Koleżanka weszła do garażu podziemnego. Dla porządku dodajmy, że chciała jechać do kina.  I miała na sobie spodnie, bo zawsze ma na sobie spodnie. Uważa, że jej nogi dobrze wyglądają tylko w spodniach. Czy to prawda? To nieistotne. Dla kobiet nie liczy się prawda, liczy się to, w co wierzą.

Sąsiad wyminął ją z prawej strony. Szedł szybko. W jednym ręku W jednej ręce trzymał czteropak piwa. Tulił je do siebie. W drugiej miał kluczyki do samochodu. Otworzył duże kanciaste BMW. Kurtkę wrzucił na tylne siedzenie. Wsiadł na siedzenie kierowcy. Odetchnął głęboko. Z ulgą. Włączył radio. Cicho. Tak, aby za bardzo nie przeszkadzało i tak, aby coś jednak szumiało. Siedzenie pokryte skórzaną tapicerką odchylił do pozycji półleżącej.

Otworzył puszkę piwa. Zamknął oczy.

I teraz powstaje pytanie: co sprawia, że dorosły mężczyzna w związku schodzi wieczorem do swojego samochodu, aby w spokoju napić się piwa? I co poszło nie tak?

 WERSJA KOBIETY

Martyna:

Historia w zasadzie zaczęła się dobre 3 lata temu, gdy lat miałam 19 i jeszcze większe pstro w głowie niż aktualnie. Poznałam wtedy wspaniałego faceta (tak mi się wydawało), starszy o kilka lat, rozpoczynający doktorat i aplikację, zakochałam się.

Męczyłam się z nim bardzo długo by doprowadzić to do zamierzonego celu, spotykaliśmy się rozmawialiśmy, szliśmy do łóżka. Któregoś pięknego dnia usłyszałam od mojego ukochanego „fajny masz tyłek, ale mogłabyś schudnąć parę kg”, wtedy co ja zrobiłam? Oczywiście po jakimś czasie zaczęłam się odchudzać. Schudłam 15 kg, zero tyłka, zero cycków, głowa i tak wielka wyglądała na jeszcze większą, ale byłam z siebie kurewsko dumna.

Usłyszałam, że teraz jestem za chuda i w ogóle to wcześniej mu się bardziej podobałam.

Zaczęłam więcej jeść, ale mój organizm po ponad połowie roku odżywiania z cyklu 800 kcal dziennie zaczął przybierać w zastraszającym tempie. Przeraziłam się strasznie, że znowu będę ważyć 5 kg za dużo, zatem rozpoczął się czas, gdy po każdym normalnym posiłku zaczęłam lądować nad kiblem z ręką w gardle. W ten sposób, wpieprzyłam się w bulimię.

Przyczyny tego wszystkiego rozłożyłam sobie na czynniki pierwsze od tego, że ojciec nigdy nie powiedział mi, że jestem piękna (a chyba to od ojca, jako pierwszego, kobieta to powinna usłyszeć i w dzieciństwie w to uwierzyć), mówił, że jestem mądra, bo jestem.

Ja wierzyłam, że liczy się to, co mam w głowie, ile książek przeczytałam, ile olimpiad wygrałam, a potem spotykam faceta, na którym mi faktycznie zajebiście zależy, który nie jest burakiem – prostakiem, a ten ocenia mnie przez pryzmat wyglądu.

Przez te ostatnie lata rozstawaliśmy się, wracaliśmy do siebie, on w stanie coraz gorszym, przepijającym połowę wypłaty, dzwoniącym pijany po nocach, wyznając miłość, typowa toksyna. W okresach przerwy ja spotykałam się z innymi, czasami wyłącznie by sprawdzić, czy jestem atrakcyjna dla kogoś. W najgorszym momencie depresji na spotkania chodziłam wyłącznie z zamiarem zakończenia ich w łóżku, by w jakiś karykaturalny sposób poprawić sobie samopoczucie. I czułam się jak szmata, którą sama z siebie zrobiłam.

Gdy ktoś wykazywał mną zainteresowanie na innych płaszczyznach niż łóżkowe i tak zostawał odprawiany z kwitkiem, zaraz szły porównania do tego jednego, że nie jest tak inteligentny, że nie zna tego, czy tamtego, że do końca nie rozumie mojego poczucia humoru, itd.

Tak sobie dryfowałam do kolejnego wielkiego powrotu.

Ja znowu cała w skowronkach, teraz już wszystko się ułoży, on mnie kocha bla, bla bla. Robiłam wszystko, na co miał ochotę rimjob, blowjob, marchewka do obiadu pokrojona, a na koniec recytowałam Mickiewicza…

Już myślisz, ale ten gość to chuj nie? Zaraz wyprowadzę cię z błędu. 

WERSJA MĘŻCZYZNY

ON (nazwijmy go Piotrek. To ładne imię jest)

Tu będzie moja swobodna interpretacja, bo faceta Martyny zwyczajnie nie znam.

Ale znam takich mężczyzn, bo sam jestem mężczyzną, bo sam spałem z wieloma kobietami, choć nigdy po wszystkim nie kazałem im spierdalać. Mój kumpel Kogut kazał im to, zaś, robić wielokrotnie.

Znasz ten dowcip? Dlaczego ładna laska, która ma furę zainteresowań, cycki, jest inteligentna, ma cycki, jest kreatywna, ma cycki, jest singielką? Odpowiedź jest prosta: ma zbyt wysokie kwalifikacje.

Psychoterapeuta Jacek Masłowski twierdzi, że w dużych miastach mamy zdecydowaną nadreprezentację wolnych kobiet w stosunku do wolnych mężczyzn. W Warszawie ten stosunek ma, jego zdaniem, wynosić nawet 11 do 1, z kolei w innych dużych miastach wahać się między 7 a 9 do 1. Proporcje, które ogłosił Masłowski, mym zdaniem są równie prawdziwe jak przeciętna długość penisa we wzwodzie podawana przez polskie podręczniki medycyny, która wynosi ponoć 17,5 cm. A ile wynosi w rzeczywistości to można się dowiedzieć pytając przeciętną kobietę między 20 a 30 rokiem życia.  

Proporcje są może podane do dupy, ale generalnie teza jest prawdziwa: wolnych kobiet w dużych miastach jest dużo więcej niż wolnych mężczyzn. Kiedyś „na raz“ w klubie wyrywał laski samiec alfa.  Teraz „na raz“ może wyjąć dziewczynę właściwie każdy koleżka, grunt żeby zebrał w sobie dostatecznie dużo odwagi, aby podejść. Na dodatek, żeby zaliczyć wsad TO KOBIETA musi się coraz bardziej starać.

