Ta historia była opisana niedawno na Spotted: Pruszków. Początek czerwca, parking pod Tesco, dookoła hektary wolnego miejsca, pod samym sklepem bardziej gęsto. Kobieta otwiera drzwi od auta i montuje fotelik, aby zapakować do środka dziecko, na oko półroczne, oraz zakupy. Tym samym blokuje przez moment sąsiednie miejsce parkingowe. Podjeżdża para w wypasionym szarym Mercedesie CLA 180. Czyli jakieś 130 koła na kołach. 

Mają wybór: poczekać chwilę, aż matka skończy uwijać się z dzieckiem, bądź poszukać innego miejsca. Co robią? Zaczynają TRĄBIĆ na matkę, żeby się pospieszyła z ładowaniem dziecka do auta. Dziecko przestraszone, nie kuma co się dzieje. Trąbienie nie wystarcza. Ruchy młodej matki zdaniem pary z Mercedesa nadal nie są wystarczająco energiczne. 

Kobieta z Merca zaczyna krzyczeć: „Przyjechała przybłęda ….” (jej tablica rejestracyjna jest spoza Pruszkowa). Wiązanka jest długa i kolorowa. Bo przecież matka widząc taką furę powinna zgiąć się w pokłonie, walnąć się na kolana, wyczyścić im buty, a później najlepiej od razu się zdematerializować.

Jej towarzysz nie chce być gorszy i dokłada: „Jebana, dupsko wystawiła”.

Matka wkładając dziecko do samochodu, faktycznie jest pochylona, a jak jest się pochylonym to ciężko nie pokazywać tyłka. Zaczyna płakać. Wsiada do auta i odjeżdża cały czas rycząc, w foteliku mając płaczące i wystraszone dziecko.

Para w CLA, dumna z siebie, zajmuje miejsce parkingowe.

Czy lepszy samochód daje ci prawo do bycia chamem? Nie, kurwa

Kobieta opisująca wydarzenie na Spotted: Pruszków

„Chciałam się zapytać? Czy Ci ludzie mają rodzinę, wnuki, dzieci, przyjaciół?

Czy tak traktuje się osoby, które nic im w życiu nie zrobiły?

Kim trzeba być, żeby posiadać w sobie tyle nienawiści i znieczulicy?

Rozumiem, że jak ktoś czuje się jak gówno to próbuje udowodnić swoją wyższość kosztem innych, lecz gównem pozostaje dalej…

Mam tylko nadzieje, że Ci ludzie będą kiedyś potrzebować pomocy młodszych osób w swojej niedołężności i ktoś kiedyś na nich nakrzyczy „rusz dupe stara ruro” a do jej mężusia „ jebany chuju wypierdalaj bo się obsrałeś” 

Ciekawe czy będzie im wtedy miło i co będą mówić „ ahh ta młodzież taka niewychowana” 

Karma wraca!” 

Komentarz numer jeden pod tym postem:

„Opis zdarzenia zupełnie niepotrzebny……. Zamiast robić zdjęcia i przyglądać się, żeby później dokładnie opisać sytuacje na Facebooku trzeba było wysiąść i zareagować.. a to jest właśnie nasze społeczeństwo, patrzy, nagrywa i wraca do domu. A później dziwimy się, że do takich sytuacji dochodzi.”

I teraz jest pytanie: ile osób w takiej sytuacji wyszłoby ze swojego auta i zaryzykowało konfrontację? 

Skąd się bierze polskie chamstwo?

W Polsce cały czas panuje mentalny folwark, mający swoje korzenie w przeszłości. Był pan i cham, jest pan i cham. Urzędnicy do ludzi odnoszą się jak szlachta do chłopstwa. Menadżer do pracowników, jak ekonom zmuszający chłopów do pracy na pańskim polu. To nie jest wymiana: praca za pieniądze. Nie ma tu równości, ja jestem człowiekiem, ty jesteś człowiekiem. To jest podległość wasalna. 

I tak na każdej płaszczyźnie. Nauczyciel/uczeń. Ksiądz/wierni. Mężczyzna/kobieta.

Kultura pogardy. 

Co daje rozkosz? 

Upokarzanie. 

Co karmi ego? 

Wywyższanie się. 

Chamstwo jest zazwyczaj brutalne i bezwzględne wobec słabszych. A jednocześnie pełne uległości, podziwu i podlizywania się wobec silniejszych.

Nie ma równych szans

To mit, którym lubimy się karmić. Że każdy na starcie może wszystko. Sukces zależy od jednostki jednak tylko w pewnym stopniu. Status społeczny jest w Polsce dziedziczony, ojciec mechanik ma syna mechanika, matka kasjerka ma córkę kasjerkę, a ojciec adwokat córkę prawniczkę. 

Nasza pozycja społeczno-zawodowa, dochody, majątek, zależą w przeważającej części od pozycji społeczno-ekonomicznej rodziców. Jeśli rodzic jest biedny, to jest duża szansa, że syn też będzie biedny. Szanse na to, że dzieci osób z wyższym wykształceniem będą mieć wyższe, wynosi prawie 70 proc., a u rodziców z niskim wykształceniem – 7 proc. W Niemczech jest to 35 proc.

Jeśli ktoś miał wykształconego ojca, to zarabia o 60 proc. więcej od osoby, która miała niewykształconego.

Upadek z zajmowanej pozycji społecznej wydaje się być dramatem. Jesteś innego zdania? To powiedz mi koteczku, czy dopuszczasz, że twoje dziecko będzie związane z córką kasjerki? 

Downgrade klasy społecznej, deklasacja, budzi przerażenie. Idea, że nasze dziecko miałoby popełnić „mezalians” budzi instynktowny opór. Klasa wyżej, patrzy na klasę niżej z pogardą. Klasa niżej patrzy na klasę wyżej z zazdrością i zawiścią. „O jebany, na pewno ukradł”. 

