Kelnerka była młodą blondynką z małego miasteczka. Miała czarną bluzkę, czarną spódnicę i strach w oczach. Wystarczyło na nią spojrzeć, żeby wiedzieć, że jest to jej wakacyjna praca, że jest tu może drugi albo trzeci dzień i się bardzo stara.
Włosy związała w koński ogon.
Mój znajomy był blondynem, który pracował w dużej kancelarii, zarabiając tam przez miesiąc tyle ile ona będzie zarabiać przez rok. Miał białe błyszczące zęby, opaleniznę z Azji i dobry garnitur.
Ten garnitur kosztował tyle ile ona miała zarabiać w pół roku.
Kelnerka szła niosąc nasze zamówienie do stolika przy którym siedzieliśmy w kilkanaście osób. Postawiła przed nim carpaccio, mówiąc proszę oto gnocchi, a następnie kawałek dalej do mnie i zostawiła mi gnocchi z gorgonzolą. Mówiąc: a dla pana carpaccio.
Uśmiechnąłem się.
Kelnerka pomyliła się dwa razy w trakcie jednego zamówienia. Raz myląc nazwy potraw. Dwa to ja zamawiałem carpaccio a blondyn gnocchi.
Blondyn momentalnie się wkurwił. – Co to jest? Carpaccio pani od gnocchi nie odróżnia? Jakim trzeba być tłukiem żeby nie widzieć, czym jedno się od drugiego różni? – wrzasnął.
Kelnerka zaczerwieniła się i powiedziała przepraszam.
– Wszystko już ok. – powiedziałem pojednawczo i podałem mu jego talerz.
Kelnerka nadal czerwona odeszła od naszego stolika.
– Kurwa kogo oni tu zatrudniają? – sapnął blondyn. – Dostają dotację z PFRN – u czy jak??
Koleś zachował się jak chuj. Po części dlatego, że był chujem.
Ale im dłużej o tym myślałem tym bardziej dochodzę do wniosku, że to wyraz jego bezradności. Bezradności człowieka, który na nic nie ma wpływu i który w końcu mógł się na kimś wyżyć z czego skwapliwie skorzystał.
Nie ma wpływu na to, że szef jebie go jak burą sukę.
Nie ma wpływu na to, że musi wchodzić w dupę klientom.
Nie ma wpływu na to, że robotnicy wykańczający jego gigantyczne mieszkanie – oczywiście na warszawskim Wilanowie, mają go w dupie i śmieją się z niego za jego plecami.
Nie ma wpływu na to, że żyje na kredyt.
Może właściwie tylko przypierdolić kelnerce. I to robi. Bo jak już napisałem jest chujem.
Ale to problem nas wszystkich. Nasz problem polega na tym, że w każdym momencie swojego życia jesteśmy zależni. A chcielibyśmy być niezależni. I to budzi w nas gniew. I przerażenie.
Stojąc przy regale z gumofilcami
Dawniej jeśli kiedyś zabrakło ci wody w studni to kopałeś nową. Przeciekał dach? Wchodziłeś na dach i go naprawiałeś, bo inaczej ciekło ci na głowę. Było ci zimno w dupę? Tkałaś sobie na drutach ciepły sweter. Kiedyś mieliśmy poczucie sprawstwa. Tego, ze każdy nasz problem da się łatwo rozwiązać.
Jak chciałeś mieć żonę i pochodziłeś z określonej klasy i społecznej i miałeś jakieś tam pieniądze z góry było wiadomo jak to będzie wyglądać. Jego rodzice jechali do twoich rodziców, (ewentualnie twoi do jej), umawiali się ile krów, ile świń, ile ziemi oraz ile ubrań i pierzyn a później był ślub. Po ślubie była noc poślubna a później wywieszało się zakrwawione prześcieradło na płocie i wszystko było jasne.
Przed długie lata kobieta szukając faceta czuła się jak w wiejskim sklepie gdzie były tylko gumofilce i grabie. Ale miała nad tym poczucie kontroli, sprawstwa. Wiedziała, że jeśli spełni pewne warunki to na pewno będzie miała męża. Lepszego, gorszego ale będzie miała.
Teraz czuje się jak w hipermarkecie. Jest cały regał gumofilców, cały regał grabi i problem jak odróżnić czym jedne różnią się od drugich. Nie dość że nie wie jak wybrać właściwe, to jeszcze boi się, że jeśli będzie się zastanawiać za długo to za chwilę wszystko inne laski rozdrapią i zostanie z niczym. Chwyta więc na oślep, przymierza, szamoce się, zdejmuje, wyrzuca gdzieś parę komuś na głowę i przepycha się biodrami o jak najlepsze.
Bo teraz czujemy że nie mamy na nic wpływu. A chcielibyśmy być niezależni. Chcielibyśmy się zachowywać cały czas według zasady płacę i wymagam.
