nie jestem typem bawidamka i mistrza opowieści i niestety tracę w tych sytuacjach z laskami pewnie to 80% intelektu. Książki od czasu do czasu czytam, ale może złe jakieś?! Po klubach czasem latam, trochę potańczę,  trochę pogadam ale w 90% przypadków chuj z tego wychodzi brzydko mówiąc. To znaczy nic.

Ja wiem że większość współczesnych mężczyzn nie jest w stu procentach mężczyznami z dawnych lat, no ale przecież jakoś się dają radę. Czarnemu wszystko wychodzi, nawet jak tego nie chce. Czarny zawsze kończy weekend wygrany. Jak to jest? Choć trochę tej magii można się nauczyć od kogoś albo skądś? I tu nawet nie chodzi mi o to jak mieć inną pannę w łóżku co tydzień albo dwa, tylko żeby się udało może i na dłużej z jakąś ekstra dziewczyną. Chociaż ta pierwsza opcja też byłaby gites.”

Twój stary musi być marynarzem. Świetnie stawiasz maszty

No samcem alfa to ty nie jesteś, Ziomek. 

Z Twojej perspektywy wygląda to tak: ty pełen dobrej woli idziesz do klubu, bierzesz piwo, pilnujesz ściany, żeby nie uciekła i czekasz, aż zbierzesz w sobie dostatecznie dużo odwagi, aby podejść do jakiejś kobiety. No i w końcu po trzecim, albo czwartym, no ewentualnie piątym piwie (ach, te kocie ruchy), widzisz małolatę, o dużych ustach, w okularach i w mini, ale ładną – a że jest ciemno, to nawet bardzo ładną – i mówisz coś tam, coś tam, coś tam.

“Jeśli Twoja lewa noga to Boże Narodzenie, a prawa to Wielkanoc, wpadnę pomiędzy świętami.”

“Gdybyś była ziemniakiem. Byłabyś dobrym ziemniakiem”.

“Twój stary musi być marynarzem. Świetnie stawiasz maszty”.

 (Johnny Bravo mówił: „Czy ktoś ci kiedyś mówił, że mam piękne oczy?” i „Miło mnie widzieć, prawda?”)

A później się dziwisz, że znowu nie wyszło.

Podryw z perspektywy kobiety

Kobiety coś tam opowiadają, że jak idą do klubu, to idą potańczyć albo się pobawić. To brzmi równie prawdziwie jak to, że facet idzie do burdelu się poprzytulać. To, o tym tańczeniu, to wymówka dla kolesi, którzy im się nie podobają.  

Kobiecie ciągle nie wypada przyznać się, że chce, aby ktoś ją uwiódł, rzucił na łóżko i podał rano kawę z mlekiem i jakąś jajecznicę. Nigdy nie były tak przestraszone i sfrustrowane jak teraz. Świat im mówi jak mają wyglądać – a one tak wyglądać po prostu nie są w stanie. Świat im mówi „W twoim wyglądzie jest klucz do twojego szczęścia. Bez wyglądu nie znajdziesz żadnego fajnego faceta.”

(Kobiety pół życia oceniane są na podstawie swojej urody. Kolejne pół, kiedy już są po 40 – tce, boją się, że nikt już nie myśli o tym, aby je pocałować, bo z każdym dniem przestają wyglądać. Bo z każdym dniem muszą włożyć w to więcej wysiłku). 

Kiedy kobieta idzie do klubu, musi się więc przygotować.  Musi się wykąpać. I to nie jest taka kąpiel jak u mężczyzny, że niby namydlisz, spłuczesz i spierdalasz. Są świeczki. Jest wino. Jest telefon do przyjaciółki. Maseczka na twarz. Jak pali, to zapali. Jak czyta, to poczyta. Jak musi ogolić nogi, to ogoli. Suszenie włosów Jak ma proste to skręci. Jak kręcone to rozprostuje. Podkład, eyeliner, mascara. Podkreślenie brwi. Bronzer na policzki. Bielizna. Inna bielizna. Sukienka. Inna sukienka.  Inna bielizna, bo bielizna nie pasuje do sukienki.

Taksówka. Błyszczyk.

No i te dwie godziny później, ona stoi w tym klubie, krąży między parkietem, barem i toaletą, udając, że na nikogo nie czeka, a w rzeczywistości czeka na kogoś, kto zbilansuje jej te wszystkie starania, da odrobinę nadziei, albo emocji, a jeśli nie nadziei i emocji, to chociaż zabawy. A tu podchodzisz ty i, kurwa, masz niewiele do powiedzenia. Ona spogląda wtedy na takiego gościa i się zastanawia, czy to jest to, na co szykowała się cały wieczór.

Teraz kumasz trochę bardziej?

Jak podrywać kobiety?

Pytasz, czy można nauczyć się podrywać kobiety. Odpowiedź brzmi: skoro psa można nauczyć podawać łapę, świnię tańczyć, to i mężczyznę można nauczyć podrywać. Jest nawet cała społeczność, gdzie za mniejsze i większe pieniądze tego uczą. To PUA, czyli pick up artist. Ujmując najkrócej, to facetów uczy się tam, hmmm … sekwencji.

Dajmy na to, widzisz przeuroczą blondynkę, wzrostu nikczemnego, ot tak 159 cm, za to na 13 cm szpilkach, z kształtnym cyckiem (a nawet obydwoma), ukrytym pod małą czarną, oraz ustami jak pontony. Generalnie coś między Agnieszką Włodarczyk, a Jenną Jameson. Jak to było pewnym memie: „bezbronna tylko wtedy, kiedy schnie jej lakier na paznokciach”.

Faceci się jej boją i boją się podejść, a jeśli już jakiś podejdzie, to ona traktuje go lekceważąco. I teraz wyobraź sobie, że wziąłeś kilka lekcji PUA, podchodzisz do blondynki i mówisz:

– Wiesz, że 93 procent kobiet masturbuje się pod prysznicem?

– Nie – odpowiada Blondie, bo faktycznie nie wie.

– To prawda. Pozostałe 7 procent śpiewa – kontynuujesz.

– Serio? – pyta Blondie, bo ją przymurowało.

– A wiesz co śpiewają pod prysznicem? – pytasz.

–  Nie – odpowiada ona.

– A więc musisz należeć do tych 93 procent.

I ta sekwencja, którą facet wykuł na pamięć, to jest to tzw. otwieracz. Swoją drogą, wyjątkowo już zgrany, więc go lepiej nie stosuj. Później podchodzisz do 50 kobiet w trzech albo pięciu klubach i każdej mówisz ten sam tekst, jak wytresowana małpa, oczekując, która da ci swój numer telefonu.

Czy to działa? Pozwolę sobie prychnąć lekceważąco.

To, co mówisz jest, rzecz jasna, ważne. Wyobraź sobie, ze podchodzisz do kobiety, która bardzo ci się podoba i mówisz:

„Chcę się z Tobą przespać.

Chcę cię mieć na stole, chcę cię mieć w przedpokoju i kuchni, a później w łazience.