Pogarda jest dziedziczona

Problemem dla wielu osób jest zwykłe powiedzenie: dzień dobry. Od tego, jak widać, parchów można dostać, albo wysypki na lewym pośladku. Niebywale, kurwa, groźna choroba. 

To, jak rodzice traktują innych, widzą ich dzieci. Widzą przyzwolenie na chamstwo ze strony mamy i taty. Bo tak, widać, się rozmawia/rozmawiało w domu.

Jak się zachowują dzieci tej uroczej parki z CLS-a? Stawiam skrzynkę proseczko, że dokładnie tak samo jak rodzice. 

Nad Wisłą panuje postawa: każdy chce mnie wydymać

Czy możesz mi zaufać? Czy zaufałabyś mi na tyle, aby powierzyć 2 zł? A 5 zł? A stówę? Gdzie się kończy twoje zaufanie do mnie? Odpowiadam: tego zaufania nie ma. Ludzie łypią na siebie i każdy ocenia, że ta inna osoba chce ją wydymać, wykorzystać, oszukać. Ktoś uśmiecha się do innych na ulicy? Wariat. Ewentualnie wariatka. 

CBOS mniej więcej co roku zadaje pytanie, czy uważasz, że „ogólnie rzecz biorąc, większości ludzi można ufać”, czy też „w stosunkach z innymi trzeba być bardzo ostrożnym”. I co? W badaniu z 2020 roku dużą „ostrożność” deklarowało 76 proc. badanych. Tyle samo, co w roku poprzednim.

Jest postęp. Kurwa gigantyczny. W 2003, było to 81 proc. Pięć punktów procentowych w 18 lat. Idziemy jak burza. 

Panuje wstyd nieposiadania

Jeśli coś masz, to jesteś lepszy od innych. Posiadanie nieco więcej, daje, jak widać, prawo do darcia ryja na innych.  

Scena w luksusowym domu towarowym Vitkac. Stoi matka z dzieckiem. Matka grozi: „jak będziesz się dalej źle zachowywać to pójdziemy do Zary”. Dziecko wybucha płaczem. 

Mam trampki za 3 tys. to jestem lepszy od kogoś kto popierdala w starych adasiach. Widzę kogoś w czerwonych butach od Balenciagi za 5 koła? O, to musi być gość.

Komu, komu bo idą do domu?

Dlatego później na Insta lecą celebryckie zdjęcia, z furami (z wypożyczalni) i z ciuchami (do zdjęcia, później się je zwróci). A inni zdychają, oglądając to przed telefonem, myśląc: oni to dopiero mają życie.

Pogarda do innych wypływa z kompleksów.

Restauracja. Siedzimy w knajpie, większość osób się nie zna, impreza rozbita jest na dwie grupy. W trakcie dialogu wychodzi, że jeden z uczestników trenuje triathlon. Komentarz młodego 30-kilkuletniego faceta, który słucha opowieści: „Jesteś triathlonistą? To jesteś pedałem”. 

Chwila później. 

Podchodzi kelner, po akcencie słychać, że jest z Ukrainy. 

– Czy mogę jeszcze jakoś pomóc?

– Tak, przynieś mi tę dupę. – 30-kilkulatek wskazuje na ładną dziewczynę siedzącą niedaleko. Kelner widać, że chciałby mu zasadzić z liścia. Ale odpowiada tylko: przykro mi, takich zamówień nie realizujemy. 

Zwracamy uwagę, że to chujowe zachowanie. 

Tłumaczenie kolegów 30-kilkulatka: “On wypił za dużo, normalnie się tak nie zachowuje.” 

Przyzwolenie na chamstwo jest gigantyczne. 

Ta frustracja bierze się z kompleksów. Z poczucia nieudanego życia. Wtedy narasta żółć, która pryska na boki. Wtedy rodzi się agresja.

Ludzie są traktowani jak przedmioty

Portal randkowy. Dialog, mężczyzna – kobieta. 

On, czyli Michał: „Nie, nie, nie i jeszcze długo nie. Nie lajkuj”. 

Ona chce się dowiedzieć dlaczego.  On odpowiada, że nie jest zainteresowany. 

„Chciałem grzecznie powiedzieć żebyś nie lajkowała bo któryś już raz to robisz. 

Nie pociągają mnie osoby o gabarytach dostawczaka, no sorry. Paaa.”

Gdzie się podziało dobre wychowanie? Ten kolo gdzieś się nauczył takiego traktowania kobiet

Kobieta wysyła mi tego screena z komentarzem: „Pustostan kolesi mnie przeraża. Imo 3/4 kolesi w tym kraju powinno iść na porządną terapię. Wylew frustratów zniechęcił mnie skutecznie do poszukiwań wśród rodaków. Dodam, że jako poliglotka pisząca z obcokrajowcami od nich nic takiego nie doświadczyłam.”

Chłopcy z dobrych domów przed II wojną światową swój pierwszy raz mieli ze służącą albo z prostytutką. Seks był wcześnie, w wieku 14 – 16 lat. Im nie przynosił hańby, podobnie jak związki pozamałżeńskie. Kobietom owszem. One były w tej relacji przedmiotami. Relacja seksualna między osobami z innych klas społecznych. Ot, dziewka ugotuje i przy okazji dupy da młodemu. Niech się chłopak wprawia.

Minął wiek, a ludzie ciągle sprowadzani są do funkcji przedmiotów. Kobieta ma być ładna i obciągnąć. Tyle. W bardziej zaawansowanej wersji ma mieć jeszcze funkcję robota kuchennego. 

Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Katowicach do młodej pary: „Żona powinna zawsze dbać o to, by mąż miał codziennie pełny żołądek i puste jądra”.

Teraz, zaś, mamy odkręcenie wajchy w drugą stronę. Wychowywanie kobiet przez matki w pogardzie do mężczyzn. Co ma mieć mężczyzna? Mężczyzna ma mieć pieniądze. 

