Kelnerka była młodą blondynką z małego miasteczka. Miała czarną bluzkę, czarną spódnicę i strach w oczach. Wystarczyło na nią spojrzeć, żeby wiedzieć, że jest to jej wakacyjna praca, że jest tu może drugi albo trzeci dzień i się bardzo stara.

Włosy związała w koński ogon.

Mój znajomy był blondynem, który pracował w dużej kancelarii, zarabiając tam przez miesiąc tyle ile ona będzie zarabiać przez rok. Miał białe błyszczące zęby, opaleniznę z Azji i dobry garnitur.

Ten garnitur kosztował tyle ile ona miała zarabiać w pół roku.

Kelnerka szła niosąc nasze zamówienie do stolika przy którym siedzieliśmy w kilkanaście osób. Postawiła przed nim carpaccio, mówiąc proszę oto gnocchi, a następnie kawałek dalej do mnie i zostawiła mi gnocchi z gorgonzolą. Mówiąc: a dla pana carpaccio.

Uśmiechnąłem się.

Kelnerka pomyliła się dwa razy w trakcie jednego zamówienia. Raz myląc nazwy potraw. Dwa to ja zamawiałem carpaccio a blondyn gnocchi.

Blondyn momentalnie się wkurwił. – Co to jest? Carpaccio pani od gnocchi nie odróżnia? Jakim trzeba być tłukiem żeby nie widzieć, czym jedno się od drugiego różni? – wrzasnął.

Kelnerka zaczerwieniła się i powiedziała przepraszam.

– Wszystko już ok. – powiedziałem pojednawczo i podałem mu jego talerz.

Kelnerka nadal czerwona odeszła od naszego stolika.

– Kurwa kogo oni tu zatrudniają? – sapnął blondyn. – Dostają dotację z PFRN – u czy jak??

Koleś zachował się jak chuj. Po części dlatego, że był chujem.

Ale im dłużej o tym myślałem tym bardziej dochodzę do wniosku, że to wyraz jego bezradności. Bezradności człowieka, który na nic nie ma wpływu i który w końcu mógł się na kimś wyżyć z czego skwapliwie skorzystał.

Nie ma wpływu na to, że szef jebie go jak burą sukę.

Nie ma wpływu na to, że musi wchodzić w dupę klientom.

Nie ma wpływu na to, że robotnicy wykańczający jego gigantyczne mieszkanie – oczywiście na warszawskim Wilanowie, mają go w dupie i śmieją się z niego za jego plecami.

Nie ma wpływu na to, że żyje na kredyt.

Może właściwie tylko przypierdolić kelnerce. I to robi. Bo jak już napisałem jest chujem.

Ale to problem nas wszystkich. Nasz problem polega na tym, że w każdym momencie swojego życia jesteśmy zależni. A chcielibyśmy być niezależni. I to budzi w nas gniew. I przerażenie. 

Stojąc przy regale z gumofilcami

Dawniej jeśli kiedyś zabrakło ci wody w studni to kopałeś nową. Przeciekał dach? Wchodziłeś na dach i go naprawiałeś, bo inaczej ciekło ci na głowę. Było ci zimno w dupę? Tkałaś sobie na drutach ciepły sweter. Kiedyś mieliśmy poczucie sprawstwa. Tego, ze każdy nasz problem da się łatwo rozwiązać.

Jak chciałeś mieć żonę i pochodziłeś z określonej klasy i społecznej i miałeś jakieś tam pieniądze z góry było wiadomo jak to będzie wyglądać. Jego rodzice jechali do twoich rodziców, (ewentualnie twoi do jej), umawiali się ile krów, ile świń, ile ziemi oraz ile ubrań i pierzyn a później był ślub. Po ślubie była noc poślubna a później wywieszało się zakrwawione prześcieradło na płocie i wszystko było jasne.

Przed długie lata kobieta szukając faceta czuła się jak w wiejskim sklepie gdzie były tylko gumofilce i grabie. Ale miała nad tym poczucie kontroli, sprawstwa. Wiedziała, że jeśli spełni pewne warunki to na pewno będzie miała męża. Lepszego, gorszego ale będzie miała.

Teraz czuje się jak w hipermarkecie. Jest cały regał gumofilców, cały regał grabi i problem jak odróżnić czym jedne różnią się od drugich. Nie dość że nie wie jak wybrać właściwe, to jeszcze boi się, że jeśli będzie się zastanawiać za długo to za chwilę wszystko inne laski rozdrapią i zostanie z niczym. Chwyta więc na oślep, przymierza, szamoce się, zdejmuje, wyrzuca gdzieś parę komuś na głowę i przepycha się biodrami o jak najlepsze.

Bo teraz czujemy że nie mamy na nic wpływu. A chcielibyśmy być niezależni. Chcielibyśmy się zachowywać cały czas według zasady płacę i wymagam.

Jeśli zepsuje nam się samochód nie możemy go naprawić. Jest to za trudne. Musimy zadzwonić do warsztatu, umówić się na wizytę, wezmą od nas dużo pieniędzy a i tak nas wypierdolą (my wypierdolimy ich, kiedy przyjdą do nas).

Nie ma wody w kranie? Możesz co najwyżej zadzwonić do wodociągów i się pokłócić. Chcesz kupić mieszkanie? Musisz wziąć na nie kredyt, którego nie rozumiesz i spłacać je według zasad, których nie rozumiesz.

Nie masz wpływu na to czy ktoś ci zarysuje samochód na parkingu w centrum handlowym, kiedy poszłaś/poszedłeś kupić tam rzeczy, które nie są nam do niczego potrzebne aby zrobić wrażenie na tych osobach, które nie są nam do niczego potrzebne.

Nie mamy wpływu na pracę. Możemy przełożyć papiery z prawej strony biurka na lewą. Z lewej na prawą. Zjeść na nich śniadanie. Wyrzucić je do kosza. Podrapać się po dupie.

Aby zacząć cieszyć się życiem – musisz to zrozumieć. Na większość rzeczy po prostu nie masz wpływu. A skoro nie masz to po co nimi się przejmować?

Kelnerka po prostu pomyliła dania. Nie stało się nic więcej.

Chcesz więcej takich opowieści? 

Kup moją książkę „Brud” . Albo jak masz mi później jęczeć to lepiej nie kupuj. To tylko dla ogarniętych. 

https://www.empik.com/brud-piotr-c,p1128786313,ksiazka-p

To książka o samotności. O czymś, co może jest miłością.

207 uwag do wpisu “Dlaczego ludzie są teraz takimi dupkami?

  1. Fakt jest jeden… otrzymał danie, które nie powinno znaleźć się na ‚jego’ stole. Zachował się nie odpowiednio…, ale większy wstrząs powoduje u mnie ten artykuł. Najzabawniejszym faktem jest to, że znajdują się ludzie, którzy oceniają… tak, tak… książka, artykuły to ocena faktów, a nie zgłębiają samej psychologii ludzi różnych klas (niskiej, średniej, bogatej) oraz tego czym są dla Nas pieniądze i jak ludzie kreują swoją osobowość….Autor opisuje chamstwo, bezradność człowieka wobec trendów itp., itd. Artykuł mocno naciągany. Oczywiście jest to moje subiektywne odczucie i oczekuję również subiektywnej krytyki bądź dyskusji nt mojej wypowiedzi.

