To było w ten poniedziałek.

Ona była brunetką. A ja czekałem na odbiór swojego samochodu z myjni. Przyszła po swój. Bardzo zadbana.

Typ, jeśli podkład to tylko od Chanel. Nowe pokolenie 30 kilkuletnich kobiet, pracujących w korpo, podróżujących po świecie, z długą listą wymagań.

Na pewno piekielnie inteligentna.

Na pewno świetna w pracy. Krótko obcięta z czerwoną szminką na ustach. Duże oczy. W bardzo drogich ciuchach. Miała doskonałe nogi. I torebkę za którą można było kupić używany samochód. Albo 50 par niezłych jeansów.

Zaczęliśmy rozmawiać. Często się uśmiechała. W miarę upływu czasu coraz częściej. Taki small talk. Bez zobowiązań. Ona się nudziła, nudziłem się ja. Opowiedziała mi, o tym, że właśnie planuje wyjazd pod miasto na weekend.

W tym momencie facet z obsługi podjechał moim samochodem a następnie podał mi kluczyki. Wydęte usta kobiety wyrażały bardzo dokładnie co myśli. TYLKO HONDA???

Wtedy zacząłem się śmiać.

 #1 Kupujesz rzeczy, bo chcesz się nagrodzić za pracę

Nie wiem w którym momencie to nastąpiło. Jak przyszedł 89 rok ja miałem 13 lat, a części was pewnie w ogóle jeszcze nie było. Przedtem wszyscy mieli mniej więcej to samo. Te same paskudne relaksy na nogach, pili tą samą cytronetę, żarli ten sam vibovit, strzelali z tej samej saletry i zbierali te same radzieckie znaczki.

Teraz żyjemy teraz w świecie w którym rzeczy stały się dla nas sposobem na wyrażenie siebie. Na pokazanie statusu społecznego. Po to aby inny zobaczyli, że nas stać. Lubimy pokazać, że mamy.

I nagle wstydem stało się nie mieć.

Wiecie po co kupuje się nowy samochód w Polsce? To proste. Po to aby sąsiedzi zesrali się z zazdrości. Więc kupujemy. Mieszkania, ubrania, telefony.

I wiecie ja to nawet po części rozumiem.

Chcesz się nagrodzić za wielogodzinne zapierdalanie.

W końcu stać mnie. Prawda?

Będą mi zazdrościć.

Będę czuł się lepiej.

To czysta chemia. Stoisz w sklepie, widzisz ubranie na manekinie i myślisz: mogę tak wyglądać. Mogę być tak zajebisty/a.

Wtedy odpala się dopamina. Później grzeje się karta.

A 15 minut później, kiedy wychodzisz ze sklepu czujesz kaca. Znów wydałeś/łaś za dużo. Wchodzisz do domu, rzucasz torby w kąt. Kobiety potrafią je wrzucić do szafy i nie rozpakować.

#2 Kupujesz rzeczy, bo nie masz własnego życia i gardzisz tymi, którzy nie mają

W świecie gdzie zakupy stały się wyznacznikiem pozycji, tych których nie stać traktuje się z pogardą. Czasami nawet mimowolną. Ale się do tego nie przyznasz, prawda? Nawet przed sobą.

Pieniądze mają zastąpić pustkę . Nie wiem czego chcę w życiu, to sobie może coś kupię. A czym większe są te pieniądze tym większe możemy dzięki nim osiągnąć oszustwo, że mamy jakieś życie.

Że jestem szczęśliwy, szczęśliwa. I jeszcze oznajmię to nowym statusem na Facebooku.

Pogarda bierze się z braku pasji do życia. Z nieumiejętności cieszenia się nim.

Z dostrzegania w nim tylko nudy.

Ale nudna jest ta robota.

Ale głupi są ci faceci.

Ale tępa laska.

Ale beznadziejna jest ta impreza.

Płacę i wymagam.

A co dajesz?

#3 Kupujesz bo się boisz, że marnujesz życie

Zamknij oczy. Przypomnij sobie siebie, kiedy miałeś 10 lat. Przypomnij sobie pasję jaką wtedy miałeś/miałaś. Co kochałeś/ kochałaś robić? Czy potrzebowałeś/potrzebowałaś kasy aby poczuć szczęście?

Nie, prawda?

