„Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to kurwy!”

„Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości boskiej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach, udając człowieka.”

„Publiczne szmaty!” (to o posłach)

„Polacy są narodem idiotów.”

„Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić.”

„Polska, sami Polacy to twierdzili, nierządem stoi. Polska to jest prywata, Polska to jest zła wola. Polska to jest anarchia.”

I moje ulubione: „Raz się skurwisz, kurwą pozostaniesz!”

Co to za Polakożerczy skurwiel? To marszałek Józef Piłsudski. Jakby nie było geniusz, który doprowadził do odzyskania niepodległości. Nie sądzę, jednak, abyśmy wtedy czy teraz jakoś szczególnie różnili się od Niemców, Szwedów czy Francuzów.

Bardzo nie lubię takiego zwrotu, często używanego w dyskusjach: „w normalnym kraju, to by było tak i tak”. Albo: „na Zachodzie to nie do pomyślenia”. Jest wiele krajów bardzo rozwiniętych, w których nie można się wykąpać po 22-giej, bo to komuś przeszkadza. Zabiera się dziecko rodzicom, bo dostało od matki klapsa. Albo – jedziemy samochodem, wyprzedzamy, ktoś dzwoni na policję, donosi na nas. W każdym z tych krajów, które nazywamy normalnym jest coś, co z naszej perspektywy wydaje się nienormalne. Ale te frazy nam się podobają, bo chcemy słyszeć to, co chcemy.

Z tymi politykami w Polsce to też jest tak, że niczym oni się nie różnią od tych, którzy są za Odrą. Tylko, że ci, których mamy u siebie, są nam bliżsi, więc bardziej widzimy ich wady. A nasze polityczne wybory również nie są specjalnie oryginalne. Takich Macierewiczów czy Niesiołowskich to w tzw. demokratycznym świecie jak sześciopaków piwa w Biedronce . A nawet bardziej pierdolniętych. Przy takim Donaldzie Trumpie („Jeśli musisz używać viagry, to znaczy, że to nie ta kobieta”), który ma szansę zostać kolejnym prezydentem USA, to nawet Korwin blado wypada.

Polityk to ma się podobać

W dzieciństwie lekarze uznali, że Jon Gnarr jest walnięty i na dwa lata wsadzili go do szpitala psychiatrycznego. Później uznano, że ma dysleksję, ADHD i trudności z nauką, a on miał to w dupie i grał na basie w kapeli punkowej o dziwnej nazwie, którą można przetłumaczyć jako “Katar”.

Egzaminu na studia nie zdał, został taksówkarzem. Razem ze swoją przyszłą żoną Jóhanną szlajał się po mieście z zespołem The Sugarcubes. Jego wokalistką była Bjork, która wtedy była jeszcze mało znana. Zresztą do tej pory Jóhanna i Bjork są dobrymi kumpelami. Gnarr zaczął pracować jako komik w lokalnym radiu, wystąpił w kilku filmach, zatrudnił się w agencji reklamowej, wyprodukował sporo popularnych reklam telewizyjnych, a później obskoczył kilka seriali. A w 2009 roku, wkurwiony na to, jak wydymali ich politycy na spółkę z bankierami, razem z kumplami założył własną partię “The Best Party”.

Jeśli chodzi o obietnice wyborcze, to byli bardzo szczerzy i od razu zapowiedzieli, że nie dotrzymają żadnych. Ale oczywiście obiecali. Na wypasie. Tak w skrócie: darmowe ręczniki na wszystkich basenach, Disneyland, parlament bez narkotyków (ale stopniowo, do 2020) i polarnego misia dla zoo w Reykjaviku. No i coś, co miało być dowcipem, trochę ich zaskoczyło, bo dostali 34,7 proc. wszystkich głosów. Co zrobił Gnarr? Powiedział, że nie zawrze koalicji wyborczej z nikim, kto nie oglądał „The Wire” (Prawo Ulicy). Bo to jego ulubiony serial. A później został burmistrzem Reykjaviku. Pojawił się na Gay Pride przebrany za Drag Queen, życzenia świąteczne składał w czapce świętego Mikołaja i w stroju Lorda Vadera, a na ściance, jako rycerz Jedi, pozował z Lady Gagą.

