Dzisiaj poznacie dwa dni z życia Stefana. Stefan się związał z młodszą kobietą. – Chyba każdy facet wie, dlaczego powinno uważać się z dziewicami. Wystarczy, że wsadzisz w nią i nie odetniesz pępowiny odpowiednio prędko, a przyklei się do Ciebie na dobre. Tak było na przykład ze mną – mówi.

Przedwczoraj.

Plan był taki, aby cały dzień przeleniuchować na naszej kanapie w miłej atmosferze, ewentualnie skoczyć na jakąś wycieczkę. Oczywiście zawsze im bardziej się staramy, tym gorzej to wychodzi, więc połowa niedzieli upłynęła pod znakiem sprzeczek i nieporozumień. W końcu po południu udało nam się jakoś w miarę dogadać, pojechaliśmy wspólnie na wycieczkę i było nawet znośnie.

Po powrocie do miasta mieliśmy jeszcze zajść do sklepu. No i się zaczęło. Zapytała mnie kiedy pomaluję przedpokój. Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że nie wiem i nie mam ochoty teraz o tym rozmawiać, żeby nie psuć nastroju. Oczywiście naburmuszyła się, nadąsała i zaczęła stwarzać z tego problem na siłę. Następnie dowiedziałem się, że TO JA zacząłem ten problem stwarzać, TO JA się zacząłem unosić i TO JA się obraziłem. Co oczywiście nie miało miejsca. Po krótkiej, lecz dosadnej wymianie zdań i poglądów – nie odzywaliśmy się do siebie aż do dnia następnego.

 Poniedziałek.

Wróciła do domu koło 21:30. Przyniosła jakieś drobne zakupy, w tym nawet piwo dla mnie. Zrobiła mi kolację, bo „to że mnie wkurwiasz, nie znaczy, że cię nie kocham i mam o ciebie nie dbać”. Sama zaczęła się do mnie odzywać, jak gdyby nigdy nic. Potem poszła się wykąpać. Po kąpieli przyszła do mnie półnaga i zaczęła mnie zaczepiać, ale byłem mocno zajęty, więc poszła do łóżka. Gdy znalazłem wolną chwilę, dołączyłem do niej, gdy już prawie spała. Zaproponowałem seks z jakąś fajną grą wstępną na zgodę. Nie nie, mam ją tylko szybko bzyknąć i dać jej spać, bo jej się nie chce, więc jak chcę to mogę sobie ją wziąć i tyle.

A ja specjalnie kurwa jajka ogoliłem… Oczywiście od słowa do słowa wszystko poszło w pizdu i przerodziło się w kolejną sprzeczkę, a właściwie kłótnię. No i wtedy to się dopiero zaczęło, jeszcze ciekawszych rzeczy się dowiedziałem!

Mianowicie:

– Kupowanie mi piwa, rozmawianie ze mną jak gdyby nigdy nic, robienie mi kolacji – wcale nie jest wyciąganiem ręki na zgodę!

– „Szczucie cycem” i zaczepianie mnie, gdy siedzę zajęty czymś ważnym – wcale nie jest zaproszeniem na seks!

„Ja wcale nie miałam ochoty na seks! Stwierdziłam, że cię trochę pokuszę i popodniecam, ale sądziłam, że nic z tego nie będzie i że do seksu nie dojdzie!” Serio.

A na koniec perełka: „Wkurwia mnie, że nie chce ci się/nie masz czasu pomalować przedpokoju!” oznacza „Jestem przerażona ewentualnym posiadaniem dzieci!”. To nie jest moja interpretacja, ona tak powiedziała.”

 Skąd ta różnica?

Kobiety w tym momencie kiwają głową, bo dla nich jest wszystko jasne. Gość jest fiutem i tyle. Wystarczyło przemalować przedpokój, prawda? Biedna laska, że związała się z takim palantem.

Mężczyźni również kiwają głową myśląc: co za wredna suka, powinien ją od razu wystawić za drzwi.

Mężczyźni różnią się od kobiet tym, że cały czas walczą i się porównują. W liceum, który ma większego, który zaliczy więcej lasek, który wypije więcej piwa, który nie rzygnie albo rzygnie dalej, który silniej da w ryja i który się nie rozpłacze jeśli w tego ryja dostanie.

Nasze życie to rywalizacja w którym nie ma miejsce na słabość. Tak jesteśmy wychowani. Kiedy walczysz cały czas, bo tego od ciebie wymaga twój etos. W domu chcesz odpoczywać nie walczyć.

Kobiety z kolei porozumiewają się przez hałas. Chcą rozmawiać, chcą się kłócić, chcą wyjaśniać. Mężczyzn uspokajają czyny, kobiety słowa.

#1. Urzekła mnie twoja histeria.

Stoją dwie laski przed korpo. Jedną nadaje na faceta, że cham, dzwonił w weekend do jakiejś zdziry, a ona w nerwach dziś, bo cały dzień nie oddzwaniał. Druga podkręca nastrój, że niby był z tą trzecią. Na to bohaterka opowieści: nie, miał szczęście, złamał nogę w pracy…

Kobiety są wrednymi histerycznymi sukami, które wkręcają się w jakiś temat bez powodu.

Kobiety są ciepłe, oddane, czułe, troskliwe i robią: MIAU.

Co powoduje przejście ze stanu dwa do stanu jeden?

Niepewność.

Kiedy pojawia się niepewność (zdradza mnie, nie kocha mnie, nie zależy mu, jest zimny, jest obojętny) kobieta zaczyna wariować jak osioł, któremu pod tyłek podetkano kłujący oset. W tym momencie przechodzi od galopady myśli do zadań praktycznych. Rozpoczyna test pod tytułem: how do you love me? Mężczyzna ma pokazać, że mu na niej zależy.

Stefan?

Po wielkim stosie epitetów z obu stron i czasem nawet wielogodzinnym odbijaniu argumentów, w końcu padają słowa najtrudniejsze – „to koniec”. Raz z jednej, a raz z drugiej strony, lecz nie to jest istotne.

Za każdym razem stanowisko kobiety jest z początku takie samo: „no i dobra, zajebiście!” „myślisz, że nie znajdę sobie kogoś innego?” „ciekawe gdzie znajdziesz drugą taką naiwną jak ja?”. Kozak pełną gębą. I wydawałoby się, że spływa to po niej jak po kaczce, że może nawet sama tego chce, a ja już za parę dni będę miał swoją kawalerkę tylko dla siebie i upragniony święty spokój. Nic bardziej mylnego.

Za KAŻDYM razem, niezależnie jak stanowczy bym nie był, następnego dnia ryczy mi nad głową, cała rozmazana, błaga o przebaczenie.

Tak nachalnie, że jeśli nie chcę, żeby ktoś stał mi nad głową i powtarzał jak zdarta płyta: „błagam cię, proszę cię, co ja ci zrobiłam, nie zostawiaj mnie, nie mogę bez ciebie żyć” – muszę uciekać z własnego domu”.

Dlaczego to wnerwia facetów?

Bo nawet jeśli coś jest nie w porządku to od testu: powiedz mi jak bardzo mnie kochasz, nie zrobi się w porządku. Bo wielokrotnie wypowiedziane groźby, które nie są realizowane zwyczajnie tracą swoją moc.

#2. Zawsze. Nigdy. Kiedyś.

Związek może płynąć niczym pieprzony kwiat lotosu na tafli jeziora. Dla kobiety to za mało. Kobieta musi go poprawić. Musi go przenieść na kolejny level. Kobiety nie sa normalne. Kobiety mają kurwa misję. Mają przy tym skłonność do szantażu emocjonalnego, gdzie za zakładnika jest brany cały związek.