Kiedy dorastamy przychodzi wielki, pierdolony potwór i zaczyna połykać nasze plany i marzenia. Zaczynamy się gubić. Łatwo jest kupić nową kieckę, nowy telefon, nowy samochód. Łatwo jest w ten sposób zaimponować znajomym.

Kupowanie jest łatwe. Wystarczy mieć tylko pieniądze. Wydaje nam się wtedy, że żyjemy. Dostarczamy sobie emocje.

Wiecie co jest trudne? Znalezienie sensu. Pogodzenie się z sobą i swoimi demonami. Sprawienie aby nie budzić się przerażonym w środku nocy. Aby móc zasnąć bez pięciu drinków. 

Kupowanie nie pozbawi cię twoich problemów, nie sprawi, że twoje życie będzie lepsze.

Słyszymy wiele prawd, które mają nas naprowadzić na właściwy kurs. Bądź sobą. Ale kiedy jesteś sobą? Kiedy czujesz się ze sobą dobrze.

Znajdź swój cel w życiu. Nie ma nic złego w tym, że go jeszcze nie masz. Problem jest w momencie kiedy przestałeś albo przestałaś go szukać.

#4 Dlaczego chcę być Holendrem

Jako społeczeństwo wspinamy się na zajebiście wielką górę z napisem: szmal. Co jest na szczycie? Kilka lat temu byłem na wakacjach w Hiszpanii. Zatrzymaliśmy się na kempingu. To były okolice Walencji.

Obok nas parkował Holender z żoną. Mega pozytywny zawodnik. Holender był w 30 letnim VW Camperze. Niebieskim. Miał mniej więcej 60 lat, stare, poplamione jeansy na tyłku.

Jadł uśmiechnięty jakaś kiełbasę z Lidla i popijał tanim sikaczem za 3 euro, patrząc zadowolony na morze. Później razem ze swoją old lady, przypalił zioło i jadł oliwki ze słoika. Wyglądał na pogodzonego z sobą.

Jeszcze później kiedy z nim porozmawiałem, okazał się być lekarzem – kardiologiem. Na nadgarstku miał Patka za co najmniej 80 tys. zł. Nawet jak na Holandię jest to sporo pieniędzy.

Stać go było na kampera za 100 tys. euro. Miał jednak na to wyjebane. Liczyła się przyjemność, liczyła się chwila, liczył się ten dzień, kiedy jest wolne, jest morze, wieje wiatr i masz przy sobie kogoś na kim ci zależy.

Kiedyś przeczytałem zdanie:

Życie nie ma sensu. Życie jest sensem.

5268184550_870a3fc43f_b

Photo by nicolee_camacho/CC Flickr.com

46 uwag do wpisu “Trzy powody dla których liczą się dla ciebie tylko zakupy

    1. Spotykam podobnych Norwegow. W reku iphone, na biurku tez bialy apple, ale telewizor tak stary ze az nie dowierzam ze jeszcze dziala. a „dziala, kupimy nowy jak ten sie zepsuje”. podobnie z samochodem ktory stoi w garazu… wazniejsze sa „trzymiesieczne wakacje w cieplych krajach”. z zona. Nie marnuja tez swojego zycia na seks za kazdym razem z inna kobieta. chca zwiazku, dzieci, wnukow… chca miec rodzine, a nie wypasiony dom wypelniony szmatami i gratami.

      Lubię to

  1. Ale Ciebie zabolały te wydęte usta 🙂 Powstał z tej irytacji widzę cały kilkustronicowy wywód. A podejście popieram i nie jestem odosobniona, ale w IT ludzie aż tak bardzo na ciuchy i stan posiadania nie patrzą.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Może tutaj nie chodzi o, czy zabolały, czy nie, ale bardziej o zwrócenie uwagi na pewien sposób postrzegania innych osób („pusty” sposób…) przez ludzi z TROCHĘ bardziej wywindowanym ego… Podał tutaj przykład pewnej kobiety, ale i wśród mężczyzn są takie osoby.

      Lubię to

  2. Sama prawda. Właśnie wróciłam do kraju po czterech latach nieobecności i nie mogę sie ani na chwilę zrelaksować. To działa w dwie strony: zaczyna się od chęci spowodowania zazdrości, a kończy na ocenianiu każdej osoby, która mija nas na ulicy. Ludzie myślą, że mają prawo do oceniania obcych sobie osób na zasadzie ich ubioru, auta, czy nawet rozmowy, którą prowadzi się ze znajomym!
    Polska stała się narodem zafiksowanym na życiu innych, smutne i przerażające.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Może i przerażające ale głęboko wierzę w teorię „jak Cię widzą, tak Cie piszą”.
      Wielu wierzy ale się nie przyzna. Ludzie wolą udawać jak to wygląd nie jest ważny a to gówno prawda.