W ubiegłym roku zrezygnował ze startu w wyborach, bo – jak stwierdził – stałby się zawodowym politykiem. Mi i tak najbardziej podoba się jego córka Margret.

Gdyby ktoś się napalił, to laska ma czarny pas w Taekwondo. 

Czy Gnarr był dobrym burmistrzem miasta? Ni chuja nie wiadomo. Ale go lubicie prawda? Bo ma ładną córkę, bo ma pojebane pomysły, bo pozował z Lady Gagą itd. Podobna historia była niedawno z nowym premierem Kanady Justinem Trudeau. Czego dowiedzieliśmy się o panu Trudeau? Że był instruktorem jazdy na snowboardzie, że ma zdjęcie na którym stoi w pozycji boksera, prezentując tatuaż, że jest przystojny, że połowa jego rządu to kobiety, a wśród nowych ministrów znaleźli się też Indianie, imigranci i niepełnosprawni.

Czy to dobry rząd? Ni chuja nie wiadomo.

Tym samym typem polityka jest u nas prezydent Słupska Robert Biedroń. Co o nim wiadomo? Że jest gejem, jest sympatyczny, jeździ na rowerze do ratusza, zakazał wjazdu do Słupska cyrkowi, palił marihuanę i kazał policzyć krzyże w urzędach podległych miastu. Luzacki gość.

Czy jest dobrym prezydentem? A skąd ludzie mają to wiedzieć? Przecież nie potrafią tego ocenić.

Jednym z najbardziej kłamliwych powiedzeń jest to, że o gustach się nie dyskutuje. O gustach jak najbardziej się dyskutuje. I to głównie o nich. Choć czasami jestem wielkim zwolennikiem hipokryzji. Innymi słowy, żeby ludzie wstydzili mówić się to, co mówią.

Jeśli, ktoś chce się dowiedzieć jak myślą Polacy, to niech poczyta komentarze na Pudelku. Ja przeczytałem i się wstydzę.

Ludzka zdolność pojmowania wiedzy o świecie już dawno jest mocno ograniczona. Przeciętny człowiek nie jest, więc, w stanie w sposób sensowny powiedzieć, czy likwidacja OFE jest dobra, czy zła. Nie potrafi ocenić, czy 500 zł od potomka zwiększy dzietność, czy spożycie. Nie wie, czy i jak ratować górnictwo. Nie kuma, o co chodzi z Trybunałem Konstytucyjnym.

Żeby wypowiadać się mądrze na jakiś temat, trzeba znać kontekst. Zrozumienie tego kontekstu jest zazwyczaj trudne, dlatego większość ludzi ocenia. Albo szuka tematów emocjonalnych. Społeczne debaty zasadniczo dotyczą więc dupy i okolic. Aborcja. InVitro. Małżeństwa gejów. Prosty wybór: jesteś na tak, albo na nie.

11 kolesi w przepoconych gaciach cię dyma

Ludzi można przekupić za 500 zł, bo im tych 500 zł brakuje i ja to bardzo rozumiem. W miarę upływu czasu, stajemy się coraz bardziej sfrustrowani. Bo jak wygląda nasz świat? Stworzono nam nadzieję, że będzie zajebiście i nagle się okazuje, że zajebiście to jest określonej, niewielkiej grupie, trochę większy odsetek ludzi jakoś sobie radzi, ale większość czuje się wydymana. Że ci, którzy mają kasę, mają jej coraz więcej, że dzieci po raz pierwszy od dekad będą żyły gorzej nich ich rodzice, że mieszkanie w wynajętym pokoju do 40-stki i brak perspektyw. Prekariat, pokolenie wiecznej bezetatowości.

