Chcecie się dowiedzieć jak kobiety zaczęły palić? Na początku ubiegłego wieku fajki to było coś dla mężczyzn. Kobietom nie wypadało. To było tabu. Pewne rzeczy w tamtych czasach zostawiało się mężczyznom, co oczywiście coraz bardziej je wkurzało.

 W Polsce dopiero w 1918 roku kobiety otrzymały prawa wyborcze na równi z mężczyznami i byliśmy jednym z pierwszych krajów na świecie, który wprowadził taką regulację (możemy dopisać to do swoich osiągnięć, obok Konstytucji Trzeciego  Maja i bitwy pod Grunwaldem). W USA nastąpiło to w 1920 roku. A w Szwajcarii, tak, w tej Szwajcarii od banków i krów Milka, w 1971. 

Producenci papierosów zaczynali być wkurzeni, bo połowa klientów zamiast grzecznie chorować na raka, fajki olewała. American Tobacco Company postanowiło to zmienić. Zatrudnili młodą gwiazdę reklamy, Edwarda Bernaysa, co mówi wam niewiele, ale jego wujkiem był Zigi Freud, co mówi już sporo. 

Freud był przekonany, że większość decyzji ludzie podejmują całkowicie nieracjonalnie. Edward postanowił teorię wujka wykorzystać w praktyce.

Na początek popracował z projektantami, aby modny stał się kolor zielony. Taki sam, jaki był na opakowaniach Lucky Strike’ów. Później zrobił event. Na wielkanocną paradę w Nowym Jorku w 1929 roku wynajął grupę młodych, atrakcyjnych kobiet. Schowały w ubraniach fajki i w pewnym momencie, na sygnał dany przez Bernaysa, wszystkie odpaliły Lucky Strike’a. Wtedy wynajęci przez Bernaysa fotoreporterzy zaczęli strzelać zdjęcia. On sam tłumaczył dziennikarzom, że to protest polityczny, papierosy to „pochodnie wolności”, a kobiety palą, bo chcą pokazać swoją niezależność. To gest sprzeciwu wobec patriarchalnego społeczeństwa, które uważa, że laskom coś nie wypada. 

No i poszło w gazetach. Ruch wyzwolenia kobiet sprawę wziął na sztandary, kobiety zaczęły kopcić na potęgę, a Edward oprócz tego, że skosił sute wynagrodzenie, został uznany za jednego ze 100 najbardziej wpływowych ludzi XX wieku. 

 Pierdolony geniusz. 

Bernays jest ojcem marketingu oraz propagandy, czyli narzędzi, które teraz wykorzystuje się namiętnie w początkowych etapach związków, aby tylko zaprezentować się lepiej. 

I tym marketingiem może być push-up, mogą być tandetne sztuczki w rodzaju nie odpisywania przez trzy dni, może być udawanie obojętności, może być zdjęcie profilowe na Tinderze, bądź opis: „Szukam męża. Wymagania pow. 184 cm wzrostu (tak aby pasował mi do szpilek). Może być ze wsi (babcia twierdzi, że mężczyzna zaczyna się od 15 ha). /../ Podaję piwo i pilot bez pyskowania”. Albo udawanie rażenia piorunem, aby tylko zdjąć z jakiejś laski majtki, a później zrobić ghosting, czyli oddalenie się po dobrym początku w bliżej nieokreślonym kierunku (jest też caspering: będę przy tym miły i słodki, żeby żałowała, że straciła takiego samca). 

U podstaw tego wszystkiego leży założenie Berneysa: trzeba udawać jedno, aby osiągnąć drugie.

Kobiety bardzo często udają brak uczuć, aby zdobyć mężczyznę na stałe. Mężczyźni bardzo często udają uczucia, aby zdobyć kobietę na chwilę. 

Ten marketing może być doskonały, ale na nim za długo się nie pociągnie. Programy komputerowe też mają często coś takiego jak darmowy okres próbny.

52193c6b6667ea536197c7346b9927ae

Po upływie okresu próbnego podejmowana jest decyzja co dalej, bo ludzie jednak trochę się poznają. 

Dlaczego on mnie nie chce? 

