Nosił wąsy, ale to był czas kiedy każdy nosił wąsy i długie włosy. Kiedy miał 21 lat zaczął pracować przy giełdzie. Siedział w papierach, robił przyzwoitą kasę, a ponieważ robota nudziła go jak cholera zaczął malować. Malowanie było znacznie ciekawsze niż giełda.

Poznał dziewczynę. Niezbyt ładną, dość przy kości, ale coś między nimi zaskoczyło. Była nauczycielką, ale akurat przyjechała do jego miasta ze swoją kumpelą. Jej rodzice byli dość naładowani, jej ojciec był sędzią.

Ślub, pierwsze dziecko, dziewczynka. On idzie pracować do banku. Rodzi się im syn. Praca przynosi sporo szmalu, kolejny syn. On ciągle maluje, czasami bierze nawet udział w wystawach.

I kiedy wszystko idzie całkiem nieźle gówno uderza w wentylator. Giełda robi bum, przyszedł europejski kryzys finansowy. Stracił sporo kasy, spojrzał w lustro i stwierdził że w wieku 34 lat czas zająć się tym czym najbardziej lubi. Czyli malarstwem. 

Tak też zrobił. Narodziło się kolejne dziecko, przeprowadzka do innej chaty gdzie taniej, bo kasy generalnie nie było. Żona chodziła wkurwiona, przyzwyczajona do zupełnie innego standardu życia. Jej facetowi nagle się w dupie poprzewracało. Znalazła robotę jako nauczycielka i przeniosła się z dziećmi do rodziców.

On jeszcze tam pojechał, jeszcze usiłował walczyć o ich małżeństwo (wziął się za sprzedaż brezentu, co pokazuje do czego zdolni są mężczyźni dla kobiet), ale wykopała go za drzwi. Malował dalej, nikt za specjalnie nie chciał tego kupować ale z kumplami artystami nieźle się piło i generalnie wszystkie dupy były ich.

Pojechał do jednego z nich na dwa miesiące, pomalowali razem. Ale chata była niewielka więc jak to w życiu po czasie nawet najlepszy wspólokator zaczyna cię wnerwiać. Postanowił wrócić na swoje śmieci. Kiedy przekazał kumplowi tę informację (koniec chlania, koniec malowania) tamtemu coś jebnęło w instalacji i opierdolił sobie brzytwą kawałek ucha.

Na dodatek zawinął to ucho w gazetę i poszedł do pobliskiego burdelu. Wręczył je pani negocjowalnego afektu o imieniu Rachel i powiedział: popilnuj go.

Artysta potrzebuje więcej. Aby wiedzieć co tworzy. Obcięcie ucha nie pomogło. On i tak się zwinął, pojechał w objazd po nadmorskich wiochach, opychając malunki turystom. W końcu przeniósł się na Tahiti gdzie malował i stukał dupencję o 30 lat od niego młodszą.

Ten koleś nazywał się Paul Gauguin. Jego kumpel od ucha to Vincent van Gogh.

W lutym 2014 obraz Gauguina przedstawiający dwie młode Tahitanki sprzedano za 210 mln dolarów. Kupiła go katarska rodzina królewska.

210 mln dolarów. NIektórzy mówią, że cena była jeszcze wyższa 300 mln dolarów. Ten obraz nosi tytuł: Kiedy mnie poślubisz? Vincent van Gogh

Młodość jest intensywna

Moi rodzice są z innego świata, który nazwał się PRL.

Większość ich życia przypadała na czas, kiedy zarabiało się mało, ale do domu wracało o 16, były dwa kanały w telewizji, na dodatek czarno – białe, kupno szynki było wyzwaniem, a pomarańcze jadło się raz w roku. Mało kto za ich czasów wiedział co to jest depilacja, prawie nikt co to jest internet. Nie wiedzą więc tak do końca gdzie żyją teraz. Nie rozumieją sporej części świata, który się zmienił, Nie nadążają za nim.

Jeśli zaś nie rozumieli, nie mogli ostrzec. Bo ponoć – jak mówi psycholog Jacek Walkiewicz – dzieci nie można powstrzymać można tylko ostrzec. Są takie rzeczy, które chciałbym, żeby ktoś mi wyjaśnił kiedy miałem 20 kilka lat.

Teraz jesteśmy młodzi za chwilę będziemy starzy i nikt tego nie zauważy. Młodość jest fajna bo młodość jest intensywna. I możesz robić wtedy totalnie banalne rzeczy siedzieć na koncercie, jechać pociągiem, pić piwo na plaży, całować kobietę na przejściu dla pieszych i ta chwila będzie trwała w twojej pamięci przez lata.

I dekadę później możesz być na koncercie, jechać pociągiem, pić piwo na plaży, całować kobietę, która będzie jeszcze piękniejsza niż ta poprzednia i to już nie będzie to samo, bo zabraknie tej intensywności.

I to wspomnienie zamaże się, wymiesza, przetrawi, a później zostanie odłożone jakaś nieużywaną półkę do której nigdy się już nie zajrzy. Co najwyżej oglądając stare zdjęcia.

Młodość jest naznaczona tęsknotą. Bo tego nie da się powtórzyć. Tej inensywności, beztroski, słońca, opalonych kobiecych, nóg, uśmiechów i czekolady. Wiele razy słyszałem, że nasze życie w pewnym momencie przyspiesza. Że na początku jest gęste i upakowane, a później coraz rzadsze.

Chciałbym, żeby moi rodzice powiedzieli: staraj się wykorzystać swój czas, napakuj go intensywnie, naucz się cieszyć drobnymi rzeczami, to zaprocentuje w przyszłości, bo to małe rzeczy w ostatecznym rachunku dostarczają nam najwięcej przyjemności.

Chciałbym żeby mi powiedzieli: szkoła nie da ci dobrej pracy. Dobrą pracę daje wiedza.

A to nie to samo. To bardzo polskie – uczymy się dla stopni. Stąd bierze się to ściąganie, pisanie na zamówienie prac, te często bezsensowne doktoraty. Chcesz mieć dobrą pracę? Inwestuj w umiejętności, nie oceny. A jeszcze lepiej inwestuj w pasję.

Nic nie jest dane na zawsze

Przyjaźnie, które wydają się teraz wieczne – rozłażą się. Kobiety i mężczyźni odchodzą z naszego życia. Czasami z naszej winy – bo o to co masz trzeba dbać.

Czasami nie. Bo ktoś nas zdradził, nadużył naszego zaufania, nie traktuje nas z szacunkiem. Najważniejsze jest aby pamiętać to co te osoby dały nam dobrego. Nie dlatego, że im będzie z tego powodu lepiej. To nam będzie lepiej. Bo te osoby zbudowały nas takimi jacy teraz jesteśmy.