    Mamy wpływ na wszystko. Nie chcesz pracować jako sprzedawca, ekspedientka, handlowiec… ? Zmień to. Tak jest ze wszystkim.

    Wiele osób, gdy poniesie porażkę, zamiast wyciągnąć z niej lekcję i mieć trochę pokory, poszukuje winnego – Bogaty Ojciec

    Polubione przez 1 osoba

    1. W naszym języku „nieodpowiednio” pisze się razem. Myślę, że większość dzieciaków ze szkół w których edukację kończy się maturą powinna o tym wiedzieć. Kelnerka ma prawo KURWA się pomylić a burak zostanie burakiem. Jak to ładnie ktoś kiedyś powiedział: „wyszedł ze wsi ale wieś nie wyszła z niego”.

      Polubione przez 1 osoba

      1. A ja myślę, że większość typków, którzy wielce „mądrokują”, wyłapują błędy i pouczają w internecie co i jak się pisze, podkreślając tym (a właściwiej: próbując podkreślić) jacy to nie są wyedukowani i jaką to pąprawną pąlszyzną piszą tak na prawdę pewnie skończyła szkołę/studia humanistyczne i nie ma dla nich pracy więc nie mając nic do roboty właśnie czepiają się takich pierdoł. Pocieszę Cię – w MC’Donaldzie nie ma znaczenia przez jakie „H” powiesz „hamburger” jak go będziesz podawał…

        Dochodząc do puenty: rzygać się już tym poprawianiem innych przez wielkich mistrzów ortografii.

        Polubienie

    2. Moim zdaniem temat polega na tym (hmm jak to prosto porzełozyc) panienka dostala prace w barze/restauracji jest studentka wyrwala sie ze wsi i poszukuje pracy. Fajnie znalazla i w miare sie odnalazla w robocie.. moga to byc jej pierwsze dni.. (kazdy z nas kiedys zaczynal) ale przepraszam gdyby mi podano odwrotnie danie to bym sie zasmial i pewnie jeszcze cos zamowil:) (nie sadzal jobow bo po co to .. kur**) zapewne po udanym posilku rzucilbym tipa i tyle.

      Ci ktorzy maja podobnie piona 🙂
      GucciN

      Polubione przez 1 osoba

    3. Może Warszawa jest miastem wielkich możliwości i perspektyw, ale w mniejszych miejscowościach? Cytuje:”Mamy wpływ na wszystko. Nie chcesz pracować jako sprzedawca, ekspedientka, handlowiec… ? Zmień to” Tym sposobem jeśli chcę to zmienić, siedzę pół roku na kuroniówce a potem zatrudniam się na budowie i dostaje za cały miesiąc 1300 zł. Dacek weź się zastanów co piszesz, nie zawsze jest wybór jak w twoich pięknych marzeniach 🙂

      Polubienie

      1. Ejj, a czy w dzisiejszych czasach rzeczywiście musisz siedzieć w małej miejscowości? Zmień to! ;-). Przecież jeszcze można pracować zdalnie, albo chociaż próbować ogarnąć się przez internet w zarabianiu – 1300 nietrudno osiągnąć. To rzeczywiście nie zawsze jest łatwe, ale się da.

        Polubienie

      2. Kto Ci każe mieszkać w małym mieście? Nie chcesz mieszkać? Nie mieszkaj, znajdź pracę w innym i się wyprowadź – o taki wybór chodzi, możesz tak naprawdę mieszkać w jakimkolwiek mieście w całej europie ale jak widzisz ciężko jest się wyrwać z pewnych schematów, które sami sobie tworzymy w głowie.

        Polubione przez 1 osoba

      3. A teraz wyobraź sobie przyjacielu że za słowami Darka idą miliony Polaków. Codziennie powtarzane są na rozmowach rekrutacyjnych słowa „pie☆☆☆☆ sie korporacyjny frajerze , nie będe niewolnikiem twoich chorych ambicji i nie bede spełniał marzeń swojego pracodawcy dopóki moje sie nie zaczną spełniać” lub podobne. Wyobraź sobie że te same miliony ludzi nie poddają się szantażowi ubustwa i bezrobocia… jak sobie wyobrazisz to dobrze to przebrnij przez ścianę własnego strachu który pozwala Tobie na bycie niewolnikiem korporacji/pracodawców szujów itp. I zobacz co jest po drugiej stronie.

        Polubienie

    4. „Mamy wpływ na wszystko. Nie chcesz pracować jako sprzedawca, ekspedientka, handlowiec… ? Zmień to.” i polska rzeczywistość…. chyba cię Bóg opuścił jak takie bzdury piszesz, albo nie żyjesz w Polsce.

      Polubienie

      1. A ja mimo wszystko uważam, że jeśli nam coś.w życiu nie odpowiada to trzeba próbować coś zmienić. Siedząc i marudzac, że jestem w małej miejscowości i muszę pracować za 1300 zł nic w Waszym życiu się nie zmieni. Wyjedź z miasta, rób kursy, ucz się nowych rzeczy, ale przede wszystkim takich, które przynoszą Ci w tym wszystkim satysfakcję, bo nie wierzę, że autor artykułu wierzy, że nie przejmując się rzeczami, na które nie mamy wpływu jesteśmy szczęśliwi. I tak,mamy wpływ na pracę i kupę innych rzeczy tylko trzeba wyjść ze strefy bierności i oczekiwań, że tak wiele się nam należy od tak. To są ciężkie czasy, nikt nie mówił, że będzie łatwo.z

        Polubione przez 1 osoba

    5. zmień to? od dwóch lat nie potrafię znaleźć żadnej pracy no chyba, że taka za 4,71 zł netto na godzinę. Dodam, że jestem osobą wykształconą (mgr inż. – wiem, że w dzisiejszych czasach nic to nie daje) po dwóch różnych fakultetach i co? nawet do sklepu mnie nie chcą przyjąć….

      Polubienie

      1. Musisz uczyć się nowych rzeczy każdego dnia, inaczej stajesz po stronie która uważa że nie ma na nic wpływu. Chcesz mieć wpływ? Naucz się nowych rzecz, zacznij od TERAZ

        Polubienie

      2. bo zamiast robic te madre fakultety, trzeba bylo pracowac i zdobywac jakies doswiadczenie, chocby na cwierc etatu. tez mam wyzsze wyksztalcenie i nigdy nie mialam problemu ze znalezieniem pracy z normalna zadowalajaca mnie stawka. w Polsce jest praca tylko, trzeba chciec.

