Seks przestaje jarać po roku związku. To badania na kobietach. U facetów byłoby jeszcze krócej. Tu często jest miłość do pierwszego włożenia. Hype nowości związany z nową osobą kończy się po góra dwóch latach. 

Zostaje czterdzieści, pięćdziesiąt lat związku. I na czym niby, kurwa, ma go budować generacja egoistów, od dzieciństwa bombardowana komunikatem: ‘Ja jestem najważniejsza.  Ja zasługuję na wszystko!’

Późny kapitalizm, nieustanne dogadzanie sobie, nieustające przekonywania, że każda nasza aktywność jest doskonała. Że przecież świat, horoskopy, Instagram, wróżki, memy i Halinka z księgowości mówią mi, że zasługuję na idealną miłość, kwiatki i jednorożce. 

No to teraz będzie, kurwa, niespodzianka. 

Burn, motherfucker!!!

Dzisiejsze związki po pięciu, dziesięciu latach są często tak puste jak modelki na Insta i tak prawdziwe, jak ich usta. Udający szczęście w sieci nieszczęśliwi ludzie, których obserwują inni nieszczęśliwi ludzie, zazdroszcząc tym pierwszym szczęścia. Bo przecież widzą je na ekranie komórek i komputerów!

Czy może być coś bardziej zjebanego? 

Ludzie nie chcą być szczęśliwi. I nie lubią tych, którzy sobie ogarnęli życie

Napisał do mnie T. 

Napisałem do ciebie bo mi się ulało. Jeśli udostępnisz ten list to od razu zaznaczę że wszystkie historie tu przytoczone są niestety prawdziwe. Czasem będę zadawał pytania, na które nie mogę znaleźć odpowiedzi. 

Jestem chwile przed 40 mam znajomych po 30 przed 40 i trochę po. I to co się obecnie odpierdala w związkach to jest totalny dramat. Sam mam żonę i 2 synów żeby była jasność. 

Jakiś rok temu usiedliśmy z moją żoną i szczerze pogadaliśmy, o nas. Zakopaliśmy złe rzeczy i doszliśmy do porozumienia. To był też moment gdzie spojrzałem na inne związki inaczej. Nagle się okazało, że jak tobie wychodzi i się tym cieszysz, nie wszyscy mają ochotę tego słuchać.

Część znajomych T. odpadła, bo kiedy okazało się, że nie narzeka się już na innych, na związek, to nie ma o czym gadać. Inni po prostu obrazili się i zaczęli zazdrościć mu życia.

Nie chcieli poprawić swojego. Chcieli, żeby wszyscy dookoła mieli tak samo chujowo. 

Schemat jest jeden: On za mało pomaga. Ona się czepia, oboje o tym pierdolą przy stole. Przerywają sobie, odwracają się, gdy to jedno zaczyna mówić itp. Mam kumpla i mu mówię pogadajcie tak szczerze ustalcie granice. To wraca i mówi że chuj z twoimi radami, cały weekend nie gadaliśmy tak się pokłóciliśmy. Okazało się, że żadne nie chciało nic zmienić, oboje chcieli tylko ugrać coś dla siebie. 

Ta generacja nie ma bowiem w sobie umiejętności kompromisu. Ma za to w sobie wielkie pokłady manipulacji. A przecież aplauz w dzisiejszych czasach jest prosty. Wrzucasz posta: ***** *** i słyszysz ‘słusznie prawi’, ‘polać mu, ‘jesteś taki mądry!’ I sypią się lajki. Jeden za drugim. 

Jednak w realu takie proste triki nie mają szansy. 

– Wrzuciłam kotka na Fejsa. Miał 26 lajków.

– No fajnie, a gdzie obiad? 

Jak rozpadają się związki

Etap pierwszy, nadchodzi zimna królowa długoterminowych związków: obojętność. A za nią jej najlepsza kumpela: zdrada.  