Jeśli zepsuje nam się samochód nie możemy go naprawić. Jest to za trudne. Musimy zadzwonić do warsztatu, umówić się na wizytę, wezmą od nas dużo pieniędzy a i tak nas wypierdolą (my wypierdolimy ich, kiedy przyjdą do nas).
Nie ma wody w kranie? Możesz co najwyżej zadzwonić do wodociągów i się pokłócić. Chcesz kupić mieszkanie? Musisz wziąć na nie kredyt, którego nie rozumiesz i spłacać je według zasad, których nie rozumiesz.
Nie masz wpływu na to czy ktoś ci zarysuje samochód na parkingu w centrum handlowym, kiedy poszłaś/poszedłeś kupić tam rzeczy, które nie są nam do niczego potrzebne aby zrobić wrażenie na tych osobach, które nie są nam do niczego potrzebne.
Nie mamy wpływu na pracę. Możemy przełożyć papiery z prawej strony biurka na lewą. Z lewej na prawą. Zjeść na nich śniadanie. Wyrzucić je do kosza. Podrapać się po dupie.
Aby zacząć cieszyć się życiem – musisz to zrozumieć. Na większość rzeczy po prostu nie masz wpływu. A skoro nie masz to po co nimi się przejmować?
Kelnerka po prostu pomyliła dania. Nie stało się nic więcej.
Chcesz więcej takich opowieści?
Kup moją książkę „Brud” . Albo jak masz mi później jęczeć to lepiej nie kupuj. To tylko dla ogarniętych.

Kolega blondyn wydaje na garnitur polowe swojej rocznej pensji? ciekawe priorytety 🙂
PolubieniePolubienie
jeju jej, z całego serca doradzam rpzeczytać notkę jescze raz. Przejściowe problemy czytania ze zrozumieniem, mogły sie odbić na przeoczeniu treści ważniejszych niz cena garnituru! Warto!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
miesięcznej
PolubieniePolubienie
czytanie ze zrozumieniem się kłania, kolega Blondyn wydaje na garnitur tyle ile zarabia kelnerka (nie kolega Blondyn) w pół roku 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Połowę miesięcznej…
PolubieniePolubienie
Madziu czytamy ze zrozumieniem …pół roku pracy kelnerki.. nie swojej.
PolubieniePolubienie
Nie swojej tylko połowę tego co ona zarobi w rok
PolubieniePolubienie
zarabia przez miesiąc tyle ile ona przez rok i „garnitur kosztował tyle ile ona miała zarabiać w pół roku”- czytamy ze zrozumieniem 😉
PolubieniePolubienie
Zanim skomentujesz przeczytaj 3 razy 😉
PolubieniePolubienie
Głupsza niż ustawa przewiduje…
PolubieniePolubienie
… Połowę rocznej pensji kelnerki 🙂
PolubieniePolubienie
Niestety Madzia, nie zajarzyłaś 🙂
ona przez rok, tyle ile on przez miesiąc.
garnitur pół jej rocznej pensji -> pół jego MIESIĘCZNEJ.
tak, jesteśmy chamami. lubimy się wywyższać, żeby czuć się lepiej.
pzdr,
PolubieniePolubienie
nie swojej, tylko rownowartosc polrocznej pensji, tej kelnerki, czyli polowe jego zarobkow miesiecznych( on w miesiac zarabia tyle co ona rok)
PolubieniePolubienie
Czytajcie ze zrozumieniem. Kolega blondyn na garnitur wydał tyle ile ona zarabia w pół roku. On zarabia tyle w miesiac ile ona przez rok. Czyli na garnitur wydał połowe swojej miesiecznej wypłaty. A po za tym to nie o taki sens chodzi w tym tekscie!!!
PolubieniePolubienie
Kolega na garnitur wydaje połowę rocznej pensji kelnerki. A jej roczną pensję zarabia w miesiąc, więc jeśli umiesz czytać to chodzi w garniaku za połowę _swojej_ miesięcznej, całkiem niezłej pensji.
PolubieniePolubienie
Masakra…
PolubieniePolubienie
czytanie ze zrozumieniem nie boli … chyba. „garnitur kosztował tyle ile ona miała zarabiać w pół roku” ONA zarabia w 1/2. zreszta do dobrej pracy trzeba sie ubrac a dobry garniak osztuje 5k
PolubieniePolubienie
Kolega blondyn wydaje na garnitur połowę rocznej pensji kelnerki, a więc połowę miesięcznej własnej. Jak napisałaś maturę jeśli nie potrafisz czytać ze zrozumieniem?
PolubieniePolubienie
Hahahaha! Pobijcie ją za to, że źle coś zrozumiała! Dokładnie tak jak Blondyn zjechał kelnerkę. Wam też w życiu brakuje sprawczości? Hipokryci na Boga!
