Przeczytałem na Fejsie opowieść koleżanki mecenas o swoim nowym kliencie. Pan – dodajmy nie pozbawiony sporego wdzięku – żonę zdradzał z kochanką, kochankę z żoną, a obie oszukiwał, czyli tak jakby klasyka tematu.

Ponieważ kobiety mają morderczą wręcz intuicję i zawsze wiedzą, a na dodatek prezentują niezdrowy egoizm, żona zażądała rozwodu, a kochanka podjęła nagle decyzję, że w procesie ujawni wszystko, stając się świadkiem koronnym jego wątłych zasad moralnych. Kiedy pani mecenas dowiedziała się o nowym świadku (czyli kochance) zadzwoniła do swego klienta, aby go poinformować, że znalazł się w czarnej dupie.

Na co on westchnął ciężko. Po czym zajęczał, bądź jak kto woli zakróliczył:

„I widzi pani, pani mecenas, jakie te baby są! co tu robić? co tu robić? JA JUŻ ŻADNEJ NIGDY NIE ZAUFAM!”

W tym momencie swego rodzaju bolesny grymas pojawia się na mojej twarzy, bo jest to klasyczny przypadek pomylenia przyczyn i skutków. Żyjąc w niewierności, a domagając się lojalności. Ten błąd popełniamy w życiu nieustająco. To co dobre dla nas uważamy za dobre dla wszystkich.

Co ma zrobić porzucona 40-tka bez dzieci?

Patrzę przez okno na pokryte śniegiem podwórko.

W ręku mam kawę pół na pół z mlekiem. Piję i widzę jak z taksówki, szarego mercedesa, wysiada kuso ubrana pani z czarnymi długimi włosami i zmierza raźnym krokiem do bloku naprzeciwko. Podziwiam, bo ma buty za kolano na wysokiej szpilce i chyba ciężko w czymś takim iść, ale ona nie ma specjalnego problemu.

freestocks-org-188096-unsplash

Photo by freestocks.org on Unsplash

Kręci biodrami, a starszy mężczyzna wynoszący śmieci zamiera na chwilę z otwartą paszczą. Trochę się z niego nabijam, trochę mu współczuję, bo za jakiś czas to ja będę na jego miejscu. Bo jego ręka też pewnie kiedyś takich ud i takich pośladów dotykała, gładziła i klepała.  A teraz on tylko mówi do kumpli: szybko minęło i ogląda stare zdjęcia.

W tej klatce do której zmierza brunetka, mieszkały kiedyś trzy czy cztery dziewczyny, które za drobną pomoc finansową (bo powiedzmy sobie szczerze: co to w dzisiejszych czasach jest 300 czy 400 zł?) oferowały pomoc w innym zakresie. Więc o różnych porach dnia ciągnęli tam panowie w lepszych i gorszych garniturach, ze skórzanymi teczkami w dłoniach i obrączkami na palcach. Niektórzy obrączki te pośpiesznie zdejmowali, a niektórzy nie. Dodam, że panie na osiedlu cieszyły się w niektórych kręgach pewnym uznaniem, bo opalały się topless na balkonie. A miały co pokazać. Teraz zima, nikt się na balkonie nie opala. A poza tym, rok temu sąsiedzi się zezłościli i właściciela mieszkania przekonali, żeby wynajął je komuś innemu.

Śledzę wzrokiem idącą do klatki kobietę, popijam tę świeżo zrobioną kawę i myślę o komentarzu na Fejsie, który napisał do mnie Piotr.

Kolejny post napisz z pozycji 40-stki, która była w związku 15 lat. Latali gdzie chcieli, imprezowali gdzie chcieli, zero pieluch, bycia na skraju wyczerpania o 21-ej, a facet nagle poczuł instynkt, potrzebę zmultiplikowania swoich genów no i rzucił w odstawkę 40-stkę, zmieniając ją na 28-32 bo wiadomo, taka urodzi z większym prawdopodobieństwem bez komplikacji.  

No i co pozostaje takiej 40-stce? Pustka, bo dzieci to jest cel na całe życie, kiedy seks stanie się przereklamowany. (W istocie na dłuższą metę większym afrodyzjakiem jest piękny umysł, niż piękna dupa). Także stary, sporo jeszcze musisz się nauczyć.”  

Mi zawsze imponowało takie bezwzględne przeczucie: ja wiem lepiej. Imponowało, bo chciałbym mieć podobną pewność.

Że udane życie = dzieci

Że udane życie = związek

Że udane życie = małżeństwo.

A inaczej, chuj bombki strzelił, wyschnięta macica (to kobiety), a facetów z Tindera czeka smutna starość.

Ale nie mam. Bo ja od razu się zastanawiam i pewnie niesłusznie, czy ta kobieta, która od 15 lat była z facetem chciała mieć z nim dziecko? Czy mówiła mu o tym? Czy rezygnowała z własnych potrzeb dla niego? Bo jeśli tak, to nigdy nie jest to dobry pomysł. Zawsze idzie za nim jakaś cena. Czy ten mężczyzna obiecywał jej, że zawsze przy niej będzie? Tego nie wiemy. A może dawali coś sobie przez te 15 lat i to coś zwyczajnie się skończyło?? Czasami miłość zapala się nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo dlaczego gaśnie. Łatwo jest oceniać, kiedy obserwujemy coś z zewnątrz. Prawdę o czyimś związku można poznać, będąc w tym związku.

I jeszcze jedno: w życiu nie ma prawd uniwersalnych.

Jak możesz być tak egoistyczny?

Jak się ma 22, 23 albo 29 lat to człowiek przede wszystkim nie wie, czego chce. Jak to ładnie ujął Janusz Głowacki, życie wygląda wtedy jak w sztukach Sarah Kane, gdzie bohaterowie podcinają sobie żyły wśród okrzyków „fuck me” na zmianę z „love me”. A czasami dochodzi do tego „zjebałaś mi życie, dziwko”. Ewentualnie  ktoś wysyła sms, że się rozmyślił i związku nie będzie, bo i takie przypadki znam z praktyki, a związek był sześcioletni.

Zderzenie się z tym, kim jesteśmy naprawdę, jest cholernie ciężkie. Dlatego zamiast badać siebie, zamiast realizować swoje marzenia, zamiast żyć życiem, o którym marzyliśmy mając lat kilkanaście uciekamy w krótkotrwałe przyjemności. Nikomu nie kłamiemy tak dobrze, jak sobie.

Życie jest tak jednak skonstruowane, że każdy ma dla nas jakiś plan. Rodzice, krewni, znajomi, przyjaciele, szef w pracy, etc. Ludzie, a kobiety już w szczególności, mają wielkie problemy z dbaniem o swoje własne potrzeby. Może dlatego, że żyją z piętnem towaru, który szybko traci przydatność do spożycia.

Żyją więc życiem, które im narzucają matki (dlaczego nie masz faceta?), ciotki (dlaczego tyle pijesz), babki (dlaczego nie masz dziecka), znajomych (ja na Twoim miejscu….). A później na każdej wigilii i każdym święcie pszczelarza jest: „Dzieci. Zmieni ci się, zobaczysz.” Lub: „Jak możesz być tak egoistyczna? Egoistyczny?”.

Na co jedyna racjonalna odpowiedź brzmi: kurwa, mogę. POPATRZCIE.

W Polsce są sami miłośnicy hipotez. Na zasadzie: ja wiem lepiej co jest dla ciebie dobre. W domyśle: złapać kogoś jak najszybciej, mieć dziecko, a później się poświęcać, budując związek.