Zdrada jest tak powszednia i myślę sobie, że kiedyś wszyscy spotkamy się w jednym hotelu, tylko każdy z innym partnerem. 

Przypadek 1. 

Kolega autora listu, pan J, został złapany na zdradzie i to takiej poważnej. 

Spotkanie w czwórkę. Pan J, jego wkurwiona żona, kochanka i jej mąż. Było grubo, ale… doszli do porozumienia. 

Pan T pyta później pana J: 

– Żałujesz?

– Nie! absolutnie, żałuję, że się wydało. 

– To czemu do niej nie odszedłeś? 

– Po chuj mi te problemy. Przecież po jakimś czasie byłoby tak samo.

Myślę sobie, kurwiarz z niego, ale sprytny. I myślicie że on się zmienił? Absolutnie. Żona go bardziej pilnuje a on bardziej kombinuje. Pewnie chcecie zadać mi pytanie czy coś z tym zrobiłem? Nie, ponieważ ona go też zdradza. 

Zdradza go, nienawidzi go, ale uważa że jej mąż jest jej. I żadna pizda go nie odbierze. 

Uważam, że głównym powodem, dla którego moje pokolenie się nie rozwodzi a trwa w toksycznych relacjach są zobowiązania (kredyty, podział, majątku, dzieci) oraz strach przed materialnym pogorszeniem jakości życia. 

Zabawne? Nie. To życie

Przypadek 2.

Małżeństwo B i S. Dziecko pojawiło się szybko, kiedy mieli 20 lat, dotrwali razem do 40 – ki. On pracował za granicą, sporo odłożył, sporo pożyczył – 300 tys. zł, postawili duży dom. 

Brzmi jak stabilizacja, prawda? 

Ale stabilni będziemy w trumnie. 

Ich córka w tym roku kończy 17 lat. Matka postanowiła jej zrobić prezent, oznajmiła że ma dużo młodszego faceta, na dodatek  z dzieckiem i żoną. 

Co dalej? 

Córka powiedziała ojcu.

Ojciec przybiegł do żony, gdzie usłyszał na wstępie, że jak będzie się sadził to mu założy niebieską kartę.

Córka przez matkę została nazwana zdrajczynią. Wiem, wydaje ci się że to jakieś patusy. NIe. To normalni ludzie. 

Ojciec załamał się (bo kredyt i w ogóle podobno ją kocha) Ona spierdoliła mieszkać do rodziców. I teraz najlepsze: żona tamtego młodego złamasa nic nie wie. Ja to wiem, choć nawet ich nie znam. Pół miasta to wie. A ona nie. 

Kompletnie zatraciliśmy jakiekolwiek poczucie wartości i odpowiedzialności. Staliśmy się obojętni i z brakiem empatii robimy sobie rzeczy podłe. I ok ja jestem w stanie zrozumieć że możemy przestać kogoś kochać. Ale szmacić go? Po co? 

Skoro wszystko się wypaliło, skoro nic nie zostało, to po co w tym trwać?

Ludzie nie chcą aby łuski spadły z oczu. Świat w którym żyją jest mierny, ale oni do tej miernoty się przyzwyczaili. 

I później tylko dzwoni przyjaciółka do przyjaciółki i kwiczy: 

– On jest chujowy. 

– To się rozstań. 

-Ale nie mogę, dzieci, mieszkania, praca….

– To się nie rozstawaj. 

– Ale on jest taki do kitu (albo ona to taka suka). 

Kobiety szukają kogoś, kto ich ocali. 

Mężczyźni szukają rozrywki. 

Anatomia zdrady

Jak zapytasz kobiety kim jest facet, który zdradza to odpowie ci że kurwiarzem – oczywiście, ale jak spytasz tej samej kobiety dlaczego kobiety zdradzają to powie ci że są nieszczęśliwe. I te nieszczęśliwe kobiety zdradzają z kim? Kobiety nie potrafią zrozumieć jednego że każdy facet który ma rodzinę a zajmuje się kochanką jest słaby, nie ważne co opowiada i obiecuje. Wszyscy faceci których znam chodzą na bok tylko po jedno, po dupę, reszta to rzeczy, które muszą powiedzieć żeby tą dupę dostać. 