Rodzice nie powiedzieli mi: nie przywiązuj się do rzeczy. Bo za ich czasów rzeczy było mało a więc trzeba było je szanować.

A to tylko rzeczy. W generalnym rozliczeniu dostałeś/dostałaś je na chwilę. To, że coś jest porysowane oznacza, tylko tyle że ma rysę. Możesz to naprawić albo nie.

Nie warto więc się tym zadręczać.

I skoro już przy rzeczach jesteśmy: nie kupuj mieszkania na kredyt kiedy jesteś młody. Nic cię w życiu tak nie usztywni. Nic nie pozbawi cię tak bardzo kręgosłupa, jak świadomość że co miesiąc w zębach przez 30 lat musisz zanosić kasę do banku.

Pracodawca, chcąc sobie stworzyć grupę pokornych niewolników, razem z umową o pracę powinien podstawiać do podpisania umowę kredytu hipotecznego. Takie dwa w jednym, wash & go. Wszyscy dostają to, czego chcą. A jaka oszczędność czasu. Czterdzieści lat pracy, czterdzieści lat spłaty kredytu. Trumna w promocji po spłacie.

Napisałem ten fragment w „Pokoleniu Ikea” . Pamiętaj zawsze idąc do księgarni po moją książkę spełniasz moje marzenie z młodości. 

Pożeracze badziewia

Kobieta była za chuda. I za drobna. Ale z całą pewnością była bardzo atrakcyjna. Była brunetką, miała duże oczy i pełne usta, przyzwoite nogi. Stanęła niedaleko mnie i w pewnym momencie powiedziała: nie mogłabym umówić z facetem, który jeździ Skodą. Znajomy gej, który był tuż obok wykrzyknął od razu: ja też!!!

Zamurowało mnie.

Nawet wiem, co oni chcieli przez to powiedzieć. Że postrzegany przez nich zespół cech charakteru, który posiadają nabywcy tego typu auta, jest dla nich nieatrakcyjny. Chcą czegoś bardziej oryginalnego, niebanalnego, zaskakującego.

Ale to potwornie głupie. I płytkie.

Nie wierz że chińska elektronika sprawi, że jesteś wart więcej. Nie wierz że jesteś wart mniej bo masz gorszy dostęp do konsumpcji: samochodu, telefonu, ubrania etc. 

Nie dajmy się przerabiać na pożeraczy badziewia.

Zawsze będzie ktoś bogatszy od ciebie

I zawsze znajdzie się ktoś kto odniósł większy sukces. Po prostu. Tak skonstruowane jest życie. I w ostatecznym rozrachunku możesz się z tym pogodzić albo nie. Jeśli się pogodzisz będzie ci łatwiej.

Nadmiar przeszkadza ci wybrać

Wyobraź sobie, że stajesz przed szafą. Jesteś szczupłą kobietą o miodowych włosach, zielonych oczach, wystającym tyłku i nawet nie masz na tym tyłku cellulitu (no, prawie go nie masz).

W szafie masz w 50 par butów. Ile będziesz się zastanawiać nad wyborem? Ile razy będziesz je przymierzać? Ile razy zmieniać koncepcję?

Teraz stań przed tą samą szafą w której są tylko trzy pary. O ile szybciej podejmiesz decyzję? W minutę? W pięć? 

Żyjemy w świecie, w którym jest nieograniczona liczba możliwości. Nasze życie stało się nieustannym poszukiwaniem. Najlepszych spodni, najlepszego samochodu, najlepszego proszku do prania, najlepszego partnera i laptopa.

Nie ta to inna, nie ten to następny. I zawsze, zawsze już po wyborze nachodzi nas wątpliwość: czy aby na pewno, to co wzięliśmy jest ok? A może gdzieś, jest coś lepszego? A może czegoś nie dostrzegliśmy? A może ta blondynka z pracy lepiej ciągnie (znam przypadek faceta, dla którego kluczowym argumentem przemawiającym za rozwodem był brak regularnego loda, nie nie jest półgłówkiem, tylko prawnikiem z całkiem dużą kancelarią).

Ten nadmiar, w pewnym momencie młodych ludzi usztywnia. Nie wybierają, bo boją się że zrobią źle. A życie polega właśnie na selekcji. W pewnym momencie trzeba sobie powiedzieć: niestety nie będę dobrym we wszystkim. Trudno. Skupię się na tym co najlepiej mi wychodzi i sprawia najwięcej przyjemności.

Rzeczy nie muszą być zrobione na 100 proc. Aby być skutecznym wystarczy 80 proc.

Możesz zacząć od nowa. Zawsze

To co zrobił Gauguin, czyli rzucił w pizdu wszystko i zaczął od nowa nazywa się w psychologii syndromem Gauguina. Sram na to jak się to nazywa. Ale Gauguin to przykład, że zawsze można zacząć od nowa.

Jest tylko jedna rzecz, którą trzeba wtedy przeczytać, bo napisana jest naprawdę drobnym drukiem.

Wszystko ma swoją cenę

Gauguin został światowej sławy malarzem, wykopcił wiele kobiet, niektóre z nich były mocno nieletnie co nie pomogło mu w karierze, obcował z najlepszymi malarzami swoich czasów.

Cena?

Zapłacił swoją rodziną.

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych notkach?

Chcesz więcej takich opowieści? 

Kup moją nową książkę Gwiazdor. Albo jak masz mi później jęczeć to lepiej nie kupuj. To tylko dla ogarniętych. 

https://www.empik.com/gwiazdor-piotr-c,p1244548376,ksiazka-p

To nie ja. To WY. Spośród 20 tys. książek wydanych w ubiegłym roku sięgnęliście właśnie po moją. Dzięki!
16958454717_87d56a65e3_b

Photo by Caitlin ‚Caity’ Tobias/CC Flickr.com

———-

inspiracje:

1. The Paradox of Choice: Why More Is Less Barry Schwartz

2. Zdanie: „dzieci nie można powstrzymać można tylko ostrzec”, usłyszałem w wykładzie Jacka Walkiewicza.

81 uwag do wpisu “Kilka rzeczy, których nie powiedzą ci rodzice (a powinni)

  1. Chyba sobie to wydrukuję i powieszę na ścianie 🙂 Tak łatwo jest czasem zatopić się i zatracić w dzisiejszym świece, w dużym mieście, w ogromie możliwości i zapomnieć po co to wszystko jest, do czego dążymy i co tak na prawdę sprawia nam radość. Czasem zapominam, że wiele więcej radości sprawiało mi tanie piwo pod akademikiem, niż drink którego nazwy nie jestem w stanie zapamiętać w gronie osób, których nawet nie znam. Może to co napisałeś nie jest odkryciem nowego kontynentu, ale jest przypomnieniem czegoś co wszyscy chyba pod skórą pamiętamy, a jednak czasami staramy się zapomnieć. Super. Dzięki! 🙂