        Polubione przez 1 osoba

      3. mgr. inź. to zastanó się nad sobą…. dzisiaj rozmawiałem z kolesiami co mi kładą kostkę, dostają od szefa 15zł/h – pomyśałem mało, a teraz stanów się czemu ty dostajesz propozycje 5 zł?

        Polubienie

      4. Cataleya – chcesz zarabiać duże pieniądze jako inż?
        Zrób sobie kurs spawacza, zatrudnij się jako spawacz, potem zrób kurs spawania rurociągów, jedź na platformę, zrób doktorat ze spawalnictwa będziesz gigantem
        albo zatrudnij się w warsztacie samochodowym, naucz się jak naprawiać auta, otwórz własny,
        albo…
        Zależy z czego masz tego inżyniera, ale jak masz łeb na karku to kombinuj, nawet jak jest ciężko i ci życie piachem sypie po oczach…

        Polubienie

      5. mam 20 lat, tylko matura, studiuje grafike, mała miejscowość, szukałem pracy (z zerowym wcześniejszym doświadczeniem i bez znajomości) żeby nie skłamać, to może jakiś tydzień szukałem, wysłałem może z 5 CV i dostałem prace z zapewnionym dojazdem, jakieś 9zł z czyms netto na godzine. Praca jako lakiernik, zupełnie zielony i zupełnie bez doświadczenia. Dałem radę bez problemu. Widocznie nie umiesz szukać albo po prostu nie chcesz jej znaleźć.

        Polubienie

      6. Bo to trzeba mieć tez charakter i siłę przebicia. No niestety ale takich owieczek jak Ty jest mnóstwo. Stąd wzięło się powiedzenie, że wszyscy po studiach skończą na kasie w biedronce.
        Ja bez większego doświadczenia, z dozą determinacji i można powiedzieć nachalności, jestem na świetnym stanowisku, mam dobrą płacę a do tego studiuję pierwszy kierunek. Ludzie, nie słuchajcie co Wam mówią inni. Zagłębcie się w środek własnego ja i pomyślcie co chcecie, co warto, co lubicie robić. I żeby to co lubicie przynosiło jeszcze jakąkolwiek gotówkę. Pomyśl. Dla chcącego nic trudnego.

        Polubienie

    6. Mamy wpływ jedynie teoretyczny. Niestety obecna sytuacja często zmusza nas do zaciskania zębów. Możesz zmienić sobie pracę od tak? Gratuluję, niestety większość młodych ludzi nie może bo po prostu nie mają wykształcenia, doświadczenia a czasem i odwagi.

      Polubienie

    7. Popieram naciągane, jeżeli ktoś szuka tylko negatywów to zawsze je znajdzie 🙂
      Zwroty z cyklu kiedyś było lepiej… dane jest nam żyć cieszmy się z tego… i z każdej sytuacji wyciągajmy co
      najlepsze założę się, że tak kelnerka nigdy już nie pomyli takiego zamówienia 🙂 Najlepiej ruszyć cztery i działać a nie biernie się przyglądać, a dupków cóż w każdym czasie było i jest wielu… Dystans i poczucie własnej wartości to najlepsze co mogę poradzić 🙂 ” Lubie siebie” – Brian Tracy
      na szczęście nie jest to na sprzedaż i każdy może to mieć
      pozdro

      Polubienie

    8. Wydaje mi się, że przerysowana forma miała na celu uchwycenia pewnego problemu, który również widzę. Każdy zobaczy to na swój sposób jednak faktem jest, że wyżywamy się często na innych przez naszą bezradność. Z tym, że mamy wpływ na wszystko …. Co jeśli żona czy np dziecko jest chore i ktoś musi mieć pracę … W idealnym świecie tak mamy wpływ na wszystko – realia pokazują inaczej, a to tylko jeden przykład.

      Polubienie

    9. Czy mamy wpływ czy nie mamy wpływu to w zasadzie nie jest do końca jasne. Trochę tak a trochę nie. Czasem wpływ jest tak duży jak ilość dostępnych środków i wola. Środki zaś sprowadzają się do energii i czasu jeżeli spojrzeć wystarczająco szeroko. Istotny jest poziom uwagi jaką sytuacji jest w stanie człowiek poświęcić. Siła sprawcza zależy w bardzo dużej mierze właśnie od tego. Rozwiązanie można zobaczyć tylko wtedy gdy nic go nie przesłania. Trzeba więc uwzględnić odkrywanie siebie i świata. Czy jest to jednak rozbudowana autorefleksja i analiza otoczenia? Zgłębianie psychologii takich czy siakich warstw społecznych, znaczenia pieniądza czy też studia nad tym jak chcemy być widziani wydają się marne wobec zwykłego, ludzkiego doświadczenia i obserwacji. Myślowe przetwarzanie wszystkich dostępnych informacji na jakikolwiek temat graniczy z wariactwem. Mózg nie rozpracuje samego siebie a co dopiero świat. Przeoranie nim wszystkich możliwych scenariuszy jest absurdem. Nie jest zaś poznaniem. Zbadać można element, całość można doświadczyć. To tak z punktu widzenia jednostki.

      Teraz tak bardziej globalnie. Wydaje się, że jesteśmy (my i świat) takim systemem naczyń połączonych, które działają na w jakimś stopniu przewidywalnych zasadach. Trzeba jednak stałość elementu przypadku i odchyłów od tych norm wpisać w nasze równanie. Mając tego świadomość dowiemy się, że naszej wymarzonej rzeczywistości sobie nie zbudujemy bez wysiłku poznawania siebie i świata w czasie rzeczywistym. Siedząc zaś we własnej głowie, pochłonięci myślami i analizami nie nadążymy za dynamizmem życia.

      Tymczasem autor opisuje żywą sytuację i to jak interpretuje ją przez swoje zmysły i odczucia. Widzimy więc w tekście i autora i wydarzenia. Cenną jest zarówno sytuacja jak i spojrzenie. Można dostrzec co się zdarzyło i jak patrzy widz. To prawie tak bliskie żywemu doświadczeniu jak kolacja stolik obok a potem piwo z autorem. Człowiek człowiekowi coraz rzadziej opowiada prawdziwe historie. A szkoda.

      „Ty się nie znasz. Ja słucham naukowców, nie ludzi.” – Zasłyszane.

      Polubienie

    10. Otóż uważam , że choć krótko , to zwięźle autor opisał rys psychologiczny dupka , bo klasę człowieka poznaje się po jego zachowaniu wobec osób, które są zależne od niego a nie od stanowiska , które zajmuje . Widujemy osoby, zachowujące się jak już przysłowiowe dupki . To właśnie są ludzie mający kompleksy na punkcie swojej ważności a nic tak nie ośmiesza człowieka jak leczenie swoich kompleksów kosztem innych.