W tej sytuacji występują trzej jeźdźcy apokalipsy: znowu, nigdy i kiedyś.

Kiedyś byłeś inny.

Nigdy nie robisz tego o co cię proszę.

Znowu coś obiecałeś i nie dotrzymałeś słowa.

I bliscy kuzyni tych dojebek:

Traktujesz czulej psa/kota/chomika/tchórzofretkę ode mnie.

To proste – pies się zawsze cieszy na mój widok i rzadziej mnie wkurwia. Jego tak, znaczy tak, nie znaczy nie. Psy są proste. Kobiety nie.

Ona mówi: a zapierdalam, ja sprzątam, ja zmywam, ty nie robisz nic. Jeśli myślisz, że masz służącą to się grubo mylisz.

Dla mężczyzn kobiety mają tendencję do dostrzegania co zrobiły one, niedostrzegania co zrobił on i wytykania co powinien zrobić.

Dlaczego to wnerwia facetów?

Co słyszy facet? Skończyłeś się jak Metallica na Killem’all. Masz małego. Nie zadawalasz mnie już. Są inni – lepsi. Nasz związek z powodu twojej pierdołowatości stoi pod znakiem zapytania.

W rzeczywistości ona zaś stara się przekazać, że czegoś jej brakuje. 

Rzuci ją?

Związek Stefana tkwi teraz w zawieszeniu.

On nie jest w stanie zrozumieć, że  w rzeczywistości pod tym przedpokojem kryje się mnóstwo rzeczy których ona się boi. Co dalej z tym związkiem? Czy ja chce mieć z nim dzieci? Czy on chce mieć ze mną dzieci? A on patrzy na nią i myśli, że jej totalnie odwaliło, bo laska się nagle miota i robi Egzorcystę.

On nie jest w stanie jej rzucić. Tkwi między przywiązaniem a litością. Pewnie jej mówi, że ją kocha (to błąd jeśli ona mu wierzy, to nie miłość tylko przyzwyczajenie). Pewnie ją rzuci, kiedy jej będzie się wydawać że się poprawia (uzna, że w końcu jest na tyle silna, aby to znieść). I oczywiście ona nie będzie rozumiała dlaczego. Dlaczego ją rzuca skoro w końcu jest lepiej?

Witamy w świecie mężczyzn.

Ludzie niby dorośli często zachowują się jak dzieci. Nie ma rozmowy, więc później są awantury zastępcze. Nie ma dialogu o tym czego boi się on i czego boi się ona, jest taktyka strusia i zamiatanie wszystkiego pod dywan, aż powstaje igloo. 

A później hokus, kurwa pokus, niespodzianka! para się rozstaje. 

Jej koleżanki opowiadają teraz, że on był takim kutasem, który nie potrafił miesiącami pomalować przedpokoju. A jego kumple, że ona cisnęła go jak ostatnia sucz o kubeł farby.

I wszyscy kiwają głowami, jak można być taką gimbazą, bo przecież my byśmy się tak nie zachowali. My, jesteśmy dorośli, rozwiązujemy problemy w dojrzały sposób i nie ma żadnych fochów, ani problemów z dupy wziętych. Naprawdę? To jestem pod wrażeniem. 

10695414253_84be4c694a_bPhoto by Sean Molin/CC Flickr.com

150 uwag do wpisu “Najgłupsze teksty kobiet

  1. Może i prawda że kobieta często podejmuje decyzję o rozstaniu, której potem żaluje. Ale czy przypadkiem nie jest też tak, że po dłuższym czasie po rozstaniu to ten facet, biedny nieszczęśliwy i bez przerwy dopierdalany przez swoją dziewczynę nie żałuje, bo faktycznie zaczyna sobie zdawać sprawę że jednak bez niej nie jest tak fajnie? Co myślisz Czarny?

    Polubienie

    1. To jest teoria lansowana w memach – dzień po rozstaniu kobieta płacze, a facet się cieszy, miesiąc lub dwa po – zmiana ról – facet płacze, a ona się cieszy. W tym scenariuszu jest ziarno prawdy, po rozstaniu jest czas na odreagowanie i radość z powrotu do stanu singla, później dostrzega się realny świat i tęskni za wyidealizowaną wizją związku z pamięci. Jeśli się rozpadł, to znaczy, że było źle i nie zmieni tego wracanie do wspomnień, choćby najlepszych. Nawet jeśli facet tęskni, to w wielu przypadkach nie zdecydowałby się na powrót, po prostu marudzi, bo mu się zdaje, że trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie.

      Polubione przez 1 osoba

      1. W memach czy nie, nie wzięła się z niczego. Doświadczyłam tego na własnej skórze stąd pytanie. Ja nie zdecydowałam się na powrót bo po tym czasie bardzo zdałam sobie sprawę że powrót niczego nie zmieni.

        Polubienie

  2. Miałam dokładnie to samo. Zgadzam się w 100%. Trochę zrobiło mi się przykro, bo tak naprawdę po 2 latach od rozstania dowiedziałam się czemu tak się stało. Gdzie było całe sedno sprawy. W pewnym momencie zatraciłam swoje ja i zaczęłam żyć jego życiem. Po rozstaniu, prosiłam… wtedy stałam się jeszcze bardziej żałosna-nie rób tego!

    To prawda, kobiety chcą rozmów. Jeśli facet nic nie mówi, to dla baby jest jak nóż w serce- przecież ja go nudzę! Stare.. jak będzie pisał smsy, czy coś innego..nie oznacza, że się z Tobą nudzi. Ile można z kimś rozmawiać. To głównie problem lasek, które są nieustannie z kimś. Jak nie jeden to następny, wcale nie rozumiejąc jak można być samej. Bycie samej ma swoje plusy i minusy, chociaż z czasem jest coraz ciężej nauczyć się z kimś funkcjonować. Nie będę sprzątać, bo nie mam ochoty, nie będę rozmawiać bo mi się nie chce, mogę wcale nie iść na zakupy-trudno. Dajcie spokój. Jak Ci się nie podoba to sama pomaluj przedpokój(…).

    Prawda jest taka, gdy stajesz się przylepą, która jest jak dziecko …marudzące- pobaw się ze mną pobaw się ze mną pobaw się ze mną, to tak jak najeść się czekolady…myślisz, że będzie chciał Cię więcej? Daj mu trochę spokoju, miej swoje zainteresowania i niech on walczy o czas spędzony z Tobą. Nie proś, nie dopominaj się, nie wmawiaj sobie głupot, to bez sensu. Rób to co lubisz, niech i on robi i przy okazji dzielcie się tym ze sobą. Wtedy znajdzie się równowaga. Cieszcie się tym co macie niektórzy wam zazdroszczą 😉

    Polubienie

  3. Pozdrowienia dla Gosi
    co o kłótnie aż prosi
    gdy jej nie dostaje
    bez powodu i tak głos podnosi
    nieważne, że jej argument od logiki odstaje
    zbyt długo dobra atmosfera przy niej się nie ostaje
    do kłótni pierwsza, a do wyciągnięcia dłoni ostatnia
    Kocham ją i nienawidzę, lecz to dusza bratnia.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Na zmianę pokolenie ikea czytamy
      Bo sie rozumiemy, znamy i kochamy
      I to jest miłość którą Czarny zna choc sie nie przyzna
      I taka miłość co każdy o niej marzy i chce ją wyznać.
      Takie historie happy end zawsze mają
      Tacy jak my kłócą sie, godzą sie. Nigdy nie rozstają.