Chcę zobaczyć jak oddychasz szybko i jak oddychasz wolno.

Podniecasz mnie.

Działasz na mnie.

Patrzę na ciebie i tracę zmysły.

Pożądam ciebie.

Chcę cię mieć.

Tu i teraz.”

A teraz podchodzę do niej ja, uśmiecham się do niej i mówię: „Hej, chciałbym nakarmić cię frytkami”. Ty się boisz. Ja to mówię na luzie. I to czyni różnicę. Bo owszem, to, co mówi się do kobiety jest ważne. Ale o niebo ważniejsze jest: jak się to mówi.  

Dlaczego?

Ona nie wie, kim jestem, ale widzi, że jestem pewny siebie. A skoro jestem pewny siebie, to mam jakiś tego powód.

Kobiety pragną faceta ze statusem

Tych powodów pewności siebie może być wiele. 

Gdyby ktoś mnie zapytał, czego kobiety oczekują od mężczyzn, to odpowiedziałbym, że chcą silnego, niezależnego faceta, o silnym statusie społecznym, trochę bad boya, trochę cynika, ale żeby był też głębszy niż wiadro gwoździ, oraz wrażliwy.

Sytuacja: obaj podchodzimy do kobiet, które nam się podobają. Ona cię pyta, kim jesteś. Odpowiadasz, że studentem politechniki. Ja odpowiadam, że kolekcjonerem chwil. Wróć, odpowiadam, że jestem pisarzem. (Nigdy bym nie powiedział czegoś takiego, ale to tylko przykład). Zastanówmy się, który z nas szybciej zaliczy tego wieczoru. Co to jest? To przykład wykorzystania statusu budowanego na sławie/popularności.

A teraz ta blondynka podchodzi do mnie, chwyta mnie za rękę i mówi: „Chcę się z tobą przespać. Słyszałam od koleżanek, że jesteś zajebisty.” Co to jest? Dobra marka. Jestem rozpoznawalny w danym miejscu. To również status.  

5680_07e4

Ona kocha we mnie piniądz

Oczywiście w klubach, tak jak i w życiu, jest on zazwyczaj prezentowany w nieco innej, bardziej zwulgaryzowanej formie. Czyli ta pewność siebie jest budowana w oparciu o hajs.

15780931_938265966309673_2550864462925436772_n

Jak to śpiewał pewien klasyk:

„Fajne Audi, łysa klata,
To, co lubi małolata.
Więc na miasto dziś wbijamy,
no i foki ogarniamy“ 

Czy to działa? Często tak.

15871668_938195199650083_8067847446648999389_n

Kilka dni temu przeczytałem w komentarzu na blogu: „Dzisiaj jak się człowiek pyta czy masz dziewczynę itd. to odpowiedź w większości: Nie! Bo za drogo”. W warszawskich klubach pełno jest pań, które robią sobie wyścigi po samca, oparte głównie o to, kto ma lepsze auto i większą odporność karty kredytowej. Często mają nawet listę nazwisk, które koniecznie trzeba poznać. Onanizm wyimaginowanym światem, gdzie związek to tylko tarcie naskórka o naskórek.

Czy to działa zawsze? Nie.

Ostatnio kumpela opowiedziała mi o facecie, który na drugiej randce, będąc w stanie bliskim nieważkości, straszliwie ją obraził. A następnie już rano w ramach przeprosin powiedział, że jej kupi porsche i był bardzo zdzwiony, gdy kazała mu spadać. Koleżanka, już w rozmowie ze mną, skomentowała: „Pewnie wziąłby w leasing cayenne z kratką, a jak cycki by mi opadły to po prostu by zabrał. To ja kicham na taki interes.”

Podryw jest jak łowienie ryb

Jak ciągniesz za bardzo, to ryba zerwie żyłkę.

Ty jesteś logiczny. Myślisz: jestem przystojny, jestem niegłupi, dlaczego one mnie nie chcą? Kobieta, która stoi naprzeciwko, nie myśli logicznie. Ona odbiera emocje.  

Jeśli jesteś wyluzowany, ona też będzie wyluzowana (w psychologii nazywa się to teorią neuronów lustrzanych). Jeśli jesteś spięty, ona też będzie spięta. A jesteś spięty, bo ci zależy. I będziesz spięty jeszcze bardziej, bo jeśli kobieta daje mężczyźnie szansę na rozmowę, w takiej sytuacji zaczyna go testować. Im laska jest ładniejsza, tym robi to chętniej i częściej, bo jest przyzwyczajona do adoracji.

Tego wieczoru podeszło do niej przynajmniej trzech gości takich jak ty. Jeśli nawet robi to średnio tylko jeden samiec dziennie, daje to 365 prób rocznie. Jeśli ma 25 lat, to znaczy, że w ciągu dekady, od kiedy stała się nastolatką, usiłowano ją poderwać 3650 razy i jest to rachunek zaniżony. Ile razy w tym czasie usiłowano poderwać ciebie?

Wnioski? Mało co jest w stanie ją zaskoczyć.

Będzie, więc, celowo złośliwa, będzie ci dowalać, będzie cię krytykować, a jednocześnie będzie obserwować, co zrobisz. Jeśli nie zareagujesz („Zawsze tak dajesz zdechłym karpiem po ryjach, czy dzisiaj masz wyjątkowo słaby dzień?”), po prostu cię spławi. Gdy dziewczyny wyczują desperację, to wiedzą, że mają władzę. I szybko tracą zainteresowanie.

Zresztą, im bardziej się zgadzasz z kobietą, im bardziej potakujesz, tym gorszy masz z nią seks.

Stop.

Tym gorszy seks ma ona z tobą.

Największe sukcesy z kobietami mają ci, którzy częściej próbują

Podstawowym pytaniem, jakie w ogóle powinieneś sobie zadać, jest: czego właściwie chcesz?

Zaliczać laski? Czy po prostu chcesz się zakochać? Bo być może cię zaskoczę, ale to nie to samo. Nie możesz przecież iść na laski i widząc brunetkę mówić: „O, ta klęknie do mojej dzidy, a z tą blondie po lewej to ja stanę na ślubnym kobiercu.” Ja uważam (i jeśli jestem w błędzie, to zarzucano mi już gorsze rzeczy), że chcesz się zakochać. I powiem ci, w końcu znajdzie się jedna na tyle ładna, że będzie w stanie zaspokoić twoje ego. Taka spokojna, inteligentna, z konkretnym planem na życie. Zakochasz się w niej na zabój (albo tak będzie ci się wydawać). I będziesz wrzucać na fejsa wspólne zdjęcia z Sudetów. Po czym ona weźmie cię pod pantofel.

Na razie zapamiętaj, Ziomek, jedno. Podryw ma być zabawą. To ma być fun, a nie orka na ugorze.  To nie chodzi o to, aby laskę przelecieć, ale aby czegoś fajnego doświadczyć. Żeby poznać kogoś nowego, żeby się czegoś dowiedzieć, żeby się pośmiać, żeby czekać na spotkanie. Jeśli będzie seks, to fajnie. Nie będzie? To idziesz dalej, do następnej.

