Olga mawia, że ulubionym komplementem z ust mężczyzny, który doprowadza ją do stanu absolutnej ekstazy, niczym kota słyszącego dźwięk otwieranej puszki z tuńczykiem, jest stwierdzenie – uwaga – „nikt mnie nie potrafi wkurwić tak, jak ty”.

A jeszcze – mawia Olga – niech ta fraza popłynie z ust człowieka na co dzień spokojnego, niczym golden retriever albo jezioro Natron w Tanzanii, który ostatnio zdenerwował się w okolicach 1980 roku, kiedy pani przedszkolanka odebrała mu niedokończony jeszcze budyń, tak wtedy kobieta może poczuć się spełniona.

Bo to emocje są w związku najważniejsze. To oczywiście błąd. A nawet, jakby powiedział pewien łysy eksbramkarz, wielbłąd.

 

Kobiety, zwłaszcza te inteligentne, mają to do siebie, że lubią, ba! uwielbiają doprowadzać mężczyzn na skraj. Tak, aby zdradzali swoje „prawdziwe” uczucia. Uczucia te, zresztą, sprowadzają się do dualizmu: Tak, kocham cię. / Nie, nie kocham cię już.

Wygląda to zazwyczaj tak.

Dym numer jeden:

 

Kobieta (Cycata, dajmy na to, ruda, z błyskiem wkurwionego oka):

– Dlaczego nie przymocowałeś tej półki? Pół roku cię już o to proszę.

Mężczyzna (Dajmy na to blondyn, siedzi przy komputerze i gra. W co może grać? Powiedzmy, że w StarCrafta gra. A kampania akurat jest w tym momencie trudna). Więc ten mężczyzna pyta z załzawionym okiem:

– Ale po co?

Sens tego pytania jest prosty. „Dlaczego akurat teraz chcesz, abym rzucił wszystko i zajął się czymś, co czekało pół roku? Z całą pewnością możemy przyjąć założenie, że może to poczekać jeszcze dzień, albo dwa, prawda? Wytłumacz mi, więc, kochanie, co się takiego pilnego wydarzyło, że koniecznie muszę tę półkę zainstalować teraz? Zejdzie na zawał? Drzazgi przytkają jej układ krwionośny?” I kobieta w tym przypadku zamiast odpowiedzieć: „Bo cię o to proszę i mi na tym zależy”, co zamknęłoby temat, stosuje zabieg, który określam jako „bicie piany na bębenku, sekatorem”. Ta piękna kobieta mówi, jednak, wtedy:

– Tobie już na mnie nie zależy.

I, oczywiście, że mu zależy, i, oczywiście, on się zastanawia, co – do chuja wafla – ma wspólnego miłość z półką? Odpowiadam: nie ma nic wspólnego. Nie to jest tu, jednak, istotne. Trzy wymiany zdań później, on już znajduje się na etapie głębokich rozważań na temat natury ich związku i co złego zrobił w marcu, lipcu oraz październiku, dziewiętnaście miesięcy wcześniej.

Dym numer dwa:

 

Mężczyzna i kobieta zaczęli się spotykać. Jest miło. Wiecie, kwiatki, pszczółki, kulawe gołębice. Chemia jest. Kobieta (Proponuje rozkosznie. W tle słychać dźwięk rozpinanego stanika):

– Przyjedź do mnie, teraz.

Mężczyzna (Właśnie ogarnia pożar w burdelu i cudem znalazł dla niej pięć minut. Z żalem):

– Nie mogę, nie mam czasu.

K.: – Ale ja chcę żebyś do mnie przyjechał!

M.: – Nie mogę, mówiłem ci już. Może spotkaj się z Kasią/Basią/Marysią?

K.: – Jest ci wszystko jedno, co zrobię!!!

Kobieta widzi, że ma naprzeciwko siebie zawodnika, który skacze wzwyż i strąca poprzeczkę na 1 m 90 cm, ale celowo daje mu kolejne pytanie na 2 m 10 cm:

– Może powinniśmy przestać się spotykać?

Oczywiście, nie ma bata, żeby on to przeskoczył. Ale tu już nie chodzi o przeskakiwanie, ani nawet już nie chodzi o przyjechanie. Tu chodzi o udowodnienie jego prawdziwych uczuć.

Facet głupieje.

Dym numer trzy:

 

Kłótnia.

Mężczyzna:

– Ale o co ci chodzi?

Kobieta:

– Wszystko w porządku.

Mężczyzna obraca się dupą. Ona jest wstrząśnięta jego reakcją.

Wyjaśnijmy to porządnie. „Wszystko w porządku” dla faceta = „Wszystko ok. Będzie lodzik i bzykanko.” „Wszystko w porządku” dla kobiety = „Zmarnowałeś mi dzień, skurwysynu, i jeszcze udajesz, że nie wiesz, o co mi chodzi!?”

Dym numer cztery:

 

Kobieta nie mówi. Wkurwia się o coś, ale zaciska z trudem zęby. Nawet kot spierdala jej z drogi. To takie efektowne, prawda? Wzdychać. Tupać nóżką. Sapać. Ewentualnie zrobić małą awanturkę zastępczą. Na pewno się domyśli!  Ale wiecie co? Zdradzę pewną tajemnicę: wiedzy nie zdobywa się przez osmozę. Nie powiesz, to on nie będzie wiedział.

Dym numer pięć: 

 

Mężczyzna nie mówi. Nie odpowiada. Zamknął się w sobie. Kobieta pyta:

– Dlaczego nic nie mówisz?