Ludzie gdzieś tam podświadomie chcą, aby życie innych wyglądało jak ich. Chcą, żeby życie innych pod żadnym pozorem nie było lepsze niż ich… Małżeństwo, dzieci, ślub, śmierć. Nie jest ci łatwo? Twoja żona to wredna suka? No wiadomo przecież, że tak to jest. (W domyśle: NIECH każdy tak ma.) Gdy ktoś wyłamuje się z ogólnie przyjętego stereotypu, budzi niepokój.

Jeśli ulegamy presji tych, którzy “wiedzą lepiej” to po pewnym czasie przestajemy być sobą od poniedziałku do piątku, bo decyzję w tym zakresie podejmuje za nas ktoś inny.

Na bycie sobą zostają weekendy.

A jeśli do tego jeszcze dojdzie nieudany związek, to tracimy nawet tę ostatnią namiastkę wolności.

Czy każdy musi być dojrzały?

Narzucanie komuś: “musisz mieć dzieci” jest równie aroganckie, jak stwierdzenie “dzieci psują związek”. Niektórzy lubią koleiny. Niektórzy wstają co rano z łóżka i mówią: zmęczony jestem. I to im daje poczucie stabilizacji.

alex-wong-46428-unsplash

Photo by Alex wong on Unsplash

Czasami nasze potrzeby przychodzą z czasem. Bo się zwyczajnie zmieniamy. Czasami ludzie z upływem czasu stają się coraz mniej gotowi na poświęcenia. Kupują sobie kota (rasy Miałkoon) albo psa, ubierają go w sweter i to jest ich dziecko i jedyny problem pojawia się wtedy, gdy trzeba jechać na Open’er albo nie dostało się w promocji biletów wizzkiem do Tel Aviv- u. Czy każdy musi być dojrzały? Nie.

Jak ktoś podejmuje decyzję, że czegoś nie chce, to zamiast nazywać go altruistą, nazywa się ją/go egoistą.

Ludzie nie chcą mieć dzieci bo nie czują się w stanie.

Bo fasolka nie jest ich marzeniem.

Albo fasolka jest ich marzeniem, ale nie chcą wychowywać tej fasolki same, bo to w chuj ciężkie wyzwanie, gdyż mając dziecko/dzieci pracuje się w trybie ciągłym.

Bo nie są gotowi na heroizm.

Bo nie mogą mieć dzieci.

Bo nie chcą spędzać połowy życia z jakimś palantem.

Bo za miłość płaci się częścią swojej wolności. Pewne pokoje się zamykają, pewne otwierają. Nie każdy jest na to gotowy.

Co robisz z głowy? A co z serca?

Stoję przy tym oknie, patrzę w dal. Kobieta już dawno zniknęła w bloku.

A ja myślę, że życie to taki piękny i straszny twór, w którym nie ma jednego sposobu na przeżycie go dobrze. Nie ma powtarzalnego wzorca, który zapewni wszystkim szczęście oraz sukces. Grunt, aby czuć wewnątrz siebie, że sprawy idą we właściwym kierunku.

Długo się tego uczyłem, ale już nie oceniam, czy ktoś jest ode mnie lepszy, bo ma lepszy samochód, czy gorszy, bo jeździ starym gratem, albo nie nosi – ponoć modnych – spodni w kratkę. Nie oceniam więc też, czy ktoś powinien mieć dziecko, czy nie powinien. Akceptuję, że ludzie są inni. Mają inne plany, inne marzenia. Ważne jest, żeby nie zamykać się na te różnice.

Decyzje odnośnie swojego życia ludzie, wbrew pozorom, podejmują po namyśle. Z jakichś tam powodów. Niektóre rzeczy robimy z głowy, a niektóre z serca. Które z nich po czasie okazują się lepszym pomysłem?

Nie wiem.

Ja swoje podejmuję z serca. Gdybym słuchał ludzi, nigdy bym nie napisał żadnej książki, bo kazaliby mi się zająć zarabianiem pieniędzy. (A tak – książki pisane dla publiczności, o dupach i dymaniu, pisałem na szczęście z serducha.) Wiem za to, że każda decyzja którą podejmujemy w życiu rodzi jakieś konsekwencje.

Jeśli ktoś chce zarabiać pieniądze, będzie pracować bardzo mocno i to bez gwarancji na sukces. Jeśli ktoś wybierze faceta, który nie nadaje się do związku i chce mieć z nim dziecko to zostanie samotną matką. Ktoś chce mieszkać sam? Będzie sobie prał, sprzątał i gotował. Ktoś ma dość kobiet, bo to wariatki? Straci jakąś część świata, która dla niego będzie niedostępna.

Wszystko wynika w naszym życiu z czegoś. Ale?

Samotność nie zależy od tego czy ktoś ma dzieci

W Japonii jest taki kompleks 171 budynków, które nazywają się Tokiwadaira. Kiedyś mieszkanie tu uchodziło za symbol sukcesu.

Dziś ponad połowa mieszkańców tego osiedla ma więcej niż 65 lat. Jakiś czas temu w lokalu znaleziono tu trupa 69-letniego mężczyzny. Zmarł trzy lata wcześniej.  Poleżałby pewnie jeszcze trochę, ale skończyły się pieniądze na koncie, z którego automatycznie ściągano czynsz za mieszkanie.

Taka śmierć nazywa się tutaj kodokushi i ludzie strasznie się tego boją.

Dlatego sąsiedzi umawiają się, że rano patrzą na zasłony sąsiada z naprzeciwka. I jak nie idą one rano do góry to znak, że coś jest nie w porządku i trzeba dzwonić po pomoc.

W japońskich więzieniach siedzi teraz ponad 10 tys. emerytów, którzy wolą być za kratami niż w pustym mieszkaniu. Jest z kim pogadać, a na dodatek są trzy posiłki dziennie, co na wolności wcale nie jest takie pewne. Za 100 jenów dziennie emerytury, czyli coś koło 9 dolarów, to w Japonii można wegetować, a wielu z nich tak właśnie żyje.  Łatwiej jest więc pójść do sklepu i ukraść batona albo colę. A później ma się już pewny dach nad głową. Dzieci? Dzieci żyją swoim życiem. Spora część starych ludzi nie ma z nimi żadnego kontaktu. Ich życiem była praca.

Japonia ma to dziś, my tak będziemy żyć za 30 lat.

To, że ktoś nie jest sam na starość to kwestia tego, że ma udane życie. Że troszczył się o innych, że potrafił budować relacje, a nie tego, że ma dzieci.

Bo dzieci niczego nie gwarantują, dzieci trzeba potrafić wychować, a to jest najtrudniejsza sztuka na świecie.

joshua-rawson-harris-781033-unsplash

Photo by Joshua Rawson-Harris on Unsplash

61 uwag do wpisu “Ktoś nie chce mieć dzieci i żyć po twojemu? Nie potępiaj. Nie zazdrość. Szanuj.

  1. Cudny wpis. Czytam Cię niemal od początku i mam wrażenie że te ostatnie wpisy są bardzo refleksyjne i od serca. Chętnie wracam do pierwszych wpisów jednak to te ostatnie najbardziej do mnie przemawiają.
    Podobnie jak Twoje książki. PI oraz PIK według mnie były ciekawe i często do nich wracam. Brud się mi nie podobał. Natomiast Twoja ostatnia książka ujęła mnie za serce. Przeczytałam ją całą w ciągu jednego wieczoru i nadal chętnie do niej wracam.