Po prostu konkurencja jest duża.

Laski, które chcą lepszego życia przyjeżdżają z rodzinnego miasteczka/wioski, wyobrażając sobie, jak idąc – dajmy na to – ulicą Żurawią spotykają młodego multimilionera, który je pokocha, kupi jej klomb, a późnej będzie tak jak w ‘Fifty shades of Grey’, tylko pejcz będzie grubszy. Czują się anonimowe, czują się wyzwolone. BIG CITY LIFE !!!

Rzeczywistość jest, oczywiście, inna. Multimilionerów spotyka się w komediach romantycznych. A dostępni CHŁOPCY są daleko od tego wzorca. Facet spogląda na to tak: dają, to biorę. A dalej to już jest tylko wsad, spust, facet wraca do domu i jeszcze może sobie spokojnie pograć w FIFĘ, czyli bogate życie człowieka w naszej kulturze. To sytuacja idealna, w której możesz zjeść ciastko, mieć ciastko i jeszcze dostać czekoladę.

Po co się wysilać? Mężczyźni nie chcą się wiązać na stałe, bo wierzą, że każda następna kobieta może być lepsza od bieżącej. Facet Martyny mówił jej: zależy mi. Nie dodawał „na zrobieniu cię w chuja”, bo może nawet przez moment coś tam czuł. Na przykład pasowało mu to, że zawsze może do niej wrócić.

Efekt końcowy tej sytuacji jest taki, że on teraz uważa, że wszystkie kobiety są albo słabe jak Martyna, albo to dziwki podobne do tych, z którymi spał w międzyczasie. A ona, że wszyscy faceci to kompletne złamasy. I obydwoje są w błędzie. Bo tu nie jest tak, że Martyna ma rację. Obydwoje to spieprzyli.

Dlaczego tak się stało?

Takich historii jest mnóstwo. Bardzo, zresztą, ładnie opowiada o tym film „Kamper”:

 On nie może się zdecydować. Ona nie może się zdecydować. Trochę jedzą, trochę piją, trochę  się pieprzą, generalnie zabijają czas czekają na kogoś odpowiedniego. 

Randkowanie przypomina teraz weselną grę w gorące krzesła. Czyli stawia się krzesła. Krzeseł jest o jedno mniej niż liczba uczestników. A później wszyscy zaczynają biegać, krzyczeć i pić. Kiedy muzyka się kończy, ludzie siadają. A później gra zaczyna się od początku.

Na samym początku krzeseł jest od cholery i łatwo je znaleźć. Ale impreza trwa, wszyscy coraz bardziej chleją, koleżanka co to miała dawać tylko księciu z bajki, teraz daje każdemu kto poprosi, inna ciągnie druta z entuzjazmem panny na Pigalaku, ktoś pokazał gołą dupę, ktoś się porzygał, poziom zażenowania rośnie, ale z przerażeniem patrzysz, że wszystkie krzesła w najbliższej okolicy są zajęte. A we dwójkę na jednym krześle siedzieć, owszem, można, ale dupa boli i jakby nie do końca o to chodziło.

Dlaczego jednym się udaje znaleźć miłość i mieć fajny związek, a innym nie? Bo jest to sztuka. Jak mówi stare porzekadło: „drogo kupić, tanio sprzedać i kiepsko się ożenić to każdy potrafi”.

Czy uważasz, że do przebiegnięcia maratonu potrzebny jest trening? Czy uważasz, że do zdania egzaminu potrzebna jest określona liczba dupogodzin? To dlaczego dla związku, który ma potrwać kilka lat, a w wariancie dla wielu idealnym całe życie, obędzie się bez treningu? Jeśli twoje związki to tylko zabijanie czasu, jeśli sprowadzają się do kilu ruchów, kilku przyspieszonych oddechów i taksówki rano z powrotem do domu, jeśli dajesz się wykorzystywać w każdej relacji, w której jesteś, to każdy kolejny twój związek będzie taki sam. Bo uczysz się byle jakości. Obniżasz swoje oczekiwania. Przygotowujesz się mentalnie na to, że znów ktoś cię wydyma. Przyzwyczajasz do porażki.

Wybierasz osoby, które cię nie szanują

Jeśli facet mówi: „nie jestem gotowy, to nie jest dobry czas, ale oczywiście kocham cię szaleńczo”, to znaczy, że cię nie chce. Co, jednak, robi nieprzygotowana kobieta w takiej sytuacji? Usprawiedliwia go.

Kobiety są mistrzyniami w opracowywaniu wymówek dla chujowych zachowań mężczyzn, z którymi chcą być. Jeśli spotykasz się z zajętym facetem i on mówi, że lada chwila odejdzie od tamtej, to oznacza, że spotykasz się z oszustem, patologicznym kłamcą, który chce cię tylko regularnie dymać. Jeśli druga osoba traktuje cię jak gówno, to nie jest to żadna gra, ani nie przechodzicie w związku ciężkich momentów, tylko po prostu jej nie zależy. 

Jeśli spotykasz się z kobietą, która nieustająco na ciebie narzeka i skarży się, jaki jesteś chujowy, w rzeczywistości nie chce z tobą być. Jeśli spotykasz się z osobą, która cię zdradziła raz i drugi, to zdradzi i kolejny. Wiesz dlaczego? Bo już wie, że ma taką możliwość.

Jesteś narcyzem, albo jesteś z narcyzem

Znam to. Bywam (byłem?) narcystyczny. Mam rys psychopatyczny. Narcyz to ktoś, kto chce się podobać wszystkim, a nie podoba się samemu sobie. To częste w naszych czasach, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Takie osoby żyją swoim wizerunkiem. Są wiecznie niezadowolone ze swoich osiągnieć. Nie czują spokoju. Nie czują szczęścia. Zawsze i we wszystkim muszą być najlepsze. 

Mamy na rynku facetów, którzy wychowali się w latach 90.  Kiedy ich ojcowie budowali z drutu i karton- gipsu polski kapitalizm, oni byli wychowywani przez matki i babki. A matka, owszem, obiad ugotuje, ale nie wytłumaczy młodemu chłopakowi, co to właściwie znaczy być mężczyzną. Nie zrobią tego nauczycielki w szkole, ani katecheta. Mamy na rynku kobiety, które przez całe dzieciństwo musiały udowadniać rodzicom, że są wystarczająco dobre. Że są ładne, że są mądre. Nie dostawały od nich akceptacji. Czuły, że muszą na wszystko zasłużyć.