Zwyczajnie, kurwa, bo nie ma na to ochoty. Gdyby chciał coś powiedzieć, to by przecież coś powiedział. Ale nie. Kobieta drąży. Wie, że to się skończy źle, że dalsza dyskusja pozbawiona jest absolutnie jakiegokolwiek sensu. Pies trącał, że wkurwiony, niczym żbik, facet jest gotów powiedzieć absolutnie wszystko, aby tylko w końcu kobieta się od niego odpierdoliła i dała mu święty spokój. Zresztą, czy wrzaśnięte w momencie, gdy mózg wyje niczym mikser na 10 stopniu: „Nienawidzę cię, chcę abyśmy się rozstali” jest w jakiejkolwiek mierze wiarygodne?

Jak znam kobiety, nigdy nie rozumiałem tej tendencji do stawiania wszystkiego na ostrzu noża. W końcu, gdy nastanie ranek, facet wyśpi się na kanapie w innym pokoju, stwierdzi, że jest mu niewygodnie i brakuje mu właśnie jej. Tyle, że właśnie jest już pozamiatane. Ona, cisnąc do końca, uzyskała definitywną odpowiedź, o jaką jej chodziło – cóż, że kilka godzin później już nieprawdziwą. Moim zdaniem, wynika to z kobiecych kompleksów odnośnie własnej osoby. Ona chce usłyszeć, że jest źle, że on jest na „nie”, bo to sprawia, że odnajduje się w sytuacji, do której jest przyzwyczajona: ogólnej chujni i kolejnego „nie wyszło”.

Kobiety często mnie pytają, jak zdobyć, jak utrzymać faceta. Odpowiadam: faceta, tak jak rybę, łowi się na to, czego rybie brakuje. Ryby nie złapie się na truskawkę, bo ryby nie lubią truskawek. Faceta nie łowi się na wyduszane o 3 rano: nienawidzę cię lub nikt mnie nie wkurwia tak, jak ty, bo on, owszem, jak mu zależy, przełknie to ze trzy, pięć, a może dziesięć razy. Lecz później zacznie się modlić. O co?

O święty spokój.

Kobieta powinna być dla mężczyzny odpoczynkiem wojownika, który nie może wszędzie walczyć. Musi wrócić gdzieś, gdzie czuje się bezpiecznie. I miło.

5181865126_d7f02d1322_b

Photo by Sergiy Zavarykin/CC Flickr.com

126 uwag do wpisu “Największy błąd kobiety

  1. tak. gdy jest „afera” on idzie na kanapę a ja za 5 minut lecę na złamanie zęba,tule na siłę i po problemie.
    jednak w większości związków niestety jest tak jak piszesz jednak tak samo kobiety jak i mężczyźni zachowują się czasem jak kawał skurwysyna.

    Polubienie

  2. A tak naprawde, to skoro mezczyzni wiedza ze kobiety sa takie to dlaczego tego nie rozumieja i nie daja swietego spokoju albo ‚nie przypija tej p* polki’ ? To my mamy chciec utrzymac mezczyzn? a dlaczego oni cha nas utrzymac?

    Opowiem Wam moje dwa przypadki.
    1. Holender, prawnik, bardzo przystojny. Jak to Holendrzy spokojny, opanowany. Nic mu nie przeszkadzalo, wszystko bylo OK jak jemu pasowalo. Jak zadawalam mu pytania o nasza przyszlosc to pieknie ignorowal moje pytania. Ja juz nawet mowilam mu wprost co mi chodzi to juz nawet tego nie sluchal. Nigdy sie nie poklocilismy … 😀

    2. Norweg (mama Norwezka, ojciec z Algerii), przystojny chlopak. Zadaje sie ze z jakims natrestwem. Chlopak po kazdej udanej randce, bez powodu tak mi przysrywal i drazyl temat. Ja rozumiem powiedziec cos zlosliwego ale nie drazenie tematu.

    Mimo wszystko troche sie zakochalam …az trudno uwierzyc, ze kobiety potrawia byc takie naiwne 😦

    Polubione przez 1 osoba

      1. Do Karla i calpurnia idźcie lepiej załóżcie koc czarny na siebie wywieście ogłoszenie przy jakimś meczecie szukam sniadego ksiecia abdula na bialym wielbładzie i nie zawracajcie d*py porządnym Polakom kur*a …lambadziary paszportowe

        Polubienie

  3. Co? Jak bedzie za nudno to odejdzie bo bedzie zwyczajnie za nudno a inne beda fascynujaco zolzowate.. ale z tokiem myslenia kobiety trafiles w sedno 😉 czytam druga czesc PI , czizas! Czarny jestes pozeraczem kobiecych serc. Zal mi ciemnej blondyny.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Dziewczyna, z którą kiedyś mieszkałam była w toksycznym nie-związku. Gościu lubił jak ona gotowała mu obiadki, sprzątała i pomagała w przeprowadzkach, a on jednocześnie dupczył inne. A jeśli akurat była posucha, to ewentualnie podupczył i ją.
    Kiedyś poszli razem na fajkę, po czym gdy wrócili ona była już sfochana i wkurwiona maksymalnie a on usiadł i z miną zbitego psa słuchał jak ona go łaja. I drze się na niego, wyzywa, płacze. Armagedon istny. A on nic, tylko spuścił głowę i przyjmuje.
    W pewnym momencie pytam się go co jej takiego powiedział przez te nieszczęsne 5 minut kiedy wyszli. On mówi, że nic. Na co moja koleżanka:
    – No właśnie. I twoje milczenie powiedziało mi wszystko.

    Psy-cho-za.