    Polubienie

    1. Coś skrobnę jako coś wiedzący.
      Wpisuję się jak każdy w jakiś tam schemat -miłość, żona, dziecko, rozwód – i tak sobie po kilku latach od rozstania stwierdzam, że to wszystko jest bardzo pojebane ale i bardzo proste 🙂

      Każdy może żyć tak jak mu się to podoba i w w/w wpisie zabrakło jednego magicznego słowa T O L E R A N C JA dla wyborów i decyzji innych.
      Więc toleruję osoby, które chcą założyć rodzinę mieć dzieci, wybudować dom i wpierdolić się w kredyt na 100 lat.
      Toleruję osoby, które mają rodziny, dzieci, udane związki, domy i kredyty na 100 lat.
      Toleruję osoby, które są w związkach i nie mają dzieci, bo tego nie czują.
      Toleruję osoby, które są w związkach i nie mają dzieci, bo ich mieć nie mogą.
      Toleruję osoby, które chodzą na randki, imprezy, gang bang party itp.
      Toleruje osoby, które nie chodzą na randki, imprezy, gang bang party, bo wolą w tym czasie pograć na konsoli, iść na siłownię, czy jechać na ryby.

      I toleruję osoby, które mnie nie tolerują.

      pozdrawiam

      Polubienie

  2. Wiesz, to chyba najmądrzej napisany post jak u Ciebie czytałam. Być może dlatego tak go odebrałam, bo jestem przed 30stką i w moim otoczeniu zaczyna narastać presja. „na co czekasz?”, „zegar tyka”, „chcielibyśmy zostać w końcu pradziadkami” i „zobaczysz, odmieni ci się”. Może odmieni, może nie. Na razie nie czuję klimatu nie przespanych nocy bo kolka, bo ząbki, bo tak już ma. Chuchasz, dmuchasz, chcesz wychować na ludzi, a gówniarz zacznie ćpać, chlać, pyskować i nie będzie można sobie z nim poradzić. Bo tak naprawdę dzieci nie wychowuje się dla siebie i tak jak napisałeś, posiadanie dziecka nie gwarantuje towarzystwa i opieki na całe życie. Każdy powinien żyć tak, żeby być szczęśliwym. Póki co, zbyt mocno sobie cenię mój spokój i niezależność, żeby wywracać życie do góry nogami. Może kiedyś… Pytanie brzmi – lepiej później żałować, że się nie spróbowało, czy na odwrót?…

    Polubienie

    1. Zdecydowanie Cię popieram. Mam dokładnie takie samo podejście do tematu. Mam 28 lat na karku, nie czuję żadnej potrzeby posiadania dziecka, pomimo tego, że presja otoczenia z roku na rok jest co raz mocniejsza. Żyć należy tak, aby było nam dobrze.

      Polubienie

    2. a co to znaczy „być szczęsliwym”, bo ta optyka też się zmienia z upływem czasu;
      Karwowski na pytanie, czy jest szczęsliwy, odpowiadał zawsze „nie jestem nieszczęsliwy – a to już bardzo dużo”;
      dzisiaj Pani nie czuje klimatu, a potem jak już się będzie chciało poczuć to będzie raczej zbyt późno, bo w końcu nie każdy jest Ałłą Pugaczową;
      utarte schematy mają to do siebie, że skoro są utarte, czyli wykorzystane przez wielu, to może nie są takie najgorsze, skoro mimo skarg, narzekań i utyskiwań tak wielu z nich korzysta.

      Polubienie

    3. Uśmiech własnego dziecka, jeden uśmiech. Takich emocji nie da się opisać słowami. Przez bezdzietność odbierasz sobie więcej niż połowę radości z życia. Nie będąc matką nigdy też nie zostaniesz babcią. Dlaczego zakładasz, że nie wychowasz dzieci na dobrych ludzi? Wybór należy do Ciebie.

      Polubienie

      1. Nie każdego rozczulają dzieci. Naprawdę twój komentarz jest żałosny, twierdzisz że wszyscy chcą tego samego i uszczęśliwi ich to samo. Ja na przykład nie chcę zostać matką, a tym bardziej babcią, nie rozumiem co ma znaczyć „nie bedąc matką nigdy też nie zostaniesz babcią”.

        Polubienie

    4. Dokładnie. Najgłupszy argument jaki najczęściej powtarzają wszyscy zwolennicy dzieci najlepiej w wieku 20lat: „kto się tobą zajmie na starość?!”. Nikt, w takim czy innym wypadku.

      Polubienie

  3. Ciekawy wpis. Zgadzam się z tym, że ocenianie innych jest mega destrukcyjnym działaniem. Też staram się to eliminować. Jestem zdania, że każdy powinien skupiać się na swoim życiu, a jeśli wierzymy bardzo w jakieś wartości, to nasze szczęście może „zapalić” do czegoś ludzi, którzy nas obserwują.

    Polubienie

  4. Ja nie chcę mieć dzieci bo nie. Nikomu nie zamierzam się tłumaczyć mimo użycia „bo” . Proste. Wiedzieć czego się chce i czego się nie chce, robienie i ponoszenie konsekwencji – dojrzałość. Kropka. . . !

    Polubienie

  5. Przepiękna i wartościowa notka!
    Kiedyś przeczytałam taki cytat, który myślę, że oddaje jej sedno.

    „Obiecałam sobie nigdy, ale to nigdy nie oceniać ludzi. Bo nigdy nie wiemy, co się kryje pod pozorami ludzkich motywacji i zachowań” K. Grochola.

    I tego się też sama nieustannie uczę.

    Bardzo dziękuję za ten tekst.
    Jak większość skłania do przemyśleń.

    Polubienie

  6. Nowy target dla tekstów? Tym razem nastki płci obu? Z „potrzeby serca” wynieś śmieci i najedz się to potrzebą serca albo kotem/psem jak się znudzi, a całość opraw muzycznie w „So what” (Metallica).
    Kuźwa, przedszkole pan uprawiasz, panie „miłośnik hipotez”. Tylko z dowodami krucho.
    Z drugiej strony całkiem popieram bo się „piękni i ebnięci” wykruszą i wymrą, choć nie tak całkiem bo po nich inni się objawią – to nie po linii krwi idzie wszak, a po podatności na bzdety „pięknie” ubrane. Następny krok to pitologia en masse i odpalanie zachowań lustrzanych. Zawsze jak rozumu brak to się pitoli o „potrzebach serca”, a jak się „potrzeby serca” nie bronią to się publicznie teatr… wróć.. szopkę publicznie odstawia.

    Polubienie

  7. Przecież teraz właśnie prawie nikt przed 30-35 rokiem nie ma dzieci, chyba, że wpadł.Na pewno piszesz o tej samej Polsce o co moja, szczególnie w wydaniu z dużych miast?Teraz to trzeba się nastawić na potężny odpór JEŚLI CHCESZ I PLANUJESZ DZIECI.JEŚLI JEJ MASZ I NIE UWAŻASZ, ŻE TO KONIEC ŻYCIA.Także takie rady „z dupy”, zupełnie nieaktualne.Bliskie mojemu sercu i rozumowi są za to wnioski dotyczące Japonii.Zarówno odnośnie emerytów w więzieniach (że wolą tam być niż osamotnieni i że standard życia gwarantowany nic nie wnoszącym do wspólnej puli jest wyższy niż całe życie płacącym podatki np.w szpitalu), jak i odnośnie dzieci-że samo ich posiadanie nie daje żadnej gwarancji bezpiecznej starości (wpierw trzeba je dobrze wychować)Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Taki sekret bo chyba w jakiejś innej Polsce żyjesz. Znacząca większość dzieci rodzących się w Polsce to wynik tej że wpadki, reszta to zwykle rezultat ciężkiej orki a nie planowania. A to że potencjalnie odpytywane w temacie takich badań osoby, publicznie wygłaszają o zaplanowaniu, i ma się to nijak do reszty wywiadu z nimi przeprowadzanego, to odrębna kwestia w temacie: Dlaczego ludzie tak ordynarnie i głupio kłamią?
      Polecam również wyniki badań nad płodnością, zwłaszcza mężczyzn, oraz lekturę jak zmieniano progi „bezpłodności” na przestrzeni ostatnich powiedzmy 25-30 lat. Wychodzi z tej że lektury że według poprzednich norm większość osobników płci męskiej można dziś uznać za bezpłodnych. I napisałem tu o bezpłodności czysto biologicznej bo jeśli chodzi o tą umysłową to Internet jest świetnym studium bardzo wielu przypadków płci obojga, zwłaszcza jeśli chodzi generację czy pokolenie która biologicznie winna być zdolna do posiadania i wychowania najzdrowszego potomstwa.
      Niestety mimo wieloznacznie rozumianego pieprzenia coś się popieprzyło. Pewnie „z potrzeby serca” 😀

