Dawniej, księżniczkę, którą chciało się wydać za mąż, zamykało się w wieży i stawiało obok smoka. I ona hodowała tam warkocz, w końcu zjawiał się rycerz, swoją wielką dzidą zabijał tam tego smoka, a ona z rumieńcem na twarzy rzucała się mu w ramiona (i dawała dupy).

To była bajka. Ale jakoś ta bajka zaczęła ostatnio być rzeczywistością. W sensie, dzisiejsza księżniczka siedzi na  kanapie, wpierdala lody, popija winem i czeka na rycerza, tfu, Ryana Goslinga na wycieraczce. Czeka, czeka, czeka i chyba sobie wyobraża, że kurier z Amazona go przyniesie.

Dzisiaj wymagania wobec faceta są jak rzeczywisty przebieg 10 letniego VW Passata w dieslu, którym niemiecki hydraulik nie jeździł do kościoła, ani na blitzkriegi tylko śmigał po wszystkich landach, aż już dłużej tego złomu nie było sensu trzymać, więc go sprzedał do Polski.

Czyli:

Spraw, aby poczuła się wyjątkowo.

Kup wino.

Przynieś kwiaty.

Zapal świeczki.

Zrób kolację.

Napraw kontakt.

Przynieś hajs.

Zabierz na długie wakacje.

Bądź kreatywny.

Pokaż, że się o nią troszczysz.

Bądź dziki, ale sprzątaj, zamiataj, pracuj.

A później przedymaj, jak Rocco.  

Rano wszystko od nowa.

Jesteś na tyle zajebista, aby dostać zajebistego faceta?

A jeśl i tego nie zrobisz, to nie masz jaj i pojawi się zaraz ktoś, kto ją doceni i z tej kanapy zabierze. A przede wszystkim „ jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza”. I tu cię, księżniczko, zaskoczę. Są tacy faceci. Sam takich znam. Tyle, że widzisz, jeśli ktoś jest bystry, to ma sporo lasek . Bystry i przystojny? Jest kolejka. Bystry, przystojny i bogaty? Bitwa, jak o karpia na promocji w Lidlu.

Opowiadasz długo jaki rodzaj mężczyzny jest pożądany. Pozwól, że ja ci teraz zadam kilka pytań: jakim rodzajem kobiety jesteś, aby po niego sięgnąć? Jaka ty jesteś zajebista, aby dostać tak fajnego kolesia? Jesteś kobiecym odpowiednikiem Ryana Goslinga? Jak Taylor Swift, o każdym byłym napiszesz piosenkę?

Jeśli ty stawiasz oczekiwania, to nie dziw się, że facet stawia je tobie. A ponieważ kobiety są straszliwie nielojalne wobec siebie, zawsze znajdzie się taka, która da dupy łatwiej. Macie pretensje do facetów, a same uprawiacie dumping. Czy może, po prostu, czekasz na tej kanapie na cud? Że rycerz (podświadomie, rzecz jasna) usłyszy twój ryk, przygalopuje na swoim rumaku i cię uratuje? Ach tak, ty masz mnóstwo do zaoferowania, tylko wszyscy spotkani przez ciebie faceci to chuje? Nie, księżniczko. To ty umawiasz się ze zjebami i najwyższa pora się zastanowić, dlaczego tacy cię pociągają. Oraz wyciągnąć wnioski.  

Dawniej było inaczej?

Rodzice traktowali się inaczej? To gratulacje. Ale moim zdaniem zazwyczaj tak nie było. Skąd o tym wiem? Bo ojcowie i matki swoim przykładem wychowali te egoistyczne pokolenia kobiet i mężczyzn, które teraz tylko drą ryja:

Daj!!

Za mało!

Zatroszcz się o mnie!

O mnie!

Ja mam dostać wszystko!

To musi być czyjaś wina, bo przecież nie moja.  

Każdy oczekuje. Nikt nie chce dawać. Ale wiesz co, księżniczko? Ani mężczyźni ani kobiety nie są idealni. Przykro mi. Związki są trudne i nie ma na nie jednego, udanego przepisu. W jednym facet będzie lubił gotować, w drugim prasować, a w trzecim na widok śrubokręta dostanie epilepsji. Owszem, czasami robisz rzeczy, na które nie masz ochoty.  Mój kumpel tak udatnie sprzątał bagażnik w samochodzie, że wszedł tam do środka, zatrzasnął się, a następnie zadzwonił do swojej żony, aby otworzyła auto. Dobry związek można było poznać po tym, że oboje zdychali ze śmiechu.

Nie ma sytuacji, że jedna i druga osoba robi w związku dokładnie tyle samo. Kobiety nie chcą być wcale traktowane, jak mężczyźni. Ja mężczyzn nie klepię po tyłku, nie kupuję im kwiatów i nie zarzucam im nóg na swoje ramiona. Jak wycenić robienie zakupów i opłacenie rachunków? Jak wycenić masaż karku, kiedy jest jej źle i jak wycenić puszczenie go na trzydniowy wypad z kumplami??? Ale wiesz co jest, księżniczko?

W dobrym związku po prostu robicie te rzeczy, nie zastanawiając się nad tym. Bo na koniec liczy się pewność, że nikt nie czuje się rąbany w człona. Czyli, że facet jest zadowolony z tego, jak troszczy się o niego kobieta i kobieta jest zadowolona z tego, jak troszczy się o nią facet. Nie potrzebujesz faceta do sprzątania. On nie potrzebuje kobiety do gotowania. Potrzebujesz osoby, z którą chcesz być, nie patrząc na takie duperele. Jesteś z kimś, bo czujesz się z tą osobą, jak z żadną inną osobą na świecie (kogoś do sprzątania można zawsze zatrudnić; w Wwa: 100 zł za posprzątanie chałupy, jakoś można się zrzucić).

Jak trzymać faceta na głodzie?

Laski do mnie piszą: „Witaj, napisałeś tekst o tym, jak trzymać kobietę na głodzie. A byłbyś  w stanie odwrócić strony medalu? Jak do cholery was facetów trzymać na głodzie? Jak rozdawać karty w grze, żeby nie być przegraną?

Miłość to nie jest uległość. Jeśli się w związku dusisz, to znaczy, że nie potrafisz postawić granic. To znaczy, że pozwoliłaś z siebie zrobić bezwolną pizdę. Albo, dla odmiany, on pozwolił z siebie zrobić pantoflarza.

Odpowiadam: aby dostać (Dzień dobry, czy dostanę pure ze skwarkami? “Nie ma ze skwarkami. Z dżemem są pure.”) fajnego partnera, trzeba być fajnym człowiekiem. Mającym zdrowe poczucie własnej wartości.

To cała tajemnica.

averie-woodard-111823

Photo by averie woodard on Unsplash

Photo by Isi Akahome on Unsplash

89 uwag do wpisu “Księżniczko. Chyba cię pojebało

  1. Ludziom się poprzewracało w dupach. Na ogół nie używam takich słów na blogach, ale to wyrażenie najlepiej oddaje sytuację. To chyba wina cywilizacji i rozwoju. Łatwo się zapędzić w kozi róg. Wszędzie jest nam wpajane, że zawsze może być lepiej, więc po co „marnować” cenny czas na użeranie się z czymś, co nie jest doskonałe? I stąd takie oczekiwania z kosmosu.
    Pisałam o tym trochę u siebie, kiedy poruszałam zagadnienia związane z kulturą Indii. Mój mąż stamtąd pochodzi i rozmowy z nim są dla mnie świetną okazją do spojrzenia na różne sprawy z zupełnie innej perspektywy. Jakbyś miał ochotę, to znajdziesz to tutaj:
    https://burzatumblemind.wordpress.com/2017/08/03/indie-okiem-europejki/

    Jestem romantyczką, a przede wszystkim kobietą, więc lubię sobie pomarzyć o świecie pełnym ochów i achów. Ale jestem też człowiekiem rozumnym i wiem, że relacje polegają na wzajemności. Zdrowe i szczęśliwe relacje, rzecz jasna.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Niby rozwój, niby ewolucja, a na własne rzyczenie większość ludzi się cofa… gro osób jest leniwa… używamy coraz to więcej gadżetów, które zwalniają nas z myślenia, więc co się dziwić, że w zwykłych stosunkach międzyludzkich jest tak, a nie inaczej?