Ta niepewność mężczyzny – narcyza i kobiety – narcyza przekłada się na związki.

Narcyz myśli tak: jeśli ktoś mnie kocha to znaczy, że jest głupi, przecież wiem, że jestem beznadziejny/ beznadziejna i na nic fajnego nie zasługuję. Gardzę ludźmi, którzy mnie cenią. Ale skoro ktoś wpadł na taki głupi pomysł, że mnie lubi, to mu dopierdolę.

Narcyz nie potrafi się zaangażować, bo i tak uważa, że nic z tego związku nie będzie. Partnera/ partnerkę wybiera dla jego wizerunku. Często nawet będąc w związku flirtuje z innymi lub puszcza się na boki.

Takie są zresztą bohaterki mojej najnowszej książki.

W sumie liczą się tylko emocje. Trzeba mieć defekt mózgu, żeby czerpać radość z kawy z cynamonem pitej z ulubionego kubka. Codzienność jest dobijająca. Życie jest dramatycznie nudne. A skoro brakuje mi emocji, to szukam ich na boku.”

Jeśli ktoś nie lubi siebie, to nie stworzy dobrego związku.

Nie wiesz, że aby być z kimś trzeba być szczerym. Względem siebie, a później względem tej osoby.

Na czym polega szczerość opowiem na przykładzie kumpla, który udał się na zakupy do Biedronki.

Stał sobie w kolejce, przed nim starsza kobieta kładzie na taśmę winogrona. Kasjer koło 40 – tki, łysy i  mówi:

– Ooo, winne grona. Od tego w końcu pochodzi nazwa winogron! Dziękuję bardzo szanownej pani, że zdecydowała się pani na zakupy w naszym sklepie. W końcu to też z pani pieniędzy jest wypłacana moja pensja. Życzę miłego dnia.

Za starszą panią stał lump z butelką jabola w garści. Popatrzył na kasjera i wycedził:

– A ty cały czas tu?

– Muszę tu siedzieć i chuj. Jakbym mógł to bym dawno spierdolił – odpowiedział kasjer, ze zmarnowaną miną.

I na tym polega różnica między szczerością, a pozorami w związku. Dusisz w sobie różne rzeczy w obawie, że druga osoba cię odrzuci. Nie mówisz o swoich pragnieniach, czasami nawet nie potrafisz ich nazwać. Tak naprawdę cały czas oszukujesz wszystkich dookoła. Twój świat to pozory. 

A później się dziwisz, że nie wyszło.

Koniec każdego związku widać czasami od razu na jego początku, tylko nikt nie patrzy. Bo, na samym początku już czujemy różne rzeczy. I trzeba iść za swoją intuicją. Trzeba jasno komunikować drugiej osobie, jakie są nasze potrzeby, czego chcemy. W ten sposób ona też podejmuje decyzję, czy chce z nami być. Bo poznaje nas tak naprawę, a nie tylko wersję demo. 

xxx

Związek Martyny ostatecznie się rozpadł. To była jej decyzja.

Zaczęło mnie wkurwiać, że jak tylko przekracza próg mojego mieszkania to stoi za przeproszeniem z kutasem na wierzchu, czy ja mam ochotę, czy nie mam, a na koniec potrafił wypomnieć, że miałam więcej orgazmów niż on.

I jestem sama po ponad 3 latach. Co prawda z bulimią, z tym, że każdego dnia wieczorem rozbieram się i oglądam się w lustrze. Wchodzę na wagę i widzę, że przytyłam, ale chodzę na siłownię, zrobiłam przez kilka ostatnich miesięcy super tyłek, super nogi, więc powtarzam sobie, że jest ok. Chodzę do pracy, jednak umiem się uśmiechać i widzę, że tego „codziennego optymizmu” pozbawiał mnie on. Nie powiem, że już jestem szczęśliwa, że kompletnie nic nie czuję, ale wiem teraz na 100%, że to nigdy nie mogło się udać.” 

Dorosłość polega na zrozumieniu co jest naprawdę dla ciebie ważne. Dla ciebie. Najwyższy czas zacząć. Albo możesz dalej robić te same rzeczy oczekując, że tym razem przyniosą one całkiem inne rezultaty.  

ydnx2kb3_e0-gabby-orcuttunsplash.com

Inspiracje: „Bliskie relacje w życiu mężczyzny” – Jacek Masłowski

Narcyz nie wierzy, że ktoś może go pokochać” – wywiad z Wojciechem Eichelbergerem.

Why 30 is not the new 20” –  Meg Jay

80 uwag do wpisu “Dlaczego twoje związki są chujowe?

    1. Napisal „kanciaste bmw”. Kanciaste bmw to bmw sprzed wielu lat. Jest tanie. Ponizej 10 tys. Garaz wynajmowany od sąsiada za 200 zl bo na ulicy strefa kosztuje również 200 zl. Proste.

      Lubię

    2. Nie wiem czy twoj wpis to troll czy serio nie widzisz roznicy miedzy przepijaniem polowy wyplaty 2000 a wyplaty 8000zl. I pewnie nie chodzi tez o ceny trunkow tylko o czestotliwosc i ogolny sposob odreagowywania stresu. Sposob zazwyczaj charakaterystyczny dla osob dazacych do realizacji nieswoich planow, ludzi ktorzy zwykle czesciej robia cos by imponowac innym zamiast zadowalac samych siebie, a zwiazek czy malzenstwo traktuja jak kolejny achievement, kolejny szczebel swojej kariery,kolejny krok w drodze do jakiegos fikcyjnego sukcesu (glownie fikcyjnego ze wzgledu na to ze cel jest niesprecyzowany, chca cos osiagnac, ale nie wiedza co, wiec caly czas leca slepo do przodu, ciagle chcac wiecej i ciagke majac za malo – tym samym zawsze sa niezaspokojeni i nieszczesliwi, a jedyny sposob na smutki jaki znaja – zimne 0.5).

      Lubię

  1. W takich czasach przyszło nam żyć, więc nie dajmy się zgnoić. Samotność wcale nie jest gorsza, od chujowego związku. Szanujmy siebie, nie róbmy z siebie szmat i nie pozwólmy innym na to. Walczmy ze swoimi słabościami. To nie jest dobry czas dla słabych kobiet.

    Liked by 1 osoba

  2. Siadło, a Ci co skomentują inaczej chyba nie pasują do wzorca ludzi którzy powinni być zainteresowani Twoją książką. Szkoda, że pewnie nigdy nie dowiemy się czy Piotr C to kobieta /mężczyzna czy w ogóle dwoje autorów, ale macie/masz racje. Zarówno jego i jej perspektywa w tekście jest poprawna.

