Ludzie pytają mnie jak się odnajduję, mając 40 lat. (Tak, sam nie jestem w stanie w to uwierzyć). Odpowiadam wtedy, że niektórzy przekonują, że życie zaczyna się po 30 – tce. Niektórzy, że po 50 – tce.  Ja twierdzę: wszystko zależy co pijesz.

Mamy mało sposobności zatrzymania się na moment i przeanalizowania paru rzeczy; człowiek cały czas napierdala albo zapierdala. Niemniej jednak, takie okrągłe daty skłaniają do przemyśleń. Na przykład, że ludzie powinni się wiązać ze sobą na stałe i zakładać rodziny, dopiero wtedy kiedy mają już dobry kontakt ze sobą. Z tym, kim są. Co chcą w życiu robić. Wtedy wiemy, kim jesteśmy i z kim jesteśmy. Albo, że jeśli kobieta w słoneczny dzień włącza wycieraczki, to znaczy, że szykuje się do skrętu. 

Lecz dzisiaj, z okazji moich urodzin, opowiem dwie historie. Historie, które chciałbym, aby ktoś mi opowiedział, kiedy kończyłem 18 lat.

Pierwsza jest o Charlesie Blondinie

30 czerwca 1859 roku Charles Blondin wszedł na linę zawieszoną na wysokości 49 metrów.

Sama lina miała 340 metrów. Była rozciągnięta nad wąwozem przy wodospadzie Niagara. Blondin wszedł na linę i zaczął po niej powoli chodzić. W połowie drogi stanął na chwilę i zrobił salto do tyłu. I poszedł dalej.

W ciągu najbliższych kilku miesięcy przejechał po tej linie na rowerze, przeszedł po niej z zawiązanymi oczami, w łańcuchach na nogach, a raz nawet przeszedł po niej dźwigając kuchenkę. Tak, kuchenkę. Taką do gotowania.

Pewnego dnia przyszedł tam z taczkami. Krzyknął: „Kto wierzy, że jestem w stanie przejść po tej linie pchając taczki?” Wszystkie ręce poszły w górę. Blondin skierował wzrok na jednego faceta z tłumu.

– A Pan wierzy? – zapytał

– No jasne  – odpowiedział tamten.

– Na pewno? – upewnił się Blondin.

–  Oczywiście!!

– To zapraszam do taczek.

Wnioski? Jak to ładnie podsumował profesor psychologii Mark S. Lewis, z sukcesem w życiu jest tak, że nie ma on nic wspólnego ze sławą, pieniędzmi czy szczęściem, lecz bardzo dużo wspólnego ze strachem. Są takie chwile, kiedy życie mówi ci „Wsiadaj do taczki”, a ty strasznie nie chcesz do niej wejść, bo generalnie tu gdzie jesteś, jest ci ok. I wtedy musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: czy bardziej chcesz być po drugiej stronie liny? Czy może bardziej się boisz, że spadniesz na dół?

To szatańska alternatywa. Co jest potrzebne do rozwoju? Brak akceptacji. A co jest potrzebne do szczęścia? Akceptacja.

Chujowo, nie?

Jeśli chcesz się rozwijać, skazujesz się na to, że zawsze będziesz czuć się gorzej od innych. Że zawsze musisz kogoś gonić. Że zawsze będziesz wchodzić do taczki i zawsze będziesz musieć przełamywać swój strach. Co jest wobec tego potrzebne, aby osiągnąć balans?

Odpowiedź będzie w historii numer dwa.

Nauczyciel David McCullough

Historia numer dwa jest o nauczycielu angielskiego. Nauczyciel nazywa się David McCullough i uczy w szkole średniej Wellesley w USA.  

McCullough wyszedł na scenę na zakończenie roku szkolnego 2012. Zrobił to, aby wygłosić mowę. Stał przed nim tłum młodych ludzi, którzy właśnie wkraczali w coś, co ponoć nazywa się dorosłym życiem. Wiecie jak to jest, kiedy ma się 18 lat. Wydaje ci się, że wiesz wszystko, a w rzeczywistości gówno wiesz. Bycie 20-latkiem jest jak gra komputerowa, w której pominąłeś tutorial. Biegasz tylko bez sensu, nie wiesz co robić, nie masz żadnej porządnej broni, ani dobrego pancerza.

Co prawda podobnie jest po 30-tce.

I po 40-tce.

I po 50-tce.