Co różni mężczyznę, który jest dobry z kobietami, od mężczyzny, który sobie z nimi nie radzi?

Liczba prób. Ten pierwszy próbuje dużo częściej.

 fqk2t7qqu0-mathew-macquarrieunsplash.com

70 uwag do wpisu “Dlaczego nie radzisz sobie z randkami (TYLKO DLA MĘŻCZYZN) 

  1. Kobiety są teraz rozbestwione, doskonałe dwa przykłady z warszawskimi klubami oraz z podejściami do kobiet. My faceci za bardzo spinamy się i oczekujemy nie wiadomo czego jak podejdziemy do kobiety i wydusimy parę słów, które ona słyszała już setki razy. Podryw ma być na luzie w formie zabawy bez spin i żadnych oczekiwań inaczej szanse są bardzo nikłe. Zmieniamy swoje myślenie, zachowania a poprawa powinna być widoczna 🙂 Pozdrawiam

    Liked by 1 osoba

    1. eee tak bardziej konkretnie to im więcej próbujesz tym częściej się udaje jak pisze Czarny i rada Michaela „Kobiety potrzebują jednego. Uwagi”. My bardziej narzekamy, że mężczyźni w ogóle już nie podrywają kobiet. Albo nas hehe.

      Lubię

  2. Z większością się zgadzam tylko jedna kwestia.
    Tylko moje doświadczenie pokazuje, że nie ma znaczenia co powiesz, to jak powiesz oczywiście ma. Pod warunkiem, że wiesz co mówisz… albo przynajmniej sprawiasz takie wrażenie 🙂

    Lubię

  3. Bardzo fajny post, dużoo prawdy jest w tym co piszesz ale pisząc o kobietach z klubów nie można ich wrzucać wszystkich do jednego worka. Są różne kluby, nie trzeba iśc od razu do klubu gdzie leje się Moet, są też kluby do których chodzą „normalne dziewczyny” i nie wydaje mi się żeby takie traktowały kolesi z góry i od razu miałyby go skreślać bo widać, że się spina. Może i faceci z pewnością siebie potrafią czasem zaimponować, rozbawić ale na dłuższą metę dziewczyny nie chcą pewnego siebie cwaniaczka, który jest mistrzem podrywu bo taki nie wzbudza zaufania w związku. Mi osobiście dużo bardziej imponuje lekko zawstydzony, przystojny student PW niż koleś biegający regularnie po klubach z przerośniętym ego i nachalną pewnością siebie 🙂

    Liked by 1 osoba

    1. @KOBIETA ale tu jest mowa o pewnych siebie mężczyznach a nie o pyszałkach. Rozumiesz, są ludzie którzy jak coś robią sprawiają wrażenie, że doskonale wiedzą co robią, coś na zasadzie „zrobię to bo wiem, że ci się spodoba” a nie „może bym to zrobił, ale nie wiem, niby może Ci się spodobać, ale jeśli nie to co?”.

      Lubię

      1. Rozumiem doskonale i absolutnie nie twierdzę, że brak pewności siebie jest dobry. Tylko chodzi o rodzaj tej pewności. Faceci w klubach, którzy typowo podrywają kobiety raczej są aroganccy i bezczelni w swoim poczuciu wartości, prawią komplementy, sypią żarcikami ale tylko po to żeby się zabawić, przelecieć i podbudować swoje ego. Na niczym innym podryw w klubie się nie kończy. Pewny siebie mężczyzna, traktujący poważnie związki nie będzie wyrywał zdesperowanych, mocno wstawionych dziewczyn w klubie 🙂

        Lubię

      2. Nie chce się tu wymądrzać ale wydaje mi się, że jednak już jakieś tam doświadczenie mam i nigdy zdania nie zmienię, że klub albo portale typu tinder, badoo nic dobrego nie przyniosą. Jeśli chodzi o wieczorne wyjścia to czemu nie jakiś pub? Koncerty, festiwale letnie, wkręcać się ze znajomymi na domówki, moim zdaniem to są najlepsze miejsca. 🙂

        Liked by 1 osoba

    2. Oczywiście, a dodatkowo- artykuł, choć wiele w nim trafnych zwrotów, ogranicza się tylko do klubów. Wydaje mi się, że w klubach dużo łatwiej spotkać zbyt pewne siebie kobiety, podrywane wskazaną ilość razy, a jeżeli komuś zależy na związku to ograniczanie się do klubów byłoby bardzo złym pomysłem. Chyba że szuka kogoś na jedną noc 😉

      Lubię

  4. Dobrze gadasz 🙂 Z chęcią napiłbym się z Tobą! Ale te wyliczenia są rzeczywiście mocno zaniżone! Mam kumpelę (prawdziwa damsko-męska przyjaźć, can you believe? 🙂 i kiedyś dokładnie gadaliśmy o tym, jak to teraz jest z tymi randkami. Ma na FB 1500 znajomych, z czego ok 1499 to faceci… I każdego dnia 24/7 jakaś 150 pisze do niej dyrdymały na messsengerze, ze ją kocha, czy coś (w domyśle, że chciałoby ją przelecieć)… a około 50 pisze wprost, że chciałoby ją przelecieć! No więc ta moja Sheila mówi, że gdyby tylko chciała, to dziennie mogłaby iść do łóżka z 15-toma kolesiami… Gdyby tylko chciala! Ale nie idzie, bo jest porządna i ma zasady… hahah 🙂 No więc, panowie, lekko nie jest 🙂

    Lubię

  5. Tylko jedna poprawka, kobieta nigdy, przenigdy nie ubiera się dla faceta, bo jemu chuja różnicy robi czy to prada czy chanel? On chce cycki, cycki, cycki i ewentualnie loda.

    Lubię

    1. Fakt, idąc do klubu wolę zazdrość dziewczyn niż tych pożal się boże chłopaczek. Prawdziwych facetów, którzy są warci cycków to tacy, z którymi się robi interesy. A jeśli jesteś kimś innym, to wydaje ci się, że jesteś kimś, wydaje ci się.