Facet, który nie potrafi ogarnąć swojej kuwety na pewno nie ogarnie twojej. Nie ogarnia swojej dwójki dzieci i żony? Na bank nie ogarnie jeszcze twojej dwójki i kolejnej partnerki. Nigdzie nie odejdzie bo jest kurwa tchórzem, który chce się tylko zabawić. 

Kiedyś faceci jeszcze udawali że odejdą od żony, teraz nauczyli się gadki w stylu gdybyśmy mogli to ja bym dla ciebie to i to. Te wiadomości w stylu Jak ja bym był na jego miejscu to na pewno bym cię tak nie zostawił. I te wszystkie idiotki w to wierzą, czasem nawet latami. Na początku chwilowo myślą że w końcu ktoś zwrócił na nich uwagę a później nie przyjmują do wiadomości że facet okazał się zwykłym chujem. 

Zaczyna się niewinnie, spacery, kawa, seks w hotelu. Po jakimś czasie ona już nawet nie wie czemu klęka w tym hotelu ale jednego jest pewna że nie jest szczęśliwsza. On po jakimś czasie się nudzi, dostał wszystko co chciał ale od czasu do czasu napisze pościemnia i wyprosi jakieś dymanko, bo przecież jest “przyjacielem”. 

Zwykłe życie toczy się normalnie, mąż/żona nieświadomi że są zdradzani a ci kurwa nieszczęśliwi latają po hotelach. 

Ta historia też jest prawdziwa, wylała się jak szambo, a sami zainteresowani bardzo długo dziwili się że najbliżsi mają ich za zwykłych emocjonalnych patusów. 

Czemu nam nie wychodzi?

Skoro związek nie wychodzi, romans nic nie daje, to jak wypełnić pustkę? 

Tabletki na ból. Napoje na chwilowe szczęście. Chajzer podrzuca Vizir. 

Cały czas myśląc o wrażeniu, jakie wywołujemy. Gdzie wszystko jest rekwizytem w naszym scenariuszu idealnego życia. Gdzie inne osoby są nie po to, aby z nimi spędzać czas, ale po to, aby dodawały nam blasku. 

Rywalizacja i wyścig. A w zamian konsumpcja. Bo najbardziej liczy się to, co można kupić i pokazać. Bo rzeczy mają przykryć skowyt i poczucie bezsensu. 

A inni mają nam zazdrościć. 

Kobiety czują się zaniedbane i za mało kochane, faceci zaś czują się przy swoich partnerkach za mało męscy. 

Tak niewiele trzeba by kobieta poczuła się dobrze, dlaczego tego nie robimy? Nie widzę dla nas ratunku. 

Kobiety rozróżniają proporcje jak facet ma szersze barki niż biodra to jest dla nich męski fizycznie, resztę sobie dopowiedzą. Nie ma znaczenia czy ty jesteś na masie czy na rzeźbie, czy w martwym podnosisz 100 czy 200 kilo albo że zrobiłeś całego czy pół ironmana. Wystarczy że mocno przytulisz a ona będzie uważała że jesteś najsilniejszy na całej osiedlowej siłce. 

Jak dodatkowo powiesz że ma dziś ładną fryzurę i podasz ręcznik jak będzie wychodzić z wanny to będziesz miał pewnie dobry seks. 

Ostatnio całkiem nieświadomie otworzyłem się na kobiety w moim towarzystwie. Podawałem płaszcz koleżankom z pracy jak wychodziły do domu, czasem zwróciłem uwagę na to że pofarbowały włosy albo zapytałem co u nich, jak minął im weekend a jak opowiadały to słuchałem. I wiesz co? one mnie pożerały wzrokiem, nie wiedziały co się dzieje ale na ich twarzach była radość. 