Centrum handlowe. Stoi młoda kobieta i opierdala jakiegoś leszcza od góry do dołu. „Ty nieudaczniku, nic nie potrafisz, znowu coś spieprzyłeś”. Litania na pełen regulator, przemoc psychiczna. 

Rym cym cym i rata tata, mój chłopak jest przegrywem świata. 

Czy to się zmieni?

Nie, nie wierzę w żadne zmiany. 

Z bardzo prostego powodu. Polska szkoła nie uczy komunikacji, jest skupiona na indywidualnym sukcesie. Czym lepsza szkoła, tym ten sukces ma być większy. Szkoła nie uczy tolerancji dla różnorodności, dla inności, takie osoby są w niej tępione Szkoła tresuje i uczy kucia. Dziecko ma się nauczyć wspinania.

Efekt? 

Pisarz François de La Rochefoucauld stwierdził jeszcze w XVII wieku „Dla dwóch Polaków największą przeszkodą są otwarte drzwi”.

Nie ma próby zrozumienia drugiej osoby, jest próba zakrzyczenia drugiej osoby. Nie ma zgody na inne poglądy. Tylko moje są właściwe, tylko ja mam rację, inni się mylą – dotyczy to i lewicy i prawicy. A jeśli ktoś nie wierzy, niech wejdzie na dowolne forum w internecie. Gnój leje się potokami. Ci którzy obrażają, którzy gnoją, którzy wyzywają, mają w sobie zerową empatię, ale za to niezwykłe umiłowanie wolności. „Jak to blokujesz?” „Jak to kasujesz?” „To już nie można krytykować?”

Nie, no, jak ktoś do mnie przychodzi i sra na środku podłogi, to też klaszczę i krzyczę: tak, JESZCZE, KURWA, JESZCZE. 

(OK. Blokuję prawie w ogóle, sytuacje w których skasowałem przez ostatnie lata jakieś komentarze, można policzyć na palcach dwóch dłoni i to palcach pracownika tartaku, ale ja w internecie jestem już tyle lat, że prawie nic mnie nie wzrusza. Ale większość czyta jakieś pojazdy i ma zjebany dzień). 

Szkoda, że empatią nie można się zarazić, jak koronawirusem. 

PS. Stawiam dwie skrzynki proseczko, że gdyby matka z dzieckiem na parkingu Tesco, pakowała dziecko do Lexusa, para w Mercedesie czekałaby grzecznie. 

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych notkach?

Wersja audio notki:

Chcesz więcej takich opowieści? 

Kup moją nową książkę Gwiazdor. Albo jak masz mi później jęczeć to lepiej nie kupuj. To tylko dla ogarniętych. 

https://www.empik.com/gwiazdor-piotr-c,p1244548376,ksiazka-p

To nie ja. To WY. Spośród 20 tys. książek wydanych w ubiegłym roku sięgnęliście właśnie po moją. Dzięki!

33 uwagi do wpisu “Czy dopuszczasz, że twoje dziecko będzie związane z córką kasjerki?

  1. Oooo, a jakby byłoby miło gdyby w tym kraju nie mieszkało tylu socjopatów. Marzenie ściętej głowy? Nie wiem. Jestem miła i uśmiecham się do ludzi. Tak, patrzą na mnie jak na wariatkę. Składam petycje o zimny prysznic. Dla każdego. Pobudka!

    Polubienie

  2. „Nie, nie wierzę w żadne zmiany.

    Z bardzo prostego powodu. Polska szkoła nie uczy komunikacji, jest skupiona na indywidualnym sukcesie. Czym lepsza szkoła, tym ten sukces ma być większy. ”
    – I tak, i nie. Zauważ, że szkoła nie jest bytem samodzielnym, abstrakcją, powołaną do kształcenia pospólstwa. Jest integralną częścią tego społeczeństwa, ze wszystkimi jego licznymi wadami i ewentualnymi zaletami. Kto więc kogo ma czego uczyć? Poza tym szkoła jest zawsze wtórna w stosunku do wychowania domowego i raczej ciężko jest wymagać, by folwarcznego chłopka roztropka, świeżo oderwanego od pługa nauczyła czegokolwiek, skoro w domu ma wpajaną pogardę dla słabszego i kompleks wobec silniejszego (mądrzejszego). Zresztą szkoła jest już teraz drugim etapem, na którym chamstwo, skuszone poprawno-politycznym egalitaryzmem ignorancji, się pleni – chcesz zobaczyć prawdziwe, wyniesione z domu chamstwo folwarczne, zajrzyj do pierwszego lepszego przedszkola prywatnego, obsługującego nowe „elity”, z gnojem na butach po kilka tysi. Setek lat rozwoju społecznego nie da się przeskoczyć…

    Polubienie

  3. Ja jak przychodziłam do pracy uśmiechnięta, koleżanka mnie pytała dlaczego się uśmiecham? I czy w bidonie zamiast wody nie mam wódki? Pracuje za granicą i niestety POLAK POLAKOWI WILKIEM.

    Polubienie

    1. Niestety prawda. Polacy potrafią być fajni i mają niektóre szlachetne cechy, ale jednocześnie są straszni w ocenianiu i diagnozowaniu innych ludzi. W dodatku najchętniej tak doradzą, aby jeszcze Ci się w życiu pokomplikowało, albo podkopią Twoją wiarę w sens jakiś poczynań, albo sprawią, że po prostu poczujesz się jak gówno.