      Lubię to

  3. przypuszczam, że przynajmniej ze trzy pokolenia muszą przeżyć w dobrobycie by oswoić się z faktem posiadania. Wszystkiego trzeba się nauczyć, bycia zamożnym również… pozdrawiam!

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Fajne całkiem. To tylko pokazuje, że my Polacy po prostu nie wiemy jak żyć. Całe pokolenia urodzone przed 80 rokiem dostały taki kultrurowo-społeczny klucz że mają szybko się usamodzielniać, zakładać rodziny itd. I to powoduje mega frustracje, zatrzymanie rozwoju osobowości w okolicach 25 roku życia, potem Ci luzie łażą z błędnym wzrokiem po centrach handlowych w wypchanymi wózkami. Oprócz tej iluzji życia, już nic im nie zostało. NIeliczni którzy się szybko od tego klucza odcięli żyją sobie na luzie, jak ów holender przypalają zioło na kempingu, mają wyjebane i często wcale również z głodu nie umierają. Polacy nie są narodem biednym, tylko nieszczęśliwym, narodem samotnych, źle wychowanych dzieci, narodem przekazującym pogardę i agresję z pokolenia na pokolenie. Ale to przechodzi. Jedyne zarzut do tekstów autora mam o to, że trochę nie kuma że to się wszystko zmieni. NIe jesteśmy skończoną, dojrzałą formą. Te bzdurki o których pisze będą się zmieniać. A Miejska klasa średnia też ewoluuje. Widzę coraz więcej ludzi skłonnych za duży hajs ratować psy czy tam dżdżownice niż obnosić się z gadżetami…

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Czemu tak agresywnie o nas Polakach, nie mamy lekko ale naprawde mozemy byc dumni , ze naprwde wielu zNas ogarnia ta rzeczywistosc, i uwazam , ze jestesmy dobrze wychowanym narodem, a przynajmniej moje pokolenie po 80 az do 90 r., zaden holender nie dalby rady byc wyluzowany w naszym kraju po miesiacu proby zycia tutaj,zginalby pod mostem, a Polacy w tym wszystkim potrafia tez sie usmiechac i nawet dobrze bawic, jedyne co jest konieczne do zmiany to wieczne biadolenie, ze jestesmy tacy zli i wogole, no rece opadaja, to jest obciach obciachow, jestesmy saietnym narodem i juz, a holendrzy to „politycznie poprawni” nudziarze i zlodzieje

      Lubię to

  5. Być nie mieć. Żaden dylemat. Jak wspomina KZ, w IT aż tak na to nie patrzą.
    Wolę skoczyć na działeczkę, skosić trawkę (siebie przy okazji) i popatrzeć w błękit.
    Ale tak, mnóstwo znajomych, którzy lans, bans i orzeszki. I nic tylko jaranie sie na głupim, niebieskim portalu.
    So sad.

    Lubię to

  6. Ad.3. Będąc dzieckiem miałam wyj** na kasę, teraz też większość najlepszych/najbardziej zapadających w pamięć rzeczy po prostu NIE kosztuje. Ale o ty było tu już nie raz.
    Poza tym, wspomniane 10-cio letnie dziecko kiedyś a teraz. Niestety teraz nawet takie dziecko widuje się najczęściej ze smartfonem/tabletem w ręku. Bardzo to przykre, że teraz dziecko nie ejst dzieckiem ale karykaturą dorosłego.

    Ad.4. Miałam podobną sytuację ze starym holenderskim małżeństwem, które moją ekipę (jechaliśmy w 5-tkę prawie 20-letnią beemką) poprowadziło jakieś 15 km do miejsca o które pytaliśmy z mapą w ręku. Jechaliśmy za nimi siedząc im na ogonie, chyba nadłożyli kilka km tylko dlatego że tak przejęli się naszym losem i wzięli ans pod swoje opiekuńcze skrzydła 😉 pomogli z czystej dobroci, całkiem bezinteresownie. Tracąc czas i benzynę. W Polsce za darmo jest tylko wpierdol ;p

    Jak zawsze świetny tekst.
    Ad.2 2x użyte słowo ‚teraz’, zaraz po tym literówka.

