Pierwszy raz zobaczyłem ją chyba z siedem lat temu, przelotem na imprezie.

Imprezę robił mój dobry kumpel, prawnik rzecz jasna. Na przestrzeń 45 m2 wtłoczył około stu osób. I ta setka cały czas się zmieniała, niczym fale uderzające o brzeg. Wódka, wino i piwo podawano na balkon niczym na taśmie transportowej w przemysłowym browarze, a jak ktoś chciał skorzystać z łazienki, to lepiej aby zdusił to w sobie. Bo nie było opcji, żeby dopchał się do kibla.

Na tej imprezie było dużo samotnych kobiet, bo w Warszawie jest dużo samotnych, zdesperowanych kobiet. Chodziły do pracy w garsonkach albo nie, były przed trzydziestką, miały zazwyczaj własne mieszkania kupione na duży kredyt, w środku była lampa i materac z Ikeii, a w weekendy na tym materacu pocił się coraz to inny facet.

Były ładne, niektóre śliczne, dużo piły, niektóre za dużo. Miały koty i w sumie nie wiedziały za bardzo czego chcą od życia. Zazwyczaj niszczył je jakiś facet, a później one usiłowały o nim zapomnieć. Wtedy było jeszcze więcej białego i czerwonego wina i więcej drinków stawianych w klubie przez różnych mężczyzn, a materac zwiększał przebieg, bo żyjemy w takich czasach, że zdjęcie z siebie majtek i rozłożenie ud o niczym nie świadczy.

Jest jak fitness albo zumba.

Z tej imprezy, oprócz kaca, to później były ze dwa związki, jeden romans i jedna zdrada.

[Ta zdrada, to akurat w wykonaniu kumpeli, która poszła do łóżka po pijaku z żonatym facetem. Przeleciał ją tak, że się ściany trzęsły przy tej lampie i materacu z Ikeii. A później ona obudziła się o czwartej czy piątej z  bólem istnienia. Pokręciła się po mieszkaniu, obudziła go i powiedziała:

– Musisz już iść.

– Ale ja mieszkam w Piasecznie! A  autobusy jeszcze nie kursują.

Więc wracał z Mokotowa do Piaseczna na piechotę. Później mówił, że i tak warto było, bo dała mu od tyłu. ]

Więc zobaczyłem ją po raz pierwszy i nawet pogadaliśmy przez chwilę. Po czym, jak już udało mi się podnieść oczy z jej cycków, okazało się, że jest nawet całkiem niegłupia. Mimo, że miała jakieś 25 lat. Jednak na tej imprezie była z facetem, o którym z całą pewnością wiedziałem, że sprzedawał różnego rodzaju substancje do wciągania i palenia, bo miała skłonność do takich złych facetów.

I

Spotkaliśmy się z pół roku później w Złotej Teresie, świątyni blichtru z kartongipsu, która naśladuje luksus. Wyglądała tak sobie. Dżinsy, golf. Parę kilo za dużo. Oczy podkrążone. Przetłuszczone włosy. Poszliśmy na szybką kawę. Zapytałem ją o faceta, z którym była na imprezie. Machnęła ręką.

– Rzucam go. Wiesz, dwa razy wywalił mi w twarz. Potem przepraszał, że niby go zdenerwowałam. Źle mnie traktuje. To jest związek bez przyszłości.

Opowiedziała mi jak udawała z nim orgazm po raz ostatni.

– Rozbierałam się do łóżka z garsonki po ciężkim dniu w pracy. Przez chwilę zostałam w samych rajstopach.  Przyciągnął mnie za rękę i zaczął się do mnie dobierać. Parsknęłam, że jestem zmęczona i nie mam ochoty na seks. Nic to nie dało. Zaczął mi ściągać rajstopy. Kontynuowałam, zwięźle, ozięble, że miałam cholernie ciężki dzień w pracy, boli mnie głowa i chcę spać. I ogólnie wielkie SPIERDALAJ. Ten do mnie, że chyba mam kogoś na boku. Zaskoczył mnie.

– A masz?

– Poznałam zresztą w pracy. Trochę z nim flirtuję.

– Coś poważnego? – zapytałem.

– Nie, to zabawa. Nawet się z nim jeszcze nie całowałam – machnęła ręką lekceważąco – ale jak to powiedział, że kogoś mam, to uległam. I wiesz dlaczego? 

Nie wiedziałem.

– By nie dać się zdemaskować – wyznała – Zaczął mnie dalej rozbierać. Leżałam na łóżku. Na plecach. Bez majtek. Wszedł we mnie. Choć tak naprawdę wcale nie miałam na to ochoty. Zaczął mnie posuwać coraz mocniej i mocniej. Ale mi to nie sprawiało satysfakcji. Stękałam jak Sasha Grey:  Ach!!! Och!!! Mocniej!! A w myślach miałam tylko: Skończ już… Błagam!!!. Liczyłam posunięcia. Myślałam o tym, co muszę jutro zrobić w pracy. O tym koledze z pracy, który mi się podoba. Wreszcie mu wypaliłam: Korzystaj póki jeszcze możesz…

Skończył. Zapytał, o co mi chodziło.

– I co mu powiedziałaś?

– Że: w życiu piękne są tylko chwile i nic nie trwa wiecznie.

II

Zapisaliśmy wtedy swoje telefony, ale jakoś ja nie zadzwoniłem i ona też nie. Spotkaliśmy się przypadkiem w klubie na Mazowieckiej. Trzy lata później. Poszliśmy na spacer na stare miasto. Kupiłem w nocnym małą butelkę chivasa. Zawinąłem ją w reklamówkę i piliśmy, siedząc na ławce i patrząc z oddali na Wisłostradę.

Padał śnieg. Siedziała mi na kolanach, ale nie było w tym nic specjalnie seksualnego. Po prostu było zimno.

– I co, rzuciłaś go? – zapytałem o jej starego faceta.

– Tak – odpowiedziała.

Później, po tym rozstaniu, długo robiła podchody pod swojego kolegę z pracy. On był sceptyczny, bo pracowali razem i bał się, co się stanie jeśli im nie wyjdzie. Ale coś było na rzeczy, bo zaproponował jej, żeby się do niego wprowadziła na kilka dni, kiedy czekała aż zwolni się mieszkanie, które wynajęła.