PolubieniePolubienie
dobre dobre 🙂 .. czytają … przyznają rację, a robią dokładnie to samo poniżej 🙂 … prawie ją zlinczowali haha 🙂
PolubieniePolubienie
chyba miesięcznej pensji 🙂
PolubieniePolubienie
Czasem przydaje się czytanie ze zrozumieniem… Blondyn w miesiąc zarabia tyle co kelnerka w pół roku, więc jej pół roku zarobków to jego 50% pensji miesięcznej ergo garnitur kosztowal właśnie tyle.
PolubieniePolubienie
Wydaje połowę rocznej pensji Kelnerki, nie swojej. On zarabia w miesiąc tyle co ona przez rok 🙂 czytajmy ze zrozumieniem 😀 🙂
PolubieniePolubienie
Połowę jej rocznej pensji, czyli połowę swojej miesięcznej.
PolubieniePolubienie
Czytanie tekstu ze zrozumieniem to trudna sztuka jak widać
PolubieniePolubienie
Nie swojej tylko kelnerki, czytanie z zrozumieniem bezcenne.
PolubieniePolubienie
Koleżanka Magda ma chyba problemy z czytaniem ze zrozumieniem:
> Ten garnitur kosztował tyle ile ona miała zarabiać w pół roku
Wcześniej wspomniano, że kolega blondyn w miesiąc zarabia tyle co kelnerka w rok.
Czyli garnitur kosztował go połowe miesięcznej pensji.
PolubieniePolubienie
Wystarczy czytać ze zrozumieniem… „Ten garnitur kosztował tyle ile ona miała zarabiać w pół roku.”
A skoro w miesiąc zarabiał, tyle co ona w rok, to na garnitur przeznaczył połowę swojej miesięcznej pensji…
NO ALE MOŻE SIĘ MYLĘ GENIUSZU LOGIKI
PolubieniePolubienie
Blondyn wydaje na garnitur połowę pensji rocznej kelnerki która równa się jego miesięcznej, więc BLONDYN WYDAJE POŁOWĘ MIESIĘCZNEJ PENSJI NA GARNITUR
PolubieniePolubienie
Połowę rocznej pensji KELNERKI. Czyli według logiki z artykułu połowę swojej miesięcznej pensji – a tyle to już można dać za dobry garnitur.
PolubieniePolubienie
ile ona zarabia w pół roku,czytaj ze zrozumieniem.
PolubieniePolubienie
Mylisz się. Blondyn zarabia w miesiąc, tyle co kelnerka przez rok. Garnitur kosztował tyle, co kelnerka zarobi w pół roku. Czyli garnitur kosztował tyle, co blondyn zarobi w pół miesiąca.
PolubieniePolubienie
czekam, az jeszcze jeden debil napisze o „czytaniu ze zrozumieniem” 🙂
PolubieniePolubienie
Kolega wydaję połowę pensji kelnerki na garnitur. Źle przeczytałaś
PolubieniePolubienie
Nie połowę swojej pensji, a połowę pensji kelnerki…, bo zarabia od niej 12x więcej. Tak trudno czytać ze zrozumieniem ?
PolubieniePolubienie
czytanie ze zrozumieniem…
PolubieniePolubienie
POŁOWĘ PENSJI KELNERKI.
PolubieniePolubienie
Chyba było wyraźnie napisane ze polowe rocznej pensji KELNERKI.. Eh to czytanie ze zrozumieniem.
PolubieniePolubienie
*miesięcznej 🙂
PolubieniePolubienie
Magdaaa nie rozumie tego co czyta. Cud, że umie czytać i pisać.
PolubieniePolubienie
Kolega blondyn wydaje na garnitur polowe jej (kelnerki) rocznej pensji!
Ty po prostu pomyliłaś osoby. Nie stało się nic więcej.
PolubieniePolubienie
Wydaje połowę rocznej pensji kelnerki. Czytanie ze zrozumieniem.
PolubieniePolubienie
Połowę JEJ rocznej pensji.
PolubieniePolubienie
Stoi jak wół: ,,. tyle ile ONA miała zarabiać w pół roku!! Proponuję tekst czytać przynajmniej dwa, trzy razy.
PolubieniePolubienie
połowę miesięcznej pensji Madziu :*
PolubieniePolubienie
Nikt nie jest niezależny- jedyne wyście to solidarnie jakos przez życie iść z innymi.
PolubieniePolubienie
nic dodać, nic ująć.
Btw, co dalej z Olgą i Twoją pracą?