    Polubione przez 3 ludzi

  2. Zgadzam się z prawie wszystkim, za wyjątkiem kawałka o intensywności. To nie jest tak, że „życie przyspiesza” i że ktoś nam zabiera umiejętność intensywnego przeżywania. To my ją odrzucamy (a czasem po prostu gubimy), a cały dowcip polega na tym, by pilnować i dbać… Bo chwile są piękne, nawet jeżeli nie chcą trwać…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Piękne, ale chciałbym zapytać o fragment o mieszkaniu. Nie czytałem Twojej książki, gdzie prawdopodobnie rozwijasz temat, dlatego pytam. Gdzieś trzeba mieszkać, i z prostej logiki wychodzi, że lepiej te 900zl miesiecznie płacić na swoje mieszkanie, niż czyjeś za wynajem, bo nawet po tych 30 latach przynajmniej będziesz miał coś swojego. Chcąc, nie chcąc, wynajmując mieszkanie też musisz co miesiąc biec z pieniędzmi w zębach, jaką widzisz alternatywe dla młodego faceta?

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Jeśli przeczytałeś ten tekst i zacząłeś w komentarzu „piękne”, zakładam, że go zrozumiałeś. Skoro jednak masz wątpliwości co do tego, czy ważniejsze jest „posiadanie czegoś za 30 lat” od tego, że w ciągu miesiąca, dwóch, bez żadnych konsekwencji ani dodatkowych obciążeń i komplikacji możesz zacząć mieszkać w jednym z tysięcy mieszkań w podobnej cenie na całym świecie, to moje założenie było raczej naiwne. I piszę to jako facet uwiązany do kredytu. Nienawidzę tego argumentu, ale tak wygląda sytuacja w najbogatszych państwach, gdzie dużo więcej ludzi nie posiada mieszkań na własność.

      Polubienie

      1. Tekst swietny, ale jak osoba wyzej, nie zgadzam sie podejsciem do kredytu. Mieszkanie mozna ZAWSZE wynajac (jesli nie chce sie byc uwiazanym) lub sprzedac. Z wynajetym mieszkaniem tego nie zrobisz. Poza tym, jesli kredyt bralo sie dosc odpowiedzialnie (dosc, bo nigdy nie przewidzisz tego, co moze sie stac) to wiesz na co sie godzisz. Za pozyczke $$ placisz odsetkami. Tak juz jest. Wole to niz mieszkanie z rodzicami do 40rz. Mam dwie rece, dwie nogi, zawsze jakas prace znajde. Zachoruje – patrz argument wczesniej. Nie chce w swej odpowiedzi namawiac kogokolwiek do wziecia kredytu, ale ta wojna „nie brac” czy „brac” jest nuzaca. Jest caly swiat posrodku.

        Polubienie

      2. Nie no sorry, ale to co aktualnie stwierdzasz wymaga posiadania jednak stałego dochodu. „[B]ez żadnych konsekwencji ani dodatkowych obciążeń i komplikacji możesz zacząć mieszkać w jednym z tysięcy mieszkań w podobnej cenie na całym świecie” te żadne konsekwencje to jednak jest takie trochę marzenie jeśli nie masz ustabilizowanego wpływu na konto + nie oszukujmy się, ale jaki standard mieszkania osiągniesz od tak „na całym świecie”? Plus w jakich to najbogatszych krajach to nie wygląda tak, że ludzie mają mieszkania na własność? W stanasz? Otóż tam system podatkowy nie zachęca za bardzo do kupowania mieszkań, a wysokość czynszu nie jest wygórowana (jak u nas prawie 3000 za kawalerkę), europa zachodnia…luz za ten poziom zarobków + socjal…no problem. Wschód jak za dawnych dobrych czasów jak dotrwasz to dostaniesz lub wcale nie lepiej niż u nas. A zatem podsumowują…brednie i szlus.

        Polubienie

    2. jeżeli kładziesz na szali sytuacje w liczbach to masz racje. jeśli dodatkowo kładziesz na szali fakt ze tracisz ogromną część wolności to jej nie masz. 2 dodatkowe sprawy dot. kredytu: dużo trudniej jest zostać bardzo bogatym gdy masz kredyt hipoteczny na 30 lat , bo odpada najlepsza droga do takiego bogactwa: własna działalność , która zależnie od branży przez rok- dwa nie daję żadnych zysków. Nie jesteś w stanie żyć rok bez dochodu mając kredyt hipoteczny. Sprawa druga: chyba tylko w Polsce jest niewytłumaczalny pęd na kupno mieszkania w kredycie . Na zachodzie ludzie wynajmują. I to nie jest dziwne, bo jeśli wezmie sie pod uwagę wszystkie aspekty to kredyt jest gorszym rozwiązaniem.

      Polubienie

      1. Każdy mówi „na zachodzie ludzie wynajmują”, wynajmują bo stać ich na wynajem mieszkania i całkiem dobre życie. Wtedy faktycznie mało kto decyduje się na kredyt jako zobowiązanie na długi czas. Kolejna sprawa jest taka, że „na zachodzie” dużo częściej zmienia się miejsce zamieszkania z uwagi na pracę. Te dwa aspekty decydują o tym, więcej ludzi wynajmuje tam mieszkania. Do tego aspektu należy wliczyć też to, że większość osób chce zostawić mieszkanie dzieciom w spadku, żeby miały ciut lepiej niż ich rodzice biorąc kredyt oraz to, że w Polsce niestety życie diametralnie różni się od tego co jest u naszych sąsiadów i dlatego pęd na mieszkania nie jest wcale taki niewytłumaczalny.

        Polubienie

      2. Na zachodzie ludzie wynajmuja, bo nie musza sie martwic, ze nic dzieciom po sobie nie zostawia. Nie musza myslec o tym jako inwestycji wielopokoleniowej. Maja ten komfort, ze ich dzieci jak dostana prace to beda juz samodzielne i same beda mogly zadecydowac czy chca miec dom, mieszkanie, czy polowac na niedzwiedzie i mieszkac w iglo 🙂

        Polubienie

    3. Z tym, że kupując mieszkanie na 30 lat na kredyt jesteś uziemiony w jednym miejscu z kredytem, jak trafisz na chujowych sąsiadów to musisz się z nimi użerać, jak wynajmujesz to robisz co chcesz : ) Są dwie strony medalu

      Polubienie

    4. No ale wynajmując mieszkanie jest znacznie większa elastyczność, wolność, jeżeli chodzi o zmiany miejsca zamieszkania, które to można dopasowywać do aktualnych potrzeb, ale jak się jest młodym to warto próbować jeszcze różnych rzeczy. Jeżeli natomiast człowiek wcześnie się przyklei do jednego miejsca, to już nie jest tak ciekawie, a sprzedawać i kupywać ciągle nowe mieszkania to jednak znacznie więcej formalności, chyba, że ktoś to lubi.