      Polubienie

  4. Tak. Dopuszczam. Jako córka (z doktoratem) elektryka. Ale jak córka elektryka byłam niegodna syna ginekologa. Chama aż miło. W tej materii nic się nie zmieniło przez dobre kilkadziesiąt lat. Najgorzej niestety zachowują się córki kasjerki, którym się udało. I to w stosunku do córek kasjerek, którym nie wyszło. Z klasą się człowiek rodzi, czasem jej nabywa- ale musi chcieć. Niektórzy nigdy jej nie będą mieć.
    Najbardziej ze wszystkich szanuję bezdomnych. Tak mam:)

    Polubione przez 1 osoba

  5. Audi i BMW to specyficzny rodzaj umysłu – widać to najbardziej na drodze podczas miejsc, w których wyprzedzają i jakie często stwarzają zagrożenie…
    Ci (czytaj tacy) ludzie, o których jest powyżej, z którymi jak się rozmawia są w swoim mniemaniu przykładem i wzorem cnót do naśladowania.
    W rozmowie często wygląda to tak:
    – inni to złodzieje, którzy ciągle oszukują, ja? ja korzystam z ulg i odliczeń,
    – inni to patologia i dziecioroby, ja? wspieram Państwo,
    – inni to zabójcy dzieci (aborcja), ja? moja sytuacja inna,
    – inni to … (wstawić w/g uznania), ja? ja.. (również wstawić w/g uznania) itp. itd. takich sytuacji można mnożyć.
    Rozmawiają z tobą górnolotnie przy czym odwracają się do kogoś i jest obrót 180 stopni i po chwili wracają dalej kontynuując inteligentne wywody….
    Cieszę się, że akurat należę do osób, które reagują w sytuacjach kiedy jaśniepaństwo, u których słoma wystaje z butów tak się zachowują.
    Zgadzam się z Piotrem, że mało, czy też niewiele osób reaguje, ale jak to mówią jeden odważny to większość.

    Polubienie

    1. Ja jestem osobą, która reagowała i jestem na etapie oduczania się tego, bo przynosi to tylko i wyłącznie agresję, która spada na osobę, która broni kogoś. Na końcu i tak inni się wypinają, a ja narażam się na porysowanie auta przez bandę idiotów i na inne nieprzyjemne sytuacje. Może gdyby faktycznie był społeczny ostracyzm i jakaś taka solidarność, to wszystko inaczej by wyglądało. Ale póki jest jak jest, to staram się oduczać, czasami nie mogę się ugryźć w język i nie wiem skąd we mnie ta przekora i odwaga do takich konfrontacji, tyle, że tym osobom zwykle nie zależy i mają głęboko w dupie cokolwiek i kogokolwiek. W każdym razie nie warto sobie humoru i zdrowia psuć o jakiś debili, z którymi nic mnie nie łączy. Widać większość społeczeństwa została tak wychowana, by nie reagować i mieć spokój. Ja niestety nie i dlatego od zawsze mam przewalone, w szkole broniłam kolegów i koleżanek i ja stawałam się wtedy obiektem agresji, a Ci których broniłam nieraz i się dołączali do agresorów. Odważni ludzie, z własną opinią i kręgosłupem moralnym niestety nie są szanowani i to uczy, że najlepiej zająć się sobą albo przyłączyć się do większego chama, bo dzięki temu może uniknie się z nim konfliktu. Ludzie się boją, ale nie wiem czego i powstaje z tego takie błędne koło.

      Polubienie

  6. Odnośnie screena z sekcji „[l]udzie są traktowani jak przedmioty”, to chcę zwrócić uwagę na fakt, że Pan Michał był grzeczny. Wskazuje na to przebieg rozmowy, widoczny na ekranie. Dopiero za którymś powtórzeniem z kolei Pan nie wytrzymał i zbeształ swoją rozmówczynię, określając jej aparycję w sposób, który Autor bloga określił mianem złego wychowania i „takiego traktowania kobiet”. Autor bloga dodatkowo zestawił słowa Pana Michała z nieprzychylnym komentarzem Pani, która wysłała screena, co dodatkowo potęguje niekorzystne wrażenie i chęć potępienia Pana Michała przez czytelników bloga za jego sposób wyrażania się do swojej rozmówczyni, a szerzej mówiąc, do kobiet w ogólności.

    Polubienie

    1. Nie był grzeczny, był szczery do bólu, a to nie usprawiedliwia chamstwa i obrażania oraz oceniania innej osoby. Ona mu nic zdrożnego nie zaproponowała. Mógł nic nie pisać do niej, mógł zrobić posta widocznego dla określonej grupy odbiorców, mógł wreszcie napisać, że ma kogoś i ten ktoś jest zazdrosny. Nie wiem co ta osoba miała zamiar osiągnąć tym komentarzem, bo ani nie poprawił humoru sobie ani tej dziewczynie. Od kiedy like przeszkadza komukolwiek? Ten chłoptaś żyje internetami skoro tak przeżywa like i widać bardzo mu przeszkadza, że jego kontent trafia do takiej grupy odbiorców, a mu widać zależy na przynależności do całkiem innej. Ona dała mu like a on ją zjechał myśląc, że co, że ona szuka chłopa? To tylko like… od kiedy like znaczy coś więcej niż like? Temu panu się coś w głowie poprzestawiało mniemanie o sobie. Narcyz i egocentryk.

      Polubienie

      1. Jeśli ktoś nie chce usłyszeć tego co inni o nim myślą, dlaczego go nie lubią, nie wybierają niech nie zadaje takich pytań 🙂 Proste! A prawda nie jest chamska, jest prawdą. Sam jestem spasiony, spasłem się przez lata i tylko stwierdzam fakt 🙂

        Polubienie

  7. „W Polsce cały czas panuje mentalny folwark, mający swoje korzenie w przeszłości.” – Raczej w wyobrażeniu o tej przeszłości. Czego by nie myśleć (i nie wiedzieć) o społeczeństwie klasowym, w przeszłości, różnica między panem i chamem bywała istotna. Dziś najczęściej polega jedynie na stanie konta. W teoretycznie bezklasowym społeczeństwie, pozbawionym przez historię elit ekonomicznych i intelektualnych, musiały zostać zapełnione nisze „pana” i „chama” – natura nie znosi próżni. Problem w tym, że niektórzy „panowie” nie zauważyli, że wciąż jeszcze robią zakupy w tych samych sklepach, co „chamy”, bezczelnie parkujące na tych samych parkingach. W społeczeństwie bez szlachty, „szlachectwo” nie zobowiązuje…