      Polubienie

    11. Mamy wpływ na samych siebie a nie na wszystko- chyba ze wazysz grubo ponad 100 i gdy Ci siostra nie chce dac skorzystac z tel to ja łapiesz za fszarz i odrazu zmienia zdanie. Ale idac zarobic pieniadze nie tak łatwo jest dostac stanowisko za biurkiem- ogolnie siedzaca prace- ” Nawet sekretarka musi wygladac jakos zeby szef w depresje nie popadł jak by zobaczył jakiegos paszteta zamiast niej zeby pawia nie puscił „

      Polubienie

  2. Kolejna strona/blog czy jak kolwiek to nazwać, gdzie komuś w życiu nie wyszło i musi udostępniać to innym. Liczyłem na wartościowy poradnik a trafiłem na zakompleksionego autora/autorkę. I dziwić się, że taka jest mentalność w Polsce. Polecam albo zastanowić się nad swoim zyciem i je zmieniać albo liczyć się z falą hejtu. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Widać ,że autor dotknął w czuły osób , które podobnie do opisanego dupka postępują wobec osób , które są w jakikolwiek sposób zależne od nich. Powtórzę to tym ,którzy nie rozumieją pewnych psychologicznie uwarunkowanych zachowań . Często ludzie zachowujący się jak przysłowiowe baranki wobec przełożonych odreagowują to w sytuacjach , które uznają za bezpieczne dla siebie . Innymi słowy są to ludzie słabi , żeby nie powiedzieć mali duchem , zwyczajnie zakompleksieni i nie ma co ich bronić . Powinni popracować nad sobą , bo to przydaje się każdemu , ale szczególnie im.

      Polubienie

  3. Pytanie: Po co jest ten tekst? Po co pisać, że nie masz na nic wpływy. Wspomniane to zostało kilka razy co moim zdaniem mówi nam dużo o autorze. Może jest w tym tekście ziarnko prawdy, ale tylko ziarnko.

    Polubienie

  4. Bardzo „głębokie” uzasadnienie dla zwykłego chamstwa. Najistotniejszy wpływ jaki mamy i zawsze będziemy mieć, to wpływ na nasze zachowania i reakcje. Ten uroczy Pan z pewnością go nie zaprezentował. Taki łańcuszek wyżywania się, zamknięte koło frustracji i braku szacunku do drugiego. A można zareagować inaczej. To zależy od nas samych i z pewnością na to mamy wpływ.

    „Nie mamy wpływu….” – naprawdę? No tak, z podejściem „i tak nie mam wpływu” z pewnością nagle nie zaczniemy go mieć. Kiedyś było lepiej? Ojejejej. Czyli kiedyś w zasadzie żadnych zawodów nie było, bo każdy sam sobie? Bzdura, trzeba było konia podkuć to się do kowala leciało albo się kuźnie zbudowało. Na tej samej zasadzie dziś lecimy do mechanika, albo warsztat budujemy. Tyle. A takie malkontenctwo to tylko usprawiedliwianie własnego lenistwa i wyuczanie bezradności.

    Polubienie

  5. Jeśli ktoś twierdzi, że na wszystko mamy wpływ, niewiele wie o życiu. To jak twierdzenie, że jeśli bardzo chcesz i zaciśniesz zęby wystarczająco długo, to Ci się na pewno uda. Jeśli ci się nie udało, to widać nie starałeś się wystarczająco mocno.To typowe pierdolenie człowieka sukcesu, który uważa że skoro on mógł, to każdy może, a jeśli komuś się nie udaje to jest zbyt mało zdeterminowany / za głupi / za słaby / za leniwy.

    Świat pełen jest ludzi, którzy po twardym parciu do przodu marzenia musieli schować do kieszeni – bo ich pełne poświęcenie celom okazało się niewystarczające. A pisanie o tym nie oznacza od razu zgorzkniałości i niespełnienia trawiących osobę piszącą.

    Drażnią mnie ludzie wołający „jeśli Ci się nie podoba Twoja praca, to ją zmień, jesteś nieszczęśliwy na własne życzenie!”. Gdyby każdy z nas tak myślał, nie byłoby górników, rzeźników, kasjerów i pracowników działu reklamacji – bo to nikogo nie czyni szczęśliwym. Ludzie posiadający na utrzymaniu rodziny rzucaliby robotę „bo się w niej nie realizują i są nieszczęśliwi” i stawiali całą swoją familię w dramatycznej sytuacji. Życie to dziś skomplikowana sieć zależności i twierdzenie – zwłaszcza obecnie – że nasze życie zależy od nas, jest skrajnie naiwne i zaprawione egoizmem.

    W przeciwieństwie do wielu, zrozumiałam co autor miał na myśli. Kiedyś życie było bardziej organiczne, a my czuliśmy związek przyczyna – skutek. Teraz wielu rzeczy robić nie możemy mimo chęci, bo sprawczość wyrwano nam z rąk, a świat uległ zmianie. Agresja którą okazujemy wobec siebie nawzajem wynika z podskórnego strachu i chęci pokazania że kontroluje się wszystko. a od świata wymaga się, by działał pod nasze dyktando. Jak sobie radzimy z tym strachem – na to mamy wpływ. Jeśli go nie mamy, jesteśmy roszczeniowymi burakami. Nie zawsze czynnikiem sprawczym są pieniądze – tak samo chamscy potrafią być ludzie ekonomicznie zagrożeni. To po prostu inny rodzaj strachu.

    Dawno temu, gdy pracowałam w obsłudze w sklepie internetowym, musiałam zadzwonić do Klienta i oznajmić mu, że – mimo wielodniowych ustaleń – nie dostarczymy na czas towaru z przyczyn niezależnych (które oczywiście nie muszą go obchodzić). Drżącym głosem wyrzuciłam z siebie co trzeba i czekałam na zjebę stulecia, człowiek ten bowiem należał do konkretnych i wymagających zawodników. Jego odpowiedź podcięła mi wtedy nogi i zapamiętam ją do końca życia. Pan odparł bowiem: „To bardzo niedobrze. To denerwujące i w ogóle jestem rozczarowany. Proszę o natychmiastowy zwrot zaliczki, muszę teraz coś wymyślić. ” Po czym dodał innym tonem „Dziękuję Pani za informację. I tylko, jeśli mogę coś doradzić… Na pewno znajdzie Pani większe problemy w życiu, niż jakieś zamówienie którego nie udało się zrealizować, prawda?” -dodał ciepłym, ojcowskim tonem. I miał rację.

    Z szacunkiem do drugiego człowieka życie jest o wiele łatwiejsze – nawet takie, w którym czujemy się jak trybik w maszynce.

    Polubienie

      1. Hmmm…dorośniesz trochę, przeżyjesz trochę, zobaczysz trochę i zaczniesz być mniej radykalny. Żeby nie było w Twoich kategoriach jestem pewnie „udacznikiem”, ale nie lubię takich nabuzowanych kolesi oceniających każdego bezrefleksyjnie. Nie wszyscy mają równe szanse.