    Polubione przez 2 ludzi

  7. Małego tego. Nawet jak nie chcesz komuś imponować, to innych z natury będzie zżerała zazdrość. Rok temu zmieniłem samochód. Nie chciałem, musiałem. Stary był już pełnoletni i więcej szło na naprawy niż na tankowanie. Trochę kasy miałem, trochę pożyczyłem. Wystarczyło na trzyletnią dacie. Mnie to wystarczyło, ja się nie realizuję przez samochód. Dla mnie to jest narzędzie pracy jak komputer czy wiertarka. Tylko ciut droższe. Auto zadbane, tankować i jeździć. No właśnie – zadbane. Lakier świeży więc się błyszczy, tapicerka bez śladów zużycia, choć w chwili kupna 70 tys. km na liczniku. Po chwili okazuje się, że 3/4 ludzi z mojego otoczenia czuje ścisk w dupie, że ja kupiłem nowe auto. Nie ważne, że jeżdżą autami technicznie i technologicznie lepszymi, że niektórzy z nich swoje dostali w prezencie od rodziców prosto z salonu. Ścisk dupy jest, bo ja mam.

    Lubię to

  8. No to ja jestem chyba nietypowa kobieta i Polka, bo mam wlasnie „wy****ne” na te wszystkie brandy, torebki w cenie samochodu itp. I wcale nie dlatego, ze mnie nie stac. Stac mnie na sporo. Calkiem niezle mi sie zyje. Calkowicie postrawie sie zidentyfikowac z tym Holendrem, bo sama generarnie mam podobne podejscie do kasy. Mam ochoe na luksus, to spie w hotelu 5*. Mam ochote na relaks w lesie czy nad jeziorem to rozbojam namiot. Czasem cos pomiedzy. Zazwyczaj szkoda mi pieniedzy na brandy itp, bo wole gdzies jechac.

    Lubię to

  9. Holender, anglik, czy jakis tam francuz…….on nie ma w d…. tego ile i co posiada, jego po prostu stac na ten luz, on juz to wszystko co chcial miec ma i ten niby kamper grat to jego zachcianka, kaprys, bo przesycil i nasycil sie juz tym calym pposiadaniem, ale to nigdy nie mialo by miejsca, gdyby wczesniej tych wszystkich dobr nie zdobyl, baaaaaardzo przeklamujesz czasem rzeczywistosc

    Polubione przez 1 osoba

  10. kolega kaminacerkowa właśnie nie jarzy sedna sprawy. Ścisk w dupie rzeczywisty to mogą mieć ludzie w Afryce czy na Ukrainie, natomiast to o czym piszesz to typowy Polski ścisk w dupie ludzi którzy chcą, a nie wiedzą jak. Umówmy się, że poza jakąś totalną patologią, to nikt tutaj nie głoduje. Kasjerkę z marketu stać może być na wiele rzeczy, o ile nie wpadnie na wspaniały pomysł rozmnażania się za minimalną krajową. I ten mit zachodnich ludzi… Opisany Holender to reprezentant klasy średniej, czyli 25% ludzi kórzy w każdym kraju jakoś tam sobie żyją. Natomaist jest masa ludzi którzy zarabiają dużo mniej. I własnie takiemu przeciętnemu Polakowi który nie umie fajnie żyć, w głowie się nie mieści że można zarabiać mało i być szczęśliwym. Mam taką radę…. Jak ktoś wykona dość mocną pracę na swoim umyśle, zacznie się uśmiechać do świata, porzuci frustrację i żółć, gwarantuję że świat prędzej czy później to doceni i WYNAGRODZI. Trzeba pamiętać, że osoba o wysokim poziomie inteligencji, także tej emocjonalnej, bardzo szybko wyłapie sfrustrowanego dupka. Wtedy taki sfrustrowany dupek nie dostaje na przykład pracy i spirala frustracji rośnie. Polecam takim ludziom się wyluzować, obniżyć oczekiwania i się zająć czymś pożytecznym, czymś co spowoduje że będzie miał do powiedzenia więcej niż debaty na wynikami meczyków w kanałach sportowych. Największą bolączką ludzi u nas jest brak dystansu do siebie i świata, co powoduje że ludzie nie potrafią się krytycznie ocenić. Każdy jest zajebisty u ocieka zajebistością… Tylko jakoś w działaniach tylko u niewielu to widać. U nas bardzo mało ludzi jest mentalnie gotowych żeby się od kogoś nauczyć czegoś. Łażą nieszczęśliwi, ale zamiast posłuchać i się zaczać uczyć od tych którzy jakieś sukcesy w życiu odnieśli, wolą ich oblać żółcią jako tych nachapanych i niewiarygodnych. Nieszczęśliwy, sfrustrowany cżłowiek NIGDY nie dojdzie do bogactwa. Period.