      Lubię

  6. „Jeśli będzie seks, to fajnie. Nie będzie? To idziesz dalej, do następnej.” 🙂 I to jest rada dla kolesia ktory teoretycznie chce sie zakochac? 🙂 jak w McDonaldzie chce szybko, luźno, sprawnie, a potem zdziwienie ze Cie olewa, ze mysli tylko o sobie, ze Cie nie szanuje, ze Cie puscila z kolesiem ktory jednak mial lepsza gadke… ehhh.
    Wszytskie te rady sa po to, by facet siebie zaprezentowal, a przeciez on nie jest na rozmowie kwalifikacyjnej! Szukasz faktycznie partnerki do zakochania, zapomnij o dennych tekstach, a zadaj JEJ pytanie o JEJ zycie, JEJ osobe i zobacz czy ja interesuje Twoje zycie, Twoja osoba. Czy moze macie cos wspolnego, albo cos, co was stymulujaco rozni… tylko i az tyle. Mowimy tu oczywiscie o ogarnietych, w miare dojrzalych pannach, na tepe szczaly faktycznie denne teksty wystarcza, jesli nie jest facetom wstyd swoje cenne genitalia pchac w takie padoly…

    Liked by 2 people

    1. nie to się nazywa prawo wielkich liczb – w tym przypadku jeśli zagadasz do 100 kobiet a dopiero 101sza się Tobą zainteresuje osiągniesz swój wynik – ale bez zaczepienia pierwszych stu by Ci nie wyszło

      Lubię

  7. Piotr piszesz zawsze w punkt ale tym razem….Ten opis przygotowania na wyjście do klubu to chyba na hollywoodzkich filmach widziałeś 🙂 Jak żyje nie słyszałam aby jakakolwiek dorosła i normalna kobieta w ten sposób celeborwała wyjście na imprezę. Może z przygotowaniami do ślubu pomyliłeś?

    Jestem tym przykładem który opisujesz, podrywaną od 15-tego roku życia, codziennie przez ostatnie 12 lat, ale nie radź proszę chłopcom z PW aby w ten sposób gadali do kobiet.
    Owszem zgadzam się z tym że często adorwana kobieta testuje i dystansuje faceta na początku rozmowy, ale nie dlatego że nudzi ją ciągła atencja, lub tyle zainwestowała czasu w przygotwania do wyjścia że liczy że jej się to zwróci w postaci milionera przepełnionego pewnością siebie, tylko dlatego że nie ma ochoty tracić czasu na kolejnego dupka, ktory zapatrzony w jej cycki i zgrabną dupę, chce jej jedynie zaoferować sex 3-2-1 (3 minuty gry wstępnej, 2 minuty sexu,1 orgazm- jego!) i nawet nie będzie próbował udawać że pamięta jej imię.

    Mam wiele koleżanek które chodzą do klubu „potańczyć”, sama też chadzam. Kluczem nie jest wyuczony tekst i medota prób i błędów, lecz taniec i zainteresowanie kobietą (a nie tylko cyckami) 🙂
    jaki koleś w tańcu taki w łóżku – prawda stara i znana. Więc kolego z PW – jeśli stoisz i się gapisz, to chobyś zacytował Shakespeare a lub podał cytat z Grey’a to jeśli nie umiesz się ruszać i rozmowa z Tobą jest nienaturalna, recytujesz przygtowaną mowę i probujesz grać kogoś kim nie jesteś, skupiasz się na sobie a nie na kobiecie, łypiąc w dekolt z lubieżnym uśmiecem, to żadna z Tobą do łożka nie pójdzie. Mów do niej zwracając się jej imieniem, słuchaj, dopytuj, powiedz komplement, okaż zainteresowanie tym co mówi, pochwal to jak się rusza, jak wygląda, doceń i zaciekaw – to wzbudzi jej zaufanie i z pewnością przybliży do suckesu 🙂

    Liked by 2 people

    1. Heh.
      Z jednej strony ” łypiąc w dekolt z lubieżnym uśmiechem”
      z drugiej „pochwal to jak się rusza, jak wygląda”
      Nigdy nie komplementuje wyglądu kobiety na pierwszym spotkaniu. Po co? Jeśli rozmawiam z nią więcej niż 10 minut znaczy, że reprezentuje sobą coś więcej niż cycki, tyłek czy twarz. Wychodzę z założenia, że ładna kobieta wie, że jest ładna, więc po co mam jej to mówić? Z resztą… każdy to robi.

      Niestety nie zgodzę się z tym, że jak w tańcu tak w łóżku. W tańcu jestem dobry 😛

      Lubię

      1. what the fqqqq!!!
        Ładna kobieta zazwyczaj nie wie że jest ładna! to jest, coś tam wie, ale nie wierzy.
        Kobiety są często bardzo niepewne i bardzo, ale to bardzo potrzebują potwierdzenia. A buc który nie będzie nic mówił bo ona to na pewno wie… sorry, ale brzmisz jak albo nieuleczalny idiota, albo zarozumialec.

        Lubię

  8. Niektórzy czytają tysiące książek, gromadzą tysiące filmików wszystko na tematu uwodzenia, szczególnie jeżeli mówimy na temat „społczeności PUA” ja bym to wszystko wymienił na ten jeden wpis

    Lubię

  9. Okej, to ja się tu wypowiem, bo już czuję że muszę, muszę! Dam przykład. Swojego faceta, który jest bardzo fajnym facetem, i z którym obecnie tworzymy bardzo fajną, udaną parę poznałam w klubie. I to takim klubie Płać-Za-Wstęp-Za-Drina-i-Zgarniaj-Panne-Na-Chate. W sensie, że wiadomo jak jest. I w tym klubie usiadłam sobie w palarni zapalić papieroska, obok grupy ludzi, których w ogóle nie znałam, gdy nagle jakiś obcy koleś, który wcale nie był oszałamiająco przystojny patrzy na mnie przenikliwym wzrokiem i mówi, cytuję:
    -ale masz fajne spodnie!
    Bo faktycznie miałam wyjątkowo fajne spodnie, a jeszcze lepszą dupę w nich. Przysunęłam się bliżej niego i zaczęliśmy rozmawiać, po kilkunastu minutach stwierdziłam:
    -dobra, ja lecę na parkiet, idzie ktoś?
    na co on:
    -Ja idę z tobą. Będziesz dzisiaj moją partnerką, chodź.
    No to poszłam. Na parkiet, potem do baru, potem znowu na parkiet, a potem do niego do mieszkania gdzie uprawialiśmy najlepszy seks w moim życiu przerywany fajną, interesującą, zabawną rozmową o życiu i o pierdołach. Rano zostałam na śniadanie. I na obiad. I na kolejną noc. Potem pojechałam do siebie, wróciłam do swoich zajęć, a już następnego dnia on zadzwonił i zaprosił mnie na kolację do Bardzo Romantycznej Knajpki. I tak jesteśmy razem już rok (i nadal mamy zajebisty seks i jeszcze lepsze rozmowy). Wnioski chcę tu przedstawić dwa:
    1) W ŻYCIU NIE PRZYPUSZCZAŁABYM, ŻE RANDOMOWE RUCHANKO Z KLUBU MOŻE ZAMIENIĆ SIĘ W TRWAŁY, UDANY ZWIĄZEK. Bo okej, zdarzało mi się to często. W sensie ruchanko, nie związki. Zgarniałam gości do siebie, albo oni mnie do siebie, ja byłam dobra w tym sporcie, więc oni raczej też, podawałam swoje nieprawdziwe imię, zmyślony numer telefonu, rano się szybko ubierałam i żegnałam z usmiechem na ustach i nie było mi z tym źle. A tu nagle JEBUT, miłość. Myślałam, że żaden porządny facet nie zakocha się w lasce, która dała mu dupy przy pierwszym spotkaniu. No cóż. Może właśnie dlatego do siebie pasujemy. Mój facet nie był porządny, ja tym bardziej. Teraz jesteśmy nie-porządni razem i jest grejt!
    2) Nie ważne co sie mówi do laski w klubie, tylko jak – TO PRAWDA! No bo kurde… ale masz fajne spodnie, serio? Do dziś się z tego śmiejemy. Tekst tak głupi, że aż śmieszny, ale mój A. rzucił go z takim błyskiem w oku i z taką pewnością siebie, i takim jakimś seksownym głosem, że już wtedy wiedziałam, że tej nocy będzie te moje fajne spodnie ze mnie zdejmował. Po czym właściwie nie pytając mnie o zdanie wziął mnie za rękę i zaprowadził na parkiet oznajmiając, ze będę dzisiaj jego partnerką. Nie mogę wypowiedzieć się za wszystkie kobiety świata, ale moim zdaniem… PANOWIE, TAK WŁAŚNIE CHCEMY, TAK NAM RÓBCIE!