        Polubienie

    1. Bo każdy górnik nie lubi swojej pracy, Jeeej kiedy ludzie zrozumieją, że w każdej pracy znajdują się ludzie, którzy są z niej zadowoleni i się w niej spełniają, ale problem.polega wladnie na tym, by nie siedzieć w pracy 30 lat, która ani z zainteresowaniami ani z rozwojem nie.ma nic wspolnego

      Polubienie

    2. Kim masz większy wpływ niż Ci się zdaje. Tylko po prostu każda decyzja ogranicza swobodę decydowania, ale też otwiera nowe możliwości. Ktoś fedruje 8h bo może zawsze miał wszystko w dupie i to zajęcie nie wymaga od niego wysiłku intelektualnego. Po robocie się wypije kilka bro, w weekend napierdoli i od nowa… A może nie ma możliwości decyzji w zakresie pracy bo ma małe dziecko i żonę na utrzymaniu, no ale to może rodzina jest dla niego czymś ważniejszym od robienia kariery i jest to świadomy wybór. Zdarzają się oczywiście jeszcze sytuacje gdy ludzie na prawdę nie mają manewru, ale to chyba mniejszość.

      Może zamiast brać kredyt na 30 lat i drżeć ze strachu po prostu wynajmować mieszkanie, jak się nie uda zacznę gdzie indziej? Może zamiast nowego auta jeździć 10 letnim bez klimy ale niezawodnym i tanim… Może pracować i robić studia wieczorowo?

      Każdy jest jakoś uwikłany, finansowo, rodzinnie, uczuciowo. Ważne żeby mieć świadomość co tak naprawdę się dla mnie liczy i gdzie bym chciał być za 10 lat, a gdzie bym chciał spędzić emeryturę i z kim.

      Na razie mam siłę i zdolność zdecydować się na czasową niewygodę w zamian za perspektywy lepszej przyszłości. Trwa to już od jakiegoś czasu, ale w końcu urodziłem się po to by zwyciężać 😛

      Zgadzam się, że bycie burakiem nie popłaca, zresztą człowiek się lepiej czuje jak się do niego uśmiechają.

      Polubienie

  6. Pablo Coelho byłby poruszony głębią tej poetyckiej opowieści o trzech słojach spotykających się w restauracji aglomeracji miejskiej.

    Jedno z nich, zarabia fortunę ale jak sam autor stwierdza: „jest chujem” i dodatkowo chamem, ale jednak z sukcesem zawodowym. Drugie jest płci odmiennej, młode i niewinne, ale jednak tępe bo nie odróżnia nioków od karpaczia. Autor tej dramy, też słój, mentalnie zakorzeniony we wsi, bezradny wobec miejskiej rzeczywistości świata tłumaczy brak wpływu na zadowolenie z życia oderwaniem od łanów Mazowsza, aranżowanych małżeństw, sklepów GS, gumofilców i grabi. No i co z tym zrobisz Bożenko?! Nic nie zrobisz, takie życie…

    Dobra rada wuja dla słoja nr 1. – Nie bądź „chujem” i oducz się chamstwa
    Dobra rada wuja dla słoja nr 2. – Naucz się złotko odróżniać kluchę od wołowiny
    Dobra rada wuja dla słoja nr 2. – Wyprowadź się na wieś

    Polubienie

  7. W dzisiejszej rzeczywistosci nie mozna cieszyc sie zyciem, nie da sie jej zrozumiec i zaakceptowac. Szczegolnie tej polskiej talibokatolicko pazernokapitalistycznej. Mozna jedynie jak zaszczuty pies kasac na prawo i lewo na oslep lub wycofac sie i zyc w swoim malym szczesliwym swiecie. Ale to drugie moga tylko nieliczni np ja z czego jestem szczesliwy.

    Polubienie

  8. Niestety, ale nie mogę się zgodzić. O ile owszem, mamy większy wybór – co może być problemem, o tyle z poczuciem sprawstwa tak zdecydowanie nie było. W chwili obecnej mamy je naprawdę największe w historii. Łatwo nam zapominać, że taki np. chłop pańszczyźniany był de facto niewolnikiem, towarem. Nie mógł opuścić ziemi bez zgody pana, który mógł nim handlować, czy wyznaczyć mu dowolną karę.

    Jeśli brak nam sprawstwa, to przez subiektywne ograniczenia, które sami sobie stawiamy – a nie z przyczyn obiektywnych.

    Polubienie

  9. Ale przeciez o to chodzilo autorowi: facet, ktory obrazil kelnerke nie ma poczucia, ze ma wplyw na pewne rzeczy i dlatego bedac sfrustrowanym, wyladowuje sie na innych ludziach. To ze autor napisal, ze brak „sprawstwa” dotyczy niby nas wszystkich, to talko literacka prowokacja :). To pozwala sie zastanowic: czy mamy wpyw na to co robimy i jaki ma to wpyw na nasze zachowanie do innych ludzi :). Jedyne co moglbym zarzucic artykulowi to ordynarny jezyk (facet jest ch … itd), wiec albo znowu prowokacja literacka, albo autor rzeczywiscie nie odbiega daleko od swoich negatywnych postaci :)…

    Polubienie

  10. „Najfajniejsze” w Polskiej mentalności jest to że ktokolwiek o czymkolwiek napiszę zawszę znajdą się na to mądrzejsi bardziej doświadczeni, no bo przecież w Polsce co druga osoba to psycholog rehabilitowany. Ocenianie innych mamy we krwi i to nie koniecznie te dobre, a ja gratuluje autorowi napisania tekstu z jajem przyjemnie się czyta i chce się przeczytać do końca be względu na to jaką opinię posiadam na en temat 🙂

    Polubienie

  11. Jakie to smutne, że po przeczytaniu tego posta 80% komentujących skupiło się na obrażaniu „Magdy”, która albo przez pomyłkę, albo przez brak zrozumienia (do czego miała prawo) skomentowała cenę garnituru. Najgorsze jest to, że ten post jest właśnie o wyładowywaniu napięcia na innych ludziach i większość z Was pomimo tego, że twierdzi, że zgadza się z wypowiedzią Czarnego – tak naprawdę chyba jej nie zrozumiało….

    Polubienie

  12. jak tragicznie napisane 😦
    rozumiem przekaz jaki niesie z sobą artykuł, niekoniecznie się ze wszystkim zgadzam, ale akceptuję zdanie autora, jednak sposób w jaki tekst został napisany, jest tak nieciekawy, że aż odechciewa się czytać

    Polubienie

  13. Piszesz o tym jak to dawniej było łatwiej..serio łatwiej? 90% Polaków chłopi pańszczyźniani,niepiśmienni,wyzyskiwani,głodujacy.Jeszcze 20 lat temu większość pracujących w korporacjach mogłaby tylko pomarzyć o lepszym bycie.Siedzieliby raczej w Kielcach,na podkarpaciu,lubelszczyźnie..a tak ściągają masowo do większych miast klepiąc w wieżowcach.Czy 20,ba nawet 15 lat temu ktoś po etnologii,anglistyce itd,doszedłby do sporych pieniędzy,tak jak to teraz bywa w korporacjach? posiadając dodajmy często zerowe kwalifikacje?coś za coś niestety ale mimo wszystko większości tych osób jest lepiej,niż ich rodzicom,nie wspominając o dziadkach i pradziadkach.
    Problemem na pewno jest mentalność,pozwalająca na szmacenie ludzi..tak jak w przypadku opisanego w artykule elegancika.Niby fryz zrobiony,ubranko,autko,perfumki,a kultury za grosz.
    pozdr