    Lubię to

  11. Kolezanka😊jarzy, jarzy, wręcz zgadzam się z tym co piszesz gdzieś tak od połowy kolego taz☺, mało tego nawet stosuje we własnym życiu, ale pisanie nawet przykładowo jak tutaj o tym holendrze ( chyba miał to być jakiś substytut człowieka szczęśliwego bez chęci posiadania wszystkiego), W tym przypadku jest złym przykładem i znieksztalca to co chciał pan Ikea przekazać. P. S. Lekarz za granicą to (dobry specjalista) to jednak trochę więcej niż klasa srednia, ma raczej dość wysoki status bo społeczny i materialny kropka☺

    Lubię to

  12. Pan IKEA napisał:

    „(…) Typ, jeśli podkład to tylko od Chanel. Nowe pokolenie 30 kilkuletnich kobiet, pracujących w korpo, podróżujących po świecie, z długą listą wymagań.

    Na pewno piekielnie inteligentna.” – panie IKEA, bardzo to ryzykowna teza stwierdzać o inteligencji kogokolwiek na podstawie tego, że używa jakiegoś typu kosmetyków, pracuje w korpo, podróżuje i ma długą listę wymagań…
    „(…) Na pewno świetna w pracy. Krótko obcięta z czerwoną szminką na ustach. Duże oczy. W bardzo drogich ciuchach. Miała doskonałe nogi. I torebkę za którą można było kupić używany samochód. Albo 50 par niezłych jeansów.” – to samo co powyżej: szminka, duże oczy, drogi ciuszek, torebka albo spodnie jeansowe… Jest dobra w pracy bo ma szminkę…? Panie IKEA, dobrze się pan czujesz?
    Faktycznie musiała być wg pana bardzo „inteligentna” skoro podsumowała pana w myślach według pana” „tylko honda…?”

    „(…) Teraz żyjemy teraz w świecie w którym rzeczy stały się dla nas sposobem na wyrażenie siebie. Na pokazanie statusu społecznego. Po to aby inny zobaczyli, że nas stać. Lubimy pokazać, że mamy.

    I nagle wstydem stało się nie mieć.” – wstydem to jest pisać takie rzeczy, które pan tu wypisuje na tym blogu i lansuje z uporem maniaka. Jeśli rzeczy świadczą o panu, jak to pan ujął „wyrażają siebie” to pozostaje tylko pokiwać nad panem z politowaniem.

    „(…) W świecie gdzie zakupy stały się wyznacznikiem pozycji, tych których nie stać traktuje się z pogardą. Czasami nawet mimowolną. Ale się do tego nie przyznasz, prawda? Nawet przed sobą.

    Pieniądze mają zastąpić pustkę . Nie wiem czego chcę w życiu, to sobie może coś kupię. A czym większe są te pieniądze tym większe możemy dzięki nim osiągnąć oszustwo, że mamy jakieś życie.” – pański cały blog to jedna pogarda bijąca z każdego pańskiego wpisu do drugiego człowieka, w tym do kobiet zwłaszcza. Kobiety traktuje pan jak gazety codzienne, każdego dnia inną. Ma pan problem osobowościowy. To się leczy.

    „(…) Wiecie co jest trudne? Znalezienie sensu. Pogodzenie się z sobą i swoimi demonami. Sprawienie aby nie budzić się przerażonym w środku nocy. Aby móc zasnąć bez pięciu drinków.

    Kupowanie nie pozbawi cię twoich problemów, nie sprawi, że twoje życie będzie lepsze.

    Słyszymy wiele prawd, które mają nas naprowadzić na właściwy kurs. Bądź sobą. Ale kiedy jesteś sobą? Kiedy czujesz się ze sobą dobrze.” – pseudointelektualny bełkot z tego wychodzi panu. Próbuje pan odgrywać rolę znawcy życia, który WIE. Co pan wie, skoro ma pan problemy z samym sobą?
    Hordy klakierów z tego bloga, które wychwalają każdy pański wpis mają potwierdzać pańskie rzekome doświadczenie życiowe. A tak na prawdę…?