      Polubienie

    5. tyle, że nie jesteś obciążony hipoteką na te 30 lat i w każdej chwili możesz się przenieść na drugi koniec świata, np. zostać rybakiem w Kolumbii i czuć się jak Posejdon z trójzębem – z hipoteką utknąłeś.

      Polubienie

      1. Jakie utknąłęś? Można wynajać za tyle ile wynosi rata i jechać gdzie się chce.
        A jak sie dobrze kupi, to mozna jeszcze na tym zarobic 🙂

        Polubienie

    6. Dziś wynajmujesz mieszkanie w centrum Warszawy bo Cię stać, za miesiąc okazuje się, że znalazł się ktoś lepszy i Twoja wspaniała, dobrze płatna praca niestety ale dobiegła końca się i co? Pakujesz swoje drogie manele, które kupiłeś jak jeszcze byłeś bogaty i jedziesz gdzieś na zadupie świata i wynajmujesz jakąś kilkumetrową pakamerę za 300 zł i nikt nie ma do Ciebie pretensji. (No może tylko Twoje własne JA)
      Albo inaczej.. doszedłeś do wniosku, że rzygasz swoim dotychczasowym życiem i jak patrzysz na mordę swojego szefa to tracisz chęć do życia, więc postanawiasz wyjebać z tego kraju, miasta w tym właśnie momencie, w tej sekundzie… gdy masz kredyt… coś cały czas będzie Cię wiązało z miejscem w którym nie masz ochoty już żyć ani o nim myśleć.

      Polubione przez 1 osoba

  4. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego co napisałeś, a mimo wszystko pozwala by życie przelatywało im między palcami. I mnogość wyboru nam szkodzi, bo faktycznie na nic nie możemy się zdecydować w obawie, że jeśli się ustatkujemy to może nam przejść koło nosa coś lepszego. Chcemy za dużo posiadać, a za mało doświadczać.

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Kolejny raz widzę cytaty z Jacka Walkiewicza bez umieszczenia informacji, że to jego słowa, a nie Twoje… nie ma jak żerować na cudzej wiedzy i ogłaszać to jako własne mądrości…

    Polubienie

  6. 20-kilka lat, szczeniak. A muzę podejmować najważniejsze decyzje. To strach. Długo zajęło mi wprowadzenie w życie słów „Lepiej spróbować i żałować, niż żałować, że się nie spróbowało.”
    Aktualnie stoję przed wyborem: przeprowadzka na drugi koniec Polski do faceta, czy praca i studia.

    Dzięki za ten post.

    Polubienie

  7. a do czego miałby prowadzić? to jest stwierdzenie faktu a nie podane na tacy rozwiązania wszelkich problemów i doopnego bólu który toczy dzisiejsze społeczeństwo ( ten ma lesze samochód, tamten wypasiony dom/mieszkanie, a ten przeleciał więcej i ładniejszych panienek ).Czarny przypomniał sprawy o których zapominamy w pędzie za „sukcesem w życiu” i zgadzam się z nim chciałbym wiedzieć to co teraz wiem w wieku 20 lat 🙂

    Polubienie

  8. Myślałeś może o jakichś korepetycjach z interpunkcji? Nie da się czytać tego gówna, nie tylko ze względu na chujową, płytką i banalną treść, ale również ze względu na potworne byki jakie walisz w co trzecim zdaniu.

    Polubienie

  9. Świetny tekst. Im więcej mamy możliwości, tym trudniej podjąć nam decyzję. A z drugiej strony zawsze po podjęciu jej będzie gdybanie „a może byłoby lepiej, gdybym podjął inną decyzję”. Nigdy się tego nie dowiemy, ale też nic nie jest na zawsze. Jeżeli coś nam nie pasuje, zmieńmy to, ale też cholera doceńmy każdą przeżytą już chwilę i wyciągnijmy wnioski. Rodzice też nie są w stanie nam przekazać pewnych rzeczy, bo świat postępuje, idzie do przodu. Myślisz że co byś powiedział swojemu dziecku teraz, co byłoby aktualne za 20 lat? Ja jedno: żyj tak, żebyś był szczęśliwy i przy tym nie krzywdził inne. Banalne? Proste? Wydaje mi się, że to jedna z najtrudniejszych rad jakie mogłabym przekazać, ale też prawdziwa. I czym szczęście jest dla mnie teraz, a czym będzie za 5 lat? Pytania, na które odpowie nam tylko życie.

    Polubienie

  10. Jeżeli młodość jest intensywna, pozostawia najtrwalsze i najpiękniejsze wspomnienia, pozwala cieszyć się chwilą, drobiazgami, to moja skończyła się w wieku lat 17.
    Potem już tylko gorzej.
    A mam obecnie 25.

    Polubienie

    1. Chyba nie zrozumiełe(a)ś, o czym mowa. Mowa nie o jakiejś mitycznej młodości, autor nie tylko pisze niechlujnie statystycznie, ale też czasami znaczeniowo.
      Nie chodzi o to czego Ci życie dostarcza, ile i jakiej jakości bodźce dostarczasz. To inna sprawa.
      Tu chodzi o prosty, biologiczny fakt starzenia się ciała i mózgu. Mózg homo sapiens rozwija się i intensywnie zmienia(fizycznie) do 18-22 roku życia. Można przyjąć że w wieku lat 20 jest „brand new”. Brakuje mu doświadczenia, wiedzy(w końcu dopiero co pozbył się „dziecinnych” algorytmów i połączeń neuronalnych i w zasadzie dopiero zaczyna żyć „po dorosłemu”.)…ale jest idealną maszyną do przetwarzania bodźców.
      W wieku 18-30 najlepiej czuje się zapachy, smaki, słyszy się dźwięki, przetwarza dotyk. Seks, używki, dragi(w tym naturalne, produkowane przez nasz organizm) działają o niebo lepiej, niż TO SAMO będzie działało w wieku lat 40.
      Przesłanie autora jest proste: NIE ODKŁADAJ przeżywania wrażeń zmysłowych na później, bo – jeśli jesteś młody – TERAZ przeżyjesz je najlepiej.
      Mam 42 lata i wiem co mówię. Jedyne co trzeba odkładać na starość, to pieniądze. Niczego innego sensu nie ma odkładać.
      Prawda jest taka, że jeśli poświęcisz lata 20-40 na karierę, zapierdalanie i obowiązki, albo nie daj boziu jakiś minimalizm wrażeń, zgodnie z jedną z ideologii wyciągania kasy od naiwnych – to potem już NIGDY nie dowiesz się co by było gdybym spróbował tego mając 25 lat.
      Po prostu – można przyjąć że przedział 15-25 jest OPTYMALNY jeśli chodzi o tzw. radość życia, po 25 zaczyna się(na początku powoli i niezauważalnie) trend w dół, po 40 jest zauważalnie gorzej, trudniej i mniej satysfakcjonująco.
      Ujmując to jeszcze inaczej – jeśli masz 2x lat, to nie trać NAJLEPSZEGO czasu na siedzenie w czarnej dupie. Po 50-tce i tak posiedzisz, chcesz czy nie 🙂