    Polubienie

  8. „Szanse na to, że dzieci osób z wyższym wykształceniem będą mieć wyższe, wynosi prawie 70 proc., a u rodziców z niskim wykształceniem – 7 proc. W Niemczech jest to 35 proc.” – Paradoksalnie, wynika to ze statusu wiedzy i wykształcenia w społeczeństwie. W Polsce liczy się papier, pozoranctwo i „miękkie kompetencje”, a nie to, co umiesz i czego możesz się nauczyć. Tak właśnie kończy się mydlenie oczu „wyrównywaniem szans” i edukacyjnym magisterium+, bo przecież Polakom „się należy”. Na zdobywanie papierów bez znaczenia stać nielicznych, pozostali muszą pomyśleć o utrzymaniu, bo wiedzą, że dyplom z 90% kierunków w niczym nie zmieni ich sytuacji materialnej. O co się ścigać? Te 7% to i tak dużo i można je sobie tłumaczyć istnieniem ludzi ambitnych, którzy rzeczywiście zmieniają swój status społeczny.

    Polubienie

  9. Niestety cała prawda. Żółć, chamstwo, rozpychanie się łokciami, komentowanie, doradzanie, ośmieszanie to jeden z polskich krajobrazów. Polacy mają sporo dobrych cech, ale niestety jeśli chodzi o ocenianie i komentowanie życia innych, to jesteśmy bezlitosnymi potworami. Dlatego koronawirus ułatwił nieco sytuację i można się było naturalnie odseparować od zjebów. Ja od 6 lat mieszkam poza Polską i pluje sobie w brodę, że nie wyjechałam 5-10 lat wcześniej, najlepiej jeszcze w liceum. W Polsce nie ma czegoś takiego jak wolność, są z góry narzucone scenariusze życia, albo projekcje i wymagania społeczeństwa, narzucone na jednostkę. Gender w czystej postaci, role społeczne i płciowe narzucone przez kulturę i społeczeństwo, nie ważne, że masz inne potrzeby, marzenia, masz się wpasować w schemat, by broń boziu nie przeszkadzać innym swoją innością. I tak jak w tym kołowrotku wiecznie żyjemy spełniając oczekiwania innych- matki, ojca, kościoła, państwa, męża/żony i wiecznie każdy jest oceniany i wiecznie to co robi jest niewystarczające. Ludzie studiują, pracują, robią jakieś potrzepane kursy i kolejne i kolejne papiery, ciągle muszą udowadniać sobie i innym, że są coś warci, że się rozwijają, że odnoszą sukces, że awansują, że im się powodzi. Masakra jakaś… tak się żyć nie da… wyjechałam i zerwałam kontakt ze wszystkimi i co? Nagle mam kurwa spokój… nagle okazuje się, że jestem spokojna, zadowolona, nie ma problemów wokół mnie, nikt mi nie doradza nie odradza, nie komentuje mego stylu życia, nagle się okazało, że w sumie wyjebka na to jaką pracę się wykonuje, bo to wcale nie jest ważne, można być happy robiąc cokolwiek i na spokojnie. Nikt na nikogo nie patrzy, nie ocenia, nie komentuje, nie doradza… pierwszy raz w życiu mam taki spokój ducha i się okazuje, że można się realizować w pracy, ale i poza nią, że praca to nie jest szczyt i cel życia. W Polsce panuje przeświadczenie: tylko nie zaciąż zbyt wcześnie, bo zjebiesz sobie życie i do niczego nie dojdziesz, zamkniesz sobie wszystkie drzwi, a przynajmniej bez pomocy bliskich sobie nie poradzisz. W innych krajach: urodzisz mając 15, 20 lat ok… masz czas odchowac dzieci i sie zastanowic co chcesz robic i czy i co studiowac. Możesz też nic nie robić i też ok, masz prawo. Chcesz rodzić po 30tce spoko, nikt nie komentuje, że zbyt długo czekasz i że na pewno dziecko z downem urodzisz i będziesz zmęczona. Chcesz rodzić po 40tce prosze bardzo, dojrzałe i świadome rodzicielstwo jest super. Chcesz być mamą mając 50 lat: wow jaka jesteś odważna, ale czemu nie skoro medycyna na to pozwala, a Ty masz wystarczające zaplecze i energie. Nikt nie krytykuje wyborów i nie zadaje debilnych pytań. Każdy żyje jak chce, bo ilu ludzi tyle różnych marzeń i przepisów na udane życie. Nikt nie straszy, że jak po maturze nie wybierzesz od razu studiów, to stracisz rok życia i w stosunku do rówieśników będziesz opóźniony, więc ciężej Ci będzie wejść na rynek pracy. Jesteś gotowy, to coś robisz jak chcesz, a jak nie, to też fajnie. W życiu nie czułam się lepiej, całą tę Polskość z jej problemami zostawiłam daleko za sobą, teraz nawet nie chcę mieć znajomych, bo mam spokój, z rodziną z PL nie chce mi się utrzymywać kontaktu, bo wszyscy mają wiecznie problemy i na wszystko po kolei narzekają i mają wszyscy taaaaakie wymagania i oczekiwania w stosunku do innych wysokie. Także zrzekłam się tego co tam w PL miałam żeby mieć święty spokój. Jest super i mam nadzieję, życzę tego aby każdy zajął się swoim życiem, swoim podwórkiem i nie komentował wyborów ludzi wokół.

    Polubienie

    1. po protu nie jestes lokalsem. Zakladam, ze presja w stosunku do ludzi stamtad tez jest, tylko ty jej nie doswiadczasz, bo nie masz tam rodziny, przyjaciol i jestes po prostu obca. Trudno, zeby ktos wplywal na twoje wybory. Ale presja bywa, wiesz mi.