    Chce się pan pogodzić sam z sobą jak ten zmyślony przez pana Holender, który godzi się z życiem przypalając zioło. To ma być ten pański ideał pogodzenia się z życiem, czyli mieć, jak to wy korpo ludki mówicie, wyjebane na wszystko… To jest ten wasz ideał i pogodzenie. Płycizną i łatwizną zalatuje.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zalatuje płycizną? No tak, bo przecież tylko cierpienie uszlachetnia, a ten kto potrafi uśmiechać się na widok zachodzącego słońca i cieszyć malutkimi rzeczami to ani chybi idiota, ot taki wiejski głupek… Bezkonkurencyjna jest owa żółć frustrata toczona przez ludzi pokroju Pana/Pani RAVEN, na szczęście jeśli się nad sobą pracuje przychodzi taki moment kiedy patrząc takie „egzemplarze” można tylko się uśmiechnąć i iść dalej w swoją stronę, czego wszystkim obserwującym niniejszego bloga i Panu Ikei życzę! 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Szanowny panie, przeczytaj pan dobrze o czym jest blog pana IKEA oraz mój komentarz do tego, co powyżej napisał ten pan. Bo jak na razie to nie potrafi pan czytać ze zrozumieniem. To po pierwsze.
        Po drugie, jeśli już o cierpieniu mowa. Cierpiał pan kiedykolwiek…? Zapewne jest pan jednym z tych młodych zwolenników pana IKEA, dla których kult prymitywnej żądzy i prymitywnej chciwości jest wyznacznikiem życia. Zapewne minie jeszcze trochę czasu zanim pan zrozumie, że takie postawy jak pana idol z tego bloga to droga donikąd.
        Co do toczenia przez żółć…Panie Dantol, to raczej pana coś toczy, to się nazywa brak umiejętności czytania ze zrozumieniem i płynięcie z głównym prądem prymitywnej żądzy i chciwości. Takie są wasze wyznaczniki życia. Patrząc na takie klakierskie egzemplarze jak pan, którzy nie potraficie samodzielnie myśleć sprawdza się powiedzenie przypisywane Lemowi, że „(…) Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów”.
        Tak więc panie Dantol, uśmiecham się i idę dalej śmiejąc się z pana IKEA oraz jego klakierów na jego blogu. Ciekawy jestem, gdzie was to klakierstwo zaprowadzi…. do raju prymitywnej żądzy i chciwości? Powodzenia.

        Polubione przez 1 osoba

  13. Wydaje mi się, że trochę wynika to z faktu, iż jako naród wychowaliśmy się w czasach kiedy wszystkiego brakowało (zwłaszcza jeśli chodzi o osoby w wieku 30 – 30+).
    Teraz mamy pieniądze, spełniamy się zawodowo. Kupujemy, bo nas stać. Kupujemy, żeby zapchać jakąś kolejną dziurę w całym. Ponadto, w naszym kraju za szybko i za dużo ocenia się bazując jedynie na stanie posiadania, mam tu na myśli zwłaszcza ubiór i samochód jakim jeździmy.
    Wiele zdecydowanie bogatszych i bardziej rozwiniętych narodowości w ogóle nie zwraca na to uwagi. Chodzisz w tym, w czym jest ci wygodnie. Jeździsz rowerem a nie Volvo, bo a) jest to zdrowsze, b) często wbrew pozorom szybsze, c) masz w dupie to co powiedzą inni. Zwłaszcza, że ci „inni” też mają w głębokim poważaniu twój środek lokomocji. Kupujesz w marketach, bo to że masz wielocyfrowy stan kąta, wcale nie oznacza że musisz jeść sushi na grillu nad jeziorem. No i nie nakładasz na siebie na co dzień tony makijażu. W dalszym rozrachunku – społeczeństwo wygląda zdecydowanie młodziej i zdrowiej.

