W szkole nie uczą nas jak odnajdywać się w związku, ani – co by się w sumie przydało – jak odnajdywać punkt G. Co najwyżej dostajemy porady, jak odnaleźć pantofelka albo Nową Zelandię na mapie, albo jak grać na flecie prostym.

Kobiety dostają, więc, bzdurne kolumny w kobiecych magazynach. Pytanie: „Jaka jest różnica między dojrzałym, a niedojrzałym związkiem?” Odpowiedź: „Nigdy nie będzie tak, że twój facet będzie przez całe życie taki sam jak wtedy, na pierwszej randce”. Jasne, że nie będzie. Na pierwszej chciał z ciebie ściągnąć stanik, na kolejnych już to zrobił, a mężczyźni lubią gonić i starać się. Celowo nie mówimy tutaj o chłopcach, którzy mieszkają z matką, bo matka jest najważniejsza, używają fluidu i golą włosy na dupie.

Z kolei mężczyźni, mają od swoich kumpli złote rady, z których większość sprowadza się do stwierdzeń: „Zerżnij ją, to się uspokoi.”, „Przeczekaj, to jej przejdzie.” albo „Rzuć ją.” (w domyśle: „…bo z niej już nic nie będzie.”)

Ślepy prowadzi ślepego.

Swoją drogą, jedną z najmądrzejszych wskazówek, jakie facet może dostać w życiu, Ufo dostał od ojca. A ja wam ją przekażę gratis, czujcie się docenieni. Gotowi? „Jeśli potrafisz przepraszać, mimo, że wcale nie czujesz, że powinieneś przepraszać, to znaczy, że jesteś gotowy do małżeństwa.”

Tyle, że obecnie ojcowie zdezerterowali z funkcji życiowych przewodników. Zagubili się w marzeniach o PLN-ach i jakieś młodej dupie, która sprawi, że jeszcze raz poczują, że ich życie ma sens. Dzisiaj, jednak, nie będę pisał o młodych dupach, ani nawet o cyckach, tylko o przyziemnej mamonie. O tym, jaki ma ona wpływ na związek.

I nie chodzi mi o rady w stylu, że kobietom trzeba kupować kwiatki, a czasami to nawet biżuterię, bo w tym nie ma, przecież, nic dziwnego. Olej w samochodzie też trzeba zmieniać od czasu do czasu, czyli raz na jakieś 20 tys. kilometrów i nikt się z tego powodu nie dziwi.

Znam jednak naprawdę wiele związków, które nieźle rokowały, ale poróżniła ich kasa.

Bo ona się zbyt uzależniła od niego finansowo.

Bo on musiał spłacać jej długi, a kiedy to zrobił, poczuł się wykorzystany.

Kobiety z mężczyznami bardzo często kłócą się o pieniądze niezależnie od tego, czy mają ich dużo czy mało. Taka Angelina Jolie z Bradem Pittem też się o to pewnie kłócili, lecz o całkiem inne pieniądze.

< Brad, dlaczego kupiłeś czwartą wyspę w tym miesiącu. Czy cię posrało???
Angie, muszę mieć po jednej dla każdego dziecka!!>

Będąc w związku trzeba zaakceptować fakt, że myślicie całkiem inaczej o kasie. Bo w pewnym momencie poczujesz lekkie ukłucie. To będzie pokusa. Kiedy widzisz, że twój partner inaczej obchodzi się z pieniędzmi niż ty, masz od razu ochotę wytknąć,  jak bardzo jest w błędzie. Ale wiesz co? Pierdol to. Zrozumiesz, że macie po prostu całkiem inny sposób widzenia tego tematu. I za rok, kiedy właśnie ta sama laska będzie klęczała przed tobą w kusej kiecce z rozpuszczonymi włosami, pomyślisz: „Tak, Czarny miał rację.”

Czego nie wiedzą faceci 

1. 

Nie wiedzą, że kobiety mają większe wydatki

Facet, mówimy o klasycznym facecie, ma jeden szampon, który jest przy okazji płynem do mycia ciała i według niego to wszystko, co mu wystarczy do szczęścia. A nie. Jeszcze ma jakiś krem. Toteż gdy siedzi naprzeciwko kobiety, z którą umówił się po raz pierwszy albo drugi  – a noc jest ciepła i obydwoje są młodzi i wino smakuje tak cudownie – nie wie, że ona przed wyjściem z domu, aby nie uciekać od lustra z wrzaskiem, wydała przynajmniej te kilka nędznych stówek.

Dobra, to teraz jesteście gotowi, aby poznać Martę.

Marta jest kobietą luksusową, bo ją na to stać i na to zarabia, a poza tym musi wyglądać, bo taki jest standard w jej środowisku. Zatem Marta mawia, że nie ma ludzi brzydkich, są tylko biedni.

„Stąd te biedne laski z Pragi, sprawiające wrażenie wymalowanych, a mają na sobie tylko podkład, źle dobraną szminkę, rozmazany tusz i tanią kredkę do oczu. Wprawne oko (moje) na pierwszy rzut oceni, ile kobieta wkłada w siebie kasy.”

A Marta wkłada dużo, a nawet za chwilę podam ile konkretnie.

„Podkład Chanel czy Dior widać, odbija światło, ale się nie świeci. To samo drobno zmielone pudry np. Les Voilettes Guerlain.

Tani, utleniający się Rimmel robi z twarzy maskę i wygląda się jak studentka zaocznego licencjatu z Kozienic, szukająca sponsora. Podobnie bronzer. Tani, daje efekt pomarańczy. Drogi, jest chłodny, ale złoty jak opalenizna z Malediwów. Dlaczego? Tanie pigmenty to te pomarańczowe i mają kredową bazę. Cienie do powiek (tanie) mają mało pigmentu, ale sporo tych kredowych substancji, dają efekt zmęczonego oka.

Sztuką jest nałożyć na siebie wiele produktów tak, by wyglądać na wyszlifowaną i piękną. Znam może 3 – 4 dobre produkty z marek rossmannowskich: róż Bourjois, tusz do rzęs Lovely, produkty do brwi L’oreal i tyle.

Szampon Kerastase to 100 pln na miesiąc, odżywka 200 zł, olejek Ultime Elixir ok 100. Olejek starcza na dłużej niż miesiąc. Ale zawsze się cos skończy.

Samoopalacz, temat rzeka. Tani śmierdzi i daje efekt biedy z Grochowa.  Terracotta Guerlain zostawia smugi, choć jest droga. A trzeba być w łóżku jak biszkoptowy labrador, a nie jak świnka Peppa.

Hybryda na paznokciach, 100 zł raz na dwa tygodnie. Ale ja robię tylko stopy, bo lubię zmieniać lakiery często. Unikalny i mój ulubiony kolor Marc Jacobs w odcieniu Petra kosztuje 89 zł, każdy facet mówi „masz takie piękne paznokcie”.

Glamglow. Spa w słoiku. 30-50 ml za 229 pln każdy. Działa, nierozcieńczone składniki. Jest jak drogi zabieg w day spa. Opłaca się, taniej wychodzi i starcza na dłużej.

Fryzjerzy, to temat rzeka. Tu sky is the limit, zwłaszcza gdy do farby dodają olaplex, który nie niszczy włosów.

Osocze małopłytkowe, u lekarki po ultra znajomości 350 zł. Raz w miesiącu trzeba zrobić, żeby wyglądać 10 lat młodziej.

Rzęsy z norki, założenie 250-300, uzupełnienie raz na miesiąc 100-150 zł.

Kremy do twarzy. To nieprawda, ze drogie to tyko marketing. Że taki sam skład. Masło shea czy inny półprodukt może być dobrej jakości i jakości rodem z tygodnia senegalskiego w Lidlu. W kremie za 10 zł nie ma prawa być retinolu. Bo się rozkłada pod wpływem światła i w za niskim stężeniu”

Na stwierdzenie, że mamy równouprawnienie, a więc kobieta powinna płacić połowę kasy za kolację Marta prycha lekceważąco.

Tak, równouprawnienie polega na tym że ja suszę godzinę włosy do pasa i prostuję je dodatkowe pół godziny, a facet płaci za kolację. Podliczyłam, ze wydaję na urodę 1500-2000 zł miesięcznie. Nie wspominam o bieliźnie, pończochach, ciuchach, butach itd. O jedwabnych haleczkach.  Wolałabym płacić rachunki na randkach, serio, wychodzi taniej – twierdzi Marta.  

I jak tu płakać po facecie skoro ta maskara kosztowała aż tyle kasy? Oczywiście, możemy przyjąć, że Marcie w dupie się poprzewracało od tego dobrobytu. Ale normalna kobieta potrzebuje mieć dużo więcej niż mężczyzna pieniędzy na swoje potrzeby, które, jak wynika z listy wyżej, są dla nas w chuj niezrozumiałe. Czyli musi mieć na uzupełnienie rzęs, na fryzjera, paznokcie, raz na jakiś czas kosmetyki, bo skończy jej się podkład, czy tampony, albo płyny do demakijażu, balsamy, etc.

O co chodzi z tym uzupełnieniem rzęs i jakim cudem zatrudnia się do tego norki – nie pytajcie, nie mam pojęcia.

2.