    Lubię

  3. Ciekawe jak się wychodzi z narcyzmu? Chyba niełatwo, bo sam nie jesteś pewien, czy już ozdrowiałeś. Wszystko zgrabnie opisane na poziomie objawów. Żeby się urealniać czyt. nie oszukiwać samego siebie – to popieram. Czasem boli, ale warto.

    Lubię

  4. Czytam i czytam i znów trafiam na negatywizm. Czy w życiu naprawdę nie ma pozytywnych przykładów? Autor dogłębnie analizuje najbardziej negatywne elementy związków i relacji, ale czy na tym życie się kończy? Dyskutując wiecznie o chorobach nie odnajdziemy recepty na zdrowie.

    Liked by 1 osoba

  5. Wpis ciekawszy niż ostatnio. Szkoda tylko, że cytat książki rzuca się tak bardzo w oczy. Takie trochę lizanie się po jajach.
    Nikt mnie nie zmusza do czytania, więc więcej nie będę narzekał. Zawsze to trochę humoru na wieczór.

    Lubię

  6. Za każdym razem jak czytam twoje teksty wyłania mi się z nich obraz lekko nierozgarniętej, skomlącej o uwagę laski😂
    Jakby to znalezienie miłości, związku i tym podobnych farmazonów było skrytym marzeniem tam,tam,taaam głęboko każdej kobiety.
    Otóż widzisz, pomimo mojego szczęniecego wieku (całe 25) nawet raz w życiu nie byłam zakochana a tym samym nie miałam nigdy faceta.
    Żadnemu nie udało się mnie dostatecznie zainteresować i nie widziałam powodu dla którego mam sie bawić w bliższe relacje (również te cielesne).
    Nie jestem damą, nie szukam księcia i nigdy nie szukałam gościa ktory zarabiałby wiecej ode mnie (drażniłoby mnie to;) nie jestem pozbawiona emocji i potrafię rozmawiać z ludźmi, moja praca jest związana ze zdrowiem ludzi a przez to mam silne pokłady empatii, cierpliwości i baaaardzo duzo pokory, tak to chyba słowo klucz…poza tym nie mam czasu i chęci na gierki, po co? Przedstawiać sie z jak najlepszej strony tylko po to zeby gość Cie ogarnął i pożegnał? Nie chce mi sie;)

    Liked by 2 people

    1. Silna kobieta, to ta, której dziesiąt związków się rozpadło, wieczory spędza z butelką wina i kotami, no chyba że uda jej się z imprezy przytargać popychacza na jedną noc?

      Lubię

  7. Najbardziej wkurza mnie w kobietach to że chcą wszystkiego na gotowe. Facet ma mieć mieszkanie, samochód, fajny charakter, uprawiać sport, być oczytany, znać języki, mieć wielu znajomych itd. Żadna nie chce mu towarzyszyć w zdobywaniu tego wszystkiego, wspierać go gdy ma gorszy dzień, chce przyjść gdy już jest podane do stołu.
    Nie radzę sobie w związku bo wprawdzie były dwa bardzo długie ale już zapomniałem jak to jest, potem były już tylko związki jednonocne. Pracuje nad sobą i na pewno było by łatwiej mieć obok serdeczną kobietę która mi powie, „widzę jak się dla mnie zmieniasz, dziękuje”. To by było coś zajebistego a jednak walczę sam, jednak żadna kobieta nie docenia samej walki tylko jej mierzalne efekty.

    Liked by 1 osoba

    1. To nieprawda. Poznałam cudownego chłopaka, z którym wiele mnie łączyło. To samo poczucie humoru, zainteresowania, spojrzenie na świat. Miał 22 lata i mieszkał z rodzicami. Rzucił studia, nie miał pracy, chorował na depresję. Mówił, że mu pomagam, że sama moja obecność go leczy. Byłam przy nim zawsze kiedy mnie potrzebował, wspierałam, mówiłam, że jest inteligentny, dobry i może osiągnąć wszystko. Głównie palił trawę, grał na PS, oglądał filmy, imprezował. Nigdy, ani razu nie skrytykowałam tego, nie kazałam mu przestać. Zachęcałam go do spotkań z kumplami, dawałam dużo zaufania, widywaliśmy się raz w tygodniu, bo nie chciałam naciskać.
      I jak na tym wyszłam? Chłopak okazał się fuckboy’em. Nie warto było.

      Lubię

    2. Genialnie to podsumowałeś! Kobiety nie widza sensu na czekanie na Twój sukces bo po co? Lepiej znaleźć kogoś kto takowy już osiągnął. I nawet jeśli w Tobie jest potencjał przegrasz z kazdym marnym kolesiem który bawi się życiem teraz

      Lubię

  8. Niedawno zaczalem czytac blog i tak mi sie spodobalo ze zamowilem u dziewczyny ktora mieszka w polsce ostatnia ksiazke brud jutro przyleci juz nie moge sie jej doczekac (dziewczyny nie ksiazki…)
    Mam tylko nadzieje ze tam ciut madrzej niz dzisiejsxy wpis czarny zwlaszcza analiza narcyzow zupelnie nie o to biega. Cale szczesvie ze pioro masz lekkie chlopie🙂 w miedzy tzw czasie wracam do starych notek w poszukiwaniu perelek w blocie cheers

    Lubię

  9. Trudno jest trzeźwo ocenić swój związek. Zwłaszcza jeśli dzieje się w nim coś złego. Tak, zawsze to ta druga osoba jest winna. Przecież ja się staram, dam, troszczę.
    Żeby rano zdążył napić się kawy, wziął czapkę, pamiętał o wizycie..
    Z perspektywy czasu widać, że to było niewystarczająco.
    Bo pewne sprawy lepiej było przemilczeć. Bo jak już się kłócić, to wyrzucić sobie wszystko, z pięciu lat wstecz. Bo każde było tak skoncentrowane na swoim bólu, na niezrozumieniu, na przeżywaniu tego w sobie, że pękło.
    Docierają rzeczy, które już świtały w głowie.
    Przecież to nie miało sensu.. Człowiek czuje coś takiego i tłumi w sobie. Może przejdzie? Może się ułoży?
    Nic się nie ułoży, kiedy ludzie mają różny plan na życie. Kiedy ich priorytety są inne.
    Trzeba nauczyć się z tym żyć.
    Pozdrawiam.