    Liked by 3 people

    1. i do głowy Ci wcześniej nie przyszło że gdybyś podała prawdziwy numer telefonu i imię to być może znalazłabyś tego swojego partnera dużo dużo szybciej ?

      Lubię

  10. Według Ciebie miłość, związek i relacje damsko-męskie to tylko tarcie naskórka o naskórek.
    Według Wisłockiej, miłość to coś więcej niż sam seks, a kochanie to prawdziwa sztuka!
    Proponuje Twoim czytelnikom oraz współczesnemu pokoleniu wybrać się do kina, i zaczerpnąć lekcji pokory, bo doprowadzić kobietę do orgazmu to nie lada sztuka, a sam penis to czasem za mało.

    Lubię

    1. Jan Sztaudynger na to odpowiedział:
      „W miłości najbardziej cenię niedoświadczenie.
      Miłość nie jest kunsztem, miłość jest wzruszeniem.”

      Lubię

  11. Drogi autorze maila, Michale, jeśli czytasz ten post i przeczytasz ten komentarz – zaklinam Cię, nie bierz ani jednego słowa z tego wpisu do siebie, a już na pewno pod żadnym pozorem, nie próbuj wprowadzać rad Czarnego do swojego życia.
    Z tego co piszesz wnioskuję, aczkolwiek nie wykluczam, że mogę się mylić, że normalny z Ciebie chłopak. Rozważ sam przed sobą, czy chcesz pustej lali z klubu (bo przepraszam, ale przy pomocy rad Czarnego prawdopodobnie tylko i wyłącznie taką będziesz w stanie wyrwać – czyli znajdziesz też przygodę na jedną noc), czy wartościową dziewczynę, która chce od życia trochę więcej niż znaleźć faceta, który będzie ją utrzymywał, ”rżnął” na stole i w każdym możliwym miejscu. Taką, która chce ze swoim PARTNEREM stworzyć WSPÓLNIE coś prawdziwego i jakościowego – słowem, wspólnie iść przez życie, pokonywać przeszkody i problemy, nawzajem się wspierając.

    A post przestałam czytać mniej więcej na poziomie „Chcę się z tobą przespać. Słyszałam od koleżanek, że jesteś zajebisty.” Podejrzewam, że dalsza część wpisu jest tak samo przyprawiająca o raka jak i początek.
    Nie chcę brzmieć jak jakaś konserwatywna dewotka, bo i ja się lubię zabawić i mi również zdarzyły się ”przygody” rodem z ”powieści” Piotra C., ale jedyne co obserwuję we wpisach na tym blogu, to całkowity upadek moralności i skupienie wyłącznie na kwestiach wyglądu, a większość historii obraca się wokół cycków, dup i zawartości portfela.

    Życzę wszystkim czytelnikom, aby MIELI ZNACZNIE BARDZIEJ OBFITUJĄCE W PRAWDZIWE EMOCJE I WARTOŚCI ŻYCIE NIŻ TO, KTÓRE MA PIOTR C./Czarny/autor tego bloga.
    ODKRYWAJCIE ŚWIAT I BĄDŹCIE OTWARCI NA INNYCH.
    Może i seks rządzi popkulturą. Popkultura jest dla mas. Be brave enough to be different.

    Liked by 1 osoba

    1. Alex kocham Cie !!! Czekalam az ktos w końcu napisze prawdę !!! 🙂 Dałeś mi nadzieje na to, ze świat nie upadł na samo dno !!

      Lubię

    2. Ależ tak, dokładnie tak.
      Tyle że, ten blog to popkultura właśnie. I jako taki, doskonale działa jako odmóżdzacz w przerwie od wymagających myślenia spraw.
      Tylko niedobrze, że tylu ludzi zdaje się traktować go jak coś więcej. I Twój apel jest słuszny.
      A autor moim zdaniem w ogóle jest człowiekiem popkultury, takie życie zna i rozumie i inaczej tu nie będzie.

      Lubię

  12. Skad ten balagan w relacjach i podrywaniu, rynek zdesperowanych i oswieconych? Bo z jednej strony mamy emancypacje i kobiety sa rowne, ale z drugiej jest niepisane oczekiwanie ze to facet musi byc staroswiecku sie starac: zakoczyc blyskotliwym tekstem, byc zabawny, dobrze tanczyc, itd. a kobieta moze tylko wygladac i oceniac czy jej to lezy czy nie., taki model ksieniczki do ktorej podbijaja rycerze na bialych koniach. Kobietom z tym wygodnie, bezpiecznie i im to pasuje bo jakos nie zabiegaja o proaktywnosc w tej kwestii i nie opowiadajcie mi bajek ze to ze strachu przed ocena spoleczenstwa – taki argument dzialal moze 50 lat temu.

    Lubię

    1. Tomi, zestawiasz dobre wychowanie i kulture osobista z feminizmem i emancypacja? Przeciez tam chodzi o wazne rzeczy, jak prawa i obowiazki czlowieka, a to nie to samo. Pokutuje u Ciebie rzadowa propaganda, ze kobieta znajaca swoja wartosc to zla kobieta (czyt. feministka, czyli na pewno roszczeniowy i pretensjonalny babochlop) 😀
      A tu jest mowa o zwyklym testowaniu, czy na faceta mozna w razie czego liczyc, czy bedzie ciapa, za ktora trzeba wszystko zalatwiac („jak sobie zyczysz kochanie, ty wybierz kochanie”). Jesli zagadac nie potrafi to i z innymi rzeczami moze (ale oczywiscie nie musi) sobie nie radzic. Jak cie widza, tak cie pisza. Zle wrazenie trudno zatrzec. I niestety duzo w tym prawdy.