    Polubione przez 1 osoba

  5. To prawda zazwyczaj kobieta ma taki punkt kulminacyjny ze musi się poklocic ja tak mam jak regularnie w miesiącu przez kilka dni się nie powydzieram to jest złe. Ale wracając do sprawy fakt jest taki ze facet chce wracać do kobiety jak do oazy to go ukaja. Ale baba musi być z pazurami bo to takie kszte gadanie, jak jest za spokojnie to się psuje wszystko a panowie uwielbiają zolzy które są dobre w łóżku itd itd facet jak baba jest trochę masochistyczny.

    Polubienie

    1. znajoma ma inną teorię: faceta trzeba tulić, chwalić i dbać o niego….a raz na jakiś czas złapać za pysk i rąbnąć nim o podłogę, żeby docenił twoją troskę;)
      Czy sie sprawdza? Jak wszystko – jak nie nadużywasz, to zadziała.
      Z innej beczki, to nigdy nie rozumiałam babskiej potrzeby łgania wszem i wobec, czwartego i piątego dna itepe. Do tego stopnia tego nie rozumiem, że kiedys zrezygnowałam nawet z całkiem intratnej oferty bo musiałabym pracować w zasadzie z samymi babami….brrrrr

      Polubienie

  6. To mi przypomniało, że postanowiłam się rozwieść po tym jak wyrzucilam po 3 miesiącach świąteczna choinkę.

    Od: Pokolenie Ikea
    Wysłano: ‎środa‎, ‎7‎ ‎stycznia‎ ‎2015 ‎17‎:‎56
    Do: magdalena.jakubaszek@gmail.com

    panikea posted: „Olga mawia, że ulubionym komplementem, z ust mężczyzny, który doprowadzą ją do stanu absolutnej ekstazy, niczym kota słyszącego dźwięk otwieranej puszki z tuńczykiem jest stwierdzenie – uwaga – „nikt mnie nie potrafi wkurwić tak jak ty”. A jeszcze – ma”

    Polubienie

  7. No właśnie… Nie rozumiem dlaczego macie Panowie problem z zawieszeniem przysłowiowej półki i robicie to przez kolejne pół roku… Jak prosicie o obiad to nie czekacie na niego tyle czasu… Nie można być po prostu miłym i zwyczajnie sobie pomagać… ??

    Polubione przez 1 osoba

    1. to nie ma znaczenia czy my ją przybijemy czy nie. Jak ja przybijemy to dostaniemy za niewytrzepany dywan, jak go wytrzepiemy za zostawione światło w łazience, jak zgasimy….. Jak kobieta chce się pokłócić to zawsze znajdzie pretekst.

      Polubienie

      1. …. dywany zatem należy wytrzepać 😉 światło gasić… dla własnego pożytku… mniejsze rachunki za prąd… 😉
        szczerze wystarczy po prostu rozmawiać… nie chcesz przybić tej półki, nie przybijaj daj tylko informacje „nie zrobię tego, bo…”
        i z tym „jak kobieta chce się pokłócić…” to jest takie wrzucanie do jednego wora… 😉

        Polubienie

      2. No właśnie nie zawsze starczy porozmawiać. Gdyby to wystarczyło to nie byłoby kłótni. Problemem jest dziura komunikacyjna, nie jej brak a nie zrozumienie treści. Kobiecie nie chodzi o tą półkę czy o ten dywan. Jej chodzi o coś innego, czego nie potrafi ubrać w słowa. A nam obrywa się nie za to, że nie zrobiliśmy tego co chciała a za to, że jej nie rozumiemy. Kobiety nie mogą często (nie zawsze, bo często jest tak, że przez 3/4 doskonale zdają sobie z tego sprawę tylko w emocjach zapominają o tym) zdać sobie sprawy z tego, że mamy niższy poziom empatii, i nie potrafimy tak dobrze interpretować komunikacji niewerbalnej jak wy. A ponieważ same często nie wiecie w czym jest problem to potrzebujecie winnego, a my pokornie wolimy was wysłuchać czekając aż same dojdziecie do tego o co wam chodzi. Wtedy dopiero można zacząć rozmawiać, bo jest o czym.

        Tak ciężko zrozumieć, że przeskok z „Nie zrobiłeś x” do „Ty mnie nie kochasz” jest dla nas niezrozumiały? Ja nie mam problemu rozmawiać o problemach, ale tych realnych a nie urojonych stanowiących przykrywkę dla czegoś nieokreślonego. Ja nie chcę wrzucać kobiet do jednego wora jako osób szukających konfliktu, ja tylko zauważam, że my na niezrozumiała sytuację często reagujemy pasywnością (kiedyś zrozumiemy) a wy częściej agresją (jak na niego nakrzyczę to może w emocjach skrajnych uda się znaleźć rozwiązanie).

        Polubienie

  8. Św. Spokój (mój ulubiony święty, tak swoją drogą), to możesz mieć, chłopie, ale tylko, jeśli podarujesz sobie seks i kobiety. Inaczej – zapomnij. Coś za coś, seks zawsze kosztuje, jak nie pieniądze zaraz po numerku, to co innego. I powiem szczerze – płacenie forsą jest zdecydowanie najtańsze.

    Polubienie

  9. Nie znam ani jednej z powyższych opisanych sytuacji, a mój były zostawiając mnie uzasadnił rozstanie słowami, że jestem „za dobra dla niego”. O co Wam chodzi?