Ale tego dowiadujemy się dopiero później. Będąc nastolatkami, mamy nierealistyczne marzenia o swojej przyszłości. Jesteśmy w niej gwiazdami rocka. Dorastające dziewczęta marzą o wampirze ze Zmierzchu. Nader wszystko nie chcemy przeciętności, bo przeciętność nas wkurwia. A później przestajemy pić mleko i zaczynamy pić wódkę.

McCullough stanął przed setkami młodych ludzi i w odruchu szczerości powiedział im coś, co mogło skrócić proces dopiero czekającej ich, a w chuj bolesnej, edukacji. Ot, tak w skrócie:

Nie jesteście niczym wyjątkowym. Nie jesteście nadzwyczajni. Tak, owszem, byliście przez ostatnie lata rozpieszczani, chronieni, podziwiani. Tak, owszem, dorośli was niańczyli, całowali, karmili, wycierali wam buzie, wycierali wam tyłki, trenowali, uczyli, słuchali, dodawali odwagi, doradzali i znów dodawali odwagi.

Ale nie jesteście nikim szczególnym. Nawet jeśli jesteście jedni na milion to oznacza, że na planecie mającej 6.8 mld. osób jest prawie 7 tys. takich jak wy.

Bo widzicie – powiedział  McCullough – jeśli wszyscy są wyjątkowi, to nikt nie jest wyjątkowy. Jeśli wszyscy dostają medal, to znaczy, że ten medal przestaje mieć jakąkolwiek wartość.”

Tak naprawdę McCullough powiedział tym dzieciakom „Przestańcie się łudzić. Przestańcie żyć iluzjami.” Marzenia to aspiracje. Iluzje to kłamstwa. A my z przyjemnością je kupujemy, bo sprawiają, że trzymamy się w swojej strefie komfortu.

Kłamstewko numer jeden

Jeśli będziesz ciężko pracował i naprawdę czegoś zapragniesz, to na pewno ci się uda.

To kompletna bzdura. Nie będę modelką Victoria Secret nawet jeśli się, kurwa, poświęcę, zafarbuję włosy na platynowy blond i wydepiluję okolice bikini. Nie ma tu znaczenia ilość pracy, jaką bym w to włożył. Nie będę zawodowym bokserem, bo jestem za stary, nie będę śpiewał w boysbandzie, bo fałszuję jak wykastrowany kogut.

Nie mogę zrobić wszystkiego. Ale mogę być najlepszą wersją samego siebie. Bo wszystko jest możliwe w zakresie tego, co jest nam dane. Przynajmniej ja w to wierzę. I ty też w to uwierz.

Kłamstewko numer dwa

Zakupy uczynią cię kimś szczególnym

Jednym z moich ulubionych filmów z czasów, kiedy byłem jeszcze młody, romantyczny, ale sceptyczny (a kobiety traktowałem głównie użytkowo) był „Fight Club”. W „Fight Clubie” pada w pewnym momencie kwestia, która zmieniła mój światopogląd na lata: „Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy, żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy.” I to jest właśnie życie. A później masz 80 lat i umierasz.

Żyjemy w świecie, w którym przekonuje się nas, że bardzo łatwo jest zostać kimś szczególnym. Wystarczy wyjąć kartę i kupić sobie iPhona i czerwone trampki.

Kup. Wyróżnisz się.

Zdradzę ci tajemnicę. UWAGA, SPOILER ALERT! Kupując nowego iPhona dostaniesz kosmicznie przewartościowany kawałek szkła, metalu i plastiku. Bardzo lubię iPhony, ale muszę z góry cię uprzedzić, że nawet nie będziesz się za bardzo wyróżniać, bo do tej pory sprzedano ich na świecie ponad miliard. To, że masz iPhona świadczy tylko o tym, że  wydałeś/wydałaś 3 albo 4 tys. na telefon. Nic więcej.

Bo ludzie są w stanie robić cudowne rzeczy, ale wymaga to talentu i szaleńczej, wielogodzinnej pracy. Wtedy wygląda to tak:

Trampki i telefon są tu tylko dodatkiem.  

Kłamstewko numer trzy:

Liczy się tylko doskonałość

Bierzemy udział w wyścigu, w którym napędza nas strach, że nie zostaniemy zapamiętani, że nasze życie będzie bez znaczenia. Żyjemy w tyranii doskonałości.

Ćwicz.

Kupuj więcej.

Pieprz więcej.

Rozwijaj się.

Jesteś marką.

Stwórz swoje nowe ‘ja’.

Szukaj wyzwań.

Tylko doskonałość się liczy.

Spraw, aby twoje życie się liczyło.