    Polubione przez 1 osoba

  14. Niebawem zadbana średnia 30 stka oleje pana panieikea albo wykorzysta tylko dla kasy.To się panu należy. Bo niestety mlodziencem to już nie jesteś., 20 letni bogowie panieikea przerastają cie na maksa .Można mieszkac w pałacu ubierać się u projektantow a wciąż być kims z kompleksami które tuszuje sie pozorami.Mozna poznawać nowe kobiety w plenerze ale jakie to tragiczne cierpieć na syndrom wiecznego egoisty nie potrafić zakochać się i trwać przy jednej, To prawdziwie schorzenie a najgorzej ze nieuleczalne

    Lubię to

  15. a myślicie ze te wszystkie luksusy to za gotowke , większość jedie na kredytach i balowanie skończy się przed piędziesiatką ostrym zawałem lub przyspieszonym z nerwowo rakiem .Wiekszosc udaje ze ma cos od ręki a lucyfer się raduje ze zwodzi ludzi

    Polubione przez 1 osoba

  16. lubie drogie rzeczy i lubie dobre rzeczy, czasami jak mam do wybru miedzy markowa droga, a tez markowa ale nieco tansza – np o połowe, bo przeciez to tez marka, tylko tansza niz D&G. to wybiore ta tansza, bo wiem ze jest dobra i spełnia moje oczekiwania, chociaz łapie siena tym, że wydaje na tusz do rzes ponad 100 zł, ale uwazam, ze jak kupuje go raz na rok to moge, a ty masz tylko Honde, a czym pona odjechała z tej całej myjni? Lexusem hybrydowym? Czy moze Mercedesem ze skłądanym twardym dachem? Fajnie miec takie auto, ale czasami mozna wybrac dobrze i o wiele taniej i chyba odbiegam do tematu bo jade juz w słanymi przemysleniami – zakupy sa i beda, dla wielu wazne aby miec cos lepszego niz znajomi, fanie, ale czasami jak tak człowiek zaczyna kupowac bo inni maja to sie oakzuje ze tego nie potrzbuje, ze niektore kaprysy sa tylko kaprysami i o ile sukienke czy marynarke mozna rzucic w kat, trudno od tak odstawić nowe farrari, no dobra porshe, bo na to jeszcze moze byc stac człowieka w PL, bo kolega tez kupił, tylko dwa tygodnie wczesniej, no moze miesiace, bo na to sie chyba czeka w kolejce, chyba ze wyprzedaz powystawowego modelu to nawet od reki

    Polubione przez 1 osoba

    1. Samochód to swoisty „dress code”. I tyle. Jedni się w to bawią, bo mają silne odruchy stadne i co za tym idzie – potrzebę rozgłaszania i odczytywania aktualnego statusu w stadzie, inni nie. Jeśli nie, to nie kupujesz samochodu o niekorzystnym stosunku cena/wartość użytkowa, i nie startujesz do korposuczy „na pewno świetnych w pracy i piekielnie inteligentnych”. Czyli luksusowo ubranych, z nienagannym mejkapem i dużym cycem a małym tyłkiem(albo odwrotnie, bo teraz moda na dwie piłki w miejscu tyłka).
      A jeśli tak, jeśli się ścigasz – to dress code. I wtedy facet z hondą jest tym, kim jest facet w gajerku na studencką kieszeń na wielkiej gali. Kimś kto nie czuje jak to działa, albo – gołodupcem udającym pieniądze.
      A nie partnerem na szybki, spontaniczny lot do Barcelony na weekend 😉
      Mój dentysta jeździ, jak narzeka, najtańszym autem jakie wypada mieć „w jego lidze”. Bo skąpy i praktyczny, nie potrzebuje w mieście pseudoterenowej krowy.
      No ale też nie chce na balu dentystów się tłumaczyć, że nie nie, interes się kreci i wszystko ok, po prostu mam w dupie dress code.
      Jak masz w dupie dress code, to nie będziesz pasować do towarzystwa do którego aspirujesz.
      Introwertycy nie potrzebują zwykle szerokiego towarzystwa, coś ich z tego powodu omija, coś też dostają w zamian.
      Ekstrawertycy, a jest ich większość, to zwierzęta stadne. I jak każde zwierzę stadne, rozpychają się łokciami w stadzie, szczury biegną, popisują się, rozgłaszają każdy, najmniejszy nawet sukces i jedyne czego się boją, to odpadnięcia z wyścigu.

      A zakupy to nic innego jak demonstracja pozycji „mam to czego wszyscy pragniecie i to w nadmiarze, nawet mogę kupić i nigdy nie użyć, postawiłam wszystko na wyścig, i muszę zabić niepokój że poza wyścigiem jest tam jeszcze cały, wielki świat, a najlepiej się zabija demonstrując jak dobrze do tej pory biegłam”.