      Lubię

    2. Natury nie oszukasz, one regulują podaż a my – wykazujemy popyt. W sytuacji, kiedy pozbyliśmy się w wielkomiejskim środowisku jakichkolwiek przejawów społecznego ostracyzmu i uznaliśmy wszystkie zachowania seksualne za „dobre” – możemy swawolić do woli, „na sportowo”. I wtedy sprawę zaczyna regulować zwyczajne, ekonomiczne prawo popytu i podaży.
      Po co ktoś, kto ma pożądane dobro (no, czy to jest faktycznie dobro, to nie temat na teraz) miałby jeszcze się starać zdobyć klienta, jak stado się do niego dobija i wciąż się przelicytowuje jeden drugiego?
      Jest metoda na to, żeby kobiety zmusić do proaktywności. Tylko, że musielibyśmy, Panowie, zawiązać sobie na supeł i poczekać. Popyt się obniży, to i cena spadnie.

      Lubię

    3. Kobieta czy tego chce czy nie – ocenia faceta jako jako samica. Instynkty mamy stępione, ale ten gdzieś tam pod spodem działa – i ona patrzy na niego również jako na potencjalnego ojca jej dzieci. Nawet sobie tego nie uświadamiając.
      Faceci też jako samce wybierają chętniej te ładne(czyli zdrowe, symetryczne, o typowych kształtach jakie młoda zdrowa mieć powinna), i też nie wiedzą czemu 🙂
      Natura nic nie wie o antykoncepcji i taktykach w klubach. Z jej punktu widzenia, czyli instynktów, pożądanie seks to wabik na prokeację.
      A co za ojciec z faceta co się boi kobiety i nie ma odwagi, a w konfrontacji zachowuje się jak debil?

      Lubię

  13. Dziewczyny nie da się poderwać. Jeżeli ktoś nam się spodoba, to chętnie damy mu szansę, nawet, jeśli będzie się stresował, zachowywał dziwnie albo rżał jak traktor. Jeśli nie będzie chemii, to typ może stanąć na rzęsach i zastosować wszystkie możliwe taktyki podrywu, ale nic z tego nie będzie. Mamy to chyba zakodowane podświadomie.

    Lubię

    1. Jeśli podejdzie do mnie facet, w 100% wymarzony, mój ideał, cud miód i orzeszki po prostu i będzie się stresował , zachowywał dziwnie, albo rżał jak traktor to zdecydowanie upadnie jego wizerunek. Może być najseksownieszym facetem na tej planecie, a i tak mnie do siebie nie przekona jeśli będzie głupszy niż 3 letnie dziecko. Facet ma mnie zaintrygować. Rozbawić. I właśnie dlatego nie ocenia się książki po okładce. Koleś może nie rzucać na kolana na pierwszy rzut oka, ale jak już się odezwie, to mam zmienić zdanie w 3sekundy i jego wizerunek urośnie do skali bożyszcza. Ma mieć TO coś.

      Lubię

      1. Pytanie tylko czy TY masz to cos, blondie? Mam nadzieje ze nie nalezysz do ksiezniczek ktore oczekuja, ze to mezczyzna bedzie ta aktywna strona zawsze i wszedzie? A ona lezy i pachnie bo przeciez ma cycki i dala sie poderwac, wiec jej rola jest juz pretty much done.
        Z drugiej strony jesli autor listu chodzi na ‚podryw’ do klubow, to raczej jest sam sobie winien. Raczej nie powinien oczekiwac, tego ze spotka interesujaca dziewczyne, z ktora porozmawia o jej pasjach, ostatniej pdrozy do Papui, czy o tym co sadzi o przeludnieniu naszej (jeszcze) pieknej planety.

        Liked by 1 osoba

    2. Kluczem do wszystkiego jest zainteresowanie kobiety. Gdy się podobam to nawet moje błędy nic nie znaczą. Gdy nie ma szału z jej strony i tak nic nie pomoże, więc szkoda czasu.

      Lubię

  14. Panieikea jest pan wedlug mego skrpmnego zdania idealem meskiego samca .oby niebiosa obfarowaly mnie kims takim jak pan.jest pan zapewne ukrytym wrazliwcem o chlodno kalkulujacym umysle i niegraniczonej wyobrazni czasem zabardzobpan fantazjuje ale za to wielbicielki w tym ja pana ubostwiaja

    Lubię

  15. Ja mam problem, bo jestem za szczery. Gdy chcę sexu to nie ściemniam i to mówię pannie. Ale zazwyczaj nie mówię od razu, bo idę do wyra z kimś kogo lubię i ufam jej. A do tego potrzebna jest nić porozumienia i czas, spróbuj to osiągnąć w klubie. Gdy kochasz trochę – seks jest mega. Reszta to plastik, a ja nie lubię plastiku. I przedmiotowego traktowania kobiet, ludzi. Ten Czarny to gówniarz bez polotu, chociaż jego historie są śmieszne i SF -Jacek

    Lubię

  16. O tych laskach, to sama prawda. Ja jestem z mężczyzną prawie rok, on studiuje prawo i przez pewien moment nie miał w ogóle pieniędzy (trudna sytuacja rodzinna, a jest na 3 roku więc jeszcze nie zarabia). Ja nas itrzymywałam i nie był to dla mnie żaden problem. Teraz już wszystko się unormowało, ale i tak w żadnym stopniu nie jest bogaty. Związek mamy świetny, rozmowy o wszystkim i o każdej porze, a o tal dobrym seksie i zrozumieniu w łóżku możecie pomarzyć 😀 a i nie jestem brzydka!! Mocna 8.5 😛

    Lubię

    1. A co to ma do rzeczy?
      Każdy kto był zakochany, miał super rozmowy o wszystkim, odbierał na tej samej fali a o takim seksie i zrozumieniu reszta (t/j jakieś7mld równie „unikatowych” ludzi) mogła tylko pomarzyć.
      ładne laski mają dokładnie taki sam seks jak mniej ładne. I orgazmy z nimi są tak samo fajne. Uroda decyduje CZY będzie seks, a nie JAKI on będzie 🙂
      Ładna laska to chwila tryumfu w momencie kiedy daje numer/ściąga bluzkę.
      A seks ocenia się nie „jesteśmy ze sobą rok”, bo zakochana laska ma w głowie taki koktajl chemiczno euforyczno hormonalny że ledwo dotkniesz a już prawie dochodzi.
      Oczywiście, ekskluzywnie i jak nikt inny na tym świecie 😉
      Życzę Wam żeby „numerek #5000” też był taki super jak te początkowe kilka setek.

      Lubię

  17. Jako kobieta opowiem pewna historie podrywu. Pracuje na budowach jako inżynier. dużo mężczyzn. mało kobiet.
    i teraz historia podrywu.
    Dwóch facetów. Jeden wysoki, przystojny. codziennie czeka na mnie na przystanku. siada blisko mnie na przerwie. zawsze coś miłego powie, na budowie zagada. dobry chłopak. gentlemen.
    Drugi niższy ode mnie z 5 cm. Upodobań sobie straszenie mnie. Bezczelny. z ciętymi tekstami na które nigdy nie mam jak odpowiedzieć bo pojawia się i znika tak samo szybko.

    który dostanie mój numer?