      Polubienie

      1. @Szary
        z ciekawości zapytam, ile ma Pan dzieci? Z tonu wypowiedzi wnioskuję, że pewnie z pięć co najmniej. No chyba, że jedyne „doświadczenia” nt. płodności, dzieci biorą się u Pana z lektury książek, raportów, artykułów i blogów „ikeopodobnych”, jak u wielu „młodych-zdolnych-oczytanych”…

        Polubienie

    2. ANIA to samo miałam pisać. Mam 27 lat, mąż 31 i jestem w ciąży. Staraliśmy się całe 2 miesiące więc jestesmy szczęściarzami, że obeszło się bez komplikacji. Tzn. szczęściarzami wg nas, bo wg znajomych, którzy są w okolicach lub po 30 – nawet niektórzy po ślubie, więc to nie klimaty kumpelek-singielek – to zesmy sobie własnie zjebali zycie. Czuje się jakby mnie otaczali poczatkujący studenci, wiek 20-22 lata, którzy nie powiedzą tego wprost, ale w ich oczach widac wspolczucie zamiast życzliwości. Jednej dziewczynie, ktora stwierdzila, ze teraz to sie dwa lata nie zobaczymy, bo nie bede miala czasu, powiedzialam, że jak ona bedzie wpadac to chetnie pogadam z nią na inne tematy niż kupki i pampersy, bo inaczej mozg mi moze wyparowac – to sie zdziwiła, że tak można. Ona chyba myśli że to jest czarno-białę: masz dzieci i z automatu stajesz sie matką polką, a jeśli chcesz być silną babką to nie możesz ich mieć w ogóle. Ludzie…

      Polubienie

      1. No właśnie-u nas to tak często bywa z myśleniem:albo tylko białe albo tylko czarne.W mojej rodzinie jest para, która ma 4szt. Choć to dla mnie o wiele za dużo, imponuje mi ich podejście do życia i radość z siebie nawzajem.A ile się nasłuchali, że są głupi i przegrani to sama sobie możesz łatwo wyobrazić na własnej podstawie. Dodam, że oboje są po politechnice i nieźle sobie radzą.Za to ze 20 lat nie spotkałam się z żadnym przypadkiem namawiania na rodzinę i dzieci.Wręcz odwrotnie.Zdaje mi się, że jeśli Czarny chce być kontrintuicyjny i wspierać mniejszość i namawiać do „uszanuj to”, to powinien zmienić narracje i pisać w spr.dzieciatych.Inaczej -jest według mnie śmieszny

        Polubienie

  8. Zaintrygowała mnie ta kuso ubrana pani z czarnymi długimi włosami, co szła do bloku na przeciwko. Czy wiadomo coś więcej ? Do kogo szła ? Kto to jest ? Czy będzie kontynuacja tego wątku ? Ciekawie się zapowiadało…

    Polubienie

    1. @JANINA: „kuso ubrana pani z czarnymi długimi włosami, co szła do bloku na przeciwko. Czy wiadomo coś więcej ? Do kogo szła ? Kto to jest ? Czy będzie kontynuacja tego wątku ? Ciekawie się zapowiadało”

      W kolejności: 1. Tak 2. Do pana który ją zamówił 3. Prostytutka 4.Zapewne, ale po kolejnej wypłacie pana 5. Ciekawie, jak ciekawie. Odbyła się kopulacja bez emocji jakich codziennie odbywają się miliony na tej ziemi

      Polubienie

  9. Ok, nie każdy musi chcieć mieć dzieci – ale te osoby – karierowicze powinny same zadbać o swój fundusz emerytalny, bo jak nasze pokolenie się zestarzeje to moje dzieci będą zapierdal@* na wasze egoistyczne dupska. Podobnie tacy ludzie, którzy świadomie nie chcą mieć dzieci, nie powinni utożsamiać się z narodem bo w ich interesie nie leży jego byt i przetrwanie.

    PS. Nie jestem zwolenniczką partii rządzącej

    Polubienie

    1. Mogłoby już od dawna nie być szans na obecność Twoją i Twoich „bachorów” (odnoszę się do „zapierdalania”…), gdyby nie wielu ludzi, którzy nie mając dzieci, albo już ich nie mając w skutek różnych zdarzeń w historii, oddali życie, by się narodowi przydać. A przydać się chcieli, bo byli z nim utożsamieni.
      PS. Ja też nie… Tylko jakie to ma znaczenie?

      Polubienie

    2. To jest jakiś największy mit ekonomiczny powtarzany regularnie. Ja pracuję.Ja zarabiam. Ja płace podatki. Z tych pieniędzy które teraz zarabiam i z tych podatków które teraz płacę powinna być moja emerytura. Tak, dokładnie, fizycznie z tych. Nie z pieniędzy przyszłych pokoleń. A fakt, że u nas w Polsce system emerytalny ledwo zipie i to co teoretycznie ja wpłacam na emeryturę jest rozdawane na 500+ albo na łatanie innych dziur budżetowych to nie jest powodem by rodzić dzieci jako zabezpieczenie swoich pieniędzy na starość. To jest po prostu złodziejstwo. Zarabiam, płacę podatki i od nich będzie liczona moja przyszła emerytura. nie od zarobków dziecka jakiegoś Kowalskiego. A i owszem, prywatne konto gdzie odkładam tez mam.

      Polubienie

    3. Dzisiaj ci „karierowicze” zaperdal@* na emeryturę innych, również tych bezdzietnych, więc nikt im na starość łaski nie powinien robić. Co za chore myślenie…

      Polubienie

    4. „M pisze:
      Styczeń 4, 2019 o 12:02 pm

      Ok, nie każdy musi chcieć mieć dzieci – ale te osoby – karierowicze powinny same zadbać o swój fundusz emerytalny, bo jak nasze pokolenie się zestarzeje to moje dzieci będą zapierdal@* na wasze egoistyczne dupska. Podobnie tacy ludzie, którzy świadomie nie chcą mieć dzieci, nie powinni utożsamiać się z narodem bo w ich interesie nie leży jego byt i przetrwanie.

      PS. Nie jestem zwolenniczką partii rządzącej”

      Może to ja będę łożył na Pani dzieci, wolące socjał niż pracę? Któż wie jak będzie? Po Pani wpisie, nie spodziewam się po Pani, że przekaże swoim dzieciom jakieś s-lachdobrorad@cia.pl-etne zasady ponad takie, że „nienawidź innych”, „należy ci się”.

      Polubienie

    5. @M: skąd pomysł że osoby bezdzietne to karierowicze? Odpowiednio długo żyjąc na świecie wiem, że miażdząca większość karierowiczów ma dzieci.
      Dalej piszesz: jak nasze pokolenie się zestarzeje to moje dzieci będą zapierdal@* na wasze egoistyczne dupska.
      A zdajesz sobie sprawę, że ci bezdzietni, przez całe swoje życie(zanim przejdą na emeryturę) zasuwają w podatkach na pediatrę, przedszkole, szkołę, plac zabaw, ostatnio 500+ na produkt twojego nieegoistycznego dupska? Zamiast szczekać okaż wdzięczność. Zwłaszcza że nie masz zielonego pojęcia czy i ile twoje dzieci w ogóle zarobią, oraz czy za 30 lat system emerytalny w takim kształcie w jakim jest w ogóle będzie istnieć.