Jak w takiej sytuacji za pomocą wyborczej kartki wypowiedzieć wszystkie myśli, które cisną się na usta, skoro pierwszą z nich jest „spierdalajcie”? Skoro ZUS cię dyma, Tusk cię dyma, Kaczyński cię dyma i jedenastu jego kolegów w przepoconych gaciach cię dyma?

Ludzie robią to w prosty sposób: nie wybierają na TAK. Wybierają na NIE. Tych wyborów nie wygrał więc PiS, tylko przegrała PO, tak samo jak osiem lat wcześniej nie wygrało ich PO, tylko przegrał PiS. W dzisiejszych czasach zwycięstwo w wyborach nie zależy, bowiem, od polityków. Zależy od stopnia wkurwienia społeczeństwa. A jak gdy społeczeństwo jest szczególnie złe, to na złość głosuje na kogoś takiego, jak Kukiz.

Bo społeczeństwo nie myśli o tym, co będzie za 5 czy 10 lat. Decyzje, które podejmujemy, podejmujemy dzisiaj. Martwimy się dzisiaj. Stresujemy się dzisiaj. Cieszymy się dzisiaj. De facto żyjemy w czasie rzeczywistym. Nie potrafimy więc wybierać na przyszłość, tak samo jak większość ludzi nie potrafi odkładać kasy na przyszłość.

Po tym wstępie z Piłsudskim pomyśleliście, że to fajny gość prawda? Nieźle jedzie mięsem i ma zdrowe poglądy. Piłsudski za swoich rządów uwięził ponad 5 tys. osób, w tym 84 parlamentarzystów, czyli więcej niż internowano w stanie wojennym a jego ludzie potrafili mordować przeciwników politycznych.

Dlaczego politycy nas dymają? Bo, na to pozwalamy. Bo, pozwalają na to miliony ludzi na całym świecie. Co by się stało gdyby jednego dnia PO, PiS, Nowoczesna, PSL się rozwiązały?

Powiem wam: kondory w Peru, przestałyby srać. 

Nie stracilibyśmy absolutnie nic. Za to my jesteśmy im bardzo potrzebni. Bo, trzeba przecież wrzucić do urny głos.

2556575457_bb092c9793_bPhoto by Ana Bierzanska/CC Flickr.com

59 uwag do wpisu “Dlaczego politycy nas dymają?

  1. W całym tym zamieszaniu najtrudniejszy do zniesienia jest problem z dotarciem do wiedzy. Nic nie jest transparentne, nikt nie potrafi obiektywnie i rzetelnie przedstawić problemu. Czasem aby zrozumieć sens pewnych działań musisz zrobić research prasy każdej strony, sięgnąć do źródeł (zwaracając przy tym uwagę na nazwisko i życiorys autora). Zajmuje to tyle czasu że lepiej jest poddać się medialnym paplaninom i tępo przyglądać się całemu cyrkowi i po prostu poddać się dymaniu. Albo w ogóle odciąć się od prasowych ,,newsów,, i tym samym też dać się dymać.
    Z takim dostępem do informacji + z takim poziomem ignorancji społecznej dymani będziemy for ever.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam sie, szukanie rzetelnych informacji to katorga, a potem jest dezinformacja u ludzi trochę myślących lub informacyjny faszyzm („tylko GW!”, „Tylko Nasz Dziennik!”) u reszty społeczeństwa.

      Lubię to

      1. Innej drogi nie ma, jak tylko przyswajać z wielu źródeł informacje, z wielu dzienników, papierowych i tych w telewizji i dopiero na tej podstawie można sobie wyrobić opinię. Co by nie mówić, kiedyś tam była cenzura, pamiętam wiadomości były podawane w jeden „właściwy” sposób. Teraz niby cenzury nie ma, ale czy do końca? Wystarczy obejrzeć wiadomości różnych stacji, potem dołożyć wiadomości z internetu…czasem wychodzą ciekawe rzeczy.