    Polubienie

  14. autor , jak i wiele znanych i osiagajacych sukcesy osob zawsze trabia o tym samym – chcesz cos osiagnac – postaraj sie. chcesz cos zmienic – zmien. przestan pierdolic. zycie jest w Twoich rekach. nie ma granic.
    ale nie wszyscy to rozumieja. ludzie sa pozamykani w swoich kregach spolecznych. mniejszych czy wiekszych, gdzie kazdy ma podobnie, jakos tak sie klepie i to jest ogolnie akceptowane. i tylko sie nad soba litowac.
    sam, smiesznie moge powiedziec jestem kelnerem w Danii i robie 27-30 tys. dkk na miesiac brutto. (8 lat temu wyjechalem busem do Szkocji majac 300 funtow w kieszeni). dokladniej to mgr dobrej restauracji i hospitality to moja branza.
    jesli dziewczyna jest studentka i okolo 21-23 lat, pewnie pracuje part time i ma prawo nie znac wszystkich potraw swiata, co jak wyglaa etc. a pewnie buc ktory tak sie wypowiedzial zna ich z 5. w tym to wlasnie biedne carpaccio co chcial wszystkich w kolo uswiadomic. typowa sloma z butow.

    Polubienie

  15. „Nie ma wpływu na to, że robotnicy wykańczający jego gigantyczne mieszkanie – oczywiście na warszawskim Wilanowie, mają go w dupie i śmieją się z niego za jego plecami.” Tu przestałam czytać.

    Oczywiście, że mają. Ale wykonują robotę, która do nich należy, bo jak jej nie wykonają, to zostaną tak samo potraktowani jak ta kelnerka. Dla mnie przykładem jest mój teść, który dopilnowywał budowy swojego wielkiego domu, będąc człowiekiem uprzejmym i pomocnym. Ramię w ramię z ekipą wbijał gwoździe czy podtrzymywał belki. Smutna prawda jest taka, że oszukiwali go na każdym kroku, bo uznali że jest słaby. Jeden podprowadził mu nawet 100zł mówiąc, że zgubił po drodze do sklepu. I to DWA RAZY! Co z tego, że teścia stać na to żeby podzielić się majątkiem z grupą robotników? Zobaczyli w nim litościwego człowieka, więc znalazły się wśród nich osoby które to wykorzystały.

    Jak ktoś ma miękkie serce, to musi mieć twardą… Nie broń Pan kelnerki, bo większość ludzi po czymś takim wbije Ci nóż w plecy. Jak się chce być kelnerką, to się musi wiedzieć co to gnocchi. Co jej nie zabije, to ją wzmocni. Kropka.

    Polubienie

    1. Mylisz się kilka razy. Zapewne oszukali Twojego ojca więcej niż dwa razy.
      Po drugie, Twoje zadanie: „Jak się chce być kelnerką, to się musi wiedzieć co to gnocchi” – jest złą analizą.
      Powinno brzmieć „Jak się chce być kelnerką, to musi się NAUCZYĆ co to gnocchi”.
      No chyba, że Ty wiesz wszystko, łącznie z teorią strun.

      Polubienie

  16. Dobrze, że doczytałem do końca, bo już zaczynałem wątpić w sensowność tekstu… właśnie nie mamy wpływu na wiele rzeczy jakie się wydarzają i powinniśmy mieć na to wyjebane. Z resztą ten Blondyn jak go nazwałeś, na pewnym poziomie nie zrobił nic złego jadąc po kelnerce, bo pewnie nie jest świadomy w jakim bagnie siedzi. Pewnie za bardzo nie jest świadomy tego co się dzieje wokół niego, ale jak wie i robi to z premedytacją to jest chujem :]

    Polubienie

  17. Podoba mi się i w moim rozumowaniu faktycznie wpływamy na wszystko tylko efekt naszych starań jest nie do przewidzenia i wydaje mi się że to własnie autor miał na myśli:)ludzie są od siebie od siebie zależni w jakimś stopniu i w swoich działaniach i muszą pogodzić się z tym że wynik nigdy nie będzie taki jak sobie naszkicowali

    Polubienie

  18. Bardzo ciekawy tekst i moim zdaniem najważniejsze przesłanie to że powinniśmy być szczęśliwi mimo wszystko. Są ludzie którzy mają wpływ na swoje życie, ale niestety większość z nas niema i mimo tego powinniśmy być szczęśliwy. Dodam jeszcze że sama jestem w beznadziejnej sytuacji, ale nie poddaje się i nie mówię „Nie mam na to wpływu”, tylko „Kiedyś się w końcu uda” i robię wszystko co w mojej mocy by tak było.Jak na razie odnoszę same porażki,od 2 lat nic sobie nie kupiłam bo mnie nie stać, ale mam kochanego męża i wspaniałą, zdrową córeczkę. Nie musimy lubić swojej pracy, by być szczęśliwym.

    Polubienie

  19. Wydaje mi się, że jednak takie zachowanie (mam na myśli tego prawnika) to raczej wyjątek. W każdym razie ja nie spotkałem się z czymś takim. Od pewnego czasu zauważam, że wiele osób z wyjątków chce czynić regułę np. grupa Polaków zabrała sobie z hotelu w Egipcie co się dało to czytam, ze Polacy to złodzieje i oczywiście piszą to Polacy. Rząd zrobił coś nie tak to czytam o zagrożonej demokracji i, że państwo nie istnieje. A, że kelnerka mogłaby się w ciągu jednego dnia nauczyć wszystkich 20-25 potraw z menu to już inna sprawa. A na zakończenie dodam, że takie zachowanie tego człowieka to po prostu brak magnezu. I piszę to całkiem serio. Stres, złe odżywianie ale także 5-10 kaw dziennie, coca-coli lub inne wspomagacze wypłukują ten minerał i wtedy łatwo wpada się w zdenerwowanie i wyżywanie na ludziach…i przedmiotach martwych. Pokolenie Ikea – więcej magnezu!!!

    Polubienie

  20. wielu ludzi uczonych jest tego, że pieniądze załatwią wszystko – nie chodzi mi tu o to, że pieniądze są dobre/złe – bardzo dobrze je mieć i mnożyć – chodzi mi raczej o to ZŁUDZENIE KONTROLI, które u wielu osób sprowadza się do słów „płacę-wymagam”

    mam znajomą, która ma masę pieniędzy – o ile wiem dochód na poziomie pół miliona rocznie – i do tego w dużej mierze nieopodatkowany – co miesiąc zwalnia kogoś – ogrodnika, sprzątaczkę, budowlańca – i tak w kółko – niesamowita rotacja – wszyscy są według niej do niczego i wszyscy robią swoją pracę nie tak, jak powinni

    przykładowo – chciała mieć porządek w domu – jednak sama jest osobą typu „rzucę skarpetki pod łóżko” – jej sprzątaczki dwoją się i troją, ale w chacie cały czas panuje syf – a przecież całkiem dobrze im płaci. Powody są dwa – po pierwsze robi taki syf, że nie nadążają sprzątać – po drugie – od czasu do czasu trafi się osoba, która „wywącha większą gotówkę”, bierze zaliczkę i np. znika – co odwraca uwagę od pierwszego z powodów.