    Polubienie

    1. Ciężko powiedzieć, po prostu chciał być miły. To wcale nie znaczy, że było za spokojnie. Mogło się w łóżku nie układać, mógł poznać kogoś innego itd. A chciał ciężar rozstania wziąć na siebie, tj. nie obarczać cię żadną winą by było łatwiej i ci i jemu.

      Polubienie

      1. Obie opcje także odpadają, chyba wina leżała w miejscu, w którym trzeba skończyć życie chłopca a zmienić się w mężczyznę. Tak czy inaczej, tekst zaprezentowany powyżej jest mi obcy, nie znam tych sytuacji nawet z opowieści znajomych, nie rozumiem takiego uogólniania, jest to krzywdzące, zwłaszcza dla kobiet…dla facetów chyba też.

        Polubienie

      2. No ja mówiłem powodów może być cała masa. I żaden raczej nie był ewidentnie twoją winą, takie gadki faceci stosują gdy wina jest po ich stronie, gdy nie ma winnych lub gdy odpowiedzialność jest rozmyta. Kobiety oskarżają tylko wtedy (oczywiście generalizuje) gdy naprawdę czują się skrzywdzeni lub są zwykłymi chamami (jest liczna grupa facetów bez sumienia jako takiego).

        Polubienie

  10. ja czytam i oczom nie wierzę… wizja kobiety która robi takie awantury to wizja takiej 30+ niedojebanej frustratki, która przyzwyczaiła się do dostawania tego czego chce…
    Jak facet milczy- ja mówię jeszcze mniej i ide robić swoje, nie chce gadać to nie , nikogo nie trzeba zmuszać

    z takich awantur to więcej stresu niż pożytku 🙂

    Ja robię awantury tylko raz w miesiącu, ale wtedy Mój już z daleka widzi że coś jest nie tak i trzeba rzucać czekoladą i uciekać na bezpieczną odległość. Rozmowa to klucz do dobrej komunikacji, ale jak coś mnie wkurza to wole to na początku przemilczeć i i zastanowić się czy jest w ogóle o co robić raban, na gorąco nic dobrze nie smakuje.

    Polubienie

  11. schematyczny, krzywdzący bełkot. Nie każda kobieta musi być zaraz taką idiotką jak tu opisano. I nie każdy facet musi być takim schematycznym ogrem. Szkoda, że powiela się takie szufladki od lat te same i jeszcze autorzyna uważa, że napisała coś mega odkrywczego bo okrasiła to słabym humorem niskiego lotu.

    Polubienie

  12. podoba mi się,że w Twoich wpisach jest jakaś historia i od razu zawarte wytłumaczenie tego całego postępowania z facetami/kobietami oraz puenta, bardzo przydatne:)

    Polubienie

  13. Można się zgadzać i nie … myślę że istotna jest puenta … O święty spokój. Dodałbym tylko jeszcze jedno … mądre rady, dlaczego kobiety chcą zbawiać świat mądrymi radami zamiast czasami po prostu powiedzieć „rozumiem cię kochanie” 😉

    Polubienie

  14. Opisane powyżej zachowania to jest patologia. Dla mnie to nie jest normalne żeby do swojej kobiety nawet w myślach powiedzieć „odpierdol się”, czy tam żeby „się odpierdoliła”. I w drugą stronę to samo. Kobieta, która żąda żeby chłopczyk do niej przyjechał bo nie ma własnych zajęć nie jest normalna. Te sytuacje to jest patologia, albo dotyczą związków osób z jakimiś zaburzeniami. Normalni ludzie nie mają takich problemów. Zastosowane słownictwo w tym tekście dobitnie świadczy o tym, że dotyczy to środowiska patologicznego. Ludzie, którzy się kochają i szanują nie zwracają się do siebie w tak wulgarny sposób.

    Polubienie

  15. i kiedy myślałam, że znikąd już nie ma ratunku. jebut. jakby Pan jeszcze mi wyjaśnił co robić jak drań jest zimny jak sam skurwysyn, a twardo twierdzi, że kocha.

    Polubienie

  16. Dym nr sześć:
    Wyjasniasz facetowi precyzyjnie, ze szczegolami o co Ci tak naprawde chodzi, a on i tak albo nic nie kuma albo nic nie robi zeby zmienic sytuacje albo zachowanie ktore jest chujowe.

    Polubienie

  17. Zgadzam się z tym, że skrajne emocje to dobry afrodyzjak.

    Miotanie emocjami faceta, jeszcze lepszy. To prawda, my lubimy manipulować. Bywa, że czerpiemy satysfakcję, gdy facet wywleka z siebie emocje, których nie chciał nam pokazać.

    Nie chcemy wcale pastwić się nad wami, Drodzy Panowie. Ciężko jest czasem dotrzeć do mężczyzny, a my zazwyczaj, oprócz dobrego pieprzenia, potrzebujemy też czegoś w rodzaju „soul intercourse”. Popełniamy wiele błędów. Ale zwyczajnie chcemy was odrobinę przetestować i poznać. Dlaczego posuwamy się do dziwnych metod? Taka nasza natura.
    Dym 1. Tu się zgodzę. Czepiamy się, miewamy humorki. To fakt.
    Ale nie ma nic gorszego niż ciągłe wytykanie : „Tobie już nie zależy”. Bardziej żałosne niż cuchnący kleik każdego poranka.
    Dym 2. Każda ze stron potrzebuje czasem postawić na swoim. Nic w tym złego, o ile pamięta się o umiarze. Niemniej jednak, to zachowanie jest po prostu głupie. RADA DLA NIEKTÓRYCH: Jeśli nie potrafisz skłonić go do udowodnienia uczuć w bardziej elegancki sposób niż naleganie, to lepiej oszczędź, i sobie i jemu.
    Dym 3. Często się zdarza, nic dodać, nic ująć. Taka prawda.
    Dym 4. Znam wielu mazgai, którzy tupią nóżką lub wychodzą, strzelając przy tym FOCHA. Wy też umiecie załatwiać sprawy.
    Dym 5. A gdyby tak…sprawić, by Twoja kobieta nie miała siły na ględzenie i wiercenie. Jest wiele sposobów. Najczęstsze przyczyny ględzenie: brak ciekawszego zajęcia; PMS; próba rozładowania po stresującym dniu.