Nie wiedzą, że kobiety udają nie tylko orgazmy

Kobiety kłamią, mówiąc:  

„Przecież mnie nie interesuje ile zarabiasz.”

„To twoja sprawa, na co wydajesz pieniądze.”

I oczywiście są tacy faceci, którzy w to wierzą. No, ale żyjemy w kraju, w którym mężczyźni są naiwni. A później wierzą, że najlepszym samochodem jest Golf, piwem Tyskie, a ona jest z tobą, bo masz dobry charakter.

Kobieta od samego początku ocenia: jakim jeździsz autem, czy masz swoje mieszkanie, czy nie jesteś hazardzistą, czy nie jesteś skąpy albo zbyt rozrzutny, czy nie jesteś zombie. Czy jej imponujesz.

Nie zapyta wprost. Ale węszy. Idziecie na kolację? Ona czyta menu i po cichu wybiera dwie opcje. Następnie pyta, co ty bierzesz. Jeśli weźmiesz coś tańszego, tak zrobi i ona. Będzie myślała, że nie masz kasy. Bo ocenia instynktownie, czy jesteś na tyle stabilny, aby była z tobą w związku.  

3.

Nie wiedzą, że kupując kobietę, kupujesz obecność, a nie uczucia

Jeśli jesteś leniwym i zamożnym hedonistą po 40-tce, to czasami dochodzisz do wniosku, że kobiety kupuje się tak, jak powiększony zestaw w McDonaldsie. Masz Tindera, se wybierasz. Łącznie z wagą i wielkością cycków.

Mój znajomy mecenas kupił sobie tak kobietę. Młodszą o 10 lat. Jak on jest 6-tką, to ona 9-tką. To była miłość od pierwszego włożenia. Ona pokochała jego limit kredytowy, on jej długie włosy, twardy tyłek, małe cycki, oczy jak zmrożony lód. Oszalał dla niej. Ożenił się z nią. Kupił jej luksusowy apartament. Kupił jej samochód. Zabierał na luksusowe wakacje. A ona po dwóch latach go rzuciła, bo nie była w stanie tego dalej ciągnąć. On nadal się łudzi i czeka na nią w wielkim, pustym mieszkaniu.

Pisałem o tym, ale przypomnę: Kupujesz wsady, nie wierność. Kupujesz to, że inni patrząc na nią, na jej uda, cycki, kieckę, biżuterię i samochód, za które zapłaciłeś, myślą TEN TO DOPIERO MA SZCZĘŚCIE. Ale, ziomek, cały czas obowiązuje zasada: „kupujesz ozdobę, dostajesz ozdobę”.  Nie wierność, miłość oraz przywiązanie. Bo, widzisz, kobieta to taka dziwna istota, że nie szanuje tego, który tylko płaci. 

Czego nie wiedzą kobiety

1.

Nie wiedzą, że facet płaci, jeśli mu zależy

Zasady kolacji i kawy w męskim wykonaniu są elementarnie  proste. Jak antropogeniczne elementy przyrody nieożywionej.

Z kumplami- każdy stawia kolejkę.  Na piwie z koleżanką- płaci się po połowie. A jak się na kolację czy kawę zabiera kobietę, która się podoba i która kręci, to się płaci rachunek bez zmrużenia oka. I jeszcze gość jest cały dumny, że z taaaaką laską paraduje przed innymi facetami. I ci faceci wokół też nie mają wątpliwości, że to randka, ponieważ na randkach płaci facet. 

2.

Nie wiedzą, że dla mężczyzn jedzenie jest ważne

Kobiety mawiają „Jeżeli myślisz, że przez żołądek trafisz do serca mężczyzny, to celujesz jakieś 15 centymetrów za wysoko. Gdyby tak było to by do kochanek chodzili na pierogi.” To pomyłka. Seks to seks, miłość to miłość, a każdy facet z chęcią opierdoli coś na ciepło.

Dla facetów utrzymanie domu to właśnie żarcie. Ewentualnie czynsz, plus rachunki za telefon.

Nie ma żarcia w lodówce? Świat się zatrzymał w niewłaściwym miejscu. Chyba, że, kurwa, obok lodówki czeka falafel.

3.

Nie wiedzą, że kobieta zawsze powinna mieć własne pieniądze

Jest ładna kobieta. Ma bardzo bogatego męża, który ma własną firmę. Jest zatrudniona u niego w firmie, chociaż siedzi z dziećmi w domu. Dostaje co miesiąc cztery tysiące „kieszonkowego”, z czego kupuje ciuchy sobie i dzieciom, nie interesują ją opłaty, ani jedzenie, bo za wszystko płaci on. Ostatnio kupił jej nowe BMW.

Czego nie wie? Że on ją rzuci.

Mężczyźni nie czują szacunku do kobiet, nad którymi mają całkowitą kontrolę.

Nigdy nie licz na pieniądze faceta. Nigdy nie pozwól sobie na to, aby stała się utrzymanką.  Trzeba być dziewczynką niezależną finansowo, żeby – jak się związek posypie – nie zostać w totalnej dupie. Albo – gdy serduszko już nie będzie pukać do tego pana – żeby można było normalnie odejść.

Aha. Trzy konta. Jedno jego, jedno twoje, jedno wspólne. Ale oczywiście, zrobisz jak chcesz. 

Ten wpis sponsoruje moja ostatnia książka. Znajdziesz ją tu:

https://www.empik.com/gwiazdor-piotr-c,p1244548376,ksiazka-p

Zrzut ekranu 2020-07-07 o 11.10.35

140 uwag do wpisu “Ona czuje we mnie piniądz (Jak poradzić sobie z kasą w związku?)

  1. Kolejna wariacja na temat „wiekszy moze wiecej” oraz „nie ma darmowych obiadow”.
    Tak czy inaczej prawdziwa.

    Jedzenie dzisiaj jest tyle wazne, co posiadanie telefonu do pizzy dowozonej do domu. W lodowce powinnien byc tylko zimny alkohol, reszta to dodatki.

    Polubienie

  2. Cholera, głupia jestem jak but z lewej stopy… od pół roku utrzymuję partnera, bo „ma kryzys” i spinam budżet. Po co? Dlaczego? Nie wiem. Oszczędzam na sobie. Głupia ja.

    Polubienie

    1. Tez tak mialam. 1,5 roku, jak w koncu stanal na nogi i podopinal swoje sprawy (sadowe) Kupil apartament za 700.000.. Euro i stwierdzil ze powinnismy zaczac wpisywac nasze kosta do excela i sie rozliczac, pozniej pobil, okradl (jakby mial malo kasy) a nastepnie wrocil na kolanach placzac ze jestem kobieta jego zycia! Faceci to niewdzieczne mendy.. Rzuc go!

      Polubienie

      1. Prawda! Jesteś niezależna, źle – bo jesteś pyskata. Jesteś zależna, źle – bo nie ma elementu gonitwy i zdobywania. Jak ludzię się kochają i szaują to sami ustalają swoje zasady. Jak ktoś jest zakłamaną gnidą, to żadne poradniki i rady od znajomych nie uratują związku.

        Polubienie

    2. Przecież to co pisze to bullshit, pisane żeby zamieszać w bagnie. A jak ktoś jest chory i nie zarabia to trzeba go wymienić na lepszy model. eeee tam

      Polubienie

  3. Czego nie wiedzą faceci punkt 2.
    Spotykasz same materialistki skoro uważasz ze lecimy tylko na kase. Wlasnie kasa poroznila mnie z facetem.
    Jest on x z zawodu.
    Pensja ? Nie mam pojęcia jaka. Napewno więcej niz przecietna.(dowiedziana później )a czułam sie zle gdy postawił mi kolację. Czy kupil jakiś drobiazg.
    Bo właśnie to sa „JEGO ” pieniadze.
    A gdy go pozmawalam nie wiedziałam kim byl, ile ma kasy.
    Polubiłam jego poczucie humoru, czy to ze w trakcie rozmowy czułam się najważniejsza.
    Czy pieniądze by mi to daly? Poczucie że jestem najważniejsza? Nie.
    Wiec dalej tworz sobie ze jesteśmy laskami lecace na kasę 🙂

    Polubienie

    1. Myślałem, że będzie lektura ale przestałem czytać w momencie: „Jeśli potrafisz przepraszać, mimo, że wcale nie czujesz, że powinieneś przepraszać”. Jeżeli nie masz za co przepraszać to nie przepraszasz, prosta sprawa. Później biegają takie pieski na smyczy w rurkach ze ściśniętymi jajami.

      Polubienie

  4. „W szkole nie uczą nas jak odnajdywać się w związku, ani – co by się w sumie przydało – jak odnajdywać punkt G. Co najwyżej dostajemy porady, (…) jak grać na flecie prostym”.

    1. Gra na „flecie”, jak najbardziej wskazana, choć znam panią, która miała dwóch mężów i jest w trzecim związku, ale z w tej dziedzinie jest beznadziejna; cena – 1, tj. „pała”.