Zdradzę Ci kolejną tajemnicę. Nikt nie zwraca uwagi na twoje porażki. Świat ma je kompletnie w dupie. Serio.

Kłamstewko numer cztery

Jesteś w stanie zaplanować swoje życie

Lecimy przez nie punkt po punkcie i odhaczamy.

Studia? Załatwione.

Związek, małżeństwo? Jest.

Samochód? Sąsiedzi srają z zazdrości.

Egipt? Był. Rzym? Był. Paryż? Też był. Jakiś taki brudny i pełno turystów.

Teraz? Dziecko. Trochę sra, trochę wrzeszczy.

W tym wszystkim brakuje jednej rzeczy. Tą rzeczą jest radość. Zwyczajna, pierdolona, radość z życia. Nie ma jej, gdy nie wiesz, co jest dla ciebie ważne. A dorosłość polega na tym, że to rozumiesz.

W życiu najtrudniejsze jest odkrywanie swojej tożsamości. Czy ta whisky rzeczywiście ci smakowała, czy może tak ci się wydawało, bo smakowała twoim kolegom? Czy kupiłeś ten telefon dla siebie, czy żeby pokazać, że cię stać? Czy słuchasz tej muzyki dlatego, że ci się podoba, czy dlatego, że słuchają jej twoi znajomi, a ty boisz się przyznać, żeby cię nie wyśmiali?

Co jest naprawdę twoje? Z takich drobnych rzeczy układa się nasza tożsamość. Kiedy wiesz, co naprawdę lubisz, trochę bardziej wiesz, kim jesteś.

Ludzie mają z tym problem. Dlatego najłatwiej jest zacząć od jedzenia. Każdy wie, co mu smakuje. Ja przynajmniej w to wierzę.”

To moja nowa książka „Brud”.

xxx

McCullough powiedział: „Kiedy wchodzisz na szczyt góry, to nie rób tego tylko po to, aby zatknąć na górze flagę. Wspinaj się po to, aby zobaczyć świat, a nie aby świat zobaczył ciebie. Rozkoszuj się widokiem. Wdychaj głęboko powietrze do płuc.”

Czujesz je?

Czujesz, jakie jest ostre?

Twoje zdrowie. Wypij i moje, proszę. Czółko.

Blondin dożył późnej starości.

Mając 71 lat ożenił się po raz trzeci z Katherine James, która wtedy miała lat 30.

6981311481_6c900fa9d4_b

Photo by Ben Raynal/CC Flickr.com

 

57 uwag do wpisu “Dwie historie, które mogą zmienić twoje życie

  1. Sama prawda… Gdybym był wierzący, napisałbym, że Bóg śmieje się z naszych planów, ale nie jestem. Życiem rządzi przypadek. I tekst z jednej z moich ulubionych animacji (podobny do cytatu z McCullogha): „Jeżeli wszyscy są super, to nikt nie jest”. Aż dziw, że te słowa padają w amerykańskim filmie, bo one są zwykle pełne propagandy z serii „możesz być, czym chcesz”…

    Liked by 1 osoba

  2. Uwielbiam Cię czytać! Motywujesz i uczyć.
    Nie mogę się doczekać książki tak bardzo że specjalnie pojadę po nią z Warszawy na targi do Krakowa 😉
    I tu mam taki pomysł. Może zostawisz na stoisku kilka podpisanych książek? Tak po prostu z autografem i kto pierwszy ten lepszy, albo może jakoś wcześniej będzie można zamówić takie z dedykacją i odbiór tam?

    Lubię

  3. Wypiję dzisiaj za Twoje zdrowie! Ja już jestem po drugiej stronie (na wiosnę też skończyłem 40-tkę 🙂 i na własnej skórze przekonałem się, że coś takiego, jak „Kryzys wieku średniego” istnieje! I wcale nie chodzi to, że naraz dostajesz zajoba na punkcie młodych dup…. Najważniejsza rzecz, jaką odkrywasz po 40-tce to fakt, że już kurwa nie ma żadnego „zrobię to później, jak będę miał czas, to czy tamto”.
    Nie znam Cię, bracie, ale jedno, czego na pewno dokonałeś w życiu, to zmotywowałeś jednego spasionego kocura, że by ruszył dupę i jeszcze coś zrobił z pozostałym czasem! Mucho dziękuję!