      Polubienie

      1. Przyjaciół mam tutejszych, nie Polskich i nikt mi o nic głowy nie truje… a też dają dużo swobody i nie wchodzą z butami w czyjeś życie, dużo łatwiej się żyje. I patrzę na tych tu ludzi, brytyjczyków i im ich matki nie suszą głowy że wygląda tak czy inaczej, czy że ma iść na studia, czy nie komentują wyborów faceta, coś się dzieje i to przyjmują po prostu. Ale nie ma czegoś takiego, że ktoś niepytany wyskakuje Ci z ocenianiem Twojego położenia, decyzji, jak zapytasz o poradę czy pomoc, to dostaniesz, ale sam z siebie nikt Ci nie wtrynia 101 złotych porad słuchając o tym co mówisz. Ale tu też relacje międzyludzkie trochę bardziej są poluzowane niż w Polsce i nawet z rodzinami ludzie aż tak blisko nie są związani. To moje dotychczasowe obserwacje. Mi się żyje tu spokojniej.

        Polubienie

        1. Tak, masz rację, odcięłam się świadomie od rodziny i przyjaciół, by ten spokój osiągnąć. I miałam tu polskich znajomych, ale ze wszystkimi urwałam kontakt, bo miałam właśnie dość takiej inwigilacji i tłumaczenia się ze wszystkiego, bo o wszystko o każdy detal pytali. Takie wścibstwo nie służące niczemu… także przyszedł czas, że zdałam sobie sprawę, że o kurcze… lepiej mi jak wykluczyłam pewną grupę, mam ludzi których do siebie dopuszczam, nie da się być pustelnikiem, ale to są już bardzo wyselekcjonowani przyjaciele przeróżnych narodowości: kilku Brytyjczyków, Czech, Rosjanka, Pakistanka, są i 2 Polki, ale one mieszkają daleko i kontakt mamy od czasu do czasu, jednak na tyle je lubię i są tak mało inwazyjne i zajęte sobą, że chętnie z nimi czas spędzam jak już mamy możliwość. Widzę po prostu pewien schemat, a jak już rozmawiać zaczynam z jakimiś starymi znajomymi z Polski, to jednak szybko chcę konczyć rozmowy, bo są wyładowane negatywnymi emocjami o jakieś pierdoły, pełno frustracji. To widać jak się pobędzie dłużej z dala od wszystkich i to słychać, bo Ci ludzie w rozmowach ciągle gadają o innych. Stąd mój komentarz, czasami nie da się zawrzeć wszystkiego. Ja się nie czuję tu obco, znalazłam swoje miejsce. I do PL nie wyobrażam sobie wrócić, nie poradziłabym sobie tam. Tu początki były ciężkie, ale już teraz uważam, że jest mega fajnie.

          Polubienie

    2. Spokój z własnymi wyborami życiowymi to kwestia mentalności indywidualnej, a nie narzucanie sobie cudzych ograniczeń i podpisywanie tego a to Polska właśnie. Cieszę się, że jesteś szczęśliwa tam, gdzie jesteś, ale to szczęście można wypracować wszędzie. W rozumieniu spokoju. Może to kwestia stawiania innych ponad sobą, ale na szczęście się z tego wyrasta. Nie ma co sobie tworzyć sztucznych problemów, tylko chyba po to, żeby poczuć, że żyje. Można i hurtowo z naszego kraju wyjeżdżać, za tak zwanym lepszym życiem, ale niech to nie będzie ciągle motywowane tym, że inni są tacy źli. Ciągłe odżegnywanie się od odpowiedzialności własnej. Polskę jak i każdy inny kraj tworzą jednostki, które mają się rozwijać indywidualnie, a to i tak zachodzi we własnym wnętrzu. Nie ma konieczności daleko się ruszać, jeśli jednak padnie taka decyzja: wyjeżdżam, niech to jednak za każdym razem będzie po prostu własny wybór. Nie wiecznie innych. Nudno się powtarzam, ale proste rozwiązania warto podkreślać do upadłego.

      Polubienie

  10. Chciałbym tutaj trochę wyjaśnić cytat kierownika USC z Katowic – miałem okazję sam uczestniczyć w jednej z prowadzonych przez niego uroczystości i to jest naprawdę niebanalne doświadczenie, które zapada dzięki niemu w pamięć. Ten człowiek to niebywały erudyta i żeby rozładować napiętą atmosferę wali na odlew obu stronom po równo, a wyciągając cytaty z przemowy faktycznie wygląda to źle, bo brakuje kontekstu.

    Po ostatniej aferze jaka wyrosła wokół tego człowieka, bez wątpienia stonuje on swoje wystąpienia, co uważam będzie jednak ze stratą dla uczestników.