Co wieczór polowała na niego. Kusa koszulka nocna. Przechodzenie po kąpieli w samym ręczniku. Szczucie cycem i dekoltem w pracy. Aż w końcu, którejś nocy, nie wytrzymał. I zaczęli się pieprzyć.

Czuła się skrępowana, bo wstydziła się swojego ciała, fałdek na brzuchu, cycków, które latają na wszystkie strony. A przy tym chciała, bardzo chciała, by mu się spodobało i by to nie był ich jedyny raz. Och, tak, pieprz mnie, nie jestem oziębła. Pieprz mnie. Pieprz mnie. Bo nie znajdziesz lepiej stękającej w łóżku.

– W głowie ciągle miałam myśl, by stękać i jęczeć. By chciał więcej i więcej. Fakt, że wcześniej go nęciłam pushupowym cycem w biurze spowodował, że jak przyszło co do czego i miałam się rozebrać, to czułam dyskomfort. Zwłaszcza w pozycji na jeźdźca. Ciężko mi było, zatem, dojść przy pierwszym stosunku z nim. Jęczałam i stękałam prawie sopranem. Wiem, co pomyślałeś – spojrzała na mnie – To słabe, strasznie, ale trudno. My, kobiety, czasem też udajemy, by zatrzymać faceta seksem.  

Pomyślałem wtedy, że na dłuższą metę to raczej nigdy nie wychodzi. Rżnięcie to rżnięcie, nikogo pieprzenie nie zmusi do uczuć. Inaczej aktorki porno miałyby najdłuższe związki.  

W telefonie miała jego zdjęcie. Był młody, wysoki, brunet, gładko ogolony, krótko obcięty. W sumie gęba durna, ale wyglądał dość sympatycznie.

– I jesteście razem? – zapytałem.

– Tak. Wiesz, boję się. Zaraz będę mieć 30 lat.

– Za dwa lata – sprostowałem.

– Nie chcę być sama. Potrzebuję miłości. Chcę komuś robić śniadanie i piec ciasta.

Milczałem. Ona się zastanawiała.

– Jeśli sądzisz, że kobiety nie udają orgazmów, to jesteś w błędzie. A te, które mówią, że nigdy nie udawały, to albo nie są szczere, albo jeszcze nie przeżyły orgazmu takiego, by móc stwierdzić,  że wcześniejsze były udawane – powiedziała w końcu.

Chyba z orgazmem wiążemy zbyt wielkie nadzieje, oczekując, że zrekompensuje on pustkę panującą w innych dziedzinach życia.

– Woody Allen

Dla rozładowania atmosfery opowiedziałem jej kilka historii o tym, jak sam udawałem, bo byłem zbyt pijany aby dojść. To było łatwe. Wystarczyło na moment przyspieszyć, a później jęknąć i klepnąć ją w tyłek.

A później historię o kobiecie, która miała orgazm za każdym razem kiedy myła zęby.

Myła je bardzo często.

Miała najczystsze zęby w całej pieprzonej Ameryce.
Aż w końcu uwierzyła, że w jej ustach zamieszkał demon i zamiast pasty zaczęła używać płynu do ust.

Pośmialiśmy się razem, a później się rozstaliśmy.

III

Wpadliśmy na siebie w ostatnią sobotę na lotnisku. Miała rozpuszczone blond włosy, czarną, krótką kieckę, która pokazywała jej dobre nogi. Cycki na wierzchu, ale nie za bardzo, tak tylko, aby dać do myślenia. Czerwone usta, brak opalenizny. Generalnie wyglądała nieźle. Dużo lepiej niż wtedy, gdy miała dwadzieścia kilka lat. Ucieszyliśmy się na swój widok.

Zapytałem, co się z nią działo. Powiedziała, że  zmieniła pracę i teraz dużo lata. Kolega z pracy ją zostawił.  Przyszedł do niej pewnego dnia, przeleciał ją, a później się zamyślił.  I w końcu powiedział: jesteś cudowną dziewczyną, możesz zawsze na mnie liczyć, ale nie będziemy razem. Twierdził, że był ciągle zakochany w swojej byłej.

Więc na początku robiła głupie rzeczy, żeby wrócił. Dzwoniła. Smsowała. Wysyłała swoje nagie zdjęcia. Na imprezach patrzyła na niego jak jelonek Bambi. I im bardziej go chciała, tym, oczywiście, on chciał jej mniej. Po prostu żadna kobieta nie lubi, kiedy facet ją zostawia.

– Wiesz, dziś już wiem, czego chcę.  Wiem też, czego nie chcę. Wiem, czego oczekuję, a czego nie akceptuję. Od życia. Od mężczyzny. Jestem świadoma swojego ciała. Cycki mi trochę zwisają? Trudno. Czy mogłabym wyglądać lepiej? Tak. Ale nie wyglądam. To nie jest tak, że spoczywam na laurach i czuję się och i ach. Ale pogodziłam się z tym, jaka jestem. Akceptuję siebie. Przestałam się bać.

Pomyślałem, że to strasznie krzywdzące, że kobiety do takiej wiedzy dochodzą po trzydziestce. Bo zawsze są dużo ładniejsze, niż się im wydaje. Zawsze inni myślą na ich temat mniej, niż im się wydaje.

A jeśli facet je zostawia, to rzadko chodzi o cycki czy dupę. Za to często, o brak jej szacunku do siebie i brak wiedzy, czego właściwie chce od życia.

3276983786_c2afa965cc_bPhoto by Rəkcǿr/CC Flickr.com

56 uwag do wpisu “Dlaczego kobiety udają orgazmy?

  1. Jestem po 30,tylko od dawna wiem czego chce-dlatego wciąż jestem sama. Nie godzę się na bylejakoś i dlatego,że wypada w końcu z kims być. Czy mi źle? Są momenty,że bardzo ale wiem tzn.mam nadzieję,że warto czekać 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tylko czy na pewno wiesz, czego chcesz? Czy tylko Ci się wydaje, że wiesz?
      Znam sporo samotnych kobiet zaraz przed i po 30-tce, które twierdzą, że wiedzą. Nie chodzi o jakieś zatwardziałe singielki. Niektóre nawet odrobinę zbyt intensywnie szukają. Tylko jakoś ciągle nie wychodzi, to ciągle nie jest to.
      Może nie chodzi o to, żeby wszystko z góry wiedzieć? A może szkoda czasu, żeby czekać? Bo niby skąd ta pewność, że zawsze warto?
      Sam nie wiem. Nigdy nie byłem kobietą. W pewnym sensie nawet nie istnieję. 😉

      (Bardzo dobry wpis, swoją drogą. Czekam na kolejną książkę).