    Liked by 1 osoba

  4. Usiądźmy na chwilę Piotrze i porozmawiajmy. Prawdopodobnie powinienem mówić do Ciebie per Pan – mógłbyś być moim ojcem – jednak po ilości przeczytanych Twoich tekstów czuję pewną więź, więc odpuśćmy sobie formalności. Pieprzyć sentymentalność. Zawsze utożsamiam się z Twoimi podglądami, ponieważ są zbliżone do moich. Jedna rzecz uderzyła mnie niczym policzek od zawiedzionego ojca. Mianowicie: „Kłamstewko numer jeden. Jeśli będziesz ciężko pracował i naprawdę czegoś zapragniesz, to na pewno ci się uda”. Dobra, zgodzę się. Jest to bzdura, jeśli sięgamy po takie abstrakcje jak zostanie modelką czy zawodowym bokserem w wieku 40 lat. Przy takim zestawie brzmi to tak samo, jak 30 letni facet, który urodził się bez ręki, mówiący, że jeszcze ona mu odrośnie. Nie można tak generalizować. Sięgając po przyziemne cele, możemy osiągnąć wszystko. Osobiście uważam, że dążąc do celu nieustannie, nie zatrzymując się, marząc, posiadając nadzieje, dyscyplinę i odwagę… Damy radę zrobić/zmienić bardzo wiele w naszym życiu. Może jestem gówniarz, może za mało przeżyłem, może życie mnie zweryfikuje. Jednak na tę chwilę jestem na stówę pewny, że uda mi się to, co zamierzyłem. Przez takich pryków jak Ty, niejednokrotnie odpuściłbym swoje marzenie: „Nie dasz rady, nie masz o tym pojęcia. Potrzebujesz więcej pieniędzy. Idź do normalnej pracy. Odłóż to na potem”. Pierdolenie… Idę do celu. Kroczki są bardzo małe, ale jak nadejdzie okazja, zgarnę całą pulę. Chciałbym jeszcze przytoczyć domniemaną historię. Pisałeś kiedyś, jak ciężko było wydać pierwszą książkę. Jak by to wyglądało, gdyby w Twojej głowie zapłonęła mała iskierka. Tak delikatna, że nawet szepnięcie o niej może ją zdmuchnąć. Postanowiłeś z kimś się z nią podzielić, z kimś starszym, doświadczonym, komu ufasz. Mówisz o swoim pomyśle, a ta osoba odpowiada: „Wydać książkę? Ty? Przestań, nie masz doświadczenia, ile to problemu, po co Ci? itp. itd.”. W takim wypadku zależy od Twojej psychiki i nastawienia. Albo się poddasz, albo idziesz dalej. Życie jest proste, ludzie sami sobie je utrudniają. Można by wymieniać godzinami, jak starsi ludzi wybili się na szczyty, bo taki mieli kaprys. Napisałbym o tym, ale jest za wcześnie i nie mamy tyle wódki. Nie każdy jest na tyle silny, aby dążyć za swoimi celami. Jednak jeśli już ktoś próbuję, najgorsze co może być to odbierać komuś nadzieję. Cytacik dla wszystkich którzy dotrwali aż tutaj!

    „Wybaczymy każdą zbrodnię, oprócz zamordowania naszych złudzeń”

    Ps. Zdrowia, szczęścia, pomyślności dla Ciebie, Panie Piotrze 🙂

    Liked by 1 osoba

      1. Źle zinterpretowałeś moje „przyziemne cele”. Pisząc „przyziemne” mam na myśli takie które nie naruszają praw fizyki ani nie wchodzą w skład rzucania zaklęciami. Do przyziemnych celów zaliczam: zdobycie szczytu góry, założenie dobrze prosperującego biznesu, nauki gdy na instrumencie i inne rzeczy na które ludzie lubią pieprzyć: „przestań, jesteś za stary”. Dwa przykłady ode mnie. Gilbart Kaplan w wieku 25 lat założył pierwszy magazyn ilustrowany. Prowadził 15 lat, wiodło mu się na prawdę dobrze, w wieku 40 lat – sprzedał firmę. Czemu? Był zwolennikiem drugiej symfonii Mahlera jednak coś mu tam brakowało. Postanowił zostać dyrygentem i skomponować lepszą wersję tejże symfonii. Nie umiał czytać z nut, nie umiał grać na żadnym instrumencie. Nikt nie dawał mu szansy. Uczył się, trenował, po X latach wydał własną składankę muzyki klasycznej plus oczywiście wyżej wymieniona symfonia. Ta płyta została ogłoszona najlepszą składanką muzyki klasycznej na świecie. Można? Można. Drugi przykład: Marcin Gortat. W wieku 23 lat zaczął trenować koszykówkę. Kolejne pieprzenie, że takie rzeczy to trzeba od małego, na pewno już są lepsi i tak dalej. Teraz co? Gracz NBA. Można? Można.