    Polubienie

  11. Codziennie zwracam uwagę palaczom, że od ponad 10 lat mogli się przygotować do tego by nie palić na stacjach pkp czy przystankach… i co? Po chwili odzywa się ktoś z boku prawie zawsze, że na uj się czepiam człowieka, o co mi chodzi itd. Ani razu palacz w takiej sytuacji nie zachował się w stylu przepraszam już gaszę, najczęściej pyskówki, ataki werbalne, kilka razy groźby „karalne” itd. Wielokrotnie także w pociągu, tramwaju, autobusie czy sali kinowej reagowałem na palaczy, gdy naszło ich na kopcenie w takich miejscach i nikt poza mną nie reagował… Straszne.
    Bardzo często reaguję jak ktoś parkuje na miejscu dla niepełnosprawnych – zawsze są to dobre auta, nigdy nie parkuje tam ktoś banalnym opelkiem tylko coś konkretniejszego. I zawsze potem rzucają się do mnie z mordą, a nawet czasem z rękoma. Ostatnio pewien młody około 20-letni chłopak zareagował na parkujące małżeństwo z dzieckiem na miejscu dla niepełnosprawnych, gdzie oczywiście pitolenie, że oni mają zezwolenie do parkowania, ale odpowiedniej „karteczki” na desce rozdzielczej nie ma”, potem opierdalanie gościa – to się oczywiście wciąłem siedząc w ogródku piwnym, czy aby na pewno chcą parkować na miejscu dla niepełnosprawnych… oczywiście coś zaczęli pierdzielić no to użyłem ulubionego zwrotu, że „niezdiagnozowana ułomność umysłowa nie jest powodem do parkowania na miejscu dla niepełnosprawnych”. Okazało się potem, że chłopak był niepełnosprawny po wypadku niedawnym i teraz reaguje na takie parkowanie. Podziękował nam, że jako jedyni stanęliśmy za jego racją (w sumie jedyną racją jaka była).
    Panowie odpierdalają to fakt… ale na portalach randkowych to co odstawiają panie też jest piękne, że aż zacytuję „osobnicy o wzroście srającego psa na pustyni proszeni o nie pisanie” 🙂 W co drugim masz być wysoki inaczej nie jesteś mężczyzną bo mężczyzna zaczyna się od 185cm, a ona lubi szpilki i nie możesz być niższy niż ona w szpilkach, czy rzecz, która rozwala łeb ona matka 3 dzieciaków, ale poszukuje tylko panów bez dzieci bo ona cudzych dzieci niańczyć nie będzie 🙂 Po prostu piękne.

    Polubienie

    1. ale dlaczego ktos ma nie miec preferencji wygladowych? jesli ktos woli brunetki z duzym biustem, mam sie obrazac? poza tym to jest portal randkowy, gdzie ludzie chyba szukaja wlasnie wedlug swoich preferencji po prostu, co w tym zlego?

      Polubienie

      1. Napisz jako mężczyzna, że kobieta kończy się na 51kg a zobaczysz o czym mowa. Oczywiście, że każdy ma swoje preferencje wyglądowe, ale jeśli kobieta pisze w ten sposób jaki zacytowałem to jest git, a facet jest opresyjnym chamem i jak śmiał.

        Polubienie

        1. ale ja jestem kobietą i mnie to nie oburza, bo też swoje preferencje mam. Nie korzystam co prawda z portali randkowych ale wyobrażam sobie, że do tego m.in. przystosowane są tego typu strony. Co innego gdyby ktoś rozmawiał np na forum rowerowym i preferowal/wybierał partnerów na wycieczki pod kątem ich wagi i wyglądu, wtedy faktycznie coś by zgrzytało.

          Polubienie

  12. Ja bym zareagowała. Zawsze reaguję. Grzecznie i skutecznie. Potrafię. Wprawiam chamów w konsternację. Wydaje mi się, że grzeczność na co dzień wymarła z wielopokoleniową inteligencją. Teraz inteligent, to rzadkie zjawisko- trzeba umieć go odróżnić od osoby, która zdobyła tytuł naukowy, ale „nie ma czasu czytać, bo doktorat musi pisać”. Na nic doktoraty gdy człek chamowaty…Inteligencja pokazywała wzory i ustalała ramy: nie wypadało nie mówić dzień dobry, dziękuję, przepraszam.
    Sama pochodzę z wiejskiej bidy i patologii. Ileż razy słyszałam, że powinnam pójść do zawodówki, bo przedmioty ścisłe nie były moją mocną stroną…Ile razy dokuczano mi z powodu alkoholizmu w rodzinie a „życzliwe” pancie pytały: „Jak ty możesz TAM się uczyć”? Trafiłam na cudowną nauczycielkę, która walczyła o mnie: konkursy z jej przedmiotu, nie musiałam zdawać egzaminów do liceum. Nie miałam jednak świadectwa z paskiem, bo pani matematyczka kolegę z podobnej patologii jak moja uderzyła w głowę jego butem zawieszonym przez „synka posiadacza” na kwietniku. A ja zapytałam: „Co pani robi? Przecież on tego tam nie powiesił”. Wiele razy płakałam, słyszałam upokarzające komentarze, bo sześć lat łaziłam w jednej kurtce. Też byłam „nieodpowiednią” partią dla synów dziwnych mamuś. Było to dla mnie straszne…Rodzi to ogromne problemy z poczuciem własnej wartości i niepewność… Skończyłam dwa kierunki dziennych studiów w Warszawie kiedy coś to jeszcze znaczyło. Za drugim podejściem mam cudowną rodzinę i wspierającego męża Jestem zadowolona ze swojego życia. W człowieku widzę człowieka, w dupku-dupka. Bo dupek dupkiem pozostanie niezależnie co na siebie założy- często drogą tandetę czy gdzie posadzi tyłek. Są enklawy fajnych, kulturalnych osób i mając takich znajomych, trzeba się ich trzymać. Życzę nam wszystkim kultury i grzeczności naokoło. Z złośliwe cholery dokuczające bliźnim? Same wymierzają sobie sprawiedliwość…To, co widzimy na zewnątrz jest obrazkiem na zewnętrzny użytek…

    Polubienie

  13. Jeszcze jest inny typ, kupują kilkunastoletnie merole, bmwice czy audice z mocnym silniczkiem i udają wielkich panów ja słoninie. Co to oni nie mają i czego se nie kupili, na wszystkim co można leczą kompleksy i braki. Jak o nich myślę o ich ego to jak taka kiełbasa na patyku od ogniska xD