      Lubię to

      1. O ile mamy pewność, że bylejakość nie bierze się z nas samych albo z kryteriów, którymi kierujemy się przy wyborze „potencjalnych”.
        Czas rzadko kiedy działa na naszą korzyść. Kiedyś wierzyłem w czekanie. Na szczęście mi przeszło.

        Lubię to

    2. Brak zgody na bylejakość popieram w 100% mam podobnie, może nie jestem pewna czego chcę ale z całą pewnością wiem czego nie chcę, samotna czuję się często ale gorzej czuć się niemiłym gościem w związku z osobą do której ty czujesz wszystko a on raczej nic…

      Lubię to

    3. Warto czekac !
      Co prawda nie mam 30-tki , zorientowalam sie dosc szybko czego chce a czego nie . Po dlugoletnim zwiazku (ktory trwal 7,5lat) bylam sama przez 2,5roku powtarzajac sobie ze odpowiedni facet przyjdzie sam w odpowiednim czasie i tak tez sie stalo . Nie nalezy obnizac poprzeczki , kobieta musi znac swoja wartosc i tylko odpowiedni mezczyzna bedzie potrafil to docenic . Warto czekac , zycze powodzenia .

      Lubię to

  2. Szczera prawda! czytajac Twego bloga i PI/PIK majac 21 lat doszlam do tego na szczescie troszke wczesniej 🙂 teraz pelna dystansu do siebie i wiedzac, ile jestem warta czuje, ze moge wszystko!

    Lubię to

  3. Mam 23l. Moze nie jest to zbyt wiele ale przez to co przeszlam wiele sie nauczylam. Nie jestem idealem,podobnie jak bohaterka mam obwisle piersi xD do tego jeszcze baaaardzo duzo rozstepow. Najwiecej na udach. (Wszystko pozostalo mi po ciazy i karmieniu- mialam wtedy 22l) ale wczesniej tez nie bylam jak top modl. Mialam duzo faldek na brzuchu.. za to cycem sie moglam chwalic. Po skonczeniu zwiazku z ojcem mojego syna spotkalam faceta. Wiedzialam ze nic z tego nie bedzie – nie chcialam. Spotykalismy sie przez pol roku. Oczywiscie uprawialismy seks. Najzabawniejsze bylo to ze pierwszy raz modlilam sie zeby to skonczyc. Bylo okropnie. Wtedy udawalam. Za to nastepny i nastepny i kolejne razy…. nie da sie opisac tego uczucia – nie udawalam, byly orfazmy mniej i bardziej intensywne. I byly tez takie po ktorych cala sie trzeslam przez kolejne pol godziny i nie moglam dojsc do siebie. …xD. na plazy, w lesie, w samochodzie, w wodzie… przez te pol roku odkrylam w sobie wiecej spontanicznosci niz przez dwa lata zwiazku. I przez caly ten czas nie przejmowalam sie tym jak wygladam tylko tym jak sie czuje w swojej skorze. A czulam sie swietnie wiec nawet jadac na wakacje i spotykajac ludzi ktorzy widzieli.mnie przed ciaza a nie widzieli pozniej nie przejmowalam sie tym ze wyjde w bikini na plaze. Moje rozowe rozstepy swietnie kontrastowaly z moja blada skora nieopalana od lat. Zakochalam sie w sobie kilka lat temu i za kazdym razem patrzac w lustro na swoje nagie odbicie widze ze dla mnie nie ma nic piekniejszego i wartosciowszego niz moje cialo. To ono jest odbiciem calej osobowosci. Nie jest zaniedbane. I jest warte wszystkiego co dla siebie robie. Moglabym dalej wazyc 70kg. Nie robilo mi to roznicy… ale waga chciala inaczej… przez pol roku nie wykonujac zadnych czynnosci majacych pomoc mi schudnac zrzucilam 10kg. Troche mi zal bo naprawde lubilam swoje faldki na brzuchu i powiekszona powierzchnie erotyczna… teraz tez mam tylko duuuuuzo mniej tego wsztstkiego. I dalej to lubie.

    I nie udaje. Jak nie mam orgazmu.mowie wprost. Niech sobie nie mysli ze on niewiadomo jakim mistrzem swiata nie jest. I oficjalnie moge powiedziec ze przez pol roku uprawiania seksu srednio 1x/tydz nie mialam orgazmu 1x o czym faceta uswiadomilam. I z czego nie byl zadowolony-jak to facet…xD

    Love your body. Its the best what you can do 4 yourself 😉

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Czasami trzeba nam się kilka razy pomylić i kilka razy coś stracić, żeby zauważyć co jest warte naszego starania a co nie – ale nic nie jest definitywne. Priorytety się zmieniają a my się uczymy przez całe życie – i to czasami samych podstaw. Tekst świetny, prawdziwy – lekki ale z dużym brzmieniem. Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

    1. mnie tak samo, nigdy nie zrozumiem tych tekstów, że skoro kobieta mówi, że nigdy nie udaje to znaczy, że albo kłamie, albo nie wie co to prawdziwy orgazm, po jaką cholerę do wszystkich swoją miarę przykładać?

      Polubione przez 1 osoba

  5. Mam 25 lat. Singluję od lat 6. Niestałe związki, przypadkowe mniej lub bardziej, przygody. I też udaję orgazmy. Nie po to, by zatrzymać. By mieć go z głowy. Brzmi jak wyznanie rodem z AA, ale to smutna konieczność. Ale zazwyczaj daltego, że większość mych przyszłych-niedoszłych była tak beznadziejna, że inaczej chyba nigdy by nie dokończył. a ja umarłabym z nudów. Może gdyby panowie nie „pchali się” tak do rzeczy, a poświęcali nam minimum uwagi… to wcale udawać byśmy nie musiały?

