Phineas Taylor Barnum był człowiekiem, który wymyślił showbiznes. Ojciec współczesnej rozrywki, milioner, geniusz marketingu.

Zaczął od tego, że wykupił starą ślepą niewolnicę, a następnie pokazywał ją za gruby hajs jako 160-letnią nianię George’a Washingtona (tak, możecie kojarzyć to nazwisko). Do jego szczytowych osiągnięć należy też cyrk, czyli obwoźne przedstawienie z dziwadłami, zwane inaczej ‘freak show’.

Czyli coś jak panie i panowie na Wiejskiej, tyle, że u Barnuma ludzie byli dziwni na zewnątrz, a nie wewnątrz. Występowały u niego takie postaci jak człowiek – gąsienica, człowiek – żaba, kobieta z brodą czy nasz rodak Stefan Bibrowski, który na całym ciele miał dziko rosnącą grzywę, przez co dorobił się przydomka: człowiek – lew.

Zrzut ekranu 2019-05-20 o 18.40.11

Źródło: http://www.oldpicsarchive.com/rare-vintage-photos-part-6-41-pics/35/

Ja jednak nie o tym. Barnuma mocno zainteresowało dlaczego ludzie z taką chęcią chodzą do wróżek.

Zrobił głębokie badanie, posłuchał sobie co mówią one klientom i nie był w stanie w to uwierzyć. Ale wyszło mu, że mówią wszystkim… dokładnie to samo.

Masz potrzebę, by ludzie cię lubili i podziwiali, jednak jesteś osobą krytyczną wobec siebie”.

Życie nauczyło cię, aby nie przesadzać ze szczerością, kiedy się przed kimś otwierasz. Czasem bywasz osobą otwartą na ludzi, przystępną i towarzyską, ale innym razem zamkniętą, ostrożną i zdystansowaną.”

Niektóre z twoich marzeń wydają się być nierealistyczne.

Robisz kupę co rano, a czasami wieczorem”.

Te fantastycznie głębokie stwierdzenia mogą pasować do dowolnej osoby na świecie. Nazywa się to efektem Barnuma.

Dlaczego o tym piszę? Bo mamy w sobie głęboką potrzebę wiary w różne rzeczy, choć niekoniecznie wiara pokrywa się z prawdą (prawda jest jak śmierdzący francuski ser, wiele osób lubi jeść, mało ze sobą go nosi).  

Ludzie wierzą, że można żreć, pić i palić i dożyje się setki. Owszem można. Ale statystycznie rzecz biorąc dbać o siebie się jednak opłaca. Tylko, że dbanie o siebie jest trudne i nudne. A tak? Jakie pięknie uzasadnienie do opierdolenia kubełka KFC i popicia go colą.

Ludzie wierzą, że można przeżyć wypadek samochodowy bez pasów bezpieczeństwa. Owszem, większość jednak je przeżywa, ale właśnie dzięki pasom bezpieczeństwa. Takie historie są jednak mało seksowne.

Ludzie wierzą, że wszystko stanie się łatwe jeśli znajdziesz tą właściwą osobę, która da ci wtedy czas, zaangażowanie oraz szacunek. I oczywiście, istnieje taka opcja, że spotkasz kogoś, kto cię uratuje. Zazwyczaj jednak musisz uratować się sama/sam, aby zbudować coś dobrego.

Ludzie mają nadzieję, że miłość nie zmienia się z biegiem lat. Przecież romantyczna historia wszechczasów to nie Romeo i Julia, którzy razem umarli, ale babcia i dziadek, którzy razem doczekali starości.

I niby rozumiemy, że nawet imperium rzymskie padło, Gra o Tron miała ostatni sezeon, flaszka się też kiedyś skończy, a jednak marzymy o rzeczach, które będą na zawsze. Upajamy się myślą, że miłość będzie do śmierci, przyjaźń do grobowej deski, a związek bez zdrady. A później się okazuje, że ktoś dostał podwyżkę, a ktoś drugi nie i przyjaźń się kończy. Że przyjaciółka żony była jednak na tyle atrakcyjna. Że mąż przyjaciółki był na tyle pociągający.

Ludzie przychodzą do nas i nas opuszczają. A my puszczamy innych, mimo, że miało być inaczej. Mimo, że obiecywaliśmy, że będzie inaczej.

Ile kobiet kochałem i gdzie są teraz?

W 2005 roku zespół „Strachy na Lachy” nagrał piosenkę „Piła Tango”.