        Lubię to

  2. Na referendum poszlo okolo 8%. To tyle a propos zaangazowania Polakow w polityke – wtedy, kiedy akurat moga cos zmienic. Za to na wesole pochody z opornikiem w klapie wala tlumy….

    Mistrzostwo mediow, PR i spindoktorow.

    „Nowa przypowiesc Polak sobie kupi, ze i przed szkoda i po szkodzie glupi” – aktualne juz 500 lat

    Lubię to

    1. Kwestia dania większej swobody i decyzyjności samorządom.
      Dla mnie to absurdalne, że ktoś w Warszawie będzie mówił co jest dla mnie lepsze w Krakowie na ulicy Długiej czy Królewskiej.. Decentralizacja jest wstanie uratować ten kraj w moim odczuciu, bo nie ma w tym nic złego, że każdy chce dla siebie jak najlepiej, jednak gdy tych „każdych” jest kilkanaście osób zgromadzonych w rządzie i wybranych niby przez obywateli [wtf.. skoro taki mały % ludzi poszedł na wybory, moich reprezentantów tam nie ma]. Zdecydowanie chętniej głosuję w wyborach samorządowych, gdzie nawet w mieście takim jak Kraków jestem wstanie rozliczyć każdego z jego „obietnic wyborczych”. Wyżej to wszystko się rozmywa..

      Debaty – okej, tylko na poziomie krajowym to zbyt duży koszt. Mi osobiście podoba się ustrój polityczny Szwajcarii i liczne referenta na wszelakie „bzdurne” tematy.
      Choć z drugiej strony.. co przeciętny Kowalski wie na temat smogu i sposobów walki z nim? Jemu „rządzący” chcą zakazać wjazdu do Krakowa starym golfem, więc musi bronić swojego, bo przecież nie stać go na eco-Lexusa.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Model szwajcarski wynika z charakterystyki regionu i historycznych uwarunkowan, wprowadzenie go do Polski zajmie z 8 dekad, moge niedoczekac..

        Lubię to

    1. Nie do końca masz rację. Jednak jaki kraj tacy polityce. Widzę różnicę między przaśnością Stonogi, a pajacowaniem Berlusconiego, rozmachem Putina i prowincjonalnością Kaczyńskiego. Jaki kraj taki Obama (Tusk), Merkel (Szydło czy Kopacz?) itp, Dzierżyński (Ziobro).
      Mamy więc czego innym krajom jednak zazdrościć.

      Lubię to

      1. Nie jestem zwolenniczką PO. jednak.. Tusk naprawdę wyróżniał się na naszej scenie politycznej swoją charyzmą. I jako jedyny de facto doszedł tam gdzie chciał dość – do Rady Europejskiej. Moim zdaniem jego od początku nie interesowało rządzenie w kraju, aspirował wyżej. I będąc teraz w miejscu na którym siedzi nie słyszy wyzwisk obywateli „Wina Tuska”.

        Przykre, ale..w jakiś tam sposób hm. spektakularne.

        Polubione przez 1 osoba

      2. 100% racja. Taki mamy kraj, takich mamy obywateli. Moim zdaniem to mentalność naszych rodaków jest do tego stopnia zacofana, że mamy polityków jakich mamy. Ale w kontekście tego komentarza przypomniało mi się jedno pytanie podczas ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej: „Bronek może ja Cię nie lubię, ale jak można spieprzyć tą kampanię??!!” Już po tej kampanii stwierdzam, że nigdy zachodu nie dogonimy. Marzy mi się taka klasa polityków jak w Stanach. To jest prawdziwa gra, którą można nazwać „polityka”. U nas jest tylko typowa bójka starych kogutów na podwórku 🙂

        Lubię to

  3. Dla mnie cała ta wiara przeciętnego człowieka, że rzad im coś da jest śmieszna. Nie licz na to, że coś dostaniesz od państwa, weź się do roboty i licz na siebie. Jak sądzisz, że wszystkim w kraju się będzie równie dobrze powodzić niezależnie od włożonej pracy, to jesteś idiotą.