    Polubienie

  14. Będzie coś z dziesięć lat nazad, jak moim udziałem było podobne zdarzenie. Otóż robilim wtedy projekty dla PKP, które właśnie są wdrażane, ale to inna zupełnie bajka. W każdym bądź razie mieszkałem wówczas w środkowej Anglii i po którejś z kolei przygodzie ze zgubionym bagażem we frankfurckim porcie, zdecydowałem się zamienić samolot na pociąg. Cztery jedynie przesiadki, jeden nocny, bardzo fajny pociąg, można się wyspać, zjeść, wyskoczyć do kina przy Alexanderplatz po drodze i jeszcze torba cały czas przy tyłku, czyli, że nie zginie. Ale to abstrahując. W zakupie biletów na te podróże, które odbywały się średnio co dwa tygodnie, pomagały niestrudzone panie kasjerki z Dworca Centralnego, które z anielską cierpliwością przemierzały zakamarki systemu w poszukiwaniu tych wszystkich rezerwacji na miejsca w tych wszystkich dziwnych obcych pociągach. Zawsze narzekały i zawsze doprowadzały transakcję do udanego końca.
    Któregoś razu, po zakupie biletu przyszło mi poszwędać się po dworcu być może celem zakupienia gazety, tudzieć innego „Brutala”, istotne, że przechodząć obok kas zauważyłem jak jakaś petentka beszta bez umiaru panią która kilkadziesiąt minut wcześniej sprzedała mi komplet biletów na kolejną prodróż. Robiło to bardzo nieprzyjemne wrażenie. Zrobiłem więc jedyne co przyszło mi wówczas do głowy, zakupiłem pudełko czekoladek w dworcowym sklepie, ustawiłem się na początku kolejki, przepraszając oczekujących, uprawiedliwiając się, pilną koniecznością załatwienia szybkiej sprawy. Kiedy wspomniana petentka zbierała się po zakończonej transakcji podszedłem do okienka, po którego drugiej stronie siedziała mocno poruszona kasjerka. Przeprosiłem mówiąc, że przed chwilą pomogła kupić bilety na bardzo skomplikowaną podróż i chcąć podziękować za jej cierpliwość, wyrozumiałość i profesjonalizm przekazuję jej pudełko czekoladek. Nie słuchałem już jej podziękowań i tłumaczeń, że jest to częścią jej pracy, kątem oka zauważyłem bardzo zaskoczoną i oszołomioną petentkę, która spoglądała na mnie i panią w okienku z otwartymi ustami.
    Wyszedłem szybko z dworca za kolejnymi sprawunkami.
    Mieszkając w Warszawie przez ten krótki czas z żalem obserwowałem jak szalejący po kraju od kilkudziesięciu już lat kapitalizm wyparł prawie całkowicie dobre obyczaje.

    Polubienie

    1. Jak ja niecierpie takich typow, co to sie wpychaja na poczatek kolejki, bo oni maja “pilna sprawe” i on najwazniejszy, a reszta spoleczenstwa ma laskawie czekac i moze sie co najwyzej “w tylek ugryzc”. Standardy moralne to powinny byc okreslone przez kierownictwo firmy i egzekwowane i to w taki sposob, aby chronilymi personel przed chamskim zachowaniem i klientow przed chamskim zachowaniem personelu – co tez sie niestety zdarza…

      Polubienie

  15. Dziewczyna syna jest ze skromnej rodziny, rodzice wykonują zawody wymagające kwalifikacji ale nawet nie średniego wykształcenia. My dobrze wykształceni i mamy więcej niż potrzebujemy. Może dlatego gdy jesteśmy w np. lesie czy pobliskiej wsi, spędzając czas w swoim letnim domku, wyglądamy jak para wieśniaków w potocznym tego słowa znaczeniu, i z rozbawieniem obserwujemy jak nas traktują okazjonalni letnicy. Nie mamy potrzeby nic udowadniać ani się chwalić. W wykształcenie i kompetencje syna inwestujemy sporo, żeby miał alternatywę, ale jeżeli zechce podróżować, pisać bloga i z tego się utrzymywać, jego wybór, ma być szczęśliwy a nie zaorany. Zna 3 języki obce, jeden biegle, w dwóch się dogada . Co do jego dziewczyny, co najważniejsze, rodzina wygląda na ciepłą i zżytą. Bez nałogów czy przemocy. Rodzice mają bliski i życzliwy kontakt z dziećmi. Dla mnie to najlepsza sytuacja wyjściowa. Nie kasa czy stanowiska, które czasem rodzą patologie. Dzieci chcą się kształcić, starsze kończy dobre studia. Kibicuję im.

    Polubienie

  16. “Ta frustracja bierze sie z kompleksow”… tez…ale tez chamstwo wobec kobiet bierze sie z przyzwolenia naszych rzadzacych, mundurowych, itp. W cywilizowanych krajach nie ma przyzwolenia, zeby o kobiecie mowic “dupa”, “dupciunia”, “pupciunia”, itp., a takie przedmiotowe traktowanie kobiet promuja obecnie polskie media, czesto tv polsat, ale tez inne kanały. Jakby tv polsat zaplacila odszkodowanie za to puszczanie serialu (i to jeszcze w godzinach dziennych), gdzie “nazwisko” kobiety to “Jolasia pupcia dupcia”, jakby taki tlumacz o poziomie ponizej dna mial zaplacic mandat za tlumaczenie slowa “sweetheart” na “pupciunia”, to kraj by sie szybko nauczyl jakiegos poczucia moralnosci. Jakby posypaly sie mandaty za te wszystkie nazywania kobiet “dupami” przez facetow na ulicy, to by sie szybko skonczylo. Niestety, w polskim spoleczenstwie jest przyzwolenie na przedmiotowe, obrazliwe traktowanie kobiet. Moze kiedys dotrzemy do cywilizacji…

    Polubienie

  17. „Polacy myślą, że każdy chce ich oszukac”.

    Mam od 5 lat firmę. Od 5 lat też jestem inwestorem na rynku nieruchomości. Wydymali mnie przez ten czas różni kontrahenci i ekipy tak lekko licząc 5-8 razy. Więc nie mów mi że Polacy mają paranoje, po prostu takich mamy rodaków. Oszustów.

    Najnowsza wyjebka opiewa na niezapłaconej fakturze na 79000 PLN.

    Pozdro!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.