        Liked by 1 osoba

    1. Zgadzam się z tobą ja ma za parę dni 40lat śpiewam od 16 roku życia i parę dni temu nagrałam pierwszą piosenkę i teledysk czekałam na to długo i się doczekałem robię to dla siebie i niech sobie nikt nie da wmówić że się nie da .Pozdrawiam Katiusza

      Liked by 2 people

  5. Trochę to przerażające z tym brakiem akceptacji. Co jeśli ktoś nie akceptuje swojej sytuacji przez całe życie? Nie ma prawa do szczęścia? Czy poddanie się i akceptacja naszego beznadziejnego życia uprawnia do szczęścia.

    Lubię

  6. Czarny, wszystko prawda.
    Ale jak sie ma 40 to jest jak piszesz, nie ma czasu na odkladanie, bo odłożonych rzeczy juz sie nie zrobi, po prostu. W zasadzie to i wczesniej odkladanie jest bez sensu.

    Tylko te wszystkie intelektualne wypociny bedace miszanka buddyzmu new age’a samorealizacji i coachingu gówno daja. To co piszesz tez jest oczywiste. A i tak receptę na bycie szczęśliwym każdy musi znaleźć sam. Pytania o nia innych jest największa głupotą jaka można sobie wyobrazić….

    Liked by 1 osoba

  7. można się zgadzać albo nie ale tekst daje do myślenia.
    Jestem z grupy 50 lekki plus (wiem stare mamuty) ale od paru lat dopiero zacząłem mysleć po co żyję, co mnie cieszy itp. Wcześniej to była zwykła zapierdalanka i wypełnianie tzw. życiowych zobowiązań

    Lubię

  8. „Nikt nie zwraca uwagi na twoje porażki. Świat ma je kompletnie w dupie. Serio.”
    To spróbuj dorobić się nowego Porsche, stanąć nim pod swoim domem tak, żeby sąsiad widział i zazdrościł, a potem zatrać się w długach. Zobaczysz, że jednak ktoś zwróci uwagę na Twoją porażkę i co więcej, będzie go to bardzo cieszyło.

    Liked by 1 osoba

  9. „Working jobs we hate so we can buy shit we don’t need” – tak to mniej więcej brzmiało. Cytat zawarty w tekście jest twórczym rozwinięciem, podobnie jak większość bon motów Kubusia Puchatka istnieje głównie w memach.

    Lubię

  10. Piotrze napisałeś tak jakbyś kończył życie a to dopiero jest polowa życia więc o co chodzi 😄 Nie ma co rozpaczać po 40 żyje się już bez stresu bo żyje sie dla siebie 😄

    Lubię

  11. Piotr, myślisz, ale się gubisz, wciskasz troche ciemnoty. Do sukcesu potrzeba tylko chęci i realizacja marzeń aż do osiągniecia celu, bez załamywań, nie potrzeba mieć żadnego talentu, tylko wytrwałość, oczywiscie inteligencja jest niezbędna.
    a sukces?? – dla każdego jest inny i jak bedziesz uparty, osiągniesz to.
    ja – 66, już kilka baniek a będzie więcej, młoda zona i małe dzieci, pan własnego losu i dużo planów, tylko cześć z nich będzie realizowana, bo życia za mało.

    Lubię

  12. W tym tygiodniu konczę swoje 18 urodziny. Jestem ciekawa jak i czy ten artykuł na mnie wpłynie… Aktualnie mam ochotę iść ogarnać to co cały dzien miałam zrobic a nie chciało mi sie.
    Dzieki stary!!!

    I wszystkiego!!!

    Lubię

  13. 100 lat i najlepszego 🙂 Czterdziestolatek! Dokładnie dzisiaj urodziny? Pan Waga?
    W zakładce Piotr C. nadal 38 widnieje XDD
    Widzę, że wpis uruchomił pokłady 40+. Miło, że nas tu więcej.

    Lubię

    1. A, ok. Teraz matematyka się zgadza. 🙂 Ale nie zgadzam się na ten rocznik. Brzmi zbyt statystycznie. Może tak: To wszystko zaczęło się gdy się urodziłem w 1976 r. Albo:
      Przyszedłem na świat w październiku (?) 1976.