      Polubienie

  4. Jezu co za gówno przeczytałem… Dobrze że tylko do połowy bo bym zdechł po całości. Jak ktoś sobie nie radzi w życiu ze związkami to takie gówno wyczytane w internetach bierze za pewnik.

    Polubienie

    1. A nie wystarczyło powiedzieć, że ty masz inne zdanie? Po co ta nomen omen gówniarzeria skatologiczna? Pokazujesz tylko swoją niedojrzałość. Taki hint: jeśli ciebie _jeszcze_ nie spotkało nigdy coś takiego (nie? to chyba nie miałeś za dużo z kobietami do czynienia, albo – i tu bym ci zazdrościł – znalazłeś świetlany ideał, z tych, co nie istnieją), to jeszcze nie znaczy, że inni MĘŻCZYŹNI nie mają takich doświadczeń albo nie mają prawa ich mieć. No chyba że aż taki z ciebie maczo, że masz dokładnie w dupie, co czuje i robi twoja kobieta.

      Polubienie

        1. Obśmialem się, dzięki. Ale swoją drogą, współczuję. Ludziom z Twojego otoczenia. Z twojej klasy w gimnazjum? Bo chyba przez podstawówkę już cię przepchnięto…

          Polubienie

  5. Czarny nigdy jeszcze nie komentowałam, ale… Gdzie Ty takie kwiatki znajdujesz? 😀 Co innego,że kiedyś sama się tak idiotycznie nakręcałam,ale miałam wtedy osiemnaście lat, teraz jestem o pięć lat doświadczenia mądrzejsza i ucinam histerię w zarodku (swoją drogą nie mogę się nadziwić, że tak się zachowywałam).

    Polubienie

  6. Życiowe. eS wiem, że pytałaś Czarnego, ale tak właśnie jest. Ale zdarza się też tak, że dziewczyna chodzi, mówi, że nie powinniśmy się już spotykać bo (i tu jakiś tam argument) i…. tylko o tym mówi. Czasem zagra jeszcze kuszeniem cycem i tyle. I facet nawet to przez jakiś czas będzie znosił z różnych powodów (bardziej lub mniej egoistycznych). Ale nadejdzie taki moment, że facet też zacznie się zastanawiać, bo ile można się szarpać. I nadejdzie jakiś impuls, że facet powie DOŚĆ. I najczęściej facet powie to DOŚĆ definitywnie. A tego dziewczyna nie może zrozumieć bo w jej oczach to wygląda tak, że wszystko było jak zwykle a on się nagle wkurwił i skończył związek.

    Polubienie

    1. Nie twierdzę że tak nie jest, zastanawia mnie jedynie zachowanie na długo po owym rozstaniu. Bo kobieta jak przejdzie etap płaszczenia się i wyjdzie z szoku ‚ ups to miało być tylko straszenie a serio się rozstaliśmy’ to później zaczyna akceptować tę sytuację. Często starając się nigdy więcej nie popełnić błędów ( to się albo uda albo tragicznie nie uda). A facet? Ile razy kobieta, po kilku miesiącach od rozstania, dostała wiadomość od ex? I to zawsze w momencie gdy ona jest już dawno over it…

      Polubienie

  7. Tak, to jest naprawde bardzo zabawne, kiedy kobieta zrywa po to zeby facet jej w tym przeszkodzil. A kiedy on jest z tego zadowolony, ona nastepnego dnia chce wracac.
    Kobiety to strasznie dziwne stworzenia

    Polubienie

  8. Ta niepewność i misja… no cóż – chyba mamy to w genach niestety, a co do szczucia cycem…
    Ja tam lubię się kochać 🙂 „Kochająca kobieta nigdy nie ma migreny. Nigdy. Może umierać na raka mózgu, być na morfinie, ale gdy kocha – zrobi Ci ustami dobrze, byś był szczęśliwy. Jeśli nie ma raka i ochoty na seks z Tobą, to jesteś tylko robolem zasuwającym na rodzinę”.

    Polubienie

  9. no dobra a co w sytuacji gdy koleś jest poprostu „zimny”nie okazuje uczuc ( nie całuje nie przytula nie mówi ciepłych słow wrecz ich unika jak ognia….) nie mieszkamy razem wiec dodam jeszcze ze nie potrzebuje tak bardzo kontaktu czy rozmów…kiedy sie nie widzimy to sie nie widzimy – nie odzywa sie, lakonicznie opowiada na wiadomosci generalnie nie potrzebuje kontaktu. Jak sie widzimy – super facet idealny itd. poza tylko tym brakiem czulosci. Dodam ze nie naleze do kobiet typu cyt. „Kobiety są ciepłe, oddane, czułe, troskliwe i robią: MIAU” …rozumiem, że facet potrzebuje te swoje „pudełko” w ktorym chce sie zamknąć i nie miec tego kontaktu 24 h …ale moj facet jest tak zimny, że ja poprotu żyję w niepewnosci czemu służy Nasz zwiazek – czy mu zalezy ale jest zamkniety w sobie czy spotyka sie z nudow…. jak ja mam przepraszam to sprawdzic nie robiac tego testu „powiedz mi jak bardzo mnie kochasz”….??????? ….weż tu kobieto zrozum faceta!!!!

    Polubienie

      1. Tak … chce znac odpowiedz. Bo nie chce tracic czasu na zwiazek w ktorym by sie okazalo ze facet ze mna jest bo… np . czas sie ustaktowac mam swoje lata a ta panna akurat nie jest najgorsza do „zycia”… pytam wprost ale nie dostaje jasnej odpowiedzi…. raz jest kocham Cie – w chwilach absolutnej slabosci a raz „nie zakocham sie juz nigdy wiecej bo juz raz kochalem straczy bla bla ale chce z Toba byc” BA! nawet chce ze mna zamieszkac. Nawet raz sam z siebie poruszyl ten temat mowiac „wiem ze jestem zły nie kupuje Ci kwiatow nie mowie dobrych słowi itd.” ale generalnie poza stwierdzeniem faktu nic sie nie dzieje…

        Polubienie

    1. Piszę tu bo pod twoim drugim postem się odp. nie wyświetla. Generalnie czytając twój post pomyślałbym wpierw , że to moja była dziewczyna pisze. Drugi post jeszcze bardziej mnie w tym uświadomił. Powiem tak – najwidoczniej nie możesz mu pomóc, to nie twoja wina, daruj sobie ten związek. Facet zapewne jest super ale… zakochał się na zabój wcześniej i nie do tej pory tego nie przetrawił, nie przy Tobie. Ile chcesz czekać? Zapewne jesteś zbyt dobrym towarem żeby z niego rezygnować, zapewne zakochałby się w tobie gdyby nie było tej wcześniejszej. Zapewne za bardzo mu na Tobie zależy i nie chce Cie krzywdzić żeby powiedzieć Ci w oczy że Cię nie kocha i raczej nie pokocha. Albo mu nigdy nie przejdzie albo przy innej, oczywiście niekoniecznie lepszej, po jednym dniu. Doradzam szczerą długa rozmowę bez oddawania pola do ucieczki;)

      Polubienie

      1. ok… dzięki za odp 🙂 powiedz mi tylko proszę skoro twierdzisz ze jakbyś czytal swoja była dziewczyne … poniewaz znajdujesz sie po tej drugiej stronie…. to po co on wogole ze mna jest? zalezy mu na mnie ale mnie nie kocha??? czy to sie wzajemnie nie wyklucza? wszyscy ktorzy go znaja uwazaja ze mu na mnei zalezy ze nie jestem mu obojetna i jest zakochany. ze rzekomo to widac po jego czynach.. wszyscy ktorzy go znaja mowia ze on zawsze taki byl …zamkniety w sobie na tyle ze nawet jak bardzo bardzo kocha to Ci tego nie okaze… ale Ci wszyscy nie widza naszej szarej rzeczywistosci…czy to normalne ze sie nie odzywa, ze nie bardzo sie przejmuje moimi problemami np w pracy …ze nie potrzebuje sie przytulic…a moze jednak ja jestem przwewrazliwiona?