    2. Dziwne, że MEN do tej pory w nauczaniu gry na „flecie prostym” nie interweniował. Przegapili ?

    Polubienie

  5. Byłam w 3 związkach gdzie to JA utrzymywalam facetów albo przynajmniej zawsze placilam za siebie . I teraz śmieje się z siebie bo zawsze nosiłam spodnie w związkach. Ale w końcu spotkałam wymarzonego, prawdziwego mężczyznę i fakt jest bardzo majetny. Z tym że ja pracuje i starcza mi na wszystkie moje zachcianki. Mamy oddzielne konta, mieszkamy razem Ale to on płaci rachunki, nasze podroze, wyjścia do kina ,teatru czy restauracji. Zakupy pół na pół – komu akurat po drodze, jeśli razem – płaci On. Po małych awanturach zgodzilam się na to. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji by opłacał mi zabiegi kosmetyczne, kupował ciuchy, kosmetyki, biżuterię, czy też wszystko do domu itp. Myślę że tak jest ok. On ma piękną zadbaną narzeczoną . Dom zawsze czysty, klimatycznie urządzony czasem coś ugotuje 😉 ale przeważnie robimy to razem bo on jest mistrzem w kuchni . No i czuję się i jestem niezalezna, zarabiam , rozwijam się i swoje pasje i wiem że zawsze sobie poradzę . A jeśli chodzi o kasę to dla mnie zawsze było ważne by facet zarabiał więcej ode mnie i nie patrzę tu poprzez swój pryzmat Ale jako przyszła matka jego dzieci . Wydajac na świat potomstwo nie mam zamiaru ogarniac wszystko na raz tzn. Wychowanie dzieci, dom i praca . Dlatego też dziewczyny fakt nie lećcie na kasę Ale też nie bierzcie sobie życiowego nieudacznika bez ambicji . Noszenie spodni w związku to nic pozytywnego a mając przy tym dzieci dom pracę i męża z wypłatą pożal się Boże – same kopiecie sobie dołek. Trzeba znaleźć równowagę we wszystkim 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. rzeczywiście szczęściara 🙂 masz prawdziwego dżentelmena, super. niestety w dzisiejszych czasach nie wszyscy faceci są tacy. najgorsze jeśli facetów stać a marudzą jeśli mają zapłacić za kolacje, wakacje itd i powodują kłótnie z powodu pieniędzy. ciężki temat

      Polubienie

      1. A możesz wskazać czasy, gdy „wszyscy faceci byli tacy”? Bo cała wiedza o przeszłości ludzkości wskazuje na to, że tak dobrze jak teraz, nie było jeszcze nigdy. No chyba, że żyjesz złudzeniami że <1% elity z przeszłości jakimś cudem stanowiły 99% 😉

        Polubienie

    2. No i tak trzymać. Zazdroszczę ci, ja wciąż noszę spodnie. Chciałbym w końcu spotkać partnera, a nie chłoptasia który „wisiałby” na mnie i też nie „biznesmena” który machał by mi hajsem przed oczami – Zobacz jestem tyle wart ile mam na koncie ! 😉

      Polubienie

  6. Jestem w związku parę lat, dopiero od niedawna zamieszkaliśmy ze sobą. Wcześniej, gdy mieszkałam z rodzicami nie patrzyłam na pieniądze. Studiowałam dziennie licencjata i coś tam sobie dorabiałam po szkole, bo udało się znaleźć fajną pracę dostosowaną do szkoły. Jako, że pracowałam, kieszonkowe się od rodziców skończyło, a wszystko co zarobiłam szło na moje ciuchy i kosmetyki. Często gdzieś wychodziliśmy z moim na kolacje jakieś wypady, czasami ja czasami on płacił lub się składaliśmy ( tyle lat razem to wiadomo jakiś podział wprowadziliśmy). Teraz mieszkamy razem, ja dalej sobie dorabiam, bo postanowiłam iść na dzienną magisterkę, praca niezbyt ciężka, choć jak na studenckie zarobki dosyć niezła. Na samym początku wspólnego mieszania było ciężko, bo to meble kupić, naczynia, praktycznie wszystko. 2 pierwsze wypłaty poszły na urządzenie się. Wcześniej jak wspomniałam średnio liczyłam pieniądze, a teraz priorytet to zapłacić ratę za mieszkanie. Jakoś się dzielimy, ja płacę mniej, bo mniej zarabiam i to nawet nie podlega dyskusji bo tak mój się uparł i tyle. Następną kwestią jest to, że faceci tak się nie cackają z pieniędzmi. Kupując mieszkanie całkiem zmienił się mój system myślenia : raty, rachunki, jedzenie itp a to co zostało na koncie przed wypłatą to dopiero to wydaję na jakieś lepsze rzeczy, kosmetyki. Zaś mój się nie szczypie. Mówi, że jak braknie, to coś skołuje i to mi się w nim podoba. Leżę oglądam TV, zwykły dzień nudzimy się : ten mówi, zbieraj się idziemy coś Ci kupić, lub zbieraj się idziemy na kolację. I tu jest u nas taka równowaga 😉

    Polubienie

  7. Ale p*niczenie.Pani w punkcie pierwszym chyba się nieźle w główce poprzewracało skoro tyle wyliczyła sobie za urodę/miesiąc. Może jak nakłada te podkłady i kremy pistoletem lakierniczym (z czego 3/4 wypsika w powietrze) to nie dziwić się, że jej starcza na miesiąc.

    Polubienie

    1. jeżeli ta pani korzysta z tych kosmetyków o których mówiła, to jest bardzo prawdopodobne, że wychodzą jej takie kwoty 🙂 Wiesz, głupi fryzjer to najmarniej 200 zł miesięcznie, ale skoro inwestujesz tyle pieniędzy w resztę ciała to pójdziesz do takiego, który bierze wiecej bo jest lepszy 🙂 Zgodnie z tekstem powyżej, panom się wydaje, że wydatki kobiet to krem i szminka, raz na rok,, a większość zapomina, że choćby i w tampony, 10 zeta bo 10, ale trzeba zainwestować 😀

      Polubienie

      1. Mam dziewczynę która jest kosmetyczką i fryzjerką, specjalistką w tym co robi. W dodatku jest niesamowicie ładna i też bardzo dba o siebie używając rozmaitych (i przy tym nie najtańszych) produktów. W życiu by jej tyle nie wyszło miesięcznie, nawet gdyby doliczyła do tego koszty tych zabiegów robionych u fryzjera/kosmetyczki.

        Zgodzę się, że kobietki dużo więcej wydają miesięcznie na tego typu potrzeby niż faceci, ale znowu bez przesady.

        PS: 200 zł miesięcznie u fryzjera to chyba tylko jak co miesiąc przefarbowywujemy włosy na inny kolor, obcinamy i modelujemy i to u najdroższego fryzjera w mieście.

        Polubienie

      2. Jeżeli list tej Pani to autentyk, a nie przekoloryzowane bzdurki to pogratulować tej Pani uzależnienia od głupiego urodowego marketingu. Wiem o czym piszę, bo jestem z zawodu chemikiem. Tak dla przykładu czy gdyby te wszystkie cudowne składniki kremów z wyższej półki tak dobrze działały to te kilka procent kobiet, które stać na wywalanie takiej ilości pieniędzy na pielęgnację wyglądałoby niesamowicie młodo. A tak nie jest. Kolejna sprawa. W kwestii makijażu liczą się głównie umiejętności, umiar i poczucie estetyki, a nie marka podkładu czy tuszu. Manicure hybrydowy – 100 zl to gruuuuba przesada. Produkty kerastasse – ok, ale nie warte tych cen, bo sklad nie jest powalajacy- duuuuuuzo silikonow. I ja nie przeczę, że kobieta wydaje więcej na siebie niż facet, ale akurat list tej Pani to bzdura.

        Polubienie

  8. „Aha. Trzy konta. Jedno jego, jedno twoje, jedno wspólne. Ale oczywiście, zrobisz jak chcesz. ”
    W życiu nic głubszego nie przeczytałam, w miejscu gdzie podobno autor zna się na rzeczy.
    Takie numery odwalają dzieciaki, gdy 1 raz chcą razem zamieszkać. To zabawa w niby się kochamy i stanowimy 1dno, ale na wszelki wypadek moje finanse to nie Twoja sprawa.
    Koło 40, powinieneś wiedzieć, że rady powinno się dawać z uzasadnieniem, bo nagle większośc czytelników uzna coś chorego za dobry plan.
    Mając takie konta po ślubie.. 1dno moze oszczędzać, 2gie brać kredyty. Nie kontrolując wspólnej sytuacji finansowej moża się mocno przejechać.Tak facet jak i kobieta, może żyć marzeniami, kupować zbędne rzeczy, inwestowac w upadającą działalność, tracić $ w kasynie, na giełdzie czy gdziekolwiek.
    Jeśli już decydujemy się na życie we 2je, to i dom i mikser i kot i finanse powinny byc czymś wspólnym. Jeśli 1 nie ufa 2giemu i musi mieć swoje konto, darujcie sobie mieszkanie razem i składanie przysięgi – nie ma zaufana, nie ma nic.