      Polubione przez 1 osoba

    1. Moja była dawała mi to, czego sama oczekiwała. Np. na urodziny dostałem płytę jej ulubionego artysty: Ushera, za którym nigdy nie przepadałem :D.

      Polubienie

  2. Miło przeczytać męski punkt widzenia. Trafny i prosty. My, kobiety, mamy skłonności do komplikowania sobie wielu spraw. Czasem ta nasza złożoność przesłania nam „esencję”. Ale życie byłoby nudne gdybyśmy wszyscy byli tacy sami.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  3. Kurcze..p.Czarny..poszedłeś Pan po bandzie. Największy zlew na temacie jaki tu czytałam. Może rób Pan jednak większe przerwy między wpisami bo to jest po prostu słabe.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jesteś niemożliwy. Wszystko wiesz, wszystko widzisz,każdy krok…Schlebia mi to.
      Historia z kurierem jest jak najbardziej możliwa choć nie wiem w jak wielu przypadkach. W sumie kiedyś był listonosz hahahaha….. Listonosz dzieci przynosił. Skoro Ciebie było stać na romantyczny wyczyn (z fatalnym zakończeniem) to kuriera też. Za babe nie daruje.
      Tak, wiem. Jesteś wyjątkowy, ale dla świata nie jedyny 😉
      Ps. Księżniczka to jeszcze nic!!! Patrz na Królowa 3 Paziu… 😘 😘 😘

      Polubienie

    2. Też zalecalam odpoczynek… Ale zaczynam myśleć, że ktoś Mu narzuca taki charakter bloga. Niektóre środowiska uwielbiają gdy pluje się na Polaków. I ja, jako czytelnik pochwały nie dostanę od Piotrusia. Wręcz przeciwnie. A jeśli nawet trafi się komplement to tak ukryty, że można go przeoczyć.

      Polubienie

      1. Hmmm Tak na logikę. Księżniczka nie zagrzeje tu miejsca. Wejdzie, zobaczy i wyjdzie. A czemu? Bo jest księżniczka! Więcej tu gimnazjalistek, to tak. Kobiety starszej tu nie uraczysz. Te starsze, mądre, fajne babki komentują gdzie indziej. Bądź wcale bo mają życie rzeczywiste. Autor nie podbił ich serc choć kilka sztuk się znajdzie.

        Polubienie

      1. no rejczel, paniusie nieroby się oburzyły bo jak to możliwe że trzeba palcem ruszyć, ugotować czasem a nie tylko hajs ciągnąć

        Polubienie

      2. Ciśnienie wzrosłoby księżniczce, królowej łeb napierdala. Bynajmniej nie od tematu, ani spostrzeżeń – te akurat są trafne. To jest zwyczajnie słabo napisane. Na kolanie – albo na wkurwie. I myślę, że autor o tym doskonale wie. 😉

        Polubienie

  4. Wszystko opisane w punkt. „Nie pytaj co Ameryka może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla Ameryki”- Kennedy mówiąc te słowa, nie spodziewał się, że będą tak sławne… i że będzie można je przekształcać pod dowolne sytuacje. Więc kobieto, nie pytaj co mężczyzna może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla mężczyzny. Jestem zdania, że jeśli trafisz na odpowiednią osobę, co wcale nie jest łatwe i oczywiste, jak zakupienie mleka w Biedrze, to nie ma wtedy miejsca na oczekiwania… wtedy chce się dawać (jak wiadomo, dawać można różne one) właśnie to dawanie, sprawia największą radość.

    Polubienie

  5. Ależ się zrobiło gniewnie. Gorzko, owszem, zasłużyłyśmy na pacnięcie w głowę. Na szczęście nie tylko my popełniamy błędy i możemy się potem nawzajem z nich pośmiać. Jednak osobiście uważam, że skoro Panowie dostali słoneczno zabawny wpis o kobietach na głodzie, to Panie też powinny. Pewnie że świat nie jest sprawiedliwy, ale jako że ‚znamy’ autora, to możemy się trochę podomagać (może niefortunnie w ramach tego wpisu). Ale to kiedy indziej, bo tak jak wspomniałam wyżej bardzo gniewne nastroje tu dziś panują.
    I zaczynam się martwić, że mojego ulubionego blogero/pisarza nęka jakieś babsko 😉 Czarny, jakby było bardzo źle, to dawaj znać, na pewno znajdą się chętni do wypłoszenia albo jakiś bezdomny do oddania auta na pocieszenie.
    Kolega z bagażnika zrobił mój dzień!
    I w dobie ostatnich wieści od Ciebie na fb chciałam przekazać, że wspaniały człowiek wychował wspaniałego syna. Trzymaj się ciepło!

    Polubienie

    1. Jeśli już miałby go ktoś nekac to całe tabuny kobiet!Jak się bajzel robi w zyciu i nie ponosi konsekwencji to tak jest. Zawsze wróci do nas to co zrobiliśmy. „Karma to suka”. Nie na darmo Autor napisał te słowa.

      Polubienie

  6. O żesz. Wszyscy robimy sobie bajzel. Wszyscy popełniamy błędy. I chyba życie polega na tym, żeby radzić sobie z tym całym bajzlem, który tworzymy wokół siebie, który tworzą nasi przyjaciele, z małymi przerwami na te dobre rzeczy ;). A utor w czasie opisywania tych zmaganiach ma ogromny urok i zazwyczaj poczucie humoru, które poprawia mi dzień. Więc niech go ta karma tak nie męczy.
    Buzia!

    Polubienie

  7. A propo…. Czarny w „Pokoleniu Ikea” był taki twardy, taki macho, taki idealny, taki mądry, taki pewny siebie, odnoszący sukcesy , mający mnóstwo kobiet, władczy ….. a jak przyszło mu być choć raz mężczyzną i zwolnić ludzi z pracy to się chłopak załamał 😀
    więc wyszło na to, że kolejna pizdeczka typu „dużo mówię, mało robię „

    Polubienie

  8. Ja mam z kolei taką sytuację: mój facet jest tak wspaniale normalny, fajny, z wieloma wadami i zaletami. Za to ja jestem wiecznie nieodpowiedzialna, każda ważna podjęta przeze mnie decyzja ostatecznie kończy się klęską, choć się przy niej upierałam jak osioł. Ranię chłopa często swoim egoizmem, niestety dopiero po jakimś czasie dociera do mnie sens tego, co mówię. W przypływie złości nienawidzę jego rodziny, jego pracy, za to swoją uważam za najwspanialszą. Kocham go, ale po tych kilku latach dociera do mnie, że jestem jakby pasożytem, że ta miłość jest bardzo egoistyczna. Jego miłość jest inna, czysta, czuję ją w każdym jego słowie i spojrzeniu. Wstyd mi dzisiaj, że na niego nie zasługuję. Nie chcę go już ranić i OBOJE nad tym pracujemy.

    Polubienie

  9. Zawsze od razu zaznaczam, że księżniczką nie jestem. Daleko mi do tego typu zachowań. Raczej bliżej mi do fajnej dziewczyny, z którą można ciekawie spędzić czas. Nawet dobrze gotuję, umiem obsługiwać piłę spalinową, w łóżku lubię bardziej i mocniej niż statystyczna Polka. No i wydawałoby się ok. Trafiam na facetów, których muszę ciągnąć w górę, albo gorzej, wyciągać z problemów, jebana matka polka mi się włącza. Zbawicielka świata. Nikt mi nie stawia wymagań, nikt nie włącza swojego intelektu, żeby zabłysnąć, bo go trochę ma za mało. I tak patrzę na niego i się siebie pytam „co on właściwie robi w moim mieszkaniu?” Zadbany, wypieszczony, najedzony. Nijaki, głupi i łaknący więcej. Czas go rzucić.