Kobieta, która odtańczyła cały ten marketingowy tour, przy kolejnym obrocie zaczyna pytać: Kiedy oświadczyny? Dlaczego on mnie nie chce? Troszczę się o niego, karmię go, a i przecież i językiem potrafię operować jak mało kto. Ja chcę ślubu, ja chcę dziecko, bo mi w macicy świszcze, ale chcę to dziecko tylko z nim. A tu tylko zgrzytanie pochwy i jedna trasa koncertowa, a później rozwiązanie zespołu. 

Dlaczego dana kobieta jest dobra do łóżka, a na stałe już nie? Odpowiedź – ponieważ jest szczera – będzie wielowątkowa. 

  1.   Bo, dajmy na to, na początkowym etapie, owszem, jest chemia, lecz później fizyka i tarcie, ale znacie to z doświadczenia, że ktoś zawsze zaczyna przysypiać na przedmiotach ścisłych, a nawet na biologii. 
  1.   Bo konkurencja między kobietami, choćby z przyczyn demograficznych (w dużych miastach jest nadreprezentacja wolnych kobiet nad wolnymi mężczyznami), jest drapieżna. I wyrywają sobie co atrakcyjniejsze egzemplarze. 
  1.   Bo mężczyźni wolniej teraz dojrzewają; współczesne społeczeństwo daje nam na to więcej czasu. Pamiętacie serial “Czterdziestolatek” o inżynierze Karwowskim? To był stary człowiek! Pamiętacie serial “39,5” z Karolakiem? No, właśnie. Mężczyźni się nieco zmienili w międzyczasie, zgodnie z zasadą ‘jak się bawić to się bawić, drzwi wyjebać, okna wstawić’. 

Moim, zresztą, zdaniem nie ma sensu mieć przerośniętego dziecka jako partnera, bo 35-latek w pieluszce wygląda może i zabawnie, ale kiedy się sprawa zesra, to przestaje być uroczy. A czekanie na mężczyznę aż znajdzie się na właściwym etapie kończy się zazwyczaj pozytywnie o tyle, że on na tym etapie się znajdzie, ale już z inną.

  1.   Bo mężczyzna może nie chcieć się żenić, kiedy czuje, że absolutnie kontroluje sytuację.  

To działa zresztą w obie strony. Kobiety bardzo często po kilku nieudanych związkach biorą sobie partnera, którego łatwo jest im zdominować. One są wówczas nieszczęśliwe, i ich faceci również są nieszczęśliwi, bo nie rozumieją, o co chodzi. Zachowują się zgodnie z mapą, którą rysują im ich partnerki, a one i tak pyskują. A prawda brzmi, że nie da się zbudować satysfakcjonującego obie strony związku na dominacji. Dominacja to może być w łóżku. Dobry związek to kwestia przyjaźni. Partnerstwa z obu stron.  

  1.   Bo facet, żeby się z kobietą związał na stałe, musi z niej być dumny. Ta duma musi z niego tryskać. Musi chcieć ją pokazywać kumplom mówiąc: patrzcie jaka super laska jest ze mną, wy jebane leszcze. 

Ale teraz porozmawiamy o jeszcze jednym elemencie, który nie pasuje do cukierkowatego obrazu świata.

Porozmawiajmy o pogardzie

 W serialu “Friends” była taka scena, kiedy główny bohater Ross zastanawia się, czy powinien się związać z główną bohaterką Rachel. Robi sobie listę jej zalet i wad. I w końcu, jednym z koronnych argumentów przeciw, jest: „tylko kelnerka”. 

W Polsce też jesteśmy społeczeństwem kastowym, gdzie nie ceni się tych, którzy są niżej. 

Nie mam racji? 

Momencik. 

Jak to wygląda w życiu? 

Kelnerka gardzi kasjerką z Biedronki. Pracownik biurowca gardzi kelnerką. Pracownikiem biurowca gardzi jego szef. Pracownica Biedronki, która przeniosła się do dużego miasta gardzi swoimi niepracującymi koleżankami. Student – dresiarzami. Dresiarze – bezdomnymi. Lekarze – pielęgniarkami, pielęgniarki – pacjentami, ordynator – wszystkimi… Trzeba było się uczyć. Trzeba było się bardziej starać. To byś nie skończyła w takim miejscu, tępa dzido. 

I teraz, na ten krajobraz nakładają się różnego rodzaju akty seksualne i uczuciowe. 