        Polubienie

        1. Powyższe odpowiedzi są trafne niezależnie od tego „co siedzi w twoim facecie”. Mogę napisać o sobie. Ja tkwiłem w takim związku z prostego powodu – chciałem z nią być, chciałem się zakochać, ale nie było tego co miałem wcześniej, a że nie był to pierwszy związek po tamtej, miałem świadomość, że problem jest we mnie i z każdą kolejną będzie podobnie. Zatem po co ryzykować sytuację, że będę wciąż nie-w-pełni szczęśliwy i spełniony, tylko z inną brzydszą, nie tak mi oddaną i dobrą dla mnie kobietą? Męska pragmatyka:)

          Polubienie

      2. Estero znam problem z autopsji. Raczej nie daje dużych szans, bo jeśli komuś zależy, to postępuje tak, że to widać. Też nie byłam przylepą, miałam własne życie i lubiłam ten dystans do pewnego stopnia. Tylko z drugiej strony jakoś tak przykro się robiło, gdy widziałam inne zakochane pary i była tam bliskość,czułość. Tutaj nieodzywanie się przez bardzo długo. Owszem były komplementy, wiedziałam, jak to ktoś napisał wyżej, że jestem „dobrym towarem” ale to za mało. No i cos nie tak, gdy w tej drugiej osobie nie masz oparcia. I wiem, że to trudne ale daruj sobie pytanie „po co to robi, dlaczego, skad sie to bierze” bo nigdzie tym nie dojdziesz i zmarnujesz czas i wiekszosc teorii okaze sie nieprawdziwa. Zastanow sie czy chcesz być w takim zwiazku gdzie ciagle bedac z kims tak naprawde jestes sama. Mozesz tez czekac az sam przetrawi i odejdzie.

        Polubienie

    2. Wiem, nie będę oryginalna: porozmawiaj, jak to nie przyniesie efektu, to daj sobie szansę na znalezienie kogoś z kim będziesz szczęśliwa i tak samo jemu daj szanse na znalezienie kobiety, której to nie będzie przeszkadzało. Pamiętaj – rozstania w ostateczności 🙂

      Polubienie

    3. Ale to naprawdę AŻ taki problem zrozumieć, że większość facetów wyznaje zasadę, że 2+2=4? Nie trzyipół, nie pięć, nie cztery(i siedem w domyśle). 4. I jeśli zachowuje się tak, jakby nu nie zależało, to mu nie zależy.
      Jesli na co dzień się nie odzywa – to zasadniczo nie czuje do Ciebie niczego. A z opisu to jest bardzo prosta sytuacja. „raz na jakiś czas potrzebuję kogoś przelecieć, rozumiem że trzeba w tym celu odbyć długą grę wstępną zwaną randką/kolacją etc etc”.
      Weź tu człowieku zrozum kobiety, że nie rozumieją że dla facetów komunikacja odbywa się w sferze informacyjnej, nie emocjonalnej :).
      To takie proste jest, poważnie.

      Polubienie

  10. Związek przyczynowo – skutkowy: jeżeli mnie kocha to pomaluje ten korytarz. Głupie prawda? Prawda. Albo zasada proporcjonalności: tym bardziej mnie kocha i tym bardziej będę z nim szczęśliwsza, im szybciej i z większą uległością spełni każdą moją, choćby najgłupszą, fanaberię.
    „Mężczyźni również kiwają głową myśląc: co za wredna suka, powinien ją od razu wystawić za drzwi.” – no, do mężczyzny brakuje mi kawałka mięsa, ale zastanawiam się dlaczego sama nie chwyci za wałek i farbę? Wyobrażam sobie sytuację, w której on chce mieć wymienione alusy w aucie i tupie przy niej nogą, dopóki ona tego nie zrobi. Bo on chce! A ona go nie kocha! Na pewno chodzi jej tylko o seks 😉

    Polubienie

  11. Mam wrażenie, że obecnie za bardzo staramy się analizować wzajemne zachowanie drugiej strony, będąc w związku. Pewnie to domena kobiet, jak to zostało ujęte w tekście powyżej, jednakże faceci również bywają zbyt drobiazgowi. Wydaje mi się, że obecnym związkom przydałoby się po prostu trochę luzu. Spontan, dobry humor, to naprawdę potrafi poprawić wszelkie relacje. Ciągłe skupianie się i wyszukiwanie niepotrzebnych problemów jest najszybszym sposobem na zmęczenie się życiem z drugą osobą.

    Polubienie

  12. Za godzinę mam rozprawę rozwodową. Potem przyjadę i rozpiszę się tu – dlaczego to wszystko jest gówno prawdą, kobieta Stefana powinna pójść do psychiatry a on sam do psychologa.

    Polubienie

  13. Słaby wpis, h..owe przesłanie. Nie mierz wszystkich lasek taką miarą. Od początku widać czy kobieta jest dojrzała, tylko trzeba patrzeć (nie tylko w dekolt).

    Polubienie

  14. Trochę prawdy w tym jest – tak, kobiety się lubią przykleić, a na drugim biegunie jest facet, który znów za bardzo chce być samotnikiem (ale oczywiście w związku!). A z łóżkiem bardzo dobry przykład, gdy ona przyniosła piwo, zrobiła kolacje, próbowała okazać, że chce seksu – „nie jest wyciągnięciem reki na zgodę”, gdy on nabrał ochoty- zdziwienie. No bo przecież „ogolenie jajek” i oświadczenie Wielmożnego, że już nie jest zajęty i wyciąga rękę, a tooo to już tak. Inna kwestia, że z tłumaczeniem o co nam chodzi to mamy spory problem- myślimy jedno, mówimy drugie, a chcemy trzecie. Tak czy siak takie zachowania faktycznie dotyczą kobiet, ale młodziutkich, później każda się orientuje w czym problem i o dziwo… okazuje się, że to mężczyzna doznał olśnienia i to BYŁA jednak ta jedyna… bo zrozumiała, bo jest już inna i teraz wręcz idealna… tylko, że ona już jest o krok dalej, a on się zachwyca przemianą, podczas gdy sam stał w miejscu i się niczego nie nauczył. A rozwijać w związku trzeba się w podobnym tempie, by móc iść po swojemu, ale obok siebie.

    Polubienie

  15. A ja kolejny raz zastanawiam się, gdzie podziało się to „Pokolenie Ikea” na które trafiłem jakiś czas temu czytając „Angorę”. To „Pokolenie”, które mam w postaci obu książek na półce. To „Pokolenie” do którego zaglądałem codziennie rano po odpaleniu kompa w oczekiwaniu na kolejny wpis. Gdzie jest Olga, Lisice, Krzysiek, Jo i pozostali. Wrócą tu kiedyś ?