      Polubione przez 1 osoba

  17. Na brzegu morza siedzi rybak – podchodzi do niego bankier i pyta:
    – Czemu nie łowisz?
    – Łowiłem rano!
    – Ale jakbyś łowił zamiast siedzieć to mógłbyś kupić większą łódź, łowić więcej ryb…
    A po co? pyta rybak.
    – Jak to po co! Mógłbyś kupić kilka łodzi i zatrudnić ludzi i zarabiać mnóstwo
    pieniędzy!
    – Ale po co? – powtarza rybak.
    – Jak to po co? Dziwi się bankier
    – Jakbyś tyle kasy zarobił to mógłbyś siedzieć z założonymi rękami i patrzeć w morze!!!
    – A co JA TERAZ ROBIĘ? – zapytał rybak leniwie pykając fajeczkę z kufelkiem w dłoni….

    Polubione przez 2 ludzi

  18. Pieniądze to tylko środek. Nigdy nie powinny być celem samym w sobie.
    Ideałem jest, gdy zarabiasz na swojej radości z życia, dzieląc się nią 🙂
    Kiedy kasa i jej ilość jest tylko nieistotnym tłem, a liczy się człowiek 🙂

    Lubię to

  19. Hipokryta. Najpierw Ty ją oceniłeś, po wyglądzie, po butach…a potem ona oceniła Ciebie, po samochodzie. Zabolało, bo oceniła Cię niżej niż Ty sam siebie oceniasz. Biedne korpo ludziki nieludziki i wasze wielkie życiowe rozterki….

    Polubione przez 1 osoba

  20. Fajnie sie czyta. Lubie. Widze to samo dookoła. Dziś widziałem piekne jasnostalowe BMW 6 Grandcoupe. Za kierownicą stylowa, dobrze zrobiona 30+. Parkowała właśnie. Zatrzymałem się, obejrzałem BMW, uśmiechnąłem sie do pani i ….. poszedłem dalej. Jestem niestylowy :), przed 40 i pamietam jak to było za komuny. Nie mieć video to był wstyd przed kolegami ze szkoły. Moi rodzice nie kupili, więc kłamałem że mam 🙂 Ruskie znaczki też zbierałem. Był taki sklep filatelistyczny na Świetokrzyskiej…

    Lubię to

  21. Wszyscy się zgadzają a każdy z was tutaj jest niewolnikiem facebook’a i ekscibicjonizmu jaki uprawiacie poprzez wrzucanie fotek z każdej minuty swojego zycia… zal mi wszystkich was niewolnikow 21 wieku…

    Lubię to

  22. No pewnie duuuża cześć świata tak właśnie funkcjonuje, ale dlaczego mam poczucie Piotrze C., że wrzucasz wszystkich do tego wora… Kiedy ostatnio zdarza mi się przeczytać coś Twojego, to mam takie nieodparte wrażenie, że nie cierpisz tego wszystkiego o czym piszesz, poddajesz to krytyce bezlitosnej a jednak wciąż masochistycznie w tym tkwisz. Przecież do cholery nikt nie jest nikogo w stanie zmusić do życia między ludźmi, których bliskość (mniejsza lub większa nam nie odpowiada). Pomyślałam przez chwilę, że ja to mam szczęście, bo spotykam naprawdę fajnych ludzi w swoim życiu, ale to nie prawda – ja tych ludzi po prostu wybieram! Jeśli spotykam pustych kretynów (tynki) to omijam i idę dalej. Jeśli muszę wejść z nimi w relacje, to biorę z nich doświadczenie i też idę dalej. Rozmyślanie i opowiadanie o tym, że laska ma podkład od Channel a torebkę od kogoś tam… to starta mojej cennej energii. Tak, są tacy ludzie, ale jest też miliony innych, którym warto podziękować, że znaleźli się na naszej drodze i cieszyć się tym i o nich właśnie mówić i pisać. Co dalej z tym holenderskim lekarzem na przykład (i nie chodzi mi o jego zegarek, tylko o to jakim są małżeństwem, gdzie sobie pomykają tym kamperem i kogo fajnego spotkali. Napisz proszę o tym, daj coś dla duszy 🙂
    Pozdrawiam
    A.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s