      Polubienie

    6. My teraz zasuwamy na Wasze żłobki, przedszkola, szkółki i opiekę zdrowotną dla dzieciaków. Więc tym „egoizmem” to sobie może tak paszczy nie wycieraj 😉

      Polubienie

    7. Kto bierze emeryture, zarobił sobie na nią pracą. Albo inaczej: z jego podatków byli finansowani emeryci, kiedy on był aktywny zawodowo. Nie manipuluj! Thanks!

      Polubienie

  10. „Pośród wielu dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle.” Stanisław Staszewski
    Odkąd usłyszałem to zdanie, przestałem oceniać innych – bo mają prawo błądzić, i sam zacząłem więcej robić, bo przestałem się bać. Polecam serdecznie. : ))

    Polubienie

    1. Dokładnie. Mam wrażenie, że część czytających nie zrozumiała tekstu, i tytuł trochę ich zmylił. To nie jest wpis o dzieciach, one są tutaj dla zilustrowania przykładu. Jak autor napisał, „Grunt, aby czuć wewnątrz siebie, że sprawy idą we właściwym kierunku.” Chodzi o to, że każdy z nas ma prawo do tego, aby wybierać. Może powinien się sam zastanowić, kim jest i jakie są jego potrzeby, a może żyć bez spiny, i akceptować to co przyjdzie bez większego planu, a może jedno i drugie. Nie ma właściwej drogi. Nie wiemy, w tym całe clue sprawy.
      Czarny, dobry tekst, jeden z lepszych, jak dla mnie. Znasz MBTI i różnicę pomiedzy Sensing/Intuiting? To, generalizując oczywiście, wyjaśnia różnicę w odbiorze tekstu przez czytelników. 🙂
      A ostatnią książkę się przyjemnie czytało, thx.

      Polubienie

  11. Trochę nie łapię co ma wspólnego zdradzający klient pani mecenas, kobieta o czarnych włosach i w kozaczkach oraz przekonanie, że się wie lepiej co dla innych dobre, ale mniejsza z tym, ja tu w innej sprawie.
    A mianowicie, czy nie macie wrażenia, że ktoś Pana Ikeę podmienił, i to na KOBIETĘ? Wiem, hipoteza odważna, nawet z gatunku spiskowych, ale wiele by tłumaczyła. Dało się zauważyć, że Czarny zbliżając się do 40-stki zmienił się, spoważniał, zmądrzał. Każdemu może się zdarzyć, ale żeby aż tak? „Stary” Ikea na pewno by nie pił kawy pól na pół z mlekiem, „Stary” nie wyrażałby się „pisałem z serducha”, oraz wzdragał/wzdrygałby się nazywając ciążę „fasolką”, nawet ironicznie, bo są jakieś granice. A to tylko przykłady z pojedynczego wpisu. Mam wrażenie, że „Nowy”, jak słynny seryjny morderca Zodiak, bezczelnie podrzuca nam we wpisach wskazówki, które mają nas naprowadzić na właściwy trop. Zodiaka nigdy nie złapali.
    Więc co się stało? „Stary” opchnął na allegro rozwiniętego bloga jakiemuś „Nowemu”? może zlecił produkcję wpisów copywriterowi, żeby utrzymać community, a sam zajął się pisaniem książek? a może blog został ukradziony (gdzie w takim razie, do cholery, jest policja)?
    Tak czy inaczej, trochę szkoda, tęsknię za „Starym”…

    Polubienie

    1. Regularnie, raz na jakiś czas ktoś wrzuca podejrzenie, iż jakoby autor się zmienił w kobietę, był kobietą etc.
      To jest tak samo zabawne, jakby ktoś utrzymywał że „Pulp Fiction” zrobiła kobieta, bo nie wiadomo wprost o co chodzi, trzeba się domyślać a po wyjściu z kina nikt nie potrafi opowiedzieć całej fabuły, no i estetyka wnętrz, a „Bękarty Wojny” robił jakiś porąbany psychopatyczny świr, ale na pewno facet bo o wojnie i takie proste i w ogóle. Mimo że cechy wspólne i charakterystyczne dla twórcy widać gołym okiem 😉
      Istnieje taka hipoteza, że każdy chłopiec ostatecznie dorasta, to następuje gdzieś w wieku 40-43lat i trwa jakiś rok, dwa, do najdalej 43-45lat a potem ten dwuletni okres mężczyzny się kończy i cykl chłopiec->mężczyzna jest ostatecznie domykany przez „stara pierdoła”.
      Zaczyna się opowiadanie o dzieciństwie, młodości, udzielanie rad młodym, słowem wszystko żeby tylko odwrócić uwagę od faktu że bez viagry to coraz częściej drzemkę sobie można strzelić, a nie numerek.
      Temat stary jak świat.

      Polubienie

  12. Tak się zastanawiam, bo wciąż o tych garniturach. Mąż i żona. Ona zarabia nieźle, ma prestiżowe stanowisko, on zarabia bardzo dobrze, z pracy która zawsze była jego pasją. Nawet gdy zaczynał nie prosił o stanowiska, w czasach wysokiego bezrobocia, pracodawcy sami za nim biegali, chociaż nigdzie się nie ogłaszał. Tylko, że tacy ludzie mają za przeproszeniem w dupie jak wygląda garnitur zgodnie z najnowszymi trendami. Nienawidzi kupowania ubrań ale stara się wyglądać stosownie do okazji, więc ona kupuje mu wełniane garniaki TH na wyprzedaży w Zalando. Ładnie wyglądają, dobrze na nim leżą, zresztą to jego ulubiona marka, pewnie są i inne ale kto ma czas na bzdety. W Warszafce ludzie podobni do Ciebie stwierdziliby pewnie że hmm… ‚ten teges’ (to a propo’s oceniania innych) Życzę, każdemu takiej inteligencji, osobowości i tych najlepszych męskich cech, których z tego co czytam, wśród „najnowszych trendów” próżno szukać. Zresztą zatrudnia m.in. prawnika w Warszawie, który na pewno jest lepiej ubrany 😉 Pieniądze woli jednak inwestować i wydawać na rozwój swój, bliskich lub to co naprawdę lubi. Ona ubiera się głównie w kilku ulubionych sieciówkach, nie musi być markowo, ma w tym atrakcyjnie wyglądać i dobrze się czuć. Buty i torebki dobrych ale polskich producentów. Jedno dziecko, wspólna decyzja, kilka lat po ślubie. Taki trochę projekt, nie było żadnych instnktów, nacisku. Stwierdzili, że w życiu trzeba spróbować wszystkiego, a rodzicielstwa nie można porównać ani zastąpić niczym innym. Był strach i żadnych oczekiwań, także wobec potomka, który pójdzie własna drogą, jak czasem wróci to OK. Tak, często było ciężko, ale nigdy nie żałowali decyzji, to banał ale faktycznie dziecko wydobywa z człowieka uczucia i instynkty, o które nigdy by się nie podejrzewał. Wydobywa nadludzką siłę fizyczną i psychiczną w trudnych momentach, których zdarzyło się więcej niż w przypadku innych dzieci, zmienia nieodwracalnie człowieka, daje większą pewność siebie, dojrzałość, leczy z egoizmu, na pewno nic potem już nie jest takie samo i dobrze. Rodzicielstwo nie kojarzy im się z infantylnym gęganiem i rozmowami o kupkach. Ona nigdy tego nie lubiła, nie była typową mamuśką z reklam, była sobą, do pomocy niania tylko na czas pracy, czasem ktoś z bliskich żeby pobyć we dwoje. Teraz mieszka z nimi młody człowiek, który jest częścią jej i jego, i chociaż kłótliwy jak na wiek przystało, każde oddałoby za niego życie i nie wyobraża sobie domu bez tych kłótni ale też zwykłego „kocham was”. Nie mają poczucia, że coś im zabrano (tzw. wolność) czy stracili czas, czas i tak by upłynął, na mniej lub bardziej jałowym życiu, a tymczasem przeżyli niesamowitą, nieporównywalną z niczym przygodę, która trwa nadal. Nie zrezygnowali z pracy, podróży, pasji, zainteresowań, sportu, tańca który uwielbiają . Ale najważniejsza jest świadoma decyzja i zaakceptowanie jej konsekwencji. Jeżeli chcę dziecka nawet w dalszej perspektywie to nie tracę czasu z kimś kto nie chce o tym słyszeć. Jeżeli nie chcę to też ok i nie mam żalu, że czas upływa, bo tak wybrałam.