    Lubię to

    1. Ja mam dokładnie odwrotne doświadczenia. Może jedna na dziesięć potrafi się kochać…dziewięć na dziesięć nie potrafi – i zarówno jej jak i swój orgazm muszę ja „wybzykać”.
      Seks z kobietami które to potrafią, jest ekscytujący i człowiek przechodzi samego siebie.
      Ale jak pisałem – większość nie potrafi. Brak tego „czucia”, zespolenia się, współpracy i spontanicznego przejmowania inicjatywy…to jak talent do tańca. Albo się go ma, albo się tańczy „jak wszyscy”.
      To nie zarzut do płci pięknej – tak po prostu jest i już. Większość facetów to „ruchacze pospolici”, większość kobiet to „nóg rozkładajki”.
      Rzadko trafia „swój na swego”.
      Dla mnie gra wstępna(dla niej) to 1-2 jej orgazmy, wiem jak się zająć, doświadczenie po prostu.
      Prawie nigdy nie dostawałem w zamian „po równo”…
      Dostawać każda chce…ale czy ćwiczycz? Rozciągasz sie? Ćwiczysz mięśnie pochwy?
      Nie? To jesteś idealna dla „ruchacza pospolitego” – dobry kochanek szybko się znudzi 🙂
      I wygląd(oraz zakładane do łózka irytujące fatałaszki, w nadziei że to „to go kręci”) nie ma tu niemal nic do rzeczy…poza tym, że rzecz jasna zapuszczenie się działa zdecydowanie jak kubeł zimnej wody(obustronnie).

      Polubione przez 1 osoba

      1. Absolutnie się z Tobą zgadzam. Kolorowe czasopisma w stylu Cosmopolitan sprały kobietom mózg. Kiedy słyszę opowieści koleżanek, które kładą się dosłownie jak dechy i patrzą w sufit, to nie mogę uwierzyć. Jedna mnie kiedyś zapytała: „Ale co ja mam wtedy właściwie robić?” he he Talent do seksu trzeba mieć w sobie. Nie da się tego nauczyć. To jak z aparycją i charyzmą. Rodzisz się z taką energią albo nie. Raz jedyny udało mi się spotkać mężczyznę, który posiadał w sobie coś co nazywam zmysłowością w seksie. Piękne i niezapomniane doświadczenie, Jednak związku z tego nigdy nie było i być nie miało. Nie mam problemu ze znalezieniem ogarniętego życiowo faceta, ale co z tego skoro w łóżku dla mnie ciągle za mało. Większości kobiet by pewnie pasowało, jakaś gra wstępna, wolniej, szybciej itp. Dla mnie to ciągle za mało. Szukam faceta dla którego seks to taniec zmysłów coś w rodzaju przeżycia wręcz mistycznego. Jak się kocham to cała sobą. Nie mam kompleksów i nie zastanawiam się czy moja pupa w tym świetle wygląda dobrze. Wygląda zajebiście i dobrze o tym wiem hehe Skupiam się na sobie i na partnerze. Wychodzi na to, że muszę wybierać albo zdroworozsądkowy związek albo dobry seks he he Ciężko mi o tym mówić ludziom z mojego otoczenia, bo domyślam się co powiedzą: albo wolisz faceta który się Tobą zajmie jak będziesz chora albo takiego co Cię dobrze zerżnie. Tylko, że tu nie o rznięcie chodzi. Dla mnie dobry seks to wcale nie ten na szybko i na mocno jak się wielu może wydawać. Nie rajcuje mnie tez wykopywanie mnie z łózka nad ranem i traktowanie jak szmaty. Tylko jak to komuś wytłumaczyć skoro ludzie widzą zero-jedynkowo: albo ślamazara w łóżku albo ruchacz sukinsyn. U mnie ani ten ani ten. Czekam, chociaż zdaje sobie sprawę, że się mogę nie doczekać 😀

        Polubione przez 1 osoba

      2. Widzę że się rozumiemy 🙂
        Przeżycie mistyczne to jest właśnie to określenie. I w żadnym razie nie chodzi o szufladki typu seks tantryczny, taki, owaki…nic co ma zadziałać według jakiegokolwiek schematu: wymyślonego, wymarzonego, przeczytanego, poleconego etc…to zwyczajnie nie działa. Albo działa w świecie kiepskiego seksu bez żadnego pomysłu.
        A czasem trzeba jednego delikatnego dotknięcia wtedy kiedy trzeba i tam gdzie trzeba, żeby eksplodowało. Albo to czujesz, albo nie. Tak jak piszesz – nauczyć się nie da 🙂
        Czasem przeraża mnie to co pisze autor jeśli chodzi o seks.
        Ktoś tu napisał w komentarzu, że podobieństwa się przyciągają i parują. I stają się „horyzontem poznania”. Nie wiem czy pisząc to co pisze, porusza się w swoich doświadczeniach i horyzoncie poznania, ale jeśli tak, to seks jest dla niego czymś w rodzaju „łowieckiego trofeum połączonego ze spuszczeniem z krzyża”. Czyli mistrz tańca w remizie.
        Są tacy, dla których jak wychodzić na parkiet, to żeby zatańczyć tango. A jak mają iść do remizy, to wolą poczytać książkę albo złapać się za swoje pasje i zabawki.
        Cóż. Remizy i tancbudy pękają w szwach. Rozkład Gaussa nie kłamie.
        Dlatego pisałem o jednej na 10. Z facetami pewnie jest podobnie, jeśli nie gorzej.
        Ludzie się potem dziwią, że ktoś ma kogoś „na boku” przez 15 lat…
        Jak trafi swój na swego, a nie może z nim być…to już nie ma sensu szukać dalej, chyba ze tylko po to aby sobie przypomnieć dlaczego to sensu nie ma 😉

        Polubione przez 1 osoba

      3. O rany Facet z Obserwatorium jesteś po prostu fantastyczny, idealny kochanek i taki doświadczony. Ciekawe czy Ty też ćwiczysz ? Rozciągasz się i ćwiczysz mięśnie ?? Tylko jestem ciekawa czy Twoje partnerki równie były zachwycone Tobą tak jak Ty jesteś zachwycony sobą 🙂 Nie ma to jak narcyzm i samo uwielbienie prawda 🙂

        Lubię to

    2. Dokładnie. Zgadzam się jeśli chodzi o przygody. Kiedy trafi się (w jego mniemaniu) bóg seksu, a po jakimś czasie wiem że nic z tego nie będzie to udaje. Żeby skończył i dał mi żyć. Co innego w związku. Udawałam dosłownie z 3 razy wtedy kiedy bardzo sie starał robił wszystko jak powinien a moje ciało było wtedy na NIE. sama bym nie doszła pewnie w tamtych chwilach 🙂