Bo kelnerka może być szczupłą, śliczną dziewczyną, o cyckach jak marzenie, rewelacyjnym tyłku, ustach stworzonych do wielu czynności i spojrzeniu sennym i groźnym, niczym chmura gradowa. I jakże się taką nie zainteresować? Ale czy trzeba się od razu z nią żenić?  – myśli facet. Podobnie działają kobiety. Owszem, mogą się rozklejać na widok Sebiksa, głupiego jak szpadel, owłosionego jak seter irlandzki, ale męskiego i z sześciopakiem. Do związku jednak wybiorą Ryszarda, który jest może łysy i z nadwagą, ale ma perspektywy. 

Ludzie wiążą się z tymi, którzy są podobni do nich. I żebyśmy się w pełni zrozumieli: chodzi tu o kapitał. Tyle, że nie hajs, a przynajmniej nie tylko. Mam na myśli również kapitał kulturowy: książki, muzykę, filmy, seriale, zwyczaje, przekleństwa, religię, wartości, plany, marzenia, sposoby spędzania wolnego czasu, etc. 

Każda kasta posiada swój kod kulturowy

Osiedle z wielkiej płyty, na którym się wychowywałem było straszne. Oczywiście w moich wspomnieniach jest cudownym miejscem, ale to dlatego, że jestem stary i wypieram jak było naprawdę. Na tym zresztą polegają wspomnienia, nie pamiętamy co było, pamiętamy to, co chcemy, że było.  

I ja się z tego osiedla gdzieś tam wydobyłem, inni raczej nie. Jaka była różnica? Że ja w domu miałem regały z książkami na całą ścianę, a koledzy niekoniecznie, mimo, że browar pod klatką piliśmy ten sam i było miło. 

Ale teraz, ponieważ jestem kundel, składający się z ras wielu, potrafię wydobywać z siebie cechy rasy adekwatne do sytuacji. Innymi słowy, mój kapitał kulturowy sprawia, że mogę się poruszać dość swobodnie w obszarze klasy średniej i niżej. Patrz: napalona krytyczka literacka, niezła malarka, wszelkiego rodzaju sapioseksualne laski, które twierdzą, że podnieca je rozum (rzecz jasna tylko wtedy, jeśli rozum ma sześciopak i chodzi do opery). Bądź po prostu napić się wódki z kumplem, który został murarzem. Są jednak również dla mnie obszary kompletnie zamknięte, jak np. środowisko bardzo bogatych ludzi, gdzie jestem tylko i wyłącznie przydatnym elementem usługowym, trochę jak hydraulik. 

Być z osobą ze swojego kręgu kastowo – kulturalnego, to dobra rzecz. Jeszcze lepszą jest wychylić łeb w górę, przebijając się przez sufit nad sobą. Ale zejść w dół – już nie wypada. 

Jak kolo wystawia na Tindera screen swojego stanu konta, gdzie jest tam ponad 400 tys. zł, to jest to właśnie komunikat do jego grupy docelowej: „Będzie, będzie zabawa! Będzie się działo! Znów na parkiecie będzie dym”. I tutaj może być *Gucci, Prada oraz Versace, bo przecież mnie stać. W tym świecie, gdzie zakupy stały się wyznacznikiem pozycji, tych których nie stać traktuje się z pogardą. Czasami nawet mimowolną. Trudno się do tego przyznać, prawda? Nawet przed sobą.

W mojej kaście modne są podróże, ale nie leżak i all inclusive, tylko wypad do Azji i szlajanie się po Singapurze, albo chociaż Bangkoku, seriale z Netfliksa, wyjazdy na Open’era, poranne bieganie, praca w korpo i wygodne mieszkanie na warszawskim Wilanowie. No i oczywiście, często absolutnie nieuzasadnione, poczucie wyższości. Wiem lepiej. Mam zawsze rację. Ludzie to debile.

Strasznie mnie to zresztą wkurwia. 

W tej kaście kobieta może się, owszem, prowokująco ubrać, ale w jej przypadku będzie to o jeden guzik więcej rozpięta bluzka, bo jej standard klasowy obejmuje wprawdzie wyuzdanie, tyle że w postaci zrobienia loda sam na sam. Inaczej, panienko Scarlett, nie wypada. 

I tak to wygląda. Innej kobiety szuka policjant, innej inżynier, a innej aktor. Innego faceta pożąda księgowa, innego kobieta pracująca w reklamie, a jeszcze innego nauczycielka. 

