Wyglądam na lat 35, ale czuję się na 135 i nic mi tak w życiu nie wyszło, jak włosy z głowy. A ponieważ jestem już cyniczny i stetryczały, zacznę od wyjaśnienia, jak wygląda typowy związek według typowej kobiety:

Dawno, dawno temu, za siedmioma lasami, za siedmioma górami, żyła sobie piękna królewna. Spotkała ona księcia. Ale książę okazał się tępym chujem. Koniec.

Ta historyjka cieszyła się sporym uznaniem u mnie na Facebooku, bo mieści w sobie dużo prawdy życiowej. Jeśli chodzi o relacje z innymi ludźmi, to uczymy się ich na twardo. Przez porażki. Jadąc dupą po drucie kolczastym.  I nie tylko kobiety, mężczyźni też.

Jesteś w szczęśliwym związku? To wielki dar. A uważasz, że dzięki temu udało ci się zgłębić wielki sekret udanych relacji? Cytując starodawną chińską mądrość: chyba cię popierdoliło.

Żyjemy w świecie w którym jesteśmy cały czas połączeni z siecią, jesteśmy nieustająco w kontakcie z innymi ludźmi przez msg, insta, snapa, w każdej chwili ktoś może do nas zadzwonić, ale coraz więcej jest dookoła samotnych ludzi. Kobiety mają jednak przejebane jakby bardziej, bo mimo wszystko najbezpieczniej w pierwszą ciążę zajść jest przed 35 rokiem życia.

Wiesz ile jest w każdym mieście ładnych, fajnych lasek? Takich, które biegają, chodzą na fitness, trenują karate albo taniec, mają doskonałe prace, zainteresowania, mieszkania, samochody, są zadbane, szczupłe, czasami mają cycki, czasami nie, ale jak jest potrzeba to mogą je sobie zrobić  i mają właściwie wszystko poza tym, że chcą się tym WSZYSTKIMI (oraz cyckami) z kimś cieszyć?

Odpowiem: dużo. Tyle ile tipsów w przeciętnej dyskotece. Albo hybryd. Albo żeli.

I każdy ma dla nich dziesiątki rad, co zrobiły źle, co spierdoliły, że do tej pory nie znalazły jakiegoś zawodnika (w domyśle: “Jesteś głupia albo ślepa, bo mój czwarty kuzyn od strony matki, to ma pytę do kolan i jest wolny”). Rad, z którymi popierdalają, jak rodzice po 500+, czy jak mecenas po koszty. Rad, od których raka małżowiny można dostać.

Z tego układu zdarzeń wynika, jak widzisz, że singlostwo to często płacz i zgrzytanie pochwy. I singielka sama, bez twojej pomocy, zaczyna sobie zadawać setki pytań, na czele z: “Dlaczego jestem taka zjebana, że nikt mnie nie chce?”.

A kolejnym z nich jest:

Czy obniżać wymagania?

Drogi Czarny,

Może faktycznie cholernie duży wpływ na moje wyobrażenie o miłości mają bajki Disneya, ale jak godzić się na to, co oferuje nam dzisiejszy świat? Tanie komplementy, tanie życie. A jak coś idzie nie tak, to nara, znajdę lepszą. No ale do sedna. Za namową znajomych postanowiłam trochę przystopować z wymaganiami. Zaczęłam się spotykać z miłym gościem. Wykształcony, niebrzydki, podobno zraniony przez kobietę. Ideał, rzec można, bo zna ból zdrady. Tak, tyle że, jak na faceta przystało, po miesiącu zaczął się spotykać z równolegle z inną. Ot, taki zwrot akcji. Oczywiście nic złego w tym nie widział. Po kilku takich przypadkach jestem odporna, więc było tylko rozczarowanie. I niechęć do szukania jakiejkolwiek nowej relacji. I po co obniżać wymagania, skoro – czy są wysokie, czy niskie – efekt jest taki sam? Czy ludzie już naprawdę nie potrafią być wierni i zdolni do uczuć? Czy jednak ze mną jest coś nie tak?

Pozdrawiam

Oszukana Jędza

Jędza zastanawia się, czy biorąc pod uwagę wątłą kondycję rodu męskiego niezłą opcją nie byłoby zamknięcie się jednak w wieży. Z wifi, dostępem do netflixa i dużą biblioteką. Włosy się zapuści, seks się ogarnie wibratorem, a kurier z Uber eats będzie przywoził pizzę i czekoladki. Jak nie można się zakochać, to się chociaż nawpierdala.

xxx

Na pewnym etapie życia, kobieta po prostu widzi, że tego wyśnionego, wymarzonego, to jakoś nie ma. Idzie do łóżka z kilkoma żabami, myśląc że to jak nic książę, ale ani pocałunki ani nawet robienie laski nie pomagają. Ropuch jest ropuch.  Wtedy na scenę wchodzi tzw. provider.

Kto to jest provider?

To ten facet, o którym kobiety mówią: on jest takim dobrym człowiekiem.  Znaczy się, pizda. Pizda dla kobiet, bo gostek jest zazwyczaj ok i ma zainteresowania.

42397398_2379465792080563_7035059158428680192_n

Każda kobieta w wieku poborowym stara się takiego providera mieć na stanie. Czasami jest ich nawet dwóch, bądź trzech. Aby się nie zniechęcili, daje im czasem nadzieję, że będzie bzykanko. Ale do aktu konsumpcji nie dochodzi. Provider ma być po prostu w stanie stand-by. Takiego Scoobi, który zawsze przybiegnie, węsząc dobrotliwie za tyłkiem wymarzonej laski. I w pewnym momencie panna patrzy w PESEL i stwierdza, że coś tu trzeba jednak ogarnąć. A znajomi, przyjaciele, matki, ciotki (w tym Ty) cisną: “Znajdź sobie kogoś”. Singielka z szafy wyciąga więc providera.

To tak, jak z pójściem do sklepu po czerwoną kiecę, która wpadła lasce w oko dwa dni temu, Lecz kiedy już tam przychodzi, widzi, że zostały tylko dżinsy. I nie do końca nawet pasują na dupę, ale za to promocja jest i cena minus 50 proc. Żal nie skorzystać, bo zaraz ktoś kupi i w sklepie nic nie zostanie. Wsadza te dżinsy do koszyka, a później w nich chodzi. Tylko nie jest to żaden wymarzony ciuch. I matka, która  mówi: “Całkiem nieźle wyglądasz w tych spodniach”, wcale sytuacji nie poprawia. Wielkiej miłości tam nie będzie. Seksu, od którego trzęsą się ściany, również nie. Ale zazwyczaj pojawi się dziecko, albo dzieci i one coś tam wynagrodzą.

Związek z providerem ma nawet czasami szansę przekształcić się w coś większego np. przyjaźń, gdyby nie jeden problem: kobieta zazwyczaj providera nie szanuje. Dopóki może,  rozgląda się na boki. Czasami w ten bok nawet skoczy, zazwyczaj z, niestety, zajętym kolegą z pracy. Takie relacje są… puste. Nic tam tak naprawdę nie ma.

W praktyce wygląda to tak, jak w opowieści adwokata Lejba Fogelmana, którego cenię prawie tak samo jak Janusza Głowackiego, mimo że ten ostatni nie był prawnikiem, ale alkoholikiem. Ale to w sumie blisko.

Fogelman mieszkając w NY miał sąsiada, pana Rosenbluma. I gdy Rosenblum wracał do chaty, wychodząc z metra mijał różne laski, uśmiechał się do nich i prężył. Ale z każdą chwilą,  gdy zbliżał się do domu, zaczynał się kurczyć. Przed domem, bowiem, stała jego żona, plotkując o czymś radośnie z sąsiadkami. I widząc pana Rosenbluma oczy jej się zwężały i warczała: “Idź do domu i rób co trzeba!” Kiedy Rosenblum posłusznie znikał w mieszkaniu, ona często mawiała do koleżanki: „He is a schmuck, but a good provider”. Czyli “To pizda* (po angielsku w sumie schmuck to jełop, ciućmok), ale dobry provider”.

I to miał być w sumie komplement dla pana Rosenbluma.

*Przekład swobodny, bo tak naprawdę schmuck wywodzi się od żydowskiego określenia fragmentu skóry odciętego przy obrzezaniu, a obecnie sprowadza się do raczej męskiego, a nie żeńskiego określenia przyrodzenia.

xxx

Mówisz, że kobieta powinna się z kimś związać, bo inaczej nikt jej na starość szklanki herbaty nie poda? Rozumiem. Ale męczyć się całe życie z jakimś facetem, żeby później podał szklankę herbaty? A co to, termosów nie ma?  Poza tym, zawsze można iść do jakiejś kawiarni. Zresztą, statystycznie rzecz biorąc, to kobieta i tak będzie na starość sama. Już teraz mężczyźni żyją średnio 74 lata, a kobiety 82 lata. Moja babcia żyła lat 96. Dziadek zmarł mając lat 85. I jeśli ktoś komuś cokolwiek podawał, to ona jemu. Jeśli zaś ktoś kogoś wkurwiał to on ją.

Jeśli chcesz więc poradzić, żeby jakaś dupa obniżyła wymagania to pamiętaj, że po pierwsze prawdopodobnie unieszczęśliwisz ją, a po drugie unieszczęśliwisz tego biednego faceta. Życie z wiecznie sfrustrowaną kobietą jest jak wpuszczenie do chałupy wulkanu Eyjafjallajökull, który lada chwila może wybuchnąć i tak naprawdę nie wiadomo dlaczego.

Skoro miłości nie ma, to może związać się dla kasy?

W swojej książce “Brud” napisałem:

“Mężczyźni chcą wypełnić inne ciała. Kobiety chcą, aby ktoś wypełnił ich duszę. Nadał ich pustce sens. Ale miłości nie ma. Są tylko złudzenia, którymi ściągamy się do łóżka. “

Widzisz, bardzo często kobiety radzą innym kobietom, zwłaszcza te doświadczone życiem: “Nieważne, że stary i brzydki, nieważne, że pogadać z nim nie ma o czym, ważne, że bogaty i będzie za co rodzinę utrzymać.” I bardzo często ten motyw matki powtarzają swoim córkom przez całe ich dzieciństwo. To mi się to przypomniało, kiedy kilka dni temu przeczytałem, że młoda 21-letnia kobieta, piękna i powabna, związała się z 71-letnim milionerem. Pomyślałem, jakże niesprawiedliwe są opinie o bezduszności kobiet skoro ta młoda z chęci pomocy i z dobrego serca zdecydowała się zaopiekować seniorem….

42329654_1128227957335562_1045590813045686272_n

W życiu stety czy niestety związki często układają się według zasady: „podmiot-przedmiot”. Czyli jest kobieta albo mężczyzna, i ta druga osoba, która się łasi. I czasami podmiot pogłaszcze ten swój przedmiot, a czasami zniecierpliwiony kopnie go w dupę. Jak bogaty facet bierze sobie ładną, młodą laskę, to owszem, może to być miłość, ale zazwyczaj w tej relacji ona jest przedmiotem. Jak auto w garażu, jacht na redzie czy komoda w przedpokoju. Kumple spoglądają, porozumiewawczo klepią po ramieniu i mówią: niezłe felgi. Związek jest tutaj monologiem jednej ze stron. Bo ciężko jest prowadzić dialog z lodówką, nieprawdaż? Albo z łóżkiem. A jak ktoś prowadzi to znaczy, że pierdolnięty.

Kobiety często mają tendencję do wchodzenia w relacje, w których są przedmiotami. Niekoniecznie dla pieniędzy. Często dlatego, że zdaje im się, że kochają. Ale miłość to dialog, nie monolog.  

Kiedy widzisz singielkę

Dlatego gdy spotykasz singielkę na weselu, urodzinach, dożynkach, festiwalu buraka pastewnego, nie rób wytrzeszczu i nie zadawaj głupich pytań, takich jak: “Jak to nie masz męża/faceta? Do ciebie powinny się kolejki ustawiać!” Nie zadawaj, bo co ona ma odpowiedzieć na to pytanie? “A chuj, a się nie ustawiają. Bo jak widać jestem trędowata, a pod ubraniem mam łuskę.” Albo: “Ustawiają się, idę z nimi do łóżka, a później żegnam się celnym kopem w dupę.”

Bo 30-latka zna siebie, zna swoje ciało, wie, co należy zrobić, aby było jej dobrze, i również wie, że mężczyzna nie jest potrzebny kobiecie do orgazmu. A czasami wręcz w nim przeszkadza. I jeśli uważasz, że jesteś bardzo mądra i masz rodzinę i wiesz wszystko o świecie i doskonale zrozumiałaś jego zasady i widzisz taką kobietę, to możesz sobie darować zdanie: “Wy dziewczyny tak teraz przebieracie, czekając na gwiazdkę z nieba.” Bo ta 30-latka zna już większość repertuaru mężczyzn. Mówi się, że kobieta bezwarunkowo kocha tylko raz. Później nie jest już taka głupia. I, jak widać, ten męski repertuar się jej nie spodobał. A twoje pytanie zwyczajnie wkurwia.

A nawet jeśli siedzisz na jakiejś imprezie i polało się trochę alkoholu i widzisz taką fajną fokę i zdecydowałeś się albo zdecydowałaś się na komplement: „Ile jest głupich kobiet, które mają męża. Zbyt mądra jesteś, zbyt niezależna, zbyt wygadana, zbyt bystra.” To walnij się wcześniej w łeb, bądź ugryź zapobiegawczo oponę od malucha. Bo jak można być za mądrą? Co najwyżej można być za głupią. A poza tym, po co takiej kobiecie facet, który chce mieć głupią laskę? Chce to ma. Niech będą razem szczęśliwi.

I uwierz mi, choć wydaje się to być nieprawdopodobieństwem, ona już słyszała zbitkę: ”Musisz trochę zluzować wymagania. Bo ci ciężko na starość będzie. Za chwilę zostaniesz starą panną.” Ona lepiej od ciebie zna plusy i minusy takiej sytuacji. I przerobiła je już wielokrotnie w swojej głowie. Nie mów „Lepiej być samą, niż z jakimś debilem”, bo nie wiesz, co to dla niej oznacza. Może ją właśnie rzucił jakiś debil, a ona na przekór wszystkiemu chce nadal z nim być. Choć wie, że to głupie. A twoje pytanie boli, jak skrzypienie kredą po starej tablicy.

Nie mów jak rasowa Karyna “Teraz to już tylko rozwodnicy z dziećmi ci zostali”, „Zaraz zostaniesz starą panną z kotami” oraz „Najwyższy czas na dziecko”. Ona oczywiście ma już opracowany zestaw ripost i min ale i tak ma skurcz twarzy, która robi się wtedy jak stężały kisiel. Bo to boli, jak piłowanie styropianu. Bo koty bywają milsze od większości ludzi i jak kogoś lubią, to go naprawdę lubią. A tak w ogóle to, kurwa, nieuprzejmie jest poganiać kogoś, aby miał dzieci. Może nie chce. Może nie może. A z całą pewnością już o tym wie.

Więc powtarzanie tego po raz kolejny niczego nowego do sprawy już nie wnosi. Poza tym, kiedyś najważniejszą decyzją w życiu jaką mogła podjąć kobieta było wyjście za mąż. Teraz lista opcji jakby się zwiększyła. I może jej życiowe ambicje są w całkowicie innym miejscu.

A na koniec taka mała prośba: nie wpierdalaj się w życie innych. Bo ono jest ich. A jeśli ktoś będzie chciał usłyszeć dobrą radę, to cię o nią poprosi.

jakob-owens-208999-unsplash
Photo by Jakob Owens on Unsplash

43 uwagi do wpisu “Dlaczego nie powinnaś radzić singielce żeby sobie kogoś znalazła

    1. Chcesz być sama to bądź. Nikt nie każe Ci szukać. Nie słuchaj podpowiedzi znajomych czy rodziny, oni koorwa wybrali i mają niby kochające się rodziny na pokaz, a w domu… Life… Brutal. Nikt nic nie wie, patrzą na Was wszyscy wokół, hmmm… zajebista rodzinka, wszędzie razem. A wieczorami ona sama siedzi, bo on już śpi, albo ma wyjebane życie rodzinne, żonę i dzieci. Taka prawda, ale sama sobie zgotowałaś ten los. Pamiętajcie: Nie wypłakujcie się innym, bo was nie zrozumieją. Każdy widzi swój sens i ma klapki na oczach.
      Dziewczyny te młodsze czy starsze! Nie ma nic gorszego niż pójście do łóżka z mężem, który myśli, że zrobił Ci dobrze, ale to on sobie zrobił tylko dobrze, a Ty myślisz, że masz dosyć. Nawet nie potrafi o Ciebie zadbać, traktuje cię jak worek na spermę i tyle.
      Nie poddawajcie się nawet jeśli jesteście mężatkami, szukajcie tej wyższej poprzeczki, bo ta niska sama opadła.
      Pozdrawiam wszystkie „mocne” kobiety!

      Polubienie

  1. Kontener na gadanie innych, świat, oczekiwania: kwintesencja poukładania się samemu ze sobą.
    Doświadczam właśnie, po armagedonie życia. Zrobiło się lekko jak nigdy. Stan, którego nic nie zmąci, to już wiem. Całe moje życie do tego dochodziłam. Doszłam. Orgazm 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. „Jak patrzę na Twoje małżeńsstwo droga Ciociu, to mi się odechciewa ślubu. W życiu bym za takiego ch*ja jak Wujek nie wyszła” ;P
    PS.Choooj jak ktoś tak mówi z zewnątrz, od wesela do imienin….gorzej gdy w nas samych jakis poje***y głos, kt ory mieszka w naszym ciele, co jakiś czas to podszeptuje i powtarza… I nie jest to bipolar.

    Polubienie

    1. Ten głos w nas to echo tego, co słyszymy od pokoleń… Tego, co słyszały nasze babcie, matki i my same. Ale nie ma co się poddawać. Życie w zgodzie z sobą jest cenniejsze, niż życie w zgodzie z opiniami innych.

      Polubienie

  3. Zapomniałeś o najlepszej radzie mamusi….dziewczyna po rozwodzie, zapiernicza na 1,5 etatu, ma mega poukladane życie, wakacje, ogarniete dziecko, mieszkanie prawie bez kredytu, sex kiedy chce i jak chce…tinder obfituje w propozycje, uśmiech z twarzy nie schodzi. Wychodzi z założenia że żaden problem w postaci faceta jej nie ptrzebny a mamusia przy kazdej możliwej okazji : jeszcze może poukładasz sobie życie, jeszcze jesteś młoda 😂k….. serio????? A gdzie ono jest nie poukładane:)

    Polubienie

  4. Nawet nie wiesz jak bardzo twój tekst wpasowuje się w moją sytuację… Każdy powtarza : za dużo wymagasz, weź trochę odpuść, nie musi być inteligentny jak ty, weź przestań to fajny gość. I po pewnym czasie faktycznie zastanawiasz się czy z nimi coś nie tak, czy jednak z tobą. Koleżanka mówi :spróbuj lepszy taki niż żaden, a ja nie mogę! Trzymaj kciuki – może uda się znaleźć kogoś kto mnie nie znudzi i nie będzie pizda 🙂

    Polubienie

  5. Byłam bardzo długą singielką. Chwilami miałam wrażenie, że za długo. To co mnie najbardziej wkurwiało- „taka ładna, mądra, pracowita a sama”.
    Nie ma nic gorszego niż te gadki szmatki. I do nikogo nie trafiało, że wolę być sama, niż z kimś kto nie spełnia moich podstawowych wymagań. I, że bycie singlem nie jest aż takie złe. Wbrew pozorom.
    Wymagań nie obniżyłam. I pojawił się On. On, który wymagania spełnia a nawet bardzo zawyżył poprzeczkę. I bajka trwa. I walczymy o to, aby trwała jak najdłużej.

    Polubienie

  6. Utarte schematy w głowie…Ja nie byłam nigdy długo sama. Przerwy między związkami zawsze krótkie. Pakuję się w związek tylko , jeśli zaiskrzy. Z pizdą nie ma szans zaiskrzyć. I oprócz jednego, no może max dwóch związków, wszystkie były popaprane, burzliwe, książkę sensacyjną trzymającą w wysokim napięciu można by napisać. Teraz zastanawiam się, czy jednak spokój nie byłby fajny. I czy do tego konieczna jest pizda? 😂😜

    Polubienie

  7. Iskierki, fajerwerki, orgazmy, spazmy, marzenia i …. szukanie jelenia. Bo cała narracja w XXI wieku sprowadza się do uprzedmiotowienia. O zrozumieniu, poznaniu i porozumieniu ani słowa. Można i tak. W rodzimym piekiełku zbudowanym nie tyle na bajkach czy zawodowego kłamcy (to wcale nie lepsze niż kłamca formalny) ludzie zdaje się podążają ścieżką urojonego humanizmu. Urojonego bo niby narracja piękna, logika się zgadza tyle że definicje faktów w logicznych ciągach nie bardzo związane są z rzeczywistością. I bynajmniej nie tak że na rodzimym gruncie jakoś przodujemy bo gdzie tam nam tutaj do tych na bardzo dalekim Wschodzie. Oni tam przynajmniej zapomnieli już o wzorcu czasu bo on się ma nijak to indywidualnego życia każdej z ośmiu miliardów jednostek. No, ale urojony stereotyp musi być. Masz tyle lat to jesteś taki/taka a jak tyle to już inny/inna trochę. Wpis jest dokładnie jak bajka Disneya tyle że dla dorosłych. Niby wszystko się zgadza i wszystko jest jak w dorosłym życiu, tylko mało kto zauważa że to nadal bajka (bynajmniej nie w pejoratywnym znaczeniu ale wyłącznie klasycznym).
    Oni i one dzisiejszego dnia żyją w kieracie iluzji. W iluzorycznie urządzonym świecie, opartym na iluzorycznych zasadach, według iluzorycznych wartości, przez pryzmat wymienionego urojonego humanizmu uznają że są dorośli, bądź też dorośli do jakiegoś etapu. To daje im ułudę tego, że wiedzą już wszystko, wiedzą czego chcą i co jest dla nich najlepsze. Pominę opis otoczenia i niezbędnego do czynienia jakichkolwiek osądów kontrastu choć to warunek dostateczny i bez niego ani rusz. Zwykle nie są dorośli/dorosłe.
    Nie są.
    Za to z pomocą wygibasów semantycznych adaptują wciąż tę samą bajkę i podążają w nią niczym Alicja w Krainę Czarów.
    Bo przecież muszą być iskierki, fajerwerki, orgazmy, spazmy, marzenia…
    Tyle że to tylko emocjonalna chwila, taki orgazm dla umysłu jak reakcja jak u ćpuna, a potem przychodzi głód. A że głodu w życiu jest więcej niż starcza na „kolejne działki” to i urojona rzeczywistość zaczyna się przeistaczać w żarcie, kanapę lub łóżko, nielimitowany dostęp do śmietnika mentalnego żartobliwie nazywanego internetem, za duży tyłek nie mieszczący się w dżinsy i wylewający się z tych dżinsów brzuch. Wieczne niezadowolenie, niespełnienie i głód „bajki”. A bajki coraz droższe są i coraz bardziej durnowate bo semantyka urojonego humanizmu sięga dużo dalej niż granica popłuczyn po głupocie.

    Polubienie

  8. Problem jest też taki, że nawet jeśli kobieta znajdzie już kogoś z kim chce spędzić więcej niż trzy miesiące to rodzinka zaraz pyta „Kiedy ślub? Kiedy dzieci?”. Najlepszą odpowiedzią na jaką wpadłam było „Jak mi dacie dobrze płatną pracę, mieszkanie i zabezpieczenie na przyszłość to mogę i zaraz mieć ślub i dzieci” i na jakiś czas to działa. Nie tylko w Polsce jest przekonanie, że kobieta w wieku 30 lat powinna mieć męża, przynajmniej 2 dzieci i po pracy przyjść i zapierdalać w domu. Wcale nie chodzi o kwestie spełnienia zawodowego, czy nie. Chodzi o to, że tak TRZEBA według wielu społeczeństw.

    Polubione przez 1 osoba

  9. Temat mocno na czasie, zakładam, ze tekst trafia do każdej singielki, która go czyta. Nasuwa mi się pytanie, dlaczego singlom/singielkom zajmuje tak dużo czasu i może trudu, żeby znaleźć w końcu TĄ, czy TEGO jedynego (umownie), podczas gdy jednostki po rozstaniach, wchodzą błyskawicznie w kolejny związek? Na czym to polega?

    Polubienie

  10. O matko, Ty jednak dziwnie oceniasz większość kobiet. Chociaz tak często słyszę te gadke o kasie od Polaków że zaczynam w to wierzyć. Na szczęście mi nikt nie powie ze jestem jakimś dla kasy bo zazwyczaj zarabiam wiecej lub podobnie do chlopaka ale jakby ktoś mi tak powiedział to bym strzeliła w mordę. Straszne problemy, rzeczywiście. Wystarczy przestać rozmawiać z kretynami a facetów tylko do seksu dopóki nie znajdzie się tego jedynego. Ja tam nie narzekam. Żyłam tak przez lata i było super. Piekne wspomnienia. Nie jakies klotnie. Seksik, lokacyjna, seksik, śniadanko, do widzenia, dobry wieczór i od nowa haha. W sumie teraz w związku jest podobnie z seksem choć oczywiście jest to głębsza relacja.

    Polubienie

  11. „znajdź sobie kogoś” – niby troskliwe, a jednak bierze się z uszczęśliwiania na siłę…tylko kogo? Czasem to znaczy tyle „znajdź sobie kogoś, bo spotykamy się parami” albo „znajdź sobie kogoś, bo czuję, że mój facet na ciebie patrzy, lepiej, żebyś była zajęta”

    „masz za duże wymagania”- nie musisz chcieć byle czego! I co to znaczy „za wysokie”? Jeśli nie masz w liczbach zarobków/wzrostu/długości…etc. to wszystko z tobą ok dziewczyno! Chcesz, żeby jeździł z tobą na rowerze?-> to nie jest niezwykłe, to nie jest dużo. Podobnie z innymi wymaganiami.

    „zobaczysz, znajdziesz sobie kogoś” – najgłupszy tekst świata. Znajdziesz albo nie. Nie ma nic pewnego. Bo czemu masz nie znaleźć? Ale czemu masz znaleźć? Czemu Ty a nie Twoja atrakcyjna, wolna kumpela? Nie jesteś ani gorsza, ani lepsza. Inna. I to nie ma znaczenia. To nadal 50%. Albo znajdziesz albo nie. Jedni znajdują, inni są sami. Droga do szczęścia nie musi być związkiem.

    Polubienie

  12. dzięki za ten tekst, 100% prawda i reality. Ostatnie zdanie mistrzostwo! 🙂
    Gdzie nie jestem – słyszę „taka zajebista a sama, czemu?”
    a ja odpowiadam: „no może kurwa własnie dlatego”

    Polubienie

  13. Ja się nie dziwię dziewczynom. Podchodzi do mojego biurka dzisiaj chłopak na oko 24 lata i idzie z tekstem „a wiesz, wczoraj miałem melanż, że ledwo wstałem i nie wiem co mam zrobić z mailem co mi ziomuś przesłał, bo mi nikt nie powiedział co robić..i to chyba na maksa zwalone, ale wiesz jest piątek i ja tak o 15 to się będę zbierał, bo wieczorem znowu melanż”. Jak sobie pomyślę, że w poprzednim pokoleniu to mógłby być już spokojnie mężem i ojcem, to przez kontrast nie wiem do czego on by się mógł przydać, do tarcia chrzanu chyba. 🙂

    Polubienie

  14. a ja sie nie łamię , byłam na pielgrzymce w naprawde ciekawym sanktuarium i poznałam księdza i mam w nosie ,ze koleżanki mówią o mnie że rozwalam kler I tak jestem dyplomatką i nikt za ręke nie złapał mnie do tej pory…W pewnym etapie zycia ma sie wywalone co mówiąi piszą ,Trzeba życ uczciwie , bogobojnie a jednocześnie przyjemnie dla każdej ze stron .Ja swojego bylego meża -pizde h…ja a nie księcia już zapomniałam .Idobrze .teraz rozkoszuje sie urokami pielgrzymek. ;)Pozdrawia Aldonka

    Polubienie

    1. hej Aldonka to znaczy łączysz sprawy duchowe z cielesnymi.No no rozkręciłąś sie, .tylko proszę nie siej zbyt duzego zamętu wśród kleru , hehe nawiasem mówiąc kto zabroni kobiecie w potrzebie. Czywiscie nic nie doradzę ci bo jesteś singielką .Singielka sama wie czego pożąda co ją nakręca ma prawo do byciaz kim chce i nikt nie ma prawa jej bronić . Poszaleje a później i tak wróbla w garść a nie gołebia na dachu chwyci .singielka a singiel to różne swiaty.Przystojny , inteligentny , może i majętny i wygadany singiel może mieć trudności z wyborem kobity bo za wiele ma na siebie chętnych wie zę zawsze może jkas wymienić na inną .ciezki los singla nie zaprzeczę 😉

      Polubienie

  15. A ja się bym jednak zgodziła z tym, ze część dziewcząt powinno obniżyć wymagania. Często szukają IDEAŁU, a idealnych ludzi nie ma. Same też nie są idealne, nikt nie jest. Chłopak ma być: przystojny, szarmancki, ale rozważny, przebojowy ale ułożony, z super płatną pracą (najlepiej niech rozkręca własny biznes) etc. Ciężko o faceta który by spełniał te wszystkie wymagania naraz. A często te, które szukają dobrze zarabiającego, dalej mieszkają z rodzicami itd. itd. Szukają przystojniaka z okładki, same są całkiem ładne, ale takich ładnych lasek jest pełno.
    A ludzie, tak kobiety jak i mężczyźni w większości są tacy…zwyczajni. Zamiast zainteresować się kimś zwyczajnym, ale dobrym człowiekiem przebierają, przebierają a potem żalą się ze są same. Każdy jest kowalem własnego losu. Wymagasz od innych, zastanów się najpierw czy sama jesteś takim ósmym cudem świata.

    Polubienie

  16. Na pocieszenie, jak macie 40 lat i nadal jesteście bez meża/partnera, to już nikt nie śmie się zapytać ” kiedy ślub, kiedy wreszcie sobie kogoś znajdziesz, a kiedy zdecydujesz się na dziecko?”. Ten wiek ma więc i swoje plusy. Nareszcie nic nie muszę i to duża ulga.
    Wyszło jak wyszło, przecież się nie zastrzelę.
    Panie Ikea-bardzo dobry tekst, dawno nie zaglądałam na bloga. Skąd inspiracja na taką treść?

    Polubienie

    1. Wtedy są inne problemy…
      „Jak to się rozstajecie? Przecież tyle czasu razem i teraz to wszystko na nic?”. Jakie na nic, przecież przeżyliśmy ten czas i bywało naprawdę super. Związek nie jet po to, żeby w nagrodę strzelić sobie „zlote gody” 😉
      „Jak to, w przyjaźni – skoro się nie kłócicie to dlaczego się chcecie rozstać, nie rozumiem…”.
      No cóż, nie poradzę że ciocia taka mało bystra.
      „Może się jeszcze poukładacie…”. Przecież mówię mamy doskonale ułożony plan rozstania, tak żeby nikt nie ucierpiał, a w każdym razie jakoś sprawiedliwie.
      „Ale ciężko ci będzie kogoś potem znaleźć”…nie zamierzam szukać. Przerasta? Trudno.
      etc etc.

      Ludzie(otoczenie, rodzina, tzw. przyjaciele) czują się zaspokojeni w kilku przypadkach:
      jak się zwiążesz/ochajtasz z byle palantem, jak zajdziesz w ciążę i jak ci się wszystko spierd…

      Ludzie kompletnie nie akceptują odchyłek od standardu. A bycie szczęśliwym/szczęsliwą nie łapie się w standard. Przynajmniej w Polsce.

      Polubienie

  17. Najważniejsze to nie pozwalać na wpierdalanie się innym do naszego życia,komentowanie,aluzje itp itd .Odcinać takie coś krótko i dosadnie bez względu na to kto to mówi czy matka czy sąsiadka.Koniec przymusu bycia miłym na nietaktowne a czasami chamskie pytania ,wypowiedzi.Tak nas traktują jak sobie pozwalamy.

    Polubienie

    1. Fakt, tak nas traktują jak sobie pozwalamy. Trzeba czuć pragnienie duszy i nie dać sobie wejść na głowę. Lubię bycie sobą i coraz więcej robię na przekór innym i to nawet mi się bardzo podoba 🙂

      Polubienie

  18. Mnie irytuje kiedy słyszę, że jestem wybredna. Helloł?! Wybredni jesteśmy kupując owoce, warzywa, ciuchy itd., a nie mam być wybredna w wyborze faceta na resztę życia?! Ostatnio taka moja reakcja zamyka usta „radzicielom”. Inna kwestia- to życie nie trwa wiecznie. Jestem osobą głęboko wierzącą i wiem, Kto dał mi godność, wartość 🙂

    Polubienie

    1. A tak z czystej ciekawości – czy głęboka wiara jakoś wpływa na zarzucaną(a słusznie przyjętą) wybredność?
      To znaczy – sam akt wiary czy bardziej „oczekiwania z tradycji”?
      Pytam poważnie.

      Polubienie

  19. A właściwie co jest złego w byciu stara panną z kotami? 😛 Jakbym miała być z facetem, który mnie wkurza tylko po to żeby mi spodnie w domu wisiały to wybieram koty – mogą być 3, każdy innego koloru 😉 a życie singielki to nie jest taka zła sprawa, wystarczy mieć własne życie: cokolwiek, prace, zainteresowania, przyjaciół, rodzine i już ten facet taki niezbędny nie jest 😉 no chyba, ze jest fajny – wtedy cofam wszystko co napisałam ;D

    Polubienie

  20. Piotrze, czytajac twoj wpis myslalam ze jestes kobieta, dopoki nie sprawdzilam twojej tozsamosci 🙂 Tekst genialny i bardzo trafiony, a wrecz kobiecy punkt widzenia na sprawe.
    Ciesze sie, ze przelamujesz stereotypy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.