      Polubienie

  11. Czarny, tekst mi się podoba, naprawde przekaz jest mega. Tylko mam wrażenie, że jest w połowie nie Twój. Już coś podobnego ostatnio czytałem, zdaje się był cały artykuł na temat mnogości wyborów i ich szkodliwości.

    Zrób sobie przerwę, zrób coś nowego. Może wróci wena.

    Sześćset pozdro!

    Polubienie

  12. Dzięki, że to ktoś napisał a ja to przeczytałem. Wszystko powyżej to racja, jest tylko jedno ale … jest długa droga pomiędzy wiedzieć a zrobić!!!

    Polubienie

  13. Serio, cieszę się, że moi rodzice są właśnie dokładnie tacy jacy są. W sumie wszystkie te rady czy wartości tłukli mi do głowy odkąd pamiętam. Może dzięki temu wyszłam choć trochę na ludzi 😉

    Polubienie

  14. Wiesz co? Fajnie ze akurat teraz to napisales bo od kilku tygodni miotam sie i probuje podjac bardzo wazna dla mnie decyzje dot. ksztaltu mojego zycia w przyszlosci. I poczytalam Twoj tekst i juz wiem co zrobie. Dzieki

    Polubienie

  15. Moi rodzice również nie ostrzegli mnie przed największymi błędami tego świata, stanowiącymi prostą drogę do tracenia każdej cennej sekundy swojego życia na zdobywanie rzeczy nie istotnych i nie niosących za sobą żadnych głębszych emocji. Tak jak mówisz, takie pokolenie. Natomiast mimowolnie obserwując, miałam świetny przykład czego robić nie chcę i co w efekcie jest dla mnie ważne i niosące te emocje których szukam a których kupić na pewno się nie da. Dalej robię wiele błędów ale wciąż staram się je korygować i wracać na tą właściwą ścieżkę… 😉
    http://non-porcelain-doll.blogspot.com/?m=1

    Polubienie

  16. „A jeszcze lepiej inwestuj w pasję.”

    Święte słowa, a może nawet klucz do satysfakcjonującego życia. Gdzieś w latach szkolnych zakochałem się w muzyce gitarowej i z wypiekami na twarzy pochłaniałem kolejne nagrania, oglądałem instrumenty, modele, techniki. Jarałem się sferą sceniczną, procesem twórczym. Zabrakło tylko jednego szczególnego kroku z mojej strony: zebrania się w sobie, odłożenia odpowiedniej sumy, zaplanowania czasu i zakupu instrumentu. Bo mała mieścina, zerowy dostęp do muzyków, nauczycieli; bo szkoła, oceny, rodzice, nie ma czasu; bo „kiedyś przyjdzie ten właściwy moment”.

    Dziś jestem lekarzem z wieloma perspektywami i licznymi otwartymi furtkami. Moje zamiłowanie do muzyki nie umarło we mnie, a gitara zagościła w moim domu ze dwa lata temu. Staram się znajdować dla niej czas dość często, mimo że na jego nadmiar zdecydowanie nie cierpię. Jednak znacznie bardziej doskwiera świadomość braku właśnie tej młodzieńczej werwy, która wybucha kreatywnością i pozwala na przełamywanie barier. Przywiązuje do podłogi bolesna myśl, że nigdy już nie będę tym, kim wyobrażałem sobie siebie w czasach szkoły, a swoje błędy widzę dziś tak jasno i wyraźnie, jak nigdy przedtem. Jak bardzo bym się teraz nie przyłożył, wciąż nie jestem w stanie osiągnąć poziomu, jaki kiedyś mi się marzył i poczucie bycia mimo wszystko w niewłaściwym miejscu daje sobie o sobie znać codziennie. Inwestując w pasję inwestujesz w swoje szczęście i spokój ducha. Ja nie zainwestowałem w porę, a dziś przynajmniej staram się przestrzegać przed tym innych.

    Polubienie

    1. Widze duzo rozczarowania w pokoleniu ~40 latkow tym ze nie ”spelniali swoich marzen”. Wiec mozna siedziec i biadolic a mozna cieszyc sie tym co mamy, albo dokonac zmiany pamietajac o potencjalnych konsekwencjach. Narzekajac i patrzac wstecz robicie dokladnie to samo co zrobiliscie nie eksplorujac pewnych mozliwosci -szukacie wygodnej wymowki dlaczego by nie zaczac zmieniac slow w czyny, jestescie po bezpiecznej stronie.

      I nie tesknicie za ”spelnieniem marzen”, ale za ekslopracja pewnych alternatyw zyciowych, zeby zweryfikowac ta furtke i ja finalnie zamknac.. Oddajac sie muzyce nie bedziecie automatycznie muzykiem, o czym podskornie doskonale wiecie ale nie chcecie sie do tego przed soba przyznac. Latwiej jest wierzyc w sytuacje zero – jedynkowa: albo jestem zawodowym muzykiem i z tego zyje albo porzucam ta droga calkowicie i zostaje np. wspomnianym lekrzem.

      W gabinecie mam tez sporo muzykow ktorzy probuja zaczac jakas ”powazna” prace co w pewnym wieku nie jest proste. Powod ich rozgoryczenia? Organizm w pewnym momencie ciezko znosi styl zycia w podrozy, a adrenaline ciaglej niepewnosci co do kolejnego przelewu za wystep bardziej podcina skrzydla niz ich dodaje.

      Polubienie

  17. Czy naprawdę jak już się napisało książkę, nie można nauczyć się stawiać przecinków i pisać poprawnie. „Genialnych” wniosków popartych prostymi przemawiającymi przykładami, które każdy może zrozumieć szkoda komentować. Ciekawsza jest nieumiejętność stawiania przecinków.