Jak pisałem w mojej pierwszej książce “Pokolenie Ikea”:

Pracujesz w kancelarii, to widzisz prawników, ludzi od reklamy i zmęczonych biznesmenów. Pracujesz w piekarni – poznajesz kosmetyczki, fryzjerki i robotników budowlanych. W sumie to nie ma znaczenia, bo wszyscy i tak są nudni i mają te same nałogi. Tylko wydają na nie inne pieniądze.”

Pamiętam zresztą poranek gdy obudziłem się obok bardzo ładnej fryzjerki z włosami do połowy tyłka. Obejrzała mnie za dnia już krytycznie, po czym wypaliła: “W sumie fajnie wyglądasz, ale mógłbyś trochę dopakować, bo za chudy jesteś”. W jej kodzie kulturowym, facet to jest facet jak ma tatuaże, wielki biceps i ostre pierdolnięcie, a najlepiej jak stoi w jakimś porządnym klubie na bramce.  

Zmarnowałem życie (bo gdybym ważył o 30 kilo więcej i stał na bramce byłoby mi może lżej). 

A celebryci w ogóle wiążą się w skomplikowanych relacjach, typu ‘co się komu opłaca’ i ‘jak z układu jeden plus jeden wycisnąć jak najwięcej ścianek i okładek’. 

Czy są związki międzykastowe?

 Ależ oczywiście. Sam takie znam. 

Tyle, że jak ktoś chce popularnych tez, że: miłość załatwi każdą barierę i przeskoczy przez każdą kałużę, a w związku trzeba o siebie się starać i umawiać na randki, to się wszystko ułoży, a kiedyś się rzeczy naprawiało, a teraz się wyrzuca – to znajdzie ich od groma i jeszcze trochę w Internecie! Tak jak bezwypadkowych samochodów na automoto, bo tam wszystkie bezwypadkowe i wietrzykiem letnim ino śmigane. 

 W prawdziwym świecie wymaga to od ludzi dojrzałości. Braku uprzedzeń. Braku stopniowania: lepsza / gorsza partia. Spoglądania na człowieka, a nie na to, kto co ma, kim jest z zawodu i kim jest jego rodzina. 

To trudne. Choćby dlatego, że nie żyjemy w próżni. Jak córka przyprowadza faceta do inteligenckiego domu, to matka potencjalnej panny młodej zwróci bardzo dokładnie uwagę, czy jej potencjalny zięć odróżnia Maneta od Moneta (ten pierwszy malował głównie ludzi, często laski, czasami nawet rozebrane, a ten drugi stał się sławny dzięki krajobrazom) i Henrego Millera od Artura Millera (pierwszy pisał o dupach, drugi był autorem sztuk teatralnych, a jego żoną była Marilyn Monroe).

A David Schwimmer, który grał postać Rossa w serialu “Przyjaciele” ożenił się z Brytyjką Zoe Buckmann. Poznał ją będąc po 40-tce, ona ledwo przekroczyła 20-kę i pracowała wtedy jako… kelnerka w londyńskim Cuckoo Club.

Teraz są w separacji. 

ian-dooley-7m0OJhmjqYg-unsplash 

Photo by ian dooley on Unsplash

*Przypomina mi to historię, jak to kilka dni temu, będąc w Chicago, postanowiłem pójść pierwszy raz w życiu do sklepu luksusowego i sprawdzić jak ten luksus wygląda. Wlazłem do Gucci. Tam zobaczyłem kurtkę i daję słowo, identyczny wzór miała kanapa jakieś 15 lat temu w wynajmowanym mieszkaniu. Tyle, że kanapa warta była jakieś góra 300 zł, a za kurtkę ktoś chciał 1200 dolarów i to w promocji. Pośmiałem się serdecznie, wyszedłem ze sklepu, i się zdziwiłem, bo dopiero teraz dostrzegłem, że przed nim jest spora kolejka ludzi, którzy grzecznie czekają, aby tam wejść. 

Natomiast ja do tej świątyni wlazłem z buta, ubrany niczym kloszard. 

Z tego płynie prosty wniosek: jeśli stoisz w kolejce do sklepu żeby wydać kilka tysięcy dolarów, to udajesz kogoś, kim nie jesteś. Tymczasem siła jest w tobie, a nie w szmatach, które na sobie masz.

 

 

28 uwag do wpisu “Dlaczego on mnie chce do łóżka, a na stałe już nie?