    Polubione przez 1 osoba

    1. To akurat zrozumiałe:

      fajna dziewczyna + dobrze gotuję + obsługa piły spalinowej + bardziej i mocniej w łóżku = faceci, których musisz ciągnąć w górę

      No bo jak inaczej? 😉

      Polubienie

  10. Co za stek bzdur. Teraz jest epoka księcia, bo księżniczki już dawno siedzą na taśmie w fabryce i zasuwają na nocki. Jak to jest, że wszystkie moje kolezanki maja prace i to czesto fizyczna, a przy okazji ogarniaja dom i same robią wszystko z tej listy, ktora jest lista normalnych, codziennych czynnosci, nic ekstra w niej nie ma z wyjatkiem wakacji. Za to koledzy? 30 lat, bezrobocie, nie myja sie, nie dbaja o wyglad, chodza caly rok w tej samej koszulce, mieszkaja z matka, ale nie dokladaja sie jej do rachunkow. My nie mamy wygorowanych oczekiwan, my tylko chcemy pewnego standardu zycia, ktory zaklada, ze jest posprzatane i wyprasowane i nie musimy wszystkiego tego robic my. O kase zatroszczymy sie same, bo Wy jej i tak nie macie. Wlasnie wrocilam z dlugich wakacji w Azji, za ktore sama zaplacilam.

    Polubienie

    1. Widocznie obracasz się wśród osiedlowych gamonii? Sorry, ale jest wielu ogarniętych facetów, których nie trzeba prowadzić za rękę, nie mieszkają z mamusią, mają pasje, pracują w korpo czy mają swoje firmy i czasem po prostu by chcieli aby kobita też dała coś od siebie, a nie wiecznie stękała, że facet nudny, że tego nie zrobił, gdy ona sama leży jak taka żaba i czeka na bóg wie co.

      Dla mnie problemem nie było nigdy odkurzyć, zrobić obiad, wyprasować, pranie, sprzątnąc kibel, by potem swoją Mery Lou w przerwie od wieczornego sprawdzania baz danych, wytarmosić na kanapie jak Łysy z Brazzets by w weekend zabrać na koncert, do kina czy spacer, czy pojechać zagranicę na tydzień.

      I wiesz co? Było im za mało…

      Polubienie

      1. Może po prostu rozmowa wam się nie kleiła? Nie samym praniem i tarmoszeniem człowiek żyje. Może te kobiety szukały super rozmów, porozumienia bez słów albo nie było po prostu pożądania?

        Polubienie

      2. Do KATES 🙂

        Właśnie na to nie narzekały, trzeba mieć IQ ameby by rozmowa się ze mna nie kleiła lub zerowe pojęcie o życiu. Widocznie też trafiałem na typ królewn, którym wiecznie było za mało. Nawet gdyby stanął na rzęsach machając złotym dildo.. znalazły by jakieś „ale”… Oczywiście działa to w obie strony bo mam wielu kumpli, którzy myślą, że z tytułu iz sporo zarabiają, maja fajne pasje, dobre auta i prace. Laski powinny za nimi latac, a oni nie musza robic nic bo przeciez sa przezajefajni…

        Cos sie po prostu popieprzylo i wymaganiami mamy rodem z Nasa… Nie chcemy rozmawiac, napedzac sie a po prostu szukamy jakiegos wyimaginowanego idealu a gdy ktos nie spelnia chocby ulamka wymagan to zamiast razem nad tym popracowac to szukamy next modelu… Troche to juz chore.

        Polubienie

      3. Ja nie znam takich kobiet, jakie opisujecie. W starym pokoleniu byly, ale teraz nikogo nie stac na to, zeby nie pracowac. Moje kolezanki maja mieszkania, same ciagna koszty wynajmu lub kredytu, maja samochody. Ja tez mam mieszkanie i samochod, zasuwam na dwa etaty, do niedawna na trzy. A ksiazeta zycza sobie, ze wejda na gotowe, wnoszac do zwiazku tylko siebie, i dostana przywileje przyslugujace glowie rodziny, bo ich ojciec i dziadek takie mieli, wiec sie nalezy z automatu. Chcialabym powiedziec, ze ksiazeta dostaja kopa w tylek, ale nie, wycwanili sie, biora sobie starsze dziewczyny, ktore ich utrzymuja. Nie jest to rzadkosc, ze po slubie kiaze dopiero sie rozglada za jakas robota, a utrzymuje go tesc. Ale sprobuj zakwestionowac jego autorytet.

        Polubienie

    2. Chęci pisania odpowiedzi na ten komentarz są bliskie zeru. Jednak na usta niesie się jedno – prowadzisz jakąś dziwną wojnę płci. Lekko wzgardzona, bo jakiś golas nie ogarnął tematu na czas i generalizując klepiesz bzdury na temat „KSIĄŻĄT”? I ten „standard życia”. c”,)

      Polubienie

    3. Zgadzam się z Tobą..Zapieprzamy na 2 etaty i nie w głowie nam dwuznaczne milczenie w rozmowie czy problemy typu” dlaczego on już na mnie tak nie patrzy”..itp pierdolety

      Polubienie

    4. Trzeba bylo sie uczyc i inwestowac w siebie a nie teraz wyzalasz sie ze pracujesz fizycznie na nocki, sory ale masz za wysokie wymagana a własnie wydaje m sie ze zaslugujesz na takego jakiego opisalaś . A co Ty chcialabys lekarza, adwokata z dobra praca zadbanego niezaleznego z kasa chata i super autem , na ktore zapracował najpierw inwestycja w siebie (nauką) a potem cęzką pracą . No heloł a Ty nierób i leń intelektualny chcialby tylko wyglądac i dawac mu dupy w zamian za pelną karte kredytowa i własne auto kupione na jego frmę. A weź sie puknj w ten pusty łeb.
      Ps. Sytuacje rowniez można odwrócić względem dupka faceta i przedsiebiorczej kobiety, ktora jednak jest madrzejsza i faceta frajera nie weźmie 🙂

      Polubienie

      1. Co za bzdury, okresla Cie i kreuje tylko kasa i zwykly konsumpcjonizm. Sa rozne konfiguracje zwiazkow, ale za malo jeszcze wiesz o zyciu i o ludziach .Wyobraz sobie ze ludzie uczciwie pracujacy fizycznie czy majacy nocki to nie rowna sie len intelektualny. Prostacki jest ten wpis Twoj wyzywanie kogos ponizej krytyki

        Polubienie

  11. Przeczytałam końcowe zdanie, że trzeba mieć ZEROWE poczucie własne wartości 😀 😀 zaczęłam zastanawiać się nad tym głębokim przesłaniem. Ale jak przeczytałam po raz piąty, to się okazało, że jednak zdrowe…

    Polubienie

  12. Ludzie w dzisiejszych czasach wolą zmienić niż naprawić. Iść po nową pralkę zamiast naprawić za stówę starą. Jesteśmy rozgoryczeni tym, że orają nami jak stadem Murzynów i dlatego pozwalamy sobie na ugór w naszym osobistym życiu.

    Polubienie

    1. Ale w czyim imieniu Ty piszesz, że tak sobie pozwalasz na „my-oni”?
      Rozczaruję Cię – ludzie zawsze woleli zmienić niż naprawić, tyle że jeszcze 30-40 lat temu elektronika/agd były tak drogie, że ludzie byli ZMUSZENI naprawiać wszystko co się dawało naprawić, bo nie było ich stać. Oczywiście – zgoda – obecnie jest grubo przesadzony konsumpcjonizm, ale to inny temat. Dalej – tymi co kiedyś wszystko naprawiali – również orano jak stadem. A ich cudowne życie w którym się naprawiało a nie wymieniało a związki były do grobowej deski(i wszystkie babcie i dziadkowie byli mądrzy, uczciwi, patriotyczni i walczyli w Powstaniu, oczywista) to zazwyczaj było życie średnio euforyczne, pełne niedoborów, niedorzeczności, poniżeń i…starych, rozklekotanych i naprawaianych po wielokroć gratów. W atmosferze „terroru przymusu bycia razem”. To że para dziadków opowiada farmazony NIC nie mówi o tym, jacy popieprzeni byli jak byli młodzi. Na starość wszystko wszystkim się miesza a hormony już nie buzują to nawet nie pamiętają o co i po co w tym chodziło i na wszelki wypadek udają świętych.