    Na imprezie towarzyskiej słyszę opowieści „słuchaj, 10 tysięcy wydaję na sprzątaczki a cały czas mam bałagan!” – przy stole siedzi często więcej takich dobrze sytuowanych osób – i wszyscy oni mają zazwyczaj podobne problemy, które można streścić w 2 punktach:
    (a) duuuużo płacimy za obsługę
    (b) mamy nadal ten sam syf co wszyscy

    widać, że ten punkt (b) jest RYSĄ na tym, co chcieli osiągnąć – nie po to dążyli do bogactwa aby teraz nie móc czegoś kupić (dobrej obsługi) i aby ich traktowano tak samo, jak średniaków – rodzi to niepokój, a od niepokoju blisko do wku…. bo skoro ktoś wiele lat kombinuje, żeby mieć więcej (lub co gorsza zapracowuje się na śmierć), a potem i tak nie ma lepiej – to po co to wszystko, skoro nadal stoi się w tej samej kolejce do kasy w sklepie (nawet w najdroższych delikatesach trzeba swoje odstać w kolejce do serów) albo nadal dostaje się inną potrawę w restauracji, niż się zamawiało – zupełnie, jak pan Mietek – albo nawet gorzej, bo 95% Mietków dostaje to co zamawiało….

    Polubienie

  21. Praca jest, leży na chodniku, tylko ludzie mają zbyt leniwą dupę by po nią siegnąć, albo zbyt wygórowane oczekiwania, jak na „te polskie realia” jak to piszecie…. ;/

    Polubienie

  22. „Jak chciałeś mieć żonę i pochodziłeś z określonej klasy i społecznej i miałeś jakieś tam pieniądze z góry było wiadomo jak to będzie wyglądać. Jego rodzice jechali do twoich rodziców, (ewentualnie twoi do jej), umawiali się ile krów, ile świń, ile ziemi oraz ile ubrań i pierzyn a później był ślub. Po ślubie była noc poślubna a później wywieszało się zakrwawione prześcieradło na płocie i wszystko było jasne”.tu to pojechałaś\łeś po bandzie…:D w Polsce owszem rodzice szukali żony itd swojemu synowi (Lub na odwrót) ale nigdy nie było wywieszania prześcieradła 🙂 z prześcieradłem jest tylko w krajach Islamskich oraz w niektórych społecznościach rumuńskich, romskich 🙂 a nie czepiam sie dlatego że nie mam co robić;) tylko jak piszesz artykuł o polskiej dziewczynie to trzymaj sie faktów o polskiej kulturze i wyjerzdzaj poza granice Polski

    Polubienie

  23. Ładny wpis. Rzeczowy. Męski. Twardy. Prawdziwy. I każe się zastanowić nad samym sobą – bo czasem (niestety) chamstwo z każdego wyjdzie. Może – prawie każdego. I też bardzo boleję nad tym, że na niewiele rzeczy mam wpływ: ktoś powie „pracę zmień”, „dom zbuduj”… a w sumie – to jaki mam wpływ na cokolwiek? Słusznie piszesz: auto się zepsuło – kiedyś naprawiłem sam (w granicach rozsądku). Dom zbudować? Kiedyś na swojej ziemi budowałem jak chciałem, byle sąsiadom nie szkodziło… a teraz? pierwsza lepsza biurewka z miasta oddalonego o dziesiątki kilometrów decyduje co, gdzie i jak mogę zbudować. To jaki ja mam wpływ, jak muszę najpierw zapłacić elektrowni (chcę czy nie chcę, może ja lubię przy świecach albo lampach naftowych, nikogo to nie obchodzi, nie dogadasz się z elektrownią, haraczu nie zapłacisz – nie ma budowy!); później biurewce zapłacić, inżynierowi zapłacić (a przecież dla siebie buduję, po co mi inżynier, i tak zrobię solidnie, żeby mi na łeb nie spadło). Na szczęście – jeszcze bez kredytów. Jeszcze… a ci, co kredyt wzięli… dla mnie to już łatwiej cyrograf własną krwią podpisać, niż niewolnikiem banku na 40 lat…
    Ale wpisu gratuluję, mi podoba się bardzo.

    Polubienie

  24. Facet był po prostu poniżej pewnego poziomu, wielu takich. I racja, ludzie wyładowują swoje frustracje na tych, których uważają za ‚gorszych’, ‚słabszych’, bo mogą to robić bezkarnie.
    Zgadzam się ze wszystkim, ale nie z fragmentem o wybieraniu męża/żony. Kiedyś nie było lepiej – decydowali rodzice i nic Ci było do tego. A to jest złe. Każdy powinien mieć wolność wyboru. Tyle tylko.

    Polubienie

  25. Ogólnie w tym artykule za mało jest szczegółów. To, że koleś zarabia tyle w miesiąc, co panienka w rok, to jedno. W tej sytuacji jest naprawdę wiele zależności, nie wiemy czy koleś dostał robotę „od znajomego” siedzi i zarabia, czy przez wiele lat ciężko pracował, by tyle zarabiać. Jak wiadomo – praca kształtuje człowieka i podejście do innych ludzi. Z moich obserwacji wynika zupełnie coś innego. Niestety, to zdanie przez wiele lat było bolesne dla mnie, ale w życiu byłem i biedny, był okres gdzie miałem bardzo dużo pieniędzy i zachowywałem się podobnie jak ten „chuj”, był też okres gdzie totalnie zbankrutowałem i to chyba było przełomowe i uczące. Ekspedientka, ma prawo się pomylić, tym bardziej, że zapewne nie jest opłacana tak jak być powinna, zapierdala po kilkanaście godzin tylko po to by dojechać do tej pracy i może opłacić mieszkanie. Chuj jak to nazwałeś już zapomniał, że kiedyś być może było tak samo w jego życiu. Z kolejnej strony, warto podczas obserwacji takiego zachowania, zrobić coś aby zmienić chociaż jednego człowieka, i tu pytanie – co ty zrobiłeś. Wszyscy możemy się śmiać z takich sytuacji, tworzyć artykuły, pytanie jest inne – co robimy, by takie sytuacje się nie pojawiały, bo wiadomo – że nam nie odpowiadają.

    A jak widzę tą sytuację ?
    Zapewne ten chuj – ledwo wiąże koniec z końcem, przez co jego frustracja sięga zenitu, niezależnie czy jest w restauracji, czy w sklepie spożywczym. Frustracja jest przerzucana to na jedną osobę, to na drugą osobę. Frustrat nadal pozostanie frustratem.