    Lubie czytać Twoje teksty, ale tu nas trochę skrzywdziłeś. Nieczęsto spotyka się tak rozkapryszone dziewczynki. Nie jesteśmy tylko po to, by umilać czas i zabijać się o upolowanie jednego z was. Nie rozumiem gdzie ci wojownicy?

    Polubienie

  18. Powie ze to chore,patologia itp(jak w komentarzach niżej) tylko facet który nie jest w związku. To norma,inaczej byłoby nudno. Niezawsze przyjemne,ale faceci to lubią. czy szanse utrzymania faceta mają potulne kotki? chyba tylko w relacji gdzie facet nie musisz nic robić.czasy się zmieniły w domu oboje powinni mieć udział ( nie mylmy ludzi starszych). To ich kręci, nie bez kozery faceci kochają zolzy, ale nigdy się nie przyznają ponieważ ich dumę muszą schować w kieszeń a ich ego na to nie pozwala. Pozdrawiam, zolza- to słowo nie ma nic wspólnego z brakiem miłości drugiej osoby,to już rzadko stereotyp zlislilości.

    Polubienie

  19. Śmieszne, ale mam taką refleksję po lekturze – a co to za porządki aby kobiety wszystko rozumiały? Jak ma być powieszona półka, to ma być, teraz, nie za pół roku. A gdy zadaję pytanie, to ma być odpowiedz, a nie foh panicza. Od gotowania, sprzątania i przewijania też rączki nie odpadają.

    Polubienie

  20. Te inteligentne? Chyba te głupie. Ja z facetem rozmawiam, gdy cieknie kran i pyta po co ma go dokrecic to mowię: bo cię o to poprosiłam.

    Z reguły dziewczyny, które nie grzeszą inteligencją robią jazdy o wszystko, bo nie zatrzymają się aby zwyczajnie POMYŚLEĆ.

    Polubienie

  21. Cóż, ja natomiast nie znoszę kiedy mój Pan milczy, jeżeli zwyczajnie nie mógł mi powiedzieć, że chce chwili ciszy. Ponoć cisza zwiastuje burzę. Nie lubię też ciężkiej atmosfery, takiej gdzie z łatwością zawisłaby siekiera.. Wolę jak przedmówczyni, wgramolić się na kanapę, na której i tak już nie ma miejsca i przeprosić, tylko po to żeby już się nie gniewał, tylko po to żeby przez popatrzył na mnie jak na szczeniaczka, który nasikał na ulubiony dywan, dostał opiernicz a teraz człowiek żałuję patrząc w te małe ślipia i pyta sam siebie, „jak mogłem nakrzyczeć na takie słodkie maleństwo” ;-))

    Polubienie

  22. Kobiety współczesne mają osobowość tzw. pasywno-agresywną, to znaczy, że ciągle próbują szantażować mężczyzn tymi swoimi fochami i pretensjami dosłownie o wszystko, próbują wzbudzić z nas poczucie winy i chcą, byśmy je ciągle za wszystko przepraszali.
    Skąd to się u was, drogie kobiety bierze…? Uważam, że jesteście kobietami wychowanymi na gazetach, z których przez prawie całe swoje życie czerpałyście i czerpiecie całą swoją wiedzę o życiu z drugim człowiekiem. Kiedy byłyście w szkołach podstawowych zaczytywałyście się w takich „gazetkach” jak „Dziewczyna”, Bravo Girl”, „Bravo” itp. Te gazetki utrwalały w was stereotyp głupiutkiej pannicy, którą rozsadzają hormony w okresie dojrzewania. Wzorce, jakie tam otrzymałyście z tych gazet to, najogólniej mówiąc samolubna dziewczyna, zapatrzona w swoją urodę, w samą siebie, swoje uczucia, odczucia, swój okres itd. Dostałyście prosty przekaz, że o wszej wartości decyduje uroda, modne ciuszki i oczywiście chłopak, którym mogłyście się pochwalić przed koleżankami. Nie było tam mowy o żadnych wyższych uczuciach, żadnej miłości i poświęceniu się dla drugiego człowieka. Tylko hedonistyczny seks, moda, ciuchy i dyskoteki.
    Potem weszłyście na „wyższy poziom” rozwoju emocjonalnego i w okolicach liceum, matury i studiów zaczytywałyście się już tzw. gazetkami poważnymi dla kobiet, a jakże…;). Tam dostałyście już solidną porcję ideologii feministycznej z dwoma głównymi azymutami waszej świadomości: kariera-rozwój zawodowy i samorealizacyjny seks bez żadnej wartości, w myśl zasady, że jesteście równe mężczyznom. Otóż drogie panie, przyjmijcie to do wiadomości: nie jesteście równe nam, mężczyznom. Każda płeć jest inna, czy to się wam, feministkom, podoba czy też nie. Różnimy się nie tylko kształtem przyrodzenia…
    Zostałyście ogłupione propagandą feministyczną, uwierzyłyście, że możecie się wemancypować i totalnie uniezależnić od drugiego człowieka, czyli od nas, mężczyzn. Tak się nie da żyć. Biologii nie oszukacie. Wasze dzisiejsze życie to ciągłe ściganie się z facetami i próba udowodnienia im, że jesteście lepsze… Pytanie: po co? My od was nie oczekujemy rywalizacji. Chcemy mieć kobiety czułe, ciepłe, o dobrych sercach. Umiejące się poświęcić dla jednego faceta. Nie chcemy pucharów przechodnich, przerobionych w każdym łożu na wszelkie możliwe sposoby. Potraficie być wierne i lojalne w miłości…? Potraficie się poświęcić dla jednego faceta, który chciałby was pokochać…?