    Lubię to

    1. i chwała panu! Nie może być po równo dla każdego! już kiedyś ktoś chciał by tak było i nic z tego dobrego nie wyszło. Uważam, że powinni być ludzie biedni, srednio zamożni, bogaci jak i ultra bogaci. Prawo dżungli trochę, ale niedopuszczalne jest by w społeczeństwie funkcjonowały dwie klasy: ultra biedna i ultra bogata. Wtedy nie będzie się ludziom (wbrew pozorom) żadnym dobrze żyć.

      Podpisuję się rekami i nogami pod tym, że tyle mamy na ile sobie zapracujemy, ale przede wszystkim tyle na ile chcemy zapracować. Niech panna z prowincji, która skończyła tak jak jej koleżanki klasę fryzjerską nie wymaga, ze tak o, wezmą ją do Mediolanu aby czesała modelki Valentino – nawet jakby była w tym najlepsza. Trzeba pracować, rozwijać się i walczyć o swoje jeśli faktycznie chcemy to mieć.

      Niemniej, gdy rządzący rzucają kłody pod nogi w postaci coraz to wymyślniejszych podatków i składek to…. pozostaje albo się przewrócić albo nauczyć się sprawnie skakać pomiędzy ów kłodami

      Polubione przez 1 osoba

  4. Mój komentarz do tego może być tylko jeden: ożesz kurwa, kurwa mać.
    Do tej pory, niezależnie od aktualnej denności/genialności/grafomaństwa/w punkt trafiania/z dupy tez wyciągania – jak kto widzi tak widzi, ale blog konsekwentnie trzymał się z dala od dwóch klasycznych tematów-flejmów: bieżacej polityki i religii. I można było spokojnie wejść tutaj w przekonaniu że się ucieka od tego wszystkiego.
    FUJ

    A tak na marginesie, powiedzenie „o gustach się nie dyskutuje” nie tyle jest kłamliwe, co jest jednym z kilku funkcjonujących w naszym społeczeństwie błędnych, wadliwych tłumaczeń łacińskich sentencji. Które jak wirus przenoszą się z pokolenia na pokolenie, choćby i ikea.
    de gustibus non est disputandum – gusta nie podlegają dyskusji, oznacza to tyle że nie można kogoś przekonać że coś lubi lub nie. Że to nie jest źle ani dobrze jak ktoś lubi rude albo nie lubi rudych. Ma gust jaki ma i to bezdyskusyjne.
    Natomiast rozmawiać o tym, komentować czyjś gust lub jego brak – oczywiście można i robi się to non-stop-kolor 🙂

    Lubię to

    1. Ale Panikea podszedł do tematu polityki z właściwym tylko sobie grymasem obrzydzenia i dystansem. Pisząc wszystko nie napisał nic. Co prawda ciężej się to czytało niż inne posty. Spodziewałam się czegoś bardziej świątecznego w tym okresie. 🙂
      Ale dobra. Najfajniej jest gdy radnym zostanie nasz sąsiad. Wtedy nam miasto ulicę zbuduje/wyremontuje/zmodernizuje/oświetli i tyle. Jak w mieście rządzi ta sama opcja polityczna co rząd to coś się w mieście dzieje/buduje , jak inna to stagnacja.

      Lubię to

    2. Aby móc dyskutować o gustach trzeba mieć wiedzę na pewnym poziomie. U człowieka gust ksztltałtuja się wraz z wychowaniem otaczającą go kulturą i estetyką oraz wykształceniem i pozwaniem pewnych praw i prawd. Zatem stwierdzenie, że o gustach nie dyskutuje się zamyka jakikolwiek rozwoj i postęp ludzi i pozostawia ich na poziomie wręcz kamienia łupanego 😄

      Lubię to

  5. jestes kolejna osoba ktora nie rozumie stwierdzenia „o gustach sie nie dyskutuje”
    oznacza ono tyle, ze chuj ci do tego co kto lubi, a nie ze, nie mozesz o tym porozmawiac