  1. Bardzo smutna puenta mi z tego wyszła, Panie Ikea. I sama już nie wiem, czy walczyć o to że jak człowiek kocha i chce i zawalczy, to żadne bariery nie są straszne, czy przytaknac ze smutkiem, że i owszem podział jest i niestety tak jest zbudowany świat. Kiedyś było to choć oficjalne, teraz musimy się kryć z naszymi uprzedzeniami i to nawet przed nami samymi. Choć, nie, nie uprzedzeniami tylko wizja świata i tym, co dla nas istotne, bo w końcu to tym głównie się różnimy – wartościami, które są dla nas mniej i bardziej ważne.

    Wychodząc z tego pesymistycznego wywodu, myślę że tu jest tak jak ze wszystkim, co siedzi w naszej głowie. Mając swiadomosc, że tak postrzegamy i dzielimy świat, możemy to zmienić, nagiąć i dostosować do swoich potrzeb. Pewnie nie będzie łatwo, ale droga pod prąd społeczeństwa nigdy taka nie jest. Pewnie uda się tylko nielicznym, ale może to właśnie my?

    Buziak i dzięki za tekst, który inspiruje do przemyśleń 😉

    Polubienie

  2. Zawsze uważałam, że siła jest w nas, a nie w szmatach, które mamy na sobie. Często się bawię tymi szmatami. Reakcje ludzi przeróżne….. Dla mnie jest to swego rodzaju sitem, kiedy widzę ludzkie reakcje oceny tylko na podstawie mojego ubioru.
    A do łóżka z facetami i usidlaniu ich nigdy mnie nie ciągnęło, a skutek jest odwrotny… 🙂

    Polubienie

  3. Ostatnio miała krótki romans z chłopakiem poznanym na koncercie – trochę młodszy, elektryk, wysoki, lubię wysokich wtedy czuję się mniejsza (bliżej mi figurą do Marylin czy Sophii Loren na ich najbardziej znanych zdjęciach), było nam fajnie dopóki nie dowiedział się, że mieszkanie w którym śpimy jest moje własne i grzecznie spłacam za nie kredyt i że pracuję w branży IT i jak przejrzał moją biblioteczkę. Więcej nie miałam z nim kontaktu a szkoda, bo był miły, sympatyczny, miał fascynujące hobby, które mi imponowało i dobrze nam się rozmawiało. Ale mam wrażenie, że założył, że nie będzie go na mnie stać. Pierwszy raz w życiu się tak poczułam. No dobra miałam 8 lat przerwy w spotykaniu się z kimkolwiek bo byłam żoną. A wcześniej to wszyscy byli studentami w czasie kryzysu. Dużo się zmieniło przez ten czas, nie podobają mi się te zmiany. Nie podoba mi się to że jestem odrzucana z powodu tego, że udało mi się w miarę w życiu ustawić finansowo.

    Polubienie

  4. Jak czytam Twoje teksty i widzę „Bo jestem stary” to zastanawia mnie skąd ta starość. Bo… nie jesteś stary, jesteś facetem po jakimś przejściu, które zmusiło Cię do wglądu w głąb siebie, jesteś facetem dojrzałym, facetem z refleksją pozytywną i to jest ogromnie atrakcyjne! Proszę nie pisz już TEGO wiecej. Bo znudzisz tą kobietę, która jest obok Ciebie, bo ewidentnie jest, chwalisz się tym między wierszami. Napisz w końcu jak jest dla Ciebie ważna, zasługuje abyś się nią pochwalił !

    Polubienie

    1. Zdarza się, nawet dość często, ze facet zwiąże się z kobieta o niższym statusie (głównie ekonomicznym, ale nie tylko). Kobieta natomiast zawsze szuka samca o statusie wyższym od swojego, jest to uwarunkowane biologicznie, Piotr już o tym pisał, i to prawda. I związki kobiety o wysokim statusie i faceta o niższym to jest rzadkośc.