Moi koledzy najczęściej są znudzeni swoimi życiem seksualnym, niektórzy nawet otwarcie mi mówią że chcieliby spróbować czegoś nowego, poswingować albo spróbować z facetem. 

Niepotrzebnie szukamy bodźców, a wystarczy tylko uporządkować życie obok siebie i je zaakceptować.

Czym więcej widzę tych pięknych ale sztucznych kobiet na insta (i tu nie chodzi o botoks i silikon, one poza ciałem nie stwarzają wokół siebie żadnej historii), tym bardziej cenię sobie naturalność i niedoskonałość. 

Ostatnio nawet podziękowałem mojej żonie za to, że potrafi: założyć dresy i zwykły t-shirt, bez makijażu i z kubkiem herbaty normalnie ze mną pogadać. W sieci nie udaje nikogo innego. Jak wychodzimy na imprezę mogę zrobić WOW jak wyjdzie z łazienki. 

Bo teraz kobieta non stop musi być przebrana, musi w pełnym makijażu robić zakupy w biedronce i codziennie w innej stylówce od Zary, odprowadzać dziecko do szkoły. Tylko po co? Kobieta w moim wieku żeby zwrócić moją uwagę nie musi być piękna, to nie podstawówka, musi mieć klasę i wyczucie dobrego smaku. 

T. przyznaje, że robił w swoim życiu rzeczy, z których nie jest dumny. 

Doszedłem jednak do momentu gdzie zrozumiałem że jedyne czego potrzebuje to więcej wewnętrznego spokoju. Muszę postarać się wychować moich synów na normalnych ludzi, co obecnie nie jest takie łatwe. Skupić się na najbliższych a nie na sobie. Dawać i dopiero oczekiwać. Żyć w harmonii z tym co mam, a mam wiele. 

Wszystkim twoim czytelnikom życzę tego samego, by odnaleźli spokój i zaczęli się szanować, a jak to mają to niech o to dbają.

Na koniec

Wiele osób przeczytawszy tego posta uzna, że jak zwykle przesadzam. Nie. To, co czytacie, to historie waszych sąsiadów, waszych kolegów i koleżanek z pracy. W świecie, w którym prawie co drugie małżeństwo kończy się rozwodem. 

Część osób z kolei się ucieszy. Bo przecież zdemaskowanie pustki i hipokryzji innych powoduje, że czujemy się lepsi. 

Ale zastanów się: czy ty też nie masz czegoś na sumieniu?

Chcesz więcej takich opowieści? 

Kup moją nową książkę Gwiazdor . Albo jak masz mi później jęczeć to lepiej nie kupuj. To tylko dla ogarniętych. 

https://www.empik.com/gwiazdor-piotr-c,p1244548376,ksiazka-p

To nie ja. To WY. Spośród 20 tys. książek wydanych w ubiegłym roku sięgnęliście właśnie po moją. Dzięki!

11 uwag do wpisu “Czarna strona związków. Podłe, plugawe, toksyczne rzeczy, które sobie robimy i których nie żałujemy TYLKO DLA DOROSŁYCH

  1. Zgadzam się w 100%. Niestety… Wiele związków to stołki na 3 nogach. Ludzie zdają sie zapominać, że we dwójkę mają 4 nogi. Taki stołek też może stabilnie stać, tylko trzeba go staranniej wykonać, żeby się nie chwiał.