    Polubienie

  18. To że rodzice Ci powiedzą że czas ucieka i tak nic nie da bo gdy jesteś młody i tak masz w zupie to co oni do Ciebie mówią zresztą Ty sam w tym czasie nie jesteś w stanie podjąć decyzji co chcesz robić i w czy jesteś dobry 🙂 tak naprawdę to dopiero z czasem zauwazasz że czas Cię goni i wdedy poddajesz się i kapcaniejesz albo zaczynasz działać. Podobno najwięcej ludzi tworzy największe dzieła dopiero po cztardziestce 🙂

    Polubienie

    1. Nie jest to prawda, jak większość rzeczy zaczynających się od „podobno”. A naprawdę jest tak, że rzeczy kreatywne/przełomowe, poza naprawdę nielicznymi wyjątkami stworzyli ludzie przed ’30. Tak się dzieje w nauce, sztuce, muzyce…
      Po 40 natomiast tworzy się to, co wymaga do świadczenia i szeroko pojętej mądrości. Filozofia, socjologia, zarządzanie – przychodzą na myśl.
      Ja wiem, że większość ludzi zna postać Einsteina z fotografii zrobionych gdy był już starszym facetem, ale wszystkie przełomowe teorie stworzył i opublikował przed 30. Tak to wygląda.
      Po prostu – po 25 roku życia zaczyna się zjazd (do 30-35 nie jest znaczący, potem zaczyna się to zauważać świadomie) jeśli chodzi o reakcje na bodźce, kreatywność, szybkość, regenerację i odporność(ale nie psychiczną) ale rośnie (mimo spadku szybkości) doświadczenie a za nim idzie zdolność do wykrywania związków przyczynowo skutkowych.

      Kto miał psa od szczeniaka ten widzi to w pigułce. Rocznemu psu machniesz ręką i już pędzi żeby złapać to co mu rzuciłeś, nawet jeśli ręka była pusta(w ten sposób pomyli się 5 na 10 razy, ale jak naprawdę rzucisz – złapie w locie, omijając wszystkie przeszkody). Dorosły pies upewni się że naprawdę coś rzucasz(i nie zawsze zdąży w związku z tym, ale oszczędzi sobie pomyłek), starszy spojrzy na Ciebie mówiąc wzrokiem „masz mnie za kretyna żebym latał za jakimś patykiem? Zieeew” 🙂

      Polubienie

      1. Wszystko zależy od charakteru psa mam dwa jeden lat 16 wiekowy drugi lat 3. Oba biegają za piłką z tym że młody biega jak szalony i często piłkę przegoni lub poslizgujac się z szaleństwa też ja minie a drugi trafia do celu bez problemu z tym że trochę wolniej. Z artystami jest tak, że jak za młodu stworzą coś to przeważnie spalaja się i często przed 30 umierają. Ci, którzy na początku mileli kładzione kłody pod nogi właśnie w okresie dojrzałym osiągają sukces. Najbardziej cenionym etapem twórczości artysty malarza, rzeźbiarza czy muzyka jest właśnie okres środkowy czyli po 30 tak koło 40 i dalej . W tym przypadku w cenie jest kunszt, warsztat i praktyka. Jeżeli chodzi o naukowców to Maria Skłodowska Curie pierwszego Nobla dostała w wieku 31 lat a drugiego w wieku 41 lat. To prawda młody jest sprawny fizycznie i więcej może znieść obciążeń fizczcznych ale napędem twórczości czy rozwoju w każdym przypadku jest rozum i doświadczenie oraz umiejetnosc wykorzystania różnych technik dotyczy to także sportowców którzy mają silę fizyczną ale ich głową są trenerzy starsze osoby z doswiadczeniem 🙂

        Polubienie

  19. Dobry tekst. Niestety wtórny. Ale w dobie internetu praktycznie wszystko jest wtórne.

    Nawet gdyby rodzice powiedzieli Ci wszystko co wiedzieli o życiu to i tak byś ich nie posłuchał.
    Dzieci zawsze wiedzą lepiej.
    Moi rodzice powiedzieli mi dużo. Zapewne w nadziei, że oszczędzą mi kilku rozczarowań i porażek. Zaczęłam słuchać co mówią dopiero po 30 – jak już zaliczyłam kilka upadków i na własnej dupie przekonałam się, że jednak czasem mają rację.
    Dokonywania wyborów można się nauczyć, nawet jak trzeba wybrać z 50 par butów. Trzeba wiedzieć jakie kryterium przyjąć – a potem już idzie z górki. To tylko kwestia praktyki. A tej większości ludzi brakuje, bo pierwszych samodzielnych wyborów dokonują na studiach albo nawet później. Wcześniej wyręczają ich rodzice. Oni decydują co będzie dobre, bezpieczne i obarczone minimalnymi konsekwencjami. Mało kto pamięta o dwóch rzeczach. Po pierwsze – za każdy dokonany wybór trzeba zapłacić. Nie zawsze od razu, często z opóźnieniem. Po drugie – wbrew temu co twierdzą reklamy, nie da się mieć wszystkiego.

    Polubienie

  20. Żałuję, że rodzice nie powiedzieli mi, żebym nie bała się ryzykować, że bez ryzyka to wszystko nic nie jest warte. Dlatego ukrywałam przed nimi nieudane klasówki, nieudane związki, nieudane porażki zawodowe. Dla nich liczył się tylko efekt widoczny na świadectwie, które z każdym czerwcem zamykane było w szufladzie. Dla mnie nie był to żaden sukces. Ciągle słyszałam na co powinnam zwracać uwagę wybierając pracę, mężczyznę, samochód, czy kredyt. Pierwsi natrafili się mężczyźni, niestety. Nauczona byłam, że wszystko robię sama – niezależna finansowo, niezależna w w wykonywaniu prac domowo-ogrodowych, niezależna w podejmowaniu decyzji. Na początku myślałam, że zaradność jest w cenie.Taka perfekcyjna Zosia-samosia w końcu trafiłam na mężczyznę, który się we mnie zakochał, tylko tak jakby tego nie zauważyłam, bo zbyt byłam zajęta układaniem swojego życia do stanu taki idealnego jak wyobrażali sobie to rodzice. Spędziliśmy tydzień ze sobą sam na sam, przez przypadek. Nie sypialiśmy ze sobą. Rozmawialiśmy długo o kobietach, o mężczyznach, o mnie i o nim. Rano robił mi kawę do łóżka, taką jak lubię. Kiedy mnie zapytał, czego w zasadzie oczekuje od mężczyzny, powiedziałam, że niczego, bo przecież nawet koło w samochodzie potrafię zmienić sama. Kiedy zrozumiałam, że nie takiej odpowiedzi oczekiwał, był już z inną. To całkiem zrozumiałe.
    Drugą sprawą są uczucia. Dla nich, żyjących każde w swoim kącie przed swoim własnym telewizorem, śpiących w osobnych łóżkach, rozmawiających tylko o tym co jest do zrobienia, to nic się nie liczy. Nie ma uczuć u nich, a ja ciągle słyszę, że jeśli spotka mnie kiedyś „jakby miłość” to żebym nie pozwoliła się temu zamroczyć.