    Lubię

  10. Panie Piotrze,
    a co myśleć/robić gdy facet mówi „kocham”, a nie chce się żenić z przekonań? Tylko i aż przekonań bo w zasadzie to nawet nie doświadczenie złe więc tylko wyimaginowana obawa, prawda? …

    Lubię

    1. Mogą to być złe doświadczenia z najbliższego otoczenia. Może się bać, że związek się wtedy zmieni.
      Nikt nie jest idealny. To pytanie o akceptację tego stanu rzeczy. Czy ważniejsze jest małżeństwo, czy bycie z tą osobą?

      Lubię

      1. Z niechęcią do ożenku u faceta jest tak, jak z niechęcią połyku u kobiety – gdzieś tam brakuje pełnej akceptacji i przekonania.

        Co nie oznacza, że na imprezie firmowej kobieta połknie nowemu koledze, a facet oświadczy się lasce po tygodniu znajomości😉

        Lubię

    2. Uważam że jeśli facet ma odpowiedni wiek/doświadczenie i pare złotych na wesele to będzie marzył o tym żeby ożenić się z kobietą którą na prawdę kocha. Może czuje że jej nie zależy tak samo mocno ? Mnie wyłącznie to powstrzymywało od oświadczenia się mojej byłej, to była piękna i inteligentna kobieta ale czułem że były tutaj proporcje 30/70 w tej relacji a to nie jest dobre. Czyli np. większość czasu w rozmowach zajmowały jej problemy, jej sprawy, ja się dostosowywałem w ważnych sprawach do jej planów życiowych a nigdy na odwrót.

      Lubię

      1. Może nie kocha, tylko mówi, że kocha? Słowa są bardzo tanie.

        Praktyka poza tym pokazuje, że w związku po ślubie raczej sie psuje niz poprawia, po co robić sobie pod górę? Koszty transakcyjne rosną – jakośc obsługi spada.

        Lubię

  11. Moge potwierdzic to co jest napisane zwiazek to akceptowanie swoich potrzeb partnera i swoich niestety to wymaga dojrzalosci od dwoch stron , a dojrzalosc sie ma albo nie , jak nie to trzeba pracowac nad spba i nad zwiazkiem , stad te rozstania wieczne . Jednoczesnie uwazam ze wymagania kobiet i mezczyzn wobec plci przeciwnej sa za wysokie do rzeczywistosci a wiem ze trudno jest spojrzec rzeczywistosci wprost. Ico dotyczy opisywanych historii i komentarzy trzeba miec dystans a mieszac marchewki z ziemniakami czasami zdrowy rozasadek pomaga uratowac sytuacje: komentarze pozostaja interesujace i czasami smieszne i nie na temat . Trzeba umiec czytac ze zrozumiem .
    Dobra rada kiedys nie bylo rozwodow bo ludzie potrafili naprawiac i pracowac nad relacja , ludzie potracqili rozumy

    Lubię

  12. Pierwszy tekst na blogu, ktory mi sie podobal, jest na prwde dobry i oddaje 100% tego jak wyglada czesto rzeczywistosc. Wreszcie bez tych iczowaych opisow, ze ona ma czerwone usta i robione cyki, on blablabla i tego calego pierd…. o Szopenie. 1000% konkret. Brawo

    Lubię

    1. Kwiaty miały na celu przejście z pozycji wertykalnej do horyzontalnej – jeśli przyjechał wieczorem, a wyjechał rano, to się udało. Człowiek sukcesu.

      Nie usprawiedliwiaj go i nie tłumacz – był, zaliczył, widać chce. Pytanie w jakim zakresie – ale to już sama musisz sobie odpowiedzieć. Czy fajnie się gada? Czy jest o czym? Czy jest interesujący dla Ciebie? Czy Ty jesteś dla niego interesująca? Czy jest fajne i do czego to prowadzi?

      Lubię

  13. Dotarlam przypadkiem na ten blog. Fajnie piszesz, czyta sie przyjemnie. To, co mnie zniecheca to poziom uogolnienia problemu i pisanie z pozycji „been there, done that”. Historie z gabinetu terapeutycznego sa duzo bardziej zlozone.
    Tak czy siak – ciekawy post🙂

    Lubię

  14. Dobry wieczór. O Panu i o Pana pisaniu dowiedziałam się jakiś tydzień, może dwa temu. Z rozmowy/wywiadu w Onecie. Zainteresowało mnie. Powzięłam plan: przeczytać wszystkie Pana książki, bo zwiastun ( w sensie wywiad w Onecie) mi się spodobał bardzo. Pana styl i środki wyrazu – przewiduję/domyślam się – będą kompatybilne z treścią. Już się cieszę na perspektywę poznawania Pana spostrzeżeń. Odezwę się jeszcze, pewnie po przeczytaniu całości.

    Liked by 1 osoba

  15. Wchodzę na empik.com, a tam Brud w bestellerach – sam kupiłem wszystkie trzy części, więc jako nabywca zwracam się z następującym pytaniem: idzie z pisarstwa wyżyć? Wyżycie definiuję jako piątkę na rękę pomiędzy książkami. Czy czekasz na ekranizacje i sprzedaż praw? Tylko uważać wtedy trzeba, żeby nie wyszło Lejdis, albo inne Nie płacz kotku😉

    Lubię

    1. Nie jestem na takim etapie, aby żyć wyłącznie z pisania. To prawdopodobnie dlatego, że mam zbyt duże potrzeby😉
      Żeby tylko pisać musiałbym wydawać książkę co roku. A to już byłaby nie przyjemność tylko ciężka praca.

      Lubię

  16. Widzisz kolego tylko problem jest taki, że kobiety bardzo często rozumieją szanowanie się przez to że nie robią NIC dla mężczyzny oprócz tego że wyglądają.

    Nie chcą NIC posłuchać.

    Nie chcą NIC przyjąć warunków mężczyzny.

    CHCĄ RZĄDZIĆ I NIE MOŻNA SIĘ IM STAWIAĆ.

    To one mają wymagania – coraz wyższe. To one odmawiają seksu. Im nie można.

    To one robią kłótnie. No i dlaczego? Bo posłuchały że starać się ma tylko mężczyzna, a ją szanować. Szacunek rozumieją poprzez wykonywanie poleceń i zrozumienie jej humorków, w których może zmieniać zdanie co moment.

    I potem wychowują nie mężczyzn, a kapci. I kogo to wina? Jak to zmienić?