      Lubię to

  6. Jak dobrze, że ja nigdy nie musiałam udawać – ani orgazmu ani miłości. Nie przyszło by mi do głowy nawet żeby udawać orgazm, bo po co? Zdarzało się, że kończyło się bez orgazmu, ale wcale nie oznaczało to braku przyjemności. W seksie nie o sam orgazm przecież chodzi 😉

    Lubię to

  7. To jest kolejny wpis z cyklu „gra wstępna zaczyna się rano”. Kobiety! Jeśli mieliście kilkunastu kochanków i z każdym trzeba udawać, to znaczy że z wami jest coś nie tak! Oczywiście najlepiej zrzucić ciężar tego faktu z siebie i wmówić sobie, że wszyscy mężczyźni są kiepscy w łóżku. To nie jest tak. Jeśli Ci trzeba cały dzień na przygotowanie się do seksu, jeśli musi być spełnione 100 wymagań, jeśli partner musi masować Cię przy świecach 3 godziny i może dojdziesz… idź do seksuologa, bo obydwoje zwariujecie.

    Lubię to

  8. „Więc wracał z Mokotowa do Piaseczna na piechotę. Później mówił, że i tak warto było, bo dała mu od tyłu.”

    Podstawy psychologii każą twierdzić, że powyższe nie zdarzyło się naprawdę, lecz jest fantazją wymyśloną przez autora, zawierającą projekcję jego własnych pragnień, gdyż żadna do tej pory nie dała mu od tyłu.

    Lubię to

  9. Jeden z fajniejszych tekstów od dłuższego czasu 😉

    A co do wysokich poprzeczek, to osobiście widziałem upadek kilku z nich – marudzenie i własne lęki przed ’30, przeszły po ’30 w relacje na rynku surowców wtórnych. Widać byłe żony, dzieci z poprzednich związków, rozwody nie mają bezpośredniego związku z poprzeczkami.

    I jeszcze taka refleksja: myślę, że zdolność do miłości i takiego szczerego, bezinteresownego uczucia kończy się gdzieś zaraz po studiach. Później w grę wchodzi matematyka, przeszłość, poprzednie związki, bagaż doświadczeń, życie zawodowe, prywatne, ego, przyzwyczajenia, posiadanie, itp. itd., co odbiera jakiekolwiek szanse na efekt WOW 😉

    Polubione przez 1 osoba

  10. Jeszcze tak dla uzupełnienia. Kobiety oczywiście często udają orgazm i zwalają to na kiepskich partnerów (co w wielu przypadkach jest prawdą, ale w wielu niestety nie), natomiast same karmią się wszelakimi tekstami typu „zaakceptuj siebie”. I jak ma być szczęśliwy partner kobiety, która przestała zupełnie o siebie dbać w wieku powiedzmy 30 lat i większość 40-latek wygląda na ulicy atrakcyjniej?

    Przy czym uściślimy – żaden z nas nie wymaga doskonałości rodem z okładki czasopisma. Dla mnie wystarczy, aby kobieta raz na jakiś czas poszła do fryzjera i zrobiła sobie pasujący kolor, opaliła ciało na tyle, aby nie było blade (może być samoopalaczem), wydepilowała w wiadomym miejscu albo chociaż za przeproszeniem ostrzygła, aby nie było tam czegoś w rodzaju kłębka waty. Aby była w stanie założyć do łóżka jakieś coś podniecającego (szpilki, pończochy, koronkowy stanik, itd.) i aby sprawiało jej przyjemność to, że w tym wygląda atrakcyjniej. Aby miała BMI w normie, czyli nie chorowała na otyłość (tak, otyłość jest chorobą i to naprawdę żaden problem dojść do zdrowej masy ciała, sam schudłem w kilka lat 40 kg i utrzymuję normalną wagę od 5 lat bez wysiłku).

    I aby rozumiała, że czasem w łóżku facet ma ochotę się po prostu bawić w jakąś zabawę, i mówienie w czasie orgazmu słów w stylu „moja mała posłuszna suczko” nie oznacza braku szacunku. Jakie to jest proste a ile z tym problemów.

    I okazuje się, że najwięcej krzykaczek o grze wstępnej od rana i kiepskich partnerach, to kobiety które nie zrobią ze sobą zupełnie nic, nawet jesli partner/mąż te wszystkie zabiegi zasponsoruje, a pończochy i szpilki zakupi w prezencie. Bo masz kochać mnie taką, jaką jestem. Bo w szpilkach i pończochach to czuję się jak dziwka. A poza tym nie dochodzę, bo jesteś kiepskim kochankiem z samej swej definicji. A traktujesz mnie jak przedmiot. Więc seks Ci się nie należy.

    Lubię to

    1. Z tym dbaniem o siebie się zgodzę, ale z wiekiem po prostu ma się mniej czasu dla siebie. Bo można powiedzieć to samo, ale w drugą stronę, iż faceci przestają o siebie dbać po 30, ale nie o nich tu chodzi 😉
      Tylko, jak ma on ochotę na zabawę… wszystko do zrozumienia, wszystko do przejścia, wszystko do zaakceptowania, ale jak ktoś, w sensie kobieta, tego nie lubi? Musi polubić? Tak tak, seks to dawanie, ale istnieje właśnie to ale. Od śmiałych wygibasów zawsze można sobie włączyć porno, bo tak. Powinno się kochać kogoś takim jakim jest. Nikt nie chce być czyimś wyobrażeniem, tylko swoim własnym. Czuje się dziwką, mimo że wygląda według – Ciebie – atrakcyjniej, no cóż…
      I powinno się rozmawiać, dużo rozmawiać. Chciałbyś, żeby ubrała się tak jak opisujesz? Może wynegocjuj (słynne „domyśl się” też powinno negocjować i rozmawiać), zaproponuj, raz, drugi, trzeci. (Sama idę na pewne kompromisy, sama eksperymentuję, mówię i słucham i bardzo dobrze na tym wychodzę.)
      A te które marudzą, że ktoś jest kiepski, zamiast szukać dziury w sobie, to powinny się jednak zastanowić nad sobą.

      Lubię to

  11. Wiele zależy od tego co kobieta ma w głowie i jakich partnerów spotkała na swojej drodze. Jeżeli byli to biedni faceci-studenci, którzy uważali że świat kręci się wobec jego penisa, a w swoim słowniku zgubili słowo „mężczyzna” to potem mamy i panny, które po latach dopiero odkrywają swoją prawdziwą naturę. Z opóźnieniem, bo nie miały przy kim poznać prawdziwego smaku seksu, związku i odpowiedzialności za siebie nawzajem.