PolubieniePolubienie
Pierdole, idę na hamburgera. I powiem kelnerce, że był zajebisty nawet jeśli nie był. 😉
PolubieniePolubienie
Kelnerka pomyliła sie tylko raz. Bo dobrze zapamietala co zamowiles:)
PolubieniePolubienie
A najsmieszniejsze jest to, że chujowość tego typu wychodzi najbardziej z Dupków którzy tak dużo zarabiaja a tak malo pewnie sie w swoim własnym życiu czują . Ich wyobrażenia o nich samych ni jak ma się do otaczającej ich rzeczywistości , więc soie rekompensują braki własnie takim zachowaniem .
Dobry tekst 🙂
PolubieniePolubienie
Blondyn jest chujem w garniturze, ze słomą w butach.
PolubieniePolubienie
Panie Ikea, dziś Cię po prostu miłuję. Tego mi było trzeba. Tego i piwa na miodzie akacjowym 😉
PolubieniePolubienie
a moze blondynowi nie stanął dzien wczesniej? tydzien wczesniej? i generalnie chlopak ma problem…. niestety oberwalo sie na biednej kelnerce…
PolubieniePolubienie
Taki mądry, życiowy tekst, a połowa komentarzy kręci się wokół ceny garnituru 🙂
Na każdym kroku widzę osoby pokroju kolegi blondyna… jednak w przeciwieństwie do niego są to zazwyczaj pospolite grube dupki w średnim wieku, którym niewiele się w życiu udaje i z tego powodu wyładowują się na innych.
PolubieniePolubienie
Człowiek zawsze był i będzie zależny od kogoś/czegoś, bo to zwierzę stadne i ma do dyspozycji tylko jedną planetę. Nie bardzo wiem, co ma do tego wszystkiego rozpływanie się nad „starymi, dobrymi czasami, w których żyło się prościej”. Chciałabym zobaczyć tego blondyna jak świetnie się bawi sprzątając gnój krowom, albo nosząc wodę ze studni. Przy okazji, polecam popracować nad przecinkami.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Na drutach to się dzierga, ewentualnie robi, a tka się na krosnach lub ramie.
PolubieniePolubienie
PEFRON , a nie PFRN…;)
PolubieniePolubienie
Jeśli już skrót prawidłowy to PFRON.
PolubieniePolubienie
PEFRON zdaje się 😉
PolubieniePolubienie
przykre ale prawdziwe, dupkowatość nie służy nikomu a panoszy się jak pluskwy pod starą tapetą w katowickim motelu.. Często widzę jak takie mało coś poprawia sobie nastrój kopiąc kogo popadnie. a bycie miłym i uczynnym jest słabością. łokciem i tyłkiem (co kto ma większe) trzeba się rozpychać i koniecznie obgadywać!! Dobry tekst! dzięki!
PolubieniePolubienie
Jak mawia mój kolega: 80% problemów rozwiązuje się samo- nie ma co się szarpać…jak mawia mój 2 kolega jedynie na 20% rzeczy w życiu mamy wpływ, reszta to splot przeróżnych czynników. Tak czy siak nie warto być chujem i opierdalać obsługi, nawet jak nawala. Kac moralny jest o wiele dłuższy niż moment wyżycie się na kelnerce. A może kolega blondyn po włoskim daniu napił się włoskiej kawy ze śliną kelnerki…
PolubieniePolubienie
Nikt nikomu nie broni kupić za grosze domku ze studnią na pół-wymarłej wsi (i olać wodociągi) oraz za grosze dokupić dwudziestoletni samochód do samodzielnych napraw (i olać warsztaty). Trick polega na tym, że tak dom i taka fura pięknie wyglądają w teorii, ale są cholernie niepraktyczne w praktyce. Zatem to nie jest tak, że kiedyś było lepiej, bo jak ktoś chce pożyć jak kiedyś, to droga naprawdę wolna. Ale jakoś mało kto chce…
PolubieniePolubienie
Świetny wpis i całkowicie się z tym zgadzam
PolubieniePolubienie
Czytając komentarze przypomniał mi się pewien cytat…
„Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie:, „Jaki jest dźwięk jego głosu? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?”
Oni spytają was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?” Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu.
Jeżeli mówicie dorosłym: „Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z geranium w oknach i gołębiami na dachu” – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy złotych”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!”
PolubieniePolubienie
‚Mały książe’ 😉
PolubieniePolubienie
Jasne, facet był chujem, bo nawrzeszczał na kelnerkę. A przeciez mógł się zachować jak człowiek cywilizowany: zanieść pomylone danie do szefa lokalu, wyjaśnić, że pomyliła się dwa razy, trochę ubarwić, że to nie pierwszy raz oraz że o mało nie poplamiła mu garnituru, oraz dodać, że na jego grzecznie zwróconą uwagę, odburknęła coś niekulturalnie. Mógł jeszcze zaznaczyć, że jest stałym klientem i oczekuje profesjonalnej obsługi. Kelnerka straciłaby pracę, a wszystko to w miłej atmosferze i w białych rękawiczkach….