    BTW. Ta akcja że straszeniem jest o tyle dobra, że zawsze staram się go zlokalizować na budowie co za tym idzie cały czas szukam go wzrokiem… więc chcąc nie chcąc myślę o nim w pracy cały czas 😀 nawet się zastanawiałam czy to nie jest jakaś taktyka rodem z PUA:)

    Lubię

    1. Żaden z nich nie dostanie numeru, z gentlemanem nie masz chemii, z drugim masz ale się tego wstydzisz a poza tym lubisz chodzić w szpilkach jak jest okazja a on jest nie pod rozmiar.
      Numer dostanie przypadkowy koleś poznany na imprezie, noc z nim będzie „satysfakcjonująca” czyli przez 90% czasu będziesz żałowała że nie wybrałaś wibratora pod prysznicem, a po drugiej próbie rozstaniecie się w poczuciu niesmaku i w poniedziałek znów będziesz fantazjować o małym na budowie.

      Lubię

  18. Kobiety pragną zjeść ciastko i mieć ciastko. Albo raczej: mieć przyjemność i zachować cnotę.
    Chciałyby wrażliwego cynika, romantyka jadącego dookoła świata za 10 zł, ale mającego na ROR co najmniej kilkaset tys. (oczywiście – kilkanaście milionów poupychane po różnych inwestycjach, kontach, lokatach, czy innych tam zwrotach lepszych niż 0.05% rocznie), gentlemana – chama, delikatnego brutala, inteligentnego przygłupa, etc, etc. Kobiety nazywają to „odbieraniem emocji” a ja nazywam to chorobą psychiczną. Mężczyzna może tylko wtedy grać, nie będzie sobą. Jak mu nie zależy – to może nawet będzie się świetnie bawił – pod warunkiem, że faktycznie jest bogaty, przystojny, nienagannie wychowany i wrażliwy a do klubu przychodzi się tylko wyszaleć i dostać w twarz parę razy za złapanie znienacka przypadkowej, pierwszej lepszej dzidzi za krocze. No, może nie aż tak, ale w sumie… Kto bogatemu i zblazowanemu zabroni? I chyba zdziwiłbym się, gdyby nie miał po kilku chwilach wianuszka chętnych do poocierania naskórka z nim po wyjściu z nim do pięciogwiazdkowego hotelu (bo do domu randomowej dzidzi przecież nie zabierze…)
    I właściwie porady p. Ikei właśnie na tym bazują – są po prostu próbą przetłumaczenia tych „sprzecznych emocji” na analityczno – techniczny język zrozumiały mężczyźnie. Taka instrukcja obsługi – tu naciśnij, tam wyskoczy. Jak się nie uda – idź do następnej, następnej, następnej… W końcu zaliczysz. Tylko trzeba próbować.

    Zresztą, czy seks naprawdę jest celem i szczytem życia? Serio? Czy wszystko, co robimy w życiu naprawdę robimy „pod ruchanko”? Pompujemy konto w banku, bice, klatę i brzuch na siłowni tylko po to, żeby przez kilkanaście minut oczarowywać jakąś wyruchaną przez cała okolicę laskę a potem ją zaliczyć dokładnie tak samo, jak zaliczyli ją już wszyscy w tej miejscowości a tylko Ty o tym nie wiesz, bo z tą klatą i bicami (oraz 6-packiem) przyjechałeś tu polansować się na plaży?
    OK, może Ci to nie przeszkadzać – wtedy istotnie, świat p. Ikei – Czarnego i jego porady są w sam raz dla Ciebie.
    Łajno nawet zaopatrzone w platynową kartę kredytową i jeżdżące drogim samochodem nadal jest łajnem…

    Lubię

    1. Właśnie zostałeś moim idolem.
      To chyba najlepszy komentarz jaki kiedykolwiek przeczytałem w sieci a dotyczący spraw damsko-męskich.
      Jakby to ode mnie zależało, to Nobel powędrował by do Ciebie.
      Masz rację, po wielu latach dochodzę do przekonania, że to jest choroba psychiczna.
      Inaczej się tego nie da wytłumaczyć.
      No i cytat tysiąclecia: „…oczarowywać jakąś wyruchaną przez cała okolicę laskę a potem ją zaliczyć dokładnie tak samo, jak zaliczyli ją już wszyscy w tej miejscowości a tylko Ty o tym nie wiesz”

      Lubię

  19. Pytanie tylko czy TY masz to cos, blondie? Mam nadzieje ze nie nalezysz do ksiezniczek ktore oczekuja, ze to mezczyzna bedzie ta aktywna strona zawsze i wszedzie? A ona lezy i pachnie bo przeciez ma cycki i dala sie poderwac, wiec jej rola jest juz pretty much done.
    Z drugiej strony jesli autor listu chodzi na ‚podryw’ do klubow, to raczej jest sam sobie winien. Raczej nie powinien oczekiwac, tego ze spotka interesujaca dziewczyne, z ktora porozmawia o jej pasjach, ostatniej pdrozy do Papui, czy o tym co sadzi o przeludnieniu naszej (jeszcze) pieknej planety.

    Lubię

    1. Pewnosc siebie jest seksowna, ale latwo mozna z tym przegiac w druga strone. Nie wiem jak inne dziewczyny, ale puszczalcy faceci tez nie bardzo mnie nie kreca.

      Lubię

  20. Najważniejszy fragment i przesłanie tego tekstu to:

    „Bo owszem, to, co mówi się do kobiety jest ważne. Ale o niebo ważniejsze jest: jak się to mówi.
    Dlaczego?
    Ona nie wie, kim jestem, ale widzi, że jestem pewny siebie. A skoro jestem pewny siebie, to mam jakiś tego powód.”

    Potwierdzam. Tak to niestety wygląda. Mówię niestety, bo czasem podchodzą naprawdę spoko kolesie. Spoko pod względem wyglądu, a i widać, że twarz skalana jakąś myślą jest. Czyli raczej w ciemię nie bici. ALE totalnie NIEPEWNI siebie. SZTYWNI. ZDESPEROWANI. Jakby jego życie miało zależeć od tej rozmowy.. Jako kobieta potwierdzam, że nawet jeśli facet nie jest z pierwszej ligi, może nadrobić aparycją tj. pewną postawą ciała, sposobem mówienia, humorem i luzem. Tzw. podrywem „na zajebistość” a nie, na postawę „przepraszam, że żyje”. Oczywiście należy pamiętać, że zasada „złotego środka” jak zawsze obowiązuje.

    Lubię

  21. Teoria neuronow lustrzanych zostala obalona w ostatnim czasie. I zaprezentowanie jej w ten sposob jest duzym niedopowiedzeniem, ktore nazwalabym nawet bledem. Nie baw sie w psychologa, bo naprawde czesto stosujesz terminy psycholkgiczne w dosc amatorski sposobe

    Lubię

  22. A ja bym to wszystko podsumował jednym powiedzeniem:
    „Miej wyjebane a będzie ci dane”
    I faktycznie zawsze tak było,że im mniej mi zależało tym lepsze odnosiłem sukcesy w podrywie i odwrotnie w drugą stronę.