    Polubienie

  16. wszystkim tutaj z całego serca polecam „Mężczyźni są z marsa, kobiety z wenus”. Czarny opisuje jak wygląda rzeczywistość kontaktów damsko- męskich, książka wskazuje przyczyny i rozwiązania. Naprawdę polecam, jeśli zależy ci zrozumieć drugą stronę. 😉

    Polubienie

  17. Nie wiem ja to może jestem z innej planety ale mi się wydaje że w związku chyba o to chodzi żeby dotrzymywać słowa. Jak powiedział że pomaluje to to robi. Jak ona mówi że ugotuje obiad to też to robi. I jedna i druga rzecz jest dla dobra wspólnego, tudzież zrobienia przyjemności drugiej osobie. Jeśli mówi że nie wie to trzeba to olać i pomalować samodzielnie. Potem satysfakcja większa a jemu będzie trochę głupio;) Kwestię „rozstańmy się bo chcę ci dopierdolić” pozostawiam dla lasek które spotykają się z ciotami. Normalny facet nie da wodzić się za nos i szantażować emocjonalnie na tak niskim poziomie. Zresztą wystarczy że przy pierwszej próbie z jej strony stanowczo powie że sobie nie życzy i żeby miała świadomość że słowa „rozstańmy się” powodują że on wychodzi i już nie wraca. I choćby kochał ją jak Irlandię i skały srały to póki ona nie zrozumie że tak się nie robi skomlenie do telefonu i błaganie o wybaczenie nic nie daje.

    Polubienie

  18. Bardzo dużo prawdy w tym wpisie jest o kobietach, są popierdolone i nielogiczne. Mała rzecz na usprawiedliwienie bab- hormony, to one mieszają nam w dupach. Znam. Z własnego doświadczenia.

    Polubienie

    1. Zamiast się cieszyć że ktoś choć na chwilę cie uwolnił od(sądząc z opisu) niestabilnej emocjonalnie kobitki, ty „się pytasz”? Się pytaj siebie czemu taką se wybrałeś 🙂

      Polubienie

  19. dużo prawdy w tekście, ale jednego nie rozumiem: jeśli facet serio obiecuje góry a potem gówno robi, to co, należy to szanować i siedzieć cicho?

    Polubienie

  20. Z ciekawością przeczytałam ten tekst, bo u mnie niemal wszystko przebiegało dokładnie na odwrót. Tzn. może nie wisiała nade mną zbrodnia niepomalowania przedpokoju, ale cała ta huśtawka emocjonalna, pranie mózgu i psychiatryk we własnym domu – tak, mój facet to umie robić jak żadna babka, którą znam 🙂 I powiem, że naprawdę rozumiem, gdy ktoś mówi, że życie z kobietą może być koszmarem 😉 Co jest najbardziej wkurzające? To, że z nagle z niczego rodzi się chaos. I za cholerę tego jazgoczącego ciapy nie możesz się pozbyć, bo łazi za tobą i szczeka i tylko czeka kiedy bomba wybuchnie.
    Jezu, jak to cudownie czekać na rozwód 😉

    Polubienie

  21. Bo facet tak mówi na początku, ba on nawet to wszystko robi na początku… by cię mieć, a potem. Radź sobie sama… A potem się dziwią,że my wkur***** A mój małż zanim był małżem to taki dobry, kochany, powiedzmy, że szafkę naprawił, ba nawet kolację zrobił… Teraz: nic, no po karczemnej awanturze, że równouprawnienie i w ogóle, to ruszy tą dupę i coś tam zrobi. Ale facet to prosty gatunek. Im niewiele do szczęścia potrzebne. Ot kawałek tyłka w moim przypadku cuda działa, a jak zachęca do pracy… To my robimy problemy, awantury (wiem coś o tym), mimo iż wiele rzeczy możemy zrobić same(i pewnie robimy) to musimy im pokazać,że są chu**** i najgorszym gatunkiem. A potem… cóż zostaje się tylko porządnie pogodzić.:)

    Polubienie

  22. Wierzę że historia Stefana jest prawdziwa, a nawet jeśli nie jest, to mogła wydarzyć się naprawdę. Tylko dlaczego, autorze tekstu, tak bardzo generalizujesz i powielasz szowinistyczne stereotypy? Tak bardzo nienawidzisz kobiet?
    „Kobiety są wrednymi histerycznymi sukami, które wkręcają się w jakiś temat bez powodu.” Jako kobietę, zabolało mnie, że jakikolwiek mężczyzna jest w stanie napisać takie zdanie o kobietach.

    Polubienie

  23. Widzicie, jestem wolnym człowiekiem od godziny, pozostało mi tylko apelować wysokość alimentów. Uwielbiam czytać takie blogi jak Pokolenie. Czarny ma ciekawe podejście do świata… które jebie się dokumentnie kiedy tylko próbuje mieć monopol na to co i jak z kobietami.

    Przypadek Stefana to to samo co uskuteczniała moja już ex małżonka. To nie jest normalne. Tak nie zachowują się zdrowe kobiety. Ani zdrowi faceci. To kliniczny przykład powiązania osoby cierpiącej na borderline z klasycznym przypadkiem ofiary syndromu sztokholmskiego. Mamy więc kobietę która w celu uzyskania kompletnej władzy nad mężczyzną dokonuje prania mózgu, dlatego że nie rozumie istoty miłości. Mamy też mężczyznę, który nie potrafi odejść bo identyfikuje się z oprawczynią…

    Myślę, że Stefan znalazłby tutaj zdumiewająco wiele wyjaśnień:
    http://koniectoksycznych.blogspot.com/2013/12/13-znakow-swiadczacych-o-tym-ze-twoja.html

    Polubienie

  24. Nic bardziej żałosnego i prymitywnego nie czytałem. Osoba pisząca ten artykuł nie ma żadnego pojęcia o godności i moralności. Widać po artykule, że gustuje tylko w szybkich numerkach i prostych przyjemnościach wynikających z jego prymitywnej osobowości.

    Polubienie

  25. Z częścią wypowiedzi Czarnego jestem w stanie się zgodzić, chociaż skłania się ku tezie, że tylko kobiety zachowują się nielogicznie i są histeryczkami. Sama jestem kobietą z korpo, przed trzydziestką i nie brakuje mi inteligencji, ale … zdarza mi się popadać w paranoję na czym mój związek cierpi. Jeżeli dostaję powody do bycia zazdrosną to wszędzie zaczynam widzieć skok w bok. W dzisiejszych czasach bezpieczny (czyt. nikt się nie dowie) dostęp do kobiety na mieście, w hotelowym pokoju jest nieograniczony. Na portalach z anonsami można zobaczyć w każdym z miast od kilkudziesięciu do kilkuset kobiet na telefon. Media, internet, społeczeństwo przyzwalają na poligamię i nie robią z tego niczego zdrożnego. Również opowiastki z PI (Olga – Czarny – pani mecenas w toalecie i mms ze zdjęciem do tej pierwszej) dają zarówno kobietom jak i mężczyznom przyzwolenie na spróbowanie czegoś innego/zdradę/romans. I oczywiście rozumiem, że każdy ma swój rozum, że jak mężczyzna czy też kobieta dostają w domu wszystko czego potrzebują to skoczyć w bok nie powinni, ale jak często zdarza się, iż wszystko jest w najlepszym porządku a facet/kobieta i tak szukają wrażeń gdzie indziej? Nie wiem czy mój mężczyzna mnie zdradził, twierdzi, że nie. Nie mam jasnych dowodów na to, ze doszło do zbliżenia z inną kobietą a jednak jest niepewność. A z niepewności i paranoi rodzi się destrukcja w związku. I mimo zapewnień, czułości, planów na przyszłość, po przeczytaniu tego tekstu widzę jak zaszczuty musi być mężczyzna ciągłymi wywodami i oskarżeniami partnerki. Ja widzę swoje błędy i probuję za wszelką cenę ze sobą walczyć. Ale niepewność i histeria często wracają.