      Polubienie

  13. W wielu Twoich tekstach piszesz wprost czego kobiety oczekują od facetów: wystarczy kwiatek, znajomość podstaw savoir vivre’u i uregulowanie rachunku, żeby kobieta była oczarowana na pierwszej randce… A jak to wygląda z perspektywy mężczyzn? Naprawdę liczy się szpilka od Prady i sukienka zostawiająca niewiele do precyzowania wyobraźni?

    Polubienie

  14. Jak chcesz księcia, to sama musisz być księżniczką (ew księciem) i tyle w temacie. Jak jesteś plebsem to niestety ale zapomnij, że dostaniesz księcia. Ot i cała filozofia. Darmowe lunche i bogacze umawiający się z prostytutkami to tylko w filmach.

    Polubienie

  15. Rzadko czytam takie artykuły, ale ten został udostępniony przez znajomego, który ma specyficzne poglądy. I doprawdy… Nie jest wyczynem zauważyć, że nieudane związki to zbiór zbyt wysokich oczekiwań, gdyż jest to powód chyba każdego życiowego zawodu. Że kobiety nielojalne… Zdecydowanie! I w niczym nie odbiegają tutaj od mężczyzn. Że są wśród nas księżniczki i ciągłym fochem? No jasne, że są. Inaczej nie byłoby kobiet, które wybijają się na ich tle. Ale zastanawia mnie bardziej czym podyktowany jest ten wpis? Urażoną dumą czy właśnie zawodem? Może założyłeś, że ta, która będzie Twoja będzie lepsza a nie była? Czy zwyczajnie tekst ma podbić ilość wejść i wywołać netburze?
    Pozdrawiam! Z chęcią wymieniłabym się poglądami, bo z mojej perspektywy mężczyźni są równie leniwi i niemrawi;)

    Polubienie

    1. Rzeczywistość jest bardziej prozaiczna. Poczytałem sobie po raz kolejny w sieci długą listę oczekiwań co powinien zrobić mężczyzna w związku. My mamy robić wszystko, aby tego nie spierdolić.
      Ale ta sama piłka jest po waszej stronie drogie panie 😉

      Polubienie

      1. Nie wiem wśród jakich kobiet się obracasz, ale tych ciekawych nie znajdziesz w sieci. Są niezależne i skupione na rozwoju a nie na wypisywaniu swoich oczekiwań w sieci. Możesz dalej przeszukiwać internat, tych wartościowych tam nie ma;) więc pisz dalej artykuły o księżniczkach! Jak już skończysz to wyjdź gdzieś i poznaj kogoś kto coś sobą prezentuje. Pozdrawiam, Potrafiąca Zadać o Siebie Kobieta 😉

        Polubienie

    2. Martyna. Gorzej! Okazała się lepsza, ale nie w tym czasie co trzeba 😂 hahahahahaha (aż się poplakałam). I w dobra stronę zamierzasz z tym komentarzem.
      Mężczyzni leniwi, niemrawi…Optymistycznie zakładam, że to tylko sposób na zachowanie powagi. Chcą być odbierani poważnie. Ew. to chwilowe. Ew. to prawda hahahaha.
      A swoją drogą słowa „Twoja”, „Twój”, „Moja”, „Mój” mnie cholernie rajcują.

      Polubienie

      1. Do „Legginsy[…]”: Od jakiegoś czasu nie zaglądałem w to miejsce…stąd mam prośbę do Ciebie o przybliżenie, bo wydajesz się osobą zorientowaną w temacie. O co chodzi z tym „zawodem” czy zrywem o którym kilka razy wspominałaś?
        Coś było? Osobiście obstawiam że w przypadku autora nie ma takiej możliwości, co najwyżej jakieś wyjątkowo ostre zauroczenie, raczej wizualno-seksualne które szybko zdechnie i zostawi niesmak, no, ale to tylko moja opinia poparta moimi własnymi spekulacjami a wyssana z mojego domniemania na temat tożsamości autora.
        Przegapiłem coś? 🙂

        Polubienie

  16. Kochane Kobiety, cieszę się czytając komentarze pod tym „wypracowaniem” – emocje świadczą o ruszającym sumieniu – super!
    Pragnę szybko ugasić żądze szybkiej riposty i zemsty: my faceci różnimy się bardzo między sobą, tak jak Wy… są debile, jak i inteligentni, przystojni oraz bogaci w jednym ciele. Powyższy tekst odbieram bardzo prosto. Szukajmy podobnych do siebie!
    Jeżeli jesteś leniwa, otyła i nie najpiękniejsza – to nawet jak uwiedziesz Goslinga (przyniesionego przez kuriera), który jest ambitny pracowity i robi habilitację – załatw sobie zniżkę na lody i kup mocniejsza kanapę bo Cię będzie zdradzał aż do rozwodu. Jak zamienimy role… na grubego leniwego faceta i Charlize Theron akcja potoczy się tak samo!
    Drogie księżniczki poznałem Was w swoim życiu wiele, najszczerzej jak tylko potrafię podpowiadam: jeżeli chcecie być szczęśliwe, nauczcie się uszczęśliwiać ludzi w koło siebie. Przestańcie słuchać koleżanek, które mówią ten do Ciebie nie pasuje, jak serce Wam mówi, że pasuje to spraw aby był z Tobą szczęśliwy a Ty też będziesz szczęśliwa!

    Polubienie

  17. wiec Panowie wymagając od nas nie miejcie pretensji ze większość kobiet też ma wymagania wobec was. Bo wszystko działa w dwie strony wiec nie rozumiem mężczyzn którzy wiecznie narzekają robiąc z siebie ofiary jakie to kobiety SA złe. A sami nie są od nich lepsi. Ja lubię dawać z siebie 100% ale tez z drugiej strony dostaje to samo. wiec zastanówmy się nad sobą wrzucając właściwie obraźliwe teksty wobec płci przeciwnej bo kij zawsze ma dwa końce. A opis czego pragną kobiety tak naprawdę oznacza chcę być kochana i czuć się bezpieczna przy Tobie!!!!!!!!!!

    Polubienie

  18. Najlepszym dowodem, że one to księżniczki a faceci muszą się starać, oczarować, jest to, że w 98% przypadków na tinderze to facet ma się się odezwać pierwszy i Sweep me off my feet (piszę z UK). I jeszcze równouprawnienia chcą 🙂

    Polubienie

  19. Ryan Gosling (ten prawdziwy) nigdy nie powie do kobiety per ‚księżniczko (chyba cię pojebało)’. Nawet jeśli sobie tak pomyśli, bo do Evy Mendes jej jak stąd do Krakowa, to zachowa to dla siebie, chociażby ze względu na swój wizerunek. Ryan Gosling nie chwali się ile to on nie miał kobiet przed Evą Mendes (i nie pisze w co drugim poście, czy wywiadzie, jak często im ściągał majtki, klepał po tyłku itp), bo wie, że krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje. Ryan Gosling jest bardzo dobry w sprawianiu wrażenia, że może nie miał ich aż tak dużo, bo jest tzw ‚porządnym’, nieśmiałym chłopakiem z sąsiedztwa (chociaż jeden rzut oka na wikipedię wystarczy, by stwierdzić że jednak tych kobiet trochę było).

    I dla mnie jest on bardziej wiarygodny od Ciebie, Czarny, bez urazy 🙂

    Polubienie

  20. slaby tekst. bardziej przypomina bajke niz rzeczywistosc. moim zdaniem w polsce winne sa smieciowe zarobki. kazdy patrzy na kase zeby i on jak i przyszla rodzina i dzieci mialy dobrze.

    Polubienie

  21. To pokolenie w Polsce jest stracone. Może następne będzie normalne. Kobiety ładują w siebie 300 różnych związków chemicznych z kosmetyków dziennie. Upiększają się. Ale na przechodnia nie spojrzą, nie uśmiechną się na ulicy. Zombi ludzie wpatrzeni w iphony. Nie potrafią rozmawiać. Nie potrafią się dłużej skupić. Nie ma o czym z nimi gadać poza tematem pracy. Nie mają też poczucia humoru. ADHD w pokwitaniu.

