Mój ojciec jest z pokolenia, które jak zobaczyło ładną dziewczynę na ulicy, to za nią szło i zastanawiało się jak z nią się umówić.

Ja jestem z pokolenia, które może wejść na dowolny serwis randkowy i dzięki wyszukiwarce szybko ustalić, że chcę rudą, z dużymi cyckami i podobną z wyglądu do Karoliny Gorczycy, która lubi jak ją się złapie za włosy w windzie i podciągnie kieckę ponad linię bioder a później obserwować listę wyników.

Mój ojciec spał w swoim życiu z pięcioma kobietami i w jego czasach to było dużo. I pamięta każdą.

Ja spałem z taką ilością kobiet, że nie pamiętam ich liczby. A w niektórych przypadkach nie pamiętam nawet twarzy co czasami przeszkadza i budzi dziwne sytuacje na mieście, bo wychodzę na chama i buca.

Gdy jestem tylko bucem.

[Raz pewna rozwścieczona brunetka wylała mi kawę na spodnie, będąc przekonana, że udaję że jej nie znam. Tymczasem ona trudząc się bardzo dowiodła kiedyś, że jej umiejętności oralne stoją na bardzo wysokim poziomie. I wiedziała jakie mam kafelki w kuchni.

Kawa na szczęście była tylko ciepła, kafelki są beżowe a ja naprawdę jej nie pamiętałem. I nawet żałuję, bo z tego co widziałem miała świetne uda. Tak, ze spodni też się wszystko udało sprać.]

Mój ojciec jak się z kimś kłócił to trzaskał drzwiami, krzyczał, kurwił, to co robił było fizyczne, namacalne.

Jak się na kogoś wkurzę mogę wyłączyć laptopa, a jak będę naprawdę zły to wyrzucę taką osobę ze znajomych. Kliknięcie załatwia wszystko.

Mój ojciec jak chciał przeczytać książkę, szedł do biblioteki i zazwyczaj jej nie było, więc na nią czekał i się cieszył jak w końcu udało mu się ją dostać.

Ja odpalam wyszukiwarkę i 30 sekund później mam tę książkę ściągniętą na Kindlu.

Mój ojciec kiedy chciał się napić wódki z przyjaciółmi wsadzał w kieszeń flaszkę, do ręki brał ciastka i szedł na piechotę przez pół miasta. Następnie dzwonił do drzwi, przyjaciele je otwierali i się cieszyli na jego widok.

Był to świat w którym chodziło się na piechotę, bo taksówek praktycznie nie było, ludzie odwiedzali się bez zapowiedzi, a jeśli czegoś było pod dostatkiem to wolnego czasu.

Ja, jego syn aby spotkać się z przyjaciółmi uruchamiam kalendarz na telefonie i mówię: nie wtedy nie mogę. A wtedy ja wyjeżdżam. A piątek 18? Odpada, bo J. nie może. To co za trzy tygodnie? Ok. ale zdzwońmy się ze dwa dni przed, bo coś może się jeszcze wydarzyć.

I nie chodzi mi o to, że kiedyś było lepiej. Było po prostu inaczej. I to co było wtedy, było wtedy. Nie wróci. Straciliśmy pewne rzeczy, zyskaliśmy inne.

Jedno pozostaje jednak wspólne dla mnie i dla mojego ojca.

Kiedy już masz ten dom, masz ten samochód (nie wiem skąd się to bierze, ale symbolem sukcesu życiowego w Polsce ciągle jest samochód, na zachodzie możesz być mutimilionerem i jeździć na rowerze), masz te kredyty aby zapłacić za wszystko, masz pracę, która pozwala ci opłacić raty kredytów dochodzisz nagle do wniosku, że największą przyjemność sprawia ci to aby siąść na tarasie w słoneczny dzień, z grupą przyjaciół, wyciągnąć kilka butelek wina i pogadać.

W ostatecznym rozrachunku liczą się tylko proste rzeczy.

I wtedy było tak samo.

