Ktoś nie chce mieć dzieci i żyć po twojemu? Nie potępiaj. Nie zazdrość. Szanuj.

Przeczytałem na Fejsie opowieść koleżanki mecenas o swoim nowym kliencie. Pan – dodajmy nie pozbawiony sporego wdzięku – żonę zdradzał z kochanką, kochankę z żoną, a obie oszukiwał, czyli tak jakby klasyka tematu.

Ponieważ kobiety mają morderczą wręcz intuicję i zawsze wiedzą, a na dodatek prezentują niezdrowy egoizm, żona zażądała rozwodu, a kochanka podjęła nagle decyzję, że w procesie ujawni wszystko, stając się świadkiem koronnym jego wątłych zasad moralnych. Kiedy pani mecenas dowiedziała się o nowym świadku (czyli kochance) zadzwoniła do swego klienta, aby go poinformować, że znalazł się w czarnej dupie.

Na co on westchnął ciężko. Po czym zajęczał, bądź jak kto woli zakróliczył:

„I widzi pani, pani mecenas, jakie te baby są! co tu robić? co tu robić? JA JUŻ ŻADNEJ NIGDY NIE ZAUFAM!”

Czytaj dalej