Leciało to tak:

Gruby jak armata Szczepan błąkał się po kuli ziemskiej

Trafił do Ameryki prosto z Legii Cudzoziemskiej

Baca w Londynie z Buchami się sąsiedzi

Lżej się tam halucynuje, nikt go tam nie śledzi

Karawan z Holandii. On przyjechał wreszcie

Andrzej Kozak, Mandaryn? znana postać medialna

Tyci przy nim jest kosmos, gaśnie gwiazda polarna

Jest tu Siwy, który w rękach niebezpieczne ma narzędzie

A kiedy Siwy tańczy – znaczy mordobicie będzie

Ilekroć słucham tej piosenki przypominam sobie osoby, które towarzyszyły mi przez moje życie. I też znam takiego Siwego, który jak tańczy to też wiadomo, że będzie wpierdol. 

Przedszkole, mielony z buraczkami, przyjaźnie, znajomości, kumplostwo, picie piwa na pomoście, pocałunki, spacery, wyjazdy etc. Ile z tych kobiet kochałem? Z iloma osobami się przyjaźniłem? Gdzie są teraz? Każdy ma listę takich osób w głowie, a czasami nawet gdzieś głęboko w duszy i jak się poskrobie, to ciągle jest jakiś ból.

Czasami po nie jeszcze raz sięgamy

Jakieś 10 lat temu był bardzo popularny serwis, który nazywał się Nasza Klasa (jak ktoś ma koło 30 -tki to pewnie pamięta pana Gąbkę). Ludzie zaczęli się spotykać na imprezach klasowych, zaczęli się oglądać, zaczęli odświeżać stare sentymenty.

Przypominając sobie czasy i osoby, w których byli zakochani tak, że bardziej nie było można. Wspominając ławkę w parku i pogryzione usta.

Po Naszej Klasie było sporo romansów. Sporo pospiesznego seksu po hotelach.

I sporo rozczarowań.

Bo się zmieniamy. Nie ma tego chłopaka, który był 10 czy 15 lat temu. I nie ma tej dziewczyny. Są tylko wspólne zdjęcia, gdzieś tam na starym dysku komputera.

Zmienia nas życie, zmieniają nas doświadczenia, zmieniają nas ludzie.

Powiem szczerze, bo chyba mogę być z wami szczery: nie wierzę w odgrzewane znajomości tak samo, jak nie wierzę w odgrzewane żarcie. Zawsze będzie gorsze niż za pierwszym razem. No chyba, że jest to bigos. Ale bigos też jest w chuj ciężkostrawny.

Czeka cię rozwód jeśli mieszkasz w mieście na L

Ponoć przeciętny człowiek poznaje w życiu 10 tys. osób.

Czasami wkładałem w relacje bardzo dużo wysiłku. Starałem się. Słuchałem, pocieszałem, pisałem, dzwoniłem. Spotykałem się. Uśmiechałem jak kretyn.

Ta druga osoba też się często starała i to było widać. No bo niby jesteśmy tacy podobni, niby jesteśmy tacy fajni, więc powinno zagrać. Ale to wszystko było na musie. Na siłę. Czasami jest po prostu tak, że cokolwiek zrobisz, niezależnie od tego ile wysiłku w to włożysz i tak to nic nie da.

A czasami spotykasz kogoś i jest po prostu ‘klik’. Rozumiecie się bez słowa. Dlaczego tak się dzieje? Nie wiem.

Jedna relacja trwa sekundy.

Inna pięć miesięcy. Przez ten czas nikt nie ma żadnych wad. Masz burdel w mieszkaniu, a wszystkie twoje łachy leżą na podłodze? Cudownie, ale pokaż cycka. Masz upierdolony garnek w zlewie nie myty od lutego? Jesteś taki męski! A później nagle wszystko na raz zaczyna cię wkurwiać.

Inna relacja trwa pięć lat.

Jeszcze inna pół wieku.

Dlaczego tak?

Pewne rzeczy czasami się po prostu wyczerpują.

W Polsce rozwiedzie się 40 proc. małżeństw, a jak mieszkasz w Lesznie, Legnicy, Siemianowicach Śląskich, Lublinie bądź Ścinawie to w ogóle masz przerąbane, bo tam statystyka ma w ataku Luisa Suareza, który wali bramkę za bramką.  

O związki się walczy

Jedną z prawd Internetu, w którą mocno chcemy wierzyć, jest to, że o związki się walczy.

Tylko tak naprawdę nie potrafimy o nie walczyć. Nie chcemy. Jesteśmy zbyt wygodni. Miłość/przyjaźń jest jak ćwiczenia na w-f do pierwszego bólu. Jak nie ta, to inna. Jak nie ten, to może kolejny. Żyjemy w czasach, kiedy pewne rzeczy są płytkie, mimo, że chcielibyśmy mocno, żeby były głębokie.