PolubieniePolubienie
To się fachowo nazywa paradoks wyboru. Okazuje się że zbyt duży wybór pogarsza samopoczucie. Koszty psychiczne złego wyboru są znacznie większe. Kiedyś człowiek miał jedną pracę do końca życia i był szczęśliwy. Teraz zmienia co kilka lat i nigdzie mu się nie podoba. Do tego ciągłe rozpamiętywanie złych wyborów typu mogłem zostać w tamtej firmie, albo mogłem wybrać inną ofertę itp.
PolubieniePolubienie
(Fragment książki Paradoks Wyboru)
” Każdy z nas, każdego dnia konfrontuje się z trudną do oszacowania liczbą mniej lub bardziej istotnych dylematów. Stojąc na rozdrożu, analizujemy alternatywy i wcześniej czy później decydujemy się na wybór jednej opcji, odrzucając pozostałe. Czy jest to wybór najlepszy z możliwych? Czy wzięliśmy pod uwagę dostateczną liczbę alternatyw? Czy czegoś nie przeoczyliśmy? Te i inne pytania drążą umysł przeciętnego decydenta nie tylko przed dokonaniem wyboru, ale także po podjętej decyzji. Nierzadko towarzyszy temu obniżenie nastroju, uczucie rozczarowania i żalu. Czasem wewnętrzne głosy wyrażające wątpliwości nie milkną nawet po wielu latach. Dlaczego tak jest i jak możemy sobie z tym poradzić? Właśnie na tych kwestiach skupił się w Barry Schwartz w swojej książce „Paradoks wyboru”. Autor w przystępny sposób wprowadza Czytelnika w meandry psychologicznych mechanizmów podejmowania decyzji, dowodząc, że głównym źródłem trosk i napięć jest nadmiar możliwości wyboru. Z żelazną konsekwencją wykazuje, że aby zwiększyć osobistą satysfakcję związaną z procesem decyzyjnym, należy ograniczać zbiór rozważanych opcji. Książka jest godna polecenia zarówno osobom pasjonującym się psychologią, jak i specjalistom z dziedzin pokrewnych, a więc ekonomistom, socjologom czy badaczom rynku.”
PolubieniePolubienie
Taki fajny wpis, a połowa komentarzy albo o cenie garnituru, gdzie iks kolejnych osób tłumaczy wciąż to samo, albo o pisowni PFRON-u. A jakie to ma do cholery znaczenie w tym kontekście?!
Co z tego wynika? Niestety Czarny, mimo Twoich najlepszych chęci, ludzie uwielbiają zajmować się pierdołami, wzajemnie zatruwać sobie życie i opluwać się jadem.
PolubieniePolubienie
Ale głupie komentarze! 😦
PolubieniePolubienie
Coraz więcej ludzi dostrzega bezsens tej pogoni za chuj wie czym. Ale coś odwróciło moją uwagę od tematu… Połowa komentarzy dotyczy czytania ze zrozumieniem. Hieny rzuciły się na ofiarę, wyczuły słabość i teraz pragną naprawiać innych – tych „gorszych” od nich samych – tych kelnerów i kelnerki. Tak czy inaczej, masz potwierdzenie swoich tez w komentarzach 😉
PolubieniePolubienie
Niesamowite, większość komentarzy sprowadza się do pomyłek w tekście 🙂 to może dodam tak tylko na marginesie… Niezależnie od czasów trafiają się takie chamskie przypadki, najczęściej wynika to z kompleksów ludzi i kropka. Ale konkluzja trochę się rozmywa. Tak jak kiedyś, jak i dzisiaj nie mamy w pewnych przypadkach wpływu na własne życie, jesteśmy częścią większej całości, z jednej strony chcemy życie w pełni kontrolować, mieć wybór, ale niekiedy i tak źle wybieramy. A czy kiedyś mieliśmy na nie wpływ bo sami potrafiliśmy sobie dach załatać, zorganizować życie? Ponad 80% chłopstwa nie miała pojęcia jak świat funkcjonuje, niektórzy nie wychodzili poza swoją wieś, kierowali się prostymi zasadami i kombinowali jak przeżyć i byli tak samo zgryźliwi jak teraz. A czy teraz jest lepiej? Mamy wiecej możliwości, ale nie potrafimy z nich skorzystać i również kombinujemy jak przeżyć, a z frustracji zapluwamy się jadem.