      Polubienie

  5. piszę dzis naprawdę z doskoku bo niby jestem w pracy ale musze wyrazic swoją refleksje podzielana zresztą przez moje nieocenione koleżanki .. poruszył pan kwestir palenia papierochów u kobiet .Ja i moje znajome nie palimy i lączy nas jednomyślnosc taka ,ze kobieta paląca nalogowo niszczy siebie swoje zdrowie urode ,glos tez szwankuje. szybciej ulega starzeniu Ktos kto kobity naklonil do palenie zrobil to tylko dla czystego zysku(w dolcach US oczywiscie a reperkusje ciagną sie latami.Co do przewagi liczebnej kobiet -to prawda facetow jest mniej sa oni rozrywani nie przeczę,Mam przyklad mojej siostry latami urabia faceta bylego księdza bo moze on zaskoczy zrobi jej dziecko ozeni sie.Niestety po mimo moich ostrzezen ma ona nadzieje na cos co moze nie nadejśc, a jemu wygodnie spotykac sie w weekendy bez zobowiazań Bo kobiety sa idealistkami, sa głodne milosci wlasnie tej romantycznej z ksiazek filmow z dawnych epok a tu trzeba twardo stapac na ziemi ogolnie nalezy byc pogodzoną z samym sobą a z otoczeniem tworzyć jakies tam dobro wokół , być cenionym jako człowiek byc poządanym jako przyjaciel .Sa kobiety wiecznie niezadowolone -to podly typ nigdy im zaden facet nie sprosta.Ale sa tez takie które mogą zyc np w jednym pokoju mają jakies ambicje coś tworzą ,ciesża sie blaskiem slonca na scianie w pogodne popołudnie, w ich oczach jest śwatlo prawdziwej kobiecości delikatności lagodnosci.,nie sa naiwne lecz lubią byc przyjazne ale bez wyrachowania .Prawda, ciezko spotkać dziś takie dziewczyny. .Znałam pewne malzenstwo on był kierowcą po zawodowce ona zrobila doktorat i pobudowala dom do dzis jako wdowa oplakuje swojego Romualda i nadal w garazu trzyma jego starego volksvagena .Ta pani bogata z domu nie patrzyła na to co ma partner bo on nic nie miał ale jaki jest a on był po prostu cool , umieli razem zartować wspólnie zaliczali amerykańskie filmy i wypady na wędki za miasto .Cieszyli sie sobą spontanicznie to tylko tyle a jak wiele.Zycie toniezły kolowrotek ale nie mozna dac sie ukluc w palec i zapasc w wieczny sen obojętności i cynizmu Trzeba umiejetnie je przejsc nie raniąc innych ,wybaczac i porzucic msciwośc zazdrość.i miec swoj azyl ,przynajmniej namiastkę
    Co do szmat razem z kolezankami powzielysmy akcje likwidacji zbednych ubran na rzecz osob bezdomnych .Wlasciwie po analizach i przyemysleniach sama doszlam do wniosku ze mniej ubran w szafie rowna sie wiecej czasu na czytanie ksiazek -odpadają nadgodziny )pranie wieszanie .kobietę ubiera szczery usmiech i wlasny styl reszta to dodatki 🙂

    Polubienie

  6. Miłość to nie matematyka…
    Miłość nie rachuje. A jeżeli ktoś zaczyna kalkulować to albo po porostu nie kochał szczerze, jest niedojrzały lub ma problem sam ze sobą – w stylu niska samoocena lub sam sobie podcina skrzydła myśląc”jak taka dziewczyna/chłopak chciałby kogoś takiego jak ja”. Szkoda tylko, że takim podejściem nie zwraca uwagi na to co będzie się działo z drugą stroną, która kompletnie nie patrzy na „status materialny” tego człowieka tylko jest z nim bo go kocha.
    Jak ktoś chce oszukiwać – będzie oszukiwać, jak ktoś chce manipulować, żeby zdobyć drugiego człowieka – będzie manipulował. A jak ktoś chce na siłę sam siebie dołować – to zrobi wszystko, żeby uwierzyć, że jest nic nie warty i na nic nie zasługuje.
    I tak ze wszystkim.

    David Schwimmer ożenił się z kelnerką…są w separacji… a Angelina Jolie rozwiodła się z Bradem Pitemm (a byli z tej samej branży : -P )

    Miłość to nie matematyka !