    Polubienie

  2. O tak! Zgadzam się całkowicie. Sama jestem w 10 letnim związku i też po pewnym czasie ‚iskierki’ zabrakło. Doszło do tego, że zrobiliśmy krótką przerwę(kłótnie, płacz i całkowite niezrozumienie) by tak naprawdę zdać sobie sprawę że, oboje musimy popracować nad tym związkiem i nie szukać szczęścia w innych. I wiesz co, da się, kuźwa da się. Trzeba się naprawdę otworzyć na tą drugą połówkę, i zwyczajnie w świecie chcieć coś zmienić i się starać a nie tylko gadać, że się chce coś zmienić. Seks po 10 latach dalej może być zajebisty. Ale jeśli kobiety otwierają nogi, żeby odhaczyć to z listy zadań danego tygodnia czy miesiąca no to zwyczajnie w świecie wystawiają się na porażkę.
    Przykre to, ale takie prawdziwe.

    Polubienie

  3. Z jednej strony brak umiejętności cieszenia się z małych rzeczy, a z drugiej to MUSZĘ być najpiękniejsza, on najmocniejszy itd. Rozpierdalają sobie głupotami łby, a że to się kumuluje to odreaguję… na kim? Na partnerze/partnerce i uj. Po prostu ludzie jako ogół to debile i zamiast sięgnąć po najprostsze rzeczy czyli rozmowa, to laski posłuchają pierdół psiapsi, pójdą do wróżki, pukną się z szefem, a on zachla się, wydziwkuje, czy wyrwie jakąś małolatę na którą nie miał poza zaliczeniem ochoty. I dalej się im to kisi i dusi. I znam kilka przykładów, gdzie rozstali się i z nowymi partnerami zaczęli działać to co chcieli wcześniej… i okazało się, że obydwoje chcieli tego samego – ale nie potrafili się wtedy dogadać. Kolejna rzecz małżeństwa przed 30-tką powinny być konstytucyjnie zakazane… tak na wszelki wypadek 🙂

    Polubienie

  4. Zgadzam się. Ja próbuję rozmawiaćz moim paetnerem jestem uważana za marude. Gdy nie radze sobie i niestety nie jestem z tego dumna siegnęłam po vizir czekal az sie wsypię z tym i wyzwał mnie od najgorszych. Nie mówi, że chce spedzać razem czaa a ja nie chcąc go tłamsic i ugniatać daje mu dużo przestrzeni w jaskini, co tez jest odbierane za złe. Jestem słabym elementem ewolucji i nie zasługuję na miano, kobiety….jestem tylko jęczydupą z nerwicą, która męczy…

    Polubienie

  5. Coś w tym jest, nawet może coś więcej. Zdradzamy, ale nie chcemy być zdradzani, jesteśmy egoistami, chcemy wszystko, ale często wszystko ryzykujemy, a później i tak nadal chcemy wszystko. Pies ogrodnika, pierwsze co nasuwa się na myśl. Ja robię to co mi się żywnie podoba, ale Ty nie możesz nic, najlepiej, żebyś jeszcze udawał, że niczego się nie domyślasz i dalej grał w tą grę. Za kilkadziesiąt lat, może krócej, może dłużej, związek to będą 4 osoby, on i ona, kochanka i kochanek, i to będzie normalne. Niby chcemy żyć eco, bio, naturalnie, dbamy o nasze otoczenia, ale nie dbamy o to, co jest najbliżej nas, w zasięgu ręki. Mylne postrzeganie związków, nasze błędy, nasze decyzje, wybory będą powielać nasze dzieci, nasze dzieci będą przekazywać swoim dzieciom i tak dalej i tak dalej. I zakończy się pewien etap, gdzie zdrada przestanie dziwić, przestanie przeszkadzać, nowy sposób na życie. I jeżeli wydaje się to mało prawdopodobne, wystarczy spojrzeć na pokolenie naszych rodziców czy dziadków, kiedyś rozwód to był wstyd, zdrada-nie możliwe, ludzie rozbierali w myślach innych ludzi, ale bali się dotknąć, przekroczyć granicę. Teraz dotykają, zdradzają, ukrywają się, są potępiani, ale co z tego, jeżeli to grono osób coraz bardziej się powiększa. Po prostu przyzwyczajamy się, mówimy o tym częściej, częściej wybaczamy i tkwimy w tym razem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.