    Polubienie

  26. A mnie zastanawia…to jak w takim razie wpłynąć/dogadać się z mężczyzna gdy coś obiecał a nie spełnił? Przecież my kobiety nie możemy musimy egzekwować obietnice. Oczywiście zawsze można zmienić zasady w każdej chwil…ale nalezy je ustalić a nie samemu zmieniać. A może sie mylę?

    Polubienie

  27. To są jego spostrzeżenia, nikt nie musi się z nimi zgadzać. Nie podoba się? Nie komentować. Przecież to proste. Po co wylewać jad w komentarzach. Osobiście mam sporo podobnego doświadczenia, ale też i odmiennych. Spotkałem się z sytuacjami, gdy ona mówi „to koniec” i oczekuje, że pokażesz jej jak bardzo Ci na niej zależy. Później, w kolejnej kłótni i tak wyciągnie argumenty z poprzedniej. Jeśli ona mówi „koniec” to zakończ to. Nie wracaj, nie nabieraj się, bo wszystko będzie to samo. A o to mój ulubiony dialog z zakończenia pewnej mojej znajomości (A – ona, K – ja):
    A: To nie wyjdzie…
    K: Dlaczego?
    A: Bo nie masz tego czegoś….
    K: Czyli czego?
    A: No właśnie nie wiem jak to określić..
    K: To nie pierdol mi, że tego nie mam.

    Polubienie

  28. Niestety się z tym zgadzam, ale i faceci często nie są bez winy. Np, kiedy wyczuwasz że Cię kłamie, on idzie w zaparte- Ty myślisz że dostajesz na głowę, że tylko się wydaje.W końcu masz dość, zrywasz i potem dowiadujesz się że jednak miałaś rację i intuicja nie kłamała..
    Ilu ludzi tyle historii..

    Polubienie

  29. Czytając to, szczerze i z całego serca współczuję, że jedyne kobiety z którymi się związujecie to jakieś histeryczki. Ale chyba zostało to już potwierdzone, że mężczyźni wybierają zołzy a potem płaczą i się skarżą

    Polubienie

  30. Trochę w tym prawdy i jako kobieta widze w tym pewne zachowania, ktore znam (i niezbyt mi z tym fajnie, przyznaję), ale… uderza niestety, że jest to napisane tylko z męskiej perspektywy. Z bardzo męskiej perspektywy. W sensie – nie nie ma chęci zrozumienia, o co kobiecie chodzi i czemu wali focha o to pozorne „nic”. To „nic” bardzo często rozchodzi się o robienie czegoś w domu, wokół domu, w sensie porządki i ten temat poruszę.

    Owszem, zdarza mi się – pewnie „po kobiecemu” – walnąć focha, że coś w domu jest niezrobione… tak, jak ten nieszczęsny przedpokój w tekście. Czemu? Temu, że w mieszkaniu mieszka się wspólnie. I powinien być jakiś podział ról. tymczasem często spotykam się (nie tylko u siebie, ale też słyszę o tym od innych kobiet, a nawet i faceci potwierdzają, że tacy są), że faceci nie zajmują się domem (w sensie – nie sprzatają, nie wynosza śmieci, nie naprawią czegoś), bo…bo nie. Bo oni sa zmęczeni po pracy. Bo oni nie widzą syfu. Bo w domu sprzątała za nich mama i nie mają tego nawyku. Bo od dbania o dom jest kobieta i tak się utarło w męskiej świadomości.

    Może i tak było, zanim kobiety nie pracowały. a czasy mamy takie, że z jednej pensji ciężko utrzymać dwie osoby + mieszkanie, w związku z czym pracują oboje partnerzy. I, do k*wy nędzy, oboje są tam samo zmęczeni, jak wrócą do domu. Tak samo w tym domu brudzą i zużywają sprzęty. W takim samym stopniu są więc odpowiedzialni za to, co w tym domu się robi. Co to za filozofia umyć po sobie talerz albo wynieść śmieci, kiedy akurat się uzbierają? Nie, lepiej wsadzić talerz do zlewu i czekać, aż ktoś (w domyśle „partnerka”) go umyje. Rzucić śmieci na kopiec w kuchni pod zlewem i mieć nadzieję, że same znikną (w domyśle „partnerka je wyniesie”). A potem się dziwić, ze jest awantura o to, kiedy on coś w domu zrobi. Tym bardziej, że to wypomnienie, wytykanie typu „kiedy wyniesiesz śmieci” (albo i pomalujesz przedpokój, jeden pies) jest poprzedzone zwyczajnym stwierdzeniem, ze coś przydałoby się zrobić (bo ponoć panowie są prości, nie widzą syfu i trzeba im pokazać, powiedzieć – taką to wiedzę nabyłam od samych panów), następnie prośbą „dziś ja pozmywam, możesz wynieść śmieci?”, co autor artykułu skrzętnie ominął. Dlaczego?

    Te śmieci, talerze czy przedpokój nie biorą się znikąd. Tzn te wąty o nie. Tzn nie chce się wypowiadac w imieniu wszystkich kobiet, bo może i sa takie, które wyskakują z takim tekstem jak Filip z konopi. Mnie osobiście wkurza po pierwsze, że facetowi trzeba uzmysłowić, że wsadził do zlewu brudny talerz i że z tego zlewu śmierdzi, bo te resztki na talerzu zaczęły już żyć własnym życiem. Sam go wsadził, ale rzekomo nie widzi, zapachu nie czuje. Klapki na oczy mu spadły na wieść o obowiązkach, nos zatkał się niewidzialnym korkiem. To po pierwsze. Po drugie, wkurza mnie, że jak się poprosi o pozmywanie tegoż talerza czy podzieli obowiązki na zasadzie „dziś ja zrobię to, ty to”, to jest to potraktowane jako jakieś rządzenie się, rozkazywanie, foch. Przecież sami chcecie, żeby Wam pokazać i powiedzieć. I owszem, mozecie w danym momencie nie mieć ochoty na to ogarnianie w domu, ale my, do k*wy nędzy, też mamy prawo nie chcieć. A jednak to od nas się oczekuje, że się ten smieć, talerz czy przedpokój ogarnie. I nie szanuje się naszego czasu oraz naszego prawa do odpoczynku. A potem zajebiste zdziwienie, że lasce sie uleje i walnie focha pod tytułem „kiedy wreszcie to zrobisz?”. I tak, taki foch może mieć coś wspólnego z obawą o dalsze wspólne życie (jako pary), bo skoro ktos na początku jest „zbyt zmęczony”, zeby wymyć talerz po obiedzie, to co to będzie jak bedą dzieci i będzie tych talerzy więcej? Czy cale życie można mieć nadzieję, ze w końcu nie trzeba będzie pokazywac palcem i nie wykłócac się o obowiazki w domu? Całe życie ogarniać po kimś? Nie za wygodni jesteście, panowie?

    W tekście to, co napisałam w/w jest określone jako „dostrzeganie, co zrobiły one, nie dostrzegania, co zrobił on i wytykanie, co powinien zrobić”. A, przepraszam, co zrobił on? Wrócił z pracy (zmęczony, owszem – ale ona tak samo), usiadł przed kompem, jeszcze obiad dostał, powiedział, ze smieci wyniesie „jutro, bo jutro też jest dzien” i poszedł spać. Kolejnego dnia śmieci oczywiście czekały, a trzeciego dnia same się wyniosły (czyt wyniosła ona, bo śmierdziało).