PolubieniePolubienie
Ale takie już jest życie: Klienci opieprzają kelnerkę za obsługę, czytelnicy Ciebie za błędy i merytorykę 🙂
PolubieniePolubienie
Jak mawiał Barney Stinson: circle of shout 😉
PolubieniePolubienie
Nie wolno Ci wznieść domu na wolnym kawałku ziemi bo chociaż leży ugorem to z pewnością do Kogoś należy. Dajemy Ci prawo do odczuwania głodu, bo to zwierzę na które chcesz zapolować nie jest twoje, i choć nie jest też nasze, odmawiamy Ci prawa do nasycenia.
Twój strach, potulność ruchów i ta dziecięca bezradność karmi nasz chów i inspiruje do rozwoju działalności.
A w środy… w środy zawsze obmyślamy Twoje Cele, ofiarowujemy Ci Prawo Wyboru Rzeczy Kolejnej, która nada sens twojemu istnieniu: torebka Michaela Kors’a, para HUNTERow a może dni kontrolowanego wypoczynku na Bali? To Twój Wybór 🙂
PolubieniePolubienie
Również dopatrzyłam się błędnego odczytania tekstu u Pani powyżej, ale ile razy można poprawiać jeden komentarz ? Ludzie widzą to, co chcą widzieć, mnie też to dotyczy. Nikt z nas nie będzie idealny i nikt z nas nie przestanie popełniać błędów. Narzucając komuś „właściwe” zasady, dowartościujemy się na chwilę, myśląc, że jesteśmy ponad wszystko. Treść powyższych przemyśleń jest bardzo trafny, mogłabym napisać, że dla co poniektórych dobitny – natomiast śmiem twierdzić, że i tak po pewnym czasie zapomnimy o jego przesłaniu i nadal będziemy doszukiwać się błędów ortograficznych w cudzych wypowiedziach, lub wytykać palcem kobietę, za to, że założyła zielone trampki do różowej spódnicy, a jej męża – za noszenie zegarka na prawym nadgarstku.
PolubieniePolubienie
Halo, tu kelnerka
Mogłaby to być kelnerka z tej historyjki bo w sumie dość często zdarza mi sie mylić kto, co zamówił 😉 Widuję czasem takich kolesi, śmierdzi od nich na kilometr chęcią przywalenia komuś.
No i właśnie: koleś Blondas swojej korpo-roboty ze względu na owe zoobowiązania zmienić sobie nie może ot tak, a kelnerka jak nawet się ją wywali za jakieś takie pierdoły, to zawsze może znaleźć pracę w knajpie obok.
Czasem to mam ochotę sie z takim gościem skonfrontować: to smutne, że gość, któremu się niby tak dobrze wiedzie ma w sobie tyle żalów i flustracji, nie umie się cieszyć chociażby tym, że stać go na jadanie tych włoskich makaronów w centrum miasta i musi się wyładowywać na kim popadnie żeby się dowartościować. Smutne dla niego, dla kelnerki wręcz satysfakcjonujące 😉
PolubieniePolubienie
Tak w ogóle to kelnerka pomyliła się raz a nie dwa. Bo pomyliła dania i źle je podała.
PolubieniePolubienie
Społeczeństwo coraz mocniej debilowacieje, co doskonale widać już w pierwszym komentarzu pod notką. Po prostu przykład podręcznikowy niemal. Mamy tak naprawdę wpływ na więcej rzeczy niż nam się wydaje, a właściwie na więcej niż tak w głębi duszy chcielibyśmy. O większość rzeczy w obecnych czasach po prostu nie chce nam się postarać. Wiadomo, że jak nie ma w kranie wody, to prawdopodobnie nastąpiła gdzieś awaria i dzwoniąc do centrali nic nie wskóramy. Znam jednak człowieka, u którego często bywają problemy z dostawą wody, więc trzyma zawsze pod stołem w kuchni 2l „kranówki”, żeby móc w razie awarii spuścić wodę w kiblu. Można? Można. Pracę także możesz zmienić. Nie ma tak, że nie masz wpływu. Jeśli nie masz kwalifikacji, to je zdobywasz. Nie podoba ci się praca, więc szukasz innej. A jeśli nie szukasz lub mówisz, że się „nie da” tzn, że po prostu nie chce ci się wystarczająco mocno. Nie podoba ci się mieszkanie? Sprzedaj je razem z kredytem i zamień na inne. Przynajmniej spróbuj to zrobić. Autor tekstu miał rację pisząc, że ludzie są dupkami. Ale nie wynika to z frustracji spowodowanej brakiem wpływu na otaczający świat. Bycie dupkiem spowodowane jest faktem, że ów świat przyzwyczaił nas do tego, że wszystko się nam należy. Że wszystko mamy podane na talerzu. NIE CHCE NAM SIĘ wkładać swojego wysiłku / marnować czasu na zmianę sytuacji. Wolimy więc usprawiedliwiać się brakiem wpływu, a to nic innego jak ukryte pretensje do siebie, że jesteśmy zbyt leniwi i wygodni, aby czegoś się podjąć samemu. Wolimy leżeć i narzekać, zamiast po prostu wstać i zrobić to, co nam potrzebne lub przedsięwziąć jakieś środki aby zapobiec sytuacji, której się obawiamy. Piszę „obawiamy” bo sama czasem się łapię na takim lenistwie. Ważne jest aby w porę zdać sobie sprawę z faktu, ze sami jesteśmy sobie ograniczeniem i tak naprawdę nie ma sytuacji bez wyjścia.