    Polubienie

    1. stwierdzenie o braku poczucia humoru przypomniało mi tekst Rudnickiego( Janusza) po wywiadzie dla Wysokich Obcasów pijąc kawę z dwiema paniami ,widząc kolegę zawołał „Chodź, kurwy już są!” tłumacząc potem, że to był taki żart. Powiem szczerze , że prywatnie, baaardzo prywatnie też nie wykazałabym się takim”poczuciem humoru” a co dopiero w takiej sytuacji.
      Ot takich żartobliwych i podobno inteligentnych (inaczej) mamy niektórych mężczyzn dzisiaj.

      Polubienie

    2. Potęga zasięgu 😉
      Zaglądam tutaj co jakiś czas, by sprawdzić jak przebiega sukcesja ekspansji i jaką burzę dyskusji wywołują jaskrawe przenośnie serwowane przez autora 🙂 Spore grono odbiorców przeczyta, zgodzi się lub nie i przejdzie dalej, nie pozostawi wpisu. Jednak ja głodna jestem merytorycznej jak i tej z dystansem i humorem dyskusji na co dzień 😉 Jestem przedstawicielką zawodu zaufania publicznego, codziennie pracuję z bardzo różnymi ludźmi i sprawia mi to olbrzymią frajdę i daje podstawy do realizowania pasji w czasie wolnym. Tak, długie lata uczyłam się dzielnie, ale nie żyłam w szklanej kuli, a z świadomością, iż świat w galopującym tempie rozwija się w innych dziedzinach, w których zaczynam mieć lekkie braki 😉 W tym czasie wytrwale i zawzięcie, jak na ciepłą, i ambitną młodą polską kobietę tworzyłam związek, który miał być na zawsze… Haha… I dalej to wiadomo 😉
      Zabawnie. Skoro mamy zimę w grudniu postanowiłam z wyboru codziennie wracać z pracy celowo środkiem komunikacji miejskiej o różnych porach z różnych dzielnic Wwy. Postawiłam hipotezę, że wszyscy mamy o tej porze roku deficyt dobrego nastroju, słońca i pokusiłam się o mały eksperyment: chcąc dostać to czego wymagam sama – uśmiechałam się do spotykanych na ulicy przechodniów, zwłaszcza mężczyzn. I jaki był efekt? W większości – osobnicy zombie… 😉 Nie należę do osób odstraszających wyglądem, raczej przeciwnie, a o szczerości zamiarów podświadomie komunikował błysk w oku 😉 Jedynie kilka razy, gdy podnosiłam głowę znad czytanej w tramwaju książki i uśmiechałam się – uzyskałam odwzajemnienie, ale bardzo nieśmiałe, raz jeden Pan do mnie sam się odezwał 😉 Jakie były wnioski tego samego działania na południu Europy? Nie wymaga komentarza.
      Jako optymistka, nadal wierzę, iż to nie kwestia miejsca, lecz świadomości własnych potrzeb tu i teraz przekłada się na jakość i kreatywność relacji międzyludzkich. A idealnych związków może nie być, bo czy to Książę czy Księżniczka z przymiotami na kanapie działać trzeba i poszukiwać ludzi posiadających rzeczywiście zgodne z naszymi wymaganiami cechy, a nie wmawiać sobie, że „schwycony i na smyczy trzymany książę/księżniczka” to posiada wyimaginowane cechy x,y,z, ale jest leniwy/leniwa i ja te cechy (w przenośni długie wakacje, wielbienie mnie i obsypywanie kwiatami i prezentami) z niego/niej wydobędę. Relatywnie odnieś to do siebie: najpierw daj, pracuj ciężko, STAWIAJ i REALIZUJ CELE, planuj, rozwijaj, szanuj, wspieraj, potem wymagaj, a poczujesz różnicę. Prozaiczne i oczywiste. A może zwyczajnie niezależnie od tego ile mentalnie czy wymiernie posiadasz, po prostu zatrzymaj się i rozejrzyj dookoła? 🙂
      Pozdrawiam pozytywnie zakręconych, świadomych siebie i za zgodą autora blogu (gorąco o to proszę 🙂 – jeśli brak – proszę skasować moją wypowiedź) zapraszam do kontaktu: gaudia89@gmail.com

      Polubienie

      1. @aluna i @Uśmiechnięta

        @aluna pisze: Luty 13, 2018 o 10:35 am

        „zawołał „Chodź, kurwy już są!” tłumacząc potem, że to był taki żart. ”

        Ale cham. Też bym tego nie odebrał jako żartu, chyba, że byłbym NAPRAWDĘ BLISKO/WRĘCZ W PRZYJAŹNI z
        owym gościem. Jeśli jednak były to tylko znajome to facet był zwykłym burakiem
        (bez obrazy dla buraka, bo z niego jest więcej pożytku). Ale to kwestia tego
        jak blisko są między sobą ludzie (czy są znajomymi, czy przyjaciółmi).

        @Uśmiechnięta pisze: Luty 18, 2018 o 5:43 pm

        „uśmiechałam się do spotykanych na ulicy przechodniów, zwłaszcza mężczyzn. ‚

        Osz Ty, zarazo jedna 🙂

        Przysłowie warszawskie mówi:”Jeśli ktoś się w Wawie do Ciebie uśmiecha na ulicy, to znaczy że nie jest z Warszawy 🙂 „.
        Także próbowałem się uśmiechać, ale mieszkanki stolicy tak ostentacyjnie odwracały wzrok, że zrezygnowałem.
        Stwierdziłem, trudno, mam gębę niewyjściową 🙂 ale potem dowiedziałem się, że inni też mają podobne doświadczenia.
        Więc to nie wina mojego wyglądu (a przynajmniej nie cała).
        Zwykły szczery uśmiech, to dobry początek.

        Oby więcej takich jak Ty a Warszawa przestanie być Zombilandem 🙂

        „po prostu zatrzymaj się i rozejrzyj dookoła?”

        Może kiedyś spotkamy się w jakimś tramwaju czy autobusie, i nie licz na listość z mojej strony 🙂

        Polubienie

      2. Myślę że wiem o czym piszesz, bo tak się składa że często się uśmiecham. Jak nie bo zwyczajnie ucieszony jestem, to sytuacyjnie a najczęściej do swoich myśli. jakieś pożytki z bogatego życia wewnętrznego muszą być 🙂 Zdziwione/podejrzliwe/oburzone spojrzenia rejestruję od czasu do czasu i powiem Ci że zombie nie są najgorsi. Najgorsi są ci, u których uśmiech z jakiegoś powodu wyzwala jakieś durnowate reakcje okołoagresywne.
        I owszem, pytania „co ćpasz że się tak cieszysz” albo swojskie „czego się szczerzysz, chcesz w mordę”? Bywają. Choć oczywiście w znanym i zaufanym gronie.
        U obcych jednak tępa obojętność albo podejrzliwość.
        Doświadczenie mówi mi, że jeśli to się ma zmienić to w tylko jeden sposób: wymieranie ponurych dziadków leśnych, niezależnie od tego ile mają lat(raczej chodzi o stan umysłu nie metrykę) i ryzykowne założenie że obecne szkolno-przedszkolne krasnale będą weselsze 🙂