    „Nie można tak ciągle liczyć na kogoś, że ten ktoś za ciebie zrobi wszystko, że weźmie za rączkę, poprowadzi na gotowe. Ty sam musisz w siebie uwierzyć, sam próbować, nie oglądać się ciągle na innych. A że trzeba czasami zacisnąć zęby, no, takie już jest życie. Samo nic nie przychodzi, wszystko trzeba zdobywać.” Hłasko

    Czasami sobie myślę, że najlepszą opcją byłoby tupnąć nogą i powiedzieć, dajcie mi wreszcie święty spokój. Kiedy tak robię, często spotykam się z porażką, ale na małe sukcesy nie mogę narzekać. Mentalność jednak pokazuje, że nie cieszymy się z sukcesów, tylko wałkujemy w kółko porażki. Jednak patrząc na całokształt, wychowanie od najmłodszych lat, ukształtowanie mojego charakteru, jest niesłychanie trudno. Nie potrafię się zakochać, nie robię też dobrego pierwszego wrażenia, bo wydaję się zbyt wyniosła, nie umiem sprawić, żeby praca była na czas nieokreślony, nie umiem się nie bać zaryzykować w wielu sprawach, często nie potrafię bić się o swoje, bo w tym wyobrażeniu rodziców o perfekcyjnej mnie często czuję się jak gówno, a oni nawet nie rozumieją dlaczego. Czym więc jest to świadectwo z tymi piątkami czy studia skończone z wyróżnieniem? Zawsze przecież nota mogła być wyższa, no nie?

    Polubienie

    1. Ciekawe…przeczytałem to jakbym czytał o sobie w wersji kobiecej, jakbym wygrzebał jakiś zapomniany zeszyt z zapiskami gdzieś z szuflady do której dawno nie zaglądałem…
      Wow. Pozdrawiam ciepło i powodzenia życzę 🙂

      Polubienie

  21. Gdy stoję przed jakimś ważnym wyborem, moja mama zawsze powtarza :ja bym zrobiła tak, ale jak Cię znam to i tak zrobisz jak zechcesz.
    Bardzo to cenię, to oznaka akceptacji i szacunku dla mojego wyboru.
    Im starsza jestem, tym więcej dostrzegam podobieństw do moich rodziców. Jeszcze 5 lat temu bym czegoś nie zrobiła, nie pomyślała w ten sposób. Prawda jest taka, że na własnym tyłku się trzeba przekonać.
    Drugi raz nie będę pracować na śmieciowej umowie uśmiechając się do bandy tłustych biznesmenów którzy przyszli po koszulę do sklepu, nie będę tarzać się w pościeli z facetem z którym za rok nie będzie mnie nic łączyło, nie będę spotykać się ze znajomymi, żeby usłyszeć na odpowiedź na pytanie ‚co u Ciebie?’- „nic, po staremu’.
    Nauczyłam się, że szkoda na to wszystko czasu.

    Polubienie

  22. Czarny czy Ty się zakochałes czy mniej dupek obracasz? Poszedłeś mocno w sentymentalizm ostatnio. Z kazda nowa notka robisz się coraz bardziej ckliwy. Motywowawie czytelnikow do zmian i spełnianie marzeń jest piękne i górnolotne,ale kiedyś skupiales się na innej tematyce. Zaczynam się wręcz martwic

    Polubienie

  23. Bardzo lekki, fajny tekst o wszystkim, o czym niby wiem, a co czasami trudno praktykować. Nacisk środowiska zawsze człowieka dopadnie tu czy tam, znienacka, podstępnie zmuszając do pogoni za czymś kompletnie zbędnym. Cholerne peer pressure, gotowe przydybać w momencie nieuwagi.

    Rzeczy materialnych się rzeczywiście nie pamięta, jak prezentów z zeszłego roku. Rejestruje się chwile i powiązanie z nimi emocje. Mój syn nie wspomina zakupionych gadżetów, zafundowanych wycieczek, wykwintnych kolacji, a ten dzień, kiedy leżeliśmy na łóżku w małym, wynajętym mieszkanku. Lampę sufitową zapalało się sznurkiem, który wisiał nad wyrem, więc można było pociągnąć i zgasić (lub zapalić) światło nie wstając. Więc staraliśmy się tak rzucić (pchnąć) ten sznurek, aby jak najwięcej razy owinął się wokół lampy. Rechotu co niemiara. Praktykowaliśmy, szkoliliśmy technikę, oszukiwaliśmy. Gra, wymyślona na poczekaniu, kompletnie bez sensu, która wryła się w pamięć dziecka bardziej, niż laptopy, ciuchy, gry komputerowe, inne namacalne pierdoły.

    Opowiada o setkach innych, podobnych zabaw, spacerach, rozmowach. Na szczęście były ich setki, na szczęście…

    Polubienie

  24. Jestem na tym blogu pierwszy raz. Kumpel podlinkował. Ciekawe spostrzeżenia, wciągający tekst. Jest jedno ale – piszesz wierszem białym w wielu miejscach, interpunkcja w zbyt wielu miejscach nie istnieje lub jest źle użyta. Dla osób, które dużo czytają, to może być drażniące. Czytamy w tekście o istocie rozwijania swojej pasji. Dla Ciebie jedną z nich jest pisanie, jak mniemam. Wypadałoby podszkolić się w tej kwestii. Poczytny blog, książka, więc choćby z szacunku dla czytelników. Oczywiście każdy popełnia błędy. To nie miał być hejt, raczej wyraz troski. Na pewno wrócę 🙂

    Polubienie

  25. Gauguin zapłacił nie tylko rodziną. Polecam „Raj tuż za rogiem” Llosy.
    Ja wywodzę się z PRL-u, tam skończyłem szkoły, nawet zacząłem pracę. Jak przyszło nowe zacząłem działalność na własną rękę, co nie jest łatwym kawałkiem chleba.
    Nigdy nie przywiązywałem się do rzeczy i tego właśnie uczę swoje dzieci.
    Niestety nie da się przekazać swoich doświadczeń, bo każdy chce/musi życie przeżyć sam.
    W pewnym wieku wie się tak dużo i nic z tego nie wynika. Czasu nie wrócisz, błędów nie naprawisz.