    Polubienie

    1. Widze staromodne podejscie, gdzie wszystko jest wspolne i pewnie jeszcze facet musi wiecej zarabiac. Zaufanie zaufaniem, ale kazdy ma swoje wydatki, ktore drugiej stronie wydaja sie bez sensu. Dla kobiety joystick za 1k PLN to glupota tak jak dla niego za podobna cene buty. Poza tym, nie ma lepszego motywatora do oszczedzania i ciezszej pracy niz kontrola nad wlasna kasa. Zarabia sie samemu a wydaja obie osoby to ilosc przeplaconych kwot i kupionych bzdur jest wieksza – skoro ona wydaje na glupoty to czemu nie on, i odwrotnie.

      Kot tez jest tylko tej osoby ktora go chce – chyba ze chca obie. 🙂

      Polubienie

      1. Dziękuję, że dodałeś „chyba, że chcą obie”
        Tak to powinno i ośmielę się napisać MUSI wyglądać
        Tak, wydatki wydaja się durnę czasem, ale jak obie osoby zarabiają i mają wspólny cel, to i na te „durne: wydatki jest miejsce 🙂 nie mam nic przeciwko posiadaniu kilku kont, to co razi, to dawanie to jako ogólna radę, receptę na szczęście, a.. choćby babcia miała wąsy i tak dziadkiem nie będzie 😉

        Polubienie

    2. Zgadzam się w 100% i większej bzdury o różnych kontach nie słyszałem, to takie typowe do dzisiejszego swingu – czyli jak się nie uda to bierzemy się za następnego a nie naprawiamy.

      Ponadto tak jak piszesz, druga strona może zdradzać a ta pierwsza nawet nie się nie dowie, że druga wydaje kasę na kochankę, bo niby jak ?

      Piszę to jako osoba, której związek się rozpadł, a już miał być ślub….

      Polubienie

    3. W 100% sie zgadzam w kwestii kont w banku. Dojrzali odpowiedzialni ludzie żyjący w związku opartym na szacunku i zaufaniu nie maja problemu w posiadaniu 1 konta.

      Polubienie

    4. dla mnie trzy konta to bardzo wygodna opcja.
      Każdy przelewa np. tę samą kwotę i jest ona na wydatki związane z domem. Nie wyobrażam sobie, że mój facet w historii swojego/naszego konta ma moje wydatki na kawy czy kosmetyki, a ja jego na gry komputerowe. Tylko bym się wkurzała, że wydał 300pln na gre, a on na mnie, że wywaliłam tyle kasy na buty. Tylko u nas zasada jest jedna. Z konta wspólnego nie przelewamy sobie na swoje własne. Jak dla mnie, powoływanie się w tym przypadku na zaufanie blablabla jest bezsensu. Przecież wie, że skądś mam te buty i musiałam za nie ileś tam zapłacić, ja pi razy drzwi też mam pojęcie ile wydaje na gry. Związek/małżeństwo nie jest przecież nagłym zjednaniem dwóch osób w JEDNO..każdy potrzebuje to minimum prywatności. I tak, grzebanie w swoim komputerach/telefonach nie jest spoko..

      Polubienie

      1. Masz racje.
        Dodam jeszcze, ze najczesciej cisnienie na jedno konto, grzebanie w telefonie, etc maja ludzie, ktorzy czuja sie w zwiazku mniej wartosciowi, cisneli na slub, zeby miec papierowa gwarancje i teraz uwazaja, ze im sie wszystko nalezy i nie musza o zwiazek dbac.

        Polubienie

    5. Ja dam jeszcze lepszą radę co do ilości kont – 2. Jedno wspólne, jedno tylko moje. 🙂 Uzasadnienie: kontrola wspólnej sytuacji finansowej i po slubie i po 40 najlepiej jak jest sprawowana przez jedną osobę. Najlepiej tę która ma lepsze pomysły. 🙂

      Polubienie

    6. najpierw weź słownik (głubszy BBB??? chyba głupszy) po drugie życia nie znasz, zawsze trzeba mieć swoją kasę, po trzecie intercyza i problem z głowy. Nie chodzi o brak zaufania, ale jak się kochacie to po co Ci jego kasa? ale ale, ty nie masz nic on ma miliony wchodzisz w związek i nawet kota podzielisz, bo przecież ufamy sobie. Dziecko do słownika i do życia kilka latek podrośniesz to pogadamy.

      Polubienie

  9. To prawda, kobieta wydaje więcej niż facet 🙂 i druga prawda, że kobieta, która nie ma własnych pieniędzy jest mniej szanowana przez faceta. Znam z relacji u znajomych i własnej siostry.

    Siostra od czasu, gdy zaszła w ciążę z pierwszym dzieckiem nie pracuje. I tak mija jej 7 lat na utrzymaniu szwagra, prosi się o pieniądze na kosmetyki, ciuchy dla dzieci, a przyzwyczajona do luksusu chce wydawać dużo. Na tym tle dochodzi coraz częściej do sytuacji, w której pan i władca ma pieniądze, a ona musi „zasłużyć” by dostać pieniądze. Czasami jest to aż żenujące.

    U mnie w związku jest inaczej, mój facet zarabia 2 tysiące, ja ok.7-8 tysięcy mając własną firmę. Widzę, że imponuje to mojemu facetowi. Mam nadzieję, że nie jest ze mną dla pieniędzy 😉 Ale żadne z nas nie ma jeszcze swojego mieszkania, więc możliwe, że do czasu zakupu mieszkania czy domu, jego sytuacja finansowa się zmieni (może znajdzie coś innego, dorobi). Ale jestem z nim szczęśliwa, ma dobry charakter, dba o mnie jak nikt przedtem, nie skąpi, przesadnie nie oszczędza zapraszając mnie na kolacje czy dając kwiaty, czekoladki (o czym zapominali bogatsi od niego w przeszłości). Grunt to wybrać dobrego człowieka obok 🙂

    Polubienie

    1. Po tym, jak zamieszkacie razem, pewnie u Ciebie 🙂 i zaczniesz płacić za meble, wczasy i nadejdzie ten niby wyczekany dla Was moment slubu, a on nadal bedzie zarabial 2000 a ty z 10, 15 000 😀 nie zapomnij o intercyzie 😉
      Wiesz.. jak kocha Ciebie a nie $ to nie edzie miał nic przeciwko. Faceci to robią cały czas…
      Mój gdy nie zrezygnowałam z intercyzy nagle się odkochał 😀
      Miłośc była to wielka 😉 z robieniem rano śniadania i kwiatkami i udanym pozyciem aż.. ta dysproporcja zaczęła mnie uwierać w kilka miejsc.

      Intercyza, podział majątku, idealna sprawa. Kobiety jak kochają faceta, a nie jego $ udowadniają tak wielką miłość 🙂 Dlaczego facet nie może…

      Polubienie

      1. Ja choć dobrze zarabiam, to jakby kobieta zaproponowała mi intercyzę, to bym taką w kosmos odesłał i nie chciał mieć nic wspólnego. Nie chodzi o żadną kasę, ale o zaufanie.

        Jako facet muszę powiedzieć, że dzisiejsze kobiety mają abstrakcyjne wymagania: intercyza, wolność, kupę kasy na kosmetyki i ciuchy, ale jednocześnie chcą żeby facet je kochał ponad wszystko i był na każde zawołanie, a one będą się drzeć i WYMAGAĆ. Sorry, ale jak się nie daje czegoś od siebie to potem nie ma co wymagać od innych.

        Polubienie

  10. Wkurzył mnie ten tekst! Jest powierzchowny i infantylny.

    Szkoda, że Wam paniom idzie tak łatwo opisywanie nas facetów za pomocą stereotypów i wielu innych bzdur. Z lekkością wrzucacie wszystkich do jednego wora. Chętnie nadajecie łatki, szablony, ale jak Was ktoś chce określić, to wielki bunt. Nie wolno. Faceci o nas nic nie wiedzą, my wiemy wszystko o nich. Nie golę tyłka, ani nie myślę w kategoriach „zerżnę, przelecę” itd. Jestem mężczyzną, mam własny samochód, dom, pracę. Piję dobre wino, jestem kulturalny, ale lubię skoczyć na mecz czy wypić zwykłe piwo. Jednak najczęściej pijam wina. Sam też robię. Wiem, że kobiety więcej wydają na kosmetyki. Wystarczyło, że pierwszy raz kupiłem dziewczynie bieliznę, by gorąco Wam zacząć współczuć.Serio!

    Czy nie możemy mierzyć się równą miarą? My nie będziemy generalizować o poglądów o Was, a Wy o nas.

    Polubienie

    1. Problem dzisiejszych kobiet polega na tym, że ona chcą być niezależne, ale jednocześnie chcą rządzić w związku, a facet ma być zaradny, czuły i kochający, romantyczny, delikatny, ale ma zarabiać kupę kasy a do tego potrzeba charyzmy, odwagi i siły przebicia. Innymi słowy ich oczekiwania się wykluczają, bo taki to tylko książę z bajki.

      Artykuł się zgadzam jest słaby i pisała go osoba, która o prawdziwych związkach nie ma pojęcia i prowadzi tryb życia: „mnie się należy wszystko, ale jak ty czegoś chcesz to spadaj”. Dziękuje ja miałem się z taką żenić, ale w porę przejrzałem na oczy…..