        Polubienie

      3. Nikt nie jest doskonały. W miłości także. Będąc w związku, popełniamy błędy, które mogą go osłabić.
        Dużo wcześniej, zanim kobieta poznaje swojego faceta, przygotowuje w głowie listę cech, które powinien mieć jej upragniony facet np. tj.: czuły, z poczuciem humoru, zdecydowany, męski, zaradny, wysoki, przystojny… i nagle bingo! Twój partner ma je wszystkie. Po paru miesiącach orientujesz się jednak, że kompletnie nie zna się na tzw. męskich zajęciach, jak skręcanie mebli i naprawa kranu. Ma do tego dwie lewe ręce. Na idealnym wizerunku pojawia się rysa…
        Niestety, my – kobiety mamy to do siebie, że potrafimy być bardzo krytykanckie. Łatwiej przychodzi nam wytykanie cudzych niedociągnięć niż własnych. Warto nad tym popracować. Zamiast szukać dziury w całym, pomyśleć o pozytywach. Zwrócić uwagę, jak się czujesz ze swoim partnerem, co on Ci daje, czy możesz na niego liczyć w trudnych sytuacjach, czy masz w nim wsparcie emocjonalne. Czasem nieświadomie sabotujemy swoje marzenia. Szukamy księcia z bajki, a jak już go spotkamy, to albo go nie zauważamy, albo na siłę szukamy w nim wad. Przykre, ale prawdziwe.
        Księżniczka uważa, że warunkiem zmiany życia jest mężczyzna, który za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmieni całkowicie jej los. Siedzi w fotelu i snuje marzenia, jak zmieni się jej życie, kiedy wreszcie pozna tego jedynego, wyśnionego. Jaki ma być ten wymarzony? Lista jest dłuuuugaaaa, (spośród wielu cech): przystojny, zadbany, mądry, inteligentny, wysportowany, oczytany, czuły, bogaty, mający pasje, towarzyski, opiekuńczy zaradny, lubiący podróżować. Chociaż je same trudno wyciągnąć na rower lub inne zajęcia sportowe. Abstrahując, do niedawna sama tak myślałam, że jak już spotkam tego swojego, wyśnionego księcia z bajki, to wtedy razem będziemy podróżować, uprawiać sport, bawić się. Bo nie ma nic ważniejszego na tym świecie, niż miłość mężczyzny.
        Już dawno temu zmieniłam tok myślenia… i tym samym światopogląd. Przecież mogę to wszystko robić sama, nie potrzebuję do tego faceta. Nie zamierzam też już nigdy kategoryzować się przez to, czy jest koło mnie facet, czy nie. A przynajmniej taką mam cichą nadzieję.
        W chwili obecnej spełniam swoje marzenia, staram się pracować nad sobą. Po prostu chcę być obecna TU i TERAZ.
        Schematycznie, wydaje mi się, że w ogóle problemem ludzi w XXI wieku jest chroniczny brak miłości. Stąd pewnie pojawiają się różne problemy z własnym sobą. Ale nie w mojej kompetencji jest ta ocena. Niestety nadal tylko głupią suką jestem. 😛
        Tak, uzależniałam swoje szczęście od partnera. Wstyd mi się do tego przyznać. On miał wszystko za mnie załatwić i wszędzie wozić swoim autem, gdzie tylko zechcę. Dostarczyć spełnione życie jak srebrnego lisa. Tak jest w tandetnych romansach (tak, przeczytałam ich może nie tysiące, ale dość dużo, plus w dzieciństwie oglądane Disney’owskie bajki, magazyny, w których pisano, że trzeba się odpowiednio zachowywać w określony sposób, bywać, malować, ubierać itd. żeby moje myślenie było przesączone tym, że tylko książę na białym koniu, tzn. w białym mercedesie może mnie wybawić z opresji nudnego życia. Wiem, z perspektywy czasu widzę jakie to było głupie z mojej strony.
        Albowiem lista nadal jest, tylko że krótsza. Nigdy nie leciałam na facetów z Forbes’a .
        Jeśli nie książę to, w dalszym ciągu ten ktoś musi być kulturalnym mężczyzną, prawdziwym dżentelmenem, po prostu klasą samą w sobie. Inteligentnym elegantem! Błyskotliwym, dumnym, elokwentnym panem mądralińskim… Jednak niezwykle kochanym! Potrzebuję właśnie takiego mężczyzny z klasą – takiego, który wie dużo o świecie i lubi dzielić się tym, co siedzi mu w głowie. Mam stosunkowo złożoną osobowość, charakterologicznie rzecz ujmując uwielbiam wyzwania… i emocje, rzecz jasna, więc nie szukam kogoś zupełnie pospolitego. Bynajmniej nie mam za bardzo na to wpływu. Po prostu nie potrafię być z kimś, kto mi nie imponuje, kto mnie nie podnieca. Tylko przy takim mężczyźnie czuję się najlepiej.
        No niestety, wychowałam się w taki sposób, a nie inny. Nie, nie chcę się usprawiedliwiać. To by było bardzo wygodne z mojej strony na nierobienie niczego ze swoim wychowaniem. Tak, jestem kobietą bardzo daleką od ideału. Cóż z tego, że przez przypadek ładną i elegancką. Zgadza się – damy cały czas istnieją, tak samo jak mężczyźni – tacy przez duże M, gentlemani w 100 % – ach, ale nie jest to już postawa znajdująca najwięcej uznania czy szczególnie pożądana. What a pity.
        Mam świadomość tego, że nikt nie jest doskonały – ja również, ba daleko mi do choćby częściowego zaspokojenia swoich potrzeb i wyobrażeń o sobie, ale to bardzo daleko. Mam za wysokie mniemanie o sobie, choć wcale nie zasłużyłam sobie na nie. Heh, zawsze miałam poczucie, że jestem wyjątkowa. Takie to banalne, myśleć, że tylko ja jestem najpiękniejsza, najważniejsza. Powoli jednak przekonuję się o swojej przeciętności, jednak to nic nie zmieni w moich planach podboju świata, zostania drugą Audrey Hepburn i nikt nie ma prawa tego negować.
        Wracając do tematu, kobieta czy mężczyzna – im bardziej spełnieni – tym bardziej stają się atrakcyjni dla płci przeciwnej.
        Budowanie związku zaczynamy od siebie. Od zbudowania związku z najważniejszą osobą w naszym życiu, czyli samą sobą. Psychologowie mówią, że trzeba „pokochać siebie”. Dlaczego to jest takie b. ważne? Bo inaczej nigdy nie uwierzymy, że ktoś kocha nas, skoro same siebie nie lubimy.
        Pierwsze pytanie, na które musi odpowiedzieć sobie poszukiwaczka miłość brzmi: czym dla Ciebie jest miłość? Wydaje się proste, ale jak to zwykle z prostymi pytaniami bywa, odpowiedź może być trudna. Miłość jest pojęciem abstrakcyjnym. A dopóki nie wiemy, czym jest konkretnie, nie umiemy jej wprowadzić w życie. Jak się tworzy miłość? I czy można ją samemu stworzyć?
        Gdy będziesz czuła miłość, kiedy on przyniesie Ci kwiaty, zadzwoni do Ciebie, zaprosi Cię na kolację, zaproponuje Ci wspólny wyjazd na urlop, napisze sms, pójdziecie do kina itp. To w tym momencie będziesz zależna od swojego partnera. Jeśli on nie zadzwoni (bo jest np. bardzo zajęty w pracy), wtedy nie będziesz mogła czuć jego miłości. Staniesz się ofiarą okoliczności jego zaniedbań no i oczywiście poczucia niekochania.
        Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Czyli uprościć definicje miłości na uczucie łatwiejsze, bardziej dostępne i zależne tylko od nas. Tj., ja czuję miłość, kiedy: myślę o nim, przygotowuję posiłek dla niego, przytulam się do niego, proponuję pójście do kina, piszę sms do niego, widzę zakochaną parę, robię coś dla siebie i tym podobne. To ja decyduję, kiedy i jak się czuję. Jest to tylko i wyłącznie ode mnie zależne.
        Jest prawo odwrotnego skutku: jeśli chcesz miłości, daj ją; jeśli chcesz przyjaźni, stań się przyjacielem; jeśli chcesz bogactwa; stań się hojny; jeśli chcesz życzliwości, bądź życzliwy i tak dalej.