    Lubię

  17. Związki… Hm… Aczkolwiek trudno z wolności i niezależności zrezygnować… no i kompromisy też mało wygodne w sumie…
    najlepszy układ to bez włażenia sobie zbytnio z butami w życie… ???😛

    Lubię

      1. Co do mnie to sama nie wiem. Z jednej strony pragnę jakiejś swojej autonomii. Lubię swoją niezależność. Natomiast często wolność jest tożsama z samotnością… a z drugiej strony mam silne poczucie własności i przynależności do swojego faceta…

        Lubię

      2. No easy way out. Czyli jak typowa kobieta. Chce wszystkiego na raz. I niezależności i wolności. I chce być wolna i się przywiązać. Nie dogodzisz.

        Lubię

      3. No tak, ManOFValor. Niestety bądź stety jestem typową kobietą, aczkolwiek można trochę polemizować.😛 W odniesieniu do swojej potrzeby autonomii, nie mam na myśli aż takich ostrych słów jak flirtowanie z innymi czy lekceważenie partnera. Tylko marzy mi się żeby facet nie zajmował mi 100 % mojego wolnego czasu, a także nie decydował i nie kontrolował mnie prawie na każdym kroku. Także stawiając mnie w krzyżowym ogniu pytań lub na przykład pisząc codziennie smsy typu: co porabiam, gdzie jestem, i z kim. Zbyt częste wiadomości etc. tego typu sprawiają, że brak mi oddechu. To strasznie złości i mnie irytuje. Gdy będę miała ochotę, to sama mu opowiem.
        Ale wiem, że wspólne życie to ciężka praca. Praca nad swoim charakterem, szkoła tolerancji oraz cierpliwości.

        Lubię

      4. No easy way out

        Aby tylko słowa szły w parze z czynami, bo kobiety w emocjach zachowują się zupełnie inaczej niż sądzą że by się zachowały gdy tych emocji nie ma i są spokojne. Rozumiem aby nie było zbytniej zaborczności – tak samo więc nie powinnaś dopytywać faceta. Tylko widzisz, miałem to samo w związkach. Jeśli mi zależało bardziej to czasem podpytałem, aby nie za duzo. Lepiej było sie zająć sobą. Kobieta chciała uwagi, a przynajmniej tak mówiła, a tak naprawdę szukala pantofla ktory bedzie ciagle sie nia zajmował.

        I jesli mniej mi zależało, bo naciskała, to ona… naciskała jeszcze bardziej mowiac ze martwi sie o mnie. A wiedziałem ze martwiła się o siebie, o to ze odejdę. Szkoda ze musi to byc podane w tak falszywej otoczce.

        Lubię

      5. ManOFValor. No i nie dopytuję. Swojego faceta puszczam wolno. Wszak wolnym człowiekiem jest. Czyż nie?😉
        Chcę żeby był ze mną tylko dlatego że on tego chce, a nie że musi. Zawsze twierdzę, że nic na siłę.
        A odnosząc się do postów Fikołki – ma sporo racji. W związku musi być wzajemność. W przeciwnym razie ten związek nie ma żadnych szans. Jeśli o mnie chodzi, to potrafię i chcę być wsparciem dla swojego faceta. Zresztą inaczej nie potrafię. Lecz jeśli cały czas będę musiała być dla niego tą podporą w trudniejszych dla niego chwilach, a nie będę mogła liczyć z jego strony na wzajemność, to zacznę się obawiać, że kiedyś, w pewnym momencie mogę ja się załamać, mieć gorszy dzień i co wtedy? Od kogo ja je otrzymam? Skoro on nie potrafi, bądź nie chce mi go dać?
        Fakt! Obok słabego mężczyzny stanę się silna, lecz obok silnego mężczyzny stanę się szczęśliwa. I owszem. Pozytywniej odbiera się smsy typu: „Tęsknię”, „Martwię się o Ciebie, wszystko w porządku?” etc. choć jest ten sam kontekst, co kontrolujące: „co robisz”. Przy takich smsach nie miałabym poczucia, że jakaś smycz coraz bardziej zaciska mi się na szyi.
        Tak samo można powiedzieć „Kocham Cię” na milion sposobów. Np. „Zapnij pasy”, „Załóż szalik, jest zimno”, „Musisz odpocząć”. Trzeba po prostu słuchać.
        W odniesieniu do Twojego związku z eks, To myślę, że im bardziej czujemy zagrożenie, że coś tracimy, tym bardziej staramy się to zatrzymać. Często na siłę. Niekoniecznie, przez to, że na tym nam bardzo zależy, tylko z czystego poczucia własnego ego? Chyba. Przynajmniej tak mi się wydaje.
        A ustosunkowując się do ego. Teraz połechcę troszeczkę ego Pana Piotra C.
        Najnowsza powieść jest super, choć poprzednie były zdecydowanie lepsze. W ogóle, fajny ma Pan styl pisania, taki inny. Ciekawy.
        Lecz jednak szkoda, że nie zajmuje się Pan pisaniem zawodowo. Wtedy mogłabym czytać częściej. Ale ok. Poczekam na kolejną, ile trzeba.🙂

        Lubię

  18. tak trafne, że aż mnie to przeraża. nasz świat jest często pozorancki i płytszy niż chcielibyśmy pokazywać na przykład w mediach społecznościowych, które stały się naszym portfolio. na ogół mniemanie o sobie mamy najgorsze z możliwych, ale sprzedać się jakoś trzeba.

    Lubię

  19. Meg.

    „Dla mnie chyba tak. lubię mieć swoją przestrzeń w życiu.”

    Co to znaczy swoja przestrzeń?

    Mi przeszkadza jak kobieta mnie lekceważy, umawia się z innymi facetami, flirtuje, jest zawsze niedostępna i daleko. Traktuje mnie jako kogoś NIEPOTRZEBNEGO.

    Powiedz mi więc po co wchodzić z kims takim w związek? Nie nazywaj tego związkiem, tylko kolezenstwem co najwyzej, bo zwiazek to tez jakies obowiazki względem siebie. TAKA PRAWDA.