    Lubię to

  12. Niedawno skończyłam 20 lat. W pierwszym związku znalazłam się, mając 19. Wcześniej jakoś nie wychodziło. Po miesiącu rzucił mnie dla byłej. Ja – idiotka próbowałam to ratować, płakałam, stawałam na rzęsach. Pół roku później, w pracy poznałam innego, z wyglądu nawet podobnego do poprzedniego. Myślałam, że parę lat starszy = mądrzejszy. Bzdura. Po 2 tygodniach kontakt zaczął się urywać, po miesiącu to skończyliśmy (że on nie nadaje się do związków, znowu ma jakieś dwoje depresje). Było mi smutno, nie powiem, ślepo wierzyłam, że się obudzi. Mijał czas, po miesiącu wylądowałam u niego i było pięknie, romantycznie, myślałam, że wróciliśmy do siebie, a tu cóż – nie. Po jakimś czasie dopiero zorientowałam się, że jest wciąż nieszczęśliwie zakochany w innej, w dodatku – też pracowała z nami. My czasem się spotykaliśmy, jakiś czas ta relacja mi odpowiadała. Później sytuacja zaczęła mnie męczyć, kiedy zaczął mnie traktować jako swoją dziewczynę, a potem znowu się nie odzywał. W międzyczasie stworzyłam friendzone z innym kolegą z pracy, który wyobraził sobie, że jesteśmy w związku. Zaczęłam mieć dość. Planowałam się zwolnić, wyjechać na 3 miesiące, potem wrócić na studia i mieć wszystko gdzieś. Jednak pojawił się kolejny. Też z pracy. Było w porządku, co prawda stałam się pewnego rodzaju kością niezgody. Jednak kiedy wyszło, że jego znajomi są dla niego najważniejsi (nie ubzdurałam sobie tego, powiedział mi prosto w twarz: wybieraj, możesz to akceptować albo i nie), nie miałam oporów. Skończyłam to. Nie poleciała mi po policzku ani jedna łza. Wręcz pękałam z dumy. Czemu? Bo mogłam być idiotką i wierzyć, że coś się zmieni. Zwłaszcza, że jego najlepsza przyjaciółka pała do mnie taką nienawiścią, że to aż chore. No ale to dłuższa historia. A tak, czysta karta. W październiku idę na studia, może w końcu zmienię tę pracę. Szczerze, nawet nie mam ochoty teraz na żadne związki, chociaż mój poprzedni były do mnie pisze znowu, pragnie się spotkać, u tamtej nie ma już żadnej szansy. Ten od friendzone chce chyba zrobić potrójną randkę, liczy na odświeżenie znajomości, w co się wkopać nie zamierzam.
    Teraz chcę się poświęcić sobie. Trochę zbyt dobry mam kontakt z facetami, może w tym leży mój problem – podobno jestem atrakcyjna, a że pogadać ze mną można, to się zakochują. Taki mam charakter.
    Wiem, jestem jeszcze gówniarą i do wielkich miłości mi się nie spieszy. Chociaż przeraża mnie, kiedy widzę moje koleżanki, które, niezależnie od wieku faceta potrafią stworzyć długotrwały związek. Ja nie. Wybieram jakichś dzieciuchów, chociaż sama jestem dość dojrzała na swój wiek. Ale może sama nie wiem czego oczekuję od związku, po dwóch pierwszych boję się porzucenia. Przy zakończeniu ostatniego związku usłyszałam: ‚nie chcę, żebyśmy tracili kontakt’ (przy przedostatnim też to usłyszałam, co było dla mnie nadzieją na wielki come back). Wykpiłam. Bo jeśli potrafisz parę dni nie pisać do swojej dziewczyny, to nie udawaj, że będziesz zainteresowany nią, kiedy cię zostawi. Chociaż tego nie powiedziałam. Na zakończenie usłyszałam: ‚Zastanów się nad tym jeszcze, jeśli jest nad czym.’ Nie zastanawiałam się. Ja też mam swoje zasady.
    Piotrze C, gdyby nie ten blog, byłabym jeszcze głupsza niż jestem. Ale postanowiłam zacząć też myśleć o sobie, bo ile można się spalać na jakichś pachołkach. Lepiej zainwestować w siebie, póki jest na to czas.

    Lubię to

  13. Najprawdziwszy tekst „A jeśli facet je zostawia, to rzadko chodzi o cycki czy dupę. Za to często, o brak jej szacunku do siebie i brak wiedzy, czego właściwie chce od życia.”
    Kobieta powinna potrafić zająć się sobą i dać facetowi oddychać, a istnienie nie jest wyznaczane przez przez rytm życia faceta. Jak się nie wie czego chce to tak się kończy każdy kolejny związek.

    Lubię to

  14. Mam 20 lat i choć wiem że wiele osób uzna że nie wiem czego chce od życia choćby jak mój brat który raz mi powiedział że nie wiem o życiu nic to sama się z tym nie zgodzę. Zdaje sobie sprawę z tego kim chce być i jaka jestem i staram się dążyc do tego. Znam swoją wartość, jasne, czasem coś niemiłego zaboli ale nigdy nie wpłynie na to jak myślę o Sobie. Po prostu sobie nie pozwalam na to żeby ktoś inny zmienił moje mniemanie o sobie.

    Świetny wpis btw 🙂

    Lubię to

  15. Szczera prawda. I nie tylko w Warszawie. W Krakowie, w Toruniu, w Wadowicach – pełno takich z materacem (niekoniecznie z IKEI) i lampą w przestronnym mieszkaniu. Czasami dochodzi do tego jeszcze stolik, czy krzesełko. Każda z nas ma wzloty i upadki. Cholera. Genialny wpis!

    Lubię to

  16. Warszawa jest pełną zagubionych kobiet, glownie przyjezdnych, ktore przesiaduje w Platinum, Operze i na Mazowieckiej
    Faceci traktują je jak łatwe dmuchanie a niektore z nich autentycznie tam idą znaleźć kogoś wartościowego a później są rozczarowane. Długo się w to bawilem aż w końcu zrozumiałem że sam na tym trace, czas i energię która mógłbym lepiej inwestować.