        TABORET Z IKEI – „To pokolenie w Polsce jest stracone.” – nie, nie jest stracone, bynajmniej ja wcale tak nie uważam. Jest po prostu inne. I tyle. 😉

        UŚMIECHNIĘTA, TABORET Z IKEI
        Także należę do osób, które starają się uśmiechać do obcych ludzi, a zaczęło się tak że – całkiem przypadkiem – szłam sobie prosto, przed siebie uśmiechając się do swoich myśli, a dziewczyna, która szła znad przeciwka pewnie pomyślała, że uśmiecham się do niej, bo odwzajemniła tym samym. Mimo to, że było to niezamierzone, a takie… hm… miłe. 😉 Teraz zdecydowanie uśmiecham się częściej do mijanych osób i nie tylko. Choć często gdy się do kogoś uśmiecham widzę zaskoczony wzrok typu: „znamy się?”, „mam coś na twarzy?”, „podrywa mnie?” lub „pewnie słoneczko za mocno jej przygrzało”. Niemniej jednak tak to odbieram. Niejednokrotnie uśmiecham się do ekranu swojego telefonu w drodze do pracy czy do domu, a ludzie tak dziwnie się patrzą. Jakby uśmiech był czymś niecodziennym.
        Swoją drogą, lubię korki w szary poranek. Dzień jak co dzień. W aucie obok jest mężczyzna, pewnie tuż po 40 – tce.
        Ma w sobie to coś, a jego uśmiech skierowany do mnie sprawia, że droga do pracy staje się przyjemniejsza niż zazwyczaj. I nagle, właśnie najbardziej w takich momentach uświadamiam sobie, że tęsknię za takimi emocjami… niby to takie trywialne, a takie przyjemne… fajnie poczuć na sobie męskie spojrzenie i z przyjemnością odwzajemnić uśmiech.
        Hm… mogę powiedzieć więcej, nie wiem czy powinnam to pisać w sumie, ale ok. Czasami, ale to naprawdę czasami fascynuję się robieniem sobie testów, na niektórych spotykanych facetach. To znaczy lubię przedłużać spojrzenie, aż do momentu, w którym mężczyzna zaczyna czuć się niekomfortowo, pozbawiając dystansu… Zazwyczaj w takim momencie, gdy czują, że przekraczam ich granicę, spuszczają wzrok lub gdzieś nim uciekają. Tylko nieliczni potrafią wytrzymać moje spojrzenie, a nawet sprawić swoim przenikliwym spojrzeniem, którego się nie zapomina, że to ja pierwsza spuszczam swoje.
        Ostatnio szef mojego szefa mi coś takiego zrobił. Odbijając kartę wchodząc do pracy, moja koleżanka miała problem z chip’em problem. Próbując jej pomóc się odbić, poczułam na sobie czyjś wzrok na sobie, więc natychmiast się odwróciłam za siebie, i zorientowałam się, że szef mojego szefa patrzy mi głęboko w oczy. Koleżanka w międzyczasie coś do mnie mówiła, a ja jej w ogóle nie rozumiałam co do mnie powiedziała, więc tylko jej odmruknęłam: „yhm” nadal wpatrując się z półuśmiechem w jego oczy. Najdziwniejsze było to, że nie mogłam przestać, dopóki koleżanka nie ruszyła przed siebie.
        I od tamtej pory chyba się… Zakochałam? Zauroczyłam? Nie mogę przestać o nim myśleć… buuu….

        Mimo wszystko… Mimo wszystko – uśmiech. 😉

        Polubienie

  22. Zdaje się, że jednak dzisiaj wielu facetów zachowuje się jak księżniczki… siedzi na kanapie, z piwem i pilotem i czeka aż się jakaś Pamela Anderson (ze swoich najlepszych lat wybrana) przed wami zjawi… i koniecznie żeby w stringach zamiatała i szorowała podłogi oraz żeby gotowała pyry i smażyła schabowego w samym fartuszki… a wy sobie patrzeć będziecie, i piwko popijać… więc całkiem możliwe, że za jakiś czas … po prostu wymrą księżniczki i książęta na swoich kanapach i ze swoimi oczekiwaniami… chociaż, zdaje się, kiedy wychodzę na miasto, że 500+ wyciągnęło ich z kanap…

    Polubienie

    1. Dzisiaj…i wczoraj tak było, i 50 i 2000 lat temu również.
      Tylko kanapy były nieco inne no i niekoniecznie z tymi pilotami jednak w przeszłości 🙂
      Natomiast z tymi stringami/fartuszkami i tego typu duperelami, to fetysze są przeróżne i ja może lepiej o swoich pisać tu nie będę :), ale mam nieodparte wrażenie że bardzo wielu facetów, jak im ich kochanie zacznie robić przebieranki/striptizy to zamieniają się błyskawicznie w mistrzów robienia cudownej miny do fatalnej gry 🙂

      Polubienie

  23. Jak się z kolei nie ma wymagań wobec faceta, lub bardzo małe to… tyle się właśnie dostaje.;/ Ja w związku na odległość przejeżdżałam kilkaset kilometrów, żeby popatrzeć jak mój „facet” gra na kompie, bo nie chce mu się nic robić po pracy… Spacer, kino… żeby choć jeden raz na te kilka dni, które się widzimy w miesiącu.. cokolwiek, żeby sam chciał i ja nie musiała mu jęczeć. Serio, to aż tak wiele..? :/ Kurde, walić restauracje i drogie wakacje, nie chce nikogo na kasę naciągać, ale jak się przegina w drugą stronę……….przykre.

    Polubienie

    1. Zagraj z nim na tym kompie. Online albo jak będziesz i niego. Raz dwa razy. Zobaczysz że faja mu stwardnieje, głową zacznie myśleć i ruszy dupe dla Ciebie. Restaurant masz jak w banku!

      Polubienie

      1. Oczywiście, że już tego próbowałam.:) Nie jestem z tych, co strzelą focha i zrobią całkowity zakaz na coś. Nawet szukałam takich gier, które fajnie się razem przeżywa i było spoko. Ale to efekt dobry dosłownie chwilę.
        Ech, sama kiedyś byłam „graczem” i rozumiem chęć grania. Tylko przekraczając pewien wiek, wie się już lepiej, że życie jest fajniejsze gdzieś poza.
        Jak do mnie przyjeżdża to też chce grać. :))

        I bądź tu dobrą, niewymagającą nie-księżniczką. Nie jęcz, nie marudź. Siedź w kącie i się ciesz, że w ogóle masz faceta, bo inaczej zostaniesz sama z kotami.

        Koty przynajmniej nie grają w gry.. :V

        Polubienie

  24. A może napiszesz artykuł o tym jak będąc fajną dziewczyną znaleźć równie fajnego faceta? Ja i moje przyjaciółki – świetnie wykształcone, nieźle zarabiające (a w perspektywie bardzo dobrze), a przy tym całkiem niezarozumiałe i sympatyczne mamy problem ze znalezieniem facetów jak my. Mam nieodparte wrażenie, że przytłacza Was to, że całkiem nieźle sobie radzimy, a co dziwniejsze przytłacza to nawet tych, którzy sami radzą sobie dobrze (czyżby czuli, że ich dokonania mogą zostać przyćmione?). Czasami nie tracić entuzjazmu pomaga jedynie wspólny babski śmiech przy butelce wina.

    Polubienie

    1. Bo może wam się wydaje,że jesteście fajne hahaha. Fajny facet, a jest ich wielu, od razu taka lapnie. Zastanówcie się jeszcze raz nad sobą. Wypowiedź po dokładnej analizie wskazuje, że z wami coś nie,, gra”. Już sam fakt wystawiania tutaj takiej opini daje do myślenia. Nie jesteście takie fajne jak wam się wydaje.

      Polubienie

  25. Twierdzisz,że nie umiesz pisać. Ja twierdzę, że czasem nie umiesz pisać. I to jest właśnie to,, czasem”. Pamiętaj też, że ludzie z wirtuala wynoszą (niestety) wiele. Wiem, że na głupich się zarabia. Ale czy o to chodzi? Albo jesteś głupi albo jesteś Gatsby.