      Polubienie

  11. Powiem wam, że z racji wykształcenia i determinacji moja przyszła żona (obecnie narzeczona) będzie raczej zarabiała więcej. Na obecną chwilę oboje studiujemy, ona dziennie ja zaocznie i mam etatową pracę. Ona dostaje pieniądze od rodziców, ja zarabiam sam na siebie i jej coś postawię/kupię/itd. Generalnie budżet musimy raczej spinać, po czesnym, najmie, paliwie zostaje niewiele. Do czego zmierzam: jak urządzić przyszły budżet małżeński, w sytuacji gdy ona raczej na pewno będzie zarabiać więcej? Mi z tą świadomością będzie raczej źle…

    Polubienie

  12. Na dodatek zbadano ze kosmetyki dla kobiet sa drozsze niz kosmetyki dla mezczyzn. I gdzie tu sprawiedliwosc?? Nie dosyc ze rodzimy, cierpimy przez okres, dostajemy gorsze stanowiska w pracy, to jeszcze wydajemy wiecej kasy na to zeby sie podobac.

    Swoja droga coraz czesciej slysze ze faceci nie lubia wymalowanych lalek, zreszta jak taka obudzi sie obok kolesia po nocy i okaze sie pod makijazem potworem – to tylko uciekac.

    Najlepszym kosmetykiem kobiety jest spokoj wewnatrzny ktory z niej plynie, inteligencja, radosc zycia i akceptacja samej siebie i lubienie ludzi…oraz odrobina sportu swiezego powietrza i rozsadna dieta…oraz szczerosc…do ludzi i samej siebie.- a o to trudniej niz o te kosmetyki

    Polubienie

    1. „Najlepszym kosmetykiem kobiety jest spokoj wewnatrzny ktory z niej plynie, inteligencja, radosc zycia i akceptacja samej siebie i lubienie ludzi…oraz odrobina sportu swiezego powietrza i rozsadna dieta…oraz szczerosc…do ludzi i samej siebie.- a o to trudniej niz o te kosmetyki”

      Dadaj, jeszcze dobrego partnera, takiego który tego nie zepsuje i na kosmetyki mozna wydać 100zł miesięcznie, wyglądając jak bogini do 45 😉

      Polubienie

  13. Niestety tak jak wszystko na tym świecie tak i majętność nie jest nam dana raz na zawsze. Fajnie jest się wspólnie dorobić majątku. Każdy z nas może kiedyś stracić wszystko albo wiele z tego co ma obecnie. Takie sytuacje pokazują jakość związku oraz siłę charakteru naszego oraz partnera. Zawsze na samym końcu okazuje się, że pieniądze to nie wszystko – jedynie warto je mieć 😉

    Polubione przez 1 osoba

  14. Czarny w czarnej dupie wciąż siedzi i kredyty mieszkaniowe spłaca, czasem coś bzyknie czasem porucha, może kiedy trafi go jaka pożądna dziewucha. Daj spokój, ty ciągle o tym samym. Wiesz co, cała ta twoja mądrość to jedna wielka dupa. Najgorzej jak inteligencja jest największą przeszkodą w tym co się nazywa życie. Weź ty się zajmij swoim dzieckiem, już czas. Nie musisz mieć żony, ale dziecko to by ci się przydało w ogólnej sztuce Dorastanie i Życie może byś przestał pisać o dupie maryni tak w kółko.

    Polubienie

  15. no właśnie – zajmij się dzieckiem. Jako jedyny z naszej wsi jeszcze nie masz dziecka. Najlepiej to idź do kościoła i pomódl się o rozum bo piszesz jakieś poyebane rzeczy a porządni mężczyźni zajmują się dziećmi no i czasem jak im żona pozwoli to czytają pokolenieikea… jak czytam takie komentarze to już wiem dlaczego mamy PIS u władzy

    Polubienie

  16. Sam jestem dopiero w trakcie „dorabiania sie”. Swoja zone poznalem jakies 5 lat temu. Mieszkamy razem od 4. To co nas laczy to marzenia o wlasnym domu, samochodzie jako takim i stabilnosci finansowej. Poswiecamy sie oboje dla dobra rodziny. Ja mialem smieszny dlug ona juz sporawy. Splacilismy je razem i nikt nikomu nie wypomina. Dla innych nie jest cudem ale dla mnie jest idealem. Rozumiemy sie swietnie, niemal czytamy sobie w myslach. To ja w domu czesciej gotuje bo to lubie. Ona za to nie wyobraza sobie zycia bez posprzatania tego czy owego. Oboje pracujemy i zarabiamy praktycznie tyle samo. Ja pracuje w domu przy swoim biurku, sezonowo po zastrzyk gotowki odwiedzam Niemcy. Ona pracuje caly czas na etacie. Jak tylko zauwazymy, ze nasz zwiazek idzie w zlym kierunku, natychmiast planujemy jak to naprawic. Najlepsze w tym wszystkim jest to, ze najgorsze juz za nami i z kazdym dniem jest tylko lepiej. Oboje doszlismy do wniosku, ze to nie dzieki „milosci” pod jaka ludzie chowaja: seks, kasa, status i inne glupoty. To dzieki wspolnym problemom, marzeniom, zrozumieniu i temu, ze tak sie roznimy we wszystkich innych kwestiach dzieki czemu sie uzupelniamy. Ja moge tylko doradzic panom by odpuscili sobie „glupie dupy” i zostawili je dla „glupich dupkow”. Oni beda siebie warci, a wy szukajcie tej, ktora bedzie warta was.

    Polubienie

  17. Hmm, co by nie mówić, to wydawanie na urodę 1500-2000 zł miesięcznie to już próżność. Raczej rzadko która kobieta może sobie na to pozwolić.
    A odnośnie zarobków, to jak kobieta zarabia więcej niż facet, to to też niedobrze, bo on czuje się wtedy mniej męsko, więc przed płcią żeńską kolejne ciężkie zadanie – musimy wstrzelić się w dosyć wąski przedział zarobkowy.

    Polubienie

  18. A tam… zakończyłeś w najciekawszym punkcie: Jak utrzymąc niezależność finansową? Ile powinna zarabiać kobieta w stosunku do swojego faceta żeby nie było poczucia, że zarabia tylko na waciki?
    Ja personalnie uważam, że 1/3 pensji faceta to absolutne minimum. Oczywiście, kobieta więcej niż mężczyzna zarabiać nie może. Najlepiej dać mu chociaż pare stówek przewagi żeby zadbać o jego męską dumę.

    Polubienie

  19. Ja chyba powinnam była urodzić się w innej epoce albo w innym świecie. Świra bym dostała, gdyby facet mnie utrzymywał. Uważam, że powinno być 50/50 albo w podobnej kombinacji – kalkulując przychody obu stron. Fakt, kobieta ma więcej pierdół, które więcej kosztują – ale robi to w konkretnym celu. Mimo wszystko nie kocha się tylko ciała. Szczerze? Mam w to wyje*ne, czy będę się podobać facetowi, kiedy będę bez makijażu, w dresie, z kompresem na głowie i termoforem na brzuchu jak będę miała okres. Miłoby było, gdyby szanował, kochał i akceptował mnie taką, jaka jestem. Ze źle zszytą wargą, z cellulitem i skrzeczącym głosem. Ja nie potrafię kochać samochodów, kosmetyków i innych dupereli tylko ludzi. Życie dało mi po japie i pokazało, że nie mamona stanowi nasz cel – ale drugi człowiek.

    Polubienie

  20. Kosmetyki jasne sa drogie… Ale zaraz, facet ma tez wydatki. W poscie sa dysproporcje… Nom a ile kosztuje faceta utrzymanie auta, niech bedzie juz ten Golf… :P, tak tak drogie panie, na wode nie jeździ, a podwozić, odwozic, przywozic to standard gentelmena 😉 Poza tym facet bez auta to nie facet, a przynajmniej, jak laska bez dobrego makeupu 😛

    Polubienie

    1. Własnie o tym jest spora część tekstu – mężczyźni podwożą, płacą za kolację, są dżentelmenami, ale kobiety również inwestują w te spotkania spore pieniądze, tylko w inny sposób. Heloł.

      Polubienie

  21. Nie zgadzam sie ze wszystkim o czym piszesz o kobietach. Czytam Twoj blog, jak rowniez przeczytalam wszystkie czesci Ikei. Znasz pewna grupe kobiet, ale to nie wystarczy do pelnej oceny kobiecej natury. Nie moge sie zgodzic z Twoimi opiniami o kobietach, poniewaz jak w wiekszosci opisywanych przypadkow taka nie jestem. Twoje myslenie i opisywanie kobiet jest troche szablonowe. Ale przyznam, ze dzieki Twojej tworczosci lepiej zrozumialam mezczyzn. Kobiety nie sa jak pies, ktory wiecznie czeka na kosc od Pana. Przynajmniej ja taka nie jestem. Moze rowniez dlatego, ze to ja mam jaja i czesto wlasnie czuje sie facetem w zwiazku. Utrzymywalam bylego faceta przez kilka lat. Wzielam na siebie odpowiedzialnosc utrzymywania jego i rodziny. Bo on przeciez jako niespelniony artysta musial spelniac swoje marzenia i realizowac siebie. Skonczylo sie na tym, ze nadal je „realizuje”. Przed komputerem w pustym domu. Bez wiekszysz rezulatow. Chyba to mowi samo za siebie.