    Polubienie

  7. Chodzę od czasu do czasu na pedicure do znajomej koleżanki, tak juz jakiej 6 lat wlasnie policzyłam, wciąż do tej samej bo cieżko zmienić cos, co mimo ze obecnie 20 procent droższe, z uwagi na zmianę lokalu, wciąż mocno odstaje od konkurencji. Nie znam bardziej pracowitej dziewczyny – z małego miasteczka, do Warszawy, od rana do nocy praca, do ubiegłego roku wynajmowany punkt w salonie 2 mkw na 2 mkw, obecnie własny lux biznes w szeregowcach na starym Wilanowie – paznokcie, włosy, kosmetyka, no i spory kredyt, ale to nieistotne teraz. Do rzeczy – jestem u niej 2 tyg temu, dowiaduje się, ze rozstała sie po 8 latach ze swoim chłopakiem. Powodów było co najmniej kilka, jakos sie pozbierała, bo racjonalnie potrafiła wytłumaczyć sobie pare rzeczy, co akurat w obliczu rozstania, nie jest latwe. Obecnie wychodzi co weekend – piatek i sobota do klubu, no a na tygodniu umawia sie na „randki” rzecz jasna. Zauważyła dość ciekawą zależność: im cześciej mowi czym sie zajmuje, bo takie pytania podobno padają juz na początku (serio pytam? juz na początku?) tym rzadziej dochodzi do drugiego spotkania… Im cześciej mowi, ze jest właścicielką dobrze prosperującego salonu kosmetycznego, tym krócej trwają te jej spotkania, bo chłopcy jakby tracą zainteresowanie! Magiczna różdżka zamienia ja wiec od jakiegoś miesiąca w dziewczynę, która jest kosmetyczką,” tylko” kosmetyczką, bo dzieki temu, chłopcy jakos raźniej sie czują w jej towarzystwie.. I ja sie pytam, gdzie tu logika jest i czy na bank czegoś nie pokręciła. Mowi ze nie, i ze jej koleżanki robią to samo: jak im sie lepiej wiedzie, wolą umniejszyć swoj sukces, bo to lepiej wtedy wypada. Ja pierdolę, nie wierzyłam przez jakiś czas, dopóki nie przypomniałam sobie tego serialu Sex in the city, który namietnie ogladalam w jej wieku- tam taka Miranda, prawniczka ( Ło matko..) udaje ze jest stewardessą, tylko po to zeby miec lepsze branie. Jak mowi, ze od rana do wieczora na tygodniu i prawie kazdy weekend stuka w laptopa, bo partnerem chce zostac, to jej faceci jakby sie rozpływają w powietrzu, gorzej sie czują i szybciej do domu muszą lecieć, bo żelazka nie wyłączyli. Tak wiec moze i lepiej we własnej kaście sie obracać, ale tylko facetom, bo to oni trudniej znoszą wychylanie sie w górę. Wychodzi na to, że lepiej im jak spoglądają w dół, ewentualnie poruszają sie na równym poziomie.

    Polubienie

  8. Nadal uważam, że zatrzymał się Pan na etapie ludzi, których łatwo opisać i dać im prognozę na następne kilka lat życia. Temat jest bardzo popularny, i następny też będzie i kolejny… Czyli dlaczego kobieta robi loda na imprezie a facet tego nie docenia i ucieka w pośpiechu.. Czasami myślę, że faktycznie świat jest skonstruowany na dramach jak z serialu, życiu w korpo kieckach i w jednostkowych historiach ludzi, którzy wyjechali na jamajke sprzedawać lody.. Ludzie tylko wy jesteście w stanie sprawić, to żebyście poczuli szczęście, nie ważne czy jesteście w korpo gdzieś tam, czy mieszkając na końcu świat, czy w Dubaju…

    Polubienie

  9. Muszę przyznać, że jakiś czas temu zawiesiłam czytanie Pana bloga, mimo, iż ma Pan spory pozytywny wkład w moje podejście do płci przeciwnej (za co muszę podziękować, ponieważ często pomaga mi Pan wybrnać, kiedy moja kobieca mentalność zaczyna zachowywać się irracjonalnie :P) Od pewnego czasu w Pana tekstach jest dużo więcej merytoryki niż frustracji, racjonalności i prawdziwości prozy życia, więc z ulga powracam!