    Polubienie

  26. Lepszy szczery wróbel w garści niż błyszczący gołąb na dachu. Wróbla trudno zauważyć bo szary jest jak codzienność i gdzieś tam sie rozmywa. Goląb błyszczy, każdy chce go mieć ale siedzi daleko, czy warto poświecac wszystko akurat dla niego?
    To też ptak – co sra na innych (tak jak ten Gosling czy Swift).
    Życie, a też i dalej związek dwojga ludzi, to sztuka kompromisu. Nie myślę tu o tym żeby kategorycznie rezygnować ze swoich marzeń, oczekiwań, pasji czy co tam ma się w głowie i oddawać się drugiej osobie. Ja lubię to i tamto – pokażę Ci że to jest fajne. Ty lubisz to i tamto – pokaż mi swoje pasje. Róbmy to razem, spędzamy czas razem, rozmawiajmy, nie porownujmy się – żadnych wyliczanek i licytacji, żadnego szantażu, sama szczerość, twarde stapanie po ziemi, budowanie zaufania. Motywujmy się wzajemnie. Związek na początku to i tak Pikuś ! Jak zacznie się rodzicielstwo przy wymagającym dziecku – to dopiero weryfikacja wspólnego życia!

    Polubienie

  27. Dobrze się czytało choć mocno przesadzony test! Cała tajemnica tkwi w zdrowym, wzajemnym partnerstwie, żeby wymagać ale nie oczekiwać fajerwerków. Żadnej chorej walki o dominację 😉

    Polubienie

  28. U mnie inny problem. Pracuję głównie z mężczyznami – wnioski mam tylko takie, większość facetów wyciągnęła z domu wychowanie, W którym kobiety im dostarczały wszystko pod nos. Idą tak sobie przez życie. Większość kobiet też odebrało wychowanie, gdzie ich rola została sprowadzona do usługiwania mężczyźnie – i wszystko było ok dopóki była w tym równowaga tzn. on zarabia na rodzinę, a ona zajmuje się domem i wychowaniem dzieci. W momencie kiedy oboje pracują niestety, ale z tego co widzę – on nadal pozostaje tylko na etapie pracy, A cała reszta pozostaje na barkach kobiety. I ja tego nie mogę zaakceptować – po prostu to jest nielogiczne! A niestety tak się dzieje. Próba zmiany wew. związku podziału obowiązków jest czasem tak wyczerpujaca, że nie warta zachodu. I chodzi o to, że kobiety po prostu chcą być czasem właśnie księżniczką, bo na co dzień są jak kuchty, niezawodni pracownicy i matki. Mnie na samą myśl szukania takiej igły w stogu siana (w sensie faceta, który rozumie i potrafi zadbać o dom na równi z kobietą ) bierze niechęć do jakichkolwiek starań w szukaniu.

    Polubienie

    1. Zagdzam się z powyższym – znam to z własnego doświadczenia.
      Próba zmiany nie wyszła i skończyło sie rozwodem. Z drugiej strony, zachecam jednak do starań, bo ja swoją „iglę w stogu siana” znalazłam 😉
      Uwierz mi, są jeszcze faceci, którzy rozumieją, że kobieta to nie robot i że w związku zalecany jest równy podział obowiązków (i jest to dla nich naturalne że tak jest, a nie wymuszone/wyuczone).

      Polubienie

      1. Są tacy, oczywiście. Ja taki jestem i byłem(nie, to nie ogłoszenie matrymonialne, jestem po 40 i nie zamierzam zakładać już „rozwojowej rodziny” 😉 i mogę tylko powiedzieć ofiarom patriarchatu, że współczuję. W swoim czasie padłem ofiarą tego mechanizmu, rzecz jasna w drugą stronę. Jak się zakłada uczciwość i dobrą wolę partnerki, to łatwo wpaść w takie tarapaty, że jest 5 lat później i człowiek bystrzeje ze jest panem domu, panią domu, specem od floty domowej, infrastruktury, logistyki i jeszcze do tego z dominującym wkładem finansowym w całokształt. Tylko facetowi łatwiej się z tego wygrzebać.
        Jakbym jeszcze do tego miał „niewidzialne łańcuchy” czyli społeczeństwo patriarchalne przeciw sobie, o jasny szlag. Współczuję i podziwiam wytrwałość.
        I tak jak MIMIMIMIEUX, zachęcam do starań bo naprawdę istnieją i to wcale nie tak rzadko, jak by się wydawało. A jak się takiego wyrwie z toksycznej relacji to potem niebo u stóp. Wystarczy nie podeptać.

        Polubienie

  29. Witam ja Lukrecja nie Borgia ale ooo niebo gorsza hehe .Na przykład bohaterkę z mojej powieści mocno i dogłębnie pojebało ,oj jebło w sam mózg i w szkode weszła czyli wyszła za faceta bez polotu .No ham kurewsko przystojny to on był ,zamaskowany cichy terroryta psychofizyczny, lodołamacz niewiescich serc.Hehe cos jak ten piotr c- ten wie jak uwieżc baby ,doprowadzic je do miekkosci w kolanach , manipulant psiamać !. co go skłoniło by czynić takie szkody nonie wszzystkim babom.Bo jak dobry w łózku to sie tez wiele wybacza ;>Powrócmy do mej postaci .Otóż borykała się z nim az do czasu gdy cos pierdolneło czyli miał on udar. i był zszedł do tamtego żywota. Owa pani zaczela żalowac straconych dni i z bólami, stanami depresyjnymi z dnia na dzień jednak dokonuje decyzji o zmianie swego rutynowego zycia.I teraz już nie szuka miłości nie szuka faceta nie idealizuje nie wyobraza sobie ma to kompletnie w dupie .Nie,kategorycznie nie szuka pierdolnietego ksiecia z bajki a ma rozne propozycje , nie czeka na cud .Właczyła opcję typu zyję tak by tworzyc wokół mnie krąg dobrej energii by dawac i wspierac a przede wszystkim znajdywać innych odrzuconych przez spoleczenstwo .Zyje prawdą nie kłamstwem, nie karmi sie nienawiscia lecz wspólczuciem , nie widzi celu w kolekcjonowaniu materialnych rzeczy lecz wzbogaca swoja inteligencje sluchając mądrych i inteligentnych ludzi nie biegnie na oślep za złudzeniem lecz slucha swego serca ..Na początku zrezygnowana zatopiona w oceanie beznadziei brodzi dolinie zlych wspomnień gdzie nie czuła sie sobą bo nie była wspierana i odpowiednio motywowama i poddana atakom krytyki i ponizenia.Ale trzyma sie pracy mimo ciężkich przejść .Praca to jakies wyjście oderwanie się od złych omamów które potrafią scigac nas i swymi mackami zarzucic nam czarna zasłone gdzie stoimy w ciemności szukając nawet namiastki swiatla a go nie ma .na pewno byliscie w takiej czarnej dupie co? to paralizuje odbiera energie zyciową .Być samotnym tez wykancza wtedy tylko zajecie i praca musi trwać . Oby byla to praca zpasji nie z musu . Najgorsze można przejść i chwala tym którzy to zrobili Wystarczył jeden impuls by moja bohaterk apowiesci rozbudziła w sobie pasję od dawna tkwiaca w jej podswiadomosci a cale działanie doprowadzi ja zmeczoną trudami pielgrzymowania po bezkresie beznadzeji swego dotychczasowego życia do tego z kim jej było przeznaczone życ Bynajmniej nie będzie to takie od razu łątwe bo po przeżyciach i traumie moja bohaterka nie jest wcale tak otwarta bo zamknęła się na miłość . A i on to nie ksiaze na rumaku tylko facet jezdzący zwykłym starym fordem focusem hehe on żaden gwiazdor spoko facet z poczuciem humoru ona kobitka zwyczajna nienachalnie seksowna i megakobieca , nienastolatka , w kwiecie wieku..Oboje mają jedna wspólną ceche chcą zyc w ten sam sposób i inspirować siebie nawzajem . U mojej pani Sprawdziła sie zmiana środowiska sposobu patrzenia i stylu zycia To pozwoliło jej na wejście na nowa scieżkę Znalazla prawde chociaż wiele lat jej nie mogła odszukać bo gdzies się zagubila , zle zainwestowala swoje uczucia oddala swoje serce dobre intencje na pozarcie komus bez ambicji .W pewnym momencie zycia trzeba cos skonczyc by zacząc cos nowego i stworzyć siebie na nowo Będzie jasniej, lepiej radość – spokój

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s