    Lubię

    1. ManOFValor, ale mamy przecież różne temperamenty i charaktery…
      I któ mówi od razu o niedostępności i lekceważeniu?
      Jak zwykle problem w niedopasowaniach. Typowa postawa to owinięcie się we dwójkę łańcuchem i wygłaszanie komunałów o „potrzebie prywatności” i szanowaniu się. I i w jednym i w drugim jest kłamstwo.
      Wiesz ile ja się naszukałam faceta, który tak zwyczajnie jest szczery i mówi co myśli?
      Po drobnych kłamczuszkach, strachliwych dupkach i macho-kogucikach to była wspaniała relacja.
      ktoś, z kim można kilka dni żyć „w rozjazdach” i zamiast ściskających dupkę z żalu sms-ów „gdzie jesteś? z kim?” dostawać „myślę o tobie, tęsknię, jakbys czegoś potrzebowała dzwoń”.
      To jest różnica – być z gościem wystraszonym że za chwilę pewnie odejdę a z facetem który usłyszał wyznanie uczucia i nei potrzebuje go podważać.
      Prywatność?
      Dla mnie łazienka rzecz święta. I dla Niego też. Ale co poza tym?
      Zwykła szczerość wystarczy i każdy ma prywatności ile potrzebuje.
      No, chyba że się tak nawzajem siebie ludzi boją że zwykłe „widzę ze jesteś skonana, idź spać a ja sobie dzisiaj sam poradzę” albo „kupiłam sobie zabawkę i chcę ją potestować sama, nie wchodź mi do pokoju, jak się sprawdzi to cie nauczę” nie przechodzi przez gardło😉
      Po czymś takim jedyne czego człowiek może się bać, to zwykłych „zwyklaków”.
      Szkoda że nie jestem bi, bo faceci w dzisiejszych czasach zwyczajnie w większości robią w gacie jak mają powiedzieć wprost o co im chodzi.
      Podobno kiedyś było odwrotnie🙂

      Lubię

      1. No tak, teraz kobiety obrażają mężczyzn, mężczyźni kobiety, bo zamieniliśmy się zachowaniami przez emancypacje. Wczesniej tylko kilka kobiet narzekało, które chciały byc bardzo równe mężczyznom. No to do tego doprowadza zrównanie płci.

        „Szkoda że nie jestem bi, bo faceci w dzisiejszych czasach zwyczajnie w większości robią w gacie jak mają powiedzieć wprost o co im chodzi.”

        A moze po prostu nie trzeba tobie nic mowic? Moze nie mowi to czego chcesz uslyszec? Moze nie ma czego powiedziec? Moze nie chce cie urazic? Po co ma mowic ci w twarz jaka jestes? Ty tak robisz? To dojrzej.

        Lubię

      2. „facetem który usłyszał wyznanie uczucia i nei potrzebuje go podważać.”

        Jeśli zachowujesz się niekochająco, to potrzebuje podważać. Jeśli zachowujesz się dobrze, to nie potrzebuje. Dlaczego tylko faceta winić, a nie spojrzeć na swoje zachowania?

        „To jest różnica – być z gościem wystraszonym”

        A w czym problem, że jest wystraszony. Nie miał prawa być skrzywdzony? Nie można mieć w jego kierunku empatii i go na początku utwierdzić w uczuciu? Tylko kobiecie dozwolone są słabostki? Facet ma byc twardy, a jednocześnie czuły, tak? Bo tak kobieta powie? A co ona daje od siebie jak nawet nie stara się zrozumieć jego wystraszenia?

        „Zwykła szczerość wystarczy”

        Ludzi szczerość boli, a kobiety się obrażają dużo łatwiej. Szczerość jest dobra tylko jak się chwali.

        Lubię

      3. ManOfValor – jakoś tak poczułeś się chyba osobiście dotknięty tym co napisałam.
        Niepotrzebnie. Piszę o swoich doświadczeniach, nie o Tobie. I nie generalizuję bo to sensu nie ma. To zostawmy autorowi tego bloga.
        „No tak, teraz kobiety obrażają mężczyzn, mężczyźni kobiety,” – jak nadmieniłam, nie interesuje mnie co kobiety, co mężczyźni bo tylko w naszym zasięgu, w polskim grajdołku jest ich kilka milionów, w skali Europy kilkaset więc dajmy sobie spokój.
        Ja natomiast – jako że jestem z pokolenia które właśnie wypuszcza w miarę dorosłe i bardzo przemądrzałe potomstwo w świat, przeżyłam już to i owo. I jak widzę:
        „A moze po prostu nie trzeba tobie nic mowic? Moze nie mowi to czego chcesz uslyszec? Moze nie ma czego powiedziec? Moze nie chce cie urazic? Po co ma mowic ci w twarz jaka jestes? Ty tak robisz? To dojrzej”
        To stwierdzam ze smutkiem, że umiejętność czytania ze zrozumieniem, albo w ogóle zrozumienie czym relacja z drugim człowiekiem jest – podzieliła los telewizji. Stała się płytka, powierzchowna i na zasadzie „zaorał ją”.
        Skąd Ci przychodzi do głowy w ogóle – że szczere rozmowy w związku miałyby polegać na „mówieniu jaki/jaka jesteś”? Na ocenianiu? Na rozliczaniu? Wystawianiu notek?
        Ja mam dojrzeć? litości…
        Dla mnie szczerość to umiejętność jasnego powiedzenia co mnie boli, co się dzieje w moim wnętrzu, psychicznie i fizycznie i wierze w to że zostanę wysłuchana, zrozumiana i otrzymam empatię i wsparcie. I że to działa w obie strony.
        Ze nie będzie grany „teatrzyk pozorów” ani życie wyznaczane oczekiwaniami innych.
        Wiesz o czym piszę?.
        „A w czym problem, że jest wystraszony. Nie miał prawa być skrzywdzony? Nie można mieć w jego kierunku empatii?”
        Można, i trzeba. Rzecz w tym, że relacje nie mogą być jednostronne.
        I jeśli się człowiek orientuje, że przepływ energii jest jednostronny, że daje a w potrzebie sam zostaje na lodzie i to się dzieje drugi raz z rzędu…
        To trzeci taki już nie dostanie szansy. U mnie. Bo ja też mam jedno życie i bardzo, bardzo ograniczony czas.
        Współczuję, ale nie jest MOJĄ winą że ktoś jego skrzywdził.
        Chcę dawać ale też dostawać. A jak się ma 40 lat, i wychowało dziecko, to się już nie chce niańczyć obcych dzieci(mentalnych).
        I tyle na ten temat.
        Równouprawnienie nie ma NIC do tego

        Lubię

      4. Równouprawnienie właśnie ma wielki wpływ na obecny kształt spoleczenstwa, ponieważ podwyższyło wymagania jednej ze stron, nadal utrzymując swoją poprzednią ofertę, czyli zwiększyła się cena. Co widać choćby po wymaganiu troski, zrozumienia i empatii od jednej, a drugiej jej nie dając, tak jak nie dawało się wcześniej. Co to za współczucie, jeśli nie umiesz się wczuć w drugą stronę, w to co i czemu przeżywa i w ten sposób jej pomóc, tylko robisz problem z jego krzywdy? To nie jest empatia, to właśnie lekceważenie.