3798684545_e8a718a75c_b Photo by   Jason KufferlCC Flickr.com

36 uwag do wpisu “Co mi sprawia największą przyjemność

  1. mnie osobiście najbardziej cieszy, gdy w ciepły ranek mogę usiąść sobie w ciszy i spokoju na moim tarasie na kredyt i po prostu wypić kubek dobrej kawy, właśnie w tej ciszy, patrząc jak budzi się dzień 🙂
    trzymaj się ciepło!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Prawda :/ Ale 🙂 Co do kalendarza – też tak mam, jednak ważnych rzeczy już zaplanowanych – nie przesuwam dla tych mniej ważnych / mniej pilnych. Jeśli umówiłam się z Przyjaciółką / Przyjaciółmi to jestem zajęta w terminarzu w tym czasie 🙂 Co innego, jak Przyjaciółka jest w potrzebie a ja mam umówione paznokcie, a potem wyjeżdżam, a potem sprawa będzie nieaktualna a Ona będzie musiała sobie poradzić bez mojej pomocy… wtedy odwołuję bez żalu paznokcie, bo to jedyny czas, kiedy mogę jej poświęcić czas na jej problem – bo Ona jest ważna 🙂 Kwestia priorytetyzacji 🙂 Może to jest ważne – co jest dla nas NAPRAWDĘ ważne (bo czasem niektóre spotkania są takie czysto kurtuazyjne)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bo dotarliśmy do takich czasów, kiedy umawiamy zrobienie paznokci i to jest jeden z ważniejszych ‚tasków’ w ciągu dnia…
      Higher Level of… (niech każdy wybierze czego ‚level’).

      Lubię to

  3. Lubisz proste rzeczy, bo masz korzenie proste i płytkie. Tak – nomen omen – po prostu.
    Frak leży dobrze w trzecim pokoleniu, a Ty jesteś pierwszym które odeszło od pługa. Dlatego czujesz ukojenie uprawiając seks na potęgę i pijąc na potęgę – wszystko jak należy, każdy chłop to rozumie; dlatego skomplikowane i drogie rzeczy Ci imponują mimo że ich nie rozumiesz. Dlatego stare, skompromitowane przez hippisów i przetłumaczone przez speców od „tłumaczenia na świat zachodu” buddyjskie idee przedstawiasz tutaj jako przemyślenia życia. Bo nikt Ci ich we wczesnej młodości nie przedstawił jako całościowej, spójnej ideologii mającej uzasadnienie kulturowo-historyczne ale…nie u nas.
    Dlatego Twoja książka, napisana niechlujnie i niespójnie – nie jest postmodernizmem a tylko amatorszczyzną; dla postmodernistów elitarny prawnik, któremu trzeba tłumaczyć że gust eklektyczny to pedalski, żeby w ogóle przyswoił termin – miałby rację bytu jako parodia elit. U Ciebie to tak na poważnie. Cała kancelaria tak ma. Widziana po prostu.
    Tolkien, aby zamieścić pochwałę prostego życia – wprowadził hobbitów. Uroczych żarłoków i opojów, tak rozmiłowanych w prostolinijności, że aby ich uwiarygodnić – uczynił ich odpornymi na blichtr bogactwa i pożądanie władzy. A Ty nam dajesz zepsutego prawnika z kręgosłupem z gumy a kieszeniami jak centralna czarna dziura, grilla i ciepłą wódę. A przepraszam. Piwo na tarasie.
    Jesteś wiarygodny, tak. I zabawny. Ale po co ta pseudofilozofia? Z ciekawości pytam. Liczysz ile studentek odpowie „true, true” na dowolny truizm których codziennie latają setki po facebooku?

    Lubię to

  4. dla każdego poczucie szczęscia ma inny wymiar ,jeden zyje kobietami , z kobiet lub moze dzieki kobietom bo one go napędzją do dzialania , czytają co tam wymodzi tez lepiej a raz gorzeJeszcze ktos tworzy mode , nowe trendy.. Inny tworzy nauke wynajduje cos to pasja go uszczęsliwia kobiety sa jako dodatki .jWazne zeby przyjaciol prawdziwych ktorzy nigdy cię nie zdradzą nie poniżą juz nie mówię o takim partnerstwie bo to sa losowe przypadki. ało kto w tym świecie ma szacunek dla swojej drugiej połowy -ma ją czy ma jego na codizeń i wchodiz zwykla szarośc nuda .Kochanek tylko da kobiecie to czego nie ma od meża dlatego wiekszy procent kobiet na portalach to rozwodki, mezatki niedopieszczone . Wystarczy spojrzeć jakie maja zapłakane oczy.Raj dla kawalera -pocieszyciela..