    Polubienie

  22. Wolność w związku, w tym finansowa, jest dla mnie podstawą, dlatego podpisuję się pod Twoim postem obiema rękami.
    My z mężem mamy w sumie 4 rachunki: wspólne na bieżące wydatki, wspólne oszczędnościowe i prywatne każdego z nas. Taki model sprawdza się u nas doskonale. Dzięki wspólnemu kontu zniknął problem „kto płaci? „, oszczędzamy na wspólne plany i marzenia, a równocześnie każdy z nas zachował finansową niezależność.
    Takie rozwiązanie funkcjonuje w mojej rodzinie już od kilku pokoleń. Stosują je z powodzeniem zarówno moi rodzice, jak i dziadkowie.
    To, że kobieta powinna posiadać własne pieniądze jest dla mnie oczywiste i naturalne. Tak zostałam wychowana i tego samego nauczę moją córkę.

    Polubione przez 1 osoba

  23. ja uważam ze można razem zyc czy to w parze czy nie ale facet i kobita niech mają osobne konta szczególnie jak facet dostal spadek po rodzicach (tzn mały zakłąd produkcyjny pół na pół z bratem, który lubi brac kredyty na boku ).A kobieta niech ma swoje konto a do skarbonki czy swinki wkłąda to co stanowi pół pensji jej i meża bo tez nieich każdy ma na swoje wydatki.On na stacje PlayStation, ona na buty..ALe jak kobieta dowie się ze jej ciotka chrzestna zresztą żyjaca zapisala na nia coś większego )np. mały pensjonat w poniemieckiej willi) to łebska pani nie powinna tego zataići otworzyć 3 konto -powinna i siedziiec na dupie cicho i rżnac głupią kurę

    Polubienie

  24. Jak związek jest sredni i nie rokuje sprytna kobieta nie powinna ujawniać co ma na koncie ze swoich żródeł dodatkowych , żaden facet tez swojego konta do konca nie odkryje bo z reguły każdy ma 2 . A życie jest takie zę zawsze można zostać samemu.Mało to przykłądow,ludzie po dwóch i po 3 małzenstwa ch sa nadal samii szukają prawdziwej biglove co porwie ich jak fale tsunami 😉

    Polubienie

  25. Dlaczego tak stereotypowo? Skąd stwierdzenie, że każda kobieta jest taka sama, używa tych wszystkich dziwnych rzeczy do polepszania swojego wyglądu i leci na kasę? Szczerzę czuję się urażona. Mimo to znalazłam też wiele treści, które są trafne, jak chociażby to, że kobieta ma więcej wydatków. Może to zdziwić, ale ja swoje ciężko zarobione pieniądze wydaję na gry komputerowe, przedmioty do rozwijania moich hobby oraz rzeczy do mieszkania (kubeczki, szklaneczki) w którym od 5 lat mieszkam ze swoim facetem.

    Przedstawiłeś tutaj obraz jakiejś strasznie płytkiej lambadziary. Fakt, jeśli jesteś na utrzymaniu faceta, to po pierwsze tworzy się niezdrowa relacja w związku. Kobiety w dzisiejszym świecie bardzo dążą do równouprawnienia, które w ich mniemaniu znaczy „jestem lepsza od faceta”. Mój 8-letni już związek opiera się na obustronnym szacunku. Ja zaakceptowałam to, że jestem kobietą, która lepiej odnajduje się w takich czynnościach jak dbanie o dom. Wcale mi to nie ubliża, że muszę stać przy przysłowiowych garach, ponieważ wiem, że są rzeczy z którymi lepiej poradzi sobie mój mężczyzna. Więc jest podział obowiązków na męskie i damskie. Dopóki kobieta nie przestanie się obrażać na fakt że jest kobietą i nie pozwoli swojemu facetowi być facetem, no to nigdy nic z tego nie wyjdzie. Emancypacja niszczy mózgi.

    Osobiście wiem, że mogę liczyć na mojego faceta duchowo jak i finansowo. Ale od dziecka wychowywałam się tak, że jeśli sama czegoś nie zrobię to nikt tego za mnie nie zrobi. Dziś mając 24 lata mam własną firmę i zarabiam tyle co mój facet i nie wyobrażam sobie, że miałabym być jego utrzymanką (nawet wychowując dzieci). To co opisałeś jest przykładem typowej księżniczki czekającej aż jej podadzą gotowe na tacy i dla której facet oprócz wypchanego portfela i zajebistego samochodu musi jeszcze wyglądać jak model z okładki. Otóż nie! NIe każda kobieta patrzy na wygląd. Chodzi o charyzmę i pewność siebie. Jak to stwierdziły moje koleżanki „mam najbrzydszego faceta jaki mógł mi się trafić”. Osobiście w ogóle tego nie dostrzegam, ponieważ jego cechy fizyczne idealnie komponują się z charakterem, a dla mnie liczy się wnętrze i to, że daje mi poczucie bezpieczeństwa, a nie fejm wśród koleżanek. Poza tym facet musi być brzydki, a nie odpicowany jak pizdeczka 😉

    Dlatego moje pytanie brzmi, skąd czerpałeś inspiracje do tego posta? Czy na swojej drodze spotykałeś jedynie „gówna w ładnym opakowaniu”, czy jest to wynik ograniczonej obserwacji?

    Swoją drogą takie puste lale, ładujące mase czasu i kasy w urodę, żeby nie wyglądać podczas seksu jak „świnka pepa” tak naprawdę są sztywnymi dechami kiedy dochodzi do kulminacji zbliżenia. Wierzyć, nie wierzyć? Potwierdzone info od kolegów. Myślę, że faceci, którzy mieli takie sytuacje sami mogą odpowiedzieć sobie na to pytanie.

    Polubienie

    1. Przyjemniej rozmawia sie z piekna kobieta po doktoracie niz z brzydka. Nie wiem z kim Twoi koledzy spali, ale jest mnostwo pieknych kobiet ktore w lozku (i nie tylko) to ogien. Z tym, ze one tez wiecej wymagaja niz swinka Pepa. Moze Twoi koledzy nie dawali rady?

      Polubienie

    2. Fajniej jest po prostu gdy facet jednak nie jest brzydki i wygląda chociaż trochę jak model z okładki – no przynajmniej trochę się ogarnie i nad sześciopakiem popracuje. A włosy na dupie są obleśne 🙂

      Polubienie

  26. Jestem za niezależnością finansowa kobiet i nie jestem zwolennikiem, że facet MUSI płacić za wszytko. Powinność w zapienieniu bezpieczeństwa w tym i finansowego nie jest czynnością za darmo a cena nie jest wyłącznie sex lecz szacunek i wsparcie. Pracując przy sprawach sadowych widzę i wiem, ze spora część populacji kobiet traktuje mężczyzn jak portfele. Jak skończą im się pieniądze są zostawiani.

    Polubienie

    1. Dlatego uważam że to biedniejsza strona związku powinna wyjść z propozycją intercyzy przed małżeństwem, wtedy jasno daje do zrozumienia że nie będzie w przyszłości pasożytować jakby coś nie wyszło.

      Polubienie

  27. No oczywiście, że kobieta powinna być niezależna finansowo. Nawet jak jest najlepsze, najbardziej kochające się małżeństwo, on zarabia bardzo dużo, ona prowadzi dom, a pewnego dnia on ginie, dostaje zawału, ciężko zachoruje i umrze – i co dalej robić, skoro przez dobrych kilka lat siedziało się w domu na zasadzie: facet zarabia, kobieta prowadzi dom. Do pracy iść- trudno, doświadczenie zerowe, ewentualny pracodawca patrzy krzywo, koło się zamyka.
    Wymagaj tego, co sam możesz dać.
    Dzisiaj wszystko się liczy i kasa i wygląd i charakter i sposób bycia…
    Trudno, musi wszystko grać, aby ktoś zdecydował się byc z drugą osobą. Wady? Oczywiście, że będą wady. W miarę stażowego związku będą wychodzić coraz to większe jego wady i coraz to większe wady jej. Ale będą wychodziły też zalety i teraz co dalej będzie, to już zależy, czy przeważą te pierwsze, czy drugie. No i dochodzi ogólnie dbanie o związek, uczucia ale i kasę, bo z samych uczuć nikt jeszcze nie wyżył, niestety. Ważne, aby się dogadać ze sobą.
    http://www.migawkizkomorki.pl/2016/01/idealny-mezczyzna.html

    Polubienie

  28. „Nigdy nie licz na pieniądze faceta. Nigdy nie pozwól sobie na to, aby stała się utrzymanką. Trzeba być dziewczynką niezależną finansowo, żeby – jak się związek posypie – nie zostać w totalnej dupie. Albo – gdy serduszko już nie będzie pukać do tego pana – żeby można było normalnie odejść” .
    AMEN.

    Polubienie

  29. Tracisz Pan swój urok, Panie Ikea. Co drugi tekst to refleksje życiowe dla wielkomiejskich-po-studiach-z-korporacji. Ostatnio wkradają się filozofie o związkach. Serio??? Gdzie lekkość, dowcip, dystans, uśmiech? Wróć Pan do podstaw, chyba, że to strategia taka… tak czy owak – nou, nou, nou.