    Lubię to

    1. Jeszcze gorzej jest ze słynnym, powtarzanym często nawet przez ludzi wykształconych „wyjątek potwierdza regułę”.
      W tym przypadku jedyne co się potwierdza, to że każdy kto się posługuje tym twierdzeniem po prostu nie myśli(bo pomijając wadliwy kontekst(„Exceptio probat regulam” – jest to dawna rzymska formuła prawnicza, nie odnosi się do matematyki czy życia), używana tak jak jest używana jest czystej wody absurdem. W matematyce i w życiu jest dokładnie odwrotnie, wyjątek testuje i zaprzecza regule :).

      Lubię to

  6. Zawsze będziemy widzieć to że inni mają lepiej po prostu, i w dupie bd mieć faktyczny stan rzeczy, bo prawda jest taka JEDEN WSZYSTKIM JIE DOGODZI ALE JEDEN WSZYSTKICH WKURWIC MOŻE. Teraz jest Kaczyński wczeciej był Tusk i tak ciągle..

    Lubię to

  7. Panie Ikea, masz pan bardzo blade pojęcie o polityce. Z tekstu, który pan napisał wyziera światopogląd typowego leminga, któremu PO zrobiła wodę z mózgu. Dlatego na odreagowanie ujada pan na PIS, na przykład wtedy, gdy zrównuje pan Kaczyńskiego, Macierewicza z Niesiołowskim. A przecież popierając PO akceptował pan Niesiołowskiego i jego „występy”, prawda?
    Proszę też nie mieszać do bieżącej polityki marszałka Piłsudskiego.
    Pisze pan, że większość ludzi nie potrafi zrozumieć podstawowych problemów politycznych czy tez ekonomicznych. A pan potrafi? Wątpię.
    A tak poza tym słyszał pan o czymś takim jak deep state?
    PS.
    Zajmij się pan pisaniem swojego bloga o Oldze i jej problemach seksualno-emocjonalnych. W tym pan jest „dobry” sądząc po entuzjastycznych komentarzach zamieszczanych na pańskim blogu.

    Lubię to

    1. „Pisze pan, że większość ludzi nie potrafi zrozumieć podstawowych problemów politycznych czy tez ekonomicznych. A pan potrafi? Wątpię.” <- myślę, ze część polityków też nie potrafi. Bo jakiś plan to widzimisię jednej osoby i nie ma w tym absolutnie nic złego, jeśli jest efektywny(i efektowny^^) Mało kto w społeczeństwie (albo po prostu w moim otoczeniu) czyta ustawy, gdzie czasem zdefiniowanie jednego terminu determinuje wiele. Za dużo na scenie politycznej mamy ekspertów, za mało praktyków. Nie powinno być tak, że pewnymi decyzjami polityk dopiero się hm "uczy" jakie będą tego skutki społeczne.. A mam wrażenie, że tak to wygląda. Przekrzykiwanie się, robienie inaczej niż poprzednicy, pod publikę i przede wszystkim – krótkoterminowo, bo i po co strategicznie? Choćby sprawa 6latków w szkołach. Nie wartościuje czy jest to dobre czy złe. Ale wprowadza to lekki chaos społeczny, gdy co roku sprawy mają się inaczej. O kwestiach zusowo-podatkowych już nawet nie wspominam (czekam wciąż na obniżenie vatu). Młoda demokracja, wypatrzona scena polityczna z wciąż tymi samymi twarzami, mniej lub bardziej, wyeksplorowanymi. Ech.