    I żeby nie było – przekazuję chłopu jasne komunikaty – mówię, dlaczego to mnie denerwuje. Mieszkamy razem – dbamy o dom razem. Żyjemy razem – dbamy o związek razem także na płaszczyźnie prozy życia, czyli obowiązków. Nie mówię „domyśl się”, bo wiem, że to nie działa. W odpowiedzi cisza, wtedy ja się nakręcam, cisza nadal i ta cisza wkurwia, az w końcu otrzymuję komunikat, że sobie wkręcam pierdoły. A cisza, bo on si e zamknął w swoim pudełku akurat, jak chciałam porozmawiać, co mnie gniecie.

    I wielokrotnie powtarzałam, że dla mnie to nie problem zrobić coś. Mogę wziąć ten wałek i pomalowac przedpokoj czy umyć ten nieszczęsny talerz częściej, niż on. Spoko. Dla mnie problemem jest to, ze on nie widzi potrzeby, żeby mnie wyręczyć. I to już godzi w poczucie, czy mu zależy na mnie, skoro ma w dupie moj czas, moje zmęczenie, skoro woli być wygodny moim kosztem.

    Smutne jest, że wiele par kłóci się o takie pierdoły, podczas, gdy rozwiązanie jest proste – współpraca…. czyli inaczej po prostu partnerstwo…

    Polubienie

    1. Facet nie potrzebuje miec pustego zlewu, ani podlogi tak czystej, ze mozna sie w niej przegladac, a w wolnych chwilach robic operacji na otwartym sercu 🙂 Jak worek ze smieciami jest pelny – to sie go wynosi.
      Niestety, spora ilosc kobiet ma postawiona poprzeczke czystosci o wiele wyzej, i chcialoby, ze druga strona podchodzila do tego identycznie, tzn odkurzalo codzinnie.
      A w zyciu jest wiele ciekawszych rzeczy do roboty niz sprzatanie, do ktorego pani do sprzatania raz w tygodniu nadaje sie bardziej niz wystarczjaco…

      Polubienie

      1. Ależ ja nie mówię nigdzie, że ma być lustro na podłodze. Napisałam o śmieciach i naczyniach, które śmierdzą, bo nikt ich nie ruszył. I o tym, że nie rozumiem, dlaczego koniec końców osobą, która je ruszy, jest kobieta. Piszesz, że jak worek ze śmieciami jest pełny, to się go wynosi – tylko dlaczego robi to kobieta, a nie facet?

        Facet nie potrzebuje pustego zlewu, a jak chce zjeść posiłek, to co? do sklepu po jednorazowe sztućce? czy też mają się same umyć, czyt. partnerka w końcu się nie zdzierży i ogarnie to za niego?

        Nie napisałam też nigdzie, że sprzątanie jest ciekawym zajęciem, a wręcz przeciwnie -że też mnie (czy innym laskom) się nieraz nie chce – w takim samym stopniu, jak mojemu chłopu – ale jednak to robię. Dlaczego? Bo jednak w mniej więcej ogarniętej przestrzeni, w której nie śmierdzi nadgniłą resztką obiadu sprzed kilku dni (zalegająca na dnie zlewu, pod stosem talerzy) i w której przy każdym kroku do stóp nie przyklejają się paprochy, kurz, włosy i piasek, przebywa się przyjemniej. Fakt faktem, sprzątanie na bieżąco jest mniej obciążające czasowo – dlatego pisałam o wymyciu tego nieszczęsnego talerza. Co nie zmienia faktu, że sama sprzątam dopiero, kiedy jest brudno, a nie dla idei – czyt. podłogę odkurzam, jak syf widać gołym okiem, kuchenkę przecieram, jak się poplami, a szafki, jak mają przyjść goście 😉 I pewnie w oczach wielu kobiet jestem balaganiarą. A mimo to przeszkadza mi męka flejowatośc – bo jest połączona wygodnictwem, brakiem inicjatywy własnej i dziwnym przekonaniem, ze sprzątanie jest niemęskie, „bo tak”. Panowie, od wzięcia mopa w dłoń dwa razy w miesiącu (kiedy kolejne dwa razy w miesiącu zrobi to ona) penis nie usycha i nie odpada, wierzcie mi. 😉 i nie obrażajcie się, jak kobieta poprosi Was o to, żeby pomóc jej w domu, bo to też Wasz dom i w nim brudzicie.

        W tym, co napisałam, nie ma nic ukrytego między słowami. Preferuje jasne komunikaty (ale mogłeś o tym nie wiedzieć, bo nie znamy się) Jak piszę o kupie śmieci pod zlewem, to znaczy że jest tam kupa śmieci, a nie dwa papierki zalegające na dnie worka. Wiem, że są takie kobiety, które muszą mieć dom na błysk, ale to dla mnie nienormalne, bo rzeczywiście jest milion ciekawszych zajęć.

        Gdyby było mnie stać na panią do sprzątania, to pewnie w ogóle nie byłoby tematu.

        Polubienie

  31. Rany boskie jak ja takich babiszonów nie trawie.
    Bilabym po twarzy gumowym dildo zanim by się nie ogarnęła, że problem lezy w niej i trzeba i powinno się z tego leczyć zanim kolejnego faceta nie zacznie niszczyć.

    Polubienie

    1. ale dlaczego problem lezy w niej? czy Stefan robi cokolwiek, zeby zrozumieć, o co jej chodzi?… generalnie to, że ona ma jakiś problem, nie wynika z powietrza, tylko z CZEGOS…. ale w dwóch dniach z życia Stefana nie mamy opisane, co zdarzyło się w dniu minus jeden czy jeszcze wsześniej. Być może Stefan jest darmozjadem, co to w domu nic nie robi, o przedpokój prosiła go pierdyliard razy, a on ciągle tylko „jutro” i „jutro”. A może nie było żadnej rozmowy i strzeliła focha z dupy. Co jednak wydaje mi się mało możliwe, bo jednak foch z reguły ma jakieś podłoże… Problem nie leży w niej, problem lezy w nieumiejętności komunikacji obu stron oraz z braku prawdziwego szacunku do siebie nawzajem,,,

      Polubienie

      1. A dlaczego nie? Zazwyczaj mamy tendencje do myślenia, że „och biedna kobieta, no taki zły chłop się jej trafił więc ona z bezsilności fochy strzela, żeby do niego dotrzeć”. Poza tym jakim cudem można laske, która przychodzi półnago do faceta, szczuje go cycem a potem jest obrażona że on się rozochocił bo wcale nie miała ochoty na seks a on naciskał uznać za taką w której problemu nie ma? Halo. Zejdźmy na ziemię. Laska ma wyraźny problem z konsekwencją swoich zachowań. W jeden chwili się obraża, potem ociera jak kotka, potem znów obraża, potem znów przymila. Każdy człowiek by przy kimś tak schizofrenicznym dostał joba. A co dopiero prosty facet, który chciał żeby było miło.
        I wybacz ale foch NIGDY, ale to NIGDY nie ma podłożna innego niż strzelanie z dupy, żeby pokazać kto tu rządzi. Normalni, zdrowi emocjonalnie ludzie potrafią ze sobą rozmawiać, nawet się kłocić. Foch jest dziecinny, roszczeniowy i nie ma na celu niczego poza postawieniem na swoim egoistycznej jednostce.