Jak to ładnie ujął  dr. Bartłomiej Dobroczyński:

Dzisiaj świat mówi nam, że w jakimś sensie miłość własna jest ważniejsza. Jest pierwsza. Zadbanie o SIEBIE. MÓJ dobrostan. MOJE szczęście. MÓJ komfort – to przede wszystkim. Jeśli kochanie kogoś ci to daje, to rób to dalej, ale jak przestaje, przestań. Jeśli ktoś w ten sposób rozumie miłość, to tak będzie postępował. Jest przyjemnie, korzystam, rozwijam się, to jestem. Psuje się, muszę się wysilać, zwijam się. I to jest nawet jakoś racjonalne. Co z tym zrobimy? Nic.”

Pod pewnymi względami jestem strasznym konserwatystą. Jak kogoś dopuszczam do siebie, do mojego prawdziwego ja, do moich emocji i uczuć, to walczę.

Moi przyjaciele są ze mną od 20 – 30 lat. Czy będą ze mną do śmierci? Nie wiem. Chciałbym. Ale ja się zmieniam, oni też się zmieniają. I zawsze możemy się rozminąć. I przegapić ten moment.

Jak bardzo należy się czasami zgiąć, aby uratować przyjaźń czy miłość? I czy po tym zgięciu, po tym poświęceniu czy nadal jest ten sam związek?

Bycie sobą to dla mnie zgodność myśli z czynami. Kiedy coś się kończy? Kiedy kończy się szacunek do siebie. Kiedy mija akceptacja. Kiedy mija wzajemny luz. Kiedy mija poszanowanie potrzeb. Ty nie szanujesz już jego, on – twoich.  Kiedy przestajesz się cieszyć na spotkanie. Kiedy nie cieszysz się wracając do domu.

Przyjaciel/partner to ktoś kto akceptuje nasze wybory. A co jeśli przestaje je akceptować?

To znaczy, że zmieniły się nasze wartości. To znaczy, że długo nie byliśmy tak naprawdę blisko.

To znaczy, że mogliśmy się spotykać, pić wódkę, mówić o kobietach, muzyce, życiu i śmierci, ale gdzieś tam nie byliśmy już ze sobą szczerzy. To znaczy, że mogły być kolacje, kino, zaciskające się dłonie na prześcieradle, ale czegoś tam już zabrakło.

Skończyło się. I są tylko dwie osoby które są sobie obce, a między nimi jakiś żal.

W rozstaniach zawsze są winne obie strony.

Na koniec

Należy być wdzięcznym za wszystkie dobre rzeczy i dobre chwile. Oczywiście można mieć to też w dupie; kto wkurwionemu zabroni. Ale jak pamiętamy dobre – jest łatwiej. Zostaje sentyment.

W swojej książce “Brud” napisałem kiedyś:

Mam pewien sekret.

Czasami, raz na tydzień, dwa tygodnie wchodzę na jej Facebooka i patrzę, co u niej. Najczęściej oglądam to zdjęcie, na którym siedzi na schodach.

Raz na jakiś czas w naszym życiu pojawiają się ludzie, po których sprzątamy latami.”

lloyd-dirks-74271-unsplash

Photo by Lloyd Dirks on Unsplash

16 uwag do wpisu “Nic nie jest na zawsze

  1. Bardzo sentymentalny wpis.
    Pokazuje jak trudno teraz o receptę na udane życie, bo te recepty się wykluczają.
    Raz mamy walczyć o związek, bo o to co ważne się walczy a nie wyrzuca.
    Drugi raz mamy odpuszczać, bo to toksyczne i trzeba się zająć sobą.
    Ale prawda jest ta sama – boimy się zmian, tego czego nie da się przewidzieć. Tak naprawdę nigdy nie osiągnie się stabilizacji, bo nie wiadomo co przyniesie przyszłość. I może jedyna zasada polega na tym, żeby wykształcić w sobie amortyzator, zgodę na te zmiany i zgodę na błędy – tak aby cokolwiek się zdarzy, zostać na powierzchni.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ktoś kiedyś powiedział , że gdyby relacje nie kończyły się źle, nigdy by się nie kończyły.
    Nie jest tak, że relacje-wersja 2.0 są gorsze. Wymagają tylko zmierzenia się z tym, że było źle, że ktoś coś spierdolił albo został skrzywdzony, rozplątania węzła emocji, wyobrażeń i cholera wie, czego jeszcze. A rzadko komu, chce się w ogóle tym zajmować. I w ten sposób historia urasta do rangi przeznaczenia „ bo tak musiało się stać ‘’, „bo relacje się kończą” i moje ulubione „ bo się zmieniliśmy”. Bzdura. Na początku relacji wybieramy siebie przy kimś. Każdy ma swoje powody, tylko jeśli relacja jest prawdziwa, to zachwyt nad własnymi uczuciami zamienia się w zachwyt nad drugim człowiekiem. Nie jego osiągnięciami czy fajną dupą. Nad nim. Nawet pomimo błędów, gorszych dni, i pokręcenia, które każdy w sobie nosi. Dzięki temu można być wdzięcznym za to, co było dobre, nawet jeśli nie jest już fajnie i słodko.