      Lubię to

  8. Przyjrzyjcie się lepiej dokładnie tej ćwiczącej dziewczynie, bo ja przy pierwszej wizycie nie obejrzałam jej. Dopiero za drugim razem odpaliłam ten filmik i jeszcze parę następnych. Wiem już co będę robić jak mnie wyleją z roboty 🙂

    Lubię to

      1. XDDDDD
        W islandzkich kręgach to ona jest znana ale ja pierwszy raz na oczy ją widzę. Zatem: nie chodziło o znane osoby. Nie zgadłeś 🙂

        Lubię to

      1. Oj, tak. Miniaturki tutaj zdecydowanie preferowane. Coś w stylu może mniej uduchowionym a bardziej przyciemnym – „obiecywałem że będę cię nosić na rękach, ale nie wtedy kiedy ważysz więcej niż ja” 😉

        Lubię to

    1. Nawet przeczytałem, i jako ten co się wychowywał w czasach które opisujesz jako „błogosławione” stwierdzam krótko – sam sobie wsadź z takim pisaniem.

      Lubię to

  9. Serdecznie proszę państwa o zachowanie krytyki w kieszeni, tak wiem, bycie starszym ma swoje immunitety, ale liczę na zrozumienie, Mam 17 lat, patrząc z góry – dojrzałość poziom zero, Zajrzałam na bloga faktycznie dlatego, że zaintrygowała mnie sama nazwa. Poświęciłam trochę nocy na przetrawienie notek. Można powiedzieć, że je pochłonęlam i śledzię blog w oczekiwaniu na nowe. Komenatrze również sumiennie analizję. Tu pytanie, czy sięgnąć do książki, czy rzeczywiście, co jest możliwe, wstrzymać się i poczekać na moment, gdy mój światopogląd samodzielnie się ukształtuje?Faktycznie, pokolenie ikea otwiera oczy, ilustruje naturę ludzi, wylewa kubeł wody na głowe, ale tu pytanie, czy jest adekwatne do mojego wieku. Wbrew pozorom, można zrozumieć poruszane kwestie tych dorosłych, będąc gówniarzem. Pozdrawiam

    Lubię to

    1. Ja akurat dość mocno przez kilka lat „doktoryzowałem się” w tematach umysłu i rozwoju tegoż, i wiem że pełny rozwój(fizyczny) mózgu kończy się około 20-22lat, na to się składa szereg czynników, nie ma sensu ich tu wymieniać. Ważne jest to, że jedną z ostatnich rzeczy w tym procesie jest dychotomia poznawcza, młodzi po prostu mają skłonność do ostrego dzielenia na dobre i złe, białe i czarne. Niektórym zostaje do końca życia zresztą, ale ja nie o tym…chciałem powiedzieć że samodzielne wykuwanie światopoglądu jest ważne i cenne, wielu ludzi wbrew pozorom nie posiada takowego, tylko żyje światopoglądem wtłoczonym do kłowy przez innych.
      Pokolenie ikea może(i powinno) być traktowane jako „głos w sprawie”, ale pod żadnym pozorem nie wyrocznia czy nawet coś specjalnie cennego.
      Więc szukaj, czytaj, wykuwaj, ale – w obliczu istnienia filozofów, intelektualistów etc etc – nie traktuj przesłania autora przesadnie poważnie…raczej jako cos pomiędzy czymś poważnym a komedią 🙂

      Lubię to

    2. A żeby nie być gołosłownym i nie pogadać tylko dla pogadania…jeśli mowa o WIEDZY(a nie przekonaniach autora bloga) i mądrych ludziach którzy badają czemu ludzie są tacy porąbani i, jak myślą faceci, jak kobiety i dlaczego takie zamieszanie z tym seksem i w ogóle…
      Na dobry początek zmagań światopoglądowych dobrze jest posłuchać kilku wykładów prof. Vetulaniego i poświęcić rozmyślania jemu. A ksiązki P.I…dla rozrywki, do pociągu, owszem, tak.
      Dobry starterek tutaj:

      Lubię to

      1. Nie spodziewałam się odpowiedzi. Dziękuję Panu bardzo bardzo! Za filmiki zabiorę się niebawem, w wolnej chwili po gorączce świątecznej!