    Polubienie

  26. Swietne i prawdziwe. Kazdy to czuje a nikt tego nie robi. Podupczyłbym coś. Mam mało chińskich zabawek. Ale mam fajny rower i nim śmigam. Uwielbiam Skody – Superb. Życia szkoda dla lizania nadmuchanego ego innych. Staram się być jak dziecko i dużo uśmiechać i mam wyjebane na coraz więcej rzeczy. To pomaga, pozbywa stresu. Żony już nie mam 🙂 Wolała chińskie zabawki. Nie umiała się cieszyć prostymi rzeczami. Miała syndrom więcej oraz ‚co inni pomyślą’. Trzeba żyć i ryzykować, próbować bo i tak umrzemy niczego ze sobą nie zabierając. Ponadto zawsze znajdzie się ktoś kto ma więcej, jest bardziej i lepiej.

    Polubienie

  27. no bo ile my jesteśmy na tej planecie sekundę w wieczności.Tez mam gdzies wiele rzeczy i pomimo nieszczęśliwego związku – mam meza ale go nie kocham – nie powiem mu tego bo teraz bo wiem jakbym go zraniła-tak jestem męczennicą-tak mam swoją pasję poza robotą- tak mam dzieci ale chyba jako matka jestem zbyt infantylna-tak jestem jak dziecko we mgle -tak mam przed sobą parę rzeczy do zrealizowania związanych z tą pasją bo inaczej chyba by mnie już nie było)

    Polubienie

  28. Mam 67 lat i jestem z PRL-u. Tak się urodziłem. I nie znałem innej rzeczywistości. Rodzice też mi wiele nie powiedzieli o przeszłości (a przeżyli dwie wojny światowe). Inną rzeczywistość poznałem w 1976 roku, w czasie pobytu w Kopenhadze. Po powrocie do Warszawy chciało mi się płakać i chciałem wrócić do Danii. Ale w domu czekała na mnie żona i dwoje wspaniałych dzieci. Syn ma teraz 41 lat i jest w Twoim, Piotrze C. wieku. Też nie zdążyłem mu wiele rzeczy powiedzieć. Takie życie…. A wieku 64 lat kupiłem mieszkanie (trzecie z kolei), tym razem na kredyt, bo brakło mi 60 tys. Teraz spłacam, zostało mi jeszcze 7lat…. Może zdążę.
    Pomimo wieku, dalej lubię kobiety o pięknych nogach i z dużymi cyckami…..
    Wczoraj zacząłem czytać „Pokolenie IKEA”. Nie miałem dotąd pojęcia, ze można o tych sprawach tak pisać…. Podoba mi się.
    Pozdrawiam. Piotr M.

    Polubienie

    1. Nie sądzę, żeby żona i dwoje wspaniałych dzieci byli szczęśliwi wiedząc, że mąż i ojciec dalej lubi ‚kobiety o pięknych nogach i z duzymi cyckami’. Chociaż nigdy nie wiadomo co autor chce przekazać przez słowo lubię… A szczerze mówiąc widok starszych Panów śliniących się na widok kobiet, które mogłyby być ich córkami, a co gorsze wnuczkami jest obrzydliwy. Przynajmniej dla mnie 🙂

      Polubienie

      1. A Ty czasami nie lubisz sobie popatrzeć na obrazek ???? Tylko, że Ty Paulinko (opierając się na Twojej wypowiedzi) parząc na obrazek od razu myślisz o rżnięciu a nie tylko o podziwianiu 🙂 Głodnemu chleb na myśli co ??? 🙂

        Polubienie

  29. Hej, tak samo przecież było z Picassem. Wydaje mi się, że dzisiejsza młodzież coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że edukacją bez zaangażowania do niczego nie dojdzie. Widzę to po moich równieśnikach, którym kilka lat temu nie dawałam szans na karierę, bo nie przykładali się do nauki.
    Ok, naukowcami nie będą.
    Lepiej, zarabiają na swoich pasjach!

    Polubienie

  30. Interesujące… Zgadzam się z przemyśleniami o ilości możliwości – im więcej, tym gorzej wybrać. Ogólnie, mądrze prawisz… Szczególnie z kredytami. Moim zdaniem konkluzja jest jedna – wszystko zależy od priorytetów i bycia konsekwentnym – chcesz MIEĆ mieszkanie – bierz kredyt, chcesz rodzinę – bądź wiernym i dobrym mężem, chcesz realizować pasję – rób to mimo wszystko i z całego serca. Acha! I fajnie, że podkreśliłeś, że „zawsze można zacząć od nowa” – to fajne, to mi dodało nadziei…

    Polubienie

  31. Musze przyznać, że jest to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy tekst jaki przeczytałem na Twoim blogu. Nie dane mi było przeczytać Pokolenia, ale właśnie się do tego przekonałem, aby kupić Twoją książkę.
    Tekst bardzo zrównoważony, mądry, ale z Twoim charakterystycznym zębem. Może jestem w porównaniu do Ciebie zdecydowanie młodszy, ale nadal łączy nas podejście do niektórych spraw. Z lekkim zgorzknieniem patrzę na obecne podejście do świata prezentowane przez wiele osób i nie mogę się nadziwić. Wszechobecny materializm i ślepe podążanie za ideałami szczęścia, które wcale nie są takie idealne. Motywowany Twoim spisem odnośników obejrzałem wykład Barry’ego Schwartza i dał mi do myślenia. Czy kiedyś było lepiej? I co to w ogóle znaczy? Nie jest mi dane tego wiedzieć – urodziłem się gdy poprzedni ustrój w sumie się kończył, chociaż jego skutki przez długi czas obciążał czas mojego dzieciństwa zarówno dla mnie jak i mojej rodziny. Więcej wcale nie znaczy lepiej. Jest to niby truizm – fakt z którym raczej ciężko się spierać i wręcz wydaje się banałem, jednak ludzie zwykli o tym zapominać. Nie doceniamy tego co mamy, bo wszystkiego jest na pęczki – konsumpcjonizm zabiera nam uczucie szczęścia w zdobytych rzeczach. Zabiera nam radość z chwil, ze względu na ciągłe obciążenie umysłu bardziej przyziemnymi, pozornie ważniejszymi sprawami…
    Cholera długo by pisać wywody, ale dzięki za swoistą inspirację.
    Może coś skrobnę niedługo na podobny temat u siebie 😉

    Polubienie

  32. „Gówno uderza w wentylator”

    Chrystusy najjaśniejsze, gorzej to się czyta niż polskie tłumaczenia z lat 70-tych hamerykańskich filmideł. Naprawdę dramat.

    Prawdę powiedziawszy całość tekstu sprawia wrażenie jakby był wzięty z zagranicznego źródła, przemielony przez jakowegoś translatora i jedynie dostosowany merytorycznie do naszych realiów. Choć niedbale.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.