Za ile się sprzedasz?

Anna:

„Coś o mnie: studiuję prawo, mam 22 lata, jestem podobno ładna i pochodzę z dobrego domu. Nigdy w życiu nie myślałam, że będę stała przed takim wyborem, ale życie wiele rzeczy weryfikuje.

 Pomijając szczegóły. W wakacje pracowałam w kancelarii na stażu. Poznałam pewnego klienta. To biznesmen, poprosił o taki biznesowy lunch, bo ma dla mnie propozycję. Byłam niepewna, ale w końcu poszłam na to spotkanie.

Zaproponował mi abym była jego, nie cierpię tego określenia, bo źle się kojarzy: „dziewczyną do towarzystwa”. On nie użył tego zwrotu, ale tak to można określić. Na wstępie zaznaczył, że absolutnie nie chodzi o seks, czy też seks oralny, a  o inteligentną rozmowę, towarzystwo. W zamian mam możliwość poznawać ludzi, zwiedzić trochę świata, dostawać prezenty, ubrania.

Czytaj dalej

Co powiemy swoim dzieciom, gdy zapytają, jacy byliśmy, mając 16 lat? A jacy mając 30?

Nieodżałowany profesor Jerzy Vetulani opowiadał kiedyś historię, jak to w Krakowie w latach pięćdziesiątych Urząd Kwaterunkowy przydzielił dwupokojowe mieszkanie z kuchnią, na ulicy Zwierzynieckiej, czterem nieznającym się wzajemnie osobom. Trzem młodym paniom i jednemu panu.

Na początku sąsiedzi skarżyli się na awantury, lecz po pewnym czasie wyciszyło się, a po niespełna roku przed drzwiami pojawiły się trzy dziecinne wózki. Sąsiedzi oczywiście zareagowali i wystąpili do kwaterunku o przyznanie dodatkowego mieszkania przynajmniej dwóm kobietom, ale wtedy cała grupa zaprotestowała: „Tak nam się żyje znacznie lepiej. Marysia i Zosia oraz Janek pracują, a Kasia opiekuje się trójką dzieci, oczywiście przy pomocy pozostałych.”

 Jaki z tego jest wniosek? Są nawet dwa.

Pierwszy: gdy już człowiek znajdzie cudem właściwą osobę i, na nieszczęście, jest mu dobrze, to zawsze ktoś bliźni się przypierdoli.

I wniosek drugi: bardzo łatwo żyć tak jak chcą inni; bardzo trudno, zaś, ustalić, czego człowiek chce sam dla siebie.

Czytaj dalej

Jak samotna kobieta może znaleźć faceta?

Zaczęło się od tego listu:

„Wokół siebie widzę samotnych trzydziestoparolatków. Kobiety również. Bez znajomych, bo znajomi mają już rodziny i zajęty czas wolny. Jak chcesz napisać cos mądrego, to napisz jak wyrwać się z kręgu samotności, a nie kolejny durny wpis o tym, jak wyrwać lalę do ruchania na jedna noc. Zresztą, co za pierdolenie, zamiast iść do klubu wystarczy wejść na Tindera, kobiety po 30-tce są tak rozpaczliwie samotne, że z tej potrzeby bliskości idą do łóżka na drugiej randce.”

To nieprawda. Kobiety z samotności chodzą do łóżka już na pierwszej randce.

Czytaj dalej

Jak spełnić swoje noworoczne postanowienia (prawie pewny sposób) 

„Jeśli chodzi o zeszłoroczne postanowienie noworoczne zrzucenia 10 kg, wszystko zmierza w dobrą stronę. Zostało jeszcze tylko 15 kg.”

To mój ulubiony mem, jeśli chodzi o postanowienia noworoczne, bo jest prawie szczery, a w ciągu ostatnich kilku dni widziałem go na Facebooku tylko milion dwieście tysięcy razy. Taki czas.

To w sumie niezwykle optymistyczne, że w ludziach jest tak potężne pragnienie zmian i to zmian na lepsze. Jak to było w mojej nowej ulubionej książce: „Potrzebuję zmiany. Potrzebuję nowego życia. Dlaczego nowego życia nie można kupić, zamówić przez internet, dlaczego go nie przesyłają zapakowanego w celofan i przygotowanego do użytku?” No nie można, niestety. Nikt za ciebie nic nie zrobi, nikt cię nie zbawi, nikt cię nie zmieni. Musisz zrobić to sam/sama. Nie zrobisz? To chuj, jak Batorego komin (chodzi mi o statek).

Te nasze pragnienia są w swojej masie dość proste. Wszystkim nam chodzi o to, aby schudnąć parę kilo, rzucić palenie, pojeździć po świecie, mieć trochę kasy i dużo miłości. Ewentualnie, jak to mawia pewna ładna brunetka o robionych cyckach, ta kolejność może ulec zmianom, bo: „będzie kasa, będzie miłość”.

Czujemy się brudni, chcemy, aby wraz z nowym rokiem nasz świat stał się nagle czysty, jakby go ktoś potraktował wybielaczem. 

Czytaj dalej

Dwie historie, które mogą zmienić twoje życie

Ludzie pytają mnie jak się odnajduję, mając 40 lat. (Tak, sam nie jestem w stanie w to uwierzyć). Odpowiadam wtedy, że niektórzy przekonują, że życie zaczyna się po 30 – tce. Niektórzy, że po 50 – tce.  Ja twierdzę: wszystko zależy co pijesz.

Mamy mało sposobności zatrzymania się na moment i przeanalizowania paru rzeczy; człowiek cały czas napierdala albo zapierdala. Niemniej jednak, takie okrągłe daty skłaniają do przemyśleń. Na przykład, że ludzie powinni się wiązać ze sobą na stałe i zakładać rodziny, dopiero wtedy kiedy mają już dobry kontakt ze sobą. Z tym, kim są. Co chcą w życiu robić. Wtedy wiemy, kim jesteśmy i z kim jesteśmy. Albo, że jeśli kobieta w słoneczny dzień włącza wycieraczki, to znaczy, że szykuje się do skrętu. 

Czytaj dalej