    Lubię to

  17. Kiedyś miałem spodenki do gry piłkę które uwielbiałem, do tego stopnia że słuzyły mi prze kilka lat.
    Moja Mama zwykła o nich mówić, ze rosną wraz ze mna.

    Po co tem wstęp.
    Bo mam wrażenie, że tak jest z twoim blogiem dorasta i dojrzewa wraz ze mną.

    fajny tekst

    Lubię to

  18. Czytam kolejny całkiem spoko tekst, dostarczając sobie przyjemnej rozrywki, docieram do komentarzy i zastanawiam się co skłania ludzi do takich osobistych wynurzeń tutaj?

    Lubię to

  19. Jeśli historie na tym blogu są prawdziwe, w co wątpię, to tylko pogratulować autorowi. Na kogo bym w życiu nie spojrzał, tam sprawdza się powiedzenie „ciągnie swój do swego” – antyspołeczniak zawsze skumpluje się z antyspołęczniakiem, tak samo jak pan Janusz lubiący wódkę skumpluje się z innymi Mariuszami pijącymi wódkę. Pisząc o towarzystwie, w jakim się Piotr C. obraca, chyba sobie nie zdaje sprawy, że to świadczy także o nim samym. Gratuluję autorowi obracania się w towarzystwie gnijących warszawskich korposzczurów. Mówię tylko o gnijących, bo wielu korposzczurów jest jednak ułożona i normalna. Tutaj jednak widzimy jakiś rynsztok. W każdej historii czytam tu o ludziach nie mających żadnego celu w życiu, zeżartych przez materializm, konsumpcjonizm, mających krzywe wizje życia wielkomiejskiego. Ludziach rozwiązłych, bez żadnych zasad. O mężczyznach co jedyną ich czynnością oprócz pracy 12h na dobę jest wsadzanie przyrodzenia w cokolwiek każdej innej nocy, traktujących kobiety jak chusteczkę do nosa, którą się wytrze i wyrzuci. O kobietach, które zachowują się tak samo – dających d*%$ na prawo i lewo, komukolwiek kto ma trochę kasy, ładne mieszkanie i samochód. Które dają się zaciągnąć do łóżka na jedną noc za parę słabych komplementów i drinka w klubie. Jedne określenie na takich ludzi – szmaty. Zarówno faceci, jak i kobiety. Zeszmacona grupa gówniarzy bez żadnych zasad, nieumiejąca pohamować chęci pchania swoich narządów rozrodczych gdzie popadnie. Nie znająca żadnych wartości takich jak wolność (owszem, pie%$#&#@* się z obcym na imprezie u kumpla to nie wolność tylko głupota i zniewolenie od własnych żądz), odpowiedzialność, dojrzałość, życie, rodzina, praca, pieniądze, naród. Żal mi ludzi, którzy nie mają żadnych zasad, żadnej przyzwoitości, żadnego honoru, rozsądku.
    Drodzy czytelnicy, nie myślcie, że cały ten rynsztok, jaki prezentuje ten blog (o ile jego treści są prawdziwe) to opis polskich młodych ludzi. To jest margines, choć dosyć spory jednak. W Polsce jest pełno wartościowych młodych ludzi z zasadami, celami, ambicjami i marzeniami. Ale ich nie poznacie na imprezie, gdzie połowa ludzi pije, a druga połowa się bzyka. Bo są zajęci swoimi pasjami, rodzinami…

    Lubię to

  20. Zastanawiam się jak to możliwe że można udawać orgazm, żeby facet lub kobieta tego nie zauważyli. Przecież jak jest orgazm zarówno u kobiety jak i faceta to widać i czuć, Wcale nie musi być słychać 🙂 pewnie jest to możliwe tylko wtedy gdy facet nigdy nie doprowadził kobiety do orgazmu i nie wie jak to jest albo nie zwraca na to uwagi i tak samo z kobieta i orgazmem faceta tego tym bardziej nie da się ukryć i kogoś oszukać 🙂

    Lubię to

    1. To jeszcze mało widziałaś 🙂
      Nie każdy orgazm jest jak bomba atomowa, jedne nie mają go wcale albo dochodzą do jednego „finałowego”, inne miewają w trakcie jednego „maratonu” czyli wieczoro-nocy 10-20 jak nie lepiej
      Sam kiedyś miałem trzy pod rząd, bez przerywania niemal – oczywiście zarejestrowany został tylko ostatni a i to dlatego że po prostu…przestałem bo zawał był tuż tuż 🙂
      Kilka razy zdarzyło mi się po prostu odpuścić…bez orgazmu. Nigdy z tego powodu nie czułem się poszkodowany, gdyby w seksie chodziło tylko o orgazmy to bez urazy ale…sam sobie całkiem nieźle potrafię dobrze zrobić 😉 – tu chodzi o coś więcej, duuużo więcej.
      Są kobiety ekspresyjne, są „mumie”, są numerki po 10 minut(z kolacją i grą wstępną), są maratony po kilka godzin. Są orgazmy „kulminacyjne”, są wielokrotne, rozłożone w czasie. U facetów są orgazmy wywołujące epilepsje z rozkoszy, a bywają też takie”uff, wreszcie koniec”. U kobiet bywają takie, że całą pościel do pralki ;-), a bywają takie że manekin przy tym to szczyt jakiejkolwiek reaktywności i oznak fizjologicznych. A mimo to – nieudawane. Chyba 🙂
      Każdą kobietę można doprowadzić do orgazmu. Po 30-stce nie spotkałem się z przypadkiem żeby nie, i to ba, czemu poprzestawać na jednym czy trzech 🙂
      Ale przed trzydziestką dość często było bez – zwykle dlatego że brakowało umiejętności i doświadczenia. Obojgu, a zwłaszcza mnie.
      Jak pisałem w innym komentarzu – może jedna na dziesięć potrafi naprawdę się kochać, 9 na 10 tylko udostępnia ciało i oczekuje że facet załatwi całość.
      Tak to jest, dlatego to jednak na facecie spoczywa ciężar pomyślności tej imprezy.
      A że faceci z reguły też są kiepscy, to potem jest tak jak autor pisze. Tak samo to ekscytujące jak wyjście na zumbę, i tak samo trudno dostępne jak strona google 🙂
      Udawanie „żeby już skończyć” w bylejakości to tylko kwestia czasu, a jak widać z komentów – bywa i od pierwszego razu 🙂