    Lubię to

    1. No dobrze, ja też coś napiszę. Jakiś czas temu, poznałam faceta. Ciekawy, inteligentny, z charyzmą i poczuciem humoru. Zaiskrzyło. Pod wpływem tego bloga (no i oczywiście książki) postanowiłam umówić się z nim na kolację ze śniadaniem. Zrobiłam coś o czym zawsze myślałam, marzyłam ale nie znajdowałam w sobie wystarczająco odwagi, by to zrobić. I teraz drogi Panie Ikea, poradź mi, bo owej porady nie znalazłam w Twoich wypocinach (bądź, co bądź dobrych ;)) jeśli będę chciała (może on również) czegoś więcej? Twoje wywody kończą się na udanym stosunkowo wieczorze, co jeśli oprócz przyjaźni + seks, znajdzie się miejsce na uczucie. Dodam, że oboje jesteśmy w formalnych związkach…

      Lubię to

      1. Spotkaj się z jego żoną i powiedz jej żeby zaczęła dawać swojemu chłopu.
        Niech się ogarnie. Przestanie drzeć się na niego bez powodu i schudnie 20kg.

        Masz dzieci ?
        Rozwiedziesz się?
        Obecny mąż to akt desperacji ?
        Co się stało że już nie masz na niego ochoty ?

        Lubię to

  5. panikea ci nie poradzi bo sam sie boi uczucia w zwiazkach w sumie sam sex to jak wypicie napoju enrggetycznego pomaga ? pomaga i nie boli a skok w bok zawsze będzie jak sie ma satrapę i dyktatora w domu .I bez litosci kobieta zdradzi nawet nic nie mowiąc

    Lubię to

  6. Odpowiadając na pytania AxelF.
    Nie mam dzieci, mam „dobrego męża”, grzeczny, poukładany, tyle że coraz rzadziej mamy o czym rozmawiać, on zajęty pracą, pasją, nie ma dla mnie czasu. Nie jest wybitnym inteligentem, prosto myśli, prosto żyje. Za bardzo się różnimy.

    Lubię to

  7. A na jakiej podstawie uważasz, że ten z kolacji będzie niegrzeczny, niepoukładany, z milionem tematów do rozmów, nie zajęty pracą, ani pasją, tylko Tobą?A przy tym rzecz jasna będzie wybitnie inteligentnym, ze złożonymi myślami i bogatym życiem?

    U sąsiada trawa wydaje się bardziej zielona – gdy opadną endorfiny po ‚złapaniu króliczka’ trawa wyblaknie. A jeśli chcesz się bzyknąć poza małżeńsko, to spoko, tylko nie ma co do tego dorabiać teorii 😉

    Lubię to

  8. Dobry tekst. Przypomina mi czasy spędzone w Warszawie. W korpo i poza. Po pewnym czasie okazało się, że bardzo łatwo to wszystko zmienić. Zmienić na stare dobre, zdrowe czasy. Taras i wszystko to co na nim i poza nim – bo poza nim też istnieje. Spełnienia marzeń!

    Lubię to

  9. szkoda, że to tylko słowa w poście. weź butelkę i wpadnij z nią do kumpla. otwórz coś więcej niż wordpressa. otwórz książkę w antykwariacie. nie siadaj w hipsterskim leżaku nad wisłą i przy pseudo stoliku z kontenera po piwie. kup taki kontener, tyle, że pełen dźwięcznych butelek i glebnij się z kimkolwiek na ziemi. nie trzaskaj laptopem tylko puść sobie „kaczki” nad rzeką. i nie pierdol kobiet tylko pierdol się z nimi. aa i najważniejsze pokaż mi swoje Shire, a powiem Ci kim jesteś.

    Lubię to

  10. A co to za problem kupić butelkę i iść do znajomych na pogaduchy. Chyba, że w życiu narobilło się trochę świństw i znajomi gdzieś zniknęli 🙂 Tylko od nas zależy jak żyjemy i co robimy a nie od czsów, w których żyjemy. Tak z innej beczki ta Karolina to te cycki nie bardzo ma 🙂

    Lubię to

  11. Masz rację, dużo racji.
    Tylko skomentuję odnośnie tekstu „nie wiem skąd się to bierze, ale symbolem sukcesu życiowego w Polsce ciągle jest samochód, na zachodzie możesz być mutimilionerem i jeździć na rowerze” Pleciesz tutaj trochę bzdury, w Anglii -Angole mogą mieszkać w lepiance, małej kawalerce, zwykle w domu jest smród, kiła i mogiła ale nowiuśki samochód przed szeregowymi chałupkami stoi.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s