    Z kolejnej strony, to dość częste zjawisko, kiedy nagle zaczynamy zarabiać sporo, to nam odpierdala, zmieniamy się – niestety na gorsze, i albo potrzeba kilku sytuacji w których uświadomimy sobie, że jesteśmy chujami i chcemy to zmienić. Albo, niestety nasze towarzystwo, ma mniej pieniędzy i patrzy na nas jak „dobrego wójka”, niezależnie co robimy, to i tak nie zwrócą nam uwagi, że jesteśmy chujami, w końcu to dla innych wygodniejsze – mieć dojną krowę.

    Warto więc pomyśleć, co faktycznie jest lepsze. Warto też takich pajacy edukować. A następnym razem, skoro mamy dyskutować prosiłbym o więcej info, wtedy będziemy mogli bardziej dociekać dlaczego zachowania są takie – a nie inne.

    Polubienie

  26. Bardzo prawdziwy wpis, mądrze dobrane słowa, ładnie zgrały sie w całość. Dobre uwypuklenie problemu na przykładzie kelnerki.
    Lubie artykuł, przesłanie natomiast skwituje setka bez przepustki.

    Polubienie

  27. Bardzo prawdziwy wpis, mądrze dobrane słowa, ładnie zgrały sie w całość. Dobre uwypuklenie problemu na przykładzie kelnerki.
    Lubie artykuł, przesłanie natomiast skwituje setka bez przepitki.

    Polubienie

  28. Wszystko się zgadza. Artykuł dotyka ciekawej, rzadko poruszanej sfery. Polacy to naród chamów i hejterów. Nie jestem pewien tylko co do trafności diagnozy przyczyn takich zachowań. Na pewno ludzie są chamscy dla innych bo inni są chamscy dla nich. Na pewno są sfrustrowani swoim życiem i kochają się wyżywać. Czy to kwestia braku wpływu na swoje życie i tego, że podziały klasowe są mniej widoczne niż kiedyś? Tu można polemizować. Kulturę osobistą wynosi się przede wszystkim z domu, uczy się jej na drodze socjalizacji, podobnie jej brak. Być może prawnik był chujem, bo jego zawód i środowisko tego od niego wymaga, być może bycie miłym dla innych oznacza w jego środowisku słabość, której nie wolno okazywać. Chamstwo i bezpretensjonalna stanowczość wobec innych (nie mylić z asertywnością) bardzo się opłaca, tacy ludzie z jakiegoś powodu osiągają wiele sukcesów. Chuje rządzą światem.

    Polubienie

  29. Wiadomo; buraki ze szmalem i dupościskiem to jedno. Ale wszechobecny brak kompetencji to sprawa inna, na miejsce tej pani, której nie chce się przeczytać w internecie, czym jest szynka, a czym kluski, znajdzie się zapewne kilka osób, którym się będzie chciało. Oczywiście nie trzeba przy tym być chujem, to tylko pomylone talerze. Wydźwięk „artykułu” jest banalny, ale ok; poczucie bezsilności to straszna choroba, acz ów chuj pewnie myśli, że Pana Boga chwycił, choć w Niego nie wierzy, nie czuje się bezsilny, jako pan świata.

    Ludzie są dupkami, bo nie każdemu się chce nie być dupkiem. Podobnie jest z ignorancją, bo to pytanie męczy mnie bardziej: dlaczego ludzie są teraz takimi ignorantami? (autorze tekstu, podszkol się w przecinkach, skoro targasz się na używanie słów i kierowanie ich do ludzi, nie myl szynki z kluskami, do chuja!)

    Polubienie

  30. Typowe Polaczki, zamiast docenić fakt, iż ktoś chce przekazać jakąś wartościową treść to muszą się dojebać do ortografii czy interpunkcji. Prawda jest taka, że ludzie XXi wieku są słabsi niż kiedykolwiek a co do szczęścia autor ma 100 % racji.
    Tyle ode mnie.
    JSM

    Polubienie

  31. Drogie Pokolenie Ikea!
    Szczerze powiedziawszy ja także nie odróżniam carpaccio od gnocchi i może to jadłem a może nie.

    Ale warto wrócić do rzeczy najprostszych. Do zjedzenia ziemniaków ugotowanych samemu na parze lub upieczonych w ognisku.
    Do zrobienia samemu kawy espresso i zaproszeniu na nią znajomych i przyjaciół a nie picia jej w eleganckim lokalu za 14 zł gdzie nawet nie wiedzą z jakiej jest kawy i kiedy była palona. I zrobienia jej nie z ekspresu wszystkrobiącego za 3000 zł lecz z takiego za 500 zł gdzie trzeba właściwie zmielić kawę w młynku żarnowym, ustawić właściwą temperaturę i ubić właściwie kawę tamperem.
    Nie jeść sushi za 100 zł tylko samemu złowić pstrąga w górskim potoku i upiec go na ognisku. Z tym ostatnim to pewnie trochę przesadziłem ale w końcu o to chodzi.

    Polubienie

  32. Cóż ile to razy kelnerki pomyliły dania stawiając je na stole, ale gdyby wszyscy zachowywali się tak, jak Twój znajomy, to nikomu nie chciałoby się wstawać z łóżka. Co fakt, faktem takich ludzi jest coraz więcej. Tak jak napisałeś kolega musiał się na kimś wyładować, bo w świecie, w którym żyjemy nic nie jest pewne, człowiek zatracił gdzieś swoje człowieczeństwo. Cały czas stacza walkę o swój byt, ale nie byle jaki, bo jak najlepszy. By mieć za co przeżyć, opłacić rachunki, mieć doby samochód, pojechać na wakacje i nosić markowe ciuchy. A dlaczego? Bom przecież wszyscy tak teraz robią. To straszne co dzieje się z tym światem, co dzieje się z nami, a wystarczyłoby choć trochę empatii. Zwolnijmy …

    Pozdrawiam i będę bywać tutaj częściej 😉

    Polubienie

  33. Być może, wystarczy być po prostu miłym dla drugiego człowieka? Nie warto zwalać tego na świat, na kredyty, na stres, na chęć wyładowania się. Francuzi czy Duńczycy też żyją na tym samym świecie, też mają kredyty, też mają stresującą pracę, jednak tam uprzejmość dla drugiego człowieka i empatia są wpisane w kulturę.

    My Polacy musimy zawsze mieć kogoś pod sobą, zawsze musimy maksymalnie wykorzystać nawet najmniejszą, najżałośniejszą cząstkę swojej władzy, by zgnoić drugiego człowieka. Obojętnie, czy jest to kierowca względem pieszego, kierownik względem szeregowego pracownika czy słoik na dorobku w korporacji, wyżywający się na kelnerce.

    Nie przyjmuję obwiniania świata czy czasów, w których żyjemy. Polacy jako ludzie są generalnie żałosnymi, zacietrzewionymi ignorantami.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.