      Lubię to

      1. Widzisz sam napisałeś, że jest różnie, że są różne osoby ale tego nie da się udawać 🙂 wszystko wynika z doswidczenia.Kiedyś napisałeś że najlepszy wiek to 20 a ja myślę, że w seksie u kobiet to 40 🙂

        Lubię to

  21. Mam 33 lata i nie mam zawsze orgazmu, co nie oznacza, ze mi jest zle. Dla mnie liczy tez sie bliskosc, dobry seks. Juz dawno zrozumialam, ze orgazm to wisienka na torcie ale tort bez wisienki tez jest smaczny. Za to teraz to najlepszy seks jaki mialam. jak bylam mloda i piekna to wstydzilam sie swojego ciala, bylam niepewna, porownywalam sie do dziewczyn z teledyskow i gazet. Teraz skora nie jest taka jak u 20 latki, piersi tez troche opadly ale kocham moje cialo, czuje sie w nim dobrze, czuje sie z nim jednoscia. z wiekiem podobno czlowiek madrzeje.
    Jako 20 paro latka udawalam orgazm. Moja wielka milosc byla wspanialym czlowiekiem ale w lozku bylismy kompletnie niedopasowani, nie chcialam mu robic przykrosci i szybciej skonczyc. Szczerze to po latach bawi mnie to.

    Lubię to

  22. Byłam kiedyś z facetem który był wielką pomyłką ,ale tak potrzebowałam bliskości,uczucia że jestem komuś potrzebna ,że godziłam się na związek który był bez sensu,non stop kłótnie,w czasie naszego związku(teraz wiem, że tak tego nie można było nazwać) był z inną, przez tydzień się nie odzywał a ja odchodziłam od zmysłów,na ulicy przechodził i udawał że mnie nie zna,a w weekend zadzwonił i powiedział że tęskni to ja głupia,leciałam w skowronkach do niego.
    Teraz chociaż jestem jeszcze duuużo prze 30-stką ,wiem,że wtedy godziłam się na to bo tak bardzo pragnęłam być dla kogoś ważna,wyjątkowa,jedyna.Dałam się traktować jak debilka,dla kilku miłych chwil.Patrząc na to z perspektywy czasu,wiem,że to była najgorsza rzecz jaką sobie zrobiłam..
    W tym momencie jestem w związku od 1,5 roku, na początku sceptycznie podchodziłam do tej znajomości,jakieś prymitywne teksty,parę imprez, jakieś randki,nie byłam przekonana.Dziś wiem,że to najlepsze co mnie w życiu spotkało.Czasem w życiu trzeba przeżyć kilka krótkich epizodów,by zrozumieć,że na 1 miejscu trzeba dbać o siebie i siebie akceptować.Nie ma sensu być z kimś na siłę ,żeby tylko nie być samym.Szanujmy siebie,a jak spotkamy wyjątkową osobę szanujmy ją jeszcze bardziej.

    Lubię to

  23. doobra, nie wiem jak można nie miec orgazmu i jaka sieczke trzeba miec w głowie zeby myslec jak moja dupa wyglada w tym swietle zamiast skupic sie na tym co sie dzieje. ja podczas sesku nic nie słysze i nie widze innego a nawet nie czuje bołu, więc na migrene czy ból miesiaczkowy seks jest najlepszy 😛 zgadzam sie z poprzednikami ani szybko ani wolno ani tak ani srak tylko mistyczne przezycie jak taniec, jak rozmowa bez słów, nie trzeba nawet moówic co sie lubic ani jeczec, ja nawet nie wydaje zadnych odgłosow jak mi sie nie chce a partner wyczuwa po mnie i moim ciele czy drze czy nie co mi sie podoba, gdzie prowadze jego ręke. jak mi sie nie podoba to co robi to mam od razu zwrot. a inna kwestia jeszcze jest taka. a moze nie maja orgazmu tez dlatego , ze sa zmęczone? ja nie jestem kobieta, która lata wokół faceta, jak ja jestem wyrabana w kosmos to ja potrzebuje full obsługi, kawy do łózka, masazu stóp i lodów i wtedy potrzebuje dłuzszej rozgrzewki, lizania, miziania – nie zawsze bo kazdy dzien jest inny, ale czasem w ogole nie mam ochoty, ale jak sie partner nie poddaje to w koncu mu sie uda. ale o tym trzeba mówic c sie lubi i co sie chce. kuzwa nie rozumiem jak mozna nie miec orgazmu ja mia lam od czytania samego przed chwila jakiegos wpisu o skurwysynach i to w pracy. iddcie do psychologa bo to chore jest. udawanie orgazmu. masakra, nie znam takiego czegos w ogole. jak mi sie nie podobało i po kilku prbach naprowadzenia faceta dalej sie nie zgrywalam to go wykopywalam z wyra i spieprzal z majtami w kolanach :)))

    Lubię to

  24. czasami sam dotyk wprowadza mnie w taki stan że uuooooo to chyba kwestia podejscia. pozbadzcie sie jakichkolwiek oczekiwan i masturbujcie sie ile wlezie i kochajcie jak najwiecej jak nie z tym to z innym. ładny, brzydki, biedny, mądry, głupi , niewazne….. z kazdym mozna miec orgazm. poczucie bezpieczenstwa czy cos – g..o prawda, nawet nie musisz znac jego imienia, ani na dobra sprawę nawet nie zalezy to od umiejętności kochanka. tylko od twojego nastawienia. masz byc zboczona swinia, skupiona tylko na przyjemnosci, masz sie rozkoszowac tym jak smakiem luksusowej czekolady i jesc ja na milion sposobów, zimna ciepła, z ciastkiem bez, z lodami , z kawą….. czasami nie mam orgazmu, rzadko ale poprostu nie mam – jak jestem mega narabana albo na lekach p/bolowych i wiem, ze wtedy nie ma szans, ale to nie znaczy, ze nie jest mi super dobrze 🙂

    Lubię to

  25. Twoje wpisy są bardzo sprzecze. W jednych piszesz ze chodzi właśnie o cycki i dupe w tym ze o brak planu na siebie. Moim.zdaniem pieprzysz głupoty. Łazy facet rzuci gruba panią doktor z tłustym włosami choćby była najmilejsza w galaktyce dla dupy wygladajacej jak kate Upton .

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s