        Mężczyzna tak samo mógłby powiedzieć, okej wygadałas się, współczuje i pójść sobie na piwo z kolegami. Juz to widzę jakbyś była zadowolona i czuła się zrozumiana.

        Lubię

  20. To nieprawda. Poznałam cudownego chłopaka, z którym wiele mnie łączyło. To samo poczucie humoru, zainteresowania, spojrzenie na świat. Miał 22 lata i mieszkał z rodzicami. Rzucił studia, nie miał pracy, chorował na depresję. Mówił, że mu pomagam, że sama moja obecność go leczy. Byłam przy nim zawsze kiedy mnie potrzebował, wspierałam, mówiłam, że jest inteligentny, dobry i może osiągnąć wszystko. Głównie palił trawę, grał na PS, oglądał filmy, imprezował. Nigdy, ani razu nie skrytykowałam tego, nie kazałam mu przestać. Zachęcałam go do spotkań z kumplami, dawałam dużo zaufania, widywaliśmy się raz w tygodniu, bo nie chciałam naciskać.
    I jak na tym wyszłam? Chłopak okazał się fuckboy’em. Nie warto było.

    Nina, mam nadzieje że nie zrezygnujesz z tych dobrych zachowań. Serio, brakuje takich kobiet. Jest za duza ilosc rozszczeniowych, które trzeba ciągle nakręcać, a jak pojawia się problem to wina faceta. Złe emocje? Wina faceta. Jej jest ciężko przez niego, bo on to, bo on tamto, bo on nie pracuje,b o on nie wychodzi.

    Ona uznaje to za wsparcie gdy go krytykuje i wypomina mu jego cechy. Na mnie tez działa to ze kobieta przy mnie jest, stoi po mojej stronie, nie da o mnie złego słowa powiedzieć. Niestetty takich sie nie spotyka bo kazda w problemie od razu „nie kocha”.

    Ehh

    Lubię

  21. Ciezkie sa zwiazki, ciezko zrozumiec i kobiete i mezczyzne. Mi sie czasem wydaje, ze rozumiem mojego faceta po czym trach! Jestesmy razem ponad rok a on potrafi nagle na smsa owdpisywac dwa dni albo dwa dni sie nie odzywac. I co? jak to tak😉

    Lubię

    1. Monia moze nie odpisuje bo zachowujesz się jak durna, mimo ze cie prosił bys sie inaczej zachowywała? Może urażasz go? Moze chce miec swoja przestrzen, a nie naciskać? Kobieta zmienną jest, ale mezczyzna tez. Myslisz ze wszystko zniesie? Trucie dupy i pytanie o pierdoły?

      Lubię

      1. Kurcze gdybym tak sie zachowywala to bym rozumiala takie milczenie ale w tym zwiazku kazdy ma swoja przestrzen, nie ma klotni o pierdoly, ktore zdarzaly sie na poczatku zwiazku i raczej zalatwiamy wszelkie niejasnosci na spokojnie. I ogolnie jest ok, stad mnie to zastanawia.

        Lubię

      2. „Kurcze gdybym tak sie zachowywala to bym rozumiala”

        Może zachowujesz, skąd wiesz? Przecież to inni nas oceniają, a nie my siebie. Nie mozesz mowic za siebie ze np jestes idealna.

        „w tym zwiazku kazdy ma swoja przestrzen”

        Moze jemu jej za mało?

        ” nie ma klotni o pierdoly, ktore zdarzaly sie na poczatku zwiazku i raczej zalatwiamy wszelkie niejasnosci na spokojnie”

        Moze nie ma kłótni to on ustąpił? Woli np zamiast sie klocic jak na początku to po prostu ucieka od problemu, wycisza się. Tak jest fajnie.

        Lubię

  22. Dla mnie szczerość to umiejętność jasnego powiedzenia co mnie boli, co się dzieje w moim wnętrzu, psychicznie i fizycznie i wierze w to że zostanę wysłuchana, zrozumiana i otrzymam empatię i wsparcie.

    Jak widać działa to tylko w jedną stronę co się zaczyna nazywać roszczeniowością. Ze szczerością się nie przesadza. Jeśli mężczyzna się boi, to też możesz go wesprzeć, jeśli traktujesz go jako równego sobie.

    Lubię

    1. ManOFValor – Ty po prostu nie słuchasz. Jesteś głuchy na to co się do ciebie mówi.
      Piszę zrozumianA – bo jestem kobietą? Ale dla średnio rozgarniętego nawet człowieka oczywiste jest, że to musi działać w dwie strony.
      Przeczytałam twoje inne komentarze. Twoja postawa jest jednoznaczna.
      Winna wszystkiemu jest kobieta. Jak napisze że dała facetowi przestrzeń – to „może za mało”.
      Jak piszę że przerobiłam dwa kolejne związki w których to ja byłam tą poświęcającą się, empatyczną, ustępującą – tylko szkoda że JEDNOSTRONNIE, to ty mi zarzucasz egoizm i próbujesz pouczać.
      Z kogo się właściwie uważasz? Bo prezentujesz postawę mało bystrego mizogina, z dychotomicznym błędem poznawczym.
      W takim razie napiszę ci w wersji dla mniej bystrych, bo widocznie tak trzeba:
      Po kilku związkach z roszczeniowymi gościami, teraz dla odmiany postawiłam na kogoś kto jest dla mnie partnerem i za kogo dałabym się pokroić, i wiem że to działa w dwie strony.
      Jestem szczęśliwa i wsadź sobie swoje mądrości tam, skąd je wyciągasz, bo ja porady nie potrzebuję. Ani takich typów jak ty, którzy uważają najwyraźniej że kobieta jest po to aby służyć swojemu mężczyźnie a jak coś nie tak to służyć mocniej.
      Koniec rozmowy, za stara jestem na takie duperele rodem z poprzedniej epoki.

      Lubię

      1. Fikołka – czyli ubodło, jeśli stałaś się taka agresywna :> prawda boli. Nie pozdrawiam zakompleksionych niestabilnych emocjonalnie i nie znoszących krytyki, mimo ze się do nich nie odnosi :>

        Lubię

  23. bardzo dobrze, dwóch egoistów koegzystuje i marnują sobie życie bo żyją jak psy czyli… na łańcuchu świata bez Boga a zasada jest jedna – piniondze. Autor pięknie opisał kalkulacje dwóch stron. Świat w majstersztyku swojej anarchii, syfu się zwija. Jak ktos wierzy w Pana Boga to jeszcze ma tarczę a reszta niestety – wykolejeńcy bez względu na wygląd, ilość swoich piniendzy i ilość dyplomów.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s