    Polubienie

  3. Jakie zadumy, no no…Takie to…głębokie.Takie…fą-fą srą-tą.

    Kurtyna! Standing ovation! Rzucam pomidorem :p

    Te Twoje słowa zawsze jakoś mało ,,praktyczne” były. I… Z resztą, większość takich jak Ty, od pióra, to ,,ludzie słowa”, a nie ,,ludzie czynu”.
    Zatem! Świergol sobie tak dalej. Zajrzę tu za rok, Wróblu paskudny…

    Polubienie

  4. Nie do końca się zgodzę. Są takie żelazne relacje, które w większości przetrwają wszystko. Rodzina. Matka-syn np. Więc analogicznie związki i przyjaźnie też mogą. Sztuką jest właśnie utrzymać relację POMIMO zmian, które są naturalną koleją rzeczy.

    Polubienie

    1. No własnie też napisałam o relacji matka-dziecko, ale to chyba nie do końca można przełożyć na inne relacje. Tam jednak działa cała masa fizycznych wspomagaczy. Tak czy inaczej jest to bardzo fascynujący rodzaj relacji.

      Polubienie

  5. „Raz na jakiś czas pojawiają się ludzie, po których sprzątamy latami”…a kurz i tak się unosi…
    Dziękuję za ten wpis. Czytam Cię od czasu do czasu. Zerkam kobiecym okiem na spojrzenie Mężczyzny.

    Polubienie

  6. Powiem Ci, ze trafione w samo sedno. Ja doskonale pamiętam Naszą Klasę, bo miałem wtedy 20 lat 🙂 A czy były romanse? W moim otoczeniu akurat nie, czy z otoczenia rodziców. Ale ze słyszenia znam takie historie. Ja też nie lubię niczego co odgrzewane. Właściwie to przecież… starych kotletów się nie odgrzewa. I ojjj życie zmienia 🙂 i to bardzo…

    Polubienie

  7. W sumie to chyba należy zazdrościć matkom – mają jedyną wieczną i niepodważalną relację (tym, które gdzieś tam od samego początku nie miały „rozterek dzieciowych”, wiadomo). Coś napędzane stale emocjami i hormonami, bez względu na wiek, bez względu na to, co dziecko zmajstruje. Ciekawy fenomen.

    Polubienie

  8. Panie Piotrze, czytałam Pana wszystkie książki, więc „znamy ” się dość dobrze 😊, blog też całkiem udany, muszę przyznać 🙄. To co mnie w Pana pisaniu i myśleniu urzeka, to absolutna szczerość, czasem okrutna i pozbawiająca jakichkolwiek złudzeń co do związków damsko – męskich ( z męskiego punktu widzenia ), a jednocześnie gdzieś na dnie Pana duszy ( lub myśli 😊), kołysze się sentymentalny smutek za straconymi uczuciami, których przecież i tak w końcu nie ma…….czyżby przy całym realizmie, tęsknota ??….
    Ale proszę pisać dalej i dalej………

    Polubienie

  9. Przemijanie najlepiej opisuje piosenka Pablopavo i Ludziki „brązowe i niebieskie” z najlepszej moim zdaniem polskiej płyty zeszłego roku MARGINAL, polecam też „panie inżynierze” czy „Karwowski”, apropo jak pierwszy raz oglądałem 40-latka to było to o takim starym siwym dziadzie który tylko leżał na wersalce, a zaraz sam będę miał 46 lat. Wszystko i wszyscy się zmieniają , my też. Im szybciej przyjmiemy to do siebie tym będziemy mniej z tego faktu niezadowoleni.

    Polubienie

  10. Bardzo dobrze napisane, a przede wszystkim chyba ten tekst jest dobry, bo jest idalny balans pomiędzy szeroscią a patosem. I to rzeczywiście przykre, że wszyscy ulegamy tym totalnie odklejonym modelom zachowań jakie mamy w internecie: wszyscy są szczęsliwi, nie cierpią, dobrze wyglądają i zawsze robią rzeczy tak widowiskowe, że nawet nie podchodź. Brakuje odwagi do bycia szczerym.. tylko tyle i aż tyle 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.