    Polubienie

    1. Ok. Wiemy czego chcecie.
      Mam chłopaka, kocham go. Jestem wierna, ciepła, słucham go. Robię mu kanapki i obiadki. Jak coś jest nie tak, to mówię co.

      Chciałabym żeby to nie był układ jednostronny. Chciałabym nie czekać pół roku na powieszenie półki; jeśli muszę czekać, to mam prawo się wkurwić. Chciałabym żeby mojemu mężczyźnie, w nie wiem jakich nerwach, nie przeszło przez gardło „nienawidzę cię”. To przekroczenie pewnej granicy. Takie słowa, nawet jeśli wybaczę, zostawią ranę na zawsze. Chciałabym żeby mój mężczyzna umiał powiedzieć przynajmniej „Jestem wkurwiony. Muszę się uspokoić, porozmawiamy o tym jutro”. Poczekam, ale porozmawiajmy. Bo JA tego potrzebuję i to też jest ważne.

      Wzajemnie zrozumienie nie ma nic wspólnego z płcią czy feminizmem. To kwestia tego na ile ci się chce. Ja mam to szczęście, że mojemu mężczyźnie zależy na tym żeby mnie rozumieć i vice versa. To normalne jak się kogoś kocha.

      Na koniec klauzula – nigdy nie czytałam Bravo. Uważam się za feministkę. Faceci są super.

      Polubienie

  23. Kurwa, nie. No nie. Jeśli chcę przwiesić półkę to znaczy, że jest na coś potrzebna. Jeśli proszę kogoś o coś przez pół roku, raz, drugi, dziesiąty, a on nawala w starcrafta to mam prawo sądzić że ma mnie i moje potrzeby głęboko w rzyci. Odpoczynek dla wojownika? A czym mężczyzna ma być dla mnie? Mam mu mieszać obiadek, uśmiechać się słodko, starać się nie myśleć o półce w kącie i łykać łzy po „nienawidzę cię”, bo to moja wina że go wkurzyłam, bo niedostatecznie miło wyraziłam moje pretensje?
    Ten tekst bardziej obraża mężczyzn niż kobiety. Z kobiet robi cipki bez grama poczucia własnej wartości, które mają się starać zatrzymać faceta który przez pół roku ma w dupie ich prośby. Z mężczyzn robi bezmyślnych idiotów bez ciennia empatii.

    Jeśli tak to wygląda to chyba czeka mnie 12 kotów.

    Polubienie

    1. Przede wszystkim cechą was, nowoczesnych kobiet, cokolwiek to ma znaczyć, jest to, że jesteście wulgarne… Te wszystkie cipy, kurwy, w dupie i tak dalej… To jest wasze słownictwo, które słychać nie tylko na ulicy ale i na tym forum. Pytanie: tak was nauczyły matki i ojcowie, czy też dopiero koedukacyjna szkoła po reformie Buzka was tego nauczyła? Jesteście agresywne w słowach i zachowaniach. Krótko mówiąc, postępujecie, świadomie lub nie, dokładnie tak jak was nauczyły siostrzyce-feministki, przez co zostałyście okradzione z tego, co kobiety miały najlepszego: czułość, ciepło, empatia, poświęcenie, altruizm oraz miłość.

      Polubienie

      1. Byłabym wdzięczna za komentarz natury merytorycznej, ale na ten też odpowiem.
        Tak, przeklinam. Jak wielu ludzi (nie tylko kobiet).

        Problem polega na tym, że ludzie tacy jak Pan mają wizję kobiety idealnej – ciepła, altruistyczna, nie przeklina, nie pali, maluje paznokcie na naturalne kolory, gotuje obiady i usmiecha się współczująco, skromnie przemilczając swoje potrzeby.
        Co to w ogóle znaczy, że zostałam okradziona z miłosci? Kocham, jestem kochana. Więc najwyraźniej jednak nie.
        Zostałam okradziona z altruizmu? No nie wiem, jestem chyba jedyną osobą na ulicy, która pyta leżącego na ziemi bezdomnego czy wszystko ok i daje mu butelkę wody. Te panny z włoszczyzną na rosół, którym „kurwa” przez gardło nie przejdzie, łypią na nas z pogardą.
        Ciepło? Czułosć? Bo znacie mnie wszyscy dobrze. Jestem zimna i nieczuła, bo napisałam „dupa” w internecie i nawet nie zarumieniłam się, ani nie zachichotałam jak pensjonarka.
        I jeszcze się pluję o tą półkę. No to altruistyczna na pewno nie jestem, i nie poswięcam się, bo mogłabym przecież sama sobie przykręcić między pracą a rosołem.

        Przykro mi, że komentujący uznają mnie za mało kobiecą.