    Polubienie

  13. Nie da się ukryć, że wpadłem tu (a także kiedyś w życiu) ze względu na pośladki. 😉 Zdjęcie super, samotność wśród okien. Tekst też super. Podobne pisałem kiedyś w konspektach (mieliśmy normę 4-5/dobę). Zgadzam się z tym co wyżej pisze FANKA, że czasami zmiana płci autora jest trudniejsza niż się zakłada. Ale przecież nie chodzi o płeć …
    Trudny problem. Jak żyć, aby potem nie żałować? Dziecko poczęte po 40-stce jest na pewno inne od tego poczętego po 20-stce. Ale i życie na luzie jest inne w obu kategoriach wiekowych. I teraz największa tajemnica życia. Jako „psycholog z odrzutów” mogę stwierdzić, że nie ma sztywnych reguł i algorytmów rozwiązujących ten problem. Dziecko z komplikacjami, z matki po 40-stce może być geniuszem, w przeciwieństwie do dziecka debila z matki po 20-stce. Podobnie jest z życiem, które fascynujące może być dopiero po osiągnięciu pewnej dojrzałości. Wynika z tego, że życia też trzeba się uczyć, może nawet i z takich postów, bo żyje się raz …

    Polubienie

  14. W kwietniu skończę 40. Ludzie ciągle nie dają mi 30, pewnie przez sposób noszenia się i przesadne wręcz dbanie o mordę. Nie mam dzieci. Nie mam szczęścia w związkach. Wyznawalam zasadę „kochaj tak, jakby nikt cię nie zranił”. Gówno prawda. Moi mężczyźni różnili się od siebie, ale schemat i etapy związku zawsze te same. A ja byłam zbyt odpowiedzialna żeby pozwolić sobie na wpadkę. Świadome rodzicielstwo poległo również na tym, że się nie wydarza. Zawsze niepewnie w pracy, zawsze za małe pieniądze. Dziecka samą miłością nie wykarmię. Później mój Tata względnie młodo umarł. Tyle co go odzyskałam że szpon macochy, która nas na lata rozdzieliła, a zachorował i odszedł. Dotarło do mnie, jak bardzo jestem obciążona, bo zrobiłam sobie mały wywiad rodzinny pod kątem zdrowia i umierania. I to już była decyzja końcowa- żadnych dzieci. Zwariuję zastanawiając się codziennie, czy zdążę je wychować, czy wcześniej zachoruje i umrę. Dwa lata temu poznałam kogoś, przy kim stopniałam. Obudził we mnie nadzieję. Przy nim nie bałam się nawet najczarniejszych scenariuszów, może przez jego liczną rodzinę i myśl gdzieś z tyłu głowy, że w razie czego on i dziecko nie zostaną sami. Ale skopało się. Widzimy na włosku. Ja mu już nigdy do końca nie zaufam. O dziedzinach też się już nie rozmawia.
    Ja wiem, że coś tracę. Że coś mnie omija, coś ważnego. Dla swoich dzieci chcemy być lepsi, więc tacy się stajemy. Ale nie czuję żalu. Tak miało być.
    Nie zdecyduje się już na dziecko. Bo to już późno dla mnie. Za chwilę będę w wieku, gdzie zostawało się babcią. Znam parę osób, które przydarzyły się ok 40. Wszystkie one cierpią. Jedne, bo między nimi a rodzicami jest zbyt duża różnica mentalna i nie potrafią się dogadać, drugie mają postępowych rodziców, więc tego problemu nie ma, ale jest „moja mama po prostu mi się sypie”. Starość, zniedołężnienie. I 20 letnia córka która wchodzi w życie……

    Polubienie

    1. Hahaha z takim nastawieniem to faktycznie….lepiej pozostań bezdzietna. Dzieci dają tak wiele radości i tak wiele zmęczenia, równiez czasem psychicznego..takie życie… Twoje usprawiedliwienia co do wieku są gówniane. W mojej ocenie emocjonalnie kulejesz, a moźe wygoda czy egoizm i na pierwszym miejscu….JA. A zbyt duźa różnica mentalna?? Zawsze była i tak pozostanie. To inne pokolenie przeciez. Ważne by przekazac dzieciom swoje wartosci, otworzyc horyzonty, dać skrzydła. I kochać. Tylko tyle. Ja nie cierpię, mimo róznicy dużo ponad 30 lat pomiędzy mną a dziećmi. Poza tym….dzieci odmładzają mentalnie. Mocno odmładzają. A Ty …jak widzę… w wieku 30paru lat stetryciałaś 😉 pozdrawiam mk

      Polubienie

      1. Jestem takim „późnym” dzieckiem swych rodziców, bardzo kochanym, zadbanym jako dziecko, ale późnym – 10 lat różnicy pomiędzy mną a starszą siostrą a rodzice byli przed 40-stką. I cóż Ci mogę,_GOOSIA_ powiedzieć na ten temat? Nie chcę być niemiły, ale nie masz najmniejszego pojęcia o czym piszesz, i w najmniejszym stopniu nie zrozumiałaś o czym Magda pisze. Jeśli to jest to Twoje „odmłodzenie” to niestety, nie widać najmniejszej różnicy pomiędzy tym, a cofnięciem się w rozwoju intelektualnym. Chyba pomyliłaś jedno z drugim(nie, to że hormony walą w głowę to nie odmłodnienie, to stan umysłu)

        Polubienie

  15. Świadoma decyzja o tym, że nie będziemy mieć dzieci, będąc w związku małżeńskim to egoizm. Nie zmienia tego społeczne nastawienie dzisiejszych czasów ani pitolenie autora Pokolenia Ikea. Faktem jest, że dziś wiele osób ma problemy, boi się, że nie dadzą rady, jako rodzice, albo, że nie zapewnią wystarczających warunkow materialnych, to zmniejsza winę. Coś się z nami jednak stało, że jesteśmy słabsi i fizycznie i psychicznie od naszych rodziców, dziadków.