    Polubienie

  10. Jak świat światem, ludzie wybierają sobie partnerów na życie z podobnej warstwy społecznej. To jest bardzo słuszne podejście do sprawy i więcej ma zalet niż wad. A w komentarzach, zwłaszcza kobiety, piszą o tym, że: „Miłość to nie matematyka”. Może tylko fizyka i biologia, ale ciekawe, która z tych pań zainteresowałaby się kloszardem o bardzo głębokim wnętrzu. Pewnie żadna. Prawda jest taka, że oceniamy wszystko, choćby bezwiednie. Oceniamy ewentualnego partnera, ale i swoje możliwości. Nasze ego musi być usatysfakcjonowane i koniec. Kobiety bardzo często odżegnują się też od tego, że są zainteresowane stanem posiadania partnera, to trochę przeczenie naturze, bo nawet jeśli dla takiej pani nie są istotne pieniądze, czy inne Gucci, to życiowa zaradność zwykle już jest, a często to pierwsze wynika z drugiego. Czysty atawizm. A jeśli już faktycznie ani pieniądze, ani zaradność nie mają dla kobiety żadnego znaczenia, liczy się tylko uczucie, to znak, że czas popracować nad własną samooceną.

    Polubienie

    1. Popraw mnie, jeśli czegoś nie zrozumiałam 🙂
      Jeżeli np. kobieta, która ma pracę, jest z niej w stanie sama wyżyć, ma gdzie mieszkać i co włożyć do gara a zakochała się w kimś kto np. mieszka z rodzicami i nie stać go na prezenty Gucci dla niej – to coś jest nie tak z jej samooceną ? JEJ ?
      Nawet tutaj był komentarz dziewczyny, która spotkała się z facetem do momentu, kiedy ten zorientował się, że pani sobie radzi – bo ma mieszkanie, które spłaca. Czy ta sytuacja też świadczy o JEJ samoocenie czy może jego ?
      Kto tu ma problem z tym tematem ? Kobiety czy faceci ?

      I mam jeszcze jedno pytanie… Jeżeli ktoś byłby w stanie nawet dawać jej te super prezenty od G – to co? Prezenty mają świadczyć o tym, że gość jest zaradny ? Pod jakim względem ?
      Kasy ?
      Czyli jeżeli ma dobrze płatną pracę to z automatu ma stworzyć u kobiety myślenie, że skoro tak jest, to na pewno jest dobrym człowiekiem i zaspokoi jej wszystkie potrzeby życiowe ? (nie mówie o materialnych)

      Może jeszcze za mało wiem o życiu, może muszę się jeszcze dużo nauczyć ale mnie tam się zawsze wydawało, że jak ktoś kogoś kocha – to po prostu kocha. I jeżeli ludzie dobiorą się tak do siebie, że jest im życiowo po prostu dobrze – to portfele i samochody przestają mieć znaczenie. A jeżeli mają i ktoś dobiera się tylko i wyłącznie pod tym kątem to będzie prawdopodobnie samotny w takim związku. Może i będzie miał wygodne życie ale wiele razy pewnie będzie dokuczało mu uczucie pustki. A to uczucie potrafi strasznie dusić 🙂 i nie da się jego zagłuszyć…

      I jeszcze o jedną rzecz chciałam zapytać 🙂 Jaka jest definicja „kloszarda” wg Ciebie GMO ?

      Polubienie

  11. Myślę, że to co piszesz w tym artykule ma wiele wspólnego z zachowaniami osób z syndromem DDA lub DDD. Najbardziej widoczny u DDD jest brak wzorców zdrowych relacji międzyludzkich. Z bliska widać, że osoby z problemem DDA lub DDD nie potrafią kochać i nie potrafią zbudować zdrowego trwałego związku. Lubię czytać blog z refleksjami z jak wyzdrowieć z syndromu DDA/DDD: http://blogdda.pl Moim zdaniem bardzo dobry blog o DDA.

    Polubienie

  12. Milka to marka niemiecka, nie szwajcarska.
    Większość Szwajcarów byłaby nieco zaskoczona, iż ktoś może myśleć, ze tak gowniana czekolada jest produkowana w CH.

    A odn. praw wyborczych – nie cała Szwajcaria, tylko ostatni kanton który dopuścił kobiety do głosowania, zrobił to w latach 70-tych.

    Ta wiedza jest ogólnie dostępna, np na Wikipedii .
    No ale nie wymagajmy zbyt wiele od autora.

    Polubienie

  13. Straszny seksizm. Mężczyzn nazywasz „facetami” a kobiety traktujesz jak nadludzi. To co tu widać to białorycerstwo. Takie podlizywanie się kobietom jest wręcz niesmaczne ale poprawne politycznie niestety.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.