        Polubienie

  32. Ty chyba nigdy nie widziales szantazu emocjonalnego u mezczyzny…. lohohoho;) Miałbyś materiał na kolejną książkę. I uwierz mi, że są bardziej żałosni w tym, co robią. A wiesz czemu? Bo kobiecie przykleilo sie łatkę, to równoznaczne z przyzwoleniem, a mężczyzna ? taki samiec alfa?! Sami sobie bat na dupe ukreciliscie.

    Polubienie

  33. nie, kurwa. to z wami się ciężko gada, bo nie potraficie komunikować się jak ludzie. skąd mamy wiedzieć o co wam chodzi, jeżeli nie otwieracie tej pieprzonej jadaczki do innych celów, niż pochłanianie kolejnych big macow! same musimy się domyślać, przez co stresujemy się: czy on mnie kocha? co to wszystko oznacza? co robić dalej? ogarnia nas zwykła paranoja, bo za dużo emocji w nas siedzi. POWIEDZ CO CIE KURWA BOLI, BO MAM DOSYC TEJ KOMINIKACJI POZAWERBALNEJ

    Polubienie

    1. a może zapytaj? Albo może pogadaj z nim, poznaj go i naucz się zadawać pytania, które pozwolą mu odpowiedzieć? Oczekiwanie, że facet potrafi komunikować się tak samo sprawnie w kwestiach emocji jak kobieta jest wyłącznie budowaniem w sobie coraz większej frustracji wobec męskiego gatunku.

      Polubienie

  34. Zdecydowanie dziewczyna Stefana jest młoda. Zachowuje się jak 16 latka. Jak ja kiedy byłam w gimnazjum, i myślałam że życie toczy się tylko wokół chłopców oraz że bycie w związku jest najważniejsze. Także, jeśli mam wyrażać swoją szczerą opinię, to Stefan sam sobie jest winny. Faktem będzie, jeśli przyznam że rozum przychodzi z czasem u kobiet. A kobieta młoda to kobieta impulsywna. Z każdym rokiem dopiero zaczynamy się uczyć jak radzić sobie ze stresem i niepokojem, wywoływanym z męskiej strony. Tak jak zauważyłeś to strach i niepewność. Wy (faceci) tego tak nie odczuwacie. Nie płaczecie, nie rozmyślacie (aż tak dużo), żyjecie tak jakby wszystko miało samo z siebie wrócić do normy. A kobieta młoda – przerażona, samotna w tym przerażeniu, myśli że jeśli ona z tym nic nie zrobi to wszystko przepadnie.
    Muszę jednak zdradzić Ci, że myślisz byt stereotypowo. Jestem kobietą. I zdecydowanie nie myślę, że Stefan powinien pomalować przedpokój. Skoro stwierdził że kiedyś to zrobi – spoko. Temat jak dla mnie zamknięty. A czemu ta dziewczyna robi z tego histerię? Wydaje mi się, że ona sama tego nie wie.

    Polubienie

  35. Klasycznie poległem 🙂

    Ogromne dzięki za to:
    „Kobiety nie sa normalne. Kobiety mają kurwa misję. Mają przy tym skłonność do szantażu emocjonalnego, gdzie za zakładnika jest brany cały związek.”

    Lepiej bym tego nie ujął 🙂

    Polubienie

  36. Te babskie gadki, płakanie, sranie i umizgi to WASZA wina. Jeśli nie macie żadnych oczekiwań ani standardów, to nie dziwcie się, że macie taką sytuację w domu. Do tego jak zwykłe pizdy boicie się być konsekwentni i powiedzieć „jak chcesz się kłócić to nie ze mną – żegnaj”. Jeśli kobieta swoimi kłótniami i gierkami was denerwuje, to po cholerę z nią jesteście? Wygląda to tak, jakbyście sami bali się, że żadna już was nie zechce i nie znajdziecie więcej takiej głupiej jak ta. Zastanówcie się, czy kiedykolwiek taka myśl wam wpadła do głowy…
    Nie możecie się dogadać, ciągle się kłócicie – zdarza się. To tylko dowód na to, że ona nie jest tym, czego chcesz, że źle się dobraliście. Na pewno na świecie jest jedna kobieta, która będzie potrafiła się z Tobą dogadać tak, jak Ty tego oczekujesz.

    Więc przestań być pizdą, przedstaw jej swoje oczekiwania i standardy i trzymaj się ich. Zyskasz w ten sposób szacunek w jej oczach, oczach innych kobiet, znajomych mężczyzn i przede wszystkim samego siebie.

    Polubienie

    1. Demonizuje się mocno kłótnie jako zło, patologię i coś co nisczy związek i nie wróży niczego dobrego.
      Podczas kiedyt tak naprawdę nie jest aż tak ważne to, że ludzie się kłocą ile to jak ta kłótnia przebiega i jak rozkłada się poziom szacunku. Jedyni kłócą się czesto, ale potrafią wyjść z tego zgodna i obronną ręką bo darzą się szacunkiem i potrafią zrozumieć (nawet jeśli po awanturze a nie w jej trakcie, gdy targaja nami emocje); a dla innych to okazja do dyskredytowania partera, wyrażenia pogardy i braku szacunku. Póki nie widzimy jak się kłócą i z tego stanu wychodzą nie możemy wnioskować na temat tego, że „jak się sprzeczają to do siebie nie pasują”

      Polubienie

  37. I zamiast narzekać uszanuj to, że ludzie różnią się od siebie poglądami, zachowaniem i stylem życia. Zastanów się co ty możesz zrobić, żeby zmienić sytuację, która ci nie odpowiada.

    Polubienie

    1. ” Zastanów się co ty możesz zrobić, żeby zmienić sytuację, która ci nie odpowiada.” – i to nareszcie jest trafny komentarz!

      Notka opisuje nic innego jak damsko – męską relację w której nawarstwiają się urazy każdej ze stron, najprawdopodobniej związek się rozpadnie o ile nie będzie „woli walki”.

      A nawet nie chodzi tu o jakąś walkę a chęć zrozumienia drugiej osoby, bo percepcja kobiet i mężczyzn tak się różni że nie da rady bez „słownika”. Dajmy na to taka kłótnia… od czego się zaczyna? – nikt o tym nie wie bo kłótnie nie są zazwyczaj o jakiś konkretną rzecz a o sposób w jaki się rozmawia.

      mi wiele pomogła książka Johna Gray’a „Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus”, dzięki niej widzę momenty kiedy zaczynam „zrzędzić” i imaginować sobie sytuacje które mnie złoszczą (a tę złość przecież musi być w kogoś skierowana), ludzie już dawno zauważyli zbieżności w zachowaniu kobiet i mężczyzn i powstało mnóstwo książek i poradników na ten temat – a wiedza nie gryzie, lepiej ją mieć niż nie mieć i marudzić że on zły, albo że ona zła.

      co do książki to ją polecam, ale trzeba brać pod uwagę że amerykanie piszą poradniki jak dla debili i powtarzają 10 razy te same wątki, wiec na raz jej machnąć nie mogłam.

      Polubienie

  38. No i powiem Ci, że ta bajka tak naprawdę „tobą jest”, i nie nazywa się Stefan. No dobrze to (O)pisałeś, i śmiać się i płakać można nad losem ludzkim. No ale co? Nic lub niewiele to słowo da, w pewnych klimatach zawsze jest niepewnie.

    Polubienie

  39. Przez Twoje niechlujne pisanie, nie mogę się pozbyć myśli, jak nieszczęśliwy facet który konstatuje że wziął za młodą(czytaj – jeszcze za głupią), wsadza i odcina…wszystko jedno co.
    Okrutne 🙂

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Jarek Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.