    Polubienie

    1. Trochę to takie pitolenie. Dlaczego niby to jest egoizm? Biorąc pod uwagę, że trzeba przełamać instynkt, podjąć taką decyzję(postawić się w mniejszości), znosić presję i uwagi rodziny, znajomych, nieznajomych, w tym często na forach internetowych podrzędnych pisarzy, to raczej jest to świadome sikanie pod wiatr.
      Znakomita większość pierwszych dzieci to dzieło przypadku i pójścia na żywioł. Oczywiście pięć lat później nikt się już nie odezwie jak rodzice tego dzieciaka będą głosić komunały o odpowiedzialności i planowaniu ;-).
      Skoro piszesz o „winie”, to znaczy tyle że przyjąłeś pogląd że rozmnożenie się to obowiązek, a niewywiązanie się to przewinienie.
      Dobrze by było, gdyby niektórzy przejrzeli na oczy i rozejrzeli się wokół. Przez ostatnich 200 lat ludność świata rosła wykładniczo, teraz już wiemy że samobójczo, ponieważ odbyło się to kosztem przyrody i życia. Mamy przeludnienie, i to kilkukrotne.
      Ludzie opowiadający się za dalszym zwiększaniem populacji nie tylko są samobójcami, ale są samobójczymi idiotami.
      A co do tego że jesteśmy słabsi od rodziców/dziadków? Nic bardziej błędnego.
      Przez ostatnich 200 lat nie potrafili utrzymać niepodległości, mądrze się rządzić, nie zbudowali ani potęgi umysłowej ani bogactwa, ani liczącej się pozycji w świecie. Za to ochoczo wdawali się w pomaganie innym oraz w nie mające sensu ani logiki powstania.
      A dzieci tłukli jak wszyscy wtedy – bez planu i bezrefleksyjnie, więcej=lepiej to może jedno, dwa przeżyją do dorosłości.
      Od początku do końca stoisz na stanowisku, że im głupiej tym mądrzej. Niestety.

      Polubienie

  16. Dzieci się nie wychowuje. Dzieci są obserwatorami. Dzieci codziennie patrzą na nas, na nasze relacje, nasz uśmiech lub jego brak, życzliwość, radośc, uczucia. Dzieci można ukierunkować gdy się gubią, wskazać moźliwości. Dzieci uczą się od nas i patrząc na nas. Wychować moźna psa, aby był posłuszny, ale nie dziecko.
    Wszystkiego dobrego na Nowy Rok 🙂

    Polubienie

  17. A ja odkąd mam dziecko już nikogo ani niczego nie oceniam😉 poznałam znaczenie improwizacji, choć cały czas się zastanawiam co jest słuszne, a co nie. Mam nadzieję że to co w Chinach dojdzie do nas później niż za 30 lat. Dzisas😱

    Polubienie

  18. Ja nigdy nie chciałam mieć dzieci. Teraz, w 34. roku życia okazuje się, że ich po prostu nie będzie z przyczyn medycznych (niemożność ich posiadania). Trochę to dla mnie dziwne, bo wcześniej rzeczywiście była taka myśl że „może mi się odmieni”….

    Polubienie

  19. W przyszłym miesiącu zostanę matką. Decyzja o zajsciu w ciążę była impulsem. Nigdy jakoś się do tego nie kwapilam, jak i mój partner. Nie są to łatwe decyzję, wiemy że zmieni się wszystko, ale cieszymy się. Uważam, że nie każdy musi mieć dzieci, rozumiem. Trzeba żyć według siebie, a nie spełniać oczekiwania dziadków, rodziców i innych ciotek. Kochamy się i szanujmy 🙂

    Polubienie

  20. Niedawno wrocilem z Japonii…. 100 jenow to ok 0,8 euro ;), wiec cos nie teges.
    Nie chailem miec dzieci, moja kobieta bardzo… w koncu, moze przez przypadek, urodzil sie syn…. jest kochany, chociaz jest 2 letnim urwisem…
    Spedzam z nim olbrzymia ilosc czasu, ale bardzo teskenie za wyprawami z przeszlosci, kiedy to odwiedzalem rozne kraje etc….
    Milsoc do syna i czas z nim niestety maja dosc zly wyplaw na malzenstwo, bowiem teraz zona zarzuca mi, ze nei mam dla niej czasu, hahah.

    Czy zdecydowalbym sie 2 raz na dziecko? Moze tak, ale pozniej…. tyle jeszcze ladow nie widzialem :/ :))))

    Polubienie

  21. A ja uważam, że jedynym odpowiednim podsumowaniem jest stwierdzenie, że powinno się każdemu pozwolić żyć po swojemu 🙂 świat jest pełen wujkówdobrarada, którzy zawsze znajdą coś do czego można się przyczepić, ale oczywiście nie w swoim, tylko cudzym życiu 😉
    PS Każda kolejna książka jest co raz lepsza, już zapisuję się w kolejce po następną 😛

    Polubienie

  22. Powiem wam kim chce być każdy – bohaterem. Bohaterem swojej opowiesci. Wiemy, co musi miec kazdy bohater – i to wcale nie jest szczesliwe zycie bez wybojow. Ale bohaterem kazdy z nas chce byc od dziecka. Tylko potem zycie pokazuje – olej to, mozna latwiej, mozna przyjemnie, bez tych bzdet o poswiecaniu sie dla swoich marzen, bez konsekwencji, bez problemu. I to dziala, bo wszyscy maja lat nascie i nie rozmawiaja szczerze tylko pusza się w walce o pozycje i jak to ktos okreslil – dopiero ucza sie korzystac z mowy.
    Potem czas mija, zaczynaja sie pewne upadki. Niewielu wtedy przychodzi do glowy, ze w sumie to maja jak bohaterowie z dziecinstwa – bylo spoko, ale te se ne vrati, trzeba isc na przygode, zmierzyc sie z przeciwnosciami. Albo dalej zapierdalac u macochy lub byc pomiatanym przez wujka-bratobojce. Ludzie czuja zew, ale wiedza ze sa w dupie.
    Zapomnieli, jakim bohaterem chcieli byc.
    Czytaja poradniki, blogi, ogladaja filmy – ale nienasycenie zostaje.
    Trzeba wrocic sie do tego 5latka i przypomniec sobie, co go jaralo. Takim bohaterem chcesz byc! W dzisiejszych czasach, gdzie bog juz dawno umarl a jego trup rozlozyl sie przez paskudny XXw – zaczynaja ginac pojedynczo, w izolacji, nasze marzenia. Obsmiewamy kazdego, kto mysli szerzej, marzy smielej – a potem z zazdrosci klikamy lajki i piszemy „ale fajnie.” koniecznie z kropka nienawisci.
    I idziemy po leki, bo cos jest nie tak ze smutkiem przez dziesiec lat.
    Trzeba odkryc w sobie marzenia z dzieciństwa. Kim chcialem byc jak dorosne, jak mialem 4 lata? O czym marzylem? Suprise, juz mozesz. W koncu sie doczekales. Zapomniales w nawale obowiazkow i w sieci spolecznej, ale ciagle mozesz W KONCU wpierdolic caly kubel lodow. I wziac urlop na rzadanie zeby siedziec caly dzien przed kreskowkami. Reanimuj swoje marzenia, zacznij je ozywiac jak Lazarza – o dziwo mimo tylu lat dretwej martwoty nie beda smierdziec! Pozdrawiam was smutnych w XXIw ktorzy mysla – czego mi brakuje?
    Brakuje Ci bajki w ktorej to Ty jestes bohaterem. Prawdziwa bajka to nie tylko same przyjemnosci, zadne dziecko nie lubi takich pierdol. Znajdz wierze z krolewna, zabij smoka i wygraj marzenia.

    Polubienie

    1. Nie do końca bym tak to ujął i niezupełnie się zgadzam lecz mam przekonanie że dobrze zrozumiałem. Ja to nazywam „szturmowaniem kryształowej góry”: po nagrodę, po łupy, po zbawienie, albo, jak co niektórzy w zabawnym poczuciu humoru – by grabić, palić i plądrować, a potem ucztować :-D.
      Nie przesadzałbym z tym zwrotem ku dziecięctwu ale odszukanie własnego archetypu bohatera i podążanie za tym wzorcem w miejsce upodabniania się do jakiegoś mitycznego uosobionego bohatera, to zadanie u progu dorosłości. Później to już trochę szukanie erzaców, taka „musztarda po obiedzie”, „piąta woda po kisielu”.