        Lubię to

      2. Streścić to się nie da. Wykład sam w sobie jest już „w pigułce”. Ale ogólnie o seksie, płci, mózgu(w kontekście seksualności). Lekko, momentami bardzo zabawnie a przez cały czas sensownie. Bez tabu, bez łagodzenia, bez kłaniania się religiom i konwenansom. W wykonaniu naukowca. Możesz policzyć. Jest równo pięćdziesiąt słów 🙂

        Lubię to

  10. Wow Czarny naprawde celne masz spostrzezenia, sadzilam ze bedziesz stereotypowym lemingiem stolicowym ktory podniesie histerie w zwiazku z sytuacja polityczna.
    Kilka odniesien:
    1. Ludzie nie rozumieja czy OFE jest dobre/zle ale rozumieja czy sa lub nie za aborcja z kilku powodow:
    – latiwiej nam mowic przez emocje, OFE emocji nie wzbudza jest daleko ode mnie, jakies nieforemne, nie wiem z czym sie to wiaze na dobra sprawe, przysla 200zl w kopercie jak skoncze 70 lat? Aborcja prosta sprawa ktos zabija poczete dziecko, w mojej rodzinie sa dzieci wiec moge sobie wyobrazic ten dramat, allbo nie lubie dzieci i nie rozumiem czemu kobieta ma nie miec prawa
    – mozg ludzki nie jest w stanie wszystkiego analizowac bo nie ma takich mocy przerobowych, wiec musimy upraszczac – wybieram tylko czarne lub biale, szarego nie ma. Akurat OFE jest szare, bo niewiadomo i nie bedzie wiadomo chocby powstalo milion analiz. Przy wielu tematach sa gwiazdki, a na dole tekst czcionka 5ka, lecz my nie jestesmy wstanie to wszystko chlonac
    – rozni ludzie, rozne wzorce wyniesione z domu. Jak tata byl ekonomista i przy sniadaniu ciagle meczyl ze ten system emerytalny sie rozpadnie to pewnie OFE tak, ale jak byl opozycjonista i widzial jak bandycko prywatyzuja banki w Polsce to OFE nie.

    2. Tak jak mowisz Polska polityka nie jest gorsza/lepsza od zachodniej, uwielbiamy myslec ze mamy najgorszych politykow, ze jestesmy specjalnym krajem gdzie demokracja jest zagrozona w 21 w., ze tam takie wysokie standardy a my 40 lat za nimi, ze tam nie ma takich problemow i dlatego srednia pensja to 4k ale EURO. Nie kochani to nie tak, a wszystkie kraje z naszego regionu maja podobne problemy, tylko na ile my sie interesujemy sytuacja w Czechach? Jedna depesza na miesiac trafi do mediow i na tym koniec.

    Lubię to

  11. Bardzo fajny wpis! Żeby zobaczyć, co myśli społeczeństwo trzeba wejść tutaj, poczytać pana Ikeę, oraz jego komentatorów. Nie chce wierzyć, że komentarze z onetu podejrzewające wszystkich o tak zwane lewactwo, cokolwiek to jest to prawdziwe myśli społeczeństwa.

    Lubię to

    1. Ależ lewactwo jest fajne i potrzebne. Tylko w Polsce z przyczyn historycznych/idiotycznych mało kto odróżnia lewaka od socjalisty, socjalisty od komucha, komucha od liberała, liberała od lewaka…oraz pana od plebana, ale to już inna para kaloszy 🙂

      Lubię to

  12. Juz troche wiosen zyje na tym swiecie. I nie dziwi mnie nic ani dobre ani zle. Czlowiek jest sam kowalem swego losu. Gdy ukonczylem szkoly odbylem sluzbe wojskowa zdobylem zawod. Wyruszylem w 1988 r na t.z zachod I tkwie tutaj nadal. W przyszlym roku ide na emeryture. Duzo widzialem duzo wiem. Ale jak niektorzy zamilcze. Powiem tylko ze czlowiek to istota zlorzona z samych problemow.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s