PolubieniePolubienie
Bardzo smutne, bo:
1) pokazuje żenującą prawdę o tym gościu – tak, jest chujem
2) pokazuje prawdę o sporej części Polaków – uwielbiają się wyżywać na innych, słabszych – w ogóle nie szukając rozwiązania problemu
Gdy wróciłem z UK do PL to wiele rzeczy mnie zadziwiało. Kupując zwykłego pieczonego kurczaka w supermarkecie poprosiłem p.Ekspedientkę o wybranie go dla mnie. Pani odmówiła. Byłem w lekkim szoku i zapytałem dlaczego? Otóż wielokrotnie klienci ostrą ją rugali, że wybrany kurczak jest nie ten. Jakaś dramatyczna róźnica między jednym pieczystym, a drugim?
Sam miałem następującą przygodę: jestem OLDSKUL i whisky pijam jedynie ze ‚splash of water’, kompletnie bez lodu. W jednym z wrocławskich lokali, Rynek więc hajlajf i drogo – takoż zamówiłem i dostałem szklaneczkę + butelkę wody mineralnej.
Zamiast się wyżywać na obsługującej mnie dziewczynie napisałem na fanpage knajpy, że to niekoniecznie jest to samo i poradziłem, by na przyszłość kelnerki wiedziały, iż nie każdy fan whisky piję ją na lodzie.
ALE MNIE ZALEŻAŁO NA ROZWIĄZANIU PROBLEMU. Nie miałem potrzeby wyładowywać na kimś swej frustracji bo jestem dość szczęśliwym człowiekiem 🙂
PolubieniePolubienie
Pani Ikea, trochę pomyłek stylistycznych ;> by the way, zaczęłam czytać Twoją książkę (na razie wersja męska) i jakoś mi tak dzisiaj lepiej na sercu i umyśle.
Dziś ponury, szary dzień. Może napiszesz coś co szarpnie ludzi i wyciągnie z marazmu ?(połowa pokoju u mnie w biurze zasypia, połowa czyta ten blog i dobrze się bawi) 😀
PolubieniePolubienie
Panie * sorry
PolubieniePolubienie
Mamy wpływ na wszystko tylko musi nam się zacząć chcieć tak bardzo jak nam się nie chce.
PolubieniePolubienie
nie chce cie dolowac ale chyba sporo ludzi sie pod tym, tzn ze nie ma na nic wplywu, nie podpisze. sporo to moze nie znaczy 99% ale niechby i 70- czyli bezdradni to margines
PolubieniePolubienie
Ciekawe postrzeganie świata.
PolubieniePolubienie
Bardzo wyidealizowany obraz tego „jak było kiedyś”. Myślę, że jednak to dzisiaj jesteśmy znacznie bardziej niezależni – za komuny człowiek w pojedynkę by zginął – trzeba było sobie różne rzeczy nawzajem załatwiać itd. A dzisiaj wystarczy, że masz kasę i możesz wszystko – niektórym ludziom po prostu się od tej kasy poprzewracało w głowach i to jest sedno sprawy. Zbyt łatwo im to przyszło i nie szanują wartości pieniędzy, a zwłaszcza ludzkiej pracy. Mają przy tym poczucie wyższości i to powoduje, że są dupkami. Pozdrawiam.
PolubieniePolubienie
Co z tego ze nosi drogi garnitur jak zawodnik slaby !!! Ludzie co wyrazaja agresje sa zazwyczaj slabi !!! I prawda bezsilni ! Prawdopodobnie sprawdzil by sie koles lepiej w roli kelnera 😉 pozdrawiam !