    Lubię

  23. Ten Michał z PW. Po co on się po tych klubach ma włóczyć. Dziesiątki fajnych dziewczyn to on na PW znajdzie. W taki najbardziej naturalny spsób. Wspólny wykład nudny, podczas którego gada sie z laską na lońcu sali. O wszystkim. Albo projet razem sie robi do wieczora czy jakie kółko, gdzie budujecie cos co samo jeździ lata czy sie kręci. Albo cos w laptopie można lasce naprawić. Mnóstwo niewymuszonych sytuacji wspanialych do podrywu i wystarczy w jedna strone do domu wracac. Michale z PW, rozejrzyj się, zamiast gdzies sie szlajać.
    I druga sprawa. To fantastycznie, że Panikea dostrzegł (już parę wpisów temu) ten nikczemny świat poniżej 160 cm. Kiedyś było tylko 172 i 1/2 albo 178 i 7/8. A teraz proszę 158 albo 159. I wtedy nie ma kolesi 5 cm niższych. Wszyscy są wyżsi :)) Oprócz Petera Dinklage.

    Lubię

  24. Czarny pisze wprost, obrazowo dosadnie bo taki ma styl, tym wywołuje kontrowersje, dyskusje itd. itp. niepotrzebne skreślić. Tekst jest dla facetów, hejtują laski – owszem wolny kraj. Ale ludzie drodzy skumajcie że facet jak przy starcie jest pizdą to co by nie zrobił nią zostanie. Nie chodzi o brak pewności siebie, czy krzywy ryj (wygląd jest istotny, ale jebać), styl bycia czy cokolwiek. Facet musi mieć swój honor, światopogląd i nie oddawać swoich przekonań za bezcen. Kiedyś wyczytałem tutaj zdanie: „Podnieć ją swoim mózgiem”. Takie trudne? Wpierdol sobie do głowy, że randomowa laska na dyskotece jak Cię spławi to za max 10-15 minut nie będzie wiedzieć jak wyglądałeś (chyba że napatoczysz się drugi raz), więc nie ma czego się bać :). A poza tym porozmawiać można wszędzie, najważniejsze jest umieć uchylić gębę. Nic trudnego 🙂 Chcesz poderwać bratnią duszę?
    1. Naucz się w ogóle rozmawiać z kobietami, na wszelakie tematy, zacznij sobie robić rachunek sumienia co powiedziałeś dobrze/źle itp.
    2. Zastanów się co Cie w życiu jara, tak naprawdę porządnie.
    3. Zastanów się czego tak naprawdę oczekujesz od kobiety, w każdym aspekcie (w długiej relacji oprócz seksu inne sprawy są istotne).
    4. Baw się życiem – ja osobiście lubię poznawać nowych ludzi, nie każdy taki jest, ale umiejętność rozmowy na każdy temat (nie mylić z byciem przemądrzałym), akceptacja argumentów drugiej strony i uczestnictwo w rozmowie to już co najmniej połowa sukcesu.
    5. Naucz się panować nad emocjami, gdyż tak jak zwierzęta strach, kobiety wyczuwają emocje. Chyba że trafisz na jakąś tępą dzidę.
    Powodzenia! 🙂

    Lubię

  25. Strasznie smutne życie mają wszyscy ci, którzy się utożsamiają z takim punktem widzenia… Tak dobrze jest mieszkać z dala od Warszafki, Waszych clubów, Waszych rozrywek i filozofii życia opartej na Tinderze, Instagramie i całej reszcie. Tak dobrze podejść do kogoś, zacząć zwyczajną rozmowę, bez wzoru, bez patentu na podryw, zwyczajnie pogadać i zobaczyć, gdzie nas to zaprowadzi. Szczęścia życzę koledze w poszukiwaniach 🙂 Jeżeli chce zaliczyć, to może faktycznie poczytać złotych rad ww. Jeżeli szuka czegoś poważnego, odradzam szukania w clubach. W oborze kanarka nie znajdziesz 😉 Dobrego dnia wszystkim! 😉

    Liked by 1 osoba

  26. BZDURA. mój były był PUA i nawet jeśli mnie w ten sposób wyrwał, to szybko okazał się zakompleksionym, małym człowiekiem z dużymi problemami w zakresie relacji damsko- męskich. Historia szybko zakończona (z ogólnym niesmakiem).
    Trzeba po prostu mieć zdrowe poczucie własnej wartości oraz być normalnym gościem nie zamykającym się na ludzi, wtedy na pewno ktoś wartościowy prędzej czy później się znajdzie.

    Lubię

  27. Wrazliwosc i empatia – tak usilnie promowane, i skad niekad godne pochwaly cechy jednoczesnie kastruja mezczyzn.
    Czesc to pewnie wplyw otoczenia (wzorce, oczekiwania, wychowanie), czesc faktu ze po prostu mamy mniej testosteronu niz nasi starzy, jak patrze na to rowiesnikow mojego 60 pare letniego starego i swoich to obie cechy sa silniej reprezentowane w mojej generacji. Mniej w nas ryzyka, wiecej checi bezpiecznego eksplorowania. No wiec dlatego popularne pua i uczenie facetow jak ‚otwierac’ interakcje, bo bedac wrazliwym nie chcesz podejsc do kobiety i jej urazic sugerujac nie wiadomo co a jednoczesnie chcesz jakos zainteresowac swoja osoba. Wiec skoro ktos daje magiczna formule to nie ma sie co dziwic ze ludzie lakna, mimo ze skutki bywaja oplakane.
    Recepta? Luz i dobra zabawa w klubie czy knajpie bez nakrecania sie, probowanie nawiazanie kontaktu bez przywiazywania sie do wynikow takich prob. Generalnie jak sie boisz albo Ci zalezy to wiesz to nie tylko ty – wszyscy to slysza w twoim glosie.

    Lubię

  28. Poprawka – kobieta przy takim zbieraniu się na imprezę (czyli standardowym, które opisałeś) nie będzie po dwóch godzinach w klubie. Po dwóch godzinach dopiero wyjdzie z łazienki

    Lubię

  29. Tyle pan piszesz o kobietach i podrywie panie ikea a ja mam pytanie czy gdyby jutro okazało się ze będzie dla pana ostatnim dniem na planecie -bo wypadki chodza po ludziach to jaką kobiete być chciał trzymać w ramionach przed zejściem na tamten swiat czy jest taka do tego ostatniego pożegnania.Nie życzę zle ale wypadki chodzą po ludziach ,z innej strony patrząz to piękne jak ktoś poda nam szklankę wody przed ostatnim oddoechem i jeszcze da nam dobry sex taki koniec to luksus

    Lubię

  30. Nie podrywam dziewczyn na imprezach, nie tam z reguły nikogo ciekawego pod względem intelektualnym i osobowościowym. Uroda to nie wszystko. To za mało.

    Lubię

  31. Dobre, dobre, tylko ze klimaty Jedrusik i 126p to juz zdecydowanie muzeum…dziwne.

    Nie bylo jakis wspolczesnych przykladow ?

    W sumie w kolko o jednym i tym samym, i kreowanie sie na autorytet.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s