      Polubienie

  23. Nie sądzę, aby nasze społeczeństwo wyglądało za 30 lat tak jak japońskie dziś. Nie żyjemy tak jak Japończycy 30 lat temu. Tam jest i była zupełnie inna kultura pracy.
    Wystarczy zobaczyć jak „zapracowują” się dziś 30 latkowie.

    Polubienie

  24. Dzięki za ten wpis. Podesłałem część rodziny z nadzieją, że zrozumieją… ale dalej mają mnie za dziwaka, bo jak to być singlem w wieku 22 lat, nie chcieć dzieci, stałego związku. No cóż taki jestem, może trochę inaczej myślę, ale chyba nie jest jakiś gorszy? Studiuję (może nie to co chcieli ale co mi tam), pracuję, szukam perspektyw w życiu, a przede wszystkim podtrzymuję dobre relacje z dalszymi i bliższymi znajomymi oraz przede wszystkim przyjaciółmi. No ale co zrobisz, nie wpasowałem się idealny model jednej części mojej rodziny… ale jakoś nie jest mi z tym tragicznie 😉

    Polubienie

  25. Zgadzam się z Tobą – FANKA. Od jakiegoś czasu (nie zawsze) wyczuwa się na blogu „pierwiastek kobiecy” ;). Mam wrażenie jakbym czytała/słuchała dwóch różnych osób. Czyżby to rzeczywiście uwrażliwienie Piotra wydobywało się z otchłani cynizmu i dawało znać o sobie- że jednak żyje i ma się dobrze ;)? Czarny, czyżby takie cechy nie były Ci obce? Jakoś nie mogę przyjąć do wiadomości faktu o „przejęciu” bloga przez obce ręce.
    Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze dobrze się czyta i… zawsze wzbudza emocje.
    Wracając do tematu. Kij w mrowisko.
    Nie od dziś wiadomo, że nie jesteśmy narodem tolerancyjnym.
    Jeśli dotyczy to kogoś gdzieś daleko, to owszem potrafimy być wspaniałomyślni
    i wyrozumiali. Sytuacja zmienia się, jeśli delikwent/bądź para delikwentów znajduje się tuż obok. Zarówno bezdzietność, jak i liczna gromadka dzieci, wzbudzą wcześniej czy później – zależnie od czasu i środowiska, jeśli nie ostracyzm, to na pewno komentarze i to nie z gatunku tych przyjemnych i pozytywnych. Wszelkie skrajności są mało akceptowalne, jeśli nie niedopuszczalne. Dodatkowo sytuację pogarsza fakt, iż nasz model życia jest najsłuszniejszy a prawda najprawdziwsza. Mimo, że w większości życie samo pisało scenariusze i tak z ręką na sercu- niewiele osób konsekwentnie dążyło do miejsca, w którym się ostatecznie znalazło. Nikt się nie przyzna, nawet przed sobą, że być może, miał kiedyś inne plany i marzenia- jakim miał być bohaterem – tak jak pisze STARY. To zburzyłoby tę ich/naszą 😉 słuszność w nieomylność. Nie oceniamy. A jednak szafujemy „egoistą”. Egoista, bo chce być sam. Egoistyczni, bo płodzą tyle dzieci – wedle uznania.
    Masz rację Czarny, że brak samotności i szczęśliwa starość nie od posiadania dzieci zależy a od tego, że ktoś „…troszczył się o innych, że potrafił budować relacje…” Każdy z nas zna ze swojego podwórka przypadki starych ludzi pozostawionych samym sobie. Tylko niewielu jest bezdzietnych, reszta posiada dzieci gdzieś w świecie. Często wzbudzają współczucie i litość. A jak do tego doszło, wiedzą tylko oni. Czasem potrafią dostrzec swoje błędy, czasem nie, a czasem nie ma na to już czasu. Smutne.

    Polubienie

  26. Slowo ode mnie .Posiadanie dzieci to czysto indywidualna sprawa.wazne by byc odpowiedzialnym , uczyc dziecko szacunku dla innych , własnej wartosci, dawac madre przykłady.A gdy ktos nie ma dziecka zawsze moze pomoc innemu dziecku ,zaprosić na obiad jakies dziecko z domu dziecka.JA koleguje sie z kobieta która miała 8 dzieci.Mam wielki szacunek dla niej .Dzieciaki sa duże .Ta pani mmjest wdową ma wnuki .jestem w kontakcie z ta rodzina cos tam zawsze im dam dobre slowo , zyczliwosc ,prezenty jako niby ciiocia.Duze rodziny zawsze mają potrzeby.Oni w tej rodzinie sa wszyscy pracowici paru pracuje za granicą, szanują matke babcie swoich dzieci.Ona czuje sie szczesliwa zrealizowana.Ja podziwiam ją za jej trud ogromny i zawsze takim kobietom będę pomagać .prawdą jest ze lepiej nie mieć dzieci niż traktować je jak ciężar.Kto ma male dzieci musi porezygnowac z wielu rzeczy dzieci zakotwiczają w miejscu . Rodzicom zycze wytrwalosci -powtarzam wychowanie to najciezsza praca.

    Polubienie

  27. I tak jak ocenianie kogolwiek w tym siebie jest bezcelowe a wrcz szkodliwe . Tak – jak pisze autor to nie kwestia posiadania dzieci a budowania relacji m.in z dziecmi moze ogrzac nas na starosc. Jesli wiec chcielibysmy sprobowac tej drogi to jednak bez dzieci biologicznych czy adoptowanych sie to nie uda….Takze moje drogie Panie tik tak – tik tak ….. . BTW jak to jest ze tak bezrefleksyjnie przyjelismy wzorzec w ktorym kobieta zamiast chec spelnienia sie w budowaniu relacji (z dzieckiem) zaczela wierzyc ze chce sie spelniac w wysylaniu maili…

    Polubienie

  28. Dzieci się nie posiada. Jesteśmy rodzicami, dzieci wychowujemy nie dla siebie ale dla świata, dla nich samych, aby szły własną drogą, bez liczenia na ich wdzięczność. W rodzicielstwie nie ma miejsca na egoizm.

    Polubienie

  29. 40 stka.
    Zawsze chciałam mieć dzieci, zawsze. NNiestety czas szybko leci. Na początku wiadomo: nauka, praca, jakaś tam pseudo kariera i staranie się by cokolwiek mieć. I związki. Te do 30tki niby poważne, jednak nie na tyle by chcieć zakładać od razu rodzinę. Później wielka miłość…
    Dziś podnoszę się po tej wielkiej miłości, z mężczyzną, z którym myślałam, że spędzę resztę życia. Pragnęłam mieć z nim dziecko, on deklarował, że pragnie tego samego. Niestety nie udało się. Może to los tak chciał, a może po prostu coś ze mną jest nie tak…
    Wiem, że dziś świadomie nie zdecydowałabym już się na dziecko. Jestem racjonalistką. Zanim wyliżę rany, zanim stanę na nogi minie wiele czasu. Nawet jeśli za jakis czas kogoś poznam to będzie już za późno.
    Sama sobie taki los zgotowałam. Żałuję bardzo, że nie zdecydowałam się na dziecko wcześniej, że czekałam Bóg wie na co i na kogo. Nawet gdybym została sama doskonale poradziłabym sobie w życiu. Dziecko mobilizuje do działania.
    Czuję się trochę przegrana.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.