PolubieniePolubienie
Urzekła mnie twoja historia. Nie czepiaj się blondynów, łysa pało, mamy tolerancję. Jak masz z tym problem to idź do psychologa. Pozdrawiam 🙂
PolubieniePolubienie
Co ci sie nie podoba ze nie lubi bladyna ja moge cie wyleczyc z tego gburstwa Koperta
PolubieniePolubienie
Potwierdziłeś swoim wpisem Panie Ikea to,co odkryłam dawno temu.Ludzie nie są i nigdy nie byli niezależni!A jeśli niektórzy tak uważają,to oszukują sami siebie.ZAWSZE jest się zależnym.Nawet od okoliczności…
PolubieniePolubienie
jaa jestem niezalerzny od nikogo cha cha chai co na to powiesz
PolubieniePolubienie
ja to się dziwie, czemu autor nie zrypał tego blondasa za jego niegrzeczne zachowanie względem kelnerki. skoro jest taki lepszy, to powinien stanąć w jej obronie. chamstwo trzeba tępic w zarodku
PolubieniePolubienie
Ciekawy wpis. Ostatnio znowu szał widze na ten temat – to już chyba czwarty blog na przełomie 2 dni gdzie notka o tym samym. 😛 Macie jakieś fora gdzie ktoś ustala temat czy jak to działa? 🙂
PolubieniePolubienie
Widzę ze połowa osób poprawiających dziewczynę w jej obliczeniach nie zrozumiało przekazu tej wiadomości , Wy staliście sie tymi blondynami linczujac ją za brak czytania ze zrozumieniem 😉
PolubieniePolubienie
„Aby zacząć cieszyć się życiem – musisz to zrozumieć. Na większość rzeczy po prostu nie masz wpływu. A skoro nie masz to po co nimi się przejmować?”
Bzdury do kwadratu.
Po pierwsze – nic nie musisz a na pewno nie musisz rozumieć tych bzdur, by cieszyć się życiem.
Po drugie – nie uważam, że chamstwo i buractwo jest wynikiem nieumiejętności dokonywania zmian w otaczającej nas rzeczywistości. Dla mnie chamstwo i buractwo to chamstwo i buractwo i tyle i nie będę tego tłumaczyć jakimiś tam przesłankami.
Wreszcie po trzecie – nie, może Ty – autorze, nie masz wpływu na większość rzeczy. Ja mam, mogę i robię to. Oczywiście nie zawsze z sukcesem. Ty też tak możesz a w zasadzie mógłbyś, gdybyś się nie pogodził ze swoją bezradnością (w wieku 37 lat? Wcześnie!). To, czy się z tym godzisz czy nie, czy w ten sposób sam się przed sobą usprawiedliwiasz – twoja sprawa. Możesz jednak pozmieniać większość rzeczy, na które POZORNIE nie masz wpływu. Fakt, że nie wszystkie, ale możesz.
PolubieniePolubienie
a ja już się bałam, że to tylko ja tak widzę świat….
PolubieniePolubienie
Nie wystarczyło aby jedna osobą powiedziała Magdzie, że się myli? Zachowujecie się jak ten blondyn z przypowieści. Nie macie na nic wpływu więc chociaż dowalicie milion razy dziewczynie. A może jesteście takimi debilami, że nie ogarniacie tego, że ktoś inny załapie o co chodzi i nie trzeba tej osobie milion razy powtarzać tego samego? Ogarnijcie się. Człowiek powinien być człowiekowi człowiekiem a nie wilkiem.
PolubieniePolubienie
Możliwe , że reakcja jest przesadna ale jeżeli faktycznie otrzymał to czego nie chciał powinien spokojnie zwrócić się do kelnerki i poprosić o wymianę dania. Dla mnie po prostu ten człowiek mimo kasy pogubił swoje priorytety i nie czerpie przyjemności z życia dlatego frustracje wyładowuje na innych
PolubieniePolubienie
podpisuję się obiema rekami! Tak to prawda! Ludzie są dupkami z niemożności decydowania o czymkolwiek. Szukają okazji by zadecydować, by poczuć się ważnym i czuć, że mają na coś wpływ. Ta sama firma, do kuchni przychodzi dziewczyna z piętra niżej po paczkę zasranej herbaty za 3 złote, której u nich zabrakło. Taki luksus zapewnia nam pracodawca (w kuchennej szafce leży ze 100 opakowań). Połowa open space podnosi raban, że ta nie zapytała ich o zdanie, że po cichu wykrada im herbatę. Tak tę biedną dziewczynę sponiewierali za paczkę durnej herby, ze odłożyła opakowywanie i uciekła cała czerwona. Jedyne o czym moga decydować to ilość wprowadzanych znaków na klawiaturze na minutę, o tym czy otworzą dziś sto maili, czy sto jeden. Musieli grupowo zaprotestować gdy koleżanka z piętra nizej robiła zamach na ich wolnośc i niezalezność.Na szczęscie wyszli z niego obronną ręka i ocalili pudełko zielonej herbaty Lipton
PolubieniePolubienie
generalnie tekst o tym jak ktoś, ze swojej bezsilności wyżył się na innej, słabszej od siebie, generalnie wszyscy się zgadzają i potępiają Blondyna, a za chwilę, z góry na dół jadą kogoś kto nie zrozumiał tekstu. To pokazuje, że tekst faktycznie ma w sobie sporo prawdy 🙂 gratuluję!
PolubieniePolubienie