        Polubione przez 1 osoba

      2. taaaa a jak będziemy już takie czułe, ciepłe, empatyczne i poswiecajace się Panom Marysie to pójdziecie sobie poszukać innej bo przy tej za nudno i za mało emocji. Was zadowolić to też trzeba mieć łeb, czułe i ciepłe = nudne, pyskate i walczące = wulgarne tępe dzidy wojujace nie wiadomo o co. Niby nie wiadomo o co nam kobietom chodzi, ale Wam facetom też dogodzić to trzeba miec 150 fakultetów z psychologii.

        Polubienie

    2. Szanowna Pani, zwrot typu: „(…) Byłabym wdzięczna za komentarz natury merytorycznej, ale na ten też odpowiem.” to sprytny chwyt mający wywołać wrażenie, że to co napisałem nie jest, jak pani to ujęła, merytoryczny natomiast wszystko to, co pani szanowna napisała w tym swoim poście jest jak najbardziej merytoryczne i warte worek złota. OK.
      Chodzi tylko o to, ze ja wcale nie aspiruję jak pani do tego, żeby pisać tu uczone analizy na temat kobiet z podaniem bibliografii i przypisów. Jeśli mam jakieś zdanie to je wypowiadam a skoro to panią zabolało i została pani jakoś tym dotknięta, to cóż…przepraszam, ale zdania nie zmienię, chyba, że mnie pani przekona.
      Do rzeczy:
      Owszem, każdy ma jakąś wizję. Ja mam taką a nie inną a wynika to chyba z wieku i własnego doświadczenia. Pani zapewne jest taką młoda kobietą, która nawet nie za bardzo sobie zdaje z tego sprawę dlaczego myśli tak jak myśli.
      Co do potrzeb kobiecych… Chodzi o to, żeby nie stawiać na piedestale tylko swoich potrzeb, które jeśli nie są spełnione zaraz, teraz i już to od razu robicie dziki wrzask a że pamięć macie jak słonie to od razu dołączacie jakieś zadawnione anse i robi się z tego niezła kłótnia z fochami trzaskaniem drzwiami. Karą główną jaką stosujecie wobec mężczyzn jest odsunięcie od stołu, na zasadzie (obiad masz w lodówce, odgrzej sobie sam) oraz osunięcie od łoża (na zasadzie: zapomnij o seksie na miesiąc…).
      Kwestia tej półki: jeśli prosicie faceta o przybicie półki od pół roku a on wam tego nie robi to tak na prawdę same jesteście sobie winne, a konkretnie wasz cielęcy zachwyt nad tym facetem w okresie godowym, kiedy dawałyście się bajerować takiemu siurkowi na waszych pierwszych randkach. Zamiast poznać jego dom, w którym się wychował, jego ojca przede wszystkim oraz matkę i to jak się do nich odnosił, to jak te cielice biegałyście z tym chłopakiem na dyski i trenowałyście macanki.
      A teraz o was drogie panie: jeśli macie takie same matki jak wy to co się dziwicie. Osobowość pasywno-agresywna z domieszką agresji słownej i wulgarności.. Za pomocą tych fochów próbujecie wyszarpać to, co się wam należy. A przecież wystarczy rozmowa i zrozumienie, że my mężczyźni jesteśmy inni tak samo jak wy w procesie komunikacji. Jeśli facet nic nie mówi to nie znaczy, że nie kocha i mu nie zależy. To że wy mówicie dużo i często nie na temat, to tez nie znaczy, że nie kochacie, prawda?
      Szanowna pani, rozmowa i obserwacja jest kluczem do poznania kandydata na męża czy tez nawet tak lubianego przez was dziś partnera (kochanka, konkubenta itp.). Jeśli nie ma rozmowy i nie obserwuje panie swojego faceta na początku tylko jak ta pierwsza naiwna wierzy pani mu we wszystko, co on pani zapoda swoim słodkim głosem, to niech się pani potem nie dziwi, że ma panią i tę półkę głęboko w d… On woli gry komputerowe i piwo z kolegami niż pani gderanie i przeklinanie.

      Polubienie

      1. Z tym, że odpowiedź była mało merytoryczna, chodziło mi o to, że skupił się Pan głównie na formie mojej wypowiedzi ( i na jej podstawie wyciągnął daleko idące wnioski ), w dużej mierze pomijając jej treść. Nie o brak przypisów.

        Nie bardzo wiem, jak mam się odnaleźć w tym „ja” zbiorowym – „wy – złe kobiety”. Jakoś spróbuję.
        Wam, mężczyznom, wydaje się że jeśli jesteśmy na was złe, i nie chcemy uprawiać z wami seksu, to to jest za karę. Wystarczy odrobina empatii (to nie takie trudne!) żeby zrozumieć, że jeśli jestem wściekła o coś, to po prostu nie mam ochoty na ten seks. Intymność, bliskość, czułość to rzeczy, z których oboje powinniśmy czerpać radość. To nie jest mój obowiązek. Nie odczuwam jakiejś chorej satysfakcji z odmawiania seksu. Po prostu jestem okropnie zła i smutna i rozczarowana i naprawdę nie widzę powodu, dla którego miałabym się jeszcze w tym stanie zmuszać do współżycia.
        Tak samo przykład z obiadem, jeśli jestem naprawdę, okropnie zdenerwowana, to nie widzę powodu dla którego mam jeszcze podsuwać mężczyźnie pod nos podgrzany obiadek. Skoro już go ugotowałam, to mężczyzna chyba może go sobie wrzucić na patelnię i zagrzać, to zajmuje 5 minut i nie jest trudne.

