Dekadę temu kiedy byłem młodym zdolnym gnojem, zarobiłem przez przypadek mnóstwo pieniędzy. Powiedzmy, że było to na dzisiejsze pieniądze jakieś pół miliona złotych. To była premia, za to że zarobiłem znacznie więcej.
Mam waszą uwagę prawda?
Dekadę temu kiedy byłem młodym zdolnym gnojem, zarobiłem przez przypadek mnóstwo pieniędzy. Powiedzmy, że było to na dzisiejsze pieniądze jakieś pół miliona złotych. To była premia, za to że zarobiłem znacznie więcej.
Mam waszą uwagę prawda?
Czego chce mężczyzna, który zaprasza do siebie kobietę, poi ją winem, sadza na kanapie i włącza jej film 9 i pół tygodnia?
To było w ten poniedziałek.
Ona była brunetką. A ja czekałem na odbiór swojego samochodu z myjni. Przyszła po swój. Bardzo zadbana.
Typ, jeśli podkład to tylko od Chanel. Nowe pokolenie 30 kilkuletnich kobiet, pracujących w korpo, podróżujących po świecie, z długą listą wymagań.
Na pewno piekielnie inteligentna.
Na pewno świetna w pracy. Krótko obcięta z czerwoną szminką na ustach. Duże oczy. W bardzo drogich ciuchach. Miała doskonałe nogi. I torebkę za którą można było kupić używany samochód. Albo 50 par niezłych jeansów.
Zaczęliśmy rozmawiać. Często się uśmiechała. W miarę upływu czasu coraz częściej. Taki small talk. Bez zobowiązań. Ona się nudziła, nudziłem się ja. Opowiedziała mi, o tym, że właśnie planuje wyjazd pod miasto na weekend.
W tym momencie facet z obsługi podjechał moim samochodem a następnie podał mi kluczyki. Wydęte usta kobiety wyrażały bardzo dokładnie co myśli. TYLKO HONDA???
Wtedy zacząłem się śmiać.
Jesteś facetem. Masz owłosione jaja, rozpiera cię testosteron. Potrafisz im tak dogodzić, że wyją z zachwytu. Prawda?
To teraz wyobraź sobie jesteś ładną 20-kilkuletnią kobietą. A może 30-kilkuletnią? Masz długie nogi, niezły tyłek, ciemne albo rude włosy i spory cycek. A często chodzisz bez stanika.
I nosisz kucyki. I masz pomalowane usta kolor starego, czerwonego wina. Na dodatek skłonność do kiecek kończących się w połowie uda.
I uśmiech jak pół słoika nutelli.
Ok. Rozmarzyłem się.
Ale zastanów się. Czy po trzech tygodniach znajomości, dwóch kolacjach, dłuższym pocałunku (z języczkiem), zmacaniu cię przez bluzkę, przyjęłabyś od niego bransoletkę za 500 zł?
Tak?
To błąd. Nic nie wiesz o kobietach. A za chwilę wyjaśnię ci, dlaczego.
Kobiety mój drogi męski czytelniku nigdy nie skumają, że nasze potrzeby są jasne i proste.
Praca.
Jeść.
Spać.
Seks.
Święty spokój.