    Polubienie

  30. Dokladnie tak postrzegam obecnie laski 30+ aktywne zawodowo, wielkie gadanie o rownouprawnieniu ale kolacje to niech facet zaplaci bo ja duzo wydalam na kosmetyki, posrednio dla niego.
    Nie kochana, 50/50 i naprawde nie potrzebuje zeby inni faceci mi zazdroscili ze ze mna wyszlas, liczy sie to co miedzy nami. Moze inni lubia chelpic sie ze imponuja otoczeniu na kazdym kroku ale to droga to niewolnictwa gdzie zyjesz pod oczekiwania swiata zewnetrznego.

    Polubienie

  31. Tekst jak zwykle 10/10. Ale nasunęło mi się parę refleksji. Niekoniecznie kobiety mają większe wydatki, a przynajmniej nie jest to konieczność Faceci są zazwyczaj więksi i więcej ważą, w związku z czym więcej jedzą, zużywają więcej wody i ubrań. Kobiety ubrania kupują dla rozrywki – faceci bo im się rozpadają i muszą. Kosmetyki – kobiety muszą ich używać jeśli mają zoraną trądzikiem gębę, tłustą skórę albo jakieś przebarwienia. A to wszystko jest od złej diety. Przy odpowiednim odżywianiu krosty się nie robią i cera nie jest tłusta i się nie świeci w ogóle, a włosy błyszczą bez odżywek. No rzęsy – tu się zgodzę. W Polsce większość kobiet ma łyse, jasne rzęsy, przy których powieki wydają się czerwone. Większość ma również jasną karnację i nie mam pojęcie dlaczego na siłą ją przyciemniają. Panowie jak lubicie śniade to kierunek Afryka albo Bułgaria albo nasze rodzime Cyganki. Może mówcie swoim bladym partnerkom że lubicie ich naturalny blady kolor. Odpadnie sprawa podkładów, brązerów, samoopalaczy, solariów. Paznokcie, fryzjer – no tu nie da rady. Ale farby do włosów – oddzielny temat. To już lobby producentów farb. Czyż nie możemy polubić swoich naturalnych kolorów włosów – no chyba że jesteś siwa w wieku 25 lat.
    A ta żona mecenasa – wzorzec uczciwości – 2 lata i nie dała rady. Swoją drogą: jeżeli facet nie wyobraża sobie bycia z 10 lat starszą kobietą jak może sądzić że będzie się podobał 10 lat młodszej kobiecie. To działa tak samo i w tę samą stronę 🙂 Czy wiedziałeś o tym Panikeo?

    Polubienie

    1. Takich głupot już dawno nie słyszałam. Faceci zużywają więcej wody? Kobiety mają często dłuższe włosy i używają masek, odżywek, a czasem olejków, to tez trzeba spłukać. Nie kupujemy też ubrań dla rozrywki, kupujemy je żeby nie wypaść gorzej niż koleżanki. Co do „zoranych trądzikiem gąb”… często nie jest to skutek złego odżywiania… istnieje coś takiego jak cera sucha i tłusta… zdziwiłbyś się ile czasu i pieniędzy trwonią azjatki za ich doskonałe i znane na całym świece z nieskazitelnej cery twarzyczki. Włosy… loki (i nie tylko) bardzo szybko się niszczą i mają tendencję do wysuszania, farby też niszczą włosy, tak samo jak twarda woda. Piszę odpowiedź na ten oto komentarz, bo mam sesję i mi się nudzi oraz śmieszą mnie komentarze, że za 100 zł też można wyglądać dobrze. Można, tylko trzeba mieć geny lepsze niż 98% ludzi.

      Polubione przez 1 osoba

      1. A ja mam trochę urlopu i też mi sie nudzi. 🙂
        Zazwyczaj zanim facet obleje się wodą i cały namoczy to Ty umyjesz 2 m włosów.
        Powinnam kiedyś pokusić się o wyliczenie kosztów jedzenia wszystkich członków rodziny.
        Ja osobiście nie kupuję ubrań żeby nie wypaść gorzej niż koleżanki tylko jak mi się wszystko w szafie znudzi. A facet: a to rozwali buty do biegania, a to mu garnitur w pralni rozwarstwią, a kołnierzyk od koszuli dostanie jakichś bąbli.
        A wpływ diety na cerę sprawdziłam na sobie. Przy odpowiedniej odżywianiu nawet włosy wolniej się przetłuszczają. No może pod tym względem to i mam dobre geny i na szczęście nie muszę nic szpachlować 🙂

        Polubienie

  32. Z tymi markami też jest róznie, pelno jest świetnych, polskich zamienników dających doskonałe efekty.
    Niezły jest bobby brown, na promocjach da się go upolować za niezłą cenę i starcza na długo. Swietna polska marka sylveco i nie trzeba walić na twarzy chemii. Chanel kompletnie przereklamowanym, jedynie cienie są ok. to chyba magia marki. Baza pod cienie, moim zdaniem o wiele lepsze cenowo jest art deco. Rzesy z norek? omg, a potem laska budzi się bez rzęs. Po co obciążać rzęsy sztucznym futrem, powodującym alergie i uczulenia?
    Prostowanie włosów do pasa? a przecież była mowa o keratynie, która sama w sobie daje efekt prostowania. Kobita przepłaca, a co ciekawe to tylko pokazuje polską rzeczywistość. Kosmetyki kosztujące pół pensji, podczas gdy w UK kosztują po kilka funtów. Ale to taki nowobogacki snobizm…
    dbać o siebie należy z głową.

    Polubienie

    1. i jeszcze jedno. Zwykła maść z witaminą A do dostania w aptece za 2 zl zawiera sporą dawkę retinolu, to tak dla informacji. BTW za większością marek stoi wielki marketing, więc nic dziwnego, że kosztują krocie,a często zwykły krem ukręcony na biochemii urody, przewyższe je jakością.
      Każdy dermatolog o tym wie.

      Polubienie

    2. Zgadzam się w 100% 🙂 Pracując w pewnej bardzo znanej perfumerii mam dostęp do każdego kosmetyku, który aktualnie jest w sprzedaży. Jestem makijażystką. Po przetestowaniu czasem świadomie wybieram produkty ‚tańszych’ marek z racji tego, że bywa i tak, że bardziej mi odpowiadają. Wszystko zależy od tego, czy potrafimy odpowiednio dobrać kosmetyk….wierzcie mi, ale większość kosmetyków ekskluzywnych marek ma swoje odpowiedniki z niższej półki cenowej- równie dobre. Jest tak, że często płacimy za opakowanie- czy warto? Jeżeli zależy nam na jakości produktu, a nie na tym, jak będzie prezentował się w naszym kosmetycznym kąciku- nie warto. Jednak z racji tego, że jako pracownik mam bonusy ze sprzedaży, bardzo cieszy mnie podejście P.Marty, klient wprost wymarzony 🙂 na ‚nowobogackim snobizmie’ ‚robi się’ niemałe pieniądze 🙂

      Polubienie

  33. Rzęsy z norki uczulają 9/10 kobiet. Petra faktycznie piękny odcień. I chyba „Jakie masz piękne HYBRYDY”! A tak serio? Dziwne te kobity (albo ich wyobrażenie) macie w stolicy – sztuczne wargi, sztuczne włosy, sztuczne nosy, cycki i pośladki. Inteligencja też sztuczna. Czy w tekście było coś innego, na co powinienem zwrócić uwagę? Pozdrawiam i życzę powrotu do formy.

    Polubienie

    1. Po prostu hybrydy z norkami 🙂
      A z tekstu wniosek dla pań jest taki, że niezależnie od tego ile mają własnej kasy (no czasem jemu lepiej się powiedzie niż jej) muszą mówić że na kasę faceta mają wywalone i są w stanie wyprowadzić się dziś wieczorem. A dla panów że może lepiej szukać żon w swojej kategorii wiekowej.

      Polubienie

  34. Mam ten dylemat że zarabiam całkiem przyzwoicie, wyjdzie około 10.000 na ręke miesięcznie ale nie mam potrzeby zupełnej okazywania tego ile zarabiam. Gdyby spytać moich znajomych na ile szacują moje dochody to pewnie dali by mi z 2/3 mniej. Przykładowo, nie mam samochodu ponieważ go po prostu nie potrzebuje, mieszkam w centrum a w nocy zawsze można wrócić taksówką. Jem dobrze, bo na tym się nie oszczędza ale tego nie widać :), ubieram się normalnie ani skromnie ani jakoś specjalnie drogo ale raczej schludnie i nie jakieś najtańsze barachło na jeden sezon z Zary.
    Wiem że samym kupnem samochodu zyskałbym trochę w oczach kobiet (ten polski kompleks, samochód jako oznaka statusu), także kupnem jakiś drogich marek ciuchów, stać mnie ale po prostu uważam to trochę za frajestwo kupować coś po to żeby innym zaimponować.