        Jak czytam o kobietach „sobie winnych” to krew się we mnie gotuje. Z jednej strony jesteśmy okropne, bo jesteśmy analityczne, nie dajemy się ponieść emocjom. Z drugiej strony jak nie jesteśmy dostatecznie analityczne, to jesteśmy same sobie winne, że pokochałyśmy, zaufałyśmy i nie przejrzałyśmy skrzętnie udzierganego kłamstwa. To po prostu przykre. Gdy kobieta mówi mężczyźnie „kocham cię, nigdy cię nie zdradzę”, a później idzie w tango z innym, to to nie jest wina mężczyzny, trafił na okropną kobietę, która go okłamała. W drugą stronę to działa tak samo. Czasami po prostu trafi się na okropną osobę – takim ludziom należy współczuć, a nie jeszcze zganić, że nie byli dość wyrachowani.

        Z konkluzją się zgadzam – wiele problemów wynika z błędnej komunikacji. Ja się nie focham, nie obrażam, nie cierpię niedopowiedzeń i pasywnej agresji. Uważam, że problemy trzeba przegadać. Mam na tyle szczęścia, że mój mężczyzna chce ze mną rozmawiać na takie tematy, ale wiem że to nie jest norma.
        To, że mężczyzna nie mówi, nie oznacza, że nie kocha. Ale uniemożliwia komunikację, zrozumienie się, rozwiązanie problemów. Działa na szkodę związku.

        A jeszcze jeśli chodzi o wizję – nie jest problemem posiadania jakiegoś osobistego ideału. Problemem jest brak akceptacji dla faktu, że ludzie są różni i sugestia, że wszystko poza tym ideałem jest gorsze, że inne kobiety mają problem. To jest Pana osobista, subiektywna wizja, Panu z taką kobietą byłoby dobrze, mojemu mężczyźnie jest dobrze ze mną, nawet jak czasem rzucę „kurwą”, z moim walczeniem o swoje. To naprawdę nie wyklucza czułości, robienia obiadów, patrzenia sobie w oczy, lojalności, wierności, zrozumienia. Jeśli mi zależy na półce, ale mój mężczyzna miał ciężki tydzień w pracy, to nawet się nie odzywam na ten temat.
        Empatia, wzajemne zrozumienie. Dobra wola. Nie takie trudne.

        Polubione przez 1 osoba

  24. „Nie zawiesiłeś półki” = „Tobie już na mnie nie zależy”
    To oczywiście skrót myślowy. Dla kobiety jasny jak słońce, dla faceta chyba jakby mniej, ale naprawdę nie potrzeba Sherlocka Holmesa, żeby wydedukować związek między jednym a drugim. Trzeba się tylko trochę wysilić i przejść na pewien poziom abstrakcji i uogólnienia. Tłumaczenie dla opornych:

    Nie zawiesiłeś półki – kiedyś (zanim mnie jeszcze bzyknąłeś) byłeś na każde skinienie – nieważne, że noc, zima, wilcy, tak ci zależało – patrzyłeś na mnie z uwielbieniem i nieba chciałeś przychylić – za możliwość zawieszenia mi półki dałbyś się pokroić – dzisiaj 100 razy mogę cię o coś prosić i masz to w dupie – wolisz pogapić się tępo w monitor niż zatroszczyć się o mnie – i półka to wcale nie jedyna rzecz – spowszedniałam ci – tobie już na mnie nie zależy (a przynajmniej nie tak jak kiedyś)

    proste? proste!

    Polubienie

  25. Haha, tez wszystkie przerobilam, z facetami. I tyczy sie to dokladnie obu i kobiet i mezczyzn. Jestescie takie same foszki. Ale jakos trzeba to przelknac i tak sie potrzebukemy 😉

    Polubienie

  26. Powiem tak.. Ja pierdole dostosowywanie się całe życie do potrzeb mężczyzny, który, de facto, zawsze będzie nastolatkiem – mentalnie oczywiście.
    I powiem jeszcze jedno – w dupie mam, że pewnie zaraz wszyscy na mnie wjadą jak na burą sukę włącznie z autorem artykułu.

    Polubienie

  27. Popatrz z innej strony: chodzę do łazienki i nagle źle przykręcona półka spada razem z całą zawartością na podłogę/karton z półka spada mi na stopę/walnęłam w karton piszczelem. No to idę do faceta i mu mówię, że od pół roku miał ją przykręcić, a on gra na kompie i odpowiada: „Wytłumacz mi więc kochanie, co się takiego pilnego wydarzyło, że koniecznie muszę tę półkę zainstalować teraz? Zejdzie na zawał? Drzazgi jej układ krwionośny przytkają?”
    No nie wkurzyłbyś się?

    Polubienie

  28. Nie rozumiem jednego. Czemu to kobieta ma sie starać? Stawać na rzęsach aby zaspokoić „Pana”? Zachowywać sie tak a nie inaczej, bo w innym wypadku facet da noge? To niech daje! I krzyż mu na drogę.
    Facet to ma być facet, a nie jakaś pizdeczka, z którą trzeba się obchodzić jak z jajkiem. Facet ma być kregosłupem. A kobieta nie musi wić się jak wąż oby go tylko przy sobie zatrzymać jakimiś pojebanymi sztuczkami.

    Polubienie

  29. Trochę się zgodzę, trochę się nie zgodzę. Kobiety – jesteśmy wkurwiające i wiercimy dziury w brzuchu a potem rozpacz, ale faceci to w większości śmierdzące lenie, z kompleksami wielkości Nowego Jorku. Ciężko powiedzieć kto ponosi winę, chyba zawsze jest fifty/fifty.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do dwudziestolatka Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.