      Lubię

  14. Cytat o odnajdywaniu tożsamości jest mega prawdziwy i piszę to też będąc zodiakalną wagą. Uważa się, że w tym znaku słońce czyli nasze ego jest uszkodzone. My po prostu za bardzo patrzymy na innych ludzi. Wszystkiego najlepszego 🙂

    Lubię

  15. To prawda, teraz coraz częściej żyjemy jak roboty. Studia, ślub, dzieci, fajna fura…niby wszystko pięknie ładnie, ale ludzie nie potrafią cieszyć się z tego co mają. A później budzą się z ręką w nocniku, że tyle lat zmarnowali, że za późno zaczęli dostrzegać ile mają powodów do radości…
    Wszystkiego Najlepszego! 🙂

    Liked by 1 osoba

  16. @czarny

    „…ludzie powinni się wiązać ze sobą na stałe i zakładać rodziny, dopiero wtedy kiedy mają już dobry kontakt ze sobą. Z tym, kim są. Co chcą w życiu robić. Wtedy wiemy, kim jesteśmy i z kim jesteśmy. ”

    To właśnie jest największe kłamstewko, jakim się karmisz całe życie Czarny. W momencie, w którym już to wszystko wiesz (kim jesteś, co chcesz robić, etc.), w twoim życiu cholernie ciężko nagle znaleźć miejsce dla nowej osoby. Nie ma na nią po prostu miejsca – bo wszystko masz już idealnie poukładane. Cała sztuka polega na tym, żeby połączyć wszystko na możliwie wczesnym etapie – wtedy jednocześnie dowiadujesz się kim jesteś i dostrajasz do swojej drugiej połówki. Tylko wtedy jesteście w stanie stworzyć razem wspólną całość i poznać siebie. Póki nie jest za późno.

    Liked by 2 people

    1. Dokladnie. Czarny jest poprostu homofobem i boi sie z kims zwiazac, bo nie potrafi sie dogadac, bo pewnie jest obrazalskim dzieciakiem, ktoremu nie chce sie sprzatac, spi do poludnia i jest drazliwy, bo po nocach pisze i pewnie uwaza sie za glos ludu i ze musi to robic i nie ma za co przepraszac a wokol pewnie syf jak cholera….. zeby nie czuc sie samotnym chodzi na imprezy i poznaje ludzi, a tam same powierzchowne znajomosci i pijane i nacpane swiry i na tym opiera swoj swiatopoglad, ze wszystko jest do de… trzeba troche dorosnac najpierw czarny, zeby ktos wartosciowy cie chcial i duzo myslec o tej osobie i o nia dbac i zauwazyc, ze jestes tak samo nudny jak wszyscy inni i szukac kogos nudnego, kto bedzie za roba. Miasto jest toksyczne, jest pelne zombie, ja znalazlam dopiero na wiosce. Troche zajelo zanim docenilam nie zaluje. Ale najpierw zmienilan swoje zycie i odcielam sie od towarzystwa

      Lubię

      1. Ale widzisz ilu ludzi zareagowało na tę informację 🙂
        Gdzieś wcześniej było, że najlepszy wiek dla faceta żeby się ożenić to 39 i pół. I co?

        Lubię

  17. Oczywiscie masa przytakiwaczy niezaleznie od tego co napiszesz-jak mnie to potwornie wk..wia, bezmyslni id..ci…. nieprawda, wszystko jest mozliwe, ja spelnilam wszystkie swoje marzenia 🙂 ale tylko dlatego, ze zawsze chodzilam swoimi sciezkami i zawsze zaglebialam sie mocno w to co robilam, dotykalam istosty byty. A spiewac moze kazdy, nauczylam spiewac wielu falszujacych potwornie ludzi-trzeba chciec i wierzyc i byc a nie miec.Juz od malego szukalam odpowiedzi, w roznych religiach, przeniesli mnie nawet pare klas wyzej, wszystko jest mozliwe jezeli czyms sie interesujesz-naprawde intwresujesz. Jezeli masz w sobie ciekawosc. Nic wiecej nie trzeba. Lapalam wszystkie okazje jakie sie nadarzaly i bardzo szybko osiagnelam to co chcialam. Oczywiscie – ciezka pracą, duzo cwiczylam, czytalam, ale z przyjemnoscia, nie odczuwalam tego jak prace tylko jak przyjemnosc. Nigdy nie uczylam sie tego co zadane, bo to bylo nudne, zawsze staralam sie dowiedziec wiecej i uczylam sie tylko tego co mnie interesowalo. Mialam gdzies czy mnie ktos lubi czy nie. Mialam zajecie. Chcesz coa robic to rob, ale jezeli nic jie robisz z Aangazowaniem a wszystko po lebkach i na pokaz i dla poklasku-nie licz na nic. Z wszystkiego czerp nauke i nie wierz mediom ani reklamom, polecam no ksiazke no logo naomi klein – autor bloga wyglada jakby ja wlasnie odkryl. Slichaj kazdego, interesuj sie tym co sie dzieje na swiecie. Ludzie udają, zyja sztucznym zyciem, klamstwem, z nudow, sami sobie jestescie winni. Sprzedaliscie wlasne zycie, pozwoliliscie aby ktos decydowal za was. Jecie smieci, zadowalacie sie mialkimi rozrywkami i pozwalacie aby wszystko wam zabierano-od podatku do planety, wmawiano wam, ze musicie siw aluchac u placic. Podzialajcie cos na rzecz aby to zmienic-wtedy wasze zycie nabierze sensu. I dowiedzcie sie co lubicie-jest tyle pieknych, fascynujacych kultur. Uczcie sie od siebie nawzajwm zamiast mowic, ze moja prawda najmojsza-a tak naprawde narzucona, nie mozesz byc pewien, ze twoje mysli sa twoje. Homofoby, bezmyslna masa, wcale mi was nie szkoda…. marnujecie swoje zycie.

    Lubię

    1. Masz dużo racji w tym co piszesz, tylko niepotrzebne są te akcenty „wywyższania się”.
      Większość ludzi jest bardzo prosta, choć rzecz jasna lubią o sobie myśleć jak o wyjątkowych jednostkach. I w zupełności zadowalają ich proste rzeczy, proste kłamstwa i proste rozrywki.
      Nie marnują swego życia, po prostu przezywają je w prosty sposób i tyle.
      Popatrz na tę fotkę na dole strony (okienko z facebooka). Dwa kieliszki z czerwonym winem i tekst „płyn do pukania”. 4000 lajków, ponad 100 udostępnień.
      Część zapewne oceni to jako „błyskotliwe”, choć to poziom gierek słownych wczesnego gimnazjum.
      Ludzie w swej masie są naprawdę prości i żadne apele tego nie zmienią.
      I tak, są homo, wiedzo, kulturo i wiele innych – fobami. I co z tego?
      Ich proste rzeczy uszczęśliwiają tak, jak fizyka nowe odkrycie, matematyka udany dowód twierdzenia, aktora aplauz widowni a sportowca rekord życia.
      Ostatecznie i tak wszystko dzieje się w głowie i wcale niewykluczone, że w oczach prostej imprezowej poalkoholudajki ktoś kto ma aspiracje jest pożałowania godny, przeintelektualizowany i popieprzony.
      Ostatecznie – nie ma co się przesadnie spinać tym, co i jak robią inni(i co uważają za sukces).

      Lubię

      1. p.s. tak, wiem, za dużo „ostatecznie”. Niestety, muszę być korektorką samej siebie, nie zawsze to działa w porę a możliwości edycji posta nie ma. Może i dobrze.

        Lubię

  18. Właśnie zaczynam czytać książkę i proszę o komentarz z cyklu, co autor miał na myśli pisząc: „ukraińskie agenturki” o „słodkich dupkach” (str. 8). Jak agenturka może mieć dupkę? 😉

    Liked by 1 osoba

  19. No i jestem po lekturze – sięgając do tych samych źródeł cytatów… „autor raczej Nobla nie weźmie, ale ostatecznie nawet czyta się nieźle” 😉

    Jest bardziej refleksyjnie niż wcześniej, pozostały męczące oralne przepychanki z suczymi laskami, a trawa u sąsiada wydaje się zawsze bardziej zielona 😉

    Liked by 1 osoba

  20. Tak czytam te komentarze, jedni przerazenia tym co musza zrobic aby osiagnac mityczny ‚sukces’ inni MHMM juz rzekomo po drugiej stronie, oswieceni.
    Czarny celnie punktuje ze zycie to czesto bieganina bez sensu, nie wazne czy mamy 18 czy 58 lat, niektorzy lubia sie karmic mysla ze oni juz wiedza, rozgryzli ten temat a tak naprawde to powtarzana mantra ktora ma zagluszyc fakt ze nigdy do konca nie wiemy.
    Nigdy tez nie ‚poznajesz siebie’ bo mozesz poznac siebie tylko w danym momencie i nie musi nastapic zadna karastrofa abys sie zmienil, wiec twoja ‚wiedza o sobie’ bedzie miala srednie przelozenie na rzeczywistosc.

    Lubię

  21. powiem tyle że autor próbuje wcisnąć nam jakąs filozofie zycia czy cos takiego .
    Panieikea ,żeby być znawcą życia trzeba mieć za sobą wiele doswiadczen tych trudnych i być szczerym z samym sobą.Jest jasne co lubisz : seks i biesiadowanie , zdobywanie pozycji .Nie kłam nam ,ze nie dążysz do doskonałosci wszelkimi sposobami. Ale co znaczy dla ciebie doskonałośc .Moze bys to wyjasnił blizej .Wielu ludzi nie wie .Biegasz za tym co lubisz a uciekasz od tego czego nie lubisz na przykład ludzi , którzy się na tobie poznali. To błakanie się po przemijalnym świecie. To żadne poswiecenie nawet zwykły szczur biegnie porządnie kopnięty prądem. Wielu ludzi zostało zmanipulowanych niestety .

    Liked by 1 osoba

    1. Dąży i przykładem mogą być książki, które wydaje, a które w jakiś sposób mogą przyczynić się do polepszenia jego statutu finansowego.
      Buduje również rozpoznawalność, poprzez promowanie się i swoich książek.

      Styl w jaki pisze ten człowiek jest ciekawy, inny niż ten delikatny wysublimowany język z gazet, czyta się go dobrze. Niestety wszystkie rady w tym artykule są o dupę potłuc, bo marzenia, cele, dążenie do celi, osiąganie sukcesu itd. to jest obraz osobowości każdego z nas.

      Lubię

  22. Pozytywne zaskocznie tym razem, bo juz cos wiecej niz o cyckach w kolko…

    Troche cytatow z nlp zapodajesz, ale poza tym calkiem fresz i oryginalne,
    zatem dzieki ! No, no…

    Z tym ze to i tak jeszcze gleboko w Matrixie. I dlatego zgadzam sie z powyzsza Wilczyca.

    A autorowi zalezy oczywiscie by pisac tak, by byly niedopowiedzenia, kontrowersje…
    jak najwiecej komentarzy od czytelnikow w wyniku tego i to napedza ostatecznie ego albo sprzedaz ksiazki… marketing w nowej szacie i nic nowego zatem,
    ale kilka albo i wiecej zdan celnych.

    Pozdrowka z Francji,

    Lubię

  23. Ciekawe co będzie modne za 10 lat. Na razie wszyscy do znudzenia wałkują coaching. Strefa komfortu, pieniądze które nie dają szczęścia, życie tu i teraz, robienie czegoś nie dla siebie, bla bla bla. Dodać niespodziewane, kurwa, przekleństwo i wymieszać te sakrum z profanum.

    Lubię

  24. Picu picu. Przeczytałem tekst jako osoba mająca na karku trochę doświadczeń, która ma rodzinę i do czegoś tam doszła – tak mi się wydaje. I uważam, że jak byśmy postępowali zgodnie z poradami, porzucali marzenia i nie pracowali ciężko nad realizacją własnych pragnień, to byśmy wszyscy siedzieli na ulicy i żarli ze śmietników. Kontestacja jest dobra jak ma się 18 lat, ale mając wybór pomiędzy siedzeniem wygodnie z łyskaczem w dłoni przy kominku a dojeżdżaniem komunikacją miejską na kolejną-nic-nie-znaczącą manifestację w obronie własnej wolności, wybieram to pierwsze. Szczególnie że na to zapracowałem.

    Liked by 1 osoba

  25. „The universe has no centre, therefore u cannot be it.” Swiete slowa 🙂
    Ale czarny to chyba poradnik dla mlodszego niz twoje (i moje) pokolenia? Ja nie przypominam sobie zeby moi rodzice wmawiali mi ze jestem najpoekniejszy najlepszy sweet little pie a wrecz przeciwnie. Choc moze to i lepiej bo dzieki temu ambicje i wole walki sam musialem sobie wyrobic podczas gdy obecnych nastolatkow moze czekac grube rozczarowanie gdy sie okaze ze nikt im nie chce dac 10.000 mies w pierwszej pracy po studiach…i ze nie sa tacy znow wyjatkowi.
    Cheers

    Lubię

  26. Jest tam w historyjce „To zapraszam do taczek.” Powiedziałbym tu raczej „To zapraszam na taczki”, bo chyba o to chodziło? (z kontekstu wnosząc, nie żeby facet z tłumu sam przejechał z taczkami, tylko żeby był na nich przewieziony przez Blondina)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s