    Polubienie

    1. A prawo jazdy przynajmniej masz? Samochód się kupuje dla własnej przyjemności. I żeby nie marudzić znajomym i rodzinie żeby coś ci przywieźli zawieźli, albo gdzieś ciebie zawieźli. Jedziemy na wakacje, ok, ale tego gamonia trzeba zabrać, przecież nie będzie jechał pociągiem/autobusem/samolotem/rowerem gdy wszyscy samochodami. 😦

      Polubienie

      1. Nie napisałem że zarabiam szczególnie dużo tylko że całkiem przyzwoicie a nie kwota była tematem mojego postu, tylko złoty środek między robieniem z siebie choinki obwieszonej wyciągami z konta a zwykłą skromnością i klasą 🙂

        Polubienie

  35. Wszystko kosztuje. Co do problemu kosmetyków i upiększaczy, to też zależy od stanu zdrowia . Jedna kobieta ma idealną cerę, druga nawracający trądzik , stosuje więc leki, maski, fluidy, korektory… im lepsze tym droższe. Każda chce ładnie wyglądać i podobać się .
    Co zaś do płacenia na randkach i problemu pieniędzy – za kawę z ciastkiem powinien zapłacić mężczyzna. 12 złoty to nie majątek. Natomiast jeśli kobieta na pierwszym spotkaniu wybiera drogą restaurację, najdroższe rzeczy i przeje 200 zł, to za fajnie o niej nie świadczy. Trąci naciągactwem. Na szczęście nie ma obowiązku umawiać się z nią po raz kolejny.

    A w związku wiele aspektów jest ważnych. Kasa też. Na początku motyle w brzuchu, potem rachunek za światło, czynsz, kto kupi jedzenie a dlaczego takie tanie, pewnie marnej jakości/a dlaczego takie drogie-szastasz pieniędzmi… itd Mówi się, że nIe ma związków idealnych i nie ma ludzi idealnych a może są ale trudno trafic na taki ideał?
    http://www.migawkizkomorki.pl/2016/01/idealny-mezczyzna.html

    Polubienie

  36. Wpis choć banalny, oczywisty i pisany prymitywnym językiem, to jednak sensowny, natomiast rada, którą „ufo” dostał od ojca to rada jak zostać ostatnim frajerem i kmiotem. Jaką ciotą trzeba być, żeby poradzić tak synowi? Do kurwy nędzy, jak nie czujesz, że powinieneś przeprosić, to nie przepraszasz!

    Polubienie

      1. kobieta narcyz[…]musi być najlepsza: w pracy, kuchni, łóżku, jako matka, dobra córka[…]Dodatkowym obciążeniem jest potrzeba idealnego wyglądu.[…]Poważne zaangażowanie emocjonalne narcyz intuicyjnie odrzuca jako zbyt ryzykowne. Nieświadomie z góry zakłada niepowodzenie związku[…]Co oczywiście jest samosprawdzającą się przepowiednią[…]eśli narcyz spotka drugiego narcyza, to mogą się dogadać. Bo partner/partnerka też będzie intensywnie promować swój wizerunek. To pary, które tańczą narcystyczne tango.[…]Taki taniec może trwać długo – bo na ogół wolimy znane piekło od nieznanego nieba[…]związek trwały, ale nieudany. Raczej udawany[…]A jeśli narcyz spotka nienarcyza, który go pokocha? Małe szanse, żeby coś z tego wyszło. Po pewnym czasie nienarcyz tego nie wytrzyma. Przede wszystkim dlatego, że narcyz nie będzie w stanie uwierzyć, że został pokochany[…]Narcyz przeczuwa, że jego atrakcyjna fasada jest grą, więc gdy ktoś naprawdę się w nim zakocha, to czuje się jak Kopciuszek na balu po oświadczynach Księcia: ”Biedak dał się nabrać i naprawdę zakochał! W nogi!”.
        ====
        Jak widzisz, tym razem nie dało się streścić w 50 słowach, przekleiłem to co mieści się w kontekście tego wpisu.

        A od siebie dodam, że autor -zapewne nieświadomie- przegapia jedną rzecz. Zdrowe związki powstają instynktownie. Instynkt nie daje żadnej gwarancji że się powiedzie, ale daje szansę. Związek z wyrachowania i narcystycznych potrzeb zawsze będzie chłodny i fasadowy, oparty na egotycznych potrzebach i narcystycznych popisach. Jak komu starcza to jego sprawa, nie moja. Ja tylko obserwuję i czasem coś skomentuję 🙂
        A ten instynkt dla mało uważnych kręci się wokół tyłka, a dla bardziej uważnych – wokół macicy i jej głosu.
        Gwarancji nie ma, ryzyko jest spore.I zawsze można, idąc za autorem wybrać chłodną kalkulację.
        Co kto woli 😉
        ===
        Cytaty pochodzą z wywiadu z terapeutą specjalizującym się w narcyzach dobijających do ściany. jest to bardzo niewielka część całości.

        Polubienie

      2. W starożytności to narcyz to był ktoś kto się zakochał w sobie. Ale teraz widać jakieś nowe lepsze głębsze podejście do problemu jest. 🙂
        A ten instynkt w związku to jest miłość 🙂 Tylko, że oboje muszą się zakochać w sobie nawzajem, nie zwracając uwagi na stan posiadania. O coś takiego łatwiej w młodszym wieku.

        Polubienie

  37. Marta ma poważny problem z ludźmi z Pragi. Są kobiety, które wydają 2k miesięcznie na zajebiste podkłady, tusze, farby z czymśtam i „rzęsy” z biednych gryzoni. Są też kobiety ładne.

    Polubienie

  38. Dopóki nie przeczytałam nowego wpisu, nie zdawałam sobie sprawy z tego, że Marc Jacobs ma swoją linię lakierów do paznokci. Znam dziewczyny pokroju Marty. Może droższe kosmetyki faktycznie są lepsze, może się nie znam, ale wychodzę z założenia, że prawdziwa uroda i naturalność obronią się same 🙂

    Co do pieniędzy, rzeczywiście brak porozumienia w ich kwestii może zniszczyć nie jeden związek. Zawsze powinno się mieć swoje środki. Uzależnienie od faceta zawsze się mści.

    Polubienie

    1. Prawdziwa uroda i naturalnosc oczywiscie bronia sie same – ale do 25 roku zycia, przy dobrych genach do 30-35. Pozniej trzeba inwestowac – wysilek, czas i pieniadze.

      Polubienie

  39. Najlepsze komentarze które wyczytałam to te typu „jestem taka niezależna,mam na swoje wydadki,nie biorę kasy od faceta,nie pozwoliłabym sobie na to,mamy 37293720 kont plus jedno swoje…ALE : to on płaci rachunki albo ich większość,to on na ogół płaci za zakupy,to on płaci za kolację,to on kupuje prezenty,to on płaci za wakacje,to on,to on”.
    Tak,to bardzo pokazuje jak kobiety są niezależne,a najbardziej w momencie jak facet płaci za wakacje na Malediwach, bo przecież „jest dżentelmenem i nie pozwoliłby płacić mi” – i ok ! Nie mam nic przeciwko płaceniu przez faceta za wakacje czy na odwrót,ale jak kobieta może nazwać się niezalezną,jeżeli jej niezależność ogranicza się do kupienia tuszu i podkładu?
    Mam trochę inny pogląd na temat 3 kont,być może wyniesiony z domu,tak samo jak i mój facet. Jeżeli ktoś chce mieć osobne pieniądze – jego sprawa,tak samo jak to czy chce mieć dzieci i ślub czy nie,ALE ! Błagam,niech moja płeć przestanie sobie wmawiać,że jest niezalezna,bo kupuje sobie sama kosmetyki. Chcesz być niezależna? Płać 50% rachunków,50% za ratę tego super apartamentu,który TWÓJ facet kupił,bo przecież jest taki supcio i generalnie takich to już nie ma,płac 50% kwoty za zakupy , 50% wakacji. Wtedy można mówić,że jeżeli się związek rozpadnie to pal licho – sama się utrzymasz,jednak kobieto – jeżeli jedyne na co cię stać w tej twojej niezależności to kosmetyki (które raczej nie kosztują 5000miesięcznie) to wybacz,ale jak ten twój książę odejdzie bądź odejdziesz ty – nie oplacisz sobie sama mieszkania,nie wspominając o całej reszcie (bo przecież to ON płacił większość).
    Generalnie jestem kobietą i przykro to mowic,ale wstyd czasami za myślenie mojej płci. Feministki,niezależność i cała reszta bull shitu. Ona pachnie,pięknie wygląda i pieprzy na lewo i prawo jaka jest niezależna,a on nadal ma dawać jej prezenty,płacić w knajpie,zarabiać więcej ‚no bo to przecież facet’,nie pozwalać na dokladanie się do wakacji ‚bo przecież ma być dżentelmenem’. Oczywiście nie uwzglednilam wyżej opcji,że to kobieta zarabia więcej,bo takie w komentarzach nie nazywaly się niezależnymi (ironia,prawda?).
    To smutne,że w dzisiejszych czasach kobieta tyle wymaga,a daje w zamian swoją niezależność pod postacią paru pudełek mazidel i oczekuje za to Nobla.
    Pozdrawiam – kobieta,która ma swoją firmę,której facet ma swoją pracę i która nie ma do czynienia z 3 kontami i która nie uważa się za niezależna tylko dlatego,że ZARABIA (to chyba całkiem normalne z racji tego,że żyjemy w 21w prawda?)